Menu
logo tjk main

Jak mężczyzna mówi "kocham" - czy potrafimy rozpracować ten szyfr?

Wiele kobiet marzy, by ukochany wyznawał jej miłość każdego dnia jak w romantycznym niekończącym się filmie. Na początku związku kiedy hormony szczęścia sięgają zenitu, a motyle w brzuchu nas nie opuszczają, faktycznie tak jest. Jednak z czasem, uczucie „powszednieje" a stan zakochania przechodzi w miłość, wtedy słowa pojawiają się dużo rzadziej. Czy oznacza to koniec uczucia? Czy są inne sposoby, jakimi posługuje się mężczyzna by powiedzieć magiczne „kocham"?

Mężczyźni dużo częściej okazują to co czują, bez użycia słów. Zwyczajnie uznają je za zbyteczne na dalszym etapie związku i są zdania, że uczucie można pokazać w zupełnie inny sposób. Niestety my, kobiety często nie dostrzegamy tego, uważając, że tylko słowa są w stanie zapewnić nas o Jego wielkiej miłości. Tymczasem partner stara się i stara... a my wciąż mamy pretensje, że coraz rzadziej słyszymy te upragnione, magiczne słowa.

Zbyt częste mówienie „kocham cię" sprawia, że traci ono swoją magię i staje się takie zwyczajne, jak codzienne „dzień dobry". Przecież słowa to nie wszystko. Nasz ukochany nie musi każdego dnia klęczeć przed nami z bukietem kwiatów i wierszami zapewniać nas o niekończącej, głębokiej miłości. Mężczyźni są skonstruowani zupełnie inaczej niż my kobiety. To my uwielbiamy rozprawiać godzinami na każdy temat i dzielić włos na czworo, analizując dokładnie każde jego (nie)wypowiedziane słowa. Oni wolą po prostu działać. Wychodzą z założenia, że po co mają tylko mówić, jeśli mogą zwyczajnie udowodnić że im zależy. To wymaga dużo więcej wysiłku, a przy okazji pozwala ujawnić ich nieograniczoną kreatywność.

Czasem są to zwyczajne i niepozorne gesty. Niestety często my kobiety nie dostrzegamy ich „drugiego dna" i tu właśnie jest największy problem. Zacznijmy więc zauważać, to że nasz mężczyzna się stara i doceniajmy najprostsze niewerbalne komunikaty, jakie wykorzystuje w relacjach z nami.

Jeśli w sobotni poranek zamiast dłużej pospać, biegnie do sklepu po świeże bułeczki i przygotowuje nam pyszne śniadanie (niekoniecznie do łóżka) to czy to nie jest wyraz miłości? Kiedy umyje nam samochód, lub zatankuje nam bak do pełna, bo wie, że my nie lubimy tego robić, cierpliwie poczeka przed przymierzalnią w sklepie żeby powiedzieć nam, że w każdej z 10 sukienek, które mierzyłyśmy wyglądamy bosko - czy to naprawdę nie jest oczywiste, że w ten sposób pokazuje nam jak mu zależy? Zakochani mężczyźni często robią rzeczy, o których kiedyś w ogóle by nie pomyśleli i o które sami siebie by nie podejrzewali.

Jeżeli w każdych planach jesteśmy „my" a nie już „on i kumple", gdy potrafi dzielnie wytrwać w kinie na filmie, który my wybierzemy lub ugotować nam pyszny rosół, gdy leżymy chore w łóżku, albo mamy jeden z tych „kiepskich dni". Lub gdy zwyczajnie potrafi nas mocno przytulić, kiedy jest nam źle - te wszystkie gesty, czasem tak zwyczajne i nieteatralne potrafią powiedzieć dużo więcej niż słowa.

By nie przejść ze skrajności w skrajność najlepiej jest znaleźć równowagę między słowami a czynami. Słowo „kocham" ma magiczną moc, ale tylko wtedy gdy nie pojawia się za często. Czasem lepiej jest poczuć niedosyt, niż cierpieć na przesyt.

Mężczyźni nie zawsze są romantykami rodem z komedii romantycznych, które często kreują nam wyimaginowany obraz faceta. Rzeczywistość jest przecież zupełnie inna i nie trwa 90 minut, jak standardowy film. Mamy więc całe życie na to, by nauczyć się szyfru jakim posługuje się nasz ukochany, żeby każdego dnia pokazać nam jak bardzo nas kocha. Miłość polega na tym, aby razem dzielić radości a także smutki, kochać zawsze bez względu na wszystko. Sztuką jest, nie mówić o niej, lecz ją pokazać i pielęgnować nawet codziennymi, zwyczajnymi rytuałami. To daje jej prawdziwą siłę, sprawia, że jest czymś wyjątkowym. Niech słowo „kocham" będzie jedynie uzupełnieniem całości, a nie jej substytutem.

To, że czasem mężczyzna nie mówi, nie znaczy że nie czuje. Jeśli brakuje nam słowa „kocham" porozmawiajmy szczerze z partnerem o naszych obawach, pragnieniach, ale nie szukajmy zaraz drugiego, ukrytego dna (którego zapewne i tak nie ma). Nauczmy się widzieć to, co pozornie nie jest niczym szczególnie romantycznym, a tak naprawdę znaczy tak wiele. Szkoda czasu na szukanie dziury w całym i patrzenie na świat przez pryzmat filmowych kreacji. Rzeczywistość ma nam do zaoferowania dużo więcej i z tego czerpmy siłę, by jak najmocniej kochać. Bądźmy bardziej wyrozumiałe dla naszych mężczyzn, oni często mają naprawdę niełatwe zadanie by nas zadowolić i uszczęśliwić. Odrobina taryfy ulgowej oraz docenianie ich starań z pewnością dodadzą im skrzydeł. Obie strony na tym skorzystają!

Magdalena Zbytek-Książkiewicz, 30l.
Czytaj więcej...

Czułości, czułości, czułości - niedoceniany sposób na udany związek 

Zakładając, że związek to piękna mozaika, doszukać się możemy wielu elementów tej układanki. Nazywając je poszczególnie znajdziemy: miłość, tęsknotę, pożądanie, ale także przyzwyczajenie, poczucie bezpieczeństwa i przyjaźń. Jest tam również czułość. Pojęcie wyjątkowe, nie tylko ze względu na znaczenie.

Starałam się to słowo jakoś zastąpić. Istnieją określenia: serdeczna, miła, ciepła aczkolwiek to nie jest to. Serdeczna pasuje do gospodyni imprezy, na której nas ugoszczono, ale nie do żony. Miła jest pani w sklepie, lecz nie partnerka a ciepła to może być kołdra;) Poza nią np. jeszcze może, po prostu osoba. Ale nie dziewczyna!

Dlatego „czułości” już w samej swej nazwie są niezastąpione i często powtarzane a skojarzenia zazwyczaj pozytywnie. Negatywne, jak to w życiu, są skutkiem zachwiania harmonii i przesadnego ich okazywania. Dla mnie to jeden z ważniejszych składników przepisu na miłość;)

Zastanawiałam się, co świadczy, a raczej od czego zależy czy jesteśmy czuli (póki co, w ogólnym tego słowa znaczeniu). Pewnym czynnikiem jest nasz charakter. Ogólny podział jaki zazwyczaj stosujemy wygląda tak: osoby otwarte-zamknięte, typy samotników-towarzyskich, ludzi uczuciowych - pragmatycznych.

To, że kobieta czy mężczyzna nie lubi publicznie okazywać uczuć znaczy, że jest mniej przystępny/a a nie, że nas nie kocha. Problem pojawia się w momencie, gdy dla drugiej strony staje się to powodem do wątpliwości i smutku. Wszystko jest kwestią dogadania. Jeżeli zależy nam na naszym partnerze, powinniśmy powiedzieć sobie o naszych oczekiwaniach. W końcu związki składają się z kompromisów. Nie zawsze jest łatwo, natomiast miłość otwiera w nas te furtki, o których istnieniu wcześniej nie mieliśmy nawet pojęcia. Myśląc uprzednio o okazywaniu uczuć jako o zbędnych ceregielach nagle dowiadujemy się, że powoduje to uczucie swoistego ciepła na sercu.

Kolejną zależnością jest wychowanie. Na co dzień nie myślimy o tym lecz atmosfera, przy której wzrastamy jest niesamowicie istotna. To czy jesteśmy przyzwyczajeni do tego by mówić na głos: kocham Cię. Każdy kocha rodziców i wie, że oni kochają nas. Ale wypowiadać te słowa swobodnie, nie zawsze się udaje. Jako dzieci obserwujemy naszych rodziców, i mimowolnie w głowie kreuje nam się pewien wzorzec związku. Zauważamy czy rodzice się przytulają, całują, tańczą, oglądają wspólnie filmy, wychodzą dla relaksu sami na romantyczne kolacje. Widzimy to i uważamy, że tak powinno być.

Gdy jeździłam w dzieciństwie do mojej cioci, zawsze byłam w nią i wujka zapatrzona. Dlaczego? W wieku 35 lat mówili sobie - skarbie, kochanie. Pomyślałam wtedy, „że gdy będę dorosła, też tak będę zachowywała się z moim mężem”. Jak byłam starsza, ciocia powiedziała mi, abym pamiętała, że o związek trzeba dbać każdego dnia. Co roku zastanawiać się co kupić mężowi na gwiazdkę aby się ucieszył, zadzwonić do niego w ciągu dnia i zapytać jak mija dzień i czy wszystko w porządku, usunąć z sypialni telewizor i okazywać sobie wzajemny szacunek.

„Będą lata tłuste i gorące. Ale też nie klejące się wcale […] Będą dni pachnące wrzosem
ale też noce nieprzespane wcale (…)” – Happysad

Okazywanie czułości najczęściej naturalnie występuje w początkowych etapach bycia razem. Cała sztuka tkwi w tym, aby tak pozostało na zawsze. Niestety, codzienność bywa przygnębiająca i stresująca. Nie sposób przecież zawsze być wesołą i uśmiechniętą co więcej, skorą do przytulanek czy igraszek. Tymczasem wiemy, że to jest ważne i zadręczamy się. Tu się rodzi pytanie - czy wyrobienie sobie pewnych nawyków nie jest w tym przypadku dobre? Może ten codzienny buziak na dobranoc byłby bardzo pozytywnym przejawem tak negatywnie nacechowanej rutyny? Czynnością samą w sobie łagodzącą obyczaje i działającą trochę na przekór wszystkiemu?

Słodki nawyk
Stworzenie takiej niewidzialnej nici łączącej nas bez względu na to, co działo się w pracy czy szkole jest czymś niesamowitym. Okazywanie sobie czułości każdego dnia umacnia nasz związek. Choć często to zaniedbujemy, co sprawia, że w konsekwencji oddalamy się od siebie. Musicie czuć w sobie oparcie i starać się nie zapominać by pielęgnować to uczucie.

Męski punkt widzenia, czyli:
W ramach zwiększenia obiektywizmu w tej sprawie, postanowiłam zasięgnąć opinii również u przedstawicieli płci przeciwnej. Ku mojemu zdziwieniu temat wydał się im dość istotny. I trzeba podkreślić, że w każdym wieku (od nastolatka po dziadka). Jeśli myślałyście, że to Wy jesteście wiecznymi romantyczkami, macie mylne wyobrażenie na ten temat z powodu amerykańskich filmów. Jak wszyscy od najmłodszych lat wiemy, że dziewczynki są tą słabą płcią (tutaj generalizuje i standaryzuje abstrahując od tego, że tak naprawdę jesteśmy bardzo silne;)). Natomiast chłopcy są mężni, silni, twardzi. Co tak naprawdę wszystko tłumaczy.

Przeciętny Jan Kowalski musi zarobić na rodzinę, zadbać o sprawność sprzętów w domu i samochodu a także ochronić nas przed całym złem tego świata. Dlatego też w sytuacji związku oczekują od nas opiekuńczości, ciepła i miłości. Potrzebują potwierdzenia tego, że są dla nas najważniejsi i dzięki temu mają siłę na to, aby rano wstać i zająć się swoimi obowiązkami. Czułość nie jest domeną jedynie kobiet. Natomiast „ubrana” w nią kobieta dla mężczyzny wygląda wtedy najatrakcyjniej. Wydaje się być także zaraz po seksie najintymniejszą rzeczą jaka Was łączy.

Czułość którą okazujemy pozostałym bliskim jest nieco inna;), dlatego też nie pozbawiajmy się tak cennego źródła możliwości ku radości.

Jaka jestem?
Poprzez pewien ideał kobiety XXI wieku, coraz trudniej jest nam być czułymi. Zewsząd jesteśmy strofowane: bądź niezależna, pewna siebie, wspinaj się po szczeblach kariery i nie okazuj słabości. Pewne modele i światopoglądy się zmieniają. Przed nami kobietami kolejne wyzwanie - pogodzić to wszystko z byciem kochającą partnerką, namiętną kochanką, świetną kucharską a także dobrą matką. Nie zawsze jest łatwo, ale trzeba przełamywać te bariery i…..” nie poddawać się - nigdy w życiu!”

„Kochają i niewidomi... bo miłość nie potrzebuje oczu, wystarcza jej dotyk.” Stefan Pacek
Każdy z nas jest inny, wychowujemy się w różnych modelach rodziny, przedziwnie się dobieramy. Natomiast, to aby starać się, być zawsze ze sobą blisko, rozmawiać i dogadzać sobie, jest prawdą uniwersalną. Istotą czułości jest dotyk.

  • Spróbujcie zawsze przed snem porozmawiać, opowiedzieć sobie choćby jednym zdaniem jak minął Wam dzień
  • Okazje szczególne w roku świętujcie! Urodziny, święta, rocznice, walentynki. U każdych z Was będzie to wyglądało inaczej. Cieszcie się tym dniem na swój sposób
  • Na czułości nigdy moda nie mija. Nie są też domeną konkretnego wieku. Upiększą Wam każdy etap w życiu
  • Z upływem czasu nie zapominajcie o dotyku! Umocni Was jako parę, da poczucie bezpieczeństwa oraz w ludzki sposób doprowadzi do szczęścia
  • Niech czułości zagoszczą w Twoim związku jak i w domu. W swoim własnym, nietuzinkowym stylu okazuj uczucia rodzicom, partnerowi, dzieciom


Zrób coś dobrego dla siebie. Spraw, aby całe Twoje życie było dniem zakochanych.

Katarzyna Kryjak, 21l.
Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS