Menu
logo tjk main

Para buch! Posprzątaj całe mieszkanie z myjką parową

  • Opublikowano w Dom
W każdym domu można znaleźć cztery lub pięć urządzeń sprzątających, a także liczne ściereczki do każdej powierzchni oraz drogie i zajmujące bardzo dużo miejsca detergenty. Czy jest szansa, aby to wszystko zastąpić jednym wielofunkcyjnym urządzeniem? Oczywiście. Wystarczy wyposażyć się w myjkę parową - z nią posprzątasz całe mieszkanie.

Najlepszym i najskuteczniejszym płynem czyszczącym od zawsze była woda, która w połączeniu z wysoką temperaturą i odpowiednim ciśnieniem może wyczyścić Twój dom od piwnicy aż po strych. Jak? Przekonaj się sama.

Zobacz, do czego możesz wykorzystać myjki parowe marki Hoover.

1. Szybkie mycie podłóg i dywanów
Odkurzając podłogę, pozbywasz się ze swojego domu pyłków i rozrzuconych paprochów. Niestety sam odkurzacz nie poradzi sobie z cięższymi zabrudzeniami i plamami. Zamiast tradycyjnego mopa użyj myjki ciśnieniowej SCM 1600 marki Hoover i w kilka minut przywróć swojej podłodze dawny blask.

Gorąca woda oraz wysokie ciśnienie wyczyszczą wszystkie plamy nie tylko z paneli, kafelków czy podłóg drewnianych, lecz także z dywanów. Używając myjki, zyskujesz pewność, że włosie dywanu jest pozbawione brudu, ale także bakterii i zalegających roztoczy, co okazuje się nie do przecenienia w domach zamieszkiwanych przez alergików.

2. Zawsze lśniąca łazienka
Tym samym urządzeniem umyjesz także całą łazienkę. Do podłogi i ścian wyłożonych płytkami możesz wykorzystać końcówkę z mopem. Za pomocą mniejszych akcesoriów umyjesz natomiast całą armaturę oraz krany i lustra. Nie zapomnij też o trudno dostępnych powierzchniach - np. pod umywalką. Tam, gdzie nie będziesz mogła dostać się mopem, wykorzystasz główkę kątową. Upewnij się, czy kratka wentylacyjna jest czysta i czy nie zalega w niej kurz.

Skorzystaj również z końcówki koncentracyjnej, przeznaczonej do mycia bardzo zabrudzonych miejsc. Jeśli umyjesz nią fugi, zyskasz pewność, że w pomieszczeniu kąpielowym nie pozostanie ani jeden metr kwadratowy brudnej powierzchni, a cała łazienka będzie zawsze pachniała świeżością i czystością.

3. Okna bez smug
Myjką parową wyczyścisz także okna.... i to w zaledwie kilka minut. Nie musisz już martwić się smugami i zaciekami. Nie będą Ci także potrzebne detergenty. Wystarczy jedno urządzenie - Steam Jet PRO SCD 1600 011, do którego jest dołączona końcówka do mycia okien.

Urządzenie parowe Hoover doskonale poradzi sobie z bardzo dużymi oknami. Drabinę możesz już odłożyć w kąt, gdyż nie będzie Ci potrzebna do mycia szyb. Sprzęt Steam Jet PRO wyposażono w długą rurę, którą bez problemu podniesiesz na wybraną przez Ciebie wysokość.

Sprzęt Hoover pozwala Ci myć okna także w pełnym słońcu. Twoje szyby zawsze pozostaną czyste i bez smug, gdyż urządzenie od razu pozbywa się wykorzystywanej wody.

4. Idealnie wyczyszczona kuchnia
Zazwyczaj sprzątając kuchnię, używasz różnych silnych środków. Na Twoich półkach piętrzą się zapewne mleczka do armatury, środki do mycia piekarnika oraz pianki do czyszczenia blatów. Teraz wszystko to możesz zastąpić jednym urządzeniem - myjką parową. Gorąca woda usunie wszelkie zabrudzenia zarówno z blatów, jak i szafek.

Końcówkę koncentracyjną wykorzystasz do umycia bardzo zabrudzonych powierzchni np. okapów lub palników. Szczotka metalowa świetnie poradzi sobie z ciężkimi zabrudzeniami w piekarniku, a końcówka ze zbierakiem pomoże Ci usunąć zaschnięte resztki z piecyka i zlikwiduje szron z lodówki i zamrażarki.

Po sprzątaniu czas na odpoczynek! W wolnej chwili zajrzyj na stronę główną marki Hoover: www.hover.pl i poznaj inne urządzenia wyręczające Cię w codziennych obowiązkach.
Czytaj więcej...

Mała wielka rzecz - poduszka

  • Opublikowano w Dom
Czasami budzimy się z myślą, że nadszedł czas żeby zmienić coś w swoim życiu, ale bywa też tak, że odczuwamy wielką potrzebę metamorfozy swojego domu. Czujemy, że w pokoju wieje nudą i z nostalgią wspominamy czasy szkolne, kiedy co tydzień zmieniało się treści wiszące na tablicach klasowych, dodając nowe akcenty związane z wydarzeniami czy porą roku. Jeśli remont nie wchodzi w grę, a mebli nie da się inaczej ustawić warto sięgnąć do znanego wszystkim dekoratorom wnętrz sposobu - dodać poduszki.

Wystrój naszego mieszkania to coś więcej niż tylko dobranie ładnych kolorów i funkcjonalnych przedmiotów. Każdy dom ma swój specyficzny klimat, a jego właściciel chce żeby pasował on do niego. Co jednak nie oznacza, że nasze wnętrze jest zawsze takie same. Kiedy zbliżają się święta, za oknem jest ponuro, albo czujemy taką potrzebę pragniemy przeistoczyć atmosferę panującą w naszym otoczeniu. Nie zawsze nasz budżet pozwala na wielkie metamorfozy. Duży efekt można osiągnąć stosunkowo małym nakładem pracy i pieniędzy poprzez nowe poszewki.

Warto pamiętać o tym, że z poduszkami jest jak z ludźmi. Mają różne kolory i kształty, ale warto zwrócić uwagę na to, co wypełnia ich wnętrze. Babcine poduszki były pełne pierza, które do dziś jest wysoko cenionym i chętnie polecanym „materiałem”. Mimo wszystko warto pamiętać, że ktoś z naszych gości może być na nie uczulony. Niektóre poduszki wypełnione są tzw. sztucznym puchem albo włóknem poliestrowym czasami pomieszanym ze ścinkami materiałowymi. To czy nasza poduszka będzie twarda czy miękka oraz jak długo będzie nam służyć bez odkształceń zależy od zawartości poszewki. Decydując się na własnoręczne wykonanie poduszki, także można skorzystać z gotowych i dostępnych w sklepach wyżej wymienionych wypełnień.

Prawdziwym wyzwaniem dla osób niezdecydowanych jest wybór poszewki. Dzieje się tak, ponieważ otwiera się świat możliwości i różnorodności. W dobieraniu powłoczek możemy wybrać jedną z dwóch opcji - albo dopasować poduszki kolorystycznie do ścian, albo sprawić, że będą elementem kontrastowym i same będą nadawać ton wnętrzu. W zależności od naszych potrzeb możemy wybrać puchate, futrzane, lniane, z frędzlami albo wiele innych. Wybór kolorów, wzorów i kształtów jest bogaty. Na miłośników krótkich wiadomości czekają poszewki z napisami. Do wyboru mamy gotowe, ale można również znaleźć oferty sklepów internetowych, które na zamówienie umieszczą nasz autorski tekst. Zostając przy temacie personalizacji, istnieje również możliwość umieszczenia zrobionego przez nas zdjęcia na jaśku. Ta opcja wybierana jest częściej jako prezent dla bliskiej osoby.

Możliwe, że drzemie w nas potencjał twórczy. Możemy więc się zmierzyć z własnoręcznym wykonaniem poduszki i skorzystać z wielu technik zdobniczych. Inspiracji można szukać wszędzie, ale na pewno pomoże nam Internet. Bez trudu odnajdziemy strony entuzjastów domowego tworzenia dekoracji, którzy chętnie podpowiedzą nam od czego zacząć przygodę z własnoręcznie okraszonymi poszewkami. Do wyboru mamy np. wyszywanie, malowanie oraz wiele innych metod zdobniczych.

Zanim zachwycimy się naszymi poduszkami i klimatem jaki nadały one wnętrzu warto pamiętać, że służą one nie tylko jako ozdoba. Czasami dobrze położyć na nich zmęczoną głowę i zasnąć albo, opcja dla tych pozytywnie zwariowanych, rozpocząć bitwę na poduszki w swoim domu. Najważniejsze żeby czerpać energię z naszego mieszkania i cieszyć się pięknem tego co nas otacza.

Agnieszka Dębowska
Czytaj więcej...

Jak urządzić mieszkanie, czyli moda na NewFolk

  • Opublikowano w Dom

Kwiaty, koguty, wycinanki, paski, hafty, koronki. Niejeden polski region może pochwalić się własnym, oryginalnym stylem. Ludowe wzornictwo jest niezwykle bogate i różnorodne. Feeria kolorów jaka w nim panuje świetnie sprawdza się na szafkach, stołach, dywanach, tapicerkach.... wspaniale prezentuje się także na odzieży. Nurt ten zwany jest NewFolk. Świat designu czerpie z polskiego folkloru to co najlepsze, pokazując że nie jest on tylko synonimem kiczu i przepychu.

4walls

zdjęcie:  www.4walls.pl

Łącząc tradycję z nowoczesnością, możemy uzyskać niesamowite efekty. Pamiętaj jednak, aby zachować dobry smak i umiar, ponieważ folkowe dodatki są wyjątkowo wyraziste. Wystarczy dodać kilka elementów, by wnętrze nabrało charakteru i świeżości. 

Dobrym rozwiązaniem będzie wybór tylko jednego stylu np. podhalańskiego czy warmińskiego. Najlepszym tłem dla ludowych motywów są stonowane barwy, naturalne materiały takie jak drewno, również surowe ściany.








urzadzamy
zdjęcie: www.urzadzamy.pl


Co prawda tradycyjne techniki wytwarzania ozdób ustąpiły miejsca nowoczesnym maszynom, jednak nadal potrafią one wywołać zachwyt i ocieplić każde najbardziej ponure wnętrze.

Najprostszym wzorem, który możemy same wykonać są łowickie pasy. Pasują zarówno w kuchni jak i w pokoju dziennym. Wystarczy wybrać kilka kolorów pasów, nadać im wybraną szerokość (np. zielony 6cm, żółty 4cm...) i nanieść na ścianę. Pamiętajcie o taśmie, która nie pozwoli „zlać” się poszczególnym barwom.

A jak odświeżyć meble? W internecie możemy znaleźć kilkanaście wzorów wycinanek rodem z kaszubskich oraz góralskich chat. Wycinamy i malujemy. Proste, oryginalne, pozytywnie zaskoczą niejednego gościa :)


Polski folklor zachwyca ludzi na całym świecie. Wykorzystują go nie tylko na meblach czy odzieży ale również w elementach wyposażenia kuchni.
Znany z łowickich wycinanek motyw, zainspirował projektantów włoskiej firmy Emo oraz markę Deante, do stworzenia niepowtarzalnego
zlewozmywaka. Projekt nazwany został „Cepelik”.

deante
zdjęcie: Deante


Podoba nam się to ciepło, które emanuje z zakopiańskiego stylu. Wprowadza nas w romantyczny nastrój, przywołuje wspomnienia ze wspólnych wyjazdów w góry, kiedy to godzinami siedzieliśmy przy kominku w góralskiej gospodzie" - mówią Paulina (24l.) i Kuba (25l.), którzy zainspirowani podhalańskim wzornictwem urządzili swoje pierwsze mieszkanie.

Kto słyszał o zespole Zakopower czy serialu „Szpilki na Giewoncie”,
zastanawia się pewnie, gdzie jeszcze może spotkać „podhalański design”. Odpowiedź brzmi: w modzie! W tej dziedzinie dominuje młoda projektantka Aneta Larysa Knap. Tworzy ona wspaniałe, ponadczasowe kreacje łącząc tradycję z nowoczesnymi trendami.

folkdesign
zdjęcie: www.folkdesign.pl

W architekturze góralski folklor także odgrywa ważną rolę. Następcy Witkacego (twórca zakopiańskiego stylu, zaprojektował m.in. Jaszczurówkę w Zakopanym) również odnajdują w nim inspirację. Zarówno w mieście jak i na wsiach oddalonych nawet kilkaset kilometrów od Zakopanego, możemy odnaleźć budowle a'la góralskie chaty, chociażby w Łodzi przy ul. Piotrowskiej. Znajduje się tu kamienica „pod góralem”, a w Poznaniu w okolicy parku Sołackiego, możemy obejrzeć kilka domów w tym stylu.

Natchnienia nie trzeba szukać daleko. W myśl powiedzenia „cudze chwalicie, swego nie znacie” zachęcam do bliższego poznania tradycyjnego wzornictwa. Być może Ciebie także zainspiruje.


Justyna Nowak, 19l.

Czytaj więcej...

Studencki kąt

  • Opublikowano w Studia

Wiele z nas drogie studentki decydując się na studia dzienne zmuszona jest do opuszczenia rodzinnego domu. Jest to ważny moment w życiu każdej z nas. Rozpoczynamy wtedy nowy etap w swoim życiu. Stajemy się bardziej samodzielne.

Aby to nastąpiło musimy zamienić nasz piękny, ukochany i jedyny w swoim rodzaju pokój na nieznane i obce miejsce. Gdy rozpoczynamy poszukiwania lokum kierujemy się kilkoma odnośnikami. Musimy odpowiedzieć sobie na pytania: ile pieniędzy możemy wydać miesięcznie na wszelkie opłaty związane z mieszkaniem, z kim chcemy mieszkać oraz zastanowić się nad lokalizacją. Są to kluczowe odpowiedzi, które ułatwią nam poszukiwania pokoju.

Ja, jako studentka pierwszego roku, również musiałam rozejrzeć się za pokojem. Uwierzcie mi, że znalezienie swoich czterech ścian w gruncie rzeczy wcale nie należy do najłatwiejszych zadań.

Jest wiele sposobów na wyszukiwanie lokum. Najłatwiej szukać w Internecie, gdzie roi się od takich ofert. Popularne strony, z których korzystają studenci to portal gumtree.pl, tablica.pl, wspollokator.pl. Każdy, kto chce wynająć pokój czy mieszkanie może zobaczyć zdjęcia, które są zazwyczaj umieszczane w danym ogłoszeniu. Osoby, które poszukują swojego kąta, też mogą umieścić własne ogłoszenie. Można wynająć pokój 1-osobowy lub jeśli macie zaufaną osobę to 2 lub 3-osobowy.

Ja rozpoczynam studia w Poznaniu i tutaj też szukałam pokoju. Jeśli chodzi o ceny to są bardzo zróżnicowane. Wszystko zależy od warunków, standardów oraz lokalizacji. Im bliżej centrum tym ceny są większe. W przybliżeniu wahają się one od 400 zł od osoby za pokój 2-osobowy do nawet 700 zł od osoby. Z kolei pokój 1-osobowy to minimalny koszt 500 zł. Ponadto należy doliczyć dodatkowe opłaty takie jak np. Internet oraz kaucje, która jest opłatą zwrotną i wynosi zazwyczaj jedną ratę czynszu.

Zauważyłam, że wiele starszych osób wynajmuje pokoje studentom. Wtedy mają oni nieco niższe ceny.

Ja natomiast wolałam zamieszkać w mieszkaniu studenckim z tego względu, że nie znam zbyt dużo osób w Poznaniu i kontakt z osobami w moim wieku na pewno ułatwi mi tam życie. Nie chodzi tylko o to, że mogę z nimi gdzieś wyjść i poimprezować, ale przede wszystkim, że oni również studiują i zawsze to lepiej i raźniej mieć obok siebie takie osoby.

Inną grupą pozyskującą lokatorów to właściciele, którzy mieszkają bezpośrednio w mieszkaniu czy też domu. Osoby, które zdecydują się na wynajem właśnie od nich, powinny być przygotowane na ciągłą kontrolę właścicieli, przynajmniej jest tak w większości wypadków. Wtedy o organizowaniu imprez możecie zapomnieć.

Moje doświadczenie z poszukiwaniem pokoju jest naprawdę duże. Najpierw byłam zdecydowana na pokój 2-osobowy, ale z racji tego, że nie zawsze można liczyć na uczciwość innych, postanowiłam, że najlepszą opcją będzie dla mnie pokój 1-osobowy. Po przejrzeniu ofert w Internecie i wyłonieniu najciekawszych zrobiła mi się całkiem spora lista, oczywiście z czasem coraz krótsza. Niektóre z ofert musiałam eliminować z różnych powodów takich jak np. wysoka cena mimo wcześniejszego podania niższej, braku możliwości wizyt rodziny czy znajomych (1 wizyta w miesiącu max.4 osób), mieszkanie z właścicielem lub starszą osobą. Kilkakrotnie natknęłam się też na ogłoszenie dodane przez biuro nieruchomości, które życzyło sobie opłaty w wysokości 400 zł. Pomyślałam sobie, że sama mogę znaleźć ciekawą ofertę i zaoszczędzić 400 zł.

Po trzykrotnym zasileniu karty w moim telefonie komórkowym i wykonaniu niewątpliwie dużej ilości połączeń, umówiłam się na obejrzenie kilku pokoi. W dwóch przypadkach przeszłam casting. Było to dla mnie okropne zdziwienie. W pierwszym - casting przeprowadzał właściciel, który spośród kilu osób wybierał jedną. Spytany, czym kieruje się podczas wyboru tej właściwej, szybko zmienił temat, więc odpowiedzi się nie doczekałam. W drugim przypadku nabór na współlokatora prowadzony był przez lokatorów. Na samym końcu dowiedziałam się, że poszukują oni jednak chłopaka. No cóż, tak oto zakończyła się moja historia z udziałem w castingach na współlokatora. Naprawdę się zastanawiam, czym kierowali się podejmując taką decyzję. Mają oni jakąś swoją skale, w której w skład wchodzi: wygląd, osobowość, ubranie, studiowany kierunek? Nie rozumiem takiego przedmiotowego traktowania ludzi.

Gdy już opadłam z sił i powoli zaczęłam się denerwować brakiem pokoju znalazłam interesującą ofertę. Po wykonaniu telefonu dowiedziałam się, ze nie ma tam castingu, z czego się ucieszyłam. Nie zastanawiając się długo umówiłam się na oglądanie pokoju i wynajęłam go. Tyle poszukiwań i zamieszania z powodu pokoju. No, ale cóż tak teraz wyglądają realia, w których my studenci musimy się odnaleźć i sobie poradzić.

Mam nadzieję, że każda z Was znalazła swój nowy pokoik, z którego jest zadowolona oraz w którym niebawem rozpocznie lub już rozpoczęła swoje studenckie życie.

 

Natalia Kurpisz, 19l.

kurpisz

 


 

7-12

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Mieszkanie razem przed ślubem - Nie chcę kota w worku

Ach, co to za radość, gdy wreszcie po wielu trudach i znojach, staje przed nami nasz wymarzony królewicz. Z niecierpliwością wyczekiwane randki, spotkania tylko we dwójkę, w trakcie których zostaje rzucony nam cały świat do stóp, a my stąpamy po płatkach róż. Wszystkie jednak wiemy, że życie to teatr, a mężczyźni są znakomitymi aktorami na miarę Oscara, szczególnie w okresie łowczym.

Pół wieku temu, jeden z angielskim pisarzy powiedział, Miłość kobiety zmienia ukochanego, aż widzi go takim, o jakim jej serce marzy”. Zapatrzone w nieziemskiego Apolla, z zachwytem na twarzy i maślanymi oczami, nie możemy nadziwić się, jak to możliwe, że trafił się nam taki człowiek.

Czujemy ulgę i szczęście, porównywane z wygraną w totka. Niecierpliwie czekamy na kolejne spotkania w błogiej atmosferze, na wspólny śmiech i zabawę. Z zapartym tchem słuchamy o niesamowitych przygodach naszego wybranka, zastanawiając się przy tym, jak ktoś taki jak ON, mógł spojrzeć w naszą stronę.

Przychodzi czas na wspólne wakacje i poznanie jego rodziny. Jesteśmy pod wrażeniem cudownych rodziców, przepięknego mieszkania i… czystego pokoju partnera! Jakżeby inaczej. Mężczyzna, który dba o samego siebie, dba również o własny kąt. Koniec końców, nasze zauroczenie sięgając zenitu, daje nam wyraźny znak, „To idealny kandydat na męża!”. Telefony, smsy, randki - to już nie wystarczy. Proponujemy zatem zamieszkanie pod jednym dachem…

W większości przypadków, decydujemy się na takie rozwiązanie ze względów ekonomicznych lub dlatego, że chcemy lepiej się poznać od strony codziennego życia. Takie „dopasowanie się” jest pierwszym krokiem, by poważnie zacząć myśleć o przyszłości.

W tym czasie para poznaje swoje nawyki i może zobaczyć „jak by to było”. Jednak czy taka sytuacja jest gwarancją udanego związku? Może i jest, gdy po kilku dniach spędzonych we wspólnym gniazdku odzywa się w nas chęć szczerości, a przede wszystkim swobody. Niemniej jednak, musimy rozpocząć proces akceptacji takiego stanu rzeczy, by przeprowadzka do miłosnego kącika miała sens. Oczywiście pojawiają się również sytuacje, gdzie akceptacja nie wchodzi w rachubę. Po pewnym czasie wspólnej sielanki i cieszenia się sobą, nasz najdroższy zaczyna kombinować i przechodzi na ciemną stronę mocy.

Najważniejszą zasadą, która króluje w tworzeniu udanych relacji jest fakt, by nie przyzwyczajać „misia” do wszelkich wygód. Gdy zorientuje się w sytuacji, co może nastąpić w zastraszająco szybkim tempie, przypnie swojej niewiaście etykietkę „Przynieś, Wynieś, Pozamiataj”. Takim orderem została „nagrodzona” 25- letnia Aga. Zamieszkaliśmy razem na studiach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że po pewnym czasie mój facet wrócił do swoich przyzwyczajeń. Nie pomagał mi sprzątać, nie wiedział, do czego służy pralka, a gdy prosiłam o pozmywanie naczyń odpowiadał, „Wiesz dlaczego kobiety mają mniejsze stopy? By lepiej się zmywało, gdy stoją przy zlewie. Nie możemy się spierać z naturą!”. Nie przywykłam do bałaganu, więc zostałam etatową sprzątaczką. Jeśli chodzi o inne kwestie związane z mieszkaniem, dogadywaliśmy się bez słów. Niestety, gdy tylko wypowiedziałam słowo „sprzątać”, w najlepszym wypadku mogłam liczyć na odpowiedź, „ Jestem stworzony do wyższych celów”. Dziwiła mnie jego postawa, ponieważ jeszcze kilka miesięcy wcześniej, kiedy mieszkaliśmy oddzielnie, odwiedzając mnie, sam proponował pomoc w porządkach. Do dzisiaj nie wiem, co tak wpłynęło na jego zachowanie.

Historia Agi nie jest jedyną w swoim rodzaju, powiedziałabym nawet, że ginie w gąszczu podobnych sytuacji. Początki każdej wielkiej miłości zaczynają się tak samo. Oczarowane przez zaloty, przyćmione buzującymi hormonami staramy się uwypuklić zalety i dobre strony naszej, jak nam się wydaje drugiej połówki. Natomiast płeć słaba, szukając towarzyszki życia, a przy tym rozkoszy, by zadowolić nasze oczekiwania, stosuje taktykę „księcia z bajki” lub „kameleona”. W momencie, gdy cel zostaje osiągnięty, czyli wszechogarniające uczucie zdobycia na wyłączność skarbu w postaci kobiety, samiec wraca do swoich wyuczonych zachowań. Nie musi się już tak bardzo starać, gdy widzi maślane oczy białogłowy. Nie można się zatem oprzeć wrażeniu, że mężczyźni są jak pawie. Rozkładają wachlarz prześlicznych piór, uwodzą, a następnie znowu wracają do kształtu wielkiego, niezbyt urodziwego ptaszyska.

Dlatego decyzja o wspólnym zamieszkaniu zalicza się do istotnych elementów kształtujących związek. W trakcie tego procesu, do naszych uszu i oczu zaczynają powoli dochodzić nieznane nam dźwięki i obrazy. Kochany, którego można byłoby szukać ze świecą, zaczyna uzewnętrzniać swoje prawdziwe „ja”, nierzadko eksponując różki. Natomiast my, kobiety, możemy również pokazać nasze różki i stworzyć duet lub też grzecznie zwrócić uwagę „misiowi”, by się zachowywał stosownie, bo źle to się skończy.

Chociaż, drogie czytelniczki, jak napisał kiedyś Wolter, „Dla większości mężczyzn poprawić się, znaczy zmienić wady”. Co miał na myśli pisarz? A to, że może delikwent przestanie rozrzucać ubrania po domu, za to zacznie rozrzucać je po łazience, ponieważ biedactwo niestety nie ma „cela” do kosza z praniem.

Gdy nasz facet nie jest przystosowany do ciężkich robót jak sprzątanie (mimo, że same sobie tego zażyczyłyśmy! Pragniemy księcia zza siedmiu gór? A co książęta robią, w związku z utrzymaniem czystości? Nic! Od tego mają służbę. Uważajmy, o czym marzymy!), może on śmiało rozwijać swoje umiejętności dotyczące relacji międzyludzkich. Mowa tu oczywiście o spotkaniach w męskim gronie. Wszystko jest w porządku, kiedy odbywają się sporadycznie, ale gdy towarzystwo kolegów zostaje postawione ponad nasze, zaczynamy czuć się nieswojo. 24-letnia Gosia tak wspomina swojego „ex”. Po maturze wyjechałam razem z chłopakiem na studia do innego miasta. Wynajęliśmy kawalerkę i wszystko zapowiadało się bajecznie. Problem pojawił się po drugim roku, gdy mój ukochany rozpoczął maraton conocnych imprez. Gdy zwróciłam mu uwagę, żeby przystopował, doczekałam się jedynie słów, że się dusi w związku i musi odreagować. Przestaliśmy spędzać ze sobą czas, a kiedy mieliśmy sposobność porozmawiać, słyszałam jedynie o jego głupich wybrykach pod wpływem alkoholu. Po dłuższym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że nie tego oczekiwałam. Skoro obrał za priorytet imprezy, dla mnie nie było już miejsca. Miałam zostać tą dziewczyną, która wiecznie czeka na swoją kolej…? Cieszę się, że zamieszkaliśmy razem, bo to otworzyło mi oczy, z kim tak naprawdę mam do czynienia.

To właśnie wspólne gospodarstwo domowe pozwala nam spojrzeć obiektywnym okiem na partnera i odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy mi to pasuje?”. Podobno każda z nas ma intuicję, ale jak to w życiu bywa, zostaje ona przysłonięta przez hormony i wyobraźnię. Zamieszkanie pod jednym dachem i poznawanie „niedociągnięć” chłopaka, nie ma na celu sprawdzenie, czy nadaje się on na męża i ojca. Celem jest przetestowanie Waszej tolerancji i akceptacji jego wad.

Na koniec krótka zagadka: Jadowity gad na trzy litery: druga-Ą, trzecia-Ż, już wiecie?

Paulina Nawrocka, 23l.
etnolingwistyka UAM




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Akademik czy może mieszkanie?

  • Opublikowano w Studia

Już na wstępie dodam, że temat wcale nie jest taki oczywisty, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Ilekroć podjąć się dyskusji na ten temat, zwolenników oraz przeciwników przybywa zarówno po jednej jak i po drugiej stronie.

Powrót na uczelnię, a zarazem do Poznania, to już tylko kwestia czasu, którego jest coraz mniej, a jeśli ktoś jeszcze nie zadbał o swoje miejsce w przyszłym roku akademickim, to mam nadzieję, że dobrze orientuje się w rynku nieruchomości lub/i zarezerwował sobie sporą liczbę czasu, snickersów, „uśmiechów na twarzy” oraz uzbroił po zęby w cierpliwość - naprawdę się przyda.

Warto jednak przemyśleć, co oferują nam dzisiaj akademiki poszczególnych uczelni, a czego możemy spodziewać się wynajmując mieszkanie.

Nie jest tajemnicą, że jeśli zdecydujemy się wynająć pokój w akademiku, to są tego plusy i minusy, zupełnie jak w kwestii niezależnego mieszkanie, czy stancji.

Tak więc...

Może akademik...?

Bez wątpienia jest to pod kątem finansowym najlepsza oferta dla studentów. Nie znajdziemy w mieście pokoju za 300 zł miesięcznie (no chyba, że szczęście którejś z Was wynosi + 10). Tak więc przy tej opcji w porównaniu z kosztami najmu, zostaje nam dodatkowo spora sumka w kieszeni. Istotnym argumentem są również wliczone już w powyższą cenę koszty za zużycie energii oraz wody, a to przecież spore dla nas oszczędności w skali roku i możliwość wydania pieniążków na pilniejsze wydatki, których nigdy nam nie brakuje. Która z nas nie lubi wziąć długiego, gorącego prysznica po ciężkim dniu, albo gdy wracamy zmarznięte zimą z uczelni? Wtedy nie martwimy się co dwa miesiące, czego musimy sobie odmówić, aby zapłacić rachunki.

Pamiętajmy również, że decydując się na pokój w akademiku musimy liczyć się z faktem, że będziemy dzielić pokój z inną dziewczyną, a przeważnie z dwoma dziewczynami, których nie znamy (wykluczam oczywiście opcje, kiedy mamy mega szczęście mieć za współlokatorkę swoją koleżankę ). Nie wiadomo również, czy nie trafimy na osobę delikatnie mówiąc "specyficzną", która już na samym początku, niestety nie przypadnie nam do gustu. Wówczas atmosfera w pokoju z czasem zacznie się mocno zagęszczać…I w tym momencie przydaje się nasza otwartość na nowe kontakty, nowe osoby, lecz ku naszemu zaskoczeniu i zdziwieniu, nagle może się okazać, że nie jesteśmy aż tak wyrozumiałe i cierpliwe, jak nam się to wcześniej wydawało. Trzeba się więc poważnie zastanowić nad własną postawą i wpasować w środowisko, bo nie zapominajmy, że to nie miejsce sprawia, iż jest nam dobrze, a towarzystwo: koleżanki i koledzy, którzy nas otaczają.

Będąc w akademiku, możemy liczyć na poznanie naprawdę sporego grona osób, dzięki którym czas spędzony na studiach będzie miał wartość bezcenną. Mało tego - akademik, to gigantyczny przepływ informacji. Na pewno nie będziemy mieć problemu, aby skoczyć do sąsiedniego pokoju i pożyczyć książkę lub zrobić ksero notatek z wykładu, na którym nas nie było (w przyczyny nie wnikam). W akademiku zawsze mieszkają osoby, które dany materiał już przerobiły, tak więc notatki od nich, oraz informacje czego możemy się spodziewać na danym kole, czy egzaminie bywają często kluczowe i przesądzają o powodzeniu całej misji. Z taką "małą pomocą" starszych kolegów i koleżanek studiowanie staje się o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze a nawiązane tutaj przyjaźnie i znajomości, często trwają przez długie lata, bo z kim jak z kim..?, ale najwięcej czasu spędza się ze współlokatorami.

Kolejną zaletą akademika są imprezy. Któż nie słyszał o legendarnych imprezach w akademikach, gdzie wraca się do pokoju na czworaka, który niekoniecznie posiada drzwi, a koledzy robili crash testy monitorów, czy lodówek? Tak…to właśnie tutaj są "te" imprezy, których nigdy nie zapomnimy, a z których po latach będziemy mieć niezły ubaw.

Jednak życie w akademiku nie wygląda czasem tak różowo. Zazwyczaj wybraliśmy się na studia, aby właśnie studiować, zgłębiać tajniki wiedzy, a najlepiej się ją przecież zdobywa gdy wokół nas panuje cisza i spokój. Tego niestety czasem bardzo brakuje w akademiku. Impreza typu "spontan" potrafi nieźle dać nam się we znaki, szczególnie gdy na drugi dzień mamy egzamin, tak więc o przespaniu spokojnej nocy, możemy tylko pomarzyć. A są przecież takie wyjątkowe osoby, ze specjalnymi zdolnościami, które potrafią poruszyć nie tylko cały akademik, ale i całą dzielnicę :). W tym momencie najlepiej jest się udać do pokoju nauki, który posiada każdy akademik i tam trochę odetchnąć, skupić się przy pracy.

Akademik, to niestety brak prywatności. Obecność współlokatorek, sprawia że prawie nie mamy czasu dla siebie, nie możemy się wyciszyć np. po ciężkim dniu na zajęciach, gdy potrzebujemy czasem pobyć sam na sam ze sobą, lub wręcz przeciwnie, mamy ochotę posłuchać głośno muzyki, ale jeśli koleżanka w pokoju ma inny gust, możemy zapomnieć o jakimkolwiek szale radości z tego powodu i ze spuszczoną głową przerzucić się na słuchawki.

Dlatego wybierając akademik musimy umieć godzić się na wiele kompromisów, bo jak widać, mieszkanie w akademiku zdecydowanie ma swoje plusy i minusy.

Natomiast jak jest z wynajęciem mieszkania, stancji, czy kawalerki?


Więc może wynająć mieszkanie...?

Wynajmując mieszkanie musimy się liczyć ze zdecydowanie wyższą kwotą, którą przeznaczymy na comiesięczny czynsz. Średnia cena pokoju w wynajętym mieszkaniu, to minimum 400 zł (przy bardzo optymistycznym podejściu), a do tego dochodzą nam jeszcze opłaty za wodę, energię, gaz i media. Jeśli jednak nasza kieszeń pozwala nam na ten luksus i wynajęcie mieszkania, np. w czwórkę, gdzie wówczas koszty dzieli się na wszystkich mieszkańców, to możemy liczyć na zupełnie inne warunki niż te, które proponuje nam akademik.

Dodatkowym komfortem jest pełniejsze, lepsze i bardziej estetyczne wyposażenie oraz umeblowanie mieszkania, dzięki któremu możemy poczuć się prawie jak we własnym domu i stworzyć ciepły klimat. Gdy chcemy ciszy i spokoju, przekręcamy klucz w drzwiach i mamy pewność, że w pokoju jesteśmy sami, a sąsiedzi z piętra nie zrobią dyskoteki, bo to zupełnie inny poziom. Warto więc wziąć pod uwagę tę istotną kwestię przy podejmowaniu decyzji - akademik czy mieszkanie?, bo jeśli jesteśmy domatorkami i potrzebujemy dużo przestrzeni życiowej, jest to niewątpliwie rozwiązanie dla nas. Spokój, jaki gwarantuje mieszkanie powoduje, że nie musimy się nikogo prosić, aby zachowywał się ciszej, zgasił światło, lub przyciszył muzykę.

Jeśli jednak zdecydujemy się na mieszkanie w kilka osób, dodatkowo mając wpływ na dobór składu lokatorów, dzięki czemu dokładnie już wiemy, czego i po kim możemy się spodziewać, pozostaje nam tylko ustalić wspólnie zasady, których wszyscy będą przestrzegać a każdemu z osobna pozwoli to na swobodne funkcjonowanie z zachowaniem porządku i prywatności :). Bez niespodzianek możemy poświęcić się nauce, a nasza kariera na uczelni będzie kwitła.

Lecz nie popadajmy w skrajności..., bo przecież nie samą nauką STUDENT żyje... Trzeba kiedyś odreagować. Organizacja małej imprezy w mieszkaniu, to trochę ryzykowny zabieg, ale wówczas takie małe party ma zupełnie inny wymiar, bardziej kameralny i kulturalny. Mieszkanie pod tym względem stwarza inne możliwości i warunki, a wykorzystując je możemy zafundować sobie oryginalną i nietypową rozrywkę. Jednak trzeba też bardzo uważać, aby nie przesadzić. Nie chcielibyśmy przecież, żeby w najlepszym momencie zabawy, po kolejnym dźwięku dzwonka do naszych drzwi z myślą, że przywitamy kolejnego gościa, przed naszymi oczami pojawili się... Panowie w niebieskim uniformie. Gwarantuję, że takie interwencje mogą nieźle namieszać i zamiast w najlepsze się bawić, żegnamy gości, ponosząc konsekwencje. Jest to niewątpliwie wada wynajmowania mieszkania. Nigdy też nie wiadomo, kogo mamy za ścianą. Jeśli trafimy na przeczulonych na punkcie dźwięków tetryków, wówczas nawet chodzenie po mieszkaniu ok. godziny 22.00, czy odkręcenie kurka z wodą, może okazać się zbyt głośne. Niestety, nie będziemy również na bieżąco i tak dobrze poinformowani o życiu studenckim jak osoby mieszkające w akademiku. Wówczas nic innego nam nie pozostaje jak poświęcenie godziny (żeby to była tylko godzina - w sesji każda godzina się liczy) i zapukanie we wrota akademika, oraz udanie się do odpowiednich osób po zbawienne informacje i materiały.

Pamiętajmy też, że samo znalezienie mieszkania nie jest łatwe i szybkie w realizacji. Jeśli chcemy mieć świadomość, że znaleźliśmy to najlepsze, najciekawsze, najtańsze i najwłaściwsze lokum…trzeba na to poświęcić czas…, sporo czasu, którego z reguły nie mamy. Nie dość, że ofert na rynku mogłoby się wydawać jest dużo, to tak naprawdę często zdarza się, że już są one nieaktualne nawet w pierwszych minutach, kiedy pojawia się ogłoszenie. Tracimy więc czas siedząc godzinami w internecie, kupując kolejną gazetę, dzwoniąc pod kolejny numer telefonu z ogłoszenia, umawiając się na spotkania z właścicielami mieszkań a to wszystko trwa…Modlimy się o szybkie i pozytywne dla nas zakończenie, aby już wreszcie znaleźć to wymarzone mieszkanie…zamiast znów jechałaś oglądać kolejne i na miejscu się dowiedzieć, że cena za wysoka, niedogodna lokalizacja itd.

Jeśli nie mamy na to ani czasu ani cierpliwości, wówczas pomocne okazują się biura nieruchomości, czy biura kwater studenckich, które zaoszczędzają nam sporo bezcennego dla nas czasu i uchronią od nerwów. Wystarczy tylko złożyć odpowiednie zapytanie, a profesjonaliści zajmą się szukaniem dla nas odpowiedniego lokum.

Tak więc, jak widzicie nie jest jednoznaczne podjęcie decyzji, czy lepszy będzie dla mnie akademik, czy może mieszkanie, stancja lub kawalerka. Każda z nas posiada inny punkt widzenia i każda z nas ma indywidualne potrzeby, oczekiwania i wymagania co do własnego "M" w roku akademickim.

Jednak powinnyśmy przede wszystkim zadać sobie pytanie - jaką jestem osobą?
Otwartą, rozrywkową, żądną nowych kontaktów, znajomości, czy może cichą, spokojną i nie lubiącą aby ktoś wtrącał się w moje sprawy?

Decyzję pozostawiam każdej z Was.

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS