Menu
logo tjk main

Jak zadbać o siebie w okresie zimy. Porady salonu kosmetycznego SEKRETY URODY

  • Opublikowano w Uroda
1-1Zima to czas białego szaleństwa na świeżym powietrzu, piękna aura i cudowne białe płatki śniegu, lecz warunki  atmosferyczne niestety wpływają niekorzystnie na naszą skórę. Wiatr, mróz, niskie temperatury, ogrzewanie pomieszczeń i światło jarzeniowe przysparzają wiele problemów naszej skórze, a włosy stają się matowe, puszą się i łamią. W tym okresie wymagana jest specjalna pielęgnacja i solidne nawilżenie.

Jak w te chłodne miesiące reaguje nasza skóra?
Zimową porą często zmienia się temperatura otoczenia, w którym przebywamy. Na zewnątrz jest wietrznie i mroźno, a to powoduje, że skóra w sposób naturalny zmniejsza ilość wytwarzanego sebum, które zabezpiecza ją przed nadmierną utratą wody. Natomiast ciepłe i suche powietrze w pomieszczeniach dodatkowo przyczynia się do nadmiernego wysuszenia skóry. Nasza skóra zimą traci zdecydowanie więcej wody niż latem. Skóra staje się szorstka, mniej elastyczna, podatna na podrażnienia, często jest zaczerwieniona.

Pielęgnacja twarzy zimą:
•    Pierwszym krokiem jes2t codzienne oczyszczanie skóry rano i wieczorem. Najlepiej preparatami bezalkoholowymi i bez mydła, które działają wysuszająco na skórę. Do skór wrażliwych, suchych zaleca się mleczka, a w przypadku cery tłustej żele do mycia twarzy. Po dokładnym demakijażu należy zastosować tonik, który wyrównuje  pH skóry. Dla osób, które lubią nowoczesne rozwiązania polecam płyn micelarny, który może zastąpić te dwa produkty.
•    Kolejnym krokiem jest nałożenie kremu przed każdym wyjściem na zewnątrz, który ochroni przed mrozem i wiatrem. Dobrze się sprawdzą emolienty - czyli preparaty, natłuszczające i wygładzające. Dzięki natłuszczeniu skóra jest elastyczna i odbudowana jest bariera lipidowa. Szukajmy więc w kosmetykach takich substancji jak: woski roślinne, oleje, wosk pszczeli lub syntetycznych substancji np. Mirystynian Izopropylu. Należałoby także pamiętać o skórze wokół oczu, jest ona zdecydowanie cieńsza i pozbawiona tkanki tłuszczowej. Makijaż stanowi dodatkową warstwę ochronną przed czynnikami atmosferycznymi, więc zimą wybierajmy podkłady zawierające składniki odżywcze, które dodatkowo pielęgnują naszą skórę.
•    Dwa razy w tygodniu warto zrobić peeling, aby usunąć obumarły naskórek i oczyścić pory. Do skór wrażliwych, naczyniowych zaleca się peelingi enzymatyczne, natomiast posiadaczki skóry normalnej i tłustej mogą zastosować peeling ziarnisty. Składniki aktywne zawarte w kremach, maskach zdecydowanie lepiej są wtedy wchłaniane. Pielęgnację domową można wzbogacić o zastosowanie masek regenerujących, bogatych w witaminy A, E, NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe), pantenol, mocznik.
•    Nie zapominajmy także o ochronie ust. Przed każdym wyjściem na mróz aplikujmy na nie sztyft ochronny, który zapobiegnie pierzchnięciu i wysuszaniu. Pielęgnacja czerwieni wargowej nie kończy się tylko na pomadce. Warto dodatkowo pobudzić krążenie i usunąć obumarły naskórek za pomocą miękkiej szczoteczki do zębów, wykonując koliste ruchy. Dodatkowo można na noc zaaplikować grubszą warstwę kremu lub miodu, który jest cudownym naturalnym kosmetykiem
•    W gabinecie kosmetycznym warto pomyśleć o serii zabiegów mikrodermabrazji, kwasów czy mezoterapii igłowej. Ważne jest jednak, aby szczególną uwagę zwrócić na ochronę skóry po zabiegu.

Dłonie, stopy i cała reszta…
W okresie zimowym przez większość dnia chodzimy w ubraniach, często obcisłych i  nieprzewiewnych, dlatego zimą musimy więcej czasu poświecić na pielęgnację ciała. Raz  w tygodniu war33to zrobić peeling całego ciała. Aby  wykonać peeling domowy  można do tego wykorzystać produkty, które znajdziemy w naszej kuchni jak: sól, kawa i oliwa. Pamiętajmy, aby codziennie po kąpieli nałożyć balsam, masło do ciała lub olejek, aby zregenerować i nawilżyć ciało. Skóra dłoni i stóp jest także narażona na duże zmiany temperatury, nadmierne wysuszenie i przegrzanie, przemoczenie, a nawet przemrożenie. Zimowe, ciężkie obuwie noszone w nagrzanych pomieszczeniach powoduje nadmierne pocenie się stóp, co sprzyja rozwojowi bakterii i grzybów. Nie zapominajmy rano stosować kremu do stóp o działaniu bakteriobójczym, a na noc silnie regenerujący, bogatym w lipidy. Zimą także nie zapominajmy o nienagannym pedicure i  pomalowaniu paznokci! Choć tą porą roku stopy chowamy w zimowym obuwiu, warto mieć modny kolor na paznokciach, od razu poprawia się samopoczucie - gwarantuję. W torebce zawsze warto mieć krem do rąk o bogatej konsystencji, zawierające silikony, parafinę, masło shea, który dodatkowo zadba o wysuszone skórki wokół paznokcia. W gabinecie kosmetycznym warto poddać się również zabiegom parafinowym, które zadziałają jak leczniczy opatrunek  na spierzchnięte dłonie.

A co z włosami?
Niesprzyjające warunki atmosferyczne oraz grube czapki to trudny okres dla skóry głowy i włosów. Dużym problemem dla włosów i skóry jest suche powietrze. Wbrew pozorom, dotyczy to zarówno ogrzewanych pomieszczeń, jak i powietrza na zewnątrz. Im zimniejsze powietrze, tym mniejsza jego wilgotność i zwiększona skłonność do ściągania wilgoci z otoczenia. Włosy stają się matowe i puszą się.

4Poniżej przedstawię kilka cennych wskazówek, które pomogą przetrwać ten trudny czas.
Do codziennej pielęgnacji należy używać delikatnych szamponów. Odżywki powinny dobrze nawilżać włosy, oraz zawierać substancje natłuszczające - emolienty.
Aby zapobiec puszeniu się i elektryzowaniu włosów należy używać:
•    odżywek bez spłukiwania, które pielęgnują włosy oraz tworzą dodatkowy filtr ochronny      
•    używać szczotek z naturalnego włosia oraz z powłoką ceramiczną.
•    jeśli używamy prostownicy, należy stosować preparaty chroniące włosy  przed   wysoką temperaturą.

Zima nie jest najlepszą porą roku dla naszej skóry i włosów, lecz dzięki nowoczesnej technologii kosmetycznej jest znośna. W tym okresie wskazane jest  zadbać o ciało jak i duszę. Warto oddać się profesjonalistom, którzy kompleksowo zadbają o nas, a miła atmosfera ukoi naszą duszę i pomoże przetrwać zimowe smutki.

Na zakończenie dodam, że zimą idealnie u mnie sprawdzają się masaże olejkami eterycznymi i zabiegi regenerujące ciało, podczas których myślami przenoszę się do ciepłych krajów.

Zimą rozpieszczajmy swoje ciało i zmysły, aby emanować pięknem i radością.

Pozdrawiam
Alicja Kuchta - kosmetolog
Sekrety Urody www.sekrety-urody.eu
Czytaj więcej...

5 powodów, dlaczego wciąż nie wychodzi ci z żadnym facetem

Kolejny twój związek okazuje się klapą, a ty znów zadajesz sobie pytanie, co poszło nie tak. Dlaczego ominęło cię szczęście i dlaczego wciąż poznajesz tych niewłaściwych facetów?

Sprawdź, gdzie możesz popełniać błędy:

1. Pochopnie uznajesz, że to miłość życia
Poznajesz fajnego faceta. Od początku wydaje ci się bardzo interesujący, choć nie zawsze potrafisz powiedzieć, dlaczego. Szybko uznajesz, że to jest to. I ta myśl pochłania cię bez reszty. Jesteś pewna, a właściwie chciałabyś być pewna, że ten właśnie facet spełni twoje marzenia o szczęśliwym związku. Że to właśnie on, z całą pewnością, da ci to wszystko, o czym od dawna marzyłaś.

Większość kobiet ma głowie wzór idealnego partnera. Badania potwierdzają, że zwykle zbliżony jest on do jej własnego ojca. Właśnie dlatego możesz się zakochać w kimś, kto wzorcowo bardzo ci odpowiada, a niekoniecznie do ciebie pasuje.

Nie podejmuj decyzji dotyczących nowego partnera zbyt pochopnie, nawet, jeśli z pozoru to kandydat idealny. Daj rozwinąć się tej znajomości. Oczywiście, jest mnóstwo przypadków miłości, która zradza się podczas pierwszego wejrzenia. Nic się jednak nie stanie, jeśli dopuścisz do głosu odrobinę zdrowego rozsądku i po prostu dasz sobie czas. Poznaj najpierw jego wady i zalety, naucz się je akceptować, sprawdź, czy możesz na niego liczyć i jak zachowuje się w różnych okolicznościach. Upewnij się, że jemu też zależy na tej relacji. A potem - kochaj do woli!

2. Spieszysz się z wyznaniami
Mężczyźni nie są zwykle zbyt wylewni. Czasem, będąc nawet w wieloletnim związku, nie potrafią uzewnętrzniać się tak, jakby tego pragnęła ich partnerka. Ale ty jesteś przecież tak bardzo zakochana. Niecierpliwie czekasz więc na wyznania z jego strony. W końcu zaczynasz naciskać, dopytywać, domagać się jasnych deklaracji. A to błąd.

Czasem gesty i drobne uczynki z jego strony mówią więcej, niż najpiękniejsze słowa. Właśnie w taki sposób on okazuje ci swoje uczucia. Nie pospieszaj go. Niech sam zdecyduje, kiedy będzie gotowy na wyznania. Jeśli naprawdę czujesz, że to ten jedyny, odrobina oczekiwania sprawi, że – gdy w końcu nastąpi ta długo wyczekiwana chwila – będziesz czuła jeszcze większą satysfakcję. Wykaż się cierpliwością, jeśli nie chcesz go zbyt szybko spłoszyć i po raz kolejny uznać, że trafiłaś na niezdecydowanego i niewłaściwego faceta.

Pamiętaj, że zainteresowanie powinno się okazywać delikatnie i stopniowo. Tak, aby żadna ze stron nie była skrępowana i miała prawo wyboru. Jeśli więc nie masz stu procentowej pewności, że on odwzajemnia twoje uczucia, nie zasypuj go wyznaniami. Jego reakcja może być gwałtowna – po prostu wystraszy się i wycofa. Zaskoczony czy zszokowany może – nawet pozornie – zupełnie zlekcewarzyć twoje uczucie. Ty poczujesz się dotknięta i niedoceniona. A wasza znajomość zakończy się - przedwcześnie…

3. Idealizujesz, a potem żałujesz
Początek znajomości to zawsze wielkie emocje i wzajemna fascynacja. To czas poznawania się, ale też patrzenia na siebie przez pryzmat różowych okularów. Powinnaś jednak pamiętać, że etap fascynacji mija po kilku, kilkunastu miesiącach. W tym czasie stopniowo poznajesz swojego partnera, ale im dłużej będziesz go znała, tym więcej zauważysz w nim wad. I jak twierdzą psycholodzy, jest to całkiem normalne. Przed nowym partnerem, na początku znajomości, każdy chce wypaść odrobinkę lepiej, stara się więc podwójnie. Weź to pod uwagę, zanim zaczniesz wypominać swojej drugiej połówce, że mniej się stara, że rzadziej sprawia niespodzianki, że częściej bałagani. Naukowcy z uniwersytetu w Buffalo udowodnili, że im bardziej idealizujemy partnera, tym jesteśmy szczęśliwsi. Badając młode małżeństwa co pół roku, przez kolejne trzy lata, doszli do wniosku, że pary, które patrzą na siebie bardziej racjonalnie, są mniej zadowolone ze swojego związku. Idealizowanie drugiej połówki okazał się natomiast dawać obojgu więcej optymizmu i pomagał we wspólnym rozwiązywaniu problemów. Warto jednak pamiętać, że faza zakochania trwa właśnie ok. 3 lat. Później związek wymaga od partnerów więcej wyrozumiałości.

Aby znów uniknąć rozczarowania, masz dwa wyjścia. Już na początku spróbuj zdać sobie sprawę z tego, że twój ukochany za jakiś czas nieco się zmieni i nie zawsze będzie już tylko twoim Słodkim Misiem, ale też zwykłym, zmęczonym, wpatrującym się dłuższą chwilę w telewizor facetem. Albo po prostu - spróbuj zaakceptować jego drobne wady i potknięcia.

4. Nie słuchasz innych
Rodzina i znajomi czasem widzą więcej, niż ci się wydaje. W końcu znają cię na wylot. Szybko zauważą, że facet, z którym się spotykasz, nie do końca jest tym, kim myślisz. Chcą dla ciebie dobrze, więc zdarza im się napomknąć, że coś jest nie tak. W tej sytuacji pozostaje ci się rzecz jasna oburzyć. Przyjaciółka, która perfidnie krytykuje twojego ukochanego, nie może być przyjaciółką. A rodzice – przecież to twoje życie, cóż oni mogą o nim wiedzieć.

Nie musisz od razu wdrażać w życie ich pomysłów. Prawdą jest, że to ty jesteś najbliżej swojego partnera i wiesz, jak się przy nim czujesz. Ale może czasem warto ich wysłuchać i nieco bardziej krytycznie spojrzeć na kogoś, z kim zechcesz dzielić resztę życia. Jeśli nie dostrzeżesz w nim kogoś, kto z pewnością nie jest dla ciebie, tym mocniej utwierdzisz się w swoich uczuciach.

5. Boisz się, że już zawsze będziesz sama
Poznajesz kogoś, kto wydaje się całkiem w porządku. On wyraźnie się tobą interesuje, a tobie od dłuższego czasu doskwiera samotność. Wszystkie koleżanki i znajome od dawna z kimś się spotykają, a ty w towarzystwie ciągle jesteś w pojedynkę. Postanawiasz więc dać mu szansę i poczekać, co ciekawego rozwinie się z nowej znajomości. Mijają miesiące, a ty przyzwyczaiłaś się do jego obecności w twoim życiu. Brakuje ci jednak większych emocji, z czasem jego osoba zaczyna ci wręcz przeszkadzać.

Najpierw więc zaczynasz zastanawiać się, co robisz u boku tego faceta. Potem męczysz się, ale nie wiesz, jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji. Tym bardziej, że on wciąż jest taki, jak na początku i właściwie nie masz się do czego przyczepić.
Inny przypadek – na początku waszej znajomości wszystko toczy się jak w bajce. Oboje szczęśliwi, zakochani, pełni pomysłów i planów na przyszłość. Po pewnym czasie on już nie jest tą osobą, co kiedyś. Rozmijacie się w swoich oczekiwaniach, ale żadne z was nie potrafi się wycofać. Poza tym znacie się już przecież tyle lat. Włożyliście w ten związek tyle czasu i poświęcenia. Nie chcesz myśleć o tym, że rzucasz dotychczasowe życie i wszystko zaczynasz od początku. Męczysz się, coraz częściej wdając się w konflikty z partnerem. A kiedy w końcu wszystko się rozpada, uznajesz, że przecież ten związek nigdy nie mógł się udać…

 

Sylwia Stodulska-Jurczyk

sympatia

Czytaj więcej...

Praca Osobistej Stylistki – czyli z życia wzięte

Naczelna portalu wymyślając mi od czasu do czasu tematy, za każdym razem wraca do tematu mojej pracy: „Olka opisz jak pracujesz, jakie masz klientki, to jest szalenie ciekawe”.

Ja za każdym razem zabieram się, ale jakoś słowa nie przychodzą. Pracę przeżywam, ale średnio potrafię o niej opowiadać. Może jednak mam coś z księgowego – bo jak tu mówić o księgowości, albo o matematyce – jest i już.

O klientkach/klientach także nie lubię opowiadać. Wiem jakie mają problemy, poznaję przez chwilę część ich życia. Cieszę się ich zaufaniem, może właśnie dlatego, że nie wykorzystuję każdej okazji do zabłyśnięcia, opowiadając kogo znam i historyjek z ich życia.

Osobisty Stylista to trochę zawód psychologa, nie tylko dlatego, że w 15 minut zazwyczaj muszę wejść z butami w życie innej osoby i poznać ją i jej styl, lub upodobania, ale także zachować tą właściwą dla zawodu psychologa dyskrecję po spotkaniu.

No właśnie, pierwsze 15 minut spotkania – całą uwagę skupiam na rozmówcy, jak i co mówi, dokładnie zadaję pytania sondujące, ciut jak pod lupą. Staram się wyciągnąć jak najwięcej o guście o upodobaniach, żeby szybko, nie tracąc czasu, skonstruować pierwsze ramy wizerunku. Czasem widzę jak komuś drżą ręce, potem dowiaduję się o wielkim stresie przed spotkaniem ze mną. Padają słowa „jak przed egzaminem”, „całą noc nie mogłam spać”, „bałam się”, „skok w przepaść”. Swoją drogą to ciekawe, bo przecież nikt nie porównuje wizyty u dentysty do skoku w przepaść, a spotkanie ze mną dwie osoby tak właśnie określiły (całe szczęście, że to były tylko myśli przed spotkaniem :))))))))).


new-1991new-1992

 

Kto się do mnie zgłasza?
Nie ma, jak w programach tv, wielu mocno zaniedbanych kobiet z nadwagą. Nieumalowanych, nieuczesanych, w ciuchach z lat 70tych PRLu. To taki mit (a czasem szkoda, że się nie zgłaszają). Mam za to sporo do czynienia z młodymi mamami, którym ciut trzeba pomóc powrócić na właściwy kurs. Często z kobietami o genialnych, rewelacyjnych kształtach, które szukają dziury w całym. Właścicielkami nieuświadomionych skarbów w szafie, kolekcji pięknych butów itp. Zgłaszają się kobiety, które się po prostu ciut pogubiły lub wreszcie potrzebują, żeby ktoś stanął z boku i powiedział co o tym wszystkim myśli – takiego doświadczonego, inteligentnego lustra z pomysłami (czego brakuje, co gdzie kupić).

Spektakularne metamorfozy? Bywają, że czasem trudno uwierzyć że to ta sama osoba, i zazwyczaj nie jest to tylko zmiana ubrań i stylu, ale głównie samoświadomości.

Jeśli chodzi o Panów, to zazwyczaj cele są z góry określone i nie trzeba wnikać. I tak, przy każdym kolejnym spotkaniu jest to dla mnie duże zaskoczenie - te mocno sprecyzowane oczekiwania.

Na 10 osób średnio jedna jest płci męskiej, która nagle jest mega konkretna i potrzebuje - „spodni, marynarki, kilku koszul, butów - nie wiem jakich Pani się na tym zna”.

To spore ułatwienie, ale niech nikt nie sądzi że jest prosto, każdy Pan i tak ma mocno sprecyzowany gust i nie da rady wcisnąć czegoś co nie pasuje do osobowości. Zadania niby proste, ale trzeba mocno „na czuja” szukać ubrania, a nie przebrania i wyłapywać każdy wyraz twarzy, bo Panowie rzadko kiedy, wypowiadają się całymi zdaniami o tym jak się czują w danym ubraniu. Za dandysa łatwo przebrać, ale nie mam żadnej gwarancji, że potem ktoś to będzie nosił.

Przy stylizacji przez internet jest ciut inaczej. Wtedy nie poznaję osoby, wiem tylko tyle, ile mi o sobie napisze. Proszę o zdjęcia z którymi się oswajam, potem zapamiętuję i w głowie przez kilka dni tworzę wizerunek. Jest to takie opowiadanie z boku, pokazywanie jak ja tą osobę widzę. Czasem ktoś pyta się, czy to program komputerowy. Nie mam programu, mam pewne schematy, zwroty opisujące, wypracowane przez lata, ale za każdym razem od nowa do każdej sylwetki tworzę nowy zestaw, bo nie trafiły mi się dwie identyczne osoby (coś mało bliźniaków typu bracia Mroczek się zgłasza :)))))) dodatkowo każdy ma inne pytania i wątpliwości.

Poza tym praca stylistki, to baaardzo dużo chodzenia, targania ciuchów. Biegania na zdalne zakupy dla stałych klientek z miarą w ręku i cennikiem DHLu, czy innego UPSu w drugiej, żeby wysłać wszystko na czas. Kompletne zaniedbywanie twitterów, facebooków i innych, po prostu z braku czasu, po intensywnym przebywaniu poza domem, trzeba pobyć w nim naprawdę.


new-19912new-19922

 

Poznawanie nowych rejonów i przyległości Poznania – jeżdżę przeglądać szafy bez nawigacji, bo to wiele fajniejsze jest zapamiętywanie drogi, także orientacja w terenie jest wyćwiczona na maksa, Pani od geografii w liceum byłaby ze mnie dumna.

Oprócz tego zakupy w stolicach Europejskich też są przyjemne, nie ukrywam. Tym bardziej, że staram się rozplanować wszystko tak, żeby mieć kilka dni wolnych na miejscu.

Spotykam całą masę ciekawych osób – to jest chyba największa zaleta tej pracy. Kiedyś właśnie wpadłam na to, że oglądam tv i słucham radia, wkurzam się na świat i na te „mądre” głowy, które nami rządzą, a potem spotykam kilka tak fantastycznych osób, że wiara w świat i w ludzi wraca ze zdwojoną siłą.

Tak, to jest zdecydowanie najciekawsza strona pracy Osobistej Stylistki.

Miało być o tym jak wygląda moja praca, a wyszło, wszystko poza pracą, czyli mało o ciuchach dużo o wrażeniach :).

 


 

7-12

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Jego rodzice Cię nie lubią? Jak okiełznać przyszłych teściów

Jacy są najlepsi teściowie?
– Na sto dwa! Sto kilometrów od domu i dwa pod ziemią.

Kto z Nas nie zna kawałów i przysłów o teściach? Można się popłakać ze śmiechu oglądając komedię „Poznaj mojego tatę" z Benem Stillerem i Robertem De Niro, w której pielęgniarz Greg Focker musi stanąć oko w oko z despotycznym ojcem swej narzeczonej, aby poprosić o jej rękę. Z nie lada wysiłkiem i po wielu komicznych wpadkach wreszcie uzyskuje aprobatę teścia.

Ba! Ostatnio natrafiłam w internecie na praktyczne przewodniki typu „ jak zabić teściów” czy „pokonaj teściową jej własną bronią”. Oczywiście wszystko ujęte w formę humorystyczną

Poznałaś fantastycznego faceta, spotykacie się już jakiś czas, więc w pewnym momencie trzeba przejść na wyższy level Waszej znajomości i poznać rodziców ukochanego. Jest to stresujące przeżycie dla przyszłej synowej, i każda stara się jak tylko może, aby wypaść jak najlepiej przed komisją rodzicielską. Jednak nie zawsze obiadek z rodzicami kończy się happy endem jak w filmie. A bycie na wojennej ścieżce z teściami zdecydowanie nie sprawdza się i może nawet oziębić uczucia Twego wybranka. Co zatem zrobić? Tylko w prawdziwym życiu, może już nie być, aż tak do śmiechu…

Krok I : Poznaj źródło ich niechęci
Wrogość przyszłych teściów najprawdopodobniej bierze się ze strachu, że stracą swoje ukochane dziecko. Synek zapewne nie mieszka już od jakiegoś czasu w domowym gniazdku, ale matka Twego wybranka pewnie cierpnie na myśl, że nie będzie już najważniejszą kobietą w jego życiu. Boi się, że odciągniesz go od rodziny, a i jej domowe obiadki do tej pory tak zachwalane, natrafią na poważną konkurencję. Pokaż jej, że nie zamierzasz ukraść jej ukochanego synka, że jesteś wdzięczna za wychowanie tak wspaniałego mężczyzny, przekazanie mu wartości i zasad, dzięki którym to właśnie On zdobył Twoje serce.

Niechęć rodziców Twojego faceta do Ciebie, może też wynikać z faktu, że pochodzisz z rodziny wyznającej odmienne wartości. Co wtedy? Nie wyrzekaj się swoich przekonań, szczególnie jeżeli dotyczą one istotnych dla Ciebie kwestii, ale też bądź otwarta na ich światopogląd. Pokaż, że jesteś osobą, która umie iść na kompromisy. Nie krytykuj zwyczajów panujących w domu ukochanego, nie mów „w mojej rodzinie robi się to zupełnie inaczej” nawet jeżeli coś bardzo Cię razi zachowaj to (przynajmniej na tym etapie) dla siebie.

Krok II : Udowodnij, że Ci na nim zależy
Każdy rodzic najbardziej pragnie szczęścia swojego dziecka, musisz więc zapewnić przyszłych teściów, że traktujesz związek z ich synem poważnie i nie zamierzasz złamać mu serca. Daj im do zrozumienia, że jesteś dumna z tego, że ich syn Cię kocha i jest Twoim partnerem, okazuj mu szacunek i nigdy, przenigdy nie krytykuj go przy rodzicach, a tym bardziej nie nazywaj go „mamisynkiem”.

Nie mów też źle na temat własnych rodziców. Teksty typu : „moi starzy to potwory”, „ mój ojciec nic w życiu nie osiągnął, a matka jedyne co umie to wszystkich krytykować”, nie są na miejscu, nawet jeżeli tak czujesz i masz w stosunku do rodziców bardzo dużo żalu. Takie słowa mogą świadczyć, że to Ty jesteś źle wychowana i nie umiesz pokazać wdzięczności wobec ludzi, którzy starali się robić co tylko w ich mocy, aby jak najlepiej Cię wychować i wprowadzić w dorosłe życie.

Krok III : Nie staraj się na siłę z nimi zaprzyjaźnić
Jeśli za bardzo będziesz starała się przypodobać Jego rodzicom, wyjdziesz na lizusa, a tych jak dobrze wiesz, nikt nie lubi. Nie staraj się za wszelką cenę być znawcą w każdym temacie, jaki zostanie podjęty na rodzinnym obiadku, a tym bardziej nie udawaj, że znasz się na czymś o czym nie masz zielonego pojęcia. Nie pokazuj też, że masz w nosie co przyszli teściowie o Tobie myślą i nie zachowuj się zbyt poufale, bo to przecież jeszcze obcy dla Ciebie ludzie.

Pozwól im podjąć decyzję z jakim dystansem możecie na tym etapie znajomości się zbliżyć. Bądź miła, uprzejma i nie zachowuj się jak na rozmowie kwalifikacyjnej, gdzie należy przemyśleć każde słowo. Po prostu bądź sobą, a zapewne pokochają Cię tak samo jak ich ukochany synek.

PS. Spytanie przyszłej teściowej o przepis na ulubioną zupę pomidorową czy zrazy wołowe Twojego misiaczka na pewno pomoże Ci zaplusować

Magdalena Bartkowiak, 24l.
Studentka II roku SUM na UAM-ie,
zainteresowania: komunikacja interpersonalna, psychologia, e-marketing, social media
praca licencjacka poświęcona: komunikacji w związku partnerskim




7-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Prezent dla chłopaka

Często zastanawiamy się, jaki prezent sprawi przyjemność chłopakowi. Czy zwraca on w ogóle uwagę na to jak jest zapakowany? Może największą radością nie okaże się sam prezent tylko fakt, że go otrzymał?

Niekiedy nie trzeba wydawać dużych pieniędzy na upominek i chodzić od sklepu do sklepu w poszukiwaniu „tego czegoś”, ponieważ jeśli dobrze gotujesz wystarczy przygotować nastrojową kolację, a chłopak na pewno będzie zadowolony i najedzony.

My dziewczyny często mamy problem z kupnem upominku dla chłopaka. Łatwiej nam kupić prezent dla przyjaciółki, koleżanki, siostry czy mamy. Może jest tak, dlatego, że po prostu wiemy, czego one potrzebują lub co jest dla nich niezbędne, albo podświadomie też chciałybyśmy sobie to kupić. Natomiast, jeśli chodzi o prezent dla chłopaka to wygląda to nieco inaczej.

Często powołujemy się na jego pasje, hobby czy zainteresowania. Np., jeśli chłopak gra na jakimś instrumencie lub po prostu uwielbia słuchać danego rodzaju muzyki, można kupić mu płytę albo koszulkę ze zdjęciem ulubionego zespołu. Niektóre dziewczyny zwracają większą uwagę na wygląd albo ubiór i to na tym obszarze skupiają swoje podarunki. Wtedy doskonałym prezentem okaże się stylowa bransoletka, pasek do spodni, portfel lub jakieś ubranie. Niestety, jeśli chodzi o garderobę to i tu pojawia się nie lada wyzwanie dla dziewczyny, która musi znać odpowiedni rozmiar koszulki, spodni czy bluzy. Wtedy to nie ma też pewności czy chłopakowi spodoba się nowy ciuch i będzie się w nim chętnie pokazywał.

Ciekawym pomysłem jest wspomniana wcześniej romantyczna kolacja przy świecach, zrobienie ulubionego ciasta lub potrawy. Magda (19 l.) postanowiła swojemu chłopakowi zafundować kolację w Paryżu: ,,Nie miałam pomysłu i kasy na prezent dla chłopaka. Postanowiłam, więc zrobić pyszną kolację. Dodatkowo z racji tego, że on bardzo lubi Paryż zrobiłam małą wieżę Eiffla, którą ustawiłam na podłodze obok talerzy i świec. Kiedy powiedziałam mu, że dziś zjemy kolację pod wieżą Eiffla był bardzo zdziwiony, ale gdy zobaczył ,,nasz” Paryż bardzo się ucieszył i stwierdził, że jest to lepszy prezent niż sam pobyt w Paryżu”

Tak, więc dziewczyny trochę inwencji twórczej i można przenieść się w inny zakątek świata. Z kolei Zosia (19 l.) dla chłopaka prezenty zazwyczaj kupuje w drogerii: ,,Uważam, że chłopacy nie zawsze chętnie przebywają w takich miejscach, a jeszcze, kiedy mają coś tam kupić dla siebie to jest to coś przypadkowego wybrane w kilka sekund. Tak, więc wolę sama kupić mu coś przydatnego np. perfum lub wodę po goleniu, mam wtedy pewność, że są to kosmetyki dobrej jakośći i ślicznie pachną”.

Jeśli żaden z pomysłów nie przypadł Wam do gustu i wydają się one dla Was zbyt banalne to może warto się zastanowić nad skokiem na Bungee lub ze spadochronu. Jest to szalony prezent dla chłopaka, ale jeśli lubi on adrenalinę i jest aktywny to ten gift okaże się strzałem w dziesiątkę.

Skoro etap pomysłu i poszukiwań mamy za sobą pozostaje nam już ostatni krok, jakim jest zapakowanie podarunku. Na pewno każda z Was zastanawia się jak zapakować prezent dla chłopaka. Czy kupić po prostu ozdobny papier lub jakąś „torebkę”, a może, gdy prezent jest dość duży wystarczy zwykły karton, który ozdobimy własnoręcznie. Można na nim umieścić fragment ulubionej piosenki, dewizę życiową lub jakiś rysunek.

Drogie Panie! Pomysłów i propozycji jest dużo. Należy tylko wybrać ten jeden i wcielić go w życie. Mam nadzieję, ze mój artykuł pomógł Wam nieco w realizacji planów, a może podsunął nawet jeszcze inną myśl na prezent.


Natalia Kurpisz, 19l.

kurpisz

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Kupić czy wypożyczyć? - dylematy Panny Młodej

Biała suknia to marzenie wielu z nas. Już jako małe dziewczynki przebierałyśmy się za Pannę Młodą i dumnie kroczyłyśmy po dywanie. Gdy nasze marzenie wreszcie się urzeczywistnia, okazuje się, że wszystko nie jest już takie proste, jak jeszcze do niedawna nam się wydawało.

Odwiedziny w salonach sukien ślubnych to jak wchodzenie na najwyższy szczyt, długie i ekscytujące. Gdy w końcu po wielogodzinnych przymiarkach, wybieraniu, przebieraniu, mamy pewność, że to „ta jedyna’, pojawia się pytanie o cenę. I co wtedy? Zaskoczenie, konsternacja i moment zawahania.

Szukając sukni ślubnej nie łudźmy się, że kupimy ją za 1000zł. To w obecnych czasach mało realne. Ceny wahają się od 2500 zł do nawet 10000zł w zależności od miasta. Wiadomo, że duże miasta, to zdecydowanie większa ilość salonów i większy wybór fasonów a co za tym idzie wyższe ceny.

Na szczęście również w salonach sukien ślubnych modne stały się wyprzedaże, sięgające nawet -70%. Dzięki temu mamy szansę znaleźć piękną suknię, oszczędzając niekiedy nawet kilka tysięcy złotych. Musimy mieć jednak świadomość, że nie będą to suknie z najnowszych kolekcji. Mimo wszystko, to zawsze jakieś światełko w tunelu.

Obecnie większość salonów sukien ślubnych umożliwia klientkom również ich wypożyczanie. Na czym to polega? Otóż na 3-4 m-ce wcześniej rezerwujemy sobie wybraną przez nas suknię. Koszt wypożyczenia takiej sukni to zazwyczaj 50% faktycznej ceny. Decydując się na wypożyczenie, pamiętajmy, że do ceny, jaką zapłacimy, doliczona zostanie nam kwota za ewentualne zniszczenie sukni, naderwanie itp. Wysokość tej opłaty waha się od 700zł do nawet 1500zł. Suknia wypożyczana jest na okres 1-2 tygodni, dlatego też musimy w tym czasie zaplanować sesję fotograficzną, bowiem nie oddanie sukni w umówionym terminie wiąże się z dodatkową karą finansową.

Niestety, pomimo, iż mówi się, że suknię ślubną kupujemy raz a nasz wygląd i samopoczucie tego dnia jest warte każdej ceny, to właśnie owa cena jest coraz częstszym czynnikiem wpływającym na decyzję o wypożyczeniu sukni ślubnej.

Przed takim dylematem stanęła Monika (28l.), która w konsekwencji kupiła suknię ślubną. Dlaczego w konsekwencji? Otóż sukienkę chciała wypożyczyć z tego względu, że taniej. – Salon, w którym znalazłam wymarzoną suknię przeważnie wypożycza większość sukienek, które ma w ofercie za połowę ceny – opowiada – Nie masz problemów później z jej sprzedażą, praniem, naprawianiem uszkodzonych koronek. A niestety kupiłam, bo moja była już zarezerwowana na mój termin, a tak bardzo mi się podobała, że musiałam ją mieć – dodaje. Zakup sukienki kosztował Monikę, z racji wydania 2500 zł kilka nieprzespanych nocy i wiele wyrzutów sumienia W związku z tym, że kupiła ją w niedużym mieście, miała wrażenie, że wydała o wiele za dużo.

Zdecydowaną zwolenniczką kupowania nowej sukni jest Ula (33l.). Jak sama mówi – Suknie do wypożyczenia nie mają swego uroku i ma się świadomość, że były używane. Ja kupowałam i nie żałuję. Zrobiłabym teraz to samo. Na początku wybierając suknię w salonie zerknęłam na te z wypożyczalni, ale szybko zmieniłam zdanie – dodaje.

Zakup sukni wiąże się z jej późniejszym przechowywaniem, które dla wielu z nas jest uciążliwe – Na początku żałowałam, że kupiłam suknię, bo zajmowała mi pół szafy – opowiada Ula. Jeszcze wtedy nie miałam dodatkowego miejsca na jej przechowywanie. Próbowałam ją sprzedać, ale bez skutku. Za bezcen też nie chciałam jej oddać, bo było mi szkoda i tak wisi w domu do dziś. Zerkam na nią od czasu do czasu.

Teoretycznie jedna suknia najczęściej wypożyczana jest czterokrotnie. Przynajmniej tak zapewniają panie w salonach. Ale w praktyce może być różnie. Jeżeli słyszymy, że wypożyczamy ją jako trzecie, to zastanówmy się czy warto. Szczerze mówiąc to zastanowiłabym się nawet wtedy, gdyby okazało się, że jestem tą drugą w kolejce do wypożyczenia…

Prawdą jest, iż za każdym razem suknia jest prana i naprawiane są najdrobniejsze uszkodzenia. Najlepiej byłoby, gdybyśmy to my jako pierwsze ją wypożyczały. Wtedy miałybyśmy pewność, że jest ona nowa.

Pamiętajmy też, że decydując się na szaloną sesję fotograficzną w wypożyczonej sukience nie pobrodzimy w wodzie, a następnie nie pobiegamy po plaży, bez jej uszkodzenia. Jeżeli nie chcemy ponosić dodatkowych kosztów musimy być ostrożne.

Ślub i wesele to wyjątkowe i niezapomniane chwile. Z pewnością nie warto w tym dniu martwić się o urwaną koronkę, czy podeptaną suknię. Cieszmy się chwilą, a dopiero później martwmy się jak sprzedać kupioną wcześniej suknię, czy też ile dopłacić za jej uszkodzenie.

Joanna Zegardło, 28l.

zegadlo




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Czy warto korzystać z porad umieszczanych na forach internetowych?

Niejednej z nas zapewne zdarzyło się szukać porad w Internecie. Łatwo dostępne, wystarczy usiąść przed komputerem, trochę poklikać i już. Bez wychodzenia z domu, niemalże na wyciągnięcie ręki, a raczej myszki…

Jak wywabić plamę z wina, jaka prostownica nie pali włosów, niebanalny pomysł na prezent Walentynkowy. Wachlarz zagadnień jest tak szeroki, że nie sposób tego wymienić.

Dr GOOGLE prawdę Ci powie…
Porad odnośnie zdrowia jest mnóstwo. Można by pomyśleć, że znaczna część osób wypowiadających się na forach to lekarze i specjaliści, o ile nie wszyscy. Z ogromu wiadomości trzeba jednak skrzętnie wybrać te, które są naprawdę przydatne i mają jakikolwiek związek z prawdą i rzeczywistością. Żeby się czasem nie okazało, że wyrostek mamy jednak po zupełnie innej stronie niż mówi medycyna tradycyjna i jak nas uczono. Tylko skąd wiedzieć, co faktycznie jest prawdą? Niestety to wcale nie takie proste.

Owszem najczęściej „forumowiczki” opowiadają o swoich doświadczeniach, przeżyciach. Historie z życia wzięte. Ale powiedzmy sobie szczerze, każda z nas to inny „przypadek”. Nie ma dwóch takich samych osób, które dokładnie tak samo przeżywają te same dolegliwości. Chociażby to, że mamy zupełnie inne progi bólu i odporności i nagle okazuje się, że wyrwanie zęba wcale nie bolało nas tak jak „Katie_20”, dla której była to trauma życiowa.

Podobnie jest z opiniami o porodach i szpitalach. Sama przed rozwiązaniem, chciałam być bardziej „obyta” z tematem. Do dziś żałuję, że w ogóle przyszło mi do głowy cokolwiek czytać w Internecie. Byłam w pewnym momencie tak przerażona, że bałam się, że ze strachu w ogóle nie urodzę, a tu proszę – udało się tak jak udaje się wielu kobietom!

Co warto kupić…
Opinie o produktach. I tu też przyznam się szczerze, że nie raz szukałam informacji, jaka pralka lepsza i oszczędniejsza, jaki telewizor ma fajniejszy obraz, która suszarka sprawi, że będę mieć włosy jak modelka z reklamy. I cóż, po wnikliwej lekturze zazwyczaj byłam jeszcze bardziej zdezorientowana niż przed. Jedni twierdzą, że taki model jest najlepszy inni, że to najgorsze, co można kupić. „I bądź tu mądra i pisz wiersze”.

Człowiek szuka pomocy a tak naprawdę, gdy ją „znajdzie”, czasem potrzebuje jej jeszcze więcej, by dojść do siebie i pozbyć się mętliku w głowie, nierzadko nawet i strachu.

Kosmetyki… temat rzeka. Jaka pomadka trzyma się dwa dni na ustach, jaki puder lepiej matuje, który perfum nie przestaje pachnieć. Chyba nie ma tematu, który nie zostałby poruszony na forach.

Walentynki, wieczór panieński, jakie imiona są modne dla dzieci, jak zwracać się do teściów. Takie „lajtowe” tematy to nic złego. Czasem ktoś podsunie nam dobry pomysł, który można wykorzystać dla siebie. To łatwe i wygodne, zwłaszcza w tak zabieganych czasach.

Są też porady bardzo przydatne, np. gdy szukamy konkretnego sklepu w danym mieście, leku który jest trudno dostępny. Gdy nie orientujemy się gdzie blisko nas jest szewc, krawcowa, pralnia ubrań.

Jednak żarty żartami, ale coraz częściej trafić można na fora gdzie wypowiada się młodzież, często nawet ta „młodsza”. Opinie o pierwszym razie, dobre rady jak nie zajść w ciążę. I aż za głowę się człowiek łapie, bo chwilami nie wiadomo czy sobie żartują, czy faktycznie poziom wiedzy młodych ludzi na temat seksu jest tak niski. Przerażające, ale niestety prawdziwe.

Jedno jest pewne. Ilu ludzi, tyle opinii, w każdym jednym temacie. I tak naprawdę wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umiejętnie i rozsądnie z tego korzystać. Jak ze wszystkim.

Ciasto z porad internetowych może się nie udać, to jeszcze nie tragedia. Gorzej, jeśli bierzemy do siebie rady odnośnie życia i tematów trudnych. Praca, zdrowie są raczej zbyt poważne by ufać anonimowym opiniom i radom. Ja bym się nie odważyła.

Czasem lepiej nie szukać, nie czytać, nie straszyć się niepotrzebnie. Zamiast tego porozmawiać z kimś, kto jest fachowcem w danej dziedzinie lub miał podobny problem i jest osobą zaufaną. W tym miejscu warto wspomnieć o wszelkich internetowych „poradach prawnych”, gdzie przecież sprawa Kowalskiego nie jest taka sama jak sprawa Wiśniewskiego, choć zdarzenie jest niby takie same. Różne były okoliczności, powody zaistniałej sytuacji, inne osoby brały w nich udział. Często czytamy na różnych forach - Hey…miałam/ łem taką sytuację… Może ktoś mi coś doradzić co mam zrobić? Miał ktoś podobny problem? Błagam. Pomóżcie!...Prawda jest taka, że udzielić odpowiedzi - wypowiedzieć się w tej kwestii może dosłownie każdy, podający się za każdego, ale kto ma rację i komu ma uwierzyć osoba prosząca o pomoc? Mając tego rodzaju problem, warto zainwestować jednak te 50 - 100 zł w profesjonalną poradę prawną, zwłaszcza, gdy ważą się nasze losy i chodzi o poważną dla nas sprawę.

Reasumując - źródeł wszelkiego typu informacji jest wiele i tak naprawdę od nas samych zależy z czego skorzystamy. Mnie samą też często „diabeł kusi” żeby poczytać i czytam. A później dzielę to wszystko przez dwa, albo i cztery a koniec końców i tak robię po swojemu. Bo tak po prostu bezpieczniej.

Nie twierdzę, że wszystko co ludzie piszą na forach to bzdury, bo można spojrzeć na to i tak, że uczulają nas na pewne aspekty danego tematu. Wiemy, na co zwrócić szczególną uwagę, czego się wystrzegać. Często po prostu otwierają nam oczy. Jesteśmy czujniejsi i bardziej wnikliwi w ocenie. To duży pozytyw.

Czasem tylko zastanawiam się kim są ludzie którzy to piszą, skąd mają na to czas. Każda z nas ma swoje doświadczenia, przemyślenia, opinie. Tylko ile z nas umieszcza to w sieci? Dobra rada (nie z forum internetowego) - bierzmy to wszystko, co inni piszą z przymrużeniem oka. A jeśli już, to korzystajmy ze sprawdzonych źródeł informacji: portali, które budzą zaufanie, blogów, gdzie wypowiadają się ludzie, którzy mają coś do powiedzenia, a nie przypadkowe osoby z przypadkowym swoim zdaniem.

Magdalena Zbytek-Książkiewicz, 30l.

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

W zdrowym ciele, zdrowy duch - kilka zasad jak utrzymać kondycję

  • Opublikowano w Zdrowie

Ciągle słyszymy: Chcesz być atrakcyjna i pełna wigoru? - Ćwicz i odżywiaj się zdrowo! Ale jak możemy stosować się do tych zaleceń, gdy nasz czas zapełniony jest nauką, studiami, dziećmi czy pracą? Pod koniec dnia czujemy się tak zmęczone, że jesteśmy „pełne wigoru” tylko wtedy, gdy ktoś nas wyręczy i pościeli nam łóżko.
Czas mija, a my prowadząc siedzący tryb życia, nie zdajemy sobie sprawy, że niedługo możemy na własnej skórze odczuć, co to znaczy ból i złe samopoczucie. Powinnyśmy zatem zadbać o siebie już teraz, by w przyszłości móc powiedzieć „czuję się świetnie i nie mam nic wspólnego ze strachem na wróble”.

Dlatego zachęcam do zapoznania się z kilkoma zasadami, jak czuć się dobrze.
ZASADA I - „Gdy chcesz być silny, nie chcesz chorować, musisz się często gimnastykować”. Wiersz Andrzeja Majewskiego to nie tylko słowa ułożone w rym, to życiowa prawda. Ale co to jest gimnastyka? Definicja słownikowa mówi o ćwiczeniach ruchowych wykonywanych w celu uzyskania ogólnej sprawności fizycznej. Nie ma natomiast ani słowa o czasie wykonywania ćwiczeń, ani o tym, że będziesz sprawniejsza, gdy wyciśniesz z siebie siódme poty. Jeżeli jednak „bycie mokrą” sprawi, że poczujesz się lepiej i podniesie to twoją samoocenę, wylej na siebie szklankę wody- skutek jest ten sam, bez większego wysiłku.

Zaleca się ćwiczenia z rana, ponieważ dzięki nim, nie tylko się rozciągniesz, ale i podniesiesz ciśnienie, co przyniesie ci uczucie pobudzenia i orzeźwienia. Nie masz rano czasu na kilka przysiadów czy skłonów lub po prostu Ci się nie chce? Nic nie szkodzi! Na pewno pijesz poranną kawę. W trakcie jej przyrządzania, otwórz okno, by się dotlenić, włącz radio lub swoją ulubioną muzykę i… zatańcz! Uzyskasz taki sam efekt, jak przy standardowych ćwiczeniach, a ile przy tym zabawy! Jeżeli nie lubisz tańczyć bez partnera, weź szczotkę do zamiatania, przynajmniej unikniesz podeptanych stóp.

ZASADA II - „Biega, krzyczy Pan Hilary: Gdzie są moje okulary?" Najczęściej używamy mięśni nóg ze zwiększoną częstotliwością, gdy coś zgubimy lub po prostu się spóźniamy. W związku z tym, ruszaj się więcej i uskuteczniaj biegi, nie tylko w kryzysowych sytuacjach. Zrób miejsce dla przyszłych kalorii! Ruch nie tylko wysmukli twoje ciało, ale pozwoli zapobiec problemom w późniejszym wieku. Dlaczego młode matki przypominają zawodniczki biegów długodystansowych? Odpowiedź jest prosta. Trzymają one w domu naturalne motywatory do ruchu. Te małe smerfy, które biegają z niewidzialnym silnikiem, nie pytają, czy się zatrzymać, bo mamusia się zmęczyła. Jeśli nie jesteś matką, a potrzebujesz motywacji do działania, zatrudnij się w roli niani. Nie tylko zdobędziesz chęci do zwiększonej aktywności, ale i przy okazji zarobisz.

ZASADA III - „Ty jesteś moje hobby, innymi słowy - bzik! Ach, co się wtedy robi, gdy ma się takie hobby…” W dzisiejszych czasach, kiedy mamy do czynienia z nieuniknionym wpływem Internetu, nawet w momencie, gdy nadchodzi ta upragniona chwila wolna, wolimy spędzić ją przed komputerem. Niestety Internet nie sprawi, że poczujemy się lepiej, wręcz odwrotnie. Ból oczu, głowy czy kręgosłupa nie wróży nic godnego pochwały. W takim przypadku możemy chwalić się wyłącznie typem skoliozy i ilością dioptrii w okularach. Dlatego warto zainteresować się wyborem aktywnego hobby. Istnieje mnóstwo rozwiązań, które pozwolą nam na utrzymanie sprawności fizycznej, w zadawalającym nas stopniu.

Jeśli lubisz pływać, to doskonały sposób na utrzymanie kręgosłupa w dobrej formie. Po całym dniu w pozycji siedzącej, pływalnia to sama przyjemność. Nie musisz pływać w pojedynkę, zawsze możesz zabrać ze sobą koleżankę. Jest to również znakomity sposób na spędzenie czasu ze swoim partnerem, szczególnie, gdy rzadko macie okazję na wspólny „wypad we dwójkę”. Niektóre z nas, wybierają bezchlorową aktywność, z naciskiem na relaks. Taką możliwość dają nam zajęcia z jogi lub tai chi. Kto by pomyślał, że dzięki powolnym ruchom i dziwacznemu ułożeniu ciała, relaksujemy się, a przy tym utrzymujemy kondycję?

Często w okresie przekwitania, pojawia się u kobiet osteoporoza, w wyniku której występuje problem ze stawami biodrowymi, a później pozostaje jedynie ból lub leczenie farmakologiczne. Warto zatem zwrócić na to uwagę już dziś. Możemy tego uniknąć, a w jaki sposób? Konie to piękne zwierzęta, prawda? Może któraś z Was się skusi? To właśnie dzięki jeździe konnej, tego rodzaju problemy będę się trzymać od nas z daleka. Jednak z drugiej strony, taka przyjemność kosztuje, a nasze portfele nierzadko płaczą z żalu i tęsknoty. Mimo to, zawsze zostaje nam opcja dbania o stawy biodrowe przy pomocy chłopaka lub męża. On z pewnością nie będzie miał żadnych obiekcji…

ZASADA IV - „Jesteś tym, co jesz”. Jakie to banalne, ale jakie prawdziwe. Jedzenie jest bardzo ważnym aspektem zdrowego trybu życia. Jednak nie zamierzam pisać tu o „diecie-cud”, po której poczujesz się niebiańsko. Na pewno zakwitniesz, gdy tygodniowa dieta na trawie i wodzie się zakończy, a ty znowu będziesz mogła zjeść normalny posiłek. Wolę napisać: MIEJ DYSTANS DO TEGO, CO JESZ. Staraj się wybierać produkty, które choć trochę przypominają zdrową żywność. Pamiętaj, że składniki, które trafiają do twojego żołądka, odpowiadają za twoje samopoczucie, nie tylko fizyczne, ale i mentalne. A co najważniejsze: CZYTAJ SKŁAD PRODUKTU. Każdy producent musi wymienić wszystkie ingredienty czy substancje, których użył przy wyrobie żywności. Bądźmy świadome tego, co wkładamy do ust.

Powyższe zasady to tylko kilka reguł i porad jak radzić sobie z własnym ciałem i jak mieć przy tym dobry humor. Jeśli dzięki nim, choć garstka z Was spojrzy na życie przez różowe okulary, to warto było się nimi dzielić.

Paulina Nawrocka, 23l.
etnolingwistyka UAM




5-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Nieziemski stres – jak zdać prawo jazdy

O egzaminie na prawo jazdy krąży wiele informacji. Dla niektórych zdobycie upragnionego plastiku jest czymś niemożliwym, a ilość oblanych egzaminów wydaje się nie do policzenia na palcach rąk. Natomiast dla innych zdanie za pierwszym razem to tylko formalność.

W dzisiejszych czasach my kobiety nie boimy się jeździć autem. Jesteśmy samodzielne i praktyczne. Mało, kto ośmiela się mówić, że kobieta za kółkiem to same problemy, gdyż wiadomo, że umiejętność prowadzenia auta nie zależy od płci.

O tym, że warto mieć prawo jazdy nie podlega dyskusji.
Już małe dzieci instynktownie bawią się samochodami i naśladują rodziców, którzy prowadzą auto. Każda z Was domyśla się, że kurs na prawo jazdy warto zrobić w młodym wieku tzn. kończąc 18 lat. Łatwiej wtedy przyswoić wiedzę i nabyć nowe umiejętności. Oczywiście jest sporo osób w późniejszym wieku, którzy postanowili zrealizować swoje marzenie i zapisać się na taki kurs. Tak, więc kategoria wiekowa jest dość różna.

A może warto zrobić taki prezent np. rodzicom, jeśli nie mieli oni nigdy czasu i zapału do rozpoczęcia kursu. Jest sporo Ośrodków Szkolenia Kierowców, które zajmują się tą branżą.

Ceny takiego kursu wahają się w granicach 999 zł aż do 1999 zł. Jest to spory wydatek, ale powiedzmy sobie otwarcie, jakie pieniądze nie są warte nabycia umiejętności prowadzenia samochodu? Oczywiście trzeba też wziąć pod uwagę dodatkowe koszty, gdy ktoś nie zda egzaminu. Wtedy najlepiej dokupić jazdy i egzamin, który kosztuje ok. 112 zł (egzamin praktyczny). Sam kurs składa się z części teoretycznej jak i praktycznej.

Część teoretyczna trwa ok.30 godzin lekcyjnych, a praktyczna 30 godzin zegarowych. W czasie tych zajęć kursantka lub kursant rozwiązują różnego rodzaju testy na komputerze, uczą się obowiązujących znaków i zasad panujących na drodze. A ponadto ćwiczą zadania egzaminacyjne na placu takie jak łuk i górka oraz różnego rodzaju manewry na mieście. Wszystko po to, żeby podczas egzaminu nie zrobić żadnego błędu i oczywiście nabyć odpowiednie umiejętności.

W pierwszej chwili wydaje nam się, że te 30 godzin spędzonych za kółkiem pod czujnym okiem instruktora jest dużą ilością, ale tak naprawdę to mało czasu, aby nauczyć się sprawnie jeździć. Instruktorzy muszą być bardzo spostrzegawczy i uważni. Nie mogą przegapić żadnego popełnionego błędu i starają się dopracować z kursantem najmniejsze szczegóły. Powinni być też spokojni, bo stres i nerwy nie są potrzebne.

Większość osób stresuje się przed egzaminem. Zazwyczaj kursanci zdają oba egzaminy w jednym dniu, gdyż nie chcą przeżywać stresu i zdenerwowania w dwóch terminach. Kurs teoretyczny jest o wiele łatwiejszy od praktycznego. Wystarczy nauczyć się kodeksu drogowego i systematycznie rozwiązywać testy. To klucz do sukcesu. Większość osób nie ma z tym żadnego problemu. Pytań jest 18, a każdy może popełnić maksymalnie 2 błędy. Moment, w którym na ekranie monitora wyświetla się ilość poprawnie wykonanych zadań jest szczególna. Pytania są różne, począwszy od udzielania pierwszej pomocy a skończywszy na krzyżówkach drogowych. Następnie przychodzi czas na egzamin praktyczny. Na pewno każda z nas pamięta tą podniosłą chwilę, w której usłyszała swoje imię i nazwisko oraz numer auta. Jest to informacja dla zdających o tym, że właśnie nastała ich wyczekiwana kolej na przystąpienie do egzaminu. Pierwsza część tego egzaminu odbywa się na placu egzaminacyjnym. Egzaminator sprawdzi rzetelność dowodu osobistego i pokaże, jakie zadania wylosował komputer. Tutaj trzeba wykazać się wiedzą ze znajomości pokrywy silnikowej oraz m.in. świateł. Dla nas kobiet jest to dość nudna część egzaminu. Po wejściu do samochodu można czuć się trochę niepewnie z powodu kamer zainstalowanych we wszystkich widocznych miejscach. Wielką zmorą osób zdających jest „łuk”, w którym trzeba się zmieścić i nie można wyjechać poza jego linie. Sama „górka” nie sprawia tylu problemów, choć też spora liczba osób jej nie zalicza. Jeśli na placu wszystko poszło świetnie rozpoczyna się druga część tzw. jazda po mieście. W tym momencie egzaminatorzy mają sporo zadań do wyboru np. rozpędzenia auta i zatrzymanie się we wskazanym miejscu, hamowanie awaryjne, parkowanie: prostopadłe, równoległe, skośne i wiele innych manewrów. Taki egzamin trwa od ok. 25 do 45 minut w zależności od ruchu panującego na drodze i sprawności wykonywanych zadań. Gdy egzaminator każe skręcić do Ośrodka Ruchu Drogowego jest to moment gdzie można odetchnąć z ulgą gdyż prawdopodobnie wynik egzaminu będzie pozytywny. Gdy na mieście zrobi się jakiś błąd, przez który egzamin trzeba przerwać zazwyczaj następuje zamiana miejsc tzn. za kierownicą siada egzaminator. Nie zawsze jest to jednak możliwe, więc gdy zdający wjeżdża do Ośrodka nie zawsze świadczy to o zdanym egzaminie. Po zakończonym egzaminie egzaminator wypisuje odpowiednią kartkę, na której zaznacza popełnione błędy oraz zadania. Najważniejszym miejscem na owej kartce jest mały prostokąt na dole, gdyż tam ,,sędzia” napisze wyrok, a dokładniej, jeśli ktoś zdał to napisze, że wynik jest pozytywny, jeśli nie zdał to negatywny. Na pewno niektóre z Was posiadają taką pamiątkową kartkę z pozytywnym rezultatem.

Niekiedy zdarzają się osoby, które zdają ten egzamin za 5, 15, a nawet za 20 razem i nie tracą wiary w swe umiejętności. Bo pozytywne myślenie to klucz do sukcesu. Weronika pamięta doskonale swój 7 egzamin, bo właśnie wtedy go zdała. ,,Prawko udało mi się zdać dopiero za 7 razem. Podczas wszystkich egzaminów robiłam jakieś błędy. Raz nie włączyłam świateł innym razem nie wyszło mi na łuku i górce. Nie wspomnę już o tym, że za 6 razem po 35 minutach męczarni na pasy wtargnęła jakaś pani, dzięki której nie zdałam. Jeśli nie zdałabym ostatniego egzaminu musiałabym zdawać ponownie również testy na komputerze, więc nie wiem czy podchodziłabym jeszcze do egzaminu na prawo jazdy. Tym bardziej, że dodatkowy koszt, jaki poniosłam to ok. 1000 zł”

Najszczęśliwsi są jednak Ci, którzy zdali egzamin za pierwszym razem i już niedługo będą mogli poczuć wiatr we włosach i lekkie uczucie adrenaliny. Ewelina jeździ autem już od dwóch tygodni. Wtedy to odebrała plastik, który uprawnia ją do kierowania autem. ,,Zdałam za 1 razem. Ja osoba roztrzepana i trochę nierozgarnięta. Podczas egzaminu nie czułam żadnego stresu, może tylko trochę jak prawie pomyliłam regułki. Zdałam może, dlatego, że zachowałam zimną krew, a może, dlatego, że zdawałam u light-owego egzaminatora. Teraz rozglądam się za kupnem własnego wymarzonego auta.”

Tak, więc Drogie Panie nigdy nie jest za późno na naukę i zawsze można się doszkolić. Jeśli nie macie prawka to zróbcie coś dla siebie i zapiszcie się na taki kurs. Na pewno nie pożałujecie. Natomiast, jeśli je macie, ale dawno nie prowadziłyście pojazdu, już dziś zapiszcie się na kilka doszkalających jazd. Przecież jazda samochodem to sama przyjemność.

Natalia Kurpisz, 19l.

 kurpisz

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS