Menu
logo tjk main
Banner Z.Arlady 1200x170

Czy kupowanie poprawia nasze samopoczucie?

Czy kupowanie poprawia nasze samopoczucie?
Wiosenna pogoda w kratkę. Chłodno, szaro, buro, potem słońce. Co najlepiej w takim momencie poprawia nastrój? Jedno mogę bez mrugnięcia okiem rzucić - lody, drudzy czekolada, je będę zaliczać się do tych, co będą krzyczeć KAWA! To na krótką metę sprawdza się niemalże w 100%.

W związku z tą niezbyt łaskawą wiosenną aurą, zaczęłam się zastanawiać nad mechanizmami zakupów. Czemu kupujemy ubrania, czemu marzymy o torebce, telefonie, samochodzie? Czemu wciąż musimy mieć nowe? Jako stylistka powinnam się cieszyć z wzmożonego popytu na dobra rynku mody, natomiast jako... dobra stylistka wiem, że jest to pułapka dobrego samopoczucia.

Jakie są scenariusze poprawiania sobie nastroju/samooceny, które sprowadzają nas na manowce? Oto kilka podanych ze sporym uproszczeniem:
1 - Mamy średnio dobry nastrój, idziemy na kawę, popatrzeć na wystawy i kupujemy sobie coś dla poprawienia humoru. Super jeśli jest to trafiona rzecz, bo znamy siebie i wiemy nawet w chwili słabego nastroju co kupić, źle jeśli jedyne fajne chwile związane z tą rzeczą to będzie moment niesienia jej w torebce do domu i potem popatrzenia ze dwa razy przed włożeniem do szafy. W 5 minut kupujemy sobie odrobinę radości, która jednak przecieka nam przez tę papierową torebkę niesioną do domu. Mniejszy ból jest jeśli koszty tej radości nie są zbyt wysokie.
2 - Pragnienie posiadania rzeczy... jest to dosyć skomplikowana sprawa. Strasznie chcemy mieć nowe buty z najnowszej kolekcji, kupujemy, albo oglądamy i kupujemy jak tylko jest pierwsza część wyprzedaży, a potem okazuje się, że niekoniecznie lubimy tę rzecz nosić, lub w nowej kolekcji są jeszcze fajniejsze buty i tamte już tak do nas nie przemawiają. Jest tutaj zaangażowane i pragnienie bycia lepszym (najnowsza kolekcja) i próba nagrodzenia samej siebie (kupię sobie prezent z najnowszej kolekcji). Szał i radość często mija z pojawieniem się kolejnego modelu buta, telefonu, samochodu. Nie patrzymy na czynniki czy to do nas pasuje, co z tym zrobimy, czy to nam potrzebne, tylko stawiamy na nowość, wyprzedzenie innych - a to tylko gra naszego samopoczucia. Częściej i dłużej czujemy się rozczarowani zakupem, bo potem musimy z nim tkwić, a nasze wewnętrzne pragnienie domaga się kolejnego zastrzyku „radości”.
3 - Polowanie. Szukanie okazji, promocji, przecen. Są przeceny i nagle widzimy bluzkę przecenioną z 300zł na 50zł - cóż za okazja! Oczywiście kupujemy, bo dobra firma, jakość i na pewno się przyda. Kupujemy też spodnie, a i jeszcze buty i dwie pary okularów. Wszystko w absolutnie fantastycznych cenach. I super jeśli te rzeczy są nam potrzebne, jeśli jednak odkrywasz je w szafie po pół roku nadal z metkami ...oznacza to, że po pierwsze wg zasad ekonomii nie zyskałaś, a straciłaś każdy wydany grosz, po drugie wpadłaś w pułapkę polowania, adrenaliny i poprawiania sobie humoru zdobyczą. Jest to dosyć silny, prawie atawistyczny mus szukania satysfakcji z polowania, znajdowania okazji.

Jak uniknąć tych pułapek? Pamiętać o tym, że radość zazwyczaj jednak bierze się nie z posiadania rzeczy a z doświadczenia, przeżywania i wrażeń. Ja z kawy i zakupów najczęściej wspominam fajnych ludzi i rozmowy. Jeśli ktoś chce sobie sprawić przyjemność odświeżeniem wyglądu to lepiej to robić z głową i naprawdę dobrze wyglądać po zakupach i mieć radość z używania i zmiany lub update’owania, niż z samego kupienia kilku rzeczy. Radość jest z wrażenia, a nie z konkretnego swetra.

W przypadku polowania na ubrania, sprzęt, jachty i skutery :) warto jednak myśleć o sobie (zdrowy egoizm!), o tym po co mi to potrzebne, jakie ten sprzęt czy ubranie ma spełniać warunki, nie naginać się do tego czegoś i nie oszukiwać samej siebie. Jeśli pędzimy tylko za nowościami, warto się zatrzymać i pomyśleć gdzie tkwi błąd, może wpadniemy na coś czego nam naprawdę brakuje, a co na dłuższą metę może być naszą super-radością w życiu.

Kupowanie nie jest złe, ważne żeby robić to z głową i z pełną świadomością. Inaczej możemy nieświadomie zacząć urządzać sobie protezę czegoś, czego nam w życiu brakuje i nadal tego nie mieć, za to mieć mocny debet na karcie i dom zawalony 5minutowymi radościami (jak już nie ma wyjścia to... dobry film trwa 2 godziny :) plus wspomnienia!).

1
547
62

Dodaj komentarz

UWAGA!
Bardzo prosimy o niezamieszczanie w treści komentarza wszelkiej formy reklamy (która jest traktowana wtedy jako darmowa) na naszym portalu tojakobieta.pl tj. - adres strony www, e-mail, telefon, wszelkie inne dane kontaktowe. W przypadku niezastosowania się do wyżej wymienionego komunikatu oraz działań mających na celu obejście naszej prośby, będziemy zmuszeni wyciągnąć konsekwencje prawne odnośnie zarzutu bezprawnego zamieszczania darmowej reklamy. Wszelka reklama na naszym portalu jest ODPŁATNA.


Kod antyspamowy
Odśwież