Menu
logo tjk main

Leki odchudzające - korzystać? Nie korzystać?

Za nami piękny świąteczny czas. Czas wypełniony spotkaniami z rodziną, przyjaciółmi, nierzadko przy obficie zastawionym stole, na którym goszczą niecodzienne, pyszne potrawy. W tym okresie niejedna z nas postanawia na chwilę „zapomnieć” o diecie, liczeniu kalorii, kontrolowaniu wagi czy ilości centymetrów w obwodzie, by skosztować przynajmniej raz każdego z tradycyjnych dań.

Po świętach, jak co roku, zabieramy się do układania listy noworocznych postanowień, wśród których najczęstszymi są jeszcze bardziej gorliwa walka z niechcianymi kilogramami, powrót do dawnej formy czy zdrowsze odżywianie. Bo któż z nas nie chciałby być posiadaczem idealnej sylwetki i to najlepiej w kilku prostych krokach i w jak najkrótszym czasie? By osiągnąć swój cel, nierzadko sięgamy po promowane w mediach specyfiki - suplementy diety lub leki, które mają za nas wykonać całą pracę - spalić tkankę tłuszczową i wyszczuplić przy naszym minimalnym wysiłku. Pytanie brzmi, czy jest to dla nas dobre rozwiązanie, czy to tylko pozorna korzyść?

W pierwszej kolejności należy odróżnić lek od suplementu diety. Suplement diety w przeciwieństwie do leku jest uzupełnieniem podstawowej diety w witaminy, składniki mineralne lub inne substancje z wyłączeniem produktów, posiadających właściwości produktu leczniczego; wykazuje działanie odżywcze lub inne fizjologiczne i klasyfikowany jest jako środek spożywczy. Lek natomiast jest ksenobiotykiem, czyli substancją obcą dla organizmu - nie jest przez niego ani produkowany ani w sposób naturalny przyjmowany z pożywieniem. Jego zadaniem jest modyfikacja procesów fizjologicznych w taki sposób, by hamować przyczyny choroby lub nie dopuścić do jej rozwoju. Oprócz korzyści z jego przyjmowania, stanowi pewien balast dla ustroju, który musi wydatkować energię na jego metabolizowanie do postaci, którą będzie można usunąć na zewnątrz. Nadrzędną cechą leku i wskazaniem do stosowania jest pozytywny efekt, wynikający z jego przyjmowania, przewyższający wystąpienie ewentualnych skutków ubocznych. Dlatego właśnie większość leków dostępnych jest na receptę i nie możemy sami decydować o ich zażywaniu.

Jedynym dostępnym w Polsce lekiem bez recepty na odchudzanie jest orlistat (nazwa handlowa Alli). Jego działanie opiera się na hamowaniu enzymu o nazwie lipaza trzustkowa, odpowiedzialnego za rozbijanie tłuszczu do kwasów tłuszczowych, wchłanianych do krwioobiegu ze światła jelita. Ilość kalorii przyswajana z tłuszczy obniża się, wzrasta natomiast zawartość tłuszczu w kale, co jest przyczyną zaburzeń żołądkowo-jelitowych, uczucia dyskomfortu w jamie brzusznej, wzdęć, biegunek tłuszczowych, plamień z odbytu czy nawet nietrzymania stolca. Inną substancją stosowaną w postaci leku odchudzającego jest sibutramina (występuje m.in. w produkcie o nazwie Adipex). Jest lekiem anorektycznym, tzn. hamującym łaknienie poprzez nasilenie poposiłkowego uczucia sytości, ponadto zwiększa wydatkowanie energetyczne, co w rezultacie, wg nieoficjalnych źródeł, prowadzi do utraty nawet 25 kg w jeden miesiąc!  Ze względu na zawartość w leku fenterminy - pochodnej amfetaminy oraz niebezpiecznych dla zdrowia i życia skutków ubocznych, preparat został wycofany ze sprzedaży w Polsce. Najgroźniejszymi konsekwencjami jego zażywania są zaburzenia widzenia, zaburzenia psychiczne, uzależnienie, wzrost tętna i ciśnienia tętniczego krwi, a w efekcie zwiększona częstość występowania udarów mózgu i zawałów serca. Ze względu na zdolność sibutraminy do zwiększania wydolności organizmu jest ona wciąż dodawana do preparatów ziołowych oraz odżywek dla sportowców, o czym producenci nie informują na ulotkach.

Warto też wspomnieć o kilku innych preparatach, których stosowanie dopuszczone jest tylko w USA. Pierwszy o nazwie Qsymia jest kombinacją znanych już substancji odchudzających, m. in. wspomnianej wcześniej fenterminy. Lek hamuje łaknienie, wywołuje szybsze uczucie sytości oraz sprawia, że spożywane pokarmy wydają się mniej smaczne. Na podobnej zasadzie działa specyfik o nazwie Bielviq, uważany za bezpieczniejszy niż Qsymia ze względu na, jak zapewniają naukowcy, brak skutków ubocznych dotyczących serca i układu krwionośnego. Ostatni środek to Contrave - lek, który oprócz hamowania uczucia głodu powoduje obniżenie poczucia smaku słodyczy. Kłopot z dopuszczeniem do obrotu Contrave polegał na tym, że na ulotce tego preparatu nie zamieszczono wszystkich działań niepożądanych, głównie chodziło o jedną z substancji odchudzających - bupropion, którego zażywanie może wzbudzać myśli samobójcze.

Ważny jest fakt, że każdy z przytoczonych leków, wydawany jest z polecenia lekarza dopiero wtedy, gdy mamy do czynienia nie z nadwagą, ale z otyłością, a niektóre z nich, gdy pacjent cierpi na otyłość powikłaną innymi chorobami metabolicznymi, jak nadciśnienie czy cukrzyca, a więc jego zdrowie i życie są zagrożone. Ponadto na wszystkich ulotkach opisujących działanie środków odchudzających widnieje informacja, iż lek powinien być stosowany równolegle ze zdrową dietą o obniżonej kaloryczności i ćwiczeniami fizycznymi wykonywanymi systematycznie kilka razy w tygodniu. Zanim więc poprosimy lekarza o receptę lub zamówimy nasze wymarzone pigułki przez Internet rozważmy czy naprawdę jest nam to potrzebne? Czy nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z naszą nadwagą bez faszerowania się dodatkową chemią? W czasach, kiedy tak trudno znaleźć na półce sklepu spożywczego produkt bez jednego konserwanta, stabilizatora czy barwnika, odpowiedź nasuwa się sama.
                                                 
Mgr Iwona Kobylińska
Dietetyk
Czytaj więcej...

Dieta dr Howarda Hay’a, czyli jak wspomóc nasz układ trawienny i wyeliminować często towarzyszące nam po posiłku problemy żołądkowe

  • Opublikowano w Zdrowie
Współczesne tempo życia nie pozwala na celebrację posiłków. Często jemy w pośpiechu, nie zwracając uwagi na skład menu. Konsekwencją są nie tylko niepotrzebne kilogramy, ale także zgaga, uczucie pełni w żołądku, wzdęcia. 

Czas wakacji mobilizuje nas do zrzucenia masy ciała. Zamiast sportu decydujemy się na drastyczne diety, które pozwalają na osiągniecie szybkiego efektu. Jednak schudnąć można także bez dużych wyrzeczeń. Wystarczy odpowiednio dobrać produkty, które spożyjemy jednocześnie. Najlepiej sporządzić samemu posiłek, a jeśli nie mamy na to czasu, zwrócić większą uwagę na jadłospis w karcie menu. Taki sposób odżywiania nazywany jest dietą rozdzielną i opracowany został na początku XX wieku przez dr Howarda Haya.

Podczas tradycyjnego polskiego obiadu spożywamy razem produkty zawierające białka oraz skrobię. Stałym elementem jest też deser zawierający owoce, podany do lub bezpośrednio po obiedzie. Białko, tłuszcz, skrobia, cukier i kwasy spożyte razem dają mieszankę, której nasz żołądek nie jest w stanie strawić w sposób prawidłowy. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ kwaśne oraz zasadowe soki wydzielane jednocześnie po zjedzonym posiłku neutralizują się nawzajem. W efekcie proces przemiany materii zostaje zaburzony i dochodzi do odkładania się niestrawionego pokarmu. Dobrze znane nam uczucie zgagi, wzdęć, kurczów żołądka jest właśnie skutkiem spożycia w jednym czasie zbyt wielu różnych substancji odżywczych. Bardzo ważne, w omawianej diecie, jest utrzymanie równowagi kwasowo - zasadowej. Prostym przykładem na wytłumaczenie owej reguły jest chociażby kanapka z szynką. Zarówno chleb jak i szynka mają silny odczyn kwasowości, co nie jest najlepszą kombinacją. Jeśli dodamy do niej warzywa o odczynie zasadowym, wówczas posiłek nie będzie już tak ciężkostrawny.

Samodzielne ułożenie menu wcale nie jest skomplikowane i nie wymaga wymyślnych produktów. Zmienia się jedynie charakter jednoczesnego dobierania składników podczas posiłku.

Najważniejszą rzeczą, o której musimy pamiętać to wyodrębnienie trzech grup pokarmów:
  • węglowodany (np. pieczywo, makarony, ziemniaki, ryż)
  • białka (mięso, wędliny, drób, mleko, sery)
  • neutralne (owoce, woda, soki warzywne, oleje, kawa, herbata)

Następnie należy ułożyć takie kombinacje, według poniższych zasad, aby powstało dobre zestawienie produktów:
  • grupę neutralną możemy spożywać zarówno z białkami jak i węglowodanami
  • nie możemy łączyć produktów węglowodanowych z białkowymi
  • jeden posiłek powinien składać się wyłącznie z warzyw oraz owoców, kolejne tylko z białek lub węglowodanów
  • owoce nie należy spożywać podczas obiadu, ale odczekać około 40 minut
  • lepiej jeść częściej, ale w mniejszych ilościach
  • przekąski między głównymi posiłkami są niewskazane, „oszukują nasz żołądek”, zapełniając niepełnowartościowymi składnikami przed ważnymi dla organizmu daniami
  • należy pić przed lub po posiłku, lecz nie w jego trakcie - to zaburza proces trawienia

Efektywnie możemy schudnąć około 7 kilogramów, nie zmieniając swoich upodobań smakowych, a jedynie rozplanowanie jedzenia w czasie. Pamiętajmy jednak, że szybka utrata masy ciała niesie za sobą również konsekwencje zdrowotne. Niedobór niektórych składników odżywczych, uczucie zmęczenia i osłabienie to tylko przykłady efektów ubocznych. Dlatego też restrykcyjnie stosowana dieta rozdzielna powinna trwać nie dłużej niż 3 tygodnie. W przeciwnym wypadku należy skonsultować się z lekarzem.

Przykładowe dzienne menu:
Śniadanie:
  • 2 kanapki z chleba pełnoziarnistego z masłem roślinnym i pomidorem
  • sałatka warzywna
II śniadanie:
  • owoce (kiść winogron, sok marchwiowy, brzoskwinia)

Obiad:
  • pieczona pierś kurczaka
  • gotowane na parze warzywa (brokuły, kalafior)

Kolacja:
  • sałatka z warzyw z dodatkiem jogurtu bądź sosu winegret

Ewa Kuhnert23l.

BIBLIOGRAFIA
  1. Dres J. i I., Co z czym? Prawidłowe zestawianie pokarmów, Warszawa
  2. Fazekas I.,Your life is in the balance, 2011
  3. Hay W. H.Superior Health trough Nutrition, 1963
Czytaj więcej...

Dieta DASH

Dla wielu z nas słowo „dieta” kojarzy się z rygorystycznymi kuracjami odchudzającymi, trwającymi przez długi okres czasu. W przypadku diety DASH jest zupełnie inaczej, ponieważ to nowatorski program żywieniowy, polegający na zbilansowanym i różnorodnym odżywianiu się. Każdy z nas może od zaraz wprowadzić ją w życie, jednakże w szczególności polecana jest osobom borykającym się z chorobami układu krążenia, wysokim poziomem cholesterolu, nadwagą czy otyłością.

Dieta DASH w zapobieganiu i leczeniu nadciśnienia tętniczego
Nadciśnienie tętnicze jest rozpowszechnioną przewlekłą chorobą dotykającą 30% dorosłej populacji w większości krajów. Niestety niektórzy nawet po zdiagnozowaniu nie chcą poddać się leczeniu, co wynikać może z faktu, iż nadciśnienie jest zazwyczaj bezobjawowe. Wydaje nam się, że nic nie może się stać, podczas gdy nieleczenie tej jednostki chorobowej może doprowadzić do udaru mózgu, choroby niedokrwiennej serca, niewydolności nerek oraz przedwczesnej śmierci!

W profilaktyce i leczeniu nadciśnienia tętniczego istotną rolę odgrywa terapeutyczna zmiana stylu życia:

- zmiana nawyków żywieniowych
- zwiększona aktywność fizyczna
- normalizacja masy ciała
- ograniczenie spożycia alkoholu, soli (produktów bogatych w sód)
- zaprzestanie palenia papierosów
Pamiętajmy jednak, że jeżeli usłyszymy z ust lekarza diagnozę, jesteśmy zmuszeni dodatkowo poddać się wyznaczonej kuracji farmakologicznej, która uchroni nas przed groźnymi, wyżej wymienionymi powikłaniami. (Nieprawidłowe ciśnienie krwi diagnozujemy powyżej wartości 120/80).


Zalecenia dietetyczne w zapobieganiu i leczeniu nadciśnienia zostały opracowane na podstawie amerykańskiego badania DASH (Dietary Approaches to Stop Hypertension), wspieranego przez Narodowy Instytut Chorób Serca, Płuc i Układu Krwiotwórczego w Stanach Zjednoczonych (NHLBI, National Heart, Lung, and Blood Institute).

„W wyniku stosowania diety DASH uzyskano istotne obniżenie ciśnienia skurczowego, średnio o 6 mm Hg oraz ciśnienia rozkurczowego o około 3 mmHg. Największy spadek obserwowano u pacjentów z umiarkowanym nadciśnieniem, u których ciśnienie skurczowe zmniejszyło się o 11 mm Hg, a rozkurczowe o 6 mm Hg. Efekt obniżenia ciśnienia obserwowano już po 2 tygodniach stosowania tej diety.”

W dodatku mówi się o wspaniałym wpływie redukującym poziom cholesterolu (LDL) oraz masę ciała bez efektu jo-jo!
„Dieta DASH, początkowo zalecana przy wspomaganiu leczenia nadciśnienia tętniczego, może być również stosowana u osób z cukrzycą typu 2 - i to nie tylko ze względu na jej korzystny wpływ na regulację ciśnienia tętniczego, ale również dlatego, że sprzyja redukcji masy ciała, zmniejszeniu obwodu pasa (redukcja tkanki tłuszczowej wisceralnej), istotnemu poprawieniu wrażliwości komórek na insulinę oraz obniżeniu stężenia triglicerydów, cholesterolu LDL i homocysteiny, zmniejszając ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia o dodatkowe 7-9%.”

Zasady obowiązujące w diecie DASH
Proponowany wybór produktów w diecie DASH praktycznie niczym nie różni się od zasad diety stosowanej w cukrzycy, czyli zasad zdrowego odżywiania!

  1. Ogranicz dodawanie do potraw soli kuchennej, możesz też zastąpić ją - solą niskosodową wzbogaconą w potas, magnez i jod np. „magdi” (zapytaj w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością).
    Pamiętaj, że sól znajduje się również w produktach spożywczych, dlatego osoby z nadciśnieniem powinny wykluczyć albo ograniczyć do minimum: kiszone ogórki i kapustę, konserwy, peklowane, wędzone (szynki, kiełbasy, ryby), chipsy, krakersy itp.
  2. Rzuć palenie.
  3. Ogranicz picie alkoholu, kawy, herbaty (mocnej czarnej).
  4. Nie sięgaj po napoje energetyzujące, gazowane o dużej zawartości cukru.
  5. Pij więcej wody - minimum 2l. czystej wody dziennie.
  6. Ogranicz ilość cukru! - jeżeli jest to trudne, spróbuj z alternatywy jaką jest np. Stevia (1 łyżeczka stevi daje uczucie słodkości podobne do 3 łyżeczek cukru, z tym, że jest ona bezpieczniejsza!). Pamiętaj także o ograniczeniu słodyczy - ewentualnie zastąp drożdżówkę lub batona zwykłą gorzką czekoladą lub czekoladą gorzką z orzechami (4 kostki).
  7. W Twoim całodziennym jadłospisie powinny znaleźć się również:
  • → 5-6 porcji kasz i przetworów zbożowych
    (1 porcja: kromka żytniego chleba/ ½ szklanki ugotowanego brązowego ryżu/ 3 łyżki płatków owsianych itp.)
  • → 4-5 porcji warzyw, przygotowanych na surowo/ gotowane na parze lub na półtwardo
    (1 porcja: pomidor/ szklanka warzywnego soku/ 1 mała papryka itp.)
  • → 3-4 porcje owoców, najlepiej ze skórką na surowo
    (1 porcja: średni owoc np. 1 małe jabłko/ 1 szklanka soku ze świeżych owoców itp.)
  • → 2-3 porcje chudego nabiału
    (1 porcja: ¼ kostki chudego białego sera/ ½ szklanki jogurtu naturalnego/ szklanka kefiru/ 1 szklanka mleka itp.)
  • → 2l. czystejwody - 8 szklanek
  • → 2-3 porcje tłuszczów roślinnych - na surowo do sałatek, surówek!
    (1 porcja: 1 łyżka oliwy z oliwek/ oleju lnianego itp.)
  • → jeżeli konieczne jest smarowanie pieczywa - margaryna miękka np. Flora, Benecol - bardzo cienko!

 

W Twoim tygodniowym jadłospisie powinny znaleźć się również:

  • → 2-3 porcje ryb (morskie/ słodkowodne, tłuste lub chude)
    gotowane na parze, pieczone w foli, pergaminie, ewentualnie smażone na patelni teflonowej (bez użycia tłuszczu), nie wędzone!
    (1 porcja: 100 g ryby - np. łosoś, dorsz, morszczuk, mintaj, halibut)
  • → 2 porcje chudego mięsa - drób (kurczak, indyk), młoda cielęcina, wołowina, królik
  • → 4-5 porcji orzechów, nasion strączkowych (groch, fasola, soczewica, bób)
  • → tłuszcze do smażenia (jeżeli to konieczne) - olej rzepakowy bezerukowy
    tłuszcze na surowo do sałatek np. słonecznikowy, lniany, z pestek winogron


Monika Dudek, 20l.
Właścicielka strony internetowej
www.wzdrowejkuchni.pl

Czytaj więcej...

Jak walczyć o piękną sylwetkę, jednocześnie nie wpadając w obsesję?

XXI wiek to epoka kultu ciała. Nieważne, gdzie i w jakich okolicznościach się znajdujemy, widzimy wokół posągowe piękności - na billboardach, w telewizji i czasopismach. Pomimo tego, że teoretycznie uświadamiamy sobie jak wielki wkład w ich nieskazitelność ma Photoshop oraz praca grafików, ulegamy ich magii i zaczynamy myśleć, że powinnyśmy wyglądać tak samo.

Część kobiet nie musi wkladać nadmiernego wysiłku, aby zbliżyć się do ideału. Takie już są. Odziedziczyły dobre geny, nabyły w dzieciństwie prawidłowe nawyki dotyczący stylu życia i pielęgnacji lub po prostu mają korzystne uwarunkowania biologiczne. Niestety, grupa ta jest bardzo niewielka. Większość z nas (czyli grupa druga) musi się mocno napocić i wiele poświęcić, żeby wyglądać przynajmniej zadowalająco.

My, kobiety, z niewiadomych przyczyn jesteśmy wobec siebie niewyobrażalnie wymagające i surowe. Każda niedoskonałość spędza nam sen z powiek. Która najczęściej? Oczywiście ta mająca odbicie w wadze i figurze. Dlatego też nieustannie staramy się walczyć z nadprogramowymi kilogramami. To, że człowiek troszczy się o swoje zdrowie i sprawność, dobrze o nim świadczy. Jeśli poświęca czas na uprawianie sportów, a także dba o to, by na jego talerzu nie lądowało coś, co w rzeczywistości tylko leżało obok pełnowartościowej żywności, jest uznawany za człowieka świadomego i atrakcyjnego. Idealna sytuacja to taka, w której potrafimy właśnie zadbać o swoje ciało, ale dbanie to nie staje się obsesją.

Niestety, w naszym społeczeństwie wiele osób wchodzi w niezdrową relację z jedzeniem. Co mam na myśli? Nieustanne próby odchudzania połączone z naprzemiennym głodzeniem się i objadaniem. Często zastanawiamy się skąd u współczesnych dziewcząt i kobiet wziął się powszechny problem zaburzeń odżywiania. Trudne jest udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. Analizując konkretne przypadki, psychologowie zazwyczaj za przyczyny podają problemy z wagą w dzieciństwie, brak akceptacji ze strony społeczeństwa, wygórowane oczekiwania rodziców czy chęć kontrolowania swojego życia. Myślę, że wszystkie te czynniki są prawdziwe, jednak podstawy problemu należałoby doszukiwać się również w naszej kulturze. Potrzeba jedzenia u ludzi pierwotnych spełniała wyłącznie jedną, podstawową funkcję – zapewniala przeżycie. W naszych czasach potrzeba ta ma głębokie korzenie obyczajowe. Telewizja promuje kolejne programy kulinarne, gazety wskazują do jakiej restauracji warto się wybrać, spotkania z przyjaciółmi urozmaicamy poprzez przygotowanie różnorodnych potraw. Wiele z nas poznaje życie przez smak. Oczywiście nie neguję tego, wręcz przeciwnie. Nie każda kobieta jednak może jeść to, na co akurat ma ochotę i przy tym zachować perfekcyjną sylwetkę. Jedne z nas nie przejmują się tym i ubóstwiają swoje krągłości celebrując możliwość delektowania się pysznościami, inne wpadają w spiralę myślenia jak jeść, to co lubię i nie przytyć. W tym momencie zaczynają się prawdziwe problemy. Nieustanne skupienie i zastanawianie się nad tym co jutro zjem na obiad, który jogurt ma więcej kalorii czy dlaczego ważę kilogram więcej niż pół roku temu nie jest niczym normalnym. Nie jest oczywiście równoznaczne z początkiem zaburzeń odżywiania, ale niesie za sobą szereg równie fatalnych skutków. Najważniejszy?

Doskonale przedstawia go cytat ze strony francuskiej blogerki modowej: Niezdrowa relacja z jedzeniem niszczy wszystkie Twoje związki. Przede wszystkim ten jeden najważniejszy, z samą sobą. Myślę, że słowa te nie wymagają komentarza. Sposób w jaki postrzegamy nasze ciała znajduje odbicie w tym jak ogólnie odnosimy się do samych siebie.

Potwierdza to 22-letnia Agata: Moje problemy zaczęły się mniej więcej wtedy, gdy skończyłam 14 lat. Zrobiłam się bardziej zaokrąglona. Nie podobały mi się moje biodra i lekko odstający brzuch, który wcześniej zawsze był płaski. Przeszkadzało mi to tym bardziej, że większość moich koleżanek była niewyobrażalnie chudziutka. Postanowiłam, że tez taka będę. W pół roku schudłam ok. 8 kg. Wtedy tego nie widziałam, ale po latach, oglądając zdjęcia, stwierdzam, że wyglądałam jak żywa reklama głodu. Niestety, nie udało mi się długo utrzymać ciała w takim stanie. Dwa lata później nie tylko wróciłam do poprzedniej wagi, ale nawet zyskałam kolejne 5 kg. Nie mogłam na siebie patrzeć, przyszedł czas na kolejną dietę. Jak ona wyglądała? Na śniadanie jogurt, na obiad jabłko. Do tego 2-3 godziny ćwiczeń lub jazdy na rowerze dziennie. Czasem z głodu miałam napady objadania, po których praktycznie nie wychodziłam z siłowni. Strasznie schudłam, ale później efekt jojo znowu się pojawił. I tak żyję do teraz. Na przemian głodzę się i objadam. Czasami zerkam na moje odbicie w lustrze i zastanawiam się jak mogę to sobie robić. Jest mi ciężko, ale mam nadzieję, że kiedyś w końcu nauczę się zdrowego odżywania. Czytam dużo książek na ten temat, zaczynam wprowadzać pewne rozwiązania do mojego życia. Nie wiem czy mi się uda.

Jak zatem walczyć o piękną sylwetkę, jednocześnie nie wpadając w obsesję? Przede wszystkim należałoby przestać myśleć o odżywianiu w kategoriach ciągłej diety. Zapewnie nie raz słyszałyście, drogie Czytelniczki, że dozwolone jest jedzenie wszystkiego, ale z umiarem. Konieczne jest zachowanie równowagi i ustalenie pewnych zasad – jeśli dziś zjem dwa kawałki ciasta, jutro będę biegać pół godziny dłużej. Nieodłącznym elementem jest też uprawianie sportu – niestety, dziewczęta, możemy nie jeść nic, ale siedząc na kanapie nie spalimy ani grama tłuszczu. Osobiście sądzę jednak, że najważniejsze jest stworzenie wspomnianego już wcześniej odpowiedniego związku z samą sobą. Powinnyśmy kochać siebie w każdym wydaniu – idealnie szczupłą, ale też z małą fałdką na brzuchu. Jeśli zaakceptujemy swoje ciała i będziemy z nich zadowolone, od razu pozytywnie na nie wpłyniemy. Żadna z nas przecież, kiedy jest szczęśliwa, nie czuje potrzeby poprawiania sobie humoru ciastkiem czy czekoladkami.

Pozytywne podejście = pozytywny wygląd ciała.

Beata KAPUSTA, 21 l., studentka

 


 

2-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS