Menu
logo tjk main

Stopnie zdrady

Stopnie zdrady

Pierre La Mure, XX-wieczny francuski pisarz, mawiał, że naprawdę zdradzić można tylko sercem. Ale czy kwestia ta jest na pewno przejrzysta? Okazuje się, że definicja zdrady wciąż sprawia sporo problemów, a jej stopniowanie według ciężaru moralnego występku niekoniecznie warunkuje intensywność bólu i zdolność przebaczenia.

Wiedzeni na pokuszenie

Przelotny pocałunek, seks, niezobowiązujący flirt, zauroczenie inną osobą, erotyczny czat, dotykanie striptizerki – w czasach, gdy na swobodę emocjonalną stawiamy tak duży nacisk, rodzajów zdrady jest coraz więcej. Według badań prof. Zbigniewa Izdebskiego i Polpharmy ("Seksualność Polaków 2011"), zdrada jest zjawiskiem powszechnym, choć wciąż pozostaje tematem tabu. Do uprawiania seksu poza stałym związkiem przyznaje się 21% mężczyzn i 12% kobiet. Niemal co 5. relacja zostaje z tego powodu zakończona, niewiele mniej odczuwa boleśnie skutki zdrady. W aż 40% przypadków nieuczciwa gra nie odbiła się w żaden sposób na jakości związku.

Podejrzenia autorów raportu, że liczby te są mocno zaniżone z uwagi na niechęć ankietowanych do udzielania tak intymnych informacji, potwierdziły wyniki badania poznawczego przygotowanej przez magazyn "Men's Health" i Interię. W anonimowej ankiecie do zdrady przyznało się 38% kobiet i 37% mężczyzn. Wszyscy zaś okazali się zgodni co do jednego: zdrada nie jest domeną żadnej płci – na miłosne przygody poza związkiem kuszą się tak samo często panowie, jak i panie.

Nie każdy seks to zdrada!

Choć naukowcy szafują statystykami dotyczącymi procentu "zdradliwych" Polaków i przyczyn nielojalności wobec partnerów, wciąż brakuje danych dających jasną odpowiedź, czym jest dla nas zdrada. Jedyne pewne ustalenia, które podano do publicznej wiadomości, dotyczą sfer, z którymi zdrada jest przez przedstawicieli obojga płci wiązana – dla mężczyzn zdrada ma powiązanie z fizycznością, kobiety łączą ją zaś z emocjonalnym zaangażowaniem.

Problem w tym, że w praktyce ten podział sprawia spore problemy. Aż 70% ankietowanych nie uważa za zdradę flirtu, tym bardziej wirtualnego (czat). Taka łagodna ocena nie dotyczy już jednak wizyt w agencjach towarzyskich czy klubach ze striptizem, choć w tej kwestii mężczyźni są bardziej skłonni do negocjacji. Analogicznie pojmowane są przypadki uprawiania seksu pod wpływem używek czy jednorazowe, niezobowiązujące przygody seksualne. 

Takie wnioski potwierdzają opinie Marka, Maćka i Kuby, którzy na pytanie o to, czym jest dla nich zdrada, odpowiadają bez wahania, że seks, choć… nie każdy.

– Jasne, że seks z inną dziewczyną, kiedy jest się z kimś w związku, to zdrada, ale jej kaliber nie zawsze jest taki sam. Co innego zdradzać świadomie, bo jakaś panna mi się tak spodobała, że nie wytrzymałem, a co innego po alkoholu, kiedy nie wiem, co się ze mną dzieje i puszczają wszystkie hamulce – mówi Marek.

Kuba podstawową różnicę widzi w "rodzaju" zbliżenia. – Grunt to wiedzieć, kiedy przestać. Niewinny pocałunek to nie koniec świata, zwłaszcza gdy zdarza się sporadycznie. To samo z cyberseksem – komu szkodzi rozmowa erotyczna z inną osobą, połączona z indywidualnym zaspokajaniem potrzeb? – pyta retorycznie.

– Dla mnie każde nadużycie zaufania w temacie fizyczności jest zdradą – przyznaje Maciek. – Nieważne, czy to pocałunek, czy jakikolwiek seks – wszystko podchodzi pod tą samą definicję. A już najgorsze są wielomiesięczne, a nawet wieloletnie romanse. Prowadzenie podwójnego życia powinno być karane. My, faceci, mamy jeszcze takie idiotyczne myślenie, że co wolno... wiadomo, o co chodzi. Inaczej kwalifikuje się zdradę, kiedy my się jej dopuszczamy, a inaczej, gdy zdradza nasza kobieta. Wtedy restrykcje są o wiele większe, i to bez względu na to, czy rzeczywiście z kimś się przespała, czy po prostu się zakochała – dodaje.

Oblicza zdrady

– Każdy z nas posiada swoją własną definicję niewierności i jest w stanie wyznaczyć jej granice. To, co łączy te pojęcia, to świadome i intencjonalne zawiedzenie zaufania bliskiej nam osoby – twierdzi psycholog Barbara Zięć. Różnica w pojmowaniu zdrady może wynikać z natury płci. – Mężczyźni większą wagę przykładają do aktywności seksualnej, kobiety – emocjonalnej. Panowie czują się winni, gdy zdradzą partnerkę fizycznie, natomiast panie, gdy zaangażują się emocjonalnie w nową relację. Dla mężczyzny największym niebezpieczeństwem jest zdrada fizyczna przez partnerkę, natomiast dla kobiety zdrada emocjonalna partnera, magnetyczne przywiązanie do innej kobiety i, w konsekwencji, porzucenie – tłumaczy.

Jak żyć po zdradzie?

Psycholog zwraca uwagę, że popularne rodzaje zdrady – seks, zakochanie, wieloletni romans – to nie wszystko. Coraz powszechniejsze stają się nieuczciwe (wobec partnera) działania w internecie, pojmowane jako nieszkodliwe, bo pozostające w świecie wirtualnym. Ich siła rażenia może ulec jednak znaczącej zmianie z uwagi na ogromną popularność portali społecznościowych, które sprzyjają odnawianiu starych znajomości. Bagatelizowanym zagrożeniem jest także zdrada partnera z pracą zawodową czy innym członkiem rodziny, najczęściej dzieckiem.

– Kariera, sukcesy, pogoń za uznaniem odciągają od wartości rodzinnych i prowadzą do zaniedbania relacji partnerskich. Podobnie w drugim przypadku – często kobiety rozczarowane małżeństwem wszystkie swoje uczucia i zaangażowanie przenoszą na relację z dzieckiem – wyjaśnia Zięć.

Siła rażenia

Ania, która padła ofiarą zdrady dwukrotnie, nie ma złudzeń: – Zdrada zdradzie może i nierówna, ale każda szokuje i boli tak samo. Flirt czy wymiana SMS-ów to u facetów tylko wstęp do seksu. Co z tego, że jednorazowego – tu raz, tam raz, zmienia się kobieta, ale fakt pozostaje ten sam – twierdzi.

Jej pierwszy stały związek zakończył się właśnie z powodu "jednorazowych" przygód partnera. O jego seksualnych podbojach dowiedziała się od koleżanki, której chłopak – nie zdając sobie sprawy z jej znajomości z Anią – opowiedział o słynnych romansach kumpla. – Podobno w trakcie naszego 2-letniego związku zdarzyło się to 6 razy. A o ilu przypadkach nigdy się nie dowiedziałam? – zastanawia się.

Po tym doświadczeniu Ania przysięgła sobie, że już nigdy nie da się potraktować w ten sposób. Zwarła szyki, wyostrzyła zmysły i obserwowała swojego nowego chłopaka od samego początku. Niestety, historia się powtórzyła. – Nie wiem, może swoim podejściem sama tę sytuację wywołałam, może. Bolało dwa razy bardziej, choć przecież w jakimś stopniu się tego spodziewałam, liczyłam się z tym, co najmniej jakby wisiała nade mną jakaś klątwa. W tym przypadku ból był większy również dlatego, że – przynajmniej tak on twierdził – nie było zdrady fizycznej itp. Podobno zakochał się w innej – opowiada.

Barbara Zięć przyznaje, że kluczowym momentem w budowaniu uczciwej relacji jest rozmowa z partnerem na temat granic zaufania. – Bardzo ważne jest, aby już na początku związku zdefiniować i wyjaśnić sobie, co partner uznaje za zdradę, a co jest w jego światopoglądzie niedopuszczalne. Pomoże to uniknąć problemów, kłótni, rozczarowań i przede wszystkim bólu z powodu rozstania – tłumaczy.

– Oczywiście, wpływ na to, jak oceniamy zachowanie partnera, ma nasza osobowość, doświadczenia z poprzednich związków, środowisko, w którym żyjemy. Osoby zranione w przeszłości, chwiejne emocjonalnie potrafią wychwycić każdy sygnał, często irracjonalny, świadczący o niewierności partnera. Ujawnia się tutaj wzbudzanie poczucia winy u partnera czy też zazdrość, często patologiczna, która niszczy związek – dodaje.

Bez względu na statystyki, deklaracje i podziały, stopniujące zdradę, każda nielojalność partnera nadszarpuje zaufanie wobec niego, burzy harmonię w związku i obniża poczucie własnej wartości. O tym, która z nich boli bardziej i którą łatwiej jest wybaczyć, każdy musi jednak zawyrokować samodzielnie. 

A czym dla Was jest zdrada?

 

Paulina Wójtowicz

sympatia

Nie masz uprawnień do komentowania