Menu
logo tjk main

UWAGA!!! Zaginęła!!! Jak nam pomoże Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych Fundacja Itaka

Szczególne podziękowania dla fundacji ITAKA za współpracę przy przygotowaniu artykułu.

zaginela2
Idąc ulicą po raz kolejny widzę komunikat o zaginionej osobie. Jak to jest, że człowiek tak po prostu „znika”? Nie zapada się pod ziemię, nie bawi w chowanego, a jednak go nie ma… 

Przyczyn jest wiele, osób zaginionych o wiele więcej. W artykule znajdziesz informacje jakie są najczęstsze przyczyny zaginięć, dlaczego to mężczyźni giną najczęściej, czy jak przestrzec się przed takimi sytuacjami. Na te pytania pomogła odpowiedzieć mi Pani Izabela Jezierska-Świergiel, Szef Działu PR i Fundraisingu Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych Fundacji Itaka.

Według policyjnych danych w 2012 roku ogółem zaginęło 17 969 osób. Najwięcej z nich to mężczyźni w wieku od 26 do 40 lat i nastolatki od 14 do 17 lat. Najniebezpieczniejszym województwem, gdzie do zaginięć dochodzi najczęściej to województwo mazowieckie oraz troszkę niżej, śląskie. To o ponad 2 tysiące osób więcej niż w ubiegłym roku i o 2 tysiące mniej niż w latach 2000 do 2002, gdzie liczba osób zaginionych była największa (ponad 19 500 osób rocznie).

Dokładna liczba osób zaginionych ze względu na płeć i wiek

  Kobiety mężczyźni
od 0 do 6 lat 145 175
od 7 do 13 lat 358 442
od 14 do 17 lat 3 197 2 141
od 18 do 25 lat 1 150 1 403
od 26 do 40 lat 1 116 2 539
od 41 do 50 611 1 450
od 50 do 60 lat 491 1 280
powyżej 60 lat 543 1 062
wszystkie kategorie wiekowe 7 518 10 451
(Źródło: policja.pl)

By zobrazować i przybliżyć temat zaginięć osób, udałam się do istniejącej od 14 lat Fundacji Itaka, która kompleksowo zajmuje się problemem zaginięć w Polsce. Itaka poszukuje, prowadzi bezpłatne poradnictwo psychologiczne, radzi w kwestiach prawnych i socjalnych nie tylko rodzinom w czasie trwania poszukiwań, ale także po odnalezieniu.

Od początku istnienia Fundacji psycholodzy odebrali ponad kilka tysięcy telefonów od osób, które zgłosiły się z problemem dotyczącym zaginięcia bliskiej osoby, a miesięczna liczba wykonanych rozmów to ok. 100. Do Fundacji trafiają nie tylko rodziny czy bliscy chcący zgłosić zaginięcie bliskiej osoby, ale także takie, które chcą zasięgnąć porady prawnika, pracownika socjalnego, bądź porozmawiać z psychiatrą lub psychologiem... Dlaczego? Według Fundacji, najczęstszą przyczyną zaginięć jest depresja i choroby zaburzeń nastroju, dlatego też Itaka zajęła się również pomocą walki z depresją. Antydepresyjne kampanie mają na celu zapobieganie zaginięciom związanym właśnie z tą chorobą.

„Depresja która się nasila, która jest nieleczona, może być powodem podjęcia decyzji o oddaleniu się ze swojego rodzinnego domu, bądź też od rodziny. Taka sytuacja zdarza się zarówno pośród kobiet jak i mężczyzn” - mówi Izabela Jezierska-Świergiel

Obok depresji do najczęstszych powodów zaginięć możemy zaliczyć także choroby psychiczne takie jak np. Alzhaimer czy zaniki pamięci, przestępstwa, bądź wypadki, handel ludźmi, lub po prostu świadome decyzje odejścia.

„Mieliśmy kiedyś takiego pana, który wyjechał w latach 70. za granicę. Rodzina szukała go przez wiele lat.. Okazało się, że on świadomie zdecydował się na zerwanie kontaktów z rodziną. Czasem zdarza się, że poszukiwana osoba kontaktuje się z nami i prosi o zaprzestanie poszukiwań. W takiej sytuacji przeprowadzamy test weryfikacyjny i potwierdzamy jej tożsamość. Czasem takie osoby decydują, że nie chcą wrócić i nie chcą być poszukiwane, nie chcą też kontaktować się z rodziną. My wtedy takie decyzje musimy uszanować, mimo że nie zawsze rodzina to rozumie” - tłumaczy Pani Izabela

By rozwiać wątpliwości, banki ciał, narządów czy po prostu sprzedaż nie są częstą przyczyną zaginięć - „Nie wydaje mi się, żeby takie przypadki miały miejsce. Nie przypominam sobie takich sytuacji wśród zgłoszeń do ITAKI” - twierdzi Pani Izabela

Fundacja zauważyła dużo zgłoszeń zaginięć z powodów wyjazdów za granicę, szczególnie do pracy. Jest to dość niebezpieczna forma zarobku, kiedy nie mamy pojęcia gdzie wyjeżdżamy, nie mamy żadnego dokumentu, czy dowodu o tym gdzie będziemy pracować, nie znając ani języka ani danego kraju.

„Bardzo często zdarza się, że ludzie wyjeżdżają z ogłoszeń (np. w gazecie) w miejsca o których nic nie wiedzą, nawet dokładnie nie potrafią wymówić nazwy miejscowości. Potem kiedy rodzina przychodzi do nas, nie potrafi powiedzieć dokąd ten bliski wyjechał. W przypadku kobiet oczywiście jest większe ryzyko sprzedaży do domów publicznych. Zdarza się, że mężczyźni trafiają do obozów pracy. Taka sytuacja powtarza się każdego roku w okresie wakacyjnym. Szczególnie młodzi ludzie, którzy kończą szkołę średnią chętnie podejmują decyzję o wyjeździe do pracy za granice. Często kontaktują się z nami zrozpaczeni rodzice z prośbą o poradę w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem, aby odwieźć je od pomysłu wyjazdu do pracy za granice. Nie wiadomo co to za firma, ogłoszenie znalezione w Internecie czy w gazecie nie jest wiarygodne. Ludzie nie sprawdzają firm, które pośredniczą w organizowaniu pracy w innych krajach, no i kończy się to tym, że trafiają do nas zgłoszenia takich osób - ślad się po nich urywa. Czasem docierają do nas informacje o tym, że dana osoba ze zdjęcia była widziana w jakimś miejscu, czasem w domu publicznym. Niestety to zdarza się dosyć często”

Ale zacznijmy jednak od początku, skąd mamy pewność, że nasz syn, kolega, żona czy kuzyn zaginął? Denerwujemy się, boimy i myślimy o najgorszym, a może on po prostu poszedł do znajomego? Jak rozpoznać sytuację, w której coś się dzieje złego, a w której po prostu występuje niepotrzebna panika?W jakim momencie dzwonić na policję i zainteresować się sprawą? Pani Izabela osobę zaginioną określa w ten sposób: „Osoba zaginiona, to taka, co do której istnieje uzasadnione podejrzenie, że z jakiegoś powodu oddaliła się z domu, nie mamy o niej informacji, czujemy się zaniepokojeni. Trudno powiedzieć samą definicję kim jest osoba zaginiona, to często zależy od naszego wewnętrznego przekonania, czy my czujemy że osoba się po prostu spóźnia czy wiemy, że coś jest nie tak”

Pamiętajmy jednak o czymś bardzo ważnym, co nie jest tak logiczne jakby się wydawało. Filmy i seriale pokazują złudne sytuacje, kiedy to przychodzi matka do policjanta mówiąc, że jej syn zaginął a on odpowiada na to, że musi czekać 48 godzin. Nie! Prawo polskie nie mówi o konkretnych godzinach czy swego rodzaju terminie, po upływie którego dopiero możemy zgłosić zaginięcie. Policjant ma obowiązek przyjąć zgłoszenie zaginięcia, bo czym prędzej zgłosimy to, prędzej przyjdzie pomoc i co za tym idzie efekty i odnalezienie. „Nie czeka się 24 czy 48 godzin, mimo, że taki termin pokutuje po dziś dzień, szczególnie w sytuacji, gdy jest to osoba chora z jakimiś objawami utraty pamięci, bądź depresji a my czujemy wewnętrznie, że coś mogło się wydarzyć. Wtedy powinniśmy zgłosić się na policję” - potwierdza Fundacja Itaka. Czasem rodziny zatajają fakt, że jego bliski zaginął, albo przynajmniej opóźniają moment zgłoszenia na policję… Powody takich zatajeń są różne, wstyd przed wyjawieniem pewnych zdarzeń, czy po prostu lęk i strach przed opowiedzeniem, co się stało w danym dniu, czy kłótnia lub inne sytuacje wpłynęły na zaginięcie. Nie powinniśmy tego ukrywać. Cokolwiek się zdarzyło tego dnia, opowiedzmy o tym policjantowi przyjmującemu zgłoszenie, to może być cenna informacja.

„My właściwie zaraz po dostarczeniu nam dokumentów przez rodzinę zaginionego bądź zaginionej [potwierdzenie od policji o zgłoszeniu zaginięcia] zaczynamy poszukiwania, wysyłamy komunikaty do mediów, kontaktujemy się z różnego rodzaju ośrodkami znajdującymi się w danym regionie, mówię o szpitalach, ośrodkach pomocy. Przesyłamy informację, komunikaty, taka osoba umieszczana jest w naszej bazie danych, zdjęcie od razu widać na naszej stronie. Komunikat jest upubliczniany, w zależności od tego jaka jest zgoda rodziny, media kontaktują się z nią. Najpierw zwracają się sami do nas o kontakt do danej rodziny, i jeśli rodzina wyraża taką zgodę to udostępniamy go mediom. Proces rusza od razu, od skompletowania dokumentów my działamy 24 godziny na dobę i te komunikaty wysyłane są cały czas” - tłumaczy Pani Izabela

Wyróżnia się kilka rodzajów zaginięć. Pierwszy podział mogę nazwać krótko i długookresowym. Krótkim czasem trwania zaginięcia zajmuje się raczej tylko policja, bo odnalezienie takiej osoby trwa od kilku godzin do maksymalnie kilku dni. Sama Pani Izabela Jezierska-Świergiel tłumaczy tę różnice: „Do Fundacji trafia ok. 10% spraw, z tego względu, że u nas zgłaszane są zaginięcia długotrwałe, czyli to nie jest tak, że jak ktoś zaginie na godzinę, dwie, czasem na dobę, od razu jest zgłaszany do Fundacji, to są raczej dłuższe zaginięcia. Gdy zaginięcie przedłuża się policjanci sugerują rodzinie, aby skontaktowała się z Fundacją”

O głównym podziale, według którego oceniane są dane przypadki przez policję, mówi sama instytucja w następujący sposób:

Do kategorii I zostały zaliczone osoby, które opuściły nagle ostatnie miejsce pobytu w okolicznościach uzasadniających podejrzenie:
-  popełnienia na ich szkodę przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności (np. zabójstwo, uprowadzenie w celu zmuszania do uprawiania prostytucji) albo;
-  zagrożenia dla ich życia, zdrowia lub wolności.
Sytuacje te dotyczą w szczególności zdarzeń:
a)  wskazujących na realną możliwość popełnienia samobójstwa,
b)  gdy zgłoszono zaginięcie osoby nieletniej do lat 15, po raz pierwszy,
c)  z udziałem osób, które z powodu wieku, choroby, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie może kierować swoim postępowaniem albo wymaga opieki lub pomocy innych osób.

Do kategorii II zaliczono osoby, które opuściły ostatnie miejsce swojego pobytu w okolicznościach, które nie wymagają zapewnienia ochrony życia osób zaginionych, w tym szczególnie takie które:
-  opuściły ostatnie miejsce pobytu z własnej woli, (np. ucieczki nieletnich z domów rodzinnych, domów dziecka, placówek opiekuńczych, choroby psychicznej zaginionych),
-  wcześniej wykazywały niezadowolenie ze swojej sytuacji życiowej (np. następstwa nieporozumień rodzinnych),
-  zabrały rzeczy osobiste (np. świadome zerwanie więzi ze środowiskiem).

Kolejnym problemem, który powtarza się dosyć często, to zbuntowani nastolatkowie uciekający z domu, bądź uważający, że będą bardziej niezależni niż im się wydaje. Dzieci myślą, że sobie poradzą, że w ciągu maksymalnie kilku dni znajdą pracę, dorobią to tu to tam i będzie wszystko - „spoko”. Nie, nie będzie. „Nastolatki mają najczęściej zaplanowane najbliższe trzy dni. Wydaje im się, że będzie zabawnie, że sobie poradzę, mam dwie ręce, jestem zdrowa - często takie dzieci stają się ofiarami przestępstw, zarówno chłopcy jak i dziewczęta. Trafiają na tzw. opiekunów, którzy im pomagają przez chwilę. Czasem wyprowadzają się, uciekają do starszych mężczyzn. Dziewczyny są utrzymywane przez tych panów przez jakiś czas a później muszą to odpracować. Takie nastolatki, które uciekają nie mają też pojęcia ile kosztuje życie na zewnątrz. Mimo że mają jakieś oszczędności, kończą się one po kilku dniach. Wtedy to zaczynają kraść, zaczynają zarabiać ciałem, a potem wstyd nie pozwala im wrócić do domu. Musimy jednak pamiętać, że ucieczka dla przygody to tylko jedna z przyczyn. Kolejną są problemy w rodzinie lub w szkole”

Więc jak to jest, że nastolatek decyduje się na taki przełom, gdzie ucieka i gdzie nocuje w tym czasie bez pieniędzy i bez jakiegokolwiek pomysłu na to wszystko? „Nastolatki najczęściej uciekają do dużych miast, albo latem nad morze. Nocują na dworcach. Poznają ludzi, wydaje im się że to będzie taka dobra zabawa a okazuje się zupełnie inaczej”

Fundacja przestrzega przed takim zachowaniem i ucieczkami, a jeśli taka sytuacja się już zdarzyła proponuje kontakt z infolinią w sprawie zaginionego dziecka i nastolatka - 116 000. W takich chwilach warto zwrócić się po poradę, często o pomoc. Nie jest łatwo wybrnąć z danej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy i jeśli ktoś wychodzi naprzeciw, chce pomóc - skorzystajmy.

„Często zdarzają się telefony właśnie od nastolatków, którzy chcą wrócić do domu, ale nie wiedzą jak. Nie wiedzą czy rodzice nie będą się gniewać, czy nie będzie awantury, czy nie będzie lania, jaka to będzie kara. My jako Fundacja prowadzimy mediacje, między rodziną a nastolatkami”

I co w takim momencie radzicie nastolatkom kiedy dzwonią?

„Wrócić do domu, skontaktować się z rodziną. Jeśli uznajemy, że jest to problem leżący w rodzinie (np. patologiczna rodzina), to wtedy proponujemy zgłoszenie się do ośrodka. Pomagamy w nawiązaniu kontaktu z takim miejscem, podtrzymujemy kontakt z takim nastolatkiem, nie pozostawiamy go samemu sobie, bo to jest przecież dziecko”

Pieniądze. Kiedy ich nie ma jest źle i niedobrze, kiedy ich potrzeba, robi się wiele aby je zdobyć. Są przecież sytuacje, kiedy dziecko, nawet dorosły dzwoni z prośbą o pomoc, gdyż nie ma za co wrócić do domu, jego rodziny nie stać, jest w kryzysowej sytuacji i położeniowej i materialnej, możliwe że dzwoni na darmową infolinię, bo może ktoś mu pomoże? Fundacja mówi krótko: „nie zapewniamy pomocy finansowej, bo nas na to nie stać - po prostu”

Według Pani Izabeli Jezierskiej-Świergiel zdarzają się sytuacje, kiedy dzwoni ktoś z za granicy z prośbą o pomoc, wtedy zwracamy się z prośbą do konsulatu o pomoc w sfinansowaniu podróży powrotnej takiej osoby. Często również sam rodzic decyduje się na podróż nawet na drugi koniec globu, by spotkać się z dzieckiem i zabrać do domu.

Bardzo łatwym, szybkim i przede wszystkim dostępnym źródłem kontaktu jest Internet.On, jako medium jest niebezpiecznym źródłem zawierania nowych znajomości, gdyż często nie wiemy z kim mamy do czynienia w rzeczywistości. Ciepłe słowa, komplementy i kilka zdjęć w różnych pozach nie od razu weryfikuje daną osobę. Niestety nie wszyscy o tym wiemy, a co za tym idzie - wielu się na to łapie. Coraz częstszą przyczyną zaginięć są wszelkie działania w Internecie i zawieranie nowych znajomości, by później spotkać się w tzw. realu. Szczególnie młode dziewczęta dotyka ten problem, ponieważ czasem w swej naiwności godzą się na spotkania z obcym „Kobieta nawiązuje kontakt z kimś przez Internet i umawia się na spotkanie, jest proszona, aby nikogo o tym fakcie nie informować, bo np. pan jest troszkę starszy. Z jakiegoś powodu jest proszona, aby wymknęła się z domu, nie mówiła rodzicom, np. o 22 na przystanku autobusowym albo gdzieś za rogiem i słuch po niej ginie”

Przykra sytuacja, niestety często niezależna od nich samych. Warto jest więc zainteresować się, co nasze dziecko robi w wolnych chwilach kiedy przesiaduje przed komputerem, warto jest więc rozmawiać z nim o tym, czy kogoś poznało, kiedy, jak długo czatują, ale i też przestrzegać przed takimi sytuacjami oraz mimo cierpienia i zaskoczenia nastolatka ukazać takie sytuacje w rzeczywistości, że takie historie się zdarzają i jakie są tego konsekwencje.

Z doświadczenia wiem, że nie każdy rodzic potrafi rozmawiać z dzieckiem, i nie każde dziecko z rodzicem. Jeden bunt powoduje kolejny i tym samym rodzic nie potrafi dotrzeć do dziecka. Wiem również jak dużo osób po prostu nie potrafi posługiwać się nowoczesnymi komunikatorami czy nie potrafi sprawdzić historii przeglądarki, która może nam wiele pomóc nawet jak zostanie skasowana. „Warto się zainteresować z kim nastolatka utrzymuje kontakt, bo może zdarzyć się tak, że jesteśmy przekonani że dziecko śpi we własnym łóżku, a rano okazuje się, że go nie ma, i w trakcie poszukiwań wychodzą na jaw jakieś ukrywane kontakty mailowe, smsowe, potajemne spotkania i kończy się to tragicznie” - Potwierdza Pani Izabela dodając, że Fundacja prowadzi aktywne działania w Internecie, sprawdzając co się tam dzieje, kontaktując się ze znajomymi z facebooka czy naszej-klasy osób zaginionych oraz wysyłając do nich komunikaty. Wspomnę również, iż niebawem dostępne będą aplikacje: mobilna i internetowa, która po ściągnięciu na smartfon lub facebook pomoże szybko i łatwo udostępnić komunikaty o zaginięciu wraz ze zdjęciem takiej osoby.

Przywołując statystyki i znając jedną z głównych przyczyn zaginięć jaką jest depresja, moje pytanie brzmi - co jest przyczyną, że liczba mężczyzn jest prawie dwukrotnie wyższa od kobiet, kiedy to płeć piękna narażona jest na to częściej?

„To, że kobiety mają większe poczucie obowiązku i że mają rodziny. Trudniej jest kobiecie zostawić rodzinę niż mężczyźnie. Nie chciałabym, aby w jakimś stopniu zabrzmiało to szowinistycznie. Czytałam artykuł, gdzie była informacja że mężczyźni (jeśli chodzi o depresję) chorują rzadziej niż kobiety, ale poważniej. Depresja w tym przypadku jest dłużej diagnozowana i często zdarza się, że np. jakaś osoba ginie w dniu kiedy miała odbyć się konsultacja u psychiatry. Myślę, że jeśli chodzi o mężczyzn to często zwlekają do ostatniego momentu z terapią, wtedy występuje niemoc i mówimy o dobrowolnym odejściu”

Rodzina często nie zdaje sobie sprawy, że ktoś im bliski przeżywał kryzys, że było mu tak źle, że musiał uciec. Z czasem to zaskoczenie mija i przeradza się w rzeczywistość i dowody tego, że jednak coś było na rzeczy. Rodzina przeżywa swoisty koszmar, dzieci płaczą, nie ma taty, gdzie jest mąż, który spał obok mnie zeszłej nocy? „Myślę, że zaginięcie bliskiej osoby dla wielu z nich jest gorsze niż śmierć, bo jest to niedomknięta żałoba i ciągła nadzieja, że pewnego dnia… Najtrudniejsze są święta, rocznicowe wydarzenia, urodziny i ciągła nadzieja, że jednak ta osoba się z nimi skontaktuje. Co ciekawe, rzeczywiście w okresie świąt (najbardziej świąt Bożego Narodzenia) notujemy większą ilość odnalezień. Takie osoby, które decydują się na świadome odejście z domu i zerwanie kontaktu z rodziną, w okolicy Świąt decydują się by jednak z tą rodziną się skontaktować czy choćby dać znak że żyją”

Takie sytuacje wprawiają bliskich w dezorientację, nie wiedzą czy czekać, czy pogodzić się ze śmiercią, nie wiedzą czy mieć nadzieje, czy jednak ułożyć sobie życie na nowo.

„Prawdą jest, że my mamy tę nadzieje, bo inaczej nasza praca nie miałaby sensu. Mamy ciągłą nadzieje na to, że osoby których poszukujemy się odnajdą. Udaje nam się odnaleźć 80%. Oczywiście, że uświadamiamy rodziny, że jest taka możliwość, że taka osoba nigdy się nie odnajdzie. Zawsze jest niepewność, nie możemy nikomu zagwarantować efektu poszukiwań ani też z góry założyć, że takie poszukiwania nie mają sensu - proszę dać sobie spokój. My po prostu szukamy i naprawdę w często nieoczekiwanych okolicznościach, nawet po wielu latach, taką osobę odnajdujemy. Wtedy jest największe szczęście i radość dla rodziny. Takie sytuacje dają z kolei nadzieję innym rodzinom” - mówi z uśmiechem na twarzy Pani Izabela

Czas poszukiwań może trwać dzień lub dwa, ale też kilka miesięcy bądź lat. W tym czasie rodziny jak najbardziej potrzebują pomocy nie tylko psychologicznej. Pomyślmy teraz o zaginionym mężczyźnie jako o osobie, która żywiła rodzinę, która przynosiła pensje i ubezpieczała dzieci. A teraz, pomyślmy sobie z kolei o żonie i dzieciach, którzy zostają sami, nie dość, że bez ojca - głowy rodziny, to też bez pieniędzy i jakichkolwiek praw. Nie jest to łatwe, gdyż taka rodzina nie ma prawa do dysponowania kartą ojca, czy uzyskania świadczeń po nim itp. Prawo w tym momencie kieruje się swoimi zasadami. W tym też problemie pomaga Fundacja, która działa kompleksowo w czasie zaginięcia ale i po. „Zdarza się, że to nasz psycholog dzwoni do rodziny, pyta czy coś nowego w sprawie wiadomo, jak się czuje, jak sobie radzą w takiej sytuacji. My jesteśmy jedyną organizacją, która nie dość, że prowadzi poszukiwania, to jeszcze wspiera zarówno psychologicznie jak i prawnie. Mamy też pracownika socjalnego, który radzi co zrobić, gdzie się udać gdy zaginął ojciec, żywiciel rodziny a żona i dzieci zostają bez pieniędzy. Mamy też zespół prawny, który pomaga i doradza w takich sytuacjach, pomaga w pisaniu pism sądowych i kontaktach z różnego rodzaju organizacjami państwowymi”

Jeśli masz jakikolwiek problem z sobą, czujesz się źle i podejrzewasz, że masz depresje - zadzwoń.

Jeśli jesteś bliskim takiej osoby, która nie jest oswojona z zastaną rzeczywistością, która nie radzi sobie samej, boisz się, że członek rodziny choruje a ty chcesz dowiedzieć się czegoś więcej, również zadzwoń.

Antydepresyjny telefon zaufania Itaki jest czynny w poniedziałki i czwartki od godziny 17 do 20 pod numerem telefonu 654 40 41. Więcej znajdziesz na stronie zaginieni.pl bądź stop depresji.pl.

Nie czekaj do ostatniej chwili, działaj już dziś, otwórz oczy na problemy ludzi a pomożesz nie tylko im ale może i sobie. Krótkie kampanie społeczne fundacji Itaka dotyczące depresji w sposób kreatywny przyciągają widzów, mnie również. Po obejrzeniu ich chcę więcej, chcę pomagać i wiem, że to ma sens.

Na koniec krótka rada dla portalowiczek tojakobieta.pl:
 „Przede wszystkim musimy zwrócić uwagę na to, kto nas otacza i kiedy ktoś mówi o tym, że źle się czuje, że ma tzw. doła, ma depresję, nie ignorować tego. Nieleczona depresja pogłębia się i jest trudniejsza do wyleczenia w późniejszym etapie. Kiedy widzimy, że komuś jest źle, to lepiej zatrzymać się, zapytać i nie zapominać o tym, że musimy dbać o drugiego człowieka, bo może zdarzyć się tak, że nie będziemy mieć okazji żeby mu pomóc. Wtedy będziemy mieć pretensje do siebie. Natomiast jeśli już taka sytuacja się zdarzy i ktoś bliski zaginie, najpierw zgłosić się na policję, nie czekać 48 godzin, ani 24! Jeśli mamy wątpliwości co do tego, że z tą osobą jest wszystko w porządku i jest cała i zdrowa, to koniecznie musimy skontaktować się z policją i złożyć zawiadomienie o zaginięciu. Policja ma obowiązek takie zaginięcie przyjąć, i wtedy można skontaktować się z nami a my powiemy, co robić dalej”

http://www.youtube.com/watch?v=OXeD-vtmhfI

Magda Strzykalska, 22l.
Czytaj więcej...

Wanted!

Poszukujemy krwi!

Za oddanie krwi gwarantowana nagroda: życie drugiej osoby


Być może zastanawiasz się, dlaczego temat przedstawiam jako list gończy krwi. Otóż ta czerwona, płynąca w naszych żyłach substancja jest ‘poszukiwana’ przez Banki Krwi.

Instytucje te mają na celu gromadzenie oraz przechowywanie krwi, by w razie potrzeby dostarczyć ją potrzebującym, których jest bardzo wiele. Krew trafia do osób, którzy utracili swoją własną w wyniku wypadku czy operacji, do osób po oparzeniach, a także do tych, którzy cierpią na inne poważne choroby. Zapotrzebowanie na krew jest duże, niezależnie o jaką grupę chodzi. Jednak najczęściej, deficytowymi grupami krwi, są grupy najrzadziej spotykane, czyli AB Rh- i 0 Rh- . Ta druga jest wyjątkowo użyteczna, gdyż może być przetoczona każdemu potrzebującemu, niezależnie od tego, jaką grupę posiada.

Krew pełni w organizmie bardzo ważne funkcje. Ta płynna tkanka łączna, składająca się z osocza i krwinek: erytrocytów, leukocytów i płytek krwi, dostarcza komórkom ciała tlen, substancje odżywcze, witaminy oraz sole mineralne, a także rozprowadza po całym organizmie hormony. Jest odpowiedzialna za usuwanie z organizmu zbędnych produktów przemiany materii (np. CO2) oraz za reakcje odpornościowe. Dodatkowo utrzymuje odpowiednią homeostazę - nieustanny przepływ krewi, pozwala na utrzymanie stałej temperatury ciała 36,5 °C i odpowiedniego pH ciała.

A teraz prościej...krew to bezcenny płyn, który podtrzymuje procesy życiowe. Widzimy więc, że bez krwi nie ma życia, jest (powtórzę jeszcze raz) bezcenna i nie zastąpiona, gdyż mimo rozwoju medycyny i już wielu odbytych prób, nie udało się wynaleźć substancji zamiennej, która spełniałaby jej funkcje. Dlatego ludzie jej potrzebujący, mogą liczyć tylko na dobrodusznych dawców, których jest coraz więcej, ale mimo to, wciąż niewystarczająco wiele.

W Polsce coraz więcej osób oddaje krew, a na dodatek po pierwszym razie decydują się na kolejne i kolejne, co cieszy zarówno dawcę jak i biorcę. Postanowiliśmy zapytać osoby, które już mogą pochwalić się oddaniem krwi, dlaczego zdecydowały się na ten piękny gest.

Oto wypowiedzi kilku z nich:
„Krew oddawałam już 3 razy. Myślę, że robię to z tych przyczyn co każdy. Mam świadomość tego, że mogę komuś pomóc, nic przy tym nie tracąc. Bardzo fajne jest to uczucie po oddaniu, taka satysfakcja, że mogę pomóc komuś, kto znalazł się w ciężkiej sytuacji i robię to niczego nie oczekując w zamian (no może tabliczek czekolad). Kiedyś sama mogę znaleźć się w takiej sytuacji i tej krwi bardzo potrzebować, dlatego jestem świadoma jakie to istotne.”

Kamila l. 20

„Krew jest cennym darem, darem, który ratuje ludziom życie i to powód, dla którego uważam, że powinno się oddawać krew, ponadto nigdy nie wiadomo, kiedy ja sam mógłbym tej krwi potrzebować lub ktoś mi bliski i wtedy też liczyłbym na pomoc obcych mi ludzi. Krew oddawałem już około 5 razy i po każdym oddaniu czułem radość, że praktycznie bez żadnych kosztów czy wysiłku mogłem pomóc.”

Michał, l.26 


„Już od zawsze chciałam oddać krew. Po prostu… odczuwałam taką potrzebę, ale musiałam czekać, aż skończę 18 lat. Byłam już 5 razy, ale na tym pewnie nie koniec. Oddaję krew również dlatego, że kiedy mój brat był poparzony również potrzebował dużo krwi i dostał ją i teraz jakby w podzięce za to, też chcę oddawać, by pomagać innym. Co czułam po oddaniu? Hmm… może trochę ekscytację, ale ogólnie dostarcza to takiej duchowej radości. I może to też pieści ‘ego’, bo masz świadomość tego, że robisz coś dobrego dla innych, że bezinteresownie dajesz coś od siebie a właściwie nic cię to nie kosztuje. Nie ponosisz żadnych strat, a nawet masz z tego jakieś korzyści, już nie mówię o tych drobnych materialnych, typu czekolady, T-shirty, książki, bony na piwo/ kawę/ pizzę, jakieś darmowe wejściówki czy inne, ale krew, którą oddajesz jest badana i poznajesz swoją grupę krwi, a w razie wykrycia nieprawidłowości zostajesz o tym poinformowany.”

Michaela, l.20

Jak widzimy powody, dla których ludzie oddają krew są w większości tak samo uzasadnione - ludzi raduje fakt, że mogą pomóc innym. Oddawanie krwi cieszy się popularnością zwłaszcza u osób młodych, głównie za sprawą Wampiriad - ogólnopolskich studenckich akcji honorowego oddawania krwi. Ja sama wzięłam w niej udział oddając krew. I trzeba przyznać, że to niesamowite uczucie, kiedy oddajesz cząstkę siebie, by pomóc innym. Masz świadomość tego, że dzięki Tobie, ktoś dostaje drugą szansę na życie, a uczucie jakie temu towarzyszy jest bezcenne. Kilka chwil twojego poświęcenia (bo samo pobieranie krwi trwa zaledwie parę minut) może zapewnić komuś jeszcze wiele lat życia. Niesamowite prawda?

Ty, Droga Czytelniczko, też możesz pomóc i uratować komuś życie. Postaram się przybliżyć cały przebieg oddawania krwi, by ułatwić Twoją decyzję i uświadomić, że nie ma się czego obwiać.

Jeżeli chcesz oddać krew musisz spełnić podstawowe kryteria: musisz mieścić się w przedziale wiekowym od 18 do 65 i ważyć minimum 50 kg. Następnie powinnaś udać się do centrum krwiodawstwa lub śledzić trasy krwiobusu (to autobus specjalnie dostosowany do poboru krwi i w pełni wyposażony w potrzebne do tego celu sprzęty), który może znaleźć się w twojej okolicy. Pierwszym Twoim zadaniem będzie wypełnienie ankiety. Oprócz danych osobowych musisz zamieścić w niej zgodne z prawdą odpowiedzi na pytania odnośnie Twojego zdrowia, przebytych chorób, zażywanych leków, uzależnień itp. Potem czekać Cię będzie rejestracja, a po niej badania lekarskie. Lekarz sprawdzi Twoje ciśnienie, wzrost, wagę oraz osłucha płuca i serce. Zdecyduje też podczas krótkiej rozmowy i w oparciu o wypełnioną przez Ciebie ankietę, czy możesz zostać dawcą. Jeżeli tak, to kolejnym krokiem będzie pobranie od Ciebie niewielkiej próbki krwi (450 ml), by wykonać jej morfologię i upewnić się, że Twoja krew jest zdrowa i zdatna do transfuzji. I to wszystko! Prawda, że to nic takiego?

Po oddaniu krwi musisz chwilkę odczekać. W tym czasie możesz wypić kawę bądź herbatę. Otrzymasz czekolady, które mają uzupełnić ubytek energetyczny i/bądź inne miłe upominki: różnego rodzaju gadżety tj.: kubki czy koszulki, zwolnienie z pracy czy szkoły (z dnia, w którym oddawało się krew), legitymację Honorowego Dawcy Krwi itp. W tym dniu odpoczywaj, nie obciążaj ręki oraz unikaj wysiłku fizycznego.

Oddawanie krwi to piękny gest, który niesie za sobą wiele dobrego… ponadto, jak widzisz, nie ma się czego bać. Cały opisany przeze mnie proces jest całkowicie bezpieczny. Ilość oddanej krwi zostaje uzupełniona przez organizm zaledwie w ciągu kilku godzin, więc nie trzeba się martwić, że w naszym organizmie będzie jej za mało.

Należy pamiętać o zachowaniu odpowiedniej przerwy między kolejnym oddaniem.
Dla mężczyzn bezpieczna przerwa to przynajmniej 8 tygodni, a dla kobiet to minimum 12 tygodni.

Ludzie najczęściej boją się zakażeń, a prawda jest taka, że pobieranie krwi nie niesie za sobą takiego ryzyka. Krew pobierana jest za pomocą jednorazowego, jałowego sprzętu. Dotyczy to zarówno igieł, strzykawek itp., jak i rękawiczek zakładanych przez osoby pobierające krew, które służą tylko i wyłącznie do obsługi jednego dawcy - potem zostają wyrzucone i wymienione na nowe. Zużyte materiały i sprzęt trafia do pojemników przeznaczonych na odpady medyczne.

Jedno malutkie ukłucie może dać komuś szansę na drugie życie! - to hasło ma jeszcze raz uzmysłowić jak niewiele się traci oddając krew. Natomiast może się okazać, iż dla kogoś będzie to najpotrzebniejszy i najważniejszy podarunek, jaki w życiu mógł otrzymać. Pamiętajmy, że ważne jest to, aby wzajemnie sobie pomagać. Kiedyś role mogą się odwrócić. Czyż nie będzie tak, że wtedy i Ty będziesz liczyć na pomoc płynącą z dobroci innych?

Co Ty na to Droga Czytelniczko? Zdecydujesz się oddać krew i podarować komuś drugie życie?

Aleksandra Parusel, 20l.

Czytaj więcej...

(Nie) myśleć o sobie

Kiedy dochodzimy do wniosku, że do tej pory nie miałyśmy żadnej konkretnej pasji, którą można by zająć się w wolnym czasie, rodzi się pytanie – co tak naprawdę mnie interesuje i daje radość? Zdarza się, że odpowiedź pojawia się bardzo szybko w nieoczekiwanym momencie. Często jednak na poszukiwania własnego hobby musimy poświęcić naprawdę dużo czasu. Czasu, w którym mogłybyśmy zrobić dziesiątki pożytecznych rzeczy, a przy okazji poszukać odpowiedzi na nurtujące pytanie u innych osób.

Co mam na myśli pisząc pożyteczne rzeczy? Pomaganie innym. Warto zastanowić się czy nie wpływa ono na kształtowanie osobowości w tym samym stopniu, jeśli nawet nie większym, co realizowanie własnych planów. Niekoniecznie jest ono relaksujące, nie zawsze przyjemne i pozbawione trudności, ale satysfakcja, jaką daje pomaganie innym może być nieporównywalna z żadną inną. Jaką formę tej aktywności wybrać? To zależy oczywiście od Twojego charakteru.

 

Jeśli lubisz dzieci i jesteś cierpliwa, możesz zgłosić się jako wolontariuszka do świetlicy środowiskowej, w której udziela się im pomocy, tłumacząc niezrozumiałe dla nich zagadnienia czy wspólnie odrabiając pracę domową.

Jeżeli nie godzisz się na cierpienie zwierząt i uwielbiasz się nimi opiekować, powinnaś zacząć pracę w schronisku. Tam będziesz mogła codziennie zajmować się porzuconymi lub krzywdzonymi przez swoich wcześniejszych właścicieli czworonogami.

Szczególnie cennym doświadczeniem może być jednak wolontariat w hospicjum lub pomoc osobom starszym czy też schorowanym.


Tę właśnie formę wybrała Agnieszka:
Opiekowałam się kiedyś osobami paliatywnymi i wiem jak ważne jest to zadanie, bo to nie tylko praca z chorą osobą, ale z całą rodziną. Mam nadzieję, że po ukończeniu pedagogiki opiekuńczo - wychowawczej i hospicyjnej znajdę pracę w hospicjum.

 

Na moje pytanie, skąd w ogóle pomysł pomagania innym Aga odpowiada:

Nie wiem, może stąd, że od dziecka spotykałam się z chorobami bliskich mi osób. Taka praca daje mi wiele radości i poczucia spełnienia, jest moją pasją, nie ważne czy zajmuję się dziećmi czy dorosłymi. Kiedy zaczęłam pracę w jednym z klubów seniora, nie wierzyłam chyba do końca w to, że zarażę ludzi moim zamiłowaniem do rękodzieła artystycznego. Dziś, gdy się spotykamy, seniorzy na dzień dobry mówią mi, co udało się im zrobić.

 

Dziewczyna podkreśla, że ofiarowanie innym swojego czasu, naprawdę wiele jej daje: Najlepszą zapłatą za moją pracę w tym klubie nie są pieniądze, choć z czegoś trzeba żyć, ale radość i uśmiech ludzi. Oczywiście każdy kontakt wpływa na mnie, każda osoba to oddzielna historia, w której bierze się udział. Każda sytuacja wpływa na nas, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Polecam taką formę pracy każdej studentce, zwłaszcza pedagogiki opiekuńczej i kierunków medycznych. To szansa, by sprawdzić czy rzeczywiście jest to miejsce dla mnie. Ja dziś nie wyobrażam sobie innej pracy, to moja pasja. Daje mi szczęście i radość. A gdy w moim życiu pojawiały się trudne chwile, była moim antidotum.

 

Aga podkreśla jednak, że do takiej formy pomagania ludziom, należy posiadać odpowiednie cechy:
Trzeba być poukładanym, bo ponosi się odpowiedzialność za swoich podopiecznych, a oni muszą czuć się bezpiecznie. Praca z umierającymi nie jest łatwa, nawet gdy umiera osoba, której tak naprawdę nie znam. Zawsze idą za tym emocje, a wtedy ja mam być ostoją dla najbliższych. Oni potrzebują mojego wsparcia i mojej siły.

Jeśli myślisz, że jesteś taką właśnie osobą, warto zastanowić się, czy nie powinnaś spróbować swoich sił tak jak Agnieszka. I tak jak ona być podporą dla innych.

 

Jeżeli czujesz jednak, że nie mogłabyś chodzić do hospicjum czy współpracować z problemowymi dziećmi, rozwiązaniem może być też wolontariat przy wydarzeniach kulturalnych czy sportowych. W każdym z większych miast, przy okazji organizowania różnych zawodów, festiwali czy konferencji, potrzebne są młode, pełne zapału, energiczne osoby, które będą gotowe pomóc w kwestiach logistycznych lub po prostu służyć radą i opieką gościom tych wydarzeń. Szczególnie, jeśli są to wydarzenia międzynarodowe. W takim przypadku oprócz chęci i energii potrzebna będzie znajomość języka obcego, najczęściej angielskiego, choć zdarzają się przypadki, gdzie poszukiwane są osoby posługujące się tak egzotycznymi językami jak szwedzki czy węgierski. Za pomoc przy takich wydarzeniach otrzymuje się zazwyczaj zaświadczenie, które później może być atutem na początku kariery zawodowej.

 

Oczywiście, jeśli ktoś nie widzi sensu w pomaganiu, ma dziesiątki innych indywidualnych możliwości spędzania wolnego czasu. Którą wybrać? To zależy od temperamentu, ale również od grubości portfela. Jeśli jesteś domatorką możesz postawić na najprostsze chyba formy, czyli czytanie książek lub... ich pisanie. Jeśli do tego dysponujesz odpowiednimi środkami finansowymi i lubisz zbierać określone rzeczy, odpowiednie wydaje się kolekcjonowanie znaczków czy charakterystycznych dla określonych kultur przedmiotów. Te z Was, które są kreatywne i mają rozwiniętą wyobraźnię, powinny skupić się na tworzeniu czegoś nowego. Może to być np. projektowanie i wykonywanie biżuterii, przerabianie ubrań czy rysowanie. Dodatkowym plusem tej alternatywy jest możliwość zarobienia poprzez wystawianie swoich dzieł na aukcjach internetowych. Wielbiciele aktywnego spędzania czasu mają szerokie pole do popisu, chociaż jest to zależne, jak już wcześniej pisałam, od grubości portfela. Wybór jest ogromny – tenis, jazda konna, wspinaczka, surfing, to tylko przykłady.

 

Dziewczyny odważne i radzące sobie w każdej sytuacji mogą postawić na podróże pociągiem czy autostopem. Pozwalają one na zaoszczędzenie sporej sumy pieniędzy, którą później można przeznaczyć np.na wejściówki do różnych obiektów. Wrażenia z takiej wyprawy są niezapomniane.

 

Nieważne, którą formę spędzania wolnego czasu wybierzemy. Najważniejsze, żeby dawała nam ona dużo radości i poczucie odpowiedniego wykorzystania każdej chwili. Wszystko, co robimy z przyjemnością, wpływa na stan naszego ducha i rozwija osobowość. Dlatego też, zastanówmy się poważnie, co wywołuje na naszych twarzach uśmiech, a przy tym zarządzajmy odpowiednio swoim czasem. Może okaże się, że wygospodarujemy go na tyle dużo, aby nie tylko skupić się na swoim hobby, ale również podarować odrobinę swojego zainteresowania tym, którzy bardzo go potrzebują. Nagrodą będą ich dobre słowa i radość w oczach.

 

Beata KAPUSTA, 21 l., studentka

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS