Menu
logo tjk main

O co chodzi w wyprzedażach?

O co chodzi w wyprzedażach?
Kolejne wyprzedaże prawie za nami. Nadal trwa jednak gorączka zakupowa, polujemy na okazje, sprawdzamy ceny, łapiemy upatrzone wcześniej zdobycze. Generalnie zabawa - karnawał stoi na drugim miejscu - a zakupowy styczeń z roku na rok przyśpiesza.

W tym roku olśniła mnie pewna zmiana - przenieśliśmy się do internetu! I to znacząco! Polujemy też na okazje poza naszym krajem. Jeszcze parę lat temu - przy pierwszych sygnałach wyprzedażowych - nie było takiego zamieszania, a teraz w sklepach - jest nawet ciut mniejsze… Bo ruch przeniósł się do sieci.

Już pod koniec grudnia sklepy internetowe biją w alarmowe dzwony - zaczyna się wyprzedaż, trzeba jak najszybciej stanąć w blokach i czekać na strzał pistoletu. I niestety nabierają nas w butelkę - bo kto pierwszy się wyrwie - niejednokrotnie marnuje szansę na wyższy rabat… :))).

Często na różnych wyjazdach - naocznie, i przy spotkaniach - jako opowiadane anegdoty, spotykam się z różnicami wyprzedażowymi np.: większą ilością towaru w UK, w Niemczech, Holandii, o USA nie będę wspominać, bo tam zatowarowanie jest całkowicie inne - tam nie może braknąć.
I faktycznie - jako rynek dostajemy mniejszą działkę - szczególnie droższych rzeczy - nie jesteśmy w końcu mocarstwem, tylko obok takich stoimy ;) (zawsze zastanawiał mnie rynek Ukrainy - na którym utrzymuje się VOGUE  - u nas „za biednie”… wnioski można wyciągać samemu). Jednak jest jeszcze druga strona medalu - jesteśmy w trakcie przechodzenia etapu - intensywnego konsumpcjonizmu…

Czym to się objawia?
Na przykładzie kilku sklepów internetowych zauważyłam pewną prawidłowość – nie czekamy na niższe ceny! Jeśli biją na alarm, że już, już początek wyprzedaży - to wchodzimy, kupujemy - bo ktoś nas może wyprzedzić. Wykupujemy na potęgę, nasze sklepy internetowe w pierwszych dniach wyprzedaży pustoszeją o wiele szybciej niż w innych krajach. Dlatego przy przecenach 70% - nie mamy właściwie wyboru i łapiemy ostatki - bo już dawno nic nie zostało... W rezultacie kupujemy drożej niż wszystkie zachodnie kraje… Bo nie stać nas na cierpliwość i odpuszczenie sobie gorączki zakupowej na kilka kolejnych dni. Polujemy i rywalizujemy o ubrania, sprzęty i inne towary.

Ciekawostka jest tylko taka, że teraz wykupujemy internetowo, natomiast często na miejscu w sklepach wiszą tony ubrań - bo nikomu nie chciało się wyjść i sprawdzić - a poza tym „na necie już nie było”. (pssst… w tym roku rusza sklep internetowy H&M… ). Chociaż oczywiście nie wisi tego aż tyle - ot po prostu więcej niż w epoce „przed netem”.

Jeśli na przykład nie zdążyliście więc upolować przepięknej sukienki - to łatwo można ją znaleźć w sklepie ze znaczkiem NL lub UK - jeśli macie tam rodzinę/znajomych - w mocno niższej cenie można sprawić sobie wykupioną u nas rzecz - kwestia rozwiązania problemu nadbagażu. ;))

Pamiętajmy też jednak o tym, że często w szafach napotykam na cuda wyprzedażowe i „świetne okazje”, które miały być super nabytkiem, a niejednokrotnie okazują się „leżakiem półkowym”. Zawsze warto wiedzieć - co i jak będziemy nosić. Inaczej jest to nie zysk i upolowanie przeceny, a czysta strata - tyle tylko, że mniejsza niżby była w „normalnej cenie”. Dlatego też czasem warto odpuścić całkowicie i kupować to co się chce, a nie to co się upolowało - ale to tylko wtrącenie na malutkim marginesie - w ramach zarządzania szafą.:)

Dodaj komentarz

UWAGA!
Bardzo prosimy o niezamieszczanie w treści komentarza wszelkiej formy reklamy (która jest traktowana wtedy jako darmowa) na naszym portalu tojakobieta.pl tj. - adres strony www, e-mail, telefon, wszelkie inne dane kontaktowe. W przypadku niezastosowania się do wyżej wymienionego komunikatu oraz działań mających na celu obejście naszej prośby, będziemy zmuszeni wyciągnąć konsekwencje prawne odnośnie zarzutu bezprawnego zamieszczania darmowej reklamy. Wszelka reklama na naszym portalu jest ODPŁATNA.


Kod antyspamowy
Odśwież