Menu
logo tjk main

Studia

Praca

W wolnym czasie

Moda

To i owo

Tematy tabu

Artykuły uczelni wyższych

Modne bieganie - zdrowie czy lans? (Nie)drogi sposób na zdrowie

  • Opublikowano w Zdrowie
Nikt nie zaprzeczy, że jeśli chodzi o dziedzinę sportu, bieganie wygrało i zostało okrzyknięte najbardziej popularną aktywnością fizyczną roku 2014. I nie tylko. Moda na aktywny tryb życia zapoczątkowała lawinę masowych produkcji dla biegaczy: buty, spodnie, koszulki, opaski a nawet majtki - wszystko z myślą o sportowcach. Nietrudno się domyślić, że punkt widzenia też uległ zmianie. Jogging to już nie tylko tani sport by poprawić kondycję, ale także lans bogatych przedsiębiorców i bizneswoman. Jak to się stało i do czego to prowadzi?

O zdrowotnych aspektach słów kilka…
Nie od dziś wiadomo, że bieganie to najlepsza metoda na zrzucenie zbędnych kilogramów i nabranie formy. Liczba jej zwolenników z roku na rok wzrasta. Dlaczego? Kiedy biegamy angażujemy do pracy główne grupy mięśni ramion, pleców i brzucha. No i oczywiście, wzmacniamy nogi. Po kilku treningach odczuwa się lekkość, znacznie szybciej pokonuje dłuższe trasy a wejście na 4 piętro nie będzie już stanowić takiego problemu. Poprawia się nasza wydolność organizmu, a jeśli biegamy w każdej porze roku - także i odporność na infekcje oraz sezonowe choroby. Jest jeszcze coś. Kobietki uważajcie: nasze ruchy nabierają gracji! Krok jak z wybiegów: gwarantowany! To wszystko? O nie. Oprócz zgrabnej sylwetki, regularny jogging może pomóc nam w walce z depresją, stresem czy złym samopoczuciem. Udowodniono, że 40 minutowe sesje, trzy razy w tygodniu idealnie redukują napięcie mięśniowe, a co za tym idzie stajemy się bardziej spokojne i optymistycznie nastawione do życia. I endorfiny, nie można o nich zapomnieć. Hormony odpowiedzialne za odczuwanie szczęścia, dają nam pozytywnego kopa do dalszego działania a także ogrom motywacji by nie przestawać trenować. Nieważne czy biegasz rano czy wieczorem - każda pora nauczy Cię cieszyć się z małych rzeczy i pozwoli dostrzec piękno chwili.

Do niedawna ten sport można było określić w trzech słowach: wszędzie, samotnie i tanio. Niestety wraz ze wzrostem zainteresowania, zmieniło się to na: widocznie, publicznie i drogo.  

Do biegu. Gotowi. Start…ale zanim to…
Ok, musimy sprawdzić czy aby na pewno jesteśmy gotowi na trening. Zaczynamy. Strój? Jest: najnowsze buty Nike, stanik sportowy Pumy, legginsy - koniecznie z dużym napisem Addidas oraz koszulka Reeboka. Wszystko się zgadza. Idziemy dalej. Opaska na rękę a w niej przymocowany najnowszy odtwarzacz mp3 Sony. Do niego podłączone słuchawki - oczywiście też znanej marki, bo jakżeby inaczej. Coś jeszcze? Wydaje się, że wszystko. Czy możemy już zaczynać? Oczywiście, że nie. Jeszcze fotka na Instagrama koniecznie z hasztagiem „sport”, „fitfigure”, „jogging”, włączenie Endomondo i aktualizacja statusu na Facebooka. Koniec? Prawie. Wybieramy najbardziej popularne, widoczne trasy - jeśli jest ciepło. W przeciwnym razie pakujemy wszystko w torbę (oczywiście, markową) i jedziemy do najdroższej siłowni w mieście. Po powrocie do domu, ponownie informujemy świat jak bardzo dobrze nam poszło i jacy jesteśmy szczęśliwi. Planujemy kolejne zakupy artykułów sportowych i idziemy spać. THE END.

Śmiesznie to wygląda, prawda? Niestety, ale tak teraz jest. Moda na bieganie, przeistoczyła się w czysty lans i pokazówkę. Walka o zdrowy tryb życia i piękną sylwetkę idą w zapomnienie. Liczy się kto co ma na sobie i ile wstawi postów w Internecie.

Sama biegam regularnie i kiedy widzę do czego świat zmierza i co ludzie robią ze sobą, mam ochotę rzucić to w cholerę i zająć się czymś innym. Choćby ćwiczeniami w domu, gdzie nie muszę mieć stroju i sprzętu za kilka ładnych tysięcy, a mój wygląd może znacznie różnić się od tego z okładki pisma dla biegaczy. Minimalna kwota jaką teraz musi wydać przeciętny Kowalski by zacząć biegać to 600-700 złotych. Dla jednych to będzie mało, dla drugich dużo. Ale gdzie się podziały czasy w których do biegania wystarczył zwykły dres i adidasy? Zostały daleko w tyle, dzięki rozwijającej się technice i firmom odzieżowym.

Wszyscy ćwiczą? Ćwiczę i ja
I bardzo dobrze. Sama moda na bieganie nie jest zła. Wręcz przeciwnie, coraz więcej osób rusza swoje cztery litery z fotela i zaczyna aktywnie spędzać czas na siłowni bądź świeżym powietrzu. Zdrowsze społeczeństwo, to szczęśliwsi ludzie i więcej pozytywnej energii wkoło. I to jest świetne. Ale kolejne fotki butów, nóg i trasy, posty z ilością przetruchtanych kilometrów oraz co tydzień nowe stroje - to już czysta przesada. Jogging ma być dla nas. Ma pomóc nam w walce o zdrowie, sylwetkę i lepsze samopoczucie. Nie o większość ilość lajków czy znajomych. Zachowajmy zdrowy rozsądek i nie ulegajmy presji jaką niesie ze sobą lans biegowy. Moda na sport a lans sportem to dwie różne rzeczy, z których niestety to drugie wygrywa. Fakt, każda motywacja jest dobra by coś zmienić w życiu, jednak zdecydowanie lepiej jest od razu ruszyć w trasę niż po raz kolejny zmieniać koszulkę, bo nie pasuje do spodni.

Magda Surmacz
Czytaj więcej...

Triumf kobiecości

  • Opublikowano w Magazyn

8 października 2012 portal To Ja Kobieta obchodził swoje 3.urodziny. W związku z tym, że magazyn jest prowadzony zgodnie z hasłem „przez kobiety, dla kobiet i o kobietach” warto przy tej okazji porozmawiać o przedstawicielkach płci pięknej w sztuce i kulturze. Jaki obraz kobiety jest lansowany w mediach? W jaki sposób pokazują nas twórcy? Które artystki są na topie?

adeleJuż dawno minęły czasy kiedy kobietom zakazana była działalność w sztuce. Każda z Was zna zapewne nie jedno nazwisko pisarki, która musiała tworzyć pod pseudonimem. Ukrywające się literatki chciały w ten sposób uniknąć przykrych konsekwencji związanych z chęcią uzewnętrzniania swoich myśli i dzielenia swoim talentem z szerokim gronem odbiorców. Dziś nikogo nie dziwi kobieta pisarka, malarka, aktorka czy piosenkarka. Z całą pewnością możemy nawet stwierdzić, że w niektórych dziedzinach to właśnie płeć damska odgrywa dominującą rolę. Wystarczy spojrzeć na muzyczne listy przebojów. Nie mówię tu oczywiście, że nie znajdziemy żadnego utalentowanego czy znanego (te dwa określenia nie zawsze występują wspólnie w odniesieniu do jednego artysty, niestety) wokalisty, a tym bardziej męskiego zespołu. Po prostu ostatnio zaobserwować można, że największy szum i najszersze komentarze wywołują na scenach właśnie kobiety. Najlepszy przykład? Od lat, niezmiennie, Madonna – artystka określana mianem królowej popu, która ciągle wzbudza takie samo zainteresowanie. Nie tylko ze względu na jej kolejne piosenki i teledyski, ale też dzięki niesłabnącemu zamiłowaniu do negliżu, bez troski o upływający czas.

Skoro już rozpoczęłam temat negliżu, nie mogę nie wspomnieć o tym jak sprzedaje się artystki, głównie właśnie wokalistki. Przez pewien czas odnosiłam wrażenie, że aby zaistnieć w show-biznesie nie trzeba wykazywać się nadzwyczajnymi zdolnościami. Wystarczy tylko chęć odsłonięcia większego kawałka ciała niż pozwalałyby zasady przyzwoitości lub udział w skandalu, który zainteresuje tabloidy i plotkarskie portale.

gagaPóźniej pojawiła się Lady Gaga. W okresie jej panowania pomyślałam, że teraz z kolei wystarczy zaszokować wszystkich stylizacjami i choreografiami, a fani znajdą się sami. I choć to stwierdzenie ma wydźwięk negatywny, to ja osobiście lubię piosenki wyżej wymienionej Pani. Nie zaliczam się do grona jej entuzjastów, ale gdy słyszę kawałek, który ona śpiewa, mimowolnie się w niego wsłuchuję. Tak czy inaczej przez długi czas w świecie muzyki brakowało mi czegoś oczywistego, naturalnego – artystki niekoniecznie zaskakującej w kwestii usposobienia, ale o mocnym, pięknym głosie, sile charakteru i kobiecej zmysłowości. W tym momencie pojawił się hit Rolling in the Deep Adele i wszystko się zmieniło. Nastała moda na zwyczajność oraz artystki śpiewające i wystylizowane odrobinę w stylu retro. Przy osobie Adele nadeszła naturalnie dyskusja na temat jej wyglądu. Pojawiły się głosy, że jest ona kobietą o pięknej twarzy, ale grono życzliwych osób zalecało jej przejście na dietę. Osobiście uważam, iż Adele zapewnia nam tak ogromną dawkę piękna i wzruszeń za sprawą swojej muzyki, że kwestia jej wagi powinna być najzwyczajniej przemilczana. O co nam w końcu chodzi? O oglądanie superszczupłych kopii i narzekanie na to, że same tak nie wyglądamy czy raczej o możliwość posłuchania efektów pracy charyzmatycznej wokalistki z bogatym wnętrzem? Myślę, że chyba jednak o to drugie. Wygląd kobiet, których wizerunek jest uwypuklony w środkach masowego przekazu to temat rzeka. Ciągle toczą się dyskusje (ja sama z resztą rozpoczynam kolejną pisząc ten felieton) na temat tego, co jest lepsze – naturalność czy sztuczność, talent i brak wizualnej atrakcyjności czy znikome uzdolnienie i banalne piękno, wychudzone ciało czy kobiece krągłości. Tutaj zwolenniczki oraz reprezentantki kobiecości w klasycznym rozumieniu tego słowa mają powody do zadowolenia.

 

cruzDlaczego? Bo kobiecość po prostu triumfuje. Pragnę rozwiać Wasze wątpliwości – używając słowa kobiecość nie mam na myśli rubensowskich kształtów, ale zdrowe sylwetki, takie jakie posiadają aktorki Penelope Cruz, Monica Belluci czy Salma Hayek. Dowody na potwierdzenie mojej tezy? Mogę podać ich całe mnóstwo. Pierwszy, najbardziej oczywisty – trzy damy kina, o których tu mowa nieprzerwanie cieszą się ogromną popularnością, co przekłada się na angaże w kolejnych filmach. Penelope Cruz jest nawet muzą znanego i cenionego reżysera, Woody’ego Allena. Kolejny dowód – świat mody, pomimo iż ciągle wierny kultowi wychudzonego ciała, coraz częściej zwraca uwagę na modelki, które w środowisku określane są mianem plus size, a w świecie zwyczajnych kobiet uchodzą za piękne, zdrowe dziewczyny. Argumentem może być nawet to, co wcześniej już wskazałam w kwestii aktualnych trendów świata muzyki – popularne jest naturalne piękno, zmysłowość i ponętność. Dlaczego? Być może ludziom znudziła się już oryginalność na siłę. Nie mamy pewności co do tego, czy po czasie zachwytu nad artystkami w stylu retro (aktualnie Laną Del Rey) znów nie nastąpi okres zachłyśnięcia się ekstrawagancją.

hayekZwyczajne jest to, że w sztuce i kulturze występują po sobie różne trendy, kierunki. Czasami zupełnie nowe, czasami podobne do dawnych, ale odrobinę unowocześnione. Jest to tak samo oczywiste, jak różnorodność w przedstawianiu kobiety przez artystów. Przedstawianie to łączyło się zazwyczaj właśnie z epoką – raz kobieta była uważana za anielską istotę, kiedy indziej za źródło wszelkiego zła i zepsucia. Każdy inaczej rozumie pojęcie kobiecości, każdy ma inne doświadczenia z kobietami i rozbieżne nas postrzeganie. Same przyczyniamy się do tego, że jesteśmy odbierane jako nieodgadnione i wielobarwne. W końcu kobieta zmienną jest.

Możecie być jednak pewne, drogie Panie, że prawdziwe piękno, tak jak i prawdziwy talent zawsze się obroni. Dzięki temu, mam nadzieję, coraz częściej będzie nam dane podziwiać artystki piękne urodą nieoczywistą. Nie takie, które od razu zwróciłyby na siebie uwagę atrakcyjnością powierzchowną, ale tą wewnętrzną. W końcu na kobiecość składa się nie tylko posągowa figura, bujna czupryna i pełne usta, ale też cały szereg cech charakteru i umysłu – z subtelnością i inteligencją na czele.

Czytaj więcej...

Co to jest lans?

Drogie Panie

Temat może wywołać różne reakcje, ale czy tego chcemy, czy nie... takie zjawisko funkcjonuje w naszym obecnym społeczeństwie, dlatego postanowiliśmy poruszyć go na naszym Portalu. Bez względu na to, czy jesteśmy jego zwolenniczkami czy też przeciwniczkami - temat istnieje. Nie udawajmy więc oburzenia czytając poniższy artykuł, bo zostały jedynie stwierdzone fakty a każda z Was ma do czynienia z czymś takim w swoim środowisku, bez względu na to, czy je tolerujemy, czy też nie...

Wyzwanie podjęła nasza Portalowiczka Agata – studentka, opisując swoje spostrzeżenia i odczucia a my bardzo chętnie usłyszymy co Wy o tym sądzicie. Zapraszamy do dyskusji.

Wbrew pozorom pojęcie trudne i bardzo obszerne. Co ja przez to rozumiem?
Hmmm... Przeczytajcie dalej, a poznacie moje zdanie i opinie na ten temat.

Dla mnie to zjawisko można interpretować na dwa typy zachowań.

Jak powszechnie wiadomo istnieją w Poznaniu miejsca (z resztą nie tylko w Poznaniu), które są przeznaczone dla różnych klas społecznych, różnych środowisk społecznościowych, ogólnie dla różnego rodzaju ludzi. Patrząc bliżej na nasz poznański Stary Rynek nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to miejsce należy właśnie do jednych z takich miejscówek. Coraz więcej młodych dziewczyn decyduje się na przechadzkę po owym rynku, w celu "wyhaczenia" potencjalnego osobnika na jej przyszłego sponsora czy 'Pana do towarzystwa'. Tak, niestety, takie zjawisko wśród polskiej młodzieży jest coraz bardziej popularne. Młode dziewczyny lansują się w ten sposób dzięki czemu dostają to co chcą. Nie da się ukryć, że są dziewczyny i 'dziewczyny'. Podział na takie 'Panie' niestety możemy obserwować coraz częściej wśród studentek.

Nikogo już nie razi widok dziewczyny przesadnie wydekoltowanej, z ostrym makijażem i mini która ledwo się zaczynając już kończy. Dziewczyny w ten sposób lansują się, chcą być zauważone, czasami nawet poprzez takie zachowanie dowartościowują się. Przykre to, ale wiele dziewczyn w ten sposób się nie szanuje. Są miejsca, puby, kluby do których chodzi się tylko w celu pokazania się, wylansowania. W takich miejscach właśnie młode dziewczyny znajdują swoich sponsorów, którzy to zabiorą je na zakupy, do fryzjera, do kosmetyczki... a wszystko po to, żeby się „pokazać”. Pomyślmy… przecież dziewczyna nie musi się oszpecać strojem i przesadnym makijażem, może zwrócić na siebie uwagę poprzez ładny, skromny strój i odpowiednie zachowanie. Niestety coraz więcej dziewczyn jednak wybiera sposób pokazywania jak największej ilości ciała, szukając przy tym facetów i pokazywania się, lansowania się gdzie tylko się da.

W moim drugim rozumieniu stwierdzenia lansować się, kryje się nieco 'łagodniejsza' idea tego zjawiska. W dobie internetu i różnego rodzaju komunikatorów każdy musi być ze wszystkim na bieżąco. Ciężko znaleźć już osoby, a zwłaszcza młode dziewczyny, które by nie posiadały konta na jakże popularnych portalach społecznościowych. Obserwując owe portale codziennie widzę jak płynie sobie życie u znajomych. I pomyśleć, że jeszcze z 5 lat temu, gdy takie portale nie były jeszcze rozpowszechnione, aby dowiedzieć się co u kogo słychać trzeba było zadzwonić ewentualnie napisać maila czy sms'a. Oczywiście nie ma nic złego w posiadaniu konta na takiej stronie i raz po raz dodanie jakiegoś zdjęcia. Ale tutaj nasuwa się pytanie, jakie to są zdjęcia?? Każdy już chyba zauważył, że w sieci można znaleźć wszystko. Dziewczyny lansują się przez internet, wstawiając codziennie po kilka czasami nawet kilkanaście zdjęć gdzie to one nie były, co robiły, z kim były no i oczywiście jak wyglądają. Zazwyczaj u takich osób zdjęcia te nie przedstawiają bajecznie kolorowych i rodzinnych obrazków. Coraz więcej dziewczyn decyduje się na wstawianie swoich roznegliżowanych zdjęć, aby się pokazać wszystkim, aby się wylansować. Zamiast jednego zdjęcia z wakacji wstawiają kilkadziesiąt, żeby czasami nikomu nic nie umknęło i każdy mógł je 'podziwiać'. Tak, słowo lans odnosi się także do takiego zjawiska internetowego.

Poza tym wiele osób także w dzisiejszych czasach chce się przypodobać znajomym, mieć to co oni, pokazać się światu. Dziewczyny chcą mieć wszystko co jest akurat na topie, bo to jest fajne, bo to jest lans. Wszystko co zobaczą w telewizji, w gazecie na bilboardzie musi być ich, bo dzięki temu pokażą się, zostaną zauważone, wylansują się na fajniejsze, bo one to mają, inne nie.

Gdy zapytałam moje koleżanki co dla nich znaczy słowo LANS, odpowiedziały:

(Magda, 23 lata, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Adama Mickiewicza)
"Według mnie lans jest chęcią pokazania siebie, swoich umiejętności, albo rzeczy materialnych, które posiadamy. Kiedyś słyszałam, że lans nie jest tym samym co szpanowanie, ponoć ma bardziej pozytywne znaczenie, ale nie zgadzam się z tym. W moim odczuciu są to równoważne pojęcia. Słowo "lans" kojarzy mi się negatywnie. Przywodzi mi na myśl slang młodzieżowy, w którym oznacza chwalenie się, popisywanie, bycie na czasie. Zjawisko lansu może i nie jest groźne, o ile nie przeradza się w obsesję.

Za przykład mogę podać jedną z moich koleżanek. Uparcie stara się przypodobać swoim koleżankom z pracy. Chce wyglądać tak jak one, a nawet mówić i robić to samo. Co chwila kupuje nowe ciuchy i gadżety, by przypodobać się reszcie swoich znajomych i im zaimponować. Nie pozwala nawet by koleżanki widziały ją dwa razy w tym samym stroju. Cięgle coś zmienia. Takie zjawisko zupełnie do mnie nie przemawia i nie rozumiem tego.
Wydaje mi się, że źródłem lansu jest środowisko, w którym przebywamy, co widać w powyższym przykładzie. Uparte dążenie do stawianych sobie ideałów może być groźne, ponieważ po drodze można zatracić samego siebie. Dlaczego każdy chce być taki jak inni? Po co dopasowywać się do reszty? Każdy ma swoje zalety i to właśnie z nich trzeba korzystać. Świat jest piękniejszy właśnie dzięki temu, że wszyscy różnimy się między sobą."

Nasza Portalowiczka, Agata Przybylska
(studentka, Poznań),
która rejestrując się na naszym portalu,
wygrała Profesjonalną Sesję Zdjęciową.

Zobacz pełną relację (09.07.2010)

(Danka, 20 lat, studentka położnictwa na Uniwersytecie Medycznym)
"W moim rozumieniu lans jest to chęć przypodobania się innym, poprzez zachowania, styl bycia i ubierania się, niecałkowicie zgodny z własnymi przekonaniami. Ludzie lansują się, aby "być na topie". Z lansem wiąże się podążanie za najnowszymi trendami mody. Ostatnio często spotykam ludzi, którzy bardzo chcą wyglądać jak modele pozujący w kolorowych czasopismach. Chcąc lansować się, często pomijają kwestie estetyczne, i wyglądają po prostu śmiesznie. Lansowanie wiąże się z dużymi kosztami, bo przecież jeżeli chcesz być cool, to musisz kupować oryginalne ciuchy, zegarki, perfumy...


Podsumowując:
W moim odczuciu słowo lans, czy też zjawisko lansowania się nie przemawia do mnie w sposób, który bym miała naśladować. Dla mnie priorytetem w życiu jest rodzina, ukochana osoba i rozwijanie się w kierunku moich zainteresowań i umiejętności. Jednak dla innych młodych dziewczyn chęć lansowania się, pokazywania i bycia zawsze numerem jeden przewyższa wszystko. Oczywiście są gusta i guściki i to co mi nie odpowiada, innym dziewczynom się podoba. Dlatego też każdy może posiadać opinię na ten temat, wyrazić ją, ale nikt nie może zabronić nikomu lansować się...


A Ty co o tym myślisz?

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS