Menu
logo tjk main

KARO - Karolina KARO Sawicka - wokalistka

KARO - Karolina KARO Sawicka - wokalistka Foto: Anna Jerzmanowska
KARO - Karolina KARO Sawicka-wokalistka, która zachwyca wyjątkową barwą głosu.
Kiedy ją tylko słyszymy wyobraźnia podsuwa nam obraz dużej ciemnoskórej dojrzałej kobiety śpiewającej gospel. Kiedy ją widzimy jesteśmy zdumieni kontrastem między naszymi wyobrażeniami a rzeczywistością bowiem na scenie stoi drobna, śliczna, skromna blondynka.

Red: Zdradź nam, jakie są Twoje muzyczne inspiracje? Kto jest Twoim największym idolem w Polsce, a kto na świecie?
Karolina KARO Sawicka: Obawiałam się tego pytania, bo szczera odpowiedź nie przysporzy mi sympatyków pośród polskich wokalistów. Ale stawiam na szczerość, mimo, że prawda jest niepopularna i passe. Dzisiaj rządzi show biznes, sprytnie podana nijakość, „gwiazdkami" zostają dzieciaki, które nie dość, że nie potrafia śpiewać, ale nawet słabo im idzie z mówieniem, o poprawności wypowiedzi nie wspominam, ale za to powiem o dykcji, której nie mają i trudno zorientować się o czym śpiewają. W showbiznesie talent jest rzeczą drugo, a może nawet trzeciorzędną. Głęboko współczuję tym dzieciakom bo wytwórnia kreując ich na idoli, wmawia im, że potrafią śpiewać. Pierwszy koncert i rzeczywistość okazuje się bezlitosna. To tyle o polskich wykonawcach. No dobrze - z pokolenia moich rodziców lubię Edytę Bartosiewicz, Agnieszkę Chylińską. Jeszcze wcześniej - cenię Annę German i Violettę Villas. Ale nie są dla mnie inspiracją bo nie chcę nikogo naśladować, choć pewnie nie jest możliwe stworzenie czegoś całkiem nowego. Ale chcę wypracować swój styl, uzyskać taką barwę, która będzie moim podpisem. Z artystów zagranicznych lubię  Ellie Goudling, ma niesamowity wokal, świetne piosenki i mega pozytywną energie, którą zaraża swoich fanów. Lubię też Birdy, sama komponuje, akompaniuje sobie i śpiewa. Ostatnio nagrałam cover jednego z jej utworów, pt People help the people.

RED: Kiedy poczułaś, że śpiewanie jest tym, co chcesz robić w życiu na serio?
KARO: W zasadzie od zawsze w życiu towarzyszyła mi muzyka i wszystko co z nią związane. Jako mała dziewczynka uczęszczałam do zespołu taneczno-wokalnego, chodziłam do szkoły muzycznej w której grałam na skrzypcach, jeździłam na obozy wokalne. Później zaczęłam brać lekcje śpiewu, i tak jest do dziś, zmieniają się tylko nauczyciele emisji. Chodziłam często na karaoke ze znajomymi i zdarzało się, że obcy ludzie mówili mi, że mam
oryginalną barwę, co dawało mi większą wiarę w siebie. A upewnili mnie w tym, że  to co robię jest fajne i powinnam się tym podzielić z innymi, moi znajomi, przyjaciele którzy zawsze mnie wspierają i ciągle dopytywali czy nie myślałam o tym żeby nagrać płytę czy wybrać się do jakiegoś talent show. Decyzję o tym, że śpiewanie jest czymś co chce robić w życiu na serio  podjęłam całkiem niedawno. Chciałabym, dzielić się tym co kocham robić, z innymi. Jeśli jest mi pisane zaistnieć w tej branży to będzie bardzo milo, a jeśli nie uda mi się przebić to chociaż będę miała świadomość, że próbowałam i nigdy nie będę tego żałować.
Miałam odwagę wejść do mojego SKLEPU Z MARZENIAMI i sięgnąć na najwyższą półkę.
A jak wiadomo, ludzie często rezygnują z realizacji marzeń, bo wydają im się one nierealne.
I nawet nie próbują :-( o nie zawalczyć.

Red: Nad czym teraz pracujesz?
Karolina KARO Sawicka: Cały czas pracuję nad sobą ;-) Kompletuję materiał na swoją pierwszą płytę. Zaczynam koncertować i spokojnie szukam w muzyce miejsca dla siebie. Wkrótce też zaczynamy pracę nad pierwszym klipem. Małe kroczki też mogą nas zaprowadzić na nasz Mount Everest - choćby miała nim być najbliższa górka to także jest to sukces, bo sami na niego zapracowaliśmy.

RED: Skąd czerpiesz inspiracje do pisania utworów?
KARO: Wiesz, uważam, że ludzie powinni robić w życiu to, w czym są naprawdę dobrzy. Świat jest już poukładany, podzielony i nie ma potrzeby burzyć porządku tego świata. Jest mnóstwo utalentowanych tekściarzy, kompozytorów, oni wiedzą co i jak należy zrobić by było fajnie. Nie można być tak samo dobrym we wszystkim, chyba, że jest się Leonardem Da Vinci. Zostawiam pisanie tekstów tym, którzy zrobią to lepiej niż ja na tym etapie. Proszę ich tylko by ubrali w słowa historię, którą ja im opowiadam. Za jakiś czas być może zacznę sama pisać swoje teksty, trochę mnie już korci, ale czekam na odpowiedni moment. Skupiam się na tym, żeby jak najlepiej to zaśpiewać, a ponieważ te piosenki są o tym, co przeżyłam lub przeżyli ludzie, których znam, bez trudu przekazuję w nich emocje.

RED: Jakie są Twoje najbliższe plany na przyszłość? Myślisz o wydaniu płyty?
KARO: Plany - za miesiąc pojawi się na fanpejdżu i YT lyric video mojej piosenki, której tytułu nie mogę jeszcze zdradzić. Jest już nagrana, ale nie upubliczniamy. Miesiąc po premierze lyrica wrzucimy do sieci pierwszy videoclip. Będzie petarda. Pytasz, czy myślę o wydaniu płyty. Pewnie kiedyś tak, może w przyszłym roku? Teraz pracuję nad repertuarem na tę płytę, mam już repertuar koncertowy i teraz najmocniej myślę właśnie o koncertach, które rozpoczną się we wrześniu i potrwają na pewno do końca roku. Żeby wydać i sprzedać płytę, najpierw trzeba ciężko zapracować na to, by ktoś tę płytę kupił, czyli zyskać fanów.
Żyjemy w czasach, w których najwięcej sprzedaje się muzyki wirtualnej, płyty w sklepach w realu sprzedają się coraz rzadziej. Niedługo w Itunes i Spotify pojawi się pięć moich singli. Na płytę też będzie czas. W planach mam także nagranie kilku duetów z bardzo przystojnymi facetami ;-)

RED: Na swoim Fanpagu Karolina Sawicka ogłosiłaś osobliwy manifest. Po co to zrobiłaś?
KARO: Tak poczułam i tak napisałam. Można to krytykować, ale i można się z tym zgodzić. Wierzę w rozsądek tych, którzy go przeczytają oraz w ich wewnętrzną szczerość wobec siebie. Największym kłamcą jesteśmy gdy okłamujemy samych siebie.

RED: Skoro nie stoi za Tobą nikt wpływowy, to jak udaje Ci się przekonywać radia, żeby Cię grały? Masz też niezły PR, mimo krótkiego czasu sporą grupę fanów na Fejsbuku, niedługo zaczniesz koncertować, nagrałaś pięć własnych utworów? Jakim cudem?
KARO: Podobno CUD to najukochańsze dziecko WIARY. Wiarę w to, że mi się uda, mam, ale cudu nie było ;-) Tylko ciężka praca i upór mojego managera, którym jest moja mama, dlatego nazywam ją mamagerem ;-). Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Jak mawia na warsztatach z młodzieżą, które prowadzi  (jest poczytną pisarką) - niemożliwe są trzy rzeczy:
trzaśnięcie obrotowymi drzwiami, zdjęcie majtek przez głowę i otworzenie parasola w pewnym miejscu. Wykonuje codziennie ciężką pracę bym ja mogła spełniać marzenia. Mam szczęście do ludzi - pracuję ze świetnym muzykiem, jednym z najlepszych masteringowców w Polsce, Markiem Dulewiczem, mam wsparcie rodziny i Przyjaciół. To moja siła.

Nie masz uprawnień do komentowania