Menu
logo tjk main

Kupić czy wypożyczyć? - dylematy Panny Młodej

 Kupić czy wypożyczyć? - dylematy Panny Młodej

Biała suknia to marzenie wielu z nas. Już jako małe dziewczynki przebierałyśmy się za Pannę Młodą i dumnie kroczyłyśmy po dywanie. Gdy nasze marzenie wreszcie się urzeczywistnia, okazuje się, że wszystko nie jest już takie proste, jak jeszcze do niedawna nam się wydawało.

Odwiedziny w salonach sukien ślubnych to jak wchodzenie na najwyższy szczyt, długie i ekscytujące. Gdy w końcu po wielogodzinnych przymiarkach, wybieraniu, przebieraniu, mamy pewność, że to „ta jedyna’, pojawia się pytanie o cenę. I co wtedy? Zaskoczenie, konsternacja i moment zawahania.

Szukając sukni ślubnej nie łudźmy się, że kupimy ją za 1000zł. To w obecnych czasach mało realne. Ceny wahają się od 2500 zł do nawet 10000zł w zależności od miasta. Wiadomo, że duże miasta, to zdecydowanie większa ilość salonów i większy wybór fasonów a co za tym idzie wyższe ceny.

Na szczęście również w salonach sukien ślubnych modne stały się wyprzedaże, sięgające nawet -70%. Dzięki temu mamy szansę znaleźć piękną suknię, oszczędzając niekiedy nawet kilka tysięcy złotych. Musimy mieć jednak świadomość, że nie będą to suknie z najnowszych kolekcji. Mimo wszystko, to zawsze jakieś światełko w tunelu.

Obecnie większość salonów sukien ślubnych umożliwia klientkom również ich wypożyczanie. Na czym to polega? Otóż na 3-4 m-ce wcześniej rezerwujemy sobie wybraną przez nas suknię. Koszt wypożyczenia takiej sukni to zazwyczaj 50% faktycznej ceny. Decydując się na wypożyczenie, pamiętajmy, że do ceny, jaką zapłacimy, doliczona zostanie nam kwota za ewentualne zniszczenie sukni, naderwanie itp. Wysokość tej opłaty waha się od 700zł do nawet 1500zł. Suknia wypożyczana jest na okres 1-2 tygodni, dlatego też musimy w tym czasie zaplanować sesję fotograficzną, bowiem nie oddanie sukni w umówionym terminie wiąże się z dodatkową karą finansową.

Niestety, pomimo, iż mówi się, że suknię ślubną kupujemy raz a nasz wygląd i samopoczucie tego dnia jest warte każdej ceny, to właśnie owa cena jest coraz częstszym czynnikiem wpływającym na decyzję o wypożyczeniu sukni ślubnej.

Przed takim dylematem stanęła Monika (28l.), która w konsekwencji kupiła suknię ślubną. Dlaczego w konsekwencji? Otóż sukienkę chciała wypożyczyć z tego względu, że taniej. – Salon, w którym znalazłam wymarzoną suknię przeważnie wypożycza większość sukienek, które ma w ofercie za połowę ceny – opowiada – Nie masz problemów później z jej sprzedażą, praniem, naprawianiem uszkodzonych koronek. A niestety kupiłam, bo moja była już zarezerwowana na mój termin, a tak bardzo mi się podobała, że musiałam ją mieć – dodaje. Zakup sukienki kosztował Monikę, z racji wydania 2500 zł kilka nieprzespanych nocy i wiele wyrzutów sumienia W związku z tym, że kupiła ją w niedużym mieście, miała wrażenie, że wydała o wiele za dużo.

Zdecydowaną zwolenniczką kupowania nowej sukni jest Ula (33l.). Jak sama mówi – Suknie do wypożyczenia nie mają swego uroku i ma się świadomość, że były używane. Ja kupowałam i nie żałuję. Zrobiłabym teraz to samo. Na początku wybierając suknię w salonie zerknęłam na te z wypożyczalni, ale szybko zmieniłam zdanie – dodaje.

Zakup sukni wiąże się z jej późniejszym przechowywaniem, które dla wielu z nas jest uciążliwe – Na początku żałowałam, że kupiłam suknię, bo zajmowała mi pół szafy – opowiada Ula. Jeszcze wtedy nie miałam dodatkowego miejsca na jej przechowywanie. Próbowałam ją sprzedać, ale bez skutku. Za bezcen też nie chciałam jej oddać, bo było mi szkoda i tak wisi w domu do dziś. Zerkam na nią od czasu do czasu.

Teoretycznie jedna suknia najczęściej wypożyczana jest czterokrotnie. Przynajmniej tak zapewniają panie w salonach. Ale w praktyce może być różnie. Jeżeli słyszymy, że wypożyczamy ją jako trzecie, to zastanówmy się czy warto. Szczerze mówiąc to zastanowiłabym się nawet wtedy, gdyby okazało się, że jestem tą drugą w kolejce do wypożyczenia…

Prawdą jest, iż za każdym razem suknia jest prana i naprawiane są najdrobniejsze uszkodzenia. Najlepiej byłoby, gdybyśmy to my jako pierwsze ją wypożyczały. Wtedy miałybyśmy pewność, że jest ona nowa.

Pamiętajmy też, że decydując się na szaloną sesję fotograficzną w wypożyczonej sukience nie pobrodzimy w wodzie, a następnie nie pobiegamy po plaży, bez jej uszkodzenia. Jeżeli nie chcemy ponosić dodatkowych kosztów musimy być ostrożne.

Ślub i wesele to wyjątkowe i niezapomniane chwile. Z pewnością nie warto w tym dniu martwić się o urwaną koronkę, czy podeptaną suknię. Cieszmy się chwilą, a dopiero później martwmy się jak sprzedać kupioną wcześniej suknię, czy też ile dopłacić za jej uszkodzenie.

Joanna Zegardło, 28l.

zegadlo




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Komentarze  

#1 Żabcia 2012-11-07 12:57
Jeszcze inne pytanie, jakie suknie są najmodniejsze w tym sezonie?

Nie masz uprawnień do komentowania