Logo
Wydrukuj tę stronę

Hostessa - lekka praca czy stresująca profesja?

1.Boże Narodzenie coraz bliżej. Większość z nas uwielbia święta – duchowe przeżywanie, spotkania z bliskimi, kultywowanie tradycji i przygotowania zgodne z panującymi od lat obyczajami.

Jak wiadomo wiążą się one jednak nie tylko z aspektem metafizycznym, ale również z kwestiami materialnymi. Wiele godzin zajmuje nam zastanawianie się jakie prezenty podarować najbliższym, gdzie zrobić zakupy konieczne do przygotowania tradycyjnych potraw czy jak przystroić dom. Dlatego też ten magiczny w roku czas jest szczególny również dla handlowców i specjalistów zajmujących się reklamą. W końcu obroty ze sprzedaży wzrastają wówczas, jak szacują fachowcy, o 20-30% w porównaniu z resztą roku. Jaka forma promocji jest chętnie stosowana? Zatrudnianie hostess, które przy stworzonych w marketach i centrach handlowych stoiskach promują dane produkty.

2.Każda z nas wielokrotnie robiąc zakupy natknęła się na miłą Panią, namawiającą do skorzystania z oferty firmy, która ją zatrudniła. Z uśmiechem oraz gracją prezentowała wyrób i przekonywała o korzyściach, jakie osiągniemy nabywając tę rzecz. Często złoszczą nas te próby namówienia do zakupu. Jak jednak swoją pracę postrzegają same hostessy?

- Praca hostessy nie należy do najtrudniejszych, jednak trzeba być wytrzymałą fizycznie – stoi się często nawet po 10 godzin. Należy również być gotowym do entuzjastycznego promowania produktu, nawet, jeśli same nie jesteśmy do niego przekonane. Godziny pracy są różne, od 5 do 10 godzin jednorazowo. W ciągu dnia przysługuje od 15 do 30 min przerwy – opowiada 20-letnia Marta, która przez pewien czas dorabiała sobie właśnie w ten sposób. Dziewczyna podkreśla, że jeśli ktoś się sprawdzi, to firma zatrzymuje jego dane w bazie i później wysyła informacje o kolejnych zleceniach. Jeśli jesteśmy zainteresowane wystarczy to potwierdzić. W niektórych firmach trzeba się zgłosić na początku danego tygodnia, jeśli chce się brać udział w promocji w weekend i wtedy ktoś oddzwania z informacją czy są jakieś zlecenia. - Najtrudniej jest załapać się do pracy 3.początkującym dziewczynom, które nie mają doświadczenia i nie są zarejestrowane w żadnej bazie. Wiadomo - pracodawca najpierw bierze sprawdzone dziewczyny, a później poszukuje kogoś bez doświadczenia. Częstym warunkiem jest status studenta. Również wielu pracodawców życzy sobie podania wymiarów i zdjęcie sylwetki. Mnie interesowały raczej zlecenia gdzie wymagania nie są aż tak szczegółowe jak np. do zleceń na targach (min. 170 cm wzrostu, długie włosy, szczupła sylwetka itp.). W ogłoszeniach na promocje do supermarketów najczęściej jest napisane: miła aparycja, uśmiech, otwartość i umiejętność nawiązywania kontaktów.

Słowa Marty potwierdza 20-letnia Kamila, która jako hostessa pracowała przebrana za anioła właśnie przed świętami Bożego Narodzenia. - Nie jest ciężko jeżeli masz doświadczenie. Akurat ta praca nie wymaga od Ciebie jakiś specjalnych umiejętności. Wystarczy złapać kontakt wzrokowy i niczego się nie bać. Ponieważ pracowałam tu, w Poznaniu i w moim rodzinnym mieście, mogę nawet porównać, że tam było gorzej, wszyscy się mniej więcej znają. W Poznaniu o tyle jest łatwiej, że jest się anonimowym i np. jeżeli jakaś kobieta ponarzeka, że opłatki, które sprzedaję nie są poświęcone, to przyjdzie ktoś drugi i tak je kupi.

5.Zlecenie Kamili nie było zbyt złożone. - Chodziłam po centrum handlowym/sklepach spożywczych i namawiałam ludzi do kupna opłatków. Jeżeli pracuje się w takich sklepach jak Tesco czy Selgros przeważnie stoi się przy kasach. Ludzie jeszcze nie do końca spakowali wszystkie rzeczy - mam tutaj na myśl portfel - i wtedy łatwo złapać taką osobę, żeby jeszcze kupiła opłatek lub szopkę. Jest to trudna praca. Chyba każdy coś ma w sobie, że nienawidzi ludzi, którzy mu coś wciskają. Wielu osobom opłatek kojarzy się z kościołem, hipermarket z produktami - to nie idzie w parze, dlatego dobrym sposobem jest zapoznanie się z tymi opłatkami, mam tutaj na myśli: skąd są, na co są przeznaczone pieniądze ze sprzedaży, gdzie się je produkuje. Trzeba mieć podstawową wiedzę, wtedy łatwiej się sprzedaje.

Jakie triki stosują hostessy, by namówić nas do zakupu? Marta mówi, że jeśli zaznaczy, iż sama wypróbowała produkt i jest z niego zadowolona, to klient bardziej przychyli się do zakupu. Raczej unika zwrotów typu zapraszam na promocję, bo to nie przyciąga. Klienci lubią, gdy nie narzuca im się, tylko doradza. - Staram się być kimś w rodzaju pomocnika i między wierszami polecam promowany produkt. Dziewczyna wskazuje także, że zawsze od promotorów dostaje się cały opis i przebieg promocji. Są tam wyszczególnione zwroty bądź słowa, których nie powinno się używać oraz takie, które muszą się pojawić w wypowiedzi. Często rozpisane są przykładowe dialogi z klientem. Niekiedy nawet opisane jest, jakie ruchy powinno się wykonać, np. w trakcie mówienia o produkcie przesuwać się do stoiska/półki, by klient poszedł za hostessą. Kamila natomiast stwierdza, że zdarzało jej się uśmiechać do mężczyzn, potem podchodziła do nich żona i dla świętego spokoju kupowała opłatek.

6.Reakcje klientów na dziewczyny są różne.Każdy z nich jest inny, to oczywiste. Najczęściej przystaną i wysłuchają lub też od razu podziękują. Rzadko klient jest opryskliwy, raczej przejdzie udając, że nie zwrócił uwagi. Zdarzają się również osoby rozmowne, które wypytają o produkt - czasem nawet za bardzo, tak jakby chciały złapać mnie na niewiedzy. Miałam też sytuacje, że gdy klient nie był zadowolony z produktu (np. wypróbował go wcześniej), to skarżył się mi tak, jakbym to ja była za to odpowiedzialna. Częściej jednak spotykałam życzliwe osoby, które rozmową wybiegają nawet poza temat promocji – stwierdza Marta.

 

Kamila właśnie kontakty z innymi wskazuje jako główny negatywny aspekt tej pracy. - Minus to ludzie. Czasami przychodzą myśli, że to bardzo niewdzięczna praca. Większość ma stałe zatrudnienie, a ty po prostu chcesz dorobić sobie na prezenty, na święta. Sporo osób nie może tego zrozumieć. Przeszkadza mi również to, że w przeszłości pracowałam wiele razy stojąc nawet po 10 h dziennie, dlatego teraz mam trochę problemy z kręgosłupem. Nie ukrywajmy - jest to praca, w której jest się wiele godzin na nogach, czasami odczuwa się jakieś bóle. Marta zgadza się z Kamilą. Podkreśla, że dokuczliwe bywają właśnie bóle nóg czy kręgosłupa, gdyż zazwyczaj nie można siedzieć.

Czy w tej pracy spotyka się z niemiłymi sytuacjami? - Tak, przytrafiło mi się coś takiego, choć w sumie chyba nie mogę tego nazwać niemiłą sytuacją. Bardziej ktoś mi próbował wpierać, że to nie po chrześcijańsku sprzedawać opłatki w sklepie. Wybroniłam się mówiąc, że te opłatki, tak jak każde inne są wypiekane w piekarniach, w które również zaopatrują się kościoły, a poza tym zawsze można pójść do świątyni i je poświęcić. W takim przypadku właśnie oprócz posiadanego doświadczenia przydaje się bardzo odwaga, żeby z tych trudnych sytuacji umieć wybrnąć – przyznaje Kamila.

Co natomiast z kwestią wynagrodzenia? Ile może zarobić hostessa? Marta mówi mi, że za godzinę pracy w supermarketach dostaje się od 8 do 12 złotych. Większe stawki uzyska się np. na firmowych imprezach czy targach. Są też premie naliczane od ilości sprzedanych produktów bądź z polecenia promotora za sumienną i dobrą pracę. Kamila dodaje, że właśnie dla premii warto się postarać, bo dzięki niej wypłata może sporo wzrosnąć.

 

Obie dziewczyny zgodnie przyznają również, że w grudniu - podczas gorączki przedświątecznych zakupów - tłok w sklepach naturalnie jest większy niż standardowo. W związku z tym zwiększa się również liczba eventów i promocji. Często stroje hostess są adekwatne do atmosfery. Każda z akcji nawiązuje tematem do świąt. Jeśli hostessa zgodzi się pracować w Wigilię, jej wynagrodzenie godzinowe wzrasta. Ludzie w tym okresie częściej decydują się na zakup promowanego produktu, ulegają namowom kuszeni dołączanymi gratisami. Kamila na zakończenie dodaje z uśmiechem: - Słyszałam, że praca jako św. Mikołaj jest teraz bardzo opłacalna. Niestety jako kobieta nie mogłabym spróbować swoich sił z przyczyn oczywistych.


Tak jak zapewne wszyscy się domyślamy żaden handlowiec nie odpuści dobrej okazji do zarobku, a taką niewątpliwie jest Boże Narodzenie. Wiadomym jest również, że największa dźwignia handlu to reklama. A jak dobrze zareklamować produkt jeśli nie właśnie dzięki bezpośredniej promocji z udziałem hostessy?

Jak wynika z artykułu, same kobiety, które pracowały w tej profesji wskazują, że nie jest ona zbyt skomplikowana, ale bywa męcząca i stresująca. My, klientki potrafimy być często bardzo wymagające, co oczywiście jest słuszne. Z drugiej jednak strony powinnyśmy zrozumieć, że przeważnie osoby, które odbieramy jako natrętne i próbujące na siłę wcisnąć nam coś, czego nie potrzebujemy, chcą tylko zarobić na prezenty dla bliskich czy dorobić do kieszonkowego. Dlatego też zachowajmy odpowiednią równowagę. Zastanówmy się dwa razy czy to, co jest nam proponowane, rzeczywiście będzie niezbędne do przygotowania oraz przeżycia świąt a jeśli hostessa uniemożliwia nam swobodne zrobienie zakupów, zwróćmy jej grzecznie uwagę, że nie jesteśmy zainteresowane jej ofertą. W końcu to nie konsumpcja jest najważniejszą ideą Bożego Narodzenia, ale przeżycie tych kilku dni z najbliższymi w atmosferze miłości i zrozumienia.

Beata KAPUSTA

Copyright 2009-2018 © tojakobieta.pl | All rights reserved