Menu
logo tjk main

Pomysł na życie - praca zdalna

Problem ze znalezieniem pracy jest w Polsce dość powszechny. Nie chodzi nawet o to, że pracy nie ma – dla wielu z nas ważne jest jednak, żeby praca była dla nas interesująca, zgodna z naszym wykształceniem oraz, przede wszystkim, opłacalna. Ważne jest również, aby nie kolidowała ona z innymi obowiązkami, głównie rodzinnymi – chcemy mieć czas na zabawę z dziećmi, przebywanie z mężem, przekopywanie ogródka czy zwykłe pójście do kina. Pogodzić wszystkie nasze oczekiwania nie jest łatwo. Ciekawym rozwiązaniem w takiej sytuacji może być rozważenie podjęcia pracy zdalnej.

Czym jest praca zdalna?
Zgodnie z definicją, praca zdalna jest pracą wykonywaną poza tradycyjnym miejscem zatrudnienia. Przy jej wykonywaniu używa się nowoczesnych technologii informatycznych oraz komunikacyjnych. Do najczęściej wykorzystywanych urządzeń zalicza się telefon komórkowy i stacjonarny, komputer z podłączeniem do internetu oraz komunikatory.

Wśród osób wykonujących taką pracę, wyróżnia się telepracowników, czyli osoby na stałe zatrudnione w firmie bądź przedsiębiorstwie, jednak pracujące nie w biurze, a w innym miejscu, najczęściej w domu. Drugim typem pracowników zdalnych są tzw. freelancerzy. To osoby, które pracują na własny rachunek, wyszukując w sieci ciekawych dla siebie zleceń. W przeciwieństwie do telepracowników, nie mają oni stałego zatrudnienia i najczęściej pracują w oparciu o umowę o dzieło bądź umowę-zlecenie.

Telepraca – gdzie, jak, po co?
Najczęściej formę pracy zdalnej stosuje się w branżach związanych z finansami (33%) czy księgowością (25%). Nie mniejszy procent wśród prac zdalnych zajmuje grafika komputerowa (33%). Jakie jeszcze inne zawody można wykonywać w formie pracy zdalnej? Jest ich wiele, dlatego wymienię tu jedynie kilka z nich: administrator baz danych, agent reklamy, analityk, architekt, broker, doradca inwestycyjny, dydaktyk medialny, dziennikarz, edytor tekstów, fotoedytor, programista, korektor tekstów, operator baz danych, administrator stron internetowych, organizator obsługi sprzedażowej, pracownik informacji telefonicznej, projektant wnętrz, twórca stron internetowych, redaktor wydawnictwa, tłumacz, telemarketer czy statystyk. Możliwości zatem jest naprawdę wiele!

W ciągu ostatniego pół roku 10% polskich przedsiębiorstw zatrudniało telepracowników. Pracodawcy sięgają po takie możliwości zatrudniania z różnych względów. Najczęściej wymieniane są w tym miejscu: wprowadzenie bardziej efektywnych metod pracy, czyli rozliczanie za wykonane zadania, a nie za ilość godzin spędzonych w pracy (57%), ograniczenie wydatków ponoszonych na prowadzenie biura (32%), propozycje pracowników (6%) oraz pomoc pracownikom, znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych (2%).

Za największe ograniczenie wprowadzenia takiej formy pracy, przedsiębiorcy zwrócili uwagę głównie na niski poziom zastosowania nowoczesnych technologii informatycznych i komunikacyjnych, mentalność pracowników i zarządzających firmami oraz przyzwyczajenie do tradycyjnych metod pracy.

Po przejściu pracowników na system telepracy, pracodawcy zauważyli zmiany w przedsiębiorstwie, takie jak poprawa jego konkurencyjności (44% przypadków), możliwość zmniejszenia powierzchni biurowej (32%), spadek biurokracji (32%) czy wzrost wydajności pracy i oszczędność czasu pracowników, którzy do tej pory musieli tracić na dojazdy (30%). Wszystkie te zalety można przedstawić swojemu pracodawcy, jeśli myślimy o podjęciu pracy zdalnej.

Freelance
Gdy nie posiadamy możliwości zatrudnienia na stałe w przedsiębiorstwie, można rozważyć zatrudnienie w charakterze „wolnego strzelca”. Także dla takich osób otwiera się wielka szansa na pracę bez konieczności wychodzenia z domu. Do zadań, przy których freelancer może liczyć na zatrudnienie, można wymienić projektowanie stron internetowych, programowanie, pozycjonowanie i katalogowanie stron, projektowanie i aranżację wnętrz, tłumaczenia, redagowanie tekstów, grafikę komputerową czy handel elektroniczny.

Freelancerzy zatrudnieni są zazwyczaj w oparciu o umowę o dzieło bądź zlecenie. Ich dochód uzależniony jest od przyjętych zleceń, które wyszukują sobie sami, zwykle na stronach internetowych. Poza tradycyjnymi stronami z ogłoszeniami „Dam pracę”, istnieją też strony specjalistyczne, oferujące tylko taką formę zatrudnienia (np. zdalniej.pl).

Zarobki freelancerów są uzależnione głównie od wartości realizowanego projektu oraz ilości zleceń. Zazwyczaj taką formę pracy traktuje się jako sposób na dodatkowy dochód, a nie główne źródło utrzymania.

Dla kogo telepraca?
Pracodawcy są zgodni, że najczęściej z tej formy pracy powinny korzystać matki oraz kobiety w ciąży. Mile widziana jest również taka forma zatrudnienia w przypadku, jeśli stanowisko i zakres obowiązków pracownika pozwala na taką formę zatrudnienia – daje to pracodawcy możliwość obcięcia kosztów prowadzenia stanowiska biurowego. Telepraca jest również świetnym rozwiązaniem dla kobiet, które muszą daleko dojeżdżać do miejsca pracy – oszczędzają wtedy czas i środki pieniężne, przeznaczone na transport. Ich praca jest wtedy wydajniejsza. Praca zdalna może także być idealnym rozwiązaniem dla osób z ograniczoną możliwością poruszania się, np. niepełnosprawnych czy przechodzących rehabilitację po operacji, a także dla osób z ograniczonym czasem wolnym, np. studiujących w trybie dziennym.

Wady i zalety telepracy
Jak wszystko, także praca zdalna posiada swoje plusy i minusy. Poniżej przedstawiam jej wady i zalety.
Niewątpliwym plusem jest elastyczny czas pracy, pozwalający połączyć codzienne obowiązki (np. studia czy opiekę nad dzieckiem) z pracą zarobkową. Ponadto, nie do przecenienia jest możliwość podjęcia interesującej nas pracy niezależnie od miejsca zamieszkania, bez konieczności uciążliwych i kosztownych dojazdów czy przeprowadzki. Dla pracodawcy zatrudniającego nas w ten sposób, nie jest ważny wiek, wygląd czy stopień niepełnosprawności fizycznej, tylko kompetencje i umiejętności.

Do wad telepracy należy na pewno alienacja (brak bezpośredniego kontaktu ze współpracownikami czy klientami). Telepraca wymaga również dużego samozaparcia i silnej woli, aby zmobilizować się do samodzielnej pracy i efektywnie zorganizować sobie czas. Bez tych cech charakteru nie da się terminowo i z wynikami wykonywać powierzonych sobie zadań. Minusem jest również sama praca w domu – przy niewłaściwej organizacji może przynieść naszemu życiu rodzinnemu więcej szkody, niż pożytku.

Praca zdalna jest ciekawym rozwiązaniem dla nas, kobiet. Warto rozważyć taką opcję tym bardziej, że niestety nadal bywamy dyskryminowane i wykluczane, ze względu na nasze rodzicielskie obowiązki. W przypadku braku pracy stacjonarnej telepraca oferuje nam nie tylko sposób na stały bądź dodatkowy zarobek, ale jest także świetnym sposobem na podniesienie swoich kwalifikacji i zdobycie interesującego doświadczenia.

Iwona Mackiewicz, 24l.

 


 

7-12

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Praca wśród samych mężczyzn – jak nie dać wejść sobie na głowę?

Kiedy poszłam na rozmowę w sprawie pracy, wśród „złotych” pytań usłyszałam: czy poradzi sobie pani w męskim zespole? Oczywiście – odparłam bez zastanowienia.

Dopiero, gdy dostałam tę pracę zaczęłam się zastanawiać, jak to faktycznie będzie. Ja sama i dwudziestu facetów. Na szczęście okazało się, że wiekowo jesteśmy zbliżeni, więc szanse, że się dogadamy wzrosły. Faktycznie dzięki temu, że różnica była znikoma, mieliśmy wiele wspólnych tematów i było zdecydowanie łatwiej.

Z natury jestem osobą konkretną i wiem, czego chcę. Tym razem jednak sama nie wiedziałam. Chciałam i się bałam. Z jednej strony praca z samymi mężczyznami, ciekawe doświadczenie, a z drugiej taka „psiapsiółka” z biurka obok, bratnia dusza która rozumie kobiece rozterki to skarb. Tylko ona rozumie wahania hormonalne, złość na męski ród, zauważy nowe wystrzałowe buty i nową fryzurę.

Otóż Drogie Panie, nic bardziej mylnego! Zdziwiłybyście się ile mężczyźni widzą, a ile są w stanie powiedzieć. Od razu zauważają zmiany w wyglądzie, od razu wszystko komentują. Są tak bezpośredni, że czasem aż za bardzo. Ale wbrew pozorom to naprawdę coś fantastycznego. Zero niedomówień, kawa na ławę, zawsze. To nic, że są większymi plotkarami niż kobiety, to nic, że często więdną mi uszy, gdy słucham ich komentarzy na temat płci pięknej. Ale są szczerzy, bezpośredni a co najważniejsze i najbardziej przydatne, bardzo podatni na kobiece wdzięki.

Zdarzyło mi się ubrać do pracy spódniczkę, gdyż głównie preferuję spodnie – zwłaszcza w pracy z samymi mężczyznami. Wywołało to wielki szum, a ja delikatnie rzecz ujmując czułam się jak zwierzę w zoo – obserwowana i oceniana. Okazało się jednak, że to kobiece ubranie działa cuda. Cały dzień wszyscy byli wyjątkowo mili i jeszcze bardziej uczynni niż zwykle. Zadziwiający fenomen spódnicy!

Nie zdarza się, żeby odmówili pomocy kobiecie. Nawet nie zdają sobie sprawy ze stopnia manipulacji, jakiej są poddawani. Każdy chce być bohaterem, więc naprawdę łatwo ich sobie wychować. Wydaje im się, że jesteśmy takie bezradne, a tak naprawdę często robią po prostu to, czego dokładnie od nich oczekujemy, a dzięki temu czują się jak prawdziwi bohaterzy.

Dystrybutor z wodą nigdy nie jest pusty, nigdy nie pozwolą, aby taka krucha i delikatna istotka dźwigała ciężkie rzeczy, więc przy wszelkiego rodzaju przemeblowaniach i zmianach „ekipa remontowa” jest na miejscu.

To prawda, że obce im są wahania hormonalne, ale są tak spostrzegawczy, że doskonale widzą kiedy nie należy wchodzić nam w drogę i nie drażnić, bo to ta „gorsza faza cyklu”. Wtedy są zdecydowanie ostrożniejsi i grzeczni, nawet darują sobie dowcipy i zaczepki, które mogłyby dołożyć oliwy do ognia.

Jednak konsekwentnie i od początku trzeba im pokazać na ile mogą sobie pozwolić. Uwierzcie, że czasem trzeba nimi porządnie potrząsnąć, gdy zapomną, że w pokoju jest kobieta. Nie raz trzeba użyć ostrych metod wychowawczych, a nierzadko nawet typowo męskich, konkretnych i niecenzuralnych epitetów, które zrozumieją zawsze. Dosłownie, nic nie działa lepiej niż kilka przekleństw rzuconych w powietrze. Jeśli od początku pokaże im się dobitnie na ile mogą sobie pozwolić to jest dużo łatwiej. Wiadomo, że czasem wymagają szybkiego przypomnienia jakie są granice, bo mają dobrą pamięć, lecz krótką.

Niewybredne żarty, komentarze odnośnie fazy cyklu, rozprawki na temat tego, jakie to my kobiety jesteśmy, okropne i marudne.

Zdarzyło się też nie raz, że próbowali narzucić mi swoje zdanie nawet odnośnie błahostek (ja mówiłam, że przez klimatyzację jest za zimno – oni że nadal jest za ciepło), twierdząc, że jestem w mniejszości i nie mam nic do gadania. Nic bardziej mylnego, ale próbowali i próbowali. W końcu poznali się na mnie i przekonali się, że „nie pozwolę sobie w kasze dmuchać” i dali spokój.

Są jak duże dzieci. Potrafią bez końca rozmawiać o grach komputerowych. Kłócić się kto lepiej zna się na samochodach, rozprawiać o nowościach technicznych, nie mówiąc już o temacie morze – kobiety.

Ile ciekawego można się od nich dowiedzieć o nas samych, kobietach. Oczywiście oni są idealni, bo to nam ciągle czegoś brakuje. Potrafią plotkować lepiej niż niejedna kobieta, tyle tylko, że oni nie uznają tego w kategoriach plotkowania, ale stwierdzania faktów.

Gdy kiedyś próbowałam uświadomić im, jakimi są „plotkarami” myślicie, że w ogóle to zrozumieli? Spojrzeli na mnie jak na nienormalną, bo przecież oni tylko „rozmawiają” a rozprawka na temat wyglądu jednej z koleżanek, to absolutnie nie obgadywanie ani plotkowanie. Cóż, zwał jak zwał, ale naprawdę czasem lepiej wyjść na kawę lub papierosa i wrócić, gdy skończą „rozmawiać’. Nie mówiąc już o dowcipach, które często mogliby sobie podarować, bo śmieszne są tylko dla nich, a często i na niskim poziomie.

Tyle tylko, że to wszystko blednie jeśli można z nimi wyjść na wspólne piwo (tylu ochraniarzy nie ma żadna gwiazda), gdy naprawią nieposłuszny komputer, gdy doradzą co zrobić, jak zepsuje się auto. Wspólna impreza firmowa to raj, tylu mężczyzn wokół, którzy chronią przed natrętami. A i partnera do tańca nigdy nie zabraknie.

Nie obgadują za plecami, nie knują, nie są podstępni.

Potrafią rozśmieszyć do łez, lub doprowadzić do białej gorączki. Choć mogliby czasem pamiętać, że jednej jedynej kobiecie w dniu jej święta można kupić kwiatek - szczerze i bez ogródek, nie wyobrażam sobie już pracy w innym zespole.

Jak sobie poradzić w tak męskiej drużynie? Nie ma na to jednej recepty. Są różni ludzie, czasem zgrać się po prostu nie da. Najważniejsze to nie być Sierotką Marysią i zawsze bronić swojego zdania, bo mniejszość nie jest na straconej pozycji! Czasem trzeba to tylko dobitnie pokazać i najlepiej od razu. Zdarzają się mężczyźni, dla których fakt, że pracują z „babą” to nie lada problem. Mi jednak nigdy nie dali tego odczuć. Wręcz przeciwnie, usłyszałam kilka razy że fajnie, że jestem.

Mimo, że czasem mam ich serdecznie dosyć (i tej wiecznie rozkręconej maksymalnie klimatyzacji), tak naprawdę po długim niewidzeniu tęsknię za „moimi łobuzami”. Z nimi nigdy nie jest nudno, to na pewno. Znają mnie i wiedzą, że gdy się narażą to nie ma zmiłuj, potrafię skutecznie nimi „potrząsnąć” i doprowadzić do porządku. Ale to „złote chłopaki” jak mawiają niektórzy.

Życzę wszystkim takiej drużyny w pracy. Ja nie zamieniłabym swojej na żadną inną a wiecie, dlaczego? Bo czasem potrafią sprawić, że czuję się wśród nich jak Królewna wśród Krasnoludków – miło i bezpiecznie, a i przygód nie brakuje.

Magdalena Zbytek-Książkiewicz, 30l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Sprzątaczka, nauczycielka, prezes korporacji - czy jesteśmy sobie równe?

Jak często zapominamy o przysłowiu „żadna praca nie hańbi”? Słysząc o „obciachowym” zawodzie zazwyczaj myślimy: ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz, kto zdobędzie wszystkie klucze ten zostanie… no właśnie drogie czytelniczki, kim zostanie? Czy musimy zdobyć wszystkie klucze, by podbić świat? Oczywiście, że nie! To, kim zostajemy, jaki zawód wykonujemy zależy od wielu czynników.

W dzieciństwie każda z nas marzy o zawodzie aktorki, piosenkarki, lekarza lub tak jak ja, „podawaczki w samolocie”. Z biegiem lat rozwijamy swoje pasje i uczymy się jak zdobyć coś, na czym nam zależy. Czasem jednak los płata nam figla i musimy podejmować trudne decyzje. Właśnie takie decyzje w późniejszym czasie oddziałują na naszą przyszłość.

Największy wpływ na wybór naszej dalszej ścieżki życiowej ma środowisko rodzinne, w jakim dorastamy. Niekiedy zdarza się, że to rodzice wywierają na nas presję, a my z obawy przed „siłą wyższą” zgadzamy się na takie, a nie inne rozwiązanie. Rola, jaką pełnią nasi opiekunowie w kreowaniu nas samych, jest w takim stopniu ważna, w jakim postrzegamy rodziców, jako wzór do naśladowania. Istotnym czynnikiem, który wpływa na takie postrzeganie świata jest poziom wykształcenia rodziców. Im lepiej wykształcona rodzina, tym bardziej preferuje zawody dla córki, mające związek z przedsiębiorstwem czy architekturą. Z drugiej strony mamy rodziny z niższym wykształceniem, takie, które oczekują od swoich pociech pracy w sektorze handlowo-usługowym lub jako „konserwator powierzchni płaskich”.

Jedną z takich pociech jest dzisiaj już 64-letnia Alicja: Pochodzę z rodziny robotników. Ojciec pracował na budowie, a mama sprzątała w biurze. Moim marzeniem było zostać krawcową. Ale odkąd pamiętam słyszałam tylko „minimum wykształcenia i do roboty! Nie będziemy trzymać pod dachem darmozjada.” Nie miałam wyjścia. Skończyłam siedem klas i bez większego zaskoczenia poszłam w ślady matki. Sprzątałam większość swojego życia. Studia? Studia są dla wybranych - to elita.

Takich osób jak Alicja jest dziesiątki, jak nie setki. Świat idzie naprzód, ale poglądów zakorzenionych od pokoleń nie da się tak szybko zmienić. Wpływ rodziców i strach przed nieznanym, często sprawiają, że decydujemy się na sprawdzone rozwiązania. Ciekawe jesteście, kim z zawodu jest jedna z jej córek? Tak, też poszła w ślady matki.

Na pewno nie raz przeszła Wam przez głowę myśl „Do czego jest mi potrzebna szkoła? Życie nauczy mnie wszystkiego.” Dziewczyny, nic bardziej mylnego! Dawno temu ktoś wpadł na tak genialny pomysł, by stworzyć instytucję, w której młodzi ludzie nie tylko będą uczyć się pisać i liczyć, ale też uczyć się jak myśleć i rozwiązywać problemy. To właśnie szkoła lub później uczelnia ukierunkowuje nasz tok myślenia i pozwala nam odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania - kim chcę być i jak to osiągnąć? Trzeba tylko wiedzieć gdzie znaleźć odpowiedzi. Myślicie teraz - „co ona wie”. Wiem, że istnieją różne stowarzyszenia, które pomagają określić się w życiu, odkryć talenty i zastanowić się, która droga jest najodpowiedniejsza. Ale trzeba pytać! Nie bójmy się zadawać pytania, w końcu po coś mamy język.

Często występuje tzw. mechanizm obronny, który pozwala nam na wytłumaczenie się przed samą sobą, jeśli strach hamuje nas przed działaniem. I tak tłumaczymy sobie „nie umiem”, „nie potrafię” przez „przecież nie skończyłam studiów” lub „kończę kierunek, po którym nie ma pracy.”

Wszystkie jednak wiemy, co to znaczy ciężka praca i zaangażowanie. 26-letnia Ola tak wspomina swoją drogę do kariery w oświacie: Zawsze chciałam iść na studia o profilu nauczycielskim. Przez całe 5 lat udzielałam korepetycji dzieciom i młodzieży. Ale kiedy zorientowałam się, jak mało zarabia przeciętny humanista, przeraziłam się. Próbowałam zdobyć lepiej płatną pracę, ale oprócz kelnerowania, nic innego nie udało mi się znaleźć. Wtedy znajomi podpowiedzieli mi, żebym udała się do biura karier. Byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale co szkodzi spróbować. W biurze bardzo miła Pani zaoferowała mi pomoc i razem zastanowiłyśmy się, jaki rodzaj pracy będzie dla mnie satysfakcjonujący pod względem pasji i zarobków. Dziś uczę na dwóch etatach. Nie zarabiam milionów, ale praca daje mi radość i czuję się spełniona w każdym znaczeniu tego słowa. Na własny sposób podbijam świat!

Prawdą jest, że ten od dawna wyczekiwany XXI wiek, to nic innego jak „wyścig szczurów” i walka o prestiż i uznanie. Prawdą jest też, że wymaga się od nas sterty papierów potwierdzających nasze kwalifikacje i umiejętności. A jeśli nie możemy pochwalić się trzema kierunkami, dwiema podyplomówkami, praktykami w renomowanych firmach, to jesteśmy gorsze? Niejednokrotnie mamy również do czynienia z sytuacjami, w których nie zostajemy docenione, nawet z takim bagażem doświadczeń.

W takim położeniu znalazła się 46-letnia Danuta: Ukończyłam Prawo i Administrację. W trakcie studiów dorabiałam sobie, jako niania lub kelnerka, a w międzyczasie udzielałam się w stowarzyszeniu studenckim. Po obronie zaproponowano mi staż w jednej z firm ubezpieczeniowych, co było dla mnie szansą na rozwój mojej świetlanej przyszłości. Start w życie zapowiadał się bajecznie. Już widziałam siebie jak wspinam się po szczeblach kariery, gdy nagle na kilku rozmowach kwalifikacyjnych usłyszałam, że życiorysy i doświadczenia innych kandydatów przedstawiają się o niebo lepiej. Tyle starań o uznanie podczas studiów i na stażu, a tu proszę. Tylko jedna myśl krążyła mi po głowie „ja nie znajdę pracy”. Wychowano mnie jednak w przeświadczeniu, że aby zdobyć wymarzony cel, nie wolno się poddawać. Tak też zrobiłam. Skoro nikt nie chciał widzieć mnie na stanowisku w swojej firmie, założyłam własną. Teraz to ja decyduję, kto ma ze mną pracować, a kto nie. Jestem Panią własnego losu.

Snuć marzenia może każda z nas, ale nie każdej pozwala się na ich realizację i spełnienie. W dużej mierze jest to uzależnione od statusu i motywacji ze strony rodziny, miejsca zamieszkania czy naszych oryginalnych pomysłów na życie. Ktoś kiedyś powiedział „ Nie ma po co rano wstawać, jeśli nie ma nadziei”. To właśnie nadzieja sprawia, że jesteśmy sobie równe. Może moje bohaterki różnią się wykształceniem czy sposobem patrzenia na świat, ale mają coś wspólnego - wierzą w lepsze jutro i... są rodziną. Z pokolenia na pokolenie przekazały sobie nadrzędną wartość: „Nie oceniaj po zawodzie.”

Dziewczyny, pamiętajcie! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Życie nie składa się z samej pracy. Oprócz tego mamy również nasze drugie połówki, dzieci, przyjaciół i wszystko to, dzięki czemu czujemy się szczęśliwe i co daje nam satysfakcję. Nie szufladkujmy innych, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam przyszłość.

Paulina Nawrocka, 23l.
etnolingwistyka UAM




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną?

To pytanie prędzej czy później pojawia się w naszym życiorysie. Odpowiedź jest dość skomplikowana, bo to nie jest tak, że istnieje jeden rewelacyjny schemat, który wystarczy zaimplementować i już – zyskamy w oczach head huntera.

Jest jednak kilka cech ubioru, na które warto zwrócić uwagę. Szczególnie dotyczą one kobiet, bo tutaj chodzi głównie o zaprezentowanie swojego profesjonalizmu, a nie tylko ładnej figury i sex appealu.

 

afjPrzykazanie pierwsze – brak dekoltu, ale też i brak golfów. Przy dekolcie najcenniejszy jest umiar, nie należy nim epatować. Krótka spódniczka odpada – jak się w takiej usiądzie, to zaczyna być naprawdę nieciekawie, bo w tym momencie siedzimy w przepasce na biodrach (co jest i krępujące i niewygodne i ma dwuznaczną wymowę). Gołe nogi – niestety, nawet latem – to nie jest dobry pomysł. I nie jest to wcale dobry sposób na przyciągnięcie uwagi, bo:
a) możemy trafić, na Pana, który od razu zakwalifikuje wydekoltowaną przyszłą pracownicę do worka z odpadkami – w ramach seksistowskich myśli; a jeśli nawet zatrudni, to wrażenie będzie się ciągnęło latami;:
b) trafimy na Panią, która nie chce konkurencji w miejscu pracy… więc przyciągniemy uwagę nie taką jak by się chciało; lub wielkie:
c) – uznają taki strój za wysoce niestosowny na rozmowę o pracę i z góry skreślą.

 

afj2Przykazanie drugie – strój na rozmowę kwalifikacyjną nie może być krzykliwy. Czyli wszelkie agresywne kolory, wielkie dodatki, krzyczące modą buty – zostawiamy w domu. Długości i kroje wybieramy więc po prostu – normalne, bez falbanek, tiulów itp., klasyka – ponad wszystko. Nie ważne czy lepiej czujemy się w spodniach czy w sukience/spódniczce – ważne, żeby linia całości była harmonijna (żadnych workowatych krojów).

 

Nie zapominamy też o dodatkach – porządnej torebce, dyskretnej biżuterii! Są ważne, bo „to co się ostatnie wkłada, jest jako pierwsze zauważane”, określa dyskretnie naszą osobowość. [Podobno lepiej przy staraniu się o wyższe stanowiska wypadają spodnie, niekoniecznie tzw. spodnium, ale dobre gatunkowo spodnie i góra].

ajf4 

Kolorystyka – również mało agresywna. Należy pamiętać, że kolor czarny też należy do agresywnych kolorów (wystarczy popatrzeć na styl rockowy, żeby na to wpaść :)), nie jest dobrze kojarzony i nie powinien być pierwszym wyborem. Lepiej wypadają granaty i szarości, nie można ich jednak zostawiać samych - lepiej połączyć z kroplą burgunda, ciemnej zieleni, miodowym (np., w dodatkach, lub małych elementach) – bo bez tego wyjdziemy całkiem bezbarwnie = nikt nas nie zapamięta.

Jasne kolory to też pułapka, wszystko co się kojarzy z domkiem dla lalki Barbie – po prostu odpada. Pastele mogą być dorosłe, ale trzeba to dobrze przemyśleć i zaplanować, więc lepiej nie ryzykować.

 

ajf5Dla mężczyzn odpowiedzią jest polityka – wystarczy popatrzeć jak ubierają się zwycięzcy politycznych bojów (kiedy kandydują). Mikro zależności kolorystyczne. Oczywiście nie trzeba zapożyczać całej agresji ubioru, ale na stanowisko dobrego managera – idealne.

Buty – to odrębny dział, oczywiście wszelkie japonki odpadają. Palce zakryte. I… przede wszystkim czyste – trzeba o tym pamiętać, jeśli idziemy na rozmowę kwalifikacyjną w listopadzie lub styczniu… Buty mogą być kreatywnym dodatkiem, albo solidną podstawą.

Generalnie to, jak się ubrać na rozmowę o pracę, definiuje z góry sama posada, o którą się staramy. Czyli jeśli jest to stanowisko kreatywne, ubiór też musi pokazać naszą kreatywność – ale w granicach wskazanych wyżej (na plus znajomość nowinek modowych, w akcentach ubioru). Jeśli stanowisko głównej księgowej – to musimy ubrać się dokładnie tak, jak w naszych wyobrażeniach powinna wyglądać systematyczna, uporządkowana osoba. Oczywiście wybieramy pozytywne (wartościowe dla danego stanowiska) cechy, bo jeśli staramy się o pracę w bibliotece miejskiej lub na wydziale fizyki, to nie należy iść w potarganych włosach i pomiętej koszuli, bo tak wyglądają naukowcy i czytelnicy na stereotypowych obrazkach. To nie o ten typ dopasowania chodzi :)


HowNotToDress
Ubiór to nasze drugie CV. Jeśli więc staramy się o pracę w szpitalu, firmie prawniczej, urzędzie – musimy skonstruować go tak, żeby nie było wątpliwości, gdzie chcemy pracować.

Jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną…? – ODPOWIEDNIO ;)

 






 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Mama w domu, czy mama w pracy?

Coraz rzadziej słyszymy „miejsce kobiety jest w domu przy dziecku”. Współcześnie wiele kobiet decyduje się na powrót do pracy. Czy słusznie? Z pewnością znaczna część z nich do tej pory zadaje sobie to pytanie.

Każda mama chciałaby dla dziecka jak najlepiej. Dlatego, gdy przychodzi moment wyboru praca albo dziecko, staje przed nie lada dylematem. Z jednej strony chciałaby wrócić do wykonywanych wcześniej zadań, z drugiej odzywa się jej instynkt macierzyński, który mówi „zostań”. I co wtedy zrobić?

 

Pani Ula (33l.) wróciła do pracy dwa lata po urodzeniu dziecka. Nie żałuje podjętej decyzji. Co ją do tego skłoniło? - Chciałam być wśród ludzi, których znałam, z którymi przebywałam wcześniej parę lat.

Nie ukrywa też, że jednym z powodów powrotu do pracy była potrzeba dodatkowych dochodów. Na pytanie co dał jej powrót do pracy, odpowiada bez namysłu - Satysfakcję, poprawił samopoczucie. Nie myślę tylko o obowiązkach domowych, ale zajmuję się czymś innym. Życie pracującej mamy nie jest łatwe. Pogodzić pracę z domem można, trzeba tylko chcieć. W moim przypadku jest to realne też dzięki pomocy męża i rodziny, chociaż sama staram się wszystkiemu zaradzić – dodaje.

Każda mama chciałaby jak najdłużej pozostać ze swoim dzieckiem, dlatego warto pamiętać, iż obecnie zgodnie z art.180 § 1.Kodeks pracy przewiduje pozostanie kobiety na urlopie macierzyńskim przez okres:

1. 20 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie
2. 31 tygodni w przypadku urodzenia dwojga dzieci przy jednym porodzie
3. 33 tygodni w przypadku urodzenia trojga dzieci przy jednym porodzie
4. 35 tygodni w przypadku urodzenia czworga dzieci przy jednym porodzie
5. 37 tygodni w przypadku urodzenia pięciorga i więcej dzieci przy jednym porodzie
a także daje prawo do dodatkowego urlopu macierzyńskiego w wymiarze od 4 do 6 tygodni.

Kobieta ma także możliwość przebywania na urlopie wychowawczym przez okres do 3 lat, ale nie dłużej niż do ukończenia przez dziecko 4 roku życia.

Teoretycznie powrót mamy do pracy zwiększa stan domowego budżetu. Niestety pojawia się dodatkowy wydatek związany z opłatą za opiekunkę, żłobek, czy przedszkole.

Obecnie przedszkola i żłobki przeżywają oblężenie. Nie tak łatwo znaleźć wolne miejsce dla swojej pociechy a miesięczne opłaty przerażają niejednego rodzica. W tym momencie pojawiają się wątpliwości, czy nie lepiej byłoby, gdyby mama pozostała w domu. Dlatego przed podjęciem decyzji warto rozeznać się w sytuacji i stawkach opłat za przedszkola, opiekunki, czy chociażby poradzić się innych mam.

Miesięczne wynagrodzenie opiekunki w dużych miastach wynosi 1200 – 1600zł/mc. W mniejszych zaś kształtuje się w granicach 500 – 800zł. Sytuacja ze żłobkami i przedszkolami wygląda następująco:
- żłobek prywatny – od 400zł do 1230zł
- przedszkole prywatne –od 400zł do 1400zł
- żłobek państwowy – od 350zł do 500zł
- przedszkole państwowe – od 300zł do 500zł

Pamiętajmy też, że początki dziecka w przedszkolu są trudne. Często stres, słaba odporność organizmu sprzyja chorobom. Dlatego też poza przedszkolem nawiążmy kontakt z osobą, która w tych trudnych dla mamy i dla dziecka chwilach, służyłaby pomocą.

Wiele kobiet zastanawia się, czy ma jeszcze szansę po kilku latach wrócić do pracy. Pani Ula z uśmiechem stwierdza - Będąc na urlopie wychowawczym nie miałam obaw co do powrotu do pracy i co do zwolnienia z niej. Szefostwo zapewniło mnie, że miejsce czeka.

Niestety każdy kolejny rok spędzony w domu, zmniejsza szanse kobiet na znalezienie pracy. Pracodawcy poszukują osób z doświadczeniem, którego nam będzie brakowało. Co prawda odchowane dzieci są dla pracodawcy sygnałem, że jego pracownica rzadziej będzie chodziła na zwolnienia spowodowane chorobą dziecka, a tym samym będzie wydajniejszym pracownikiem. Na szczęście pracodawcy coraz rzadziej „patrzą wilkiem” na kobiety ciężarne. Na jednej z rozmów o pracę usłyszałam: - My wiemy po co kobieta wiąże się z mężczyzną – po to, żeby mieć dzieci i my to rozumiemy. Kobieta urodzi, odchowa i wróci do pracy. Nie zmienia to faktu, że trafiają się też tacy pracodawcy, dla których kobieta z dzieckiem jest na starcie skreślona.

 

Jak wynika z Kodeksu pracy Pracodawca dopuszcza pracownika po zakończeniu urlopu wychowawczego do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeżeli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed rozpoczęciem urlopu lub na innym stanowisku odpowiadającym jego kwalifikacjom zawodowym, za wynagrodzeniem nie niższym od wynagrodzenia za pracę przysługującego pracownikowi w dniu podjęcia pracy na stanowisku zajmowanym przed tym urlopem. Tak samo sytuacja wygląda z powrotem z urlopu macierzyńskiego.

A jaki jest pogląd mężczyzn na temat powrotu kobiety do pracy?
Powrót mojej żony do pracy był tak naprawdę bardziej jej decyzją. Nie odradzałem jej tego ani nie namawiałem – stwierdza Zenek (37l.) - Siedząc w domu była zawsze na miejscu. Teraz planujemy każdy dzień, dogadujemy się co "z jutrem". Dajemy radę ,bo tego chcemy – mówi optymistycznie.

Pamiętajmy, że dziecko jest szczęśliwe, wtedy, gdy mama jest szczęśliwa. Chęć podjęcia przez nas pracy nie oznacza, że nie kochamy swoich pociech i nie chcemy z nimi spędzać czasu. Zanim podejmiemy decyzję rozważmy wszystkie za i przeciw. Przedyskutujmy to na spokojnie z partnerem i rodziną, do której nie raz będziemy musiały zgłaszać się po pomoc w sytuacjach patowych. Jeśli jednak nasza pensja w całości będzie miała pokrywać wynagrodzenie niani, opiekunki, żłobka czy przedszkola, wtedy poważnie zastanówmy się czy warto wracać do pracy. Idealną wówczas alternatywą (bezpłatną) o ile mamy taką możliwość, będzie od wieków sprawdzona instytucja – babcia, która dla wnuczki czy wnuka poświęci swój cały wolny czas a my będziemy spokojne wiedząc, że nasza pociecha jest w dobrych rękach.

Joanna Zegardło, 28l.

zegadlo




5-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

O dress code słów kilka…

Krótko mówiąc, dress code to zbiór określonych reguł, którymi należy kierować się dobierając strój do pracy. Oczywiście w każdej firmie obowiązują inne normy ubierania się, jednak istnieją pewne zasady, które są uniwersalne i ponadczasowe, a stosując się do nich, możemy być pewni, że ubraniowe faux pas nam nie grozi.

 

Dobierając strój do pracy warto stosować zasadę im mniej tym lepiej - postawić na skromność i
minimalizm, żeby nie narazić się na komentarze ze strony kolegów, a co gorsza - szefa. Pamiętam
jak jakiś czas temu pracowałam w urzędzie, gdzie wydawałoby się, że dress code jest normą i nikt
nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, a okazało się, że w praktyce jest zupełnie inaczej.
Dowolność ubierania się odbierała temu miejscu profesjonalizm i powagę. Dlatego tak ważne jest
jak wyglądamy w pracy. Przede wszystkim pracując w biurze (już nie tylko w instytucji państwowej,
ale każdej innej firmie) musimy przykładać szczególną wagę do swojego wyglądu po to, by klienci i
współpracownicy odbierali nas jako osoby solidne, profesjonalne i zorganizowane.

Dobierając strój do pracy warto stosować zasadę im mniej tym lepiej - postawić na skromność i minimalizm, żeby nie narazić się na komentarze ze strony kolegów, a co gorsza - szefa. Pamiętam jak jakiś czas temu pracowałam w urzędzie, gdzie wydawałoby się, że dress code jest normą i nikt nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, a okazało się, że w praktyce jest zupełnie inaczej. Dowolność ubierania się odbierała temu miejscu profesjonalizm i powagę. Dlatego tak ważne jest jak wyglądamy w pracy. Przede wszystkim pracując w biurze (już nie tylko w instytucji państwowej, ale każdej innej firmie) musimy przykładać szczególną wagę do swojego wyglądu po to, by klienci i współpracownicy odbierali nas jako osoby solidne, profesjonalne i zorganizowane.

 

Skompletowanie garderoby do pracy nie jest skomplikowaną rzeczą, o ile zapamiętamy kilka podstawowych zasad. Przede wszystkim kolor - stawiamy na klasyki - granat, beż, szary, rzadziej czarny - pomimo, że uwielbiam czerń, w pracy wygląda ona dość smutno i przygnębiająco. Wyjątkiem są czarne spodnie, czy ołówkowa spódnica. W zależności od tego, w czym nam jest ładnie i jaki kolor pasuje, polecam granat (w szczególności blondynkom), popiel i beż (niezastąpione na wiosnę i lato). Wyjątkiem może być bordowy, czy szmaragdowa zieleń.

My kobiety na szczęście nie musimy stosować się do tak restrykcyjnych norm jak panowie, którzy nie mają zbyt dużego pola do popisu jeśli chodzi o garnitury i koszule.

Jak już dobierzemy sobie kolor, zwróćmy uwagę na kroje i fason. I tak - długość spódnicy (w żadnym wypadku mini;)) - najlepiej gdyby sięgała do kolana lub kończyła się niewiele nad nim, można też stanąć z wyprostowanymi rękoma i sprawdzić czy spódnica sięga co najmniej do końca środkowego palca. Bluzki nie powinny odsłaniać zbyt wiele ciała - pleców, brzucha, czy ramion, ponieważ w pracy - niestety - wygląda to mało elegancko. W sklepach jest ogromny wybór bluzek odpowiednich do pracy, a ostatnio modne bluzki z baskinką nawet za biurkiem mogą zrobić prawdziwą furorę - polecam w szczególności do spodni rurek i ołówkowych spódnic. Oczywiście wszelkie żakiety, koszule, ołówkowe sukienki i kardigany są mile widziane :-)

Jeśli chodzi o biżuterię - dwa elementy to absolutne maximum. Szaleństwa zostawmy sobie na "po pracy", a przez te 8 godzin dziennie wstrzymajmy się od nadmiaru błyskotek. Odpadają wiszące kolczyki, szeleszczące bransolety, błyszczące kamienie i zbyt duże elementy. W pracy nie musimy zwracać na siebie uwagi biżuterią, a tym co robimy. Zegarek, czy delikatna bransoletka plus prawie niewidoczne kolczyki w zupełności wystarczą. Czasem można "przemycić " odrobinę indywidualnego stylu, ale tam gdzie obowiązuje ścisły dress code, lepiej tego nie robić.

Najczęstszym błędem popełnianym przez kobiety jest niezakładanie rajstop latem i odsłanianie stóp. Jeśli but ma minimalny otwór na palce, nikt nam głowy nie urwie, ale zakładanie sandałków jest już całkowicie nie na miejscu. Do tego koszulki na ramiączkach, które też powinnyśmy zostawić sobie na popołudnie.

Na pocieszenie dodam, że my kobiety na szczęście nie musimy nosić koszul i garniturów ;-)

Dress code nie jest na szczęście taki straszny jak go malują - przynajmniej wstając rano nie mamy problemu co znów na siebie włożyć :-)

Anna Klemm (www.melkfashiondiary.blogspot.com)




4-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Biała koszula niekoniecznie do pracy

Każda z nas powinna mieć w swojej szafie choć jedną dobrze skrojoną białą koszulę. Obowiązkowo z dobrego materiału - jest to klasyk, za który warto zapłacić więcej i mieć go na dłużej. Biała koszula może posłużyć nam przy każdej okazji zupełnie jak mała czarna (która jest równie niezbędna).

Z doświadczenia wiem, że często wzbraniamy się przed ubieraniem białych koszul w obawie przez zbyt formalnym wyglądem. Kojarzą nam się one z czasami, kiedy mimo płaczu i tupania nogami musiałyśmy zakładać je na szkolne uroczystości, a później maturę, egzaminy, czy rozmowy o pracę. Jednak biała koszula może przydać nam się nie tylko podczas różnych biznesowych, formalnych spotkań.

Pamiętajmy, żeby kupując ten element odzieży dobrać odpowiedni rozmiar. Koszula nie może rozchodzić się w biuście czy też na brzuchu, po co nam stres związany z ciągłym poprawianiem i sprawdzaniem czy wszystko jest ok :-) Najlepiej wybrać model klasyczny, bez żabotów, pasków, wzorków czy innych udziwnień, które dziś są modne, a jutro mogą już nie być. Najlepiej sprawdzi się koszula o męskim kroju, dopasowana do naszych kształtów, zapinana na guziki.

Po zakupie tego idealnego modelu można już tylko dobierać "doły" i komponować w dowolne zestawy, a zapewniam, że jest ich wiele... bo taka koszula wygląda świetnie w zestawieniu z klasyczną spódnicą czy czarnymi spodniami - włożona w środek będzie idealnym zestawem do pracy. W połączeniu z dżinsowymi rurkami i balerinami będzie świetną opcją na wyjście do galerii na zakupy. Do tego duża torba, podwinięte rękawy i mamy gotowy zestaw casualowy.

Wieczorem baleriny zamieniamy na szpilki, torbę na kopertówkę, dodajemy błyszczące kolczyki, poprawiamy makijaż i mamy gotowe ubranie na wyjście do klubu :-)

Biała koszula jest idealnym rozwiązaniem, kiedy nie ma się w co ubrać, a przecież takie sytuacje się nam zdarzają prawda?:-)

 

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Mobbing

  • Opublikowano w Praca

Koniec studiów oznacza dla większości początek naszej kariery zawodowej. Gazety codzienne, internet, znajomi – to jest nasze źródło ofert pracy. Z czasem odnajdujemy tą idealną, dostajemy zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, koniec końców wypadamy na niej świetnie. Na następny dzień rozbrzmiewa telefon, a w słuchawce słyszymy: „zapraszamy do współpracy”. Cieszymy się niezmiernie, ale czy przypadkiem czegoś nie przeoczyliśmy?

Co z naszymi oczekiwaniami co do pracodawcy? Wysokość wynagrodzenia, stanowisko, ewentualny dojazd, praca w zespole... Brzmi rewelacyjnie, ale błagam Cię przemyśl to jeszcze raz! Jesteś pewna, że Pan / Pani za biurkiem prezesa nie okaże się tyranem?

W dzisiejszych czasach co rusz słyszy się o mobbingu. Ale czy na pewno wiesz co to znaczy? Powszechnie znany mobbing objawia się zazwyczaj ośmieszeniem, poniżeniem lub odizolowaniem od grupy jednostki przez osobę na tym samym lub wyższym poziomie struktury organizacyjnej firmy.

Tak jest w teorii, a jak jest w praktyce? Nie każdy z nas potrafi odczytywać zachowania swojego przełożonego lub współpracownika (np. prezesa, kierownika, dyrektora lub osoby z tego samego poziomu) w sposób jasny. Czasem krytyka z drugiej strony jest dość nieczytelna, czasem ukryta między słowami. Jak odczytać prawidłowo te sygnały? Przytoczę kilka przykładów..

NADGODZINY
Kolejny dzień na biurku leży sterta papierów, a do końca miesiąca coraz mniej czasu! Znowu będziesz musiała zostać po godzinach. Zbliża się dzień wypłaty, wybierasz się z listą obecności do pani prezes w celu uzyskania zgody na wypłacenie wynagrodzenia za nadgodziny, słyszysz: „W żadnym wypadku! To jest Twój psi obowiązek!”.

PREMIA
W ramach powierzonych dodatkowych obowiązków otrzymujesz sporą premię od dyrektora. Cieszysz się niezmiernie! W dniu wypłaty zauważasz, że premia nie została uwzględniona. Udajesz się do kierownika w celu wyjaśnienia i słyszysz: „Nie zasługujesz na premię”.

KOMUNIKATY
Od zawsze zbierałaś wiele pochwał i rekomendacji od swoich poprzednich przełożonych. Jednak obecna przełożona robi wszystko byś nie wykonała swojej pracy należycie. Brak jasnych komunikatów i poleceń z jej strony skutkuje przykrymi komentarzami przy ocenie Twojej pracy co w konsekwencji wpływa na Twoją zaniżoną samoocenę.

OBOWIĄZKI
Do dzisiaj czułaś, że Twoja pozycja w firmie nie jest zagrożona. Jednak nagle otrzymałaś polecenie od dyrektorki przeszkolenia koleżanki z pracy w zakresie Twoich obowiązków! Oniemiałaś! Przecież szkolenie nie leży w Twoich kompetencjach... Treść takiego polecenia jest dla Ciebie jasnym komunikatem, że Twoja dotychczasowa pozycja zawodowa jest zagrożona.

Oprócz tych przykładów istnieje wiele innych sytuacji, które w sposób dotkliwy mogą wpłynąć na Twoją samoocenę, sposób wykonywania obowiązków, stan psychiczny, a nawet stan zdrowia! Jednak możesz tego uniknąć bądź zaprzestać niepożądanych działań ze strony osób odpowiedzialnych za to zajście.

Co należy zrobić? Pierwszy krok (i najważniejszy) jaki należy podjąć: koniecznie poinformować o takim zajściu pracodawcę. Takie pismo pozwoli Tobie w przyszłości ubiegać się o zadośćuczynienie i straty moralne powstałe w wyniku niepożądanych czynności ze strony współpracownika. Jest ono również podstawą do rozpoczęcia procesu w Sądzie Pracy.

Bardzo dużo osób wstydzi się o tym mówić dlatego z dnia na dzień odchodzą z firmy próbując zapomnieć o tych przykrych wydarzeniach. Jednak ja osobiście chciałabym Was namówić – korzystajcie ze swoich praw, nie bójcie się mówić, dzięki Wam może się zmienić los na lepsze nie tylko pojedynczych osób. Dlaczego mają cierpieć niewinni skoro winna jest konkretna osoba? Życzę Wam wielu sukcesów zawodowych! :)

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Zwierzenia pracującej studentki czyli jak nie popaść w monotonię

Mam 21 lat za sobą. Mam wspaniałą rodzinę, cudowne rodzeństwo, kochanego faceta i zaufaną przyjaciółkę. Mogłoby się wydawać: „mam wszystko, mam szczęście w życiu” Ale czy faktycznie tak jest? Czy naprawdę jestem szczęśliwa? - zastanawiam się...

Natłok prac zaliczeniowych, wciąż rosnąca góra materiałów do nauki, bo przecież powoli zaczyna się kolejna sesja, a na dodatek praca, która nie pozwala mi zapomnieć o sobie. Wracam zmęczona po całym dniu i nagle zostaję przytłoczona obowiązkami domowymi. Popadam w monotonię.

Kiedy odnaleźć czas na relaks i odpoczynek?

W tym całym życiowym zamieszaniu ciężko czasem jest odnaleźć czas dla najbliższych i przyjaciół, a zwłaszcza dla siebie samej. Zniesmaczona tą kilkuletnią stagnacją ruszam w poszukiwania idealnego sposobu na lepsze, wolniejsze życie bez biegu i nudnej, męczącej rzeczywistości...

Nowy wygląd = nowa „ja”

Tak na początek, na lepszy humor zaczynam od poprawy swojego samopoczucia. Jak wkraczać w nowe życie to tylko z nową „ja”! Odświeżam szafę, i wprowadzam nowe barwy w moje szare życie. „Wiosna już trwa” powtarzam sobie w myślach. A promiennego wyglądu dodają mi moje nowe włosy, w kolorze słońca i morskiego piasku. Z precyzją wykonany makijaż dodaje mi pewności siebie. Czy mogłabym czegoś chcieć więcej? Teraz czuję się atrakcyjniejsza i bardziej kobieca, nic bardziej nie cieszy jak słowa znajomych „wyglądasz rewelacyjnie”!

 

Czas na zdrowie
Nigdy wcześniej nie stosowałam diet, nie odchudzałam się i teraz też tego robić nie zamierzam. Ale po co faszerować się fast foodami, przelotem między zajęciami a pracą? Teraz wzbogaciłam moje posiłki o zdrowe owoce, świeże soki i jogurty, dzięki którym czuję się lżej. Oczywiście czasem pozwolę sobie na kawałek czekoladki, która wprawia mnie w dobry nastrój!

 

Na sportowo
Inwestycja w nowy dres i w nowe obuwie sportowe się opłaciła. Przyznaję się bez bicia – sport to zawsze była dla mnie czarna magia. A dzisiaj minimum co drugi dzień wykonuję 40 minutowe treningi. Krople potu na zdrowej, promiennej skórze, napięte mięśnie i to przyjemne uczucie zmęczenia po ćwiczeniach daje mi oprócz zdrowia satysfakcję, że mogę, że chcę więcej!

 

Segregacja życia
Na koniec pozostało mi tylko poukładać swoje życie. Oddzielić przyjemności, radości od monotonii i zmęczenia. Każdy dzień ma swój odpowiedni schemat, którego zamierzam się trzymać: najpierw obowiązki, potem przyjemności! W ten sposób nie spędzę całego mojego dnia z myślą, że jeszcze mam coś do zrobienia. Mój umysł odpoczywa tym samym ja również.

 

Dzięki tym kilku zabiegom i zmianom w moim życiu czuję, że mam więcej cierpliwości, pewności, kobiecości w sobie, a przede wszystkim więcej czasu aby poświęcić go sobie i innym. Każda z nas odnajdzie inny sposób na zachłyśnięcie się powietrzem i chwilą spokoju. Tak niewiele trzeba aby wyglądać na wypoczętą, zdrową i wysportowaną.

 

Ale najważniejsze jest to, aby chcieć wziąć swoje życie w garść póki nie jest za późno.
Mam 21 lat i wiem jak chcę żyć!

 


 

2-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS