Menu
logo tjk main

Czy warto korzystać z porad umieszczanych na forach internetowych?

Niejednej z nas zapewne zdarzyło się szukać porad w Internecie. Łatwo dostępne, wystarczy usiąść przed komputerem, trochę poklikać i już. Bez wychodzenia z domu, niemalże na wyciągnięcie ręki, a raczej myszki…

Jak wywabić plamę z wina, jaka prostownica nie pali włosów, niebanalny pomysł na prezent Walentynkowy. Wachlarz zagadnień jest tak szeroki, że nie sposób tego wymienić.

Dr GOOGLE prawdę Ci powie…
Porad odnośnie zdrowia jest mnóstwo. Można by pomyśleć, że znaczna część osób wypowiadających się na forach to lekarze i specjaliści, o ile nie wszyscy. Z ogromu wiadomości trzeba jednak skrzętnie wybrać te, które są naprawdę przydatne i mają jakikolwiek związek z prawdą i rzeczywistością. Żeby się czasem nie okazało, że wyrostek mamy jednak po zupełnie innej stronie niż mówi medycyna tradycyjna i jak nas uczono. Tylko skąd wiedzieć, co faktycznie jest prawdą? Niestety to wcale nie takie proste.

Owszem najczęściej „forumowiczki” opowiadają o swoich doświadczeniach, przeżyciach. Historie z życia wzięte. Ale powiedzmy sobie szczerze, każda z nas to inny „przypadek”. Nie ma dwóch takich samych osób, które dokładnie tak samo przeżywają te same dolegliwości. Chociażby to, że mamy zupełnie inne progi bólu i odporności i nagle okazuje się, że wyrwanie zęba wcale nie bolało nas tak jak „Katie_20”, dla której była to trauma życiowa.

Podobnie jest z opiniami o porodach i szpitalach. Sama przed rozwiązaniem, chciałam być bardziej „obyta” z tematem. Do dziś żałuję, że w ogóle przyszło mi do głowy cokolwiek czytać w Internecie. Byłam w pewnym momencie tak przerażona, że bałam się, że ze strachu w ogóle nie urodzę, a tu proszę – udało się tak jak udaje się wielu kobietom!

Co warto kupić…
Opinie o produktach. I tu też przyznam się szczerze, że nie raz szukałam informacji, jaka pralka lepsza i oszczędniejsza, jaki telewizor ma fajniejszy obraz, która suszarka sprawi, że będę mieć włosy jak modelka z reklamy. I cóż, po wnikliwej lekturze zazwyczaj byłam jeszcze bardziej zdezorientowana niż przed. Jedni twierdzą, że taki model jest najlepszy inni, że to najgorsze, co można kupić. „I bądź tu mądra i pisz wiersze”.

Człowiek szuka pomocy a tak naprawdę, gdy ją „znajdzie”, czasem potrzebuje jej jeszcze więcej, by dojść do siebie i pozbyć się mętliku w głowie, nierzadko nawet i strachu.

Kosmetyki… temat rzeka. Jaka pomadka trzyma się dwa dni na ustach, jaki puder lepiej matuje, który perfum nie przestaje pachnieć. Chyba nie ma tematu, który nie zostałby poruszony na forach.

Walentynki, wieczór panieński, jakie imiona są modne dla dzieci, jak zwracać się do teściów. Takie „lajtowe” tematy to nic złego. Czasem ktoś podsunie nam dobry pomysł, który można wykorzystać dla siebie. To łatwe i wygodne, zwłaszcza w tak zabieganych czasach.

Są też porady bardzo przydatne, np. gdy szukamy konkretnego sklepu w danym mieście, leku który jest trudno dostępny. Gdy nie orientujemy się gdzie blisko nas jest szewc, krawcowa, pralnia ubrań.

Jednak żarty żartami, ale coraz częściej trafić można na fora gdzie wypowiada się młodzież, często nawet ta „młodsza”. Opinie o pierwszym razie, dobre rady jak nie zajść w ciążę. I aż za głowę się człowiek łapie, bo chwilami nie wiadomo czy sobie żartują, czy faktycznie poziom wiedzy młodych ludzi na temat seksu jest tak niski. Przerażające, ale niestety prawdziwe.

Jedno jest pewne. Ilu ludzi, tyle opinii, w każdym jednym temacie. I tak naprawdę wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umiejętnie i rozsądnie z tego korzystać. Jak ze wszystkim.

Ciasto z porad internetowych może się nie udać, to jeszcze nie tragedia. Gorzej, jeśli bierzemy do siebie rady odnośnie życia i tematów trudnych. Praca, zdrowie są raczej zbyt poważne by ufać anonimowym opiniom i radom. Ja bym się nie odważyła.

Czasem lepiej nie szukać, nie czytać, nie straszyć się niepotrzebnie. Zamiast tego porozmawiać z kimś, kto jest fachowcem w danej dziedzinie lub miał podobny problem i jest osobą zaufaną. W tym miejscu warto wspomnieć o wszelkich internetowych „poradach prawnych”, gdzie przecież sprawa Kowalskiego nie jest taka sama jak sprawa Wiśniewskiego, choć zdarzenie jest niby takie same. Różne były okoliczności, powody zaistniałej sytuacji, inne osoby brały w nich udział. Często czytamy na różnych forach - Hey…miałam/ łem taką sytuację… Może ktoś mi coś doradzić co mam zrobić? Miał ktoś podobny problem? Błagam. Pomóżcie!...Prawda jest taka, że udzielić odpowiedzi - wypowiedzieć się w tej kwestii może dosłownie każdy, podający się za każdego, ale kto ma rację i komu ma uwierzyć osoba prosząca o pomoc? Mając tego rodzaju problem, warto zainwestować jednak te 50 - 100 zł w profesjonalną poradę prawną, zwłaszcza, gdy ważą się nasze losy i chodzi o poważną dla nas sprawę.

Reasumując - źródeł wszelkiego typu informacji jest wiele i tak naprawdę od nas samych zależy z czego skorzystamy. Mnie samą też często „diabeł kusi” żeby poczytać i czytam. A później dzielę to wszystko przez dwa, albo i cztery a koniec końców i tak robię po swojemu. Bo tak po prostu bezpieczniej.

Nie twierdzę, że wszystko co ludzie piszą na forach to bzdury, bo można spojrzeć na to i tak, że uczulają nas na pewne aspekty danego tematu. Wiemy, na co zwrócić szczególną uwagę, czego się wystrzegać. Często po prostu otwierają nam oczy. Jesteśmy czujniejsi i bardziej wnikliwi w ocenie. To duży pozytyw.

Czasem tylko zastanawiam się kim są ludzie którzy to piszą, skąd mają na to czas. Każda z nas ma swoje doświadczenia, przemyślenia, opinie. Tylko ile z nas umieszcza to w sieci? Dobra rada (nie z forum internetowego) - bierzmy to wszystko, co inni piszą z przymrużeniem oka. A jeśli już, to korzystajmy ze sprawdzonych źródeł informacji: portali, które budzą zaufanie, blogów, gdzie wypowiadają się ludzie, którzy mają coś do powiedzenia, a nie przypadkowe osoby z przypadkowym swoim zdaniem.

Magdalena Zbytek-Książkiewicz, 30l.

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

E-zakupy, czyli szaleństwa w Internecie

Właściciele niedużych sklepów mają nie lada problem, od kiedy nastała era Internetu. Dziś trudno byłoby znaleźć osobę, która nie kupiła chociaż jednej rzeczy korzystając z tego dobrodziejstwa nowoczesności.

W sieci można kupić wszystko, nie ruszając się z domu. Jest to niewątpliwie wielka wygoda, ponieważ przy naszym tempie życia rzadko nam się chce wędrować od sklepu do sklepu w poszukiwaniu wymarzonego przedmiotu. Znacznie łatwiej jest usiąść wygodnie w fotelu i z laptopem na kolanach przeszukiwać strony, oglądać, wybierać, a kiedy już się na coś zdecydujemy, robimy przelew z konta bankowego i pozostaje tylko oczekiwanie, aż listonosz, czy kurier zadzwoni do naszych drzwi. Proste, prawda?

Przez Internet kupują zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Panowie głównie części do sprzętów elektronicznych, ponieważ łatwiej im wpisać odpowiednią nazwę, znaleźć i zamówić, niż jeździć w różne miejsca bez gwarancji, że dostaną to, czego potrzebują. Panie, hmm… Znając naszą słabość do zakupów, potrafimy spędzić godzinę przed ekranem monitora, by dobrać wazon do wystroju salonu. O ciuchach i dodatkach nie wspomnę.

Sprzedawcy mają do zaoferowania towary zarówno nowe, jak i używane. Te drugie wybierane są głównie ze względów finansowych. Nie każdego bowiem stać na rzeczy „z metką”. Szczególnie młodzi rodzice korzystają z takiego rozwiązania, bowiem dzieci bardzo szybko wyrastają z ubranek, a za nieduże pieniądze można się pokusić o małą wyprawkę dla brzdąca, tym bardziej, że w skład takiego zestawu nieraz wchodzą różne części garderoby, więc za jednym zamachem można ubrać dziecko od stóp do głów.

Nikogo nie zraża też opłata za przesyłkę. W końcu nie wszystkie obiekty handlowe znajdują się o krok od domu, w większości trzeba gdzieś dojechać, a paliwo lub bilety komunikacji miejskiej także kosztują. Zresztą i na poniesione koszty jest rada. Można namówić kilku znajomych, którzy akurat też są zainteresowani zakupem i spokojnie podzielić się wydatkiem związanym z dostawą.

Największą obawą konsumentów jest, jak nietrudno się domyśleć to, by nie zostać oszukanym. W większości transakcje odbywają się na zasadzie, by najpierw klient wpłacił pieniądze i dopiero wtedy produkt jest wysyłany. Znane są przypadki, że towar nigdy nie dotarł do odbiorcy, choć był opłacony, a po nieuczciwym handlowcu nie został ślad, dlatego, jeśli mamy komuś zaufać, wybierajmy oferty od osób, które prowadzą taką działalność od dłuższego czasu i zebrali dużo pochlebnych opinii od poprzednich nabywców.

Pamiętajmy też o tym, by zachować umiar i nie wpaść w pułapkę wirtualnych zakupów. Przemyślmy zawsze, czy to, co chcemy kupić, jest nam naprawdę potrzebne. Dzięki temu, że za pomocą paru kliknięć możemy zapełnić szafę, lub wyposażyć mieszkanie, nie mamy oporów, by zrobić kolejny przelew. Niestety wkrótce może się okazać, że przez te małe szaleństwa nie mamy za co żyć do końca miesiąca.

Bardzo spodobała mi się metoda mojej znajomej, z którą rozmawiałam na ten temat. Posiada ona spore doświadczenie, ponieważ nie tylko kupuje, ale i wyprzedaje niepotrzebne rzeczy. „Często zaopatruję się przez internet nie tylko z braku czasu, ale sprawia mi to po prostu przyjemność, lubię troszkę dłużej zastanowić się nad wyborem, a w niektórych sklepach jest to niemożliwe poprzez sprzedawców, którzy usilnie chcą mi „pomóc”, w rezultacie jedynie mnie rozpraszają i tracę ochotę na kupno. A tak, mogę pooglądać różne oferty, porównać ceny, wstrzymać się z decyzją, gdy nie jestem pewna. Tą drogą nabyłam nie tylko ubrania, ale i sprzęty potrzebne w kuchni, a nawet kanapę. Sama też sprzedaję, zwykle obejrzane już filmy dvd, czy przeczytane książki. Do tej pory tylko raz zdarzyło się, że miałam problem ze sprzedającym, zamówiłam pościel, którą chciałam dać w prezencie mojej mamie na imieniny, niestety mimo wielu ponagleń, wciąż nie otrzymywałam przesyłki. Na szczęście w końcu udało się odzyskać pieniądze, chociaż byłam zawiedziona, bo zależało mi na tym produkcie.”

Kiedy zapytałam, jak radzi sobie z wydatkami, odpowiedziała: „Wpadłam na pomysł, żeby założyć oddzielne konto bankowe, przeznaczone tylko do tego celu. Wpłacam na nie tylko taką kwotę, którą mogę przeznaczyć w danym miesiącu na zakupy. Dzięki temu nie nadwyrężam domowego budżetu bardziej, niż mogę sobie na to pozwolić.”

Prawdziwą furorę robią też lokalne portale, w których każdy może wystawić zbędne meble, lub inne przedmioty za symboliczną kwotę, lub oddać za darmo. Najczęściej korzystają z nich osoby wynajmujące mieszkania, chcąc tanim sposobem wyposażyć je w sprzęty potrzebne do codziennego funkcjonowania. Niestety, tutaj istnieje większe prawdopodobieństwo, że trafimy na rzecz w nieco gorszym gatunku, niż przedstawiające je zdjęcie na stronie. Przekonałam się o tym osobiście, kiedy wyszukałam niedrogi rozkładany fotel, który w opisie zachęcał swą dobrą jakością, a po obejrzeniu okazało się, że właściciel trzymał go na strychu, gdzie pokryły go kurz i wilgoć. Natomiast moja koleżanka znalazła przepiękną szafę i jest z niej bardzo zadowolona, więc nie ma reguły, trzeba po prostu mieć odrobinę szczęścia. Dużą zaletą jest to, że sprzedaż nie jest prowadzona wysyłkowo, odbiera się towar osobiście, zatem zanim zapłacimy, można go obejrzeć i zrezygnować, gdy nie spełnia naszych oczekiwań.

Ostatnimi czasy niesłychaną popularnością cieszą się tzw. „zakupy grupowe.” Tutaj zasada jest nieco inna. Serwis prowadzący takiego rodzaju usługi może nam zaproponować szeroki wachlarz atrakcji; ciekawe wycieczki w kraju i za granicą, różnego rodzaju zabiegi kosmetyczne, lub wejściówki na duże imprezy za połowę ceny, ale pod warunkiem, że chęć wzięcia udziału w takim przedsięwzięciu wyrazi określona liczba chętnych. Rejestrując się, mamy wgląd, ile osób jest już zainteresowanych i wiemy, jaka jest szansa na realizację danej oferty. Jeśli mamy ochotę na tanie wakacje i chcemy, by doszły do skutku, możemy sami zmobilizować znajomych, by do nas dołączyli, by zebrała się jak największa grupa, wówczas możemy sporo zaoszczędzić na wypoczynku.

Niezależnie od tego, jak chcemy wydać pieniądze, czy w realnej, czy wirtualnej rzeczywistości, najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Czasem nietrudno go stracić, wśród tylu pokus okazyjnych cen. Nie pozwólmy na to, byśmy stali się niewolnikami zakupów, żebyśmy pewnego dnia nie stwierdzili ze smutkiem, że więcej straciliśmy, niż zyskaliśmy.

Agnieszka Witkowska, 31l.




4-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Randka „ idealna”, czyli... dlaczego czasem lepiej zostać w domu

Kasia to ładna, blondwłosa dziewczyna, która wie czego chce i zawsze dąży do celu. Jej urok polega również na tym, że ma słabość do poznawania mężczyzn na różnego rodzaju portalach społecznościowych - w tym temacie Katarzyna mogłaby z powodzeniem prowadzić warsztaty dla amatorek.

Selekcja zawsze wygląda tak samo: minimum 30 lat (górna granica około 43), zadbany – przy czym powinnam napisać ZADBANY, ponieważ Kasia jest studentką kosmetologii i wie najlepiej, co to znaczy dbać o swój wygląd. Potencjalny kandydat musi mieć poczucie humoru. Aha i najważniejsze - Kasia uwielbia wyrzeźbione, męskie plecy. Swoją drogą ciężko byłoby znaleźć faceta bez pleców...

Dlaczego właściwie głównym źródłem poszukiwań jest Internet? Czyżby była tak nieśmiała w relacjach z mężczyznami? Nie potrafi podejść do tego, który wpadł jej w oko, aby z nim porozmawiać? Nic z tych rzeczy. Sama forma poszukiwania dostarcza jej wiele przyjemności i potrzebnej wiedzy. Zanim zdecyduje się na randkę dokładnie sprawdza osoby, którymi jest zainteresowana. Dzięki temu może w pewien sposób zapoznać się z mężczyzną, przy założeniu, że mówi on prawdę, a to z kolei na pewno pomaga przy pierwszym spotkaniu. Poza tym jest jeszcze jeden problem. Czas. Nasza bohaterka jest zapracowaną, młodą kobietą, która większość czasu w tygodniu spędza w pracy. Założenie po ciężkim dniu kapci i włączenie komputera, to dla niej swoista forma relaksu.

Kiedy cudownie odnaleziony w Internecie mężczyzna przejdzie szereg prób i testów, przebrnie przez liczne pytania Kasi, wówczas dziewczyna decyduje się na spotkanie (na marginesie dodam, że zdarzyło jej się nie przyjść w umówione miejsce...)

Pierwszym szczęśliwcem okazał się poznany na portalu randkowym Jerzy...Jerzyk. Pomimo licznie umawianych randek pierwsze spotkanie nastąpiło dopiero po półrocznej, intensywnej znajomości. Podczas jednej z imprez, w przypływie entuzjazmu, Kasia postanowiła napisać Jerzykowi gdzie się obecnie bawi. Powtarzać dwa razy nie musiała - wybranek zjawił się szybko. Kiedy na sali, wśród bawiącej się młodzieży, wyłonił się postawny mężczyzna, którego fizyczność nie miała absolutnie nic wspólnego z fantazjami matrymonialnymi bohaterki, i który ze spokojem mógłby być ojcem połowy obecnych na imprezie osób, mina Kasi mówiła sama za siebie. Pomimo...dość sporego rozczarowania dziewczyna postawiła kulturalnie się przywitać i wypić to piwo, które sobie nawarzyła przez pół roku. Jerzy okazał się bardzo miłym panem, któremu niewątpliwie odpowiadała wizja spędzenia wieczoru z młodą, atrakcyjną dziewczyną. Nie myślcie sobie czasem, że dziewczyna zaaranżowała to spotkanie bez żadnej ochrony. Przez cały czas na posterunku byli jej koledzy, którzy oprócz turlania się ze śmiechu byli również gotowi działać, jeśli tylko zaszłaby taka konieczność.

Ten jakże uroczy wieczór zakończył się dla naszej bohaterki wizytą w kawiarni. Była to na pewno najszybciej wypita kawa w jej życiu. Ciężar wzroku obsługujących kelnerek mówił sam za siebie: piękna i bestia. Czy nasza koleżanka wyciągnęła z tego zdarzenia jakąś lekcję dla siebie? Oczywiście... że nie.

Cała ta niezwykła randka stała się źródłem żartów i żarcików ze strony przyjaciół Kasi, którzy z pewnością jeszcze długo nie pozwolą jej o tym zapomnieć.

Dziewczyny!
Pamiętajmy, że Internet, oprócz możliwości poznania naprawdę ciekawych i wyjątkowych osób, niesie ze sobą ryzyko manipulacji i oszustw. Nie dajmy się nabrać na ładne słówka i przystojniaka z fotografii. Mitomanów nie brakuje, a Internet dodatkowo stanowi dla niektórych źródło takiego natchnienia i polotu literackiego, że nagroda Nobla to za mało. Życie bywa naprawdę przewrotne i zamiast wymarzonej randki będziemy brały udział w prawdziwym horrorze i to jeszcze w roli głównej.

Anna Czerwiec, (23 l.)

 


 

1-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS