Menu
logo tjk main

Tylko 4% kobiet nie ma kłopotów z włosami. Wyniki badań

  • Opublikowano w Uroda
Łupież, wypadanie i przetłuszczanie - problemy na głowie oraz zbrodnie przeciwko włosom.

Włosy stanowią istotny element naszej urody, wizerunku, a tym samym i samopoczucia. Ostatnie badanie wskazuje jednak, że aż 85% z nas nie cieszy się zdrowo wyglądającą fryzurą. Łupież, wypadanie włosów czy przetłuszczająca się skóra głowy to najczęstsze problemy, z jakimi się zmagamy. Z czego to wynika i czy umiemy sobie z tym radzić?

Zdecydowana większość Polaków ma przynajmniej jeden problem z włosami. Według badania przeprowadzonego na zlecenie WS Academy Wierzbicki & Schmidt, profesjonalnej marki kosmetyków do pielęgnacji włosów, najpopularniejszym z nich jest łupież (28% badanych), który dotyka głównie mężczyzn. Z przetłuszczającą skórą głowy boryka się 20% (w równym stopniu kobiety i mężczyźni), z wypadaniem 27%, a z przesuszonymi końcówkami 17,5%, jednak dwie ostatnie dolegliwości to w większości zmora kobiet. Tylko 15% ankietowanych wskazuje, że nie ma żadnych kłopotów z włosami i skórą głowy, z czego 11% to mężczyźni, a tylko 4% to kobiety. - Nienajlepszy stan skóry głowy i włosów wynika z faktu, że nie wykorzystujemy dostępnych kosmetyków do włosów, wciąż zbyt mało wiemy o właściwej pielęgnacji i popełniamy w tym zakresie podstawowe błędy. Wskazywane odpowiedzi świadczą też o tym, że w większości dotykają nas problemy skóry głowy, a nie włosów. Musimy nauczyć się je odróżniać, bo to stanowi podstawę doboru kosmetyków i skutecznej pielęgnacji. Łupież, przetłuszczanie, brak objętości, wypadanie, alergie to problemy skórne, a np. puszenie się, suchość, elektryzowanie to dolegliwości włosów - wylicza Tomasz Schmidt, współzałożyciel salonów i marki kosmetyków do pielęgnacji włosów WS Academy.

Mimo tych dolegliwości, praktycznie co trzeci Polak (71%) na co dzień używa głównie szamponu. Bywa on zastępowany przez inne produkty np. przez suche szampony w przypadku kobiet, czy produkty myjące 2w1 przez mężczyzn, jednak te, stosowane w dłuższym okresie czasu, mogą nie odpowiadać na wszystkie problemy z włosami. Tylko 31,5% respondentów sięga również systematycznie po odżywki ze spłukiwaniem, w dalszej kolejności po maski do włosów (20%), odżywki bez spłukiwania (16%), żele i pasty lub olejki (15%). Rzadko stosowane są też np. kosmetyki termoochronne (8%), a przecież tak wiele kobiet wykonuje stylizacje na gorąco.

Wybierając produkty do włosów 40% badanych twierdzi, że kieruje się jakością, częściej niż co trzeci (36%) ceną, a 30% dopasowaniem do potrzeb. Tylko dla co czwartej osoby przy zakupie istotny jest skład (24%) oraz marka (25%). Kobiety poza jakością sugerują się przeznaczeniem kosmetyków, podczas gdy dla mężczyzn zaraz po jakości liczy się cena. - Receptą na piękne włosy jest przede wszystkim dobranie szamponu do konkretnych potrzeb skóry głowy, odżywki do problemów włosów oraz ich właściwe aplikowanie. Podczas mycia nie możemy też zapominać o masowaniu skóry głowy, co zwiększy ukrwienie i korzystnie wpłynie na poprawę kondycji jej oraz samych włosów. Istotny jest też skład produktów. Kosmetyki powinny zawierać naturalne składniki, takie jak zioła, ekstrakty owocowe, witaminy czy keratynę - radzi Andrzej Wierzbicki, współzałożyciel salonów i marki profesjonalnych kosmetyków WS Academy.

A czy Polacy zwracają uwagę na zawartość kupowanych kosmetyków? Tylko niespełna 5% badanych deklaruje, że zna wiele składników znajdujących się w szamponach i odżywkach i tyle osób samo stara się analizować etykiety. Aż 30% natomiast nie rozpoznaje składu, a interesuje się jedynie przeznaczeniem kosmetyku. Zapoznaje się z nim 21% ankietowanych, jednak robią to tylko wtedy, gdy szukają specjalistycznego produktu. Wśród badanych jest też grupa (18%) znająca kilka składników, których się wystrzega i w oparciu o te wytyczne decyduje o zakupie.

Chociaż znajomość składów kosmetycznych nie jest mocną stroną Polaków, 76% deklaruje, że poszukuje informacji na temat pielęgnacji włosów. Głównym źródłem wiedzy są portale internetowe (35% ankietowanych), konsultacje z fryzjerem (29%), a także blogi (23%). Prawie co czwarta osoba dba jednakże o włosy według własnego uznania, a zdecydowaną większość tej grupy stanowią mężczyźni. W wielu przypadkach wiedza okazuje się jednak niedostateczna, a intuicja zawodzi, bowiem dbając o włosy, ciągle popełniamy błędy. Najwięcej ankietowanych (44%) po umyciu włosów wyciera je mocno ręcznikiem (a to osłabia je i łamie), 26% aplikuje szampon bezpośrednio na skórę głowy (co może ją podrażnić), 24,5% chodzi spać z mokrą głową (konsekwencje porównywalne do tarcia), natomiast 23,5% suszy czuprynę gorącym nawiewem suszarki (co prowadzi do przesuszenia, puszenia i matowienia). Nie dbamy też o dietę (24%), pomijamy podczas mycia masaż skóry głowy (18%), a zamiast tego (16%) wcieramy w skórę… odżywkę (która powinna być aplikowana wyłącznie na włosy). Bardzo rzadko decydujemy się też na zabiegi pod okiem profesjonalistów - odsetek ten wynosi zaledwie 5,2% w przypadku kobiet i tylko 3,1% wśród mężczyzn. Na dodatek wiele osób popełnia przynajmniej kilka grzechów jednocześnie, przez co ryzyko uszkodzenia włosów i podrażnień skóry znacząco się zwiększa.

W utrzymaniu dobrej kondycji czupryny pomogą z pewnością regularne (przynajmniej raz na 8 tygodni) wizyty u fryzjera, tymczasem Polacy odwiedzają go zbyt rzadko - przyznaje się do tego co trzeci badany, przy czym panie robią to ponad dwa razy rzadziej niż panowie. - Wiele kobiet chce mieć długie włosy, więc bywa u fryzjera nieregularnie, a brak podcięcia chociażby samych końcówek powoduje, że włosy są zniszczone, przesuszone i się puszą - objaśnia Wierzbicki.

Stan kondycji naszych włosów i skóry głowy zależy przede wszystkim od nas, naszej wiedzy i systematyczności, dlatego podczas codziennej pielęgnacji skupmy się przede wszystkim na świadomym (nie przypadkowym) wyborze kosmetyków, a także wystrzegajmy się podstawowych grzechów w pielęgnacji. Nie oznacza to jednak, że na dbanie o włosy musimy przeznaczyć dużo czasu - wystarczy trochę cierpliwości i zaangażowania, a będziemy się cieszyć piękną i zdrową fryzurą.


Badanie zostało zrealizowane przez agencję SW RESEARCH metodą CAWI na zlecenie marki WS Academy Wierzbicki&Schmidt, profesjonalnej marki kosmetyków do pielęgnacji włosów. Wzięło w nim udział 1045 Polaków w wieku 18-40 lat.

jakpolacydbajaowlosy
Czytaj więcej...

Kobiety mają mocne geny! Żyją dłużej od mężczyzn

Od lat istnieje przekonanie, że kobiety to płeć piękna, ale również i słaba. Oczywiście mężczyźni uważani są za tych silniejszych, dźwigających ciężary i wykonujących ciężkie prace fizyczne.

Jednak naukowcy z Uniwersytetu Sydney w Australii obalają mity. Ich badania wykazały, że kobiety, niezależnie od swego pochodzenia żyją dłużej od mężczyzn nawet aż o 6 lat. Dzieje się tak z powodu posiadania przez nas mocniejszych genów niż płeć przeciwna.

Mitochondrium powodem dłuższego życia kobiet!
Naukowcy z Uniwersytetu w Australii w swoich badaniach wykazali, że głównym powodem długowieczności kobiet jest Mitochondrium, czyli organellum, którego najważniejszą funkcją jest wytwarzanie ATP - organicznego związku chemicznego stanowiącego nośnik energii w ludzkim organizmie. Pozwala on na wykonywanie procesów takich jak biosynteza czy ruch. Molekuł ten jest genetyczny, jednak otrzymujemy go tylko od naszych matek. U mężczyzn ATP może rozwijać się, jednak nie zostaje ono przekazane genetycznie potomstwu. Doktor Madeleine Beekman z Uniwersytetu Sydney na podstawie choroby zwanej dziedziczną neuropatią nerwu wzrokowego, potwierdziła wpływ Mitochondrium na dłuższe życie kobiet. Na chorobę tę narażone są osoby z wadami Mitochondrium. Dotyczy ona tylko 10% kobiet i aż 50% mężczyzn.

Kobiety posiadają mniej żelaza we krwi!
Oczywiście żelazo jest niezbędnym pierwiastkiem do życia, a jego niedobór może spowodować anemię. Jednak w nadmiarze również może znacznie szkodzić ludzkiemu organizmowi. Kobiety w czasie miesiączkowania tracą wiele żelaza z krwi, dzięki czemu są mniej narażone na choroby wywołane zbyt wysoką jego ilością np. cukrzyca, katarakta, problemy z wątrobą. Kobiety posiadają we krwi około połowę mniej żelaza niż płeć przeciwna.

Hormony mają wpływ na długość życia obu płci!
Testosteron czyli hormon, który posiadają mężczyźni wzmaga agresję, zwłaszcza w młodym wieku. Przyczynia się on również do podnoszenia poziomu szkodliwego cholesterolu. Osoby z jego wysokim poziomem są narażone na wystąpienie miażdżycy lub zawału serca. Estrogen czyli żeński hormon, obniża zawartość szkodliwego cholesterolu i przyczynia się do znacznej produkcji tego dobrego, który jest niezbędny ludzkiemu organizmowi. Kobietom, które mają już za sobą okres menopauzy zaleca się przyjmowanie estrogenu zmniejszającego ryzyko szybkiej śmierci.

Komórki kobiece są wytrzymalsze!
Badania genetyków udowodniły, że płeć piękna posiada lepiej rozwinięte mechanizmy naprawcze w swoich komórkach. Powoduje to, że kobiety są bardziej odporne na wirusy i bakterie. Statystyki wykazują, że do 12 roku życia człowieka, pod opieką lekarzy jest znacznie więcej chłopców niż dziewcząt, ponieważ są oni bardziej podatni na występowanie infekcji. Należy też podkreślić, że płeć żeńska jest bardziej zapobiegliwa i skuteczniej dba o swoje zdrowie. Kobiety spędzają u lekarzy więcej czasu niż mężczyźni, lecz nie jest to spowodowane chorobami tylko regularną kontrolą swojego zdrowia.

Wiele czynników wpływa na to, że kobiety żyją dłużej od mężczyzn. Na pewno wpływ ma często ciężka i wyczerpująca praca fizyczna, którą wykonuje płeć męska. Jednak jak potwierdza wiele badań, najważniejszymi gwarantami dłuższego bytu kobiet są ich geny i hormony chroniące organizm żeński przed licznymi chorobami i wytwarzające większą ilość energii potrzebnej organizmowi.

Emilia Kwiatek
Czytaj więcej...

Bydgoszcz Kobietom - To Ja Kobieta - Zielone Arkady - Konkurs - Metamorfozy

banner konkurs BK 1200x430 02.052

logo TJK                        Z.Arkady


KONKURS
(zgłoszenia przyjmujemy od 8 maja 2017 do 21 maja 2017 włącznie)

Wiosna? Czas na zmiany? Stać Cię na odrobinę szaleństwa?

Zgłoś się do nas i WYGRAJ METAMORFOZĘ Z PROFESJONALNĄ SESJĄ ZDJĘCIOWĄ

Oddaj się w ręce specjalistów od wizerunku i mody

Nowa fryzura, makijaż, który podkreśli atuty Twojej urody,
odpowiednio dobrana stylizacja to ODMIENIONA TY!

Jean Louis David
2 wizyty
1 wizyta - dobór fryzury ze strzyżeniem, koloryzacją i pielęgnacją dobraną do rodzaju włosów, modelowaniem
2 wizyta - modelowanie włosów w dniu sesji zdjęciowej

Sephora
1 wizyta
wykonanie profesjonalnego makijażu w dniu sesji zdjęciowej

Na pamiątkę otrzymasz profesjonalną sesję zdjęciową
wykonaną przez fotografa Jolantę Ryłko
PORTFOLIO zawiera 10 zdjęć

Jolanta Ryłko - fotograf, mama, żona, weganka... Fotografia to dla mnie sposób na życie i sposób życia. To za jej pomocą opowiadam historie... pary, osoby, rodziny... Nie ma to większego znaczenia, ważne są emocje, uczucia, radość, uśmiech, łzy wzruszenia, a może i smutku. To daje mi siłę do działania, przelewanie na papier Waszych uczuć, zamykanie ich w kadrze aparatu.Specjalizuję się w fotografii z udziałem ludzi. Wykonuję sesje kobiece, sesje rodzinne, dziecięce i te, które dają najwięcej radości - sesje ślubne. Każda z sesji kobiecych jest przygotowywana indywidualnie, każda klientka jest wyjątkowa, staje się przyjaciółką - bo fotografa nie trzeba się bać, tylko mieć do niego zaufanie :) Zapraszam do siebie www.jolantarylko.com 607526501

Prisma Dent, A.Marcol, S.Synus S.C.
Centrum Stomatologiczne
1 wizyta
Bezpłatna konsultacja stomatologiczna


Zapraszamy wszystkie Panie w wieku od 18 lat
Nie ważne jaki nosisz rozmiar ubrania, jakiego jesteś wzrostu
To nie jest konkurs dla modelek! To jest konkurs dla KAŻDEJ BYDGOSZCZANKI

Uwierz w siebie. Jesteś wyjątkowa. Piękno jest w każdej z nas!



Regulamin Konkursu
1. Pomysłodawcą, producentem i organizatorem konkursu jest Portal dla Kobiet ToJakobieta.pl przy współpracy
z Centrum Handlowym Zielone Arkady w Bydgoszczy.
2. Czas trwania konkursu: 08.05.2017 - 21.05.2017 włącznie, do godz. 24:00 (czas przyjmowania zgłoszeń).
3. Nagrodą w konkursie jest metamorfoza z profesjonalną sesją zdjęciową dla 2 Pań z udziałem partnerów.
4. Ogłoszenie wyników konkursu, czyli wybór 2 Pań - Zwyciężczyń, nastąpi do 7 dni po zakończeniu konkursu.
5. W konkursie mogą wziąć udział wszystkie Panie w wieku od 18 lat.
6. Aby wziąć udział w konkursie, należy wypełnić Formularz Zgłoszeniowy (podać swoje dane, odpowiedzieć na
pytanie konkursowe, załączyć swoje zdjęcie).
7. Portal ToJaKobieta.pl zastrzega sobie prawo do publikacji na naszym portalu (strona konkursowa) informacji
pochodzących z formularza zgłoszeniowego kandydatek konkursu w celach marketingowo - promocyjnych, bez
dalszego przekazywania tych danych innym firmom czy osobom trzecim.
8. Portal ToJaKobieta.pl zastrzega sobie prawo do publikacji na naszym portalu (strona konkursowa) wszelkich
materiałów w formie relacji video, zdjęć, jakie będą powstawały podczas przygotowań 2 Zwyciężczyń do
metamorfoz oraz profesjonalnej sesji zdjęciowej w celach marketingowo - promocyjnych, bez dalszego
przekazywania tych danych innym firmom czy osobom trzecim.
9. Te same wyżej wymienione wszelkie materiały (relacja video, zdjęcia) powstające na każdym etapie trwania
całego konkursu, po jego zakończeniu mogą być udostępnione do publikacji w celach marketingowo -
rekalmowych i promocyjnych Centrum Handlowemu Zielone Arkady w Bydgoszczy a także partnerom konkursu.
10. Wysłanie formularza zgłoszeniowego jest jednoznaczne z zaakceptowaniem wszelkich warunków
Regulaminu Konkursu w tym wyrażenie zgody na upublicznienie swojego wizerunku (relacja video, zdjęcia z
przygotowań, zdjęcia "od kuchni" w dniu sesji zdjęciowej, zdjęcia z PORTFOLIO itd, czyli wszelkich materiałów ze
swoim udziałem, jakie będą powstawały podczas trwania całego konkursu.
11. Będzie nam miło, jeśli polubisz nas na fb fb



 

Dołącz do naszego facebooka a będziesz na bieżąco z informacjami o tym konkursie i kolejnych  fb


KONKURS OFICJALNIE ZAKOŃCZONY

Bardzo dziękujemy wszystkim za udział w konkursie.

GRATULUJEMY Zwyciężczyniom
Halina Slagowska-Matusiak
Karolina Lutowska

Ze Zwyciężczyniami skontaktujemy się mailowo/telefonicznie

Zapraszamy do kolejnych konkursów



Halina Slagowska-Matusiak - 47 lat / Bydgoszcz   (sesja zdjęciowa 12.06.2017)


HalinaKilka słów o sobie:

Jestem Bydgoszczanką, mamą dwóch córek 21 i 17 lat. Cenię poczucie humoru, dystans do siebie i świata oraz odwagę, dzięki której zmiany w życiu stają się możliwe.

Dlaczego chcesz wziąć udział w metamorfozie?     
"NIE TERAZ..." te słowa towarzyszyły mi przez ostatnie 13 lat , odkąd w pojedynkę wychowywałam córki. To były trudne lecz piękne lata , zabrakło w nich jednak czasu dla siebie. Córki wyrosły na mądre i odpowiedzialne kobietki. Pora więc pomyśleć o sobie...BO JEŚLI NIE TERAZ, TO KIEDY??? :-)



Witam serdecznie!
Moje wrażenia na wieść o wygranej - nieopisana radość!
Wygrałam!!!
Na początku największe emocje wzbudził sam fakt wygranej. Nieczęsto się zdarza! Zatem szczypta niedowierzania: aby na pewno? A może to jakaś pomyłka , która zaraz zostanie wyjaśniona… A jeśli były tylko dwie kandydatki…? A jeśli…dziesiątki pytań w głowie!
A może jednak zwyczajnie wygrałam, dając losowi szansę. I choć wysyłając zgłoszenie nie miałam poczucia , że przystępuję do jakiejś rywalizacji , zwycięstwo miało słodki smak.
Córki - zachwycone! Pierwszy telefon - do Przyjaciółki, wszak szczęście tym większe im bardziej się nim dzielimy. Pięknie jest cieszyć się wspólnie.
Kiedy opadły pierwsze emocje rodzi się kolejne pytanie: Zaraz, ale co ja tak naprawdę wygrałam? Jeszcze raz, bardzo uważnie, czytam regulamin konkursu. Fryzura, makijaż , sesja zdjęciowa... I znów mnóstwo pytań, na które dziś jeszcze nie znam odpowiedzi. Te z pewnością nadejdą niebawem.

Czekam z niecierpliwością…

Pozdrawiam
Halina Matusiak

Wrażenia po wizycie w salonie fryzjerskim
 
Wrażenia po wizytach w salonach odzieżowych - wybór stylizacji na sesję zdjęciową / Galeria zdjęć
 
Profesjonalna sesja zdjęciowa - BACKSTAGE / Galeria zdjęć
 
Profesjonalna sesja zdjęciowa - PORTFOLIO / Galeria zdjęć



Karolina Lutowska - 36 lat / Bydgoszcz   (sesja zdjęciowa 12.06.2017)


Karolina1Kilka słów o sobie
Jestem wesołą kobieta z dużym poczuciem humoru i brakiem czasu.

Dlaczego chcesz wziąć udział w metamorfozie?
Jestem zapracowaną samotną matką dwójki małych córek. One absorbują mnie doszczętnie i brakuje mi czasu żeby zadbać o siebie. Nie potrafię dobrać sobie garderoby i makijażu. Chciałabym żeby taka metamorfoza dowartościowała mnie trochę i pokazała że też mogę być piękna.



a co do wrażeń..
Jak odebrałam telefon z informacją, że wygrałam to byłam tak zaskoczona, że myślałam że to jakaś pomyłka. Jak to ja wygrałam? Przecież ja nigdy nic nie wygrałam. Radość nie do opisania. Pierwszy raz od dawna cieszyłam się jak dziecko. Zaraz obdzwoniłam moje najlepsze koleżanki żeby sie pochwalić. Moje córeczki powiedziały, że będą wszedzie chodzić ze mną i że też chciałyby taką nagrodę. a teraz z niecierpliwością czekam na odebranie nagrody

Pozdrawiam

Wrażenia po wizycie w salonie fryzjerskim
 
Wrażenia po wizytach w salonach odzieżowych - wybór stylizacji na sesję zdjęciową / Galeria zdjęć
 
Profesjonalna sesja zdjęciowa - BACKSTAGE / Galeria zdjęć
 
Profesjonalna sesja zdjęciowa - PORTFOLIO / Galeria zdjęć




TJK Arkady B1 1a
Czytaj więcej...

Czy kobiety wierzą w przesądy?

Przesądy istnieją w naszej kulturze od pokoleń. Są wykreowane na podstawie wybujałych fantazji, dawnych wierzeń i wszelkich praktyk magicznych. Dziś już nie tak popularne jak w przeszłości, jednak mimo, że nie mają racjonalnego wyjaśnienia, wiele kobiet nadal w nie cicho wierzy.

Przesądy i zabobony prześladują nas na każdym kroku. Mogą być obecne w każdym momencie naszego życia. Większość z nich wywołuje raczej uśmiech na twarzy, aniżeli strach i obawę.

Szczególnie przewrażliwione na punkcie przesądów jesteśmy w momencie gdy czarny kot przebiegnie nam przez drogę - to przynosi pecha, albo gdy stłuczemy lusterko - nieszczęście przez 7 lat. Bardzo popularne są przesądy o ciąży oraz przygotowaniach do ślubu. Są to na tyle ważne momenty w życiu każdej kobiety, że wolimy jednak dmuchać na zimne i nie kusić losu. Może właśnie z tego powodu powstało tak wiele zabobonów na te okazje?

Na szczęście dziś mniej kobiet wierzy we wróżby z brzucha. Jeżeli matka chce znać płeć dziecka, robi po prostu badanie USG. A przechodzenie pod sznurem do prania, czy noszenie różnego rodzaju wisiorków, wcale nie oznacza, że dziecko owinie się pępowiną i udusi…

Nigdy nie wierzyłam w przesądy. Uważam, że są to totalne bzdury. Chociaż jak byłam w ciąży, nie chciałam znać płci dziecka, a przyjaciółka przepowiadała mi, że na pewno będzie chłopiec, bo wyglądam bardzo pięknie i promiennie. Muszę przyznać, że miała rację. Jednak raczej traktuję to jak zbieg okoliczności, aniżeli przesąd - Magda, 29l.

Przesądy traktuję z przymrużeniem oka. Niektóre z nich są naprawdę zabawne. Przecież dziecko nie będzie brzydkie, tylko dlatego, że matka nie otaczała się ładnymi przedmiotami i patrzyła na ludzi nieurodziwych. To zależy tylko od genów. A dzień ślubu, czy pogoda, nie mają wpływu na szczęście w małżeństwie. Wiara w zabobony siedzi w naszej podświadomości. Gdy przestaniemy je uznawać, równocześnie zniknie też strach przed nimi - Ania, 35l.

Nadal jednak można zauważyć, że siadanie na rogu stołu, jest dość żywym przesądem - możemy zostać starą panną. Tak samo jak witanie i żegnanie się przez próg - przynosi pecha. Podobno podawanie ręki przez próg doprowadzi do kłótni między osobami witającymi się, a nawet przynosi 100 lat nieszczęścia i jest to zwyczajnie niegrzeczne. Także dość często można usłyszeć: „Nie kupuj butów jako prezent, ponieważ obdarowany odejdzie”.

Kilka lat temu, na prezent dla męża kupiłam zegarek. Nie wiedziałam, że on wróży rozstanie. Dzisiaj nie jesteśmy razem. Czasami się zastanawiałam: co by było gdyby…? Dzisiaj wiem, że to głupota i już się nie zadręczam pytaniami. Jestem szczęśliwa i każdy nowy dzień zaczynam z uśmiecham na twarzy, mimo, że nie zawsze wstaję prawą nogą. Życie szykowało mi inną drogę i niespodzianki, a zegarek nie był powodem rozwodu - Angelika, 28l.

Przesądy, hm… trudno powiedzieć czy w nie wierzę. Raczej nigdy do nich nie przywiązuję większej wagi. Jak byłam młodsza bardzo lubiłam kaktusy, właściwie do dziś dnia lubię. Pamiętam, że mama zawsze mnie ostrzegała, że zostanę starą panną. Dzisiaj jestem szczęśliwą mężatką. Co więcej, wychodziłam za mąż w maju, a podobno miesiące bez literki „r” wróżą kłótnie. Aaa… Przypomniało mi się, że przecież sukni ślubnej nie pokazałam mężowi. To chyba za sprawą komedii romantycznych, których się naoglądałam. Uważam jednak, że nie warto się nimi przejmować. Tym bardziej, że większość z nich wróży nam nieszczęście - Joanna, 35l.

Mimo, że przesądy straciły na popularności, to nadal istnieją. Nie wyplenimy ich z naszej kultury w najbliższej przyszłości. Kobiety są wrażliwsze niż mężczyźni, dlatego też częściej w nie wierzą. Pamiętajmy jednak, że to głównie od nas zależy nasze szczęście. Jeżeli będziemy optymistycznie podchodzić do życia, to zbite lusterko, czy rozsypana sól nie będą w stanie nam popsuć humoru, raczej wywołają uśmiech na twarzy.

Inne przesądy z życia codziennego:
•    Odpukanie w niemalowane, aby nie zapeszyć.
•    13 piątek - feralny dzień.  
•    Nie wracać do domu po zapomnianą rzecz, a po powrocie należy usiąść na chwilę.
•    Deszcz w dniu ślubu zapowiada "opłakane życie".
•    Widząc kominiarza trzeba złapać się za guzik.
•    W domu zmarłego poodwracać taborety i zasłonić lustra.
•    Pomyślenie życzenia przy gaszeniu świeczek na torcie. Ma to spowodować jego spełnienie.
•    Niepodawanie ręki na krzyż.  
•    Ściskanie kciuków przy kibicowaniu. Czasem jest to nawyk, czy „odruch kibica”.
•    Ubieranie stroju, który „przyniósł szczęście”.
•    Mówienie: „Na zdrowie” gdy ktoś kichnie.
•    Noszenie amuletów i ozdóbek przynoszących szczęście.

Przesądy z życia studenckiego:
•    Związane z indeksem. 1. Zaginanie ostatniej kartki w indeksie, bo inaczej nie ukończy się studiów. 2. Nałożenie oprawki na indeks dopiero po zakończeniu pierwszego roku, bo wcześniejsze może spowodować brak promocji. Notabene czasem kupienie oprawki dopiero po pierwszym roku ma sens, bo jak się go nie przejdzie, to zmarnuje się kasa na oprawkę.
•    Nie ścinanie włosów przed egzaminem.
•    Ubieranie przez dziewczęta czerwonej bielizny na studniówkę i maturę.
•    Kopniak na szczęście.

Z drugiej strony zabobony nie zrodziły się z niczego i może faktycznie tkwi w nich ziarnko prawdy? A unikanie przesądów to także przesąd. Jak Ty uważasz? Wierzysz w czterolistną koniczynę, która przynosi szczęście, lub w podkowę? A powiedzenie - „Trzymam kciuki” - to przesąd czy uprzejmość? :)

Milena Scheiding
Czytaj więcej...

Prawdziwi gentelmani wyginęli. Czy kobiety są temu winne?

W sieci roi się od przeróżnych (czasami śmiesznych, czasami nie) obrazków przedstawiających prosty proces jak wyginęli prawdziwi gentelmani. Prawda bywa niekiedy okrutna, zwłaszcza gdy to kobiety mają być winne całemu zajściu. Ale czy nie powinno się wziąć tego pod lupę i dogłębnie zbadać? Gdzie leży problem i czym on jest spowodowany? Odpowiedź jest prostsza niż nam się wydaje.

„Gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy…” - nie tylko Danuta Rinn w swojej piosence zadawała sobie to pytanie. Na co dzień można spotkać podobne przykłady, w których kobiety poddają się dyskusją na temat tego, dlaczego faceci są tacy a nie inni. Dlaczego nie otwierają nam drzwi, kiedy wsiadamy do samochodu? Dlaczego nie pomogą nieść torby z zakupami? Nie całują w rękę? Dlaczego kulturalne zachowanie odeszło w zapomnienie i traktują nas jak swoich kolegów? No właśnie Drogie Panie, dlaczego? Co takiego się zmieniło, że panowie po prostu przestali być gentelmanami?

Cóż, nie przestali być. I wciąż istnieją, jednak jest ich coraz mniej. A czy jesteśmy temu winne? Niestety, ale po części tak. XXI wiek to czas, w którym kobiety aż za bardzo pragną równouprawnienia i to na każdej możliwej płaszczyźnie. „Poradzę sobie” albo „Sama to zrobię” jest na porządku dziennym. Nasza samowystarczalność stopuje facetów do tego stopnia, że przestają być szarmanccy wobec nas. Jeśli na każde ich miłe zachowanie odpowiadamy obojętnością - bo przecież, to nic takiego, że On otworzył mi drzwi, sama też mogłam to zrobić - panowie zwyczajnie dają sobie spokój i już więcej z tą inicjatywą nie wychodzą.

Obserwując różne fora, czytając tematy w których kobiety dają upust swoim żalom, czuję się lekko zniesmaczona. I jeśli ja się tak czuję - to co dopiero mężczyźni. Wrzucamy ich wszystkich do” jednego worka”, mamy pretensje o prostactwo oraz brak manier, a przecież same po części jesteśmy sobie winne. Podkreślanie, jakie to jesteśmy samodzielne, oddziałuje negatywnie na facetów. Nie mówię, że każda kobieta jest taka. Ale jeśli nasz wybranek z poprzednich związków, doświadczeń  wyciągnie takie nauki, dojdziemy do wniosku, że: „Jestem z człowiekiem który traktuje mnie jak swojego kumpla.”.

A co w tym temacie ma do powiedzenia główny obiekt dyskusji - mężczyzna? Zapytałam któregoś dnia swojego kolegę: „Gdzie się podziali Ci gentelmani na miarę XIX wiecznej Anglii?”. I wiecie co mi odpowiedział? „A gdzie są te damy, które aż się prosi by traktować je z szacunkiem?” Zamurowało mnie. I kiedy tak zastanawiałam się co mam mu odpowiedzieć, z odsieczą przyszła moja koleżanka, która powiedziała wprost: „Nie wiadomo, zapewne tam gdzie Ci gentelmani”. Bo nie oszukujmy się, One też są w gatunku któremu grozi totalne wymarcie. Ostry makijaż, wyzywające stroje i wulgarność powodują, że facet widzi łatwy cel, dla którego w ogóle nie musi się starać. Nie musi być kulturalny czy szarmancki. Ale nie tylko o to tutaj chodzi. Później rozmawiałam jeszcze z wieloma mężczyznami na ten temat, by uzyskać jasność sytuacji - dlaczego jest tak a nie inaczej. Odpowiedzi były dwie, powtarzające się raz po raz: „Nie chce mi się” oraz „Jeśli kobieta nie zachowuje się jak dama to dlaczego ja mam się zachowywać jak gentelman”? Rozumiecie już? Działamy na siebie wzajemnie. Kobieta na mężczyznę a mężczyzna na kobietę. Jesteśmy jak gąbka i chłoniemy zachowanie drugiej osoby, przenosząc to później dalej i dalej. Na innych ludzi, na przyszłe relacje. To nie jest, tak, że tylko MY w NICH widzimy problem. Oni patrzą podobnie. I koło się zamyka.

Każdy z nas jest trochę hipokrytą, jednak nie możemy popadać ze skrajności w skrajność. Nie możemy każdego napotkanego faceta określać mianem chama czy prostaka, tak jak faceci nie mogą od razu zarzucić nam tego, że nie potrzebujemy ich serdeczności czy pomocy. Więc co mamy robić? Jak się zachowywać? To proste - bądźmy takimi ludźmi jak chcemy być traktowani. Drogie Panie, jeśli chcemy by mężczyzna był gentelmanem i traktował nas tak, jak kobietę powinno się traktować, to pozwólmy mu na to. Nie odtrącajmy jego uprzejmości, nie bądźmy takie zaradne, samowystarczalne. Dajmy mu pole do popisu. I odwrotnie. Kochani Panowie, jeśli chcecie mieć damę to sami się tak zachowujcie, nieważne jakie doświadczenia macie z przeszłości. I niech Wam się „zachce”. Korona z głowy Wam nie spadnie, jeśli pomożecie nam w zakupach lub otworzycie drzwi. Dzięki takim, na pozór prostym gestom, zyskujecie wiele dobrego w oczach dziewczyny.

„Prawdziwi gentelmani wyginęli. Czy winne są temu kobiety?”. Czy tak powinno brzmieć to zdanie? Nie wydaje mi się. Z góry zakładamy i obarczamy kogoś winą. A niestety, jak kij ma dwa końce, tak i tutaj mamy dwa fronty które widzą wszystko inaczej. Jednak inne punkty widzenia, nie powinny stanowić przeszkody do rozwiązania tego samego problemu. Wystarczy, że każda ze stron zastanowi się nad tym, jakie błędy popełnia i jak je można wyeliminować, by osiągnąć to czego się chce. I zacznie działać, wprowadzając te zmiany w życie. Gwarantuję, że wtedy na pewno wzrośnie liczba szczęśliwych mężczyzn i usatysfakcjonowanych kobiet.

Magda Surmacz
Czytaj więcej...

Gdy kobieta stanie na drodze drugiej kobiecie...

Kobiety - podobno słaba płeć. Niewinne, poukładane, z natury dobre. Z jednej strony opiekunki domowego ogniska, z drugiej zaś coraz częściej bardzo ambitne i niepokorne. Jakie są naprawdę? Jak zachowują się, gdy w ich życiu pojawia się inna kobieta i rujnuje ich plany?

Żyjemy w czasach, kiedy kobiety aktywnie uczestniczą w polityce, biznesie, mediach. Oprócz prowadzenia domu, są też doskonałymi pracownicami, managerkami, dyrektorami. Podejmują ważne decyzje, rywalizują ze sobą w pracy.

Co dzieje się, kiedy dwie, ambitne kobiety starają się o awans na jedno miejsce? Czy nadal są miłe, kulturalne, pełne zasad moralnych, dobrego smaku i empatii? Czy może ujawnia się ich druga, a może pierwsza, lecz doskonale skrywana, diabelska natura?

Pracowałam w agencji PRowej. O możliwości awansu dowiedziałam się od przełożonego całkowicie przypadkiem. Pan dyrektor powiedział, że ma jeszcze jednego kandydata i wybierze jedną osobę właśnie spośród nas. Przez tydzień obserwowałam każdego z moich dotychczasowych znajomych z pracy. Śledziłam każdy ruch, zastanawiałam się, kto jest moim rywalem, a tym samym i wrogiem. W końcu dowiedziałam się od sekretarki, że to moja koleżanka z pokoju. Myślałam, że ją zrzucę ze schodów. Awans nie oznaczał dla mnie tylko lepszego wynagrodzenia, ale przede wszystkim prestiż. Ona też szybko dowiedziała się, że walczymy o stanowisko kierownicze. Codziennie ścigałyśmy się w wymyślaniu nowych pomysłów. Począwszy od nienagannego stroju, fryzury i makijażu do pracy, poprzez pilność, zostawanie po godzinach, podlizywanie się do każdego w firmie i wykonywanie swojej pracy na 200%. Kiedyś pokłóciłyśmy się na korytarzu. Widzieli to wszyscy pracownicy. Gdyby byli to tylko pracownicy… Widział to też dyrektor. Wziął nas na poważną rozmowę i zakomunikował, że zachowujemy się jak uczennice szkoły podstawowej, które przymilają się do wychowawczyni, by zyskać jej względy. Potem stwierdził, że żadna z nas nie awansuje. - Katarzyna, 40l.

Kobiety dbają o ognisko domowe. Często jest to równoznaczne z kontrolowaniem tego, czy w związek nie wkradła się inna kobieta, która chce usidlić jej mężczyznę. Panie, chociaż z natury dobre i stereotypowo słabe, potrafią walczyć jak lwice. Jeśli ktoś im zagraża, zrobią wszystko, by „wyeliminować problem”.

Jestem raczej spokojną i bardzo zrównoważoną osobą. Ale jeśli widzę, że inna kobieta chce mi rozbić związek, staje się nieobliczalna. Tak też było rok temu. Zauważyłam, że mój facet wraca do domu później niż zwykle. Nie ukrywał, co robi - po prostu od czasu do czasu zdarzało się mu wyskoczyć na kawę z koleżanką. Niby nic, ale ja od razu wyczułam podstęp. Kiedy ją poznałam, zauważyłam w jej sposobie bycia i stosunku do mojego Jacka, że coś ją do niego ciągnie. Coś dziwnie niebezpiecznego. Postanowiłam zrobić wszystko, by ta dziewczyna nie zniszczyła tego, co budowaliśmy przez lata. Zaczęłam śledzić mojego chłopaka. Potem umówiłam się z tą dziewczyną i powiedziałam, co o niej myślę. Nasza rozmowa nie należała do najgrzeczniejszych. No cóż - przynajmniej była skuteczna, bo więcej nie pojawiła się w naszym życiu. - Monika, 26l.

Nie znałem swojej żony od tej strony. Kiedy w naszym życiu pojawiła się moja miłość z liceum, stała się inna. Miałem wrażenie, że mieszkam z detektywem. Moja Ania zawsze była miła - dla wszystkich bez wyjątku. Nagle stała się wredna dla nieznanej sobie osoby. Była zaborcza, wścibska, nawet złośliwa. Takiej jej nie znałem. Dzięki temu wiem, że gdyby nasz związek zaczął się sypać, ona pierwsza by o nas walczyła. - Maciek, 35l.

Interesująca może okazać się sytuacja, kiedy w królestwie kobiety - a więc jej własnym domu, pojawia się inna kobieta - teściowa. Jak wiadomo, królowa może być tylko jedna. Sytuacja komplikuje się, gdy w domu pojawia się matka Twojego partnera, która za wszelką cenę chce rządzić.

Przyjechała do nas tylko na dwa tygodnie wakacji, a zamieniła moje życie w koszmar. Kazała poprzestawiać meble w salonie i sypialni, krytykowała moją kuchnię, twierdziła, że nie dbam o jej syna i wnuki. Doprowadzała mnie do szału. Na pozór była milutka. Ale ja widziałam w jej oczach, że coś knuje. Za wszelką cenę chciała przedstawić mnie w złym świetle. Sama nie wiem, jak wytrzymałam ten czas spędzony z nią. Najwidoczniej niezła ze mnie aktorka, bo nawet przez moment nie pokazałam jak bardzo jej nie lubię. - Agnieszka, 29l.

W domu powinna rządzić jedna kobieta. Teściowa może wpaść w odwiedziny, ale nie na stałe. Osobiście bardzo lubię mamę mojego męża, ale nie wyobrażam sobie mieszkania z nią pod jednym dachem. Po prostu nie lubię sytuacji, kiedy osoby trzecie ingerują w życie mojej rodziny. Wiem, że stawałybyśmy sobie na drodze i nasze relacje gwałtownie by się pogorszyły. - Alicja, 45l.

Kobiety, choć przez niektórych uznawane za słabe istoty, potrafią być silne, waleczne, a jeśli wymaga tego sytuacja - agresywne. Nie pozwolą, by inna kobieta stanęła im na drodze i tym samym zniszczyła plany lub idylliczne szczęście rodzinne.

Małgorzata Górecka, 22l.
Czytaj więcej...

Świat bez mężczyzn - idylla czy piekło?

Na świecie żyje ponad siedem miliardów ludzi - kobiety i mężczyźni. Od zarania dziejów obok siebie. Ich relacje to pasmo dobrych i złych chwil. Kobiety bardzo często narzekają na swoich partnerów. Wypominają im bałaganiarstwo, lenistwo, zapominalstwo. Można tak wymienić w nieskończoność. Przedstawicielki płci piękniejszej powtarzają często, że ich życie byłoby lepsze, gdyby mężczyźni nie istnieli.

Jak wyglądałby świat bez facetów? Czy kobiety poradziłyby sobie? Jakie by były? I wreszcie - Czy życie byłoby wtedy lepsze, ciekawsze?

Gdybyś za sprawą czarodziejskiej różdżki obudziła się jutro w świecie bez mężczyzn, jaka byłaby Twoja reakcja? Krzyk i przerażenie, czy może zadowolenie i ulga? Jak wyglądałoby życie? I czy życie mogłoby dalej istnieć?

Z biologicznego punktu widzenia, do zapłodnienia potrzebna jest kobieca komórka jajowa i męski plemnik. Brak mężczyzn oznaczałby więc powolne zanikanie populacji ludzkiej, nieuchronną katastrofę, dramat.

Nie wyobrażam sobie świata bez mężczyzn. To by oznaczało, że ja sama mogłabym nie istnieć, bo nie byłoby mojego ojca. Co więcej - nie mogłabym poznać mojego męża, bo jego przecież też by nie było. To spowodowałoby natomiast coś, czego chyba bym nie przeżyła. Nie urodziłabym mojego cudownego synka Franka. Moje życie nie miałoby sensu. Nie chce nawet o tym myśleć - Sylwia, 35l.

Kobiety z natury są słabsze od mężczyzn. Często same nie radzą sobie z naprawieniem auta, pralki albo zwykłym wniesieniem ciężkiej torby. Kulturowo przyjęło się, że w takich kwestiach pomagają nam faceci. Tradycyjną rolą mężczyzn jest więc udzielenie wsparcia kobiecie. Zarówno w wymiarze fizycznym, jak i duchowym.

Gdyby porównać cechy charakteru obu płci, można zaobserwować, że kobiety są bardziej płaczliwe, wrażliwe, strachliwe czy niezdecydowane. Bardzo często okazuje się, że to mężczyźni pomagają wybrnąć z trudnej sytuacji, rozwiązać problem, ocierają łzy i podnoszą na duchu.

Mój chłopak jest lekiem na całe zło. Jeśli mam problem, to od razu mu o wszystkim mówię. Kiedy psuje się żelazko, boli mnie ząb, czy pokłócę się z przyjaciółką, wiem, że on mnie wysłucha i poradzi. Naprawił mi samochód, pomógł przy remoncie. Jest bardzo pomocny. Wspiera mnie, gdy coś mi się nie udaje. Gdy zostałam zwolniona z pracy, pomógł mi poszukać nowej. Nie wyobrażam sobie życia bez niego - Magda, 22l.

Nie chce wyjść na męskiego szowinistę, ale moja żona sama nie odkręciłaby słoika (śmiech) Od czasu do czasu trzeba jej trochę pomóc. Poza tym, kto wynosiłby śmieci, naprawiał kran i kosił trawnik? - Grzegorz, 36l.

Coraz częściej można też zaobserwować, że młode kobiety zwierzają się swoim kolegom. Proszą ich o pomoc w sprawach sercowych, zabierają na zakupy, pytają, w której sukience wyglądają lepiej, wychodzą z nimi na piwo, czy na spacer. W relacjach tego typu występuje czysta przyjaźń i zaufanie. Mężczyźni zajmują więc miejsca kobiety - przyjaciółki, są lepszymi słuchaczami, doradcami.

Kobiety to zazdrośnice. Nie są szczere i szczerze nie doradzają. Jak mam problem, to wolę powiedzieć o tym przyjacielowi albo koledze. Mam świadomość, że mi doradzi i nie będzie przy tym manipulował i udawał - Marta, 21l.

Z przyjaciółką znam się w sumie od gimnazjum. Razem się uczymy, ja pomagam jej w sprawach sercowych, a ona pomaga mi wybierać fajne ubrania, bo chyba ma lepszy gust niż ja. Dogadujemy się. Wiem, że możemy na sobie polegać. Cenię sobie te relacje - Piotrek, 19l.

Czy gdyby mężczyźni przestali istnieć, to kobiety dalej dbałyby o siebie? Na pytanie: „Dla kogo się tak stroisz?” - większość Pań stwierdzi, że dla siebie. Z natury jednak ludzie najczęściej robią coś pod publikę, by dopasować się do innych. Można pokusić się o stwierdzenie, że gdyby faceci nie istnieli, kobiety coraz mniej i mniej interesowałyby się swoim wyglądem. Niewykluczone, że bezkarnie objadałyby się słodyczami, przestałyby odwiedzać fryzjera, kosmetyczkę, siłownię czy fitness. Brak mężczyzn - brak powodu do tego, by się starać.

Przed przyjściem mojego chłopaka starannie wybieram strój, maluję się, używam drogich perfum - ogólnie mówiąc robię się na bóstwo. Gdy jestem sama często chodzę w dresie albo czymś luźnym, niekoniecznie ładnym. Hmmm - co by było, gdyby mężczyźni nie istnieli? Po świecie chodziłyby brzydkie, grube i niezadbane kobiety (śmiech) - Agnieszka, 23l.

Kobiety pozabijałyby się same. Jedna zazdrościłaby drugiej posady, samochodu, sukienki. Poza tym, kobiety też mają swoje potrzeby seksualne… czułyby frustrację i większe niezadowolenie. Kobiety lubią seks. To daje im przyjemność. Lubią też być uwodzone, adorowane, traktowane jak damy. Gdyby nie my - mężczyźni, kobiety straciłyby coś ze swojej kobiecości - Maciej, 31l.

Powyższe przykłady wskazują, że bez mężczyzn nie rozwijałoby się życie, kobiety nie miałyby wsparcia i powodu, aby ładnie wyglądać. Wynika z tego, że brak mężczyzn spowodowałby chaos i zagładę.

Z drugiej jednak strony, wiele kobiet uniknęłoby dramatów sercowych. Z badań wynika, że to mężczyźni częściej niż kobiety, zdradzają swoje partnerki. Powodują tym samym załamanie, ból i cierpienie.

Zdradzał mnie ze swoją byłą przez kilka miesięcy. Kiedy się w końcu dowiedziałam, nawet nie próbował się bronić. Cynicznie stwierdził, że musiałam dać mu powody do tego, by szukał miłości u innej. Chyba zraził mnie do facetów - Ania, 26l.

Czy brak mężczyzn należy utożsamiać z brakiem problemów? A może wręcz przeciwnie? Czy to, że nie byłoby osoby, która mogłaby ranić, zdradzać lub nie dotrzymywać obietnic, sprawiłoby, że świat byłby piękniejszy? Czy kobiety chciałyby być same? Czy bycie dyrektorami wielkich firm, prezesami lub „kierowniczkami” dałoby nam poczucie spełnienia? Czy poświęciłybyśmy swoich partnerów, ich duchowe wsparcie, fizyczne doznania i adorację z ich strony, tylko po to, żeby na chwile zawładnąć światem...?

Małgorzata Górecka, 22l.
Czytaj więcej...

Kobieta na krańcu… frontu, czyli X Międzynarodowy Zlot Militariów w Bornem Sulinowo 2013

15 -18 sierpnia (od czwartku do niedzieli) trwał X Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych „Gąsienice i Podkowy” w Bornem Sulinowo 2013. Kolejny rok przyciąga rzesze fanów militarnych pojazdów, ubrań oraz tego co wojskowe i wyjątkowe zarazem.

Karabiny, moro kurtki, używane buty czy odznaki - to wszystko można było zobaczyć albo kupić na miejscu! Żołnierze polskiej, niemieckiej, radzieckiej i amerykańskiej armii „patrolują” stary poligon wraz z pokazami militarnych pojazdów. Żołnierze oraz… żołnierki.

Co przyciąga kobiety i jak bardzo interesują się one historią wojenną?
Zapytałam kilka Pań, dlaczego przyjeżdżają specjalnie przez pół Polski po to, aby zobaczyć Rosomaka UB0204, KUBa GM 578, GAZ 66, KRAZ, ZIŁ 131, moździerze, i inne.

„To pasja” - odpowiada Pani Katarzyna z Zielonej Góry, dla której to nie tylko hobby, ale sposób na życie. Wraz z mężem jeździ na zloty militariów oraz starych pojazdów. Dodatkowo wynajmuje nowożeńcom oraz pożycza do sesji zdjęciowych starego Jeepa Willysa (samochód militarny osobowo-terenowy produkowany w czasie II wojny światowej) - „To nasz kociak, któremu jak przyciśnie się pedał gazu to nie wiadomo czy wyskakiwać za okno bo zaraz wybuchnie czy słuchać jak mruczy” - śmieje się Pani Kasia.

Pani Emila z kolei stojąca po drugiej stronie straganu mówi krótko - „Zajęłam się tym, bo dziadek był żołnierzem, zostały mi jakieś pamiątki, które i tak poszłyby w odstawkę. Rozszerzyłam asortyment i jestem”. Na boku dowiedziałam się, że chodzi tu tylko o biznes a sentyment po dziadka paskach i butach minął wraz z pieniędzmi zarobionymi za to…

„Jesteśmy tu dlatego, że jesteśmy harcerkami. ZHP uczy nas o tym a my pogłębiamy wiedzę, tyle” - Anna i Luiza, gimnazjalistki ze Szczecinka

Jeśli tyle to tyle, nie pytałam więcej.

„Zapisałam się do Stowarzyszenia Borne Sulinowo, bo interesuję się autami militarnymi. Lubię się przebierać w różne mundury rosyjskie, niemieckie, podejmować takie inicjatywy. W tym roku coś nawiedziło mnie na czołgiste [sic!], uważam, że w życiu spróbować trzeba wszystkiego” - mówi jedna z współorganizatorek zlotu

Co na to wszystko faceci?
Kobiety, które wiedzą co to militaria i poligony stają się męskie, wskakują w potężne buty i zakładają chusty na twarz (pył, dym oraz piasek w powietrzu jest nieprzyjacielem a z nim się walczy - mawiają).

Na miejscu przeważa męska część zwiedzających, ale to nie znaczy, że kobiet nie ma. Są, w przebraniach sanitariuszek, żołnierek, kapitanów sił zbrojnych, lądowych bądź też lotniczych. Przebierają się nie tylko w militarne sukienki, ale też w przebrania snajperów.



Pytając tamtejszych panów o panie w ubraniu militarnym dowiaduje się, że większa część mężczyzn popiera takie akcje i oczywiście zgadza się, aby jego partnerka jak najbardziej była odziana w barwy moro. Przede wszystkim zgodnie twierdzą, że polskie dziewczyny we wszystkim wyglądają ładnie - „Jak najbardziej podoba mi się. Popieram i popierać będę zawsze takie inicjatywy. Jeśli kobieta chce to robić, staje się bardziej otwarta - tym samym bardziej atrakcyjna - mówi Pan Zbigniew, obok którego stoi przebrana żona.

Polskie prawdziwe żołnierki na froncie jednak według facetów są silne i umięśnione, nie przez wszystkich lubiane. Nie powinny brać w dłonie broni, bo żartując - „zrobią sobie krzywdę”. Andrzej - 32 letni mechanik ze Szczecina, ale przebrany za snajpera mówi nam: „Akcja, którą tu widzimy jest akcją dla wszystkich fajną - i dzieciaki mogą to robić, faceci, kobiety. W prawdziwym życiu nigdy bym swojej partnerki nie puścił do Iraku czy na front wojenny XX wieku, to nie dla nich. Osobiście uważam, że kobieta ubrana w moro spodnie jest mniej seksowna aniżeli kobieta ubrana w sukienkę militarną z tego okresu. Facet lubi kobiecość, szczególnie tę podkreśloną”

Negatywnie nastawiony do zawodu wojowniczki i samego udziału w takich imprezach kobiet jest również Mateusz mieszkający w Warszawie, który uważa to za coś złego, coś co należy wyłącznie do męskiej płci - „Podchodzę do tego bardzo negatywnie, nie podoba mi się to, uważam, że to miejsce dla mężczyzn a nie dla kobiet”

Pani Aldona i Pan Mieczysław, właściciele straganu z modą i dodatkami rosyjskimi, zgodnie twierdzą, że czym kobieta piękniejsza tym przebrać się powinna jeszcze bardziej. Pan Mieczysław uważa (oczywiście z profesjonalnego punktu widzenia) jednak, że to oryginalne ubranie bogaci kobietę - „Rzeczy w których tutaj chodzą powinny być oryginalne, nie żadna chińszczyzna czy podróbki, strój powinien być zgodny z przepisami mundurowymi”. I rzeczywiście tak jest, że widząc oryginalny strój, można odróżnić go od grona ubrań made In China. Różni się i wyglądem, fasonem i rodzajem materiału.

Makijaż czy bez?
Fakt, że 30-sto stopniowe upały nie są najlepsze dla naszego makijażu, tym bardziej na polu walki - „Gdybym się dziś pomalowała, wyglądałabym jak mój mąż po I i II wojnie światowej” - żartuje Pani Alicja, która wybija znane wszystkim nieśmiertelniki na szyję.

Tutaj nie ma miejsca na kredki czy podkład matujący. Niestety unoszący się wszędzie piasek wraz z wiatrem osadza nam się na twarzy, podkład spływa, tusz rozmazuje. Jedna z organizatorek podpowiada czytelniczkom tojakobieta.pl, że na takie akcje i zloty potrzebny jest tylko wodoodporny tusz do rzęs bądź jaskrawa, czerwona szminka - odbija się od munduru i dodaje wdzięku.

Wcześniej wspomniana Pani Aldona, która specjalizuje się w modzie rosyjskiej radzi - „Odpuśćmy sobie ten jeden dzień, by to wszystko nie spływało. Uważam jednak, że kobieta to kobieta i jakiś mały detalik musi być, np. czerwone usta które kojarzone są z Rosjankami. Uczesanie bym bardziej proponowała, np. warkocz”

Podobnych wypowiedzi jest multum, pomalowane są kobiety które wpadły tu na chwilę i niekoniecznie chcące zostać dłużej. Tak jak panie żołnierki i ja radzę: na akcję tego typu odpuszczamy mocny make-up!

Dlaczego właśnie tam?
Borne Sulinowo położone w zachodniopomorskim to piękne tereny wód i lasów. Leży nad jeziorem Pile, przyciąga zwiedzających z całego kraju i poza. Liczne ścieżki rowerowe oraz szlaki spacerowe są jego atrakcją, ale nie tylko!

Borne Sulinowo od XVI wieku było miasteczkiem niemieckim. Lata 1933 - 1939 były czasem wysiedleń ludności tamtejszej, Pomorzan. Wówczas rozpoczęła się budowa bazy wojskowej oraz poligonu, gdzie ćwiczyła armia niemiecka. W 1937 zakończono budowę Wału Pomorskiego, czyli głównego systemu umocnień wschodniej granicy Niemiec. Z końcem lat 30 powstał tu obóz jeniecki, który istniał do czerwca 1940 roku (przebywali tam jeńcy francuscy oraz polscy). Miasto stało się centrum patrolujących jednostek dywizji i przyjęć wielkich generałów, Adolfa Hitlera również. Jego architektura to przede wszystkim poniemieckie budownictwo, ale nie tylko. Miasto się rozwija, ale jego militarny ówczesny charakter pociąga zwiedzających bardziej, aniżeli nowe bloki, wille czy centra handlowe.

Końcem i jego początkiem zarazem stał się rok 1945 kiedy to miasto zajęła Armia Czerwonych. Teoretycznie Borne Sulinowo należało terytorialnie do Polski, ale w praktyce militarny charakter oraz figurowanie w ewidencji gruntów jako „tereny leśne” na to nie wskazywał. 6 Witebsko-Nowogrodzka Gwardyjska Dywizja Zmechanizowana Armii Rosyjskiej zamieszkiwała Borne Sulinowo do 12 października 1992. Pół roku później miasto zostało przekazane władzom polskim, w październiku oficjalnie otwarte zaczęło być zasiedlane przez ludność polską.

Miejscowości pobliskie to skupiska licznych bunkrów i fortyfikacji Wału Pomorskiego odwiedzane przez rzeszę zwiedzających. W Brzeźnicy, ok km od Bornego Sulinowa, składowano radziecką broń nuklearną (przeznaczoną do użycia w czasie wojny z Zachodem). Wyrzutnie SS-20 mimo iż puste, nadal cieszą oko i przerażają zwiedzających. Stare miasto ma również nutkę tajemnicy, pod jego wodami znajduje się podwodny las (część wyspy), który w czasie wojny zapadł się do jeziora.



Co czekało na odwiedzających?
Miłośnicy militariów zobaczyli tu pokazy maszyn zabytkowych wykorzystywanych podczas wojen, ale również mogli uczestniczyć w przejażdżkach organizowanych przez koła zainteresowań oraz indywidualnych właścicieli. 3 dniowy zlot przygotował nie lada atrakcje dla przybywających.

Oficjalne otwarcie zlotu rozpoczęto poprzez wciągniecie państwowej flagi na maszt z udziałem kampanii honorowej Wojska Polskiego i Orkiestry Garnizonowej ze Szczecina. Widzowie mogli też zobaczyć pokazy dynamiczne pojazdów militarnych na „tankodromie” takich jak: rosomaki, willisy, uazy czy jeepy, oraz pokazy sprawności grup rekonstrukcyjnych - Grupa Rekonstrukcyjna 8 Pułku Strzelców Konnych przedstawiła „spektakl” pt. Kawaleryjski rewanż oraz Żegnaj Przyjacielu.

Nie tylko widzowie, którzy specjalnie przybyli do Bornego przyswoili swoją historyczną wiedzę i nacieszyli oko, również kierowcy spotkali się z militariami na drodze. 17 sierpnia to parada pojazdów militarnych dookoła jeziora Pile oraz przejazd z Bornego Sulinowa do Szczecinka i piknik na miejscu. Przejazdy militarnych samochodów po polskich drogach to nie tylko głośny silnik i zielony kolor maski oraz jego kierowcy, to też ekscytujące przeżycie a przede wszystkim dobra zabawa.

Zlot był formą odskoczni i rozrywki dla odwiedzających, więc i o tym nie zapomnieli organizatorzy. Uczestnicy mogli przestać liczyć kalorie, napić się złotego trunku przegryzając pyszne grillowane kiełbaski, karkówki i pajdy chleba ze smalcem. Oprócz tego mogli skosztować odrobinę kultury prosto z Białorusi - wystąpiła grupa Bay City, a gwiazdami z naszej polskiej sceny byli: Złe Psy, Hungarica oraz przez wszystkich wyczekiwane - De Mono!

A może tak granat na sąsiada?
Sprzęt z demobilu schodził jak świeże bułeczki, a gości odwiedzających nie można było odróżnić od prawdziwych żołnierzy. Sprzedawcy polecali nie tylko bagnety, noże wojskowe, menażki czy racje żywnościowe. Jarmark to idealne miejsce dla kolekcjonerów i osób, które chcą obronić się przed intruzem. Liczba całej broni jest nie do zliczenia.

Według organizatorów przybyło ok. 6 tysięcy zarejestrowanych odwiedzających z całego kraju, ale również z zagranicy.


FOTO: Magda Strzykalska
View the embedded image gallery online at:
http://www.tojakobieta.pl/tag/kobiety.html#sigProGalleria1b1e6f531b


Magda Strzykalska, 22l.
Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS