Menu
logo tjk main

Biuro matrymonialne - metoda na pokonanie samotności?

Biuro matrymonialne - metoda na pokonanie samotności?

Uczucie samotności jest trudne do zniesienia dla każdego, kto go doświadcza.
Bez względu na to, jak dużo mamy wokół siebie przyjaciół i rodziny, potrzeba dzielenia życia z drugą, bliską nam osobą jest niezbędna, by odnaleźć spokój i harmonię.

Choć wielu ludzi zarzeka się, że bycie singlem jak najbardziej im odpowiada, że cenią sobie niezależność, mogą robić co chcą, mają mniej obowiązków i troszczą się tylko o siebie, to tak naprawdę w głębi duszy każdy marzy o tym, by po powrocie do domu nie witały go głuche, puste ściany, a każde zaproszenie na rodzinną uroczystość wraz z osobą towarzyszącą, nie powodowało dotkliwego ukłucia w sercu.

Często bywa tak, że nauka, potem praca całkowicie nas absorbuje i nie mamy czasu, żeby się z kimś związać, lecz prędzej czy później nadchodzi moment, gdy uświadamiamy sobie, że zdobycie kolejnego tytułu, bądź szczebelka w karierze zawodowej już nam nie wystarcza.

Jak mówi przysłowie „szczęście się mnoży, kiedy się je dzieli”. Nagle dostrzegamy, że większość znajomych ma już rodziny, doczekała się potomstwa. Wolą wybrać się z dziećmi do zoo, niż na imprezę. Zaczynamy się rozglądać za swoją połówką, ale nieraz wrodzona nieśmiałość, lub brak czasu znacznie utrudniają nam znalezienie idealnego partnera.

Wówczas nachodzi nas myśl „może przez internet?” Przecież tam można dziś znaleźć wszystko, może również miłość?

Tylko że to dość ryzykowne posunięcie. Właśnie dlatego, że w sieci można pozwolić sobie na wiele, nie zawsze trafiamy na uczciwych ludzi. Młody, dobrze zbudowany, brązowooki i bez nałogów Jan z Krakowa może okazać się w rzeczywistości niskim, pięćdziesięcioparoletnim Tadeuszem z pokaźnym piwnym brzuszkiem.
Zgrabna, uczuciowa blondynka szukająca „tego jedynego” to może znudzona życiem mężatka, chcąca się rozerwać.

Z rezygnacją więc żegnamy wirtualny świat i z powrotem zamykamy się w skorupie odosobnienia.
Jeśli chcemy w ten sposób zawrzeć znajomość, to zamiast po raz kolejny doznać rozczarowania, zmniejszmy ryzyko, korzystając z instytucji, która na co dzień fachowo zajmuje się kojarzeniem par. Z biura matrymonialnego.

Być może wiele osób uśmiechnie się z niedowierzaniem, wydawać by się mogło, że owe biura odeszły już do lamusa, bądź z ich pomocy korzystają wyłącznie panny i kawalerowie starej daty.
Nic bardziej błędnego. Skoro wszystko idzie z postępem, to i one wychodzą nam naprzeciw.

Badania pokazują, że ich klienci to osoby między 25-55 rokiem życia, w dodatku w większości posiadający wykształcenie wyższe. Do wyboru mamy zarówno serwisy internetowe (głównie dla tych osób, którym brak czasu), jak i tradycyjne biura w realu.

Jak to działa?
Pierwszym krokiem jest wypełnienie formularza. To tzw. „test doboru osobowości”. Został stworzony przez psychologów, aby poznać nas, nasze oczekiwania i uniknąć błędnych wyborów. Określamy w nim kilka czynników, nie tylko, jak dany kandydat ma wyglądać, ale też jaki typ charakteru nam odpowiada, czy będziemy w stanie tolerować jego nałogi (alkohol, papierosy), czy powinien być wierzący, jego stosunek do dzieci, itd. Po rejestracji i wykupieniu abonamentu, zatrudnieni specjaliści zajmą się weryfikacją naszego kwestionariusza oraz porównaniem go z innymi i te osoby, które wykażą podobny wynik procentowy, zostaną nam przedstawione w postaci kilku ofert. Jeśli ktoś przypadnie nam do gustu, możemy nawiązać kontakt za pomocą poczty elektronicznej. Na początku korespondencja odbywa się anonimowo, wyłącznie przez dany portal. Sami decydujemy, kiedy przejść na prywatną skrzynkę. Jest to dosyć wygodne rozwiązanie, ponieważ możemy trochę dowiedzieć się o danej osobie, unikając stresu związanego ze spotkaniem z nim twarzą w twarz. Później, znając swoje zainteresowania, odnajdując wspólne tematy, spotkanie na żywo zapewne przebiegnie w mniej nerwowej atmosferze.

Jednak rejestrując się na takiej stronie, mimo wszystko nie mamy gwarancji, że trafimy wyłącznie na ludzi o uczciwych zamiarach, choć prawdopodobieństwo jest dużo mniejsze, gdyż zwykle oszustom bardziej odpowiada grasowanie na darmowych stronach. Ceny zapisu wahają się w granicach kilkuset złotych, więc raczej możemy liczyć na poważne oferty, ale nie zaszkodzi być bardzo czujnym, odpowiadając na maile. Starajmy się jak najwięcej dowiedzieć o danym człowieku, zwróćmy uwagę na treści wiadomości, które do nas przesyła, czy nie są zbyt wulgarne, czy nie przemyca w nich podtekstów seksualnych, czy nie zadaje zbyt osobistych pytań. Niebezpieczne jest także podawanie od razu numeru telefonu, lub adresu zamieszkania na tym etapie znajomości.

Pod tym względem dużo pewniejsze wydają się być realne biura matrymonialne, które przyjmują zgłoszenia osobiście, poprzez konsultantów. Zasada działania jest podobna, tyle że poprzez rozmowę z każdym klientem, istnieje możliwość dokładniejszego poznania go, ustalenia, jakie ma poglądy, jakie wartości wyznaje, by później zaproponować mu wybór osoby o podobnym temperamencie i wrażliwości.

Taką drogę do szczęścia znaleźli Iwona, lat 35 i Michał, lat 39.
Iwona: „Na początku byłam zdania, że to idiotyczny pomysł. Namawiała mnie do tego koleżanka, więc dla świętego spokoju zadzwoniłam do biura i umówiłam się na wstępne spotkanie. Byłam zaskoczona profesjonalnym podejściem do mojego problemu. Tydzień później otrzymałam informację, że pewien mężczyzna wyraził chęć, by mnie poznać. Okazało się, że nasze testy były zgodne w 85%. Przez pewien czas pisaliśmy do siebie maile, poznawaliśmy siebie nawzajem, co lubimy, co nas denerwuje, opowiadaliśmy jak minął nam dzień. W końcu zapadła decyzja o spotkaniu. Wybrałam znaną kawiarnię, przyszłam pierwsza i strasznie denerwowałam się, że się nie rozpoznamy, ale po paru minutach czekania ujrzałam mężczyznę, który wyglądał identycznie jak na zdjęciach, przesłanych wcześniej. Oboje byliśmy zakłopotani, ale szybko znaleźliśmy wspólny język. Gdy się rozstawaliśmy pomyślałam z żalem, że pewnie więcej się nie odezwie, ale stało się inaczej. Wiedziałam, że odnalazłam bratnią duszę. Jesteśmy razem już pół roku i planujemy ślub”
Michał: „Kiedy obejrzałem kilka fotografii przedstawionych mi kobiet, Iwona od razu zwróciła moją uwagę. Miała piękne, niebieskie oczy i delikatną urodę. Modliłem się, by zgodziła się nawiązać kontakt. Potem już wszystko zależało ode mnie. Miałem pewne obawy, mając za sobą kilka nieudanych związków, niełatwo o optymizm. Jednak co do Iwony, przeczucie mnie nie zawiodło. Najchętniej oświadczyłbym się jej od razu, ale wiem, że w takich sprawach pośpiech jest niewskazany. Zrobiłem to 6 miesięcy później, w miejscu, w którym pierwszy raz ją zobaczyłem. Jestem przekonany, że to właściwa osoba.”

Taki sposób na stworzenie wartościowej relacji może budzić mieszane uczucia.
Podchodzimy do niego sceptycznie, bo trochę przypomina zakupy, oto płacimy i wybieramy to, co nam się spodoba.

Ale pamiętajmy, że biuro matrymonialne to nie sklep, tylko miejsce, które daje nam szansę na spotkanie ludzi tak samo zagubionych i nieszczęśliwych jak my.

A może i na prawdziwą miłość?

Agnieszka Witkowska, 31l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Nie masz uprawnień do komentowania