Menu
logo tjk main

1 MAJA - pochód pierwszomajowy? Święto pracy dawniej i dziś

Niedawno, podczas podróży pociągiem, moją uwagę przykuła około 60 letnia kobieta. Dosiadła się ona do przedziału, w którym znajdowała się trójka młodych ludzi. W bardzo szybkim czasie nawiązała kontakt z pozostałymi pasażerami. Początkowo tematy były dość błahe – opóźnienia przewidywane na trasie, stan dworców kolejowych, których świetność ona jeszcze pamiętała, trochę polityki i najnowszych doniesień prasowych. Wyjątkowość tej kobiety polegała na tym, że nie wyrażała ona tylko swojej opinii ugruntowanej wieloletnim doświadczeniem i obserwacjami, ale oddawała głos młodym pytając dlaczego tak jest, szukała odpowiedzi u ludzi, których najbardziej te sprawy dotykały.

W pewnym momencie zapytała nas czy uczestniczymy w pochodach pierwszomajowych. Nim ktokolwiek z nas zdążył udzielić przeczącej odpowiedzi, ona zdążyła już wyczytać to z naszych lekko zdziwionych twarzy. Wtedy zobaczyłam w jej oczach coś bardzo smutnego. Temat nie został niestety kontynuowany i przez całą drogę zastanawiałam się o czym tak naprawdę myślała, dlaczego wtedy tak nagle posmutniała? Pierwszy maja kojarzył mi się głównie z dniem wolnym od pracy, ale co oprócz tego?

Postanowiłam zgłębić swoją wiedzę, lecz nie tylko za pomocą szperania w Internecie czy szukania informacji w książkach. Chciałam zapytać przypadkowych ludzi na ulicy czym dla nich były kiedyś pochody majowe, czy w ogóle w nich uczestniczyli.

To właśnie od takich osób dowiedziałam się, że pierwsze obchody miały miejsce już w 1890 roku. Były to lata, kiedy państwo Polskie znajdowało się pod zaborami, dlatego samo uczestniczenie w pochodach miało charakter nielegalny. Przechodnie opowiadali mi historie swoich dziadków, którzy przekazywali następnym pokoleniom opowieści związane z uczestnictwem w tym świecie. Samodzielnie przygotowywali na tę okazję chorągiewki, dbali o odpowiedni, staranny strój. Całej uroczystości przyświecała pieśń na ustach.

Obchody te często przeradzały się w niebezpieczne demonstracje, starcia z carskim wojskiem, z policją. Niepowtarzalnym jest to, że choć były to niebezpieczne czasy, ludzie tym bardziej solidaryzowali się ze sobą, a sam pochód miał charakter spontaniczny, co w późniejszym czasie zostało diametralnie zmienione.
Później przyszedł okres, w których pochody pierwszomajowe nabrały charakteru politycznego. Były organizowane na dużą skalę, ale główną rolę odgrywały tu zakłady pracy.

Spotkana na przystanku autobusowym kobieta opowiadała mi, że brała udział w pochodzie, jednak przyznać musi, że wynikało to przede wszystkim z odgórnie narzuconego obowiązku. Pomimo tego przymusu, okres ten wspomina bardzo pozytywnie. Z uśmiechem i lekkim sentymentem opowiadała o tym, co było po pochodach, a więc o możliwości spędzenia wspólnie czasu z przyjaciółmi i rodziną, różnymi atrakcjami, kolorowymi straganami. Była to dla nich w pewnym sensie forma rozrywki. Kobieta przyznała również, że z perspektywy czasu bardzo żałuje, że dziś obchody wyglądają zupełnie inaczej.

Nie zauważam dziś większej fascynacji i celebracji Święta Pracy. Dla zmęczonych ludzi jest to przede wszystkim dzień wolny od pracy, który mogą poświęcić najbliższym, chwila aby odpocząć i zregenerować siły. Dla większości jest to okres popularnej Majówki, a więc czasu wyjazdów, pikników i grillowania na świeży powietrzu.

Czy jest szansa, aby jeszcze kiedyś odtworzyć tę ideę, która przyświecała w pochodach naszym rodzicom, dziadkom, pradziadkom? Nie wiem. Miejmy nadzieję, że dla następnych pokoleń to nie będzie tylko dodatkowy, wolny od pracy dzień.

Anna Czerwiec, 23 l.

Czytaj więcej...

PRACA – istotą życia kobiety

9c2fe6cb8c357cf6d57c8926869c1003 XLNawiązując do roli pracy w życiu kobiet w XIX i XX wieku oraz okresu PRL- u, należy niniejszy tekst rozpocząć od przedstawienia najistotniejszego czynnika, który wpłynął na zmianę życia i powszechnego dostępu do różnych dziedzin pracy, a mianowicie powstania ruchu kobiet, rozwoju emancypacji w XIX wieku. Występują jednak pojedyncze stwierdzenia historyczne, iż to nie sam ruch oderwał kobietę od ogniska domowego, lecz rozwój stosunków wciągnął ją w prąd życia ogólnego.

Ewolucja ekonomiczna jaka nastąpiła w Królestwie Polskim w 1870 roku, zmusiła kobiety do zarobkowania. Rzucono się masowo na handel i rękodzieło, a zatem konieczne było przygotowanie do tych zawodów, rozszerzenie zakresu ich pracy, a co najistotniejsze zmiana krzywdzących ograniczeń prawnych. W okresie najsilniejszej fali feminizmu jaka przypadała na lata 1870-1900, duży wpływ na rozwój ruchu kobiecego mieli mężczyźni, którzy byli głównymi rzecznikami praw kobiet. To właśnie w „Przeglądzie Naukowym” ukazał się artykuł twórczości Adama Wiślickiego pt: „niezależność kobiety” w którym przedstawił radykalne żądania równouprawnienia kobiet w edukacji i pracy zawodowej.


Przemysł drobny w guberniach Królestwa Polskiego w XIX wieku, charakteryzował się przede wszystkim dużą ilością kobiet pracujących w domu na rachunek fabryk. Pozwalało to pogodzić obowiązki domowe i gospodarskie, a zarazem poszerzyć dochody rodziny. Przesilenie rolnicze, przyrost naturalny oraz ograniczone z wielu względów pole do pracy zawodowej, sprawiło iż nie tylko lud zaczął interesować się dodatkową pracą, również dla wielu wykształconych kobiet była to szansa na zwiększenie zarobków. Do przemysłu domowego niewątpliwie należało: tkactwo, szewstwo, bednarstwo i garncarstwo oraz inne specjalności w zależności od okolic. Ponadto istniały w ówczesnych czasach folwarki, które stanowiły zakłady gospodarcze w których miały odbywać szkolenia oraz kursy dla młodych panienek, które posiadłyby umiejętności w praktycznym zawodzie gospodarstwa kobiecego.

Poruszając w dalszym ciągu kwestie działalności kobiet, przeżywam literacką retrospekcję zagłębiając się w stronnice „Kobiety Współczesnej” – tygodnika publikowanego w okresie międzywojennym. Myślę, o odwadze aktywistek, ich niezłomnej wierze w swoją z pozoru delikatną siłę. Jeśli nawet trudno jest pokierować wyobraźnią tak dosadnie, uświadamiając sobie istotę radości jaką jest dla feministek uzyskanie praw, staję się widzem ówczesnych kilku chwil, kierując swoje oczy na setki kobiet, które zgodnie z konstytucją marcową, w roku 1921 uzyskały prawa polityczne. Nowe akty prawne poszerzyły grono nauczycielek, pojawiły się telefonistki, stenotypistki, a także pierwsze lekarki. Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej szanse na pracę zyskują również kobiety zamężne. Bardziej pobłażliwie i przychylnie traktowane są zawody artystyczne takie jak pisarka, malarka czy poetka.


W okresie międzywojennym sytuacja społeczno – ekonomiczna polskich kobiet uległa przemianie. Informacje dochodzące z dwóch stron, mówiły o ograniczeniu kobiet jak i zwiększeniu swobody obyczajowej kobiet przez wstrząsy I wojny światowej. Można powiedzieć, że przeobrażenia po odzyskaniu niepodległości oraz recesji na płaszczyznach życia społecznego, zmuszały kobiety do zmiany roli społecznej w tym do podjęcia pracy. Rozluźnienie obyczajowe kobiet, które dawało kobiecie swobodę, większą samodzielność zaczęło uwidaczniać się w różnych miejscach rozrywki, widoczne to było zwłaszcza w miastach, wśród inteligencji. Kobiety mieszkające w skupiskach, posiadały większą autonomię niżeli kobiety zamieszkałe w wsiach i niewielkich miastach. Na wsi ciężka praca była czymś naturalnym. W przeciwieństwie do kobiet zatrudnionych w przemyśle, praca w gospodarstwie nie wpływała negatywnie na życie rodzinne. Przy wzmożonej aktywności zawodowej kobiet, z czasem okazało się, że niemożliwe jest pogodzenie obowiązków matki i żony z stanowiskiem pracy.

Pozycję Kobiet w społeczeństwie coraz częściej wyznaczała praca zawodowa. Nie można tu jednak mówić o ambicji kobiet, samorealizacji lecz najbliższą prawdą podjęcia pracy były potrzeby materialne. Aż do końca okresu międzywojennego środowisko robotnicze kobiet w Polsce wynikało z sytuacji ekonomicznej jaka ograniczyła miejsca pracy dla mężczyzn, a także z samego faktu, że kobiety łatwiej potrafiły dostosować się do danych sytuacji.


W wojennych latach kobiety zaczęły masowo pracować w fabrykach zastępujących mężczyzn obecnych na frontach, stanowiąc tańszą siłę robotniczą. Zwiększyła się ich rola w fabrykach zbrojeniowych, przemyśle chemicznym i maszynowym. Kobiety z odpowiednim wykształceniem często zastępowały również stanowiska typowe męskie w urzędach. W latach 1910- 1912 kobiety dopuszczono również do udziału w pracach paramilitarnych, gdzie jako członkinie żeńskich oddziałów strzeleckich przechodziły szkolenia wojskowe. Po wybuchu wojny, w Oddziale Wywiadowczym i Brygadzie Legionów służyło już aż 46 kobiet.

W latach trzydziestych dwudziestego wieku odsetek kobiet pracujących umysłowo stopniowo podnosił się. Większą rolę kobiet niżeli w sferze pracy fizycznej, odgrywało powojenne wzmocnienie stanowiska społecznego kobiet, a mianowicie zacieranie granic w zakresie wykształcenia między nimi a mężczyznami. Przede wszystkim pracowały nie tylko te kobiety, które musiały, ale również te które chciały. Tę pierwszą grupę stanowiły kobiety pracujące w przemyśle ciężkim i średnim, zaś drugą grupę reprezentowały zazwyczaj lekarki.


Ruch feministek
spotykał się z zarzutem odrywania kobiet od ogniska domowego, od powołania zasadniczej roli kobiety jako matki i żony. Jednak w odpowiedzi na cios płci męskiej, delegatki przypominały iż macierzyństwo jest naturalną rolą kobiety, dlatego poszerzając swoją wiedzę i umiejętności, w pierwszej kolejności czynią to z uwagi na przyszłość swoich dzieci. Filozof Hegel uważał, że jeśli państwo jest w rękach kobiety, znaczy, że znajduje się w niebezpieczeństwie. Opinie jednak były podzielone. Inni uważali kobietę za bliższą duchowi narodu, matkę, wychowawczynię wszystkich pokoleń, posiadającą instynkt ojczyzny. Wśród działaczek pojawiały się słowa krytyki dla kobiet, które nie lubiły polityki, dotyczyło to mianowicie niemożności w dochodzeniu swoich praw. Bez udziału w życiu politycznym, nie można mieć wpływu na decyzje państwa i narodu. Praca w sejmie budowała życie kobiet i stwarzała nowe szanse na likwidacje ograniczeń, dlatego 17 marca 1921 za sprawą konstytucji, siedmioro kobiet zasiada na stanowiskach w Sejmie i Senacie.

Okres Polski Ludowej w badaniach na temat historii kobiet jest swoistą luką, której szczeliny wypełnione zostały milczeniem według przeświadczeń feministycznych kręgów. W latach 1951 – 1989 realizowano politykę pełnego zatrudnienia, ze względu na mniejszą liczbę ludności oraz liczne zniszczenia po II wojnie światowej. Po 1945 roku, pojawiły się warunki sprzyjające aktywizacji kobiet. Presja konieczności pojęcia pracy miała taki sam charakter we wszystkich warstwach społecznych. Pojawiły się nowe zawody dla kobiet, dotychczas zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Była to między innymi praca jako „traktorzystka”, „murarka”, „hutniczka” czy „maszynistka pociągu”. Praca górnicza kobiet, nie była przymusem obecnego systemu politycznego, lecz jedynie szansą na lepiej płatną pracę niżeli ta na powierzchni. Przeciwnie, wydawać by się mogło, że kopalnia to ogrom ciężkiej pracy, przy dużym zaangażowaniu fizycznym, jednakże dla wielu kobiet stanowiła ona pracę o mniejszym wysiłku, gwarantującą wyższe położenie w hierarchii i przydziały żywności.


PRL przede wszystkim odciął kobiety od przedwojennej myśli emancypacyjnej pozbawiając je również politycznej sprawczości.
Wielu współczesnych autorów, zainteresowanych ową tematyką, nie chcąc pozostawiać „dziur”, nadal sięga do źródeł analizując, tworząc nowe argumenty wyjaśniające działanie polskiej polityki ludowej. Zatem rożnie tłumaczy się represyjny okres stalinizmu, być może pomimo mnogich zarzutów odsunięcia na bok działalności feministek, można doszukać się w tym okresie „pozornej” emancypacji, swoistej niezależności ekonomicznej i prestiżu społecznego dla kobiet. A typowe męskie zawody, które zaczęły wykonywać kobiety pozwoliły na awans w społecznej hierarchii i zwiększyły niezależność finansową, która miała przekładać się na stosunek kobiet do ich tradycyjnych ról w społeczeństwie.

Leopold Tyrmand w latach 50-dziesiątych pisząc o „traktorzystkach”, „murarkach” określał ową pracę jako zbrodnia kobiecości. Prezentujące się kobiety w kombinezonach, groteskowo nazywał babochłopami. Z czasem, rzeczywiście kobieta wykonująca męski zawód była symbolem wynaturzenia stalinizmu, który pogwałcił porządek.


Podsumowując, chciałabym uzmysłowić jak ważna jest rekonstrukcja dziejów, wydobywanie wspomnień z książek, czasopism, rozmów z innymi kobietami, które uczestniczyły w tworzącej się historii, która dziś budzi podziw, krytykę bądź zainteresowanie. Zebrana wiedza na temat pracy kobiet w poszczególnych okresach naszego kraju, ma przede wszystkim uświadomić nam samą istotę pracy, która przez wieki wcale nie była cykliczną ścieżką kariery, lecz ogromnym trudem by przyszłość ich dzieci i narodu wyglądała świetliście.

Życzę wszystkim Czytelnikom przyjemnego zamyślenia, które pozwoli Wam dostrzec jak wielką ewolucję przeszły kobiety w polskiej świadomości pracy.


Magdalena Sobczak

Czytaj więcej...

Samodzielnie utrzymująca się studentka

  • Opublikowano w Praca

Studia...? Praca...? Praca...? Studia...? Chyba znacie doskonale ten dylemat.

Ja ze swojego doświadczenia wiem, że istnieje możliwość jednoczesnego uczęszczania na zajęcia w szkole, oraz pracy pozwalającej na samodzielne utrzymanie. Jednak jestem przekonana, że jest to możliwe w zdrowy sposób tylko i wyłącznie w przypadku studiów zaocznych. Jeśli chodzi o tryb stacjonarny to owszem możliwości zatrudnienia są całkiem realne, ale bądźmy szczere: wynagrodzenie za pracę w takim wymiarze czasowym wystarczy nam tylko na swoje BARDZO DROBNE wydatki, bo osobiście nie wierzę, żeby dawały możliwość samodzielnego utrzymania się...


Jestem typową indywidualistką, lubię żyć wedle własnych zasad, przekonań, po prostu po swojemu, dlatego pewnego dnia postanowiłam wyrwać się spod rodzicielskich skrzydeł i usamodzielnić w 100%. Nie miałam ani przez chwile wątpliwości, czy dam sobie radę bo znam swoje możliwości i łatwość z jaką nauka przychodziła mi od dziecka.


Samodzielne życie to idealny nauczyciel odpowiedzialności, oraz wyznaczania priorytetów, którymi stają się nie kwestie tego "jaką sukienkę kupię sobie dziś", albo "dokąd pójdę na imprezę w weekend", ale np: opłacenie mieszkania oraz comiesięcznego czesnego za możliwość uczestnictwa w zajęciach. Póki co radzę sobie całkiem nieźle:) I co najważniejsze nabywam ciągłego zawodowego doświadczenia, które teraz jest tak pożądane na rynku pracy. Mam jednak swój "mały" nałóg, którym są buty głównie na obcasie i przyznaję się bez bicia, że potrafię wydać na nie KAŻDĄ sumę nawet za cenę odmówienia sobie innych przyjemności. Nie zdarza mi się to na szczęście notorycznie :)


Jeśli studiujesz zaocznie, masz plan samodzielnego utrzymania a najważniejszą kwestią, na którą musisz zwrócić uwagę jest znalezienie pracodawcy umożliwiającego swobodną naukę nie kolidującą z obowiązkami zawodowymi. Mi udało się to już trzykrotnie:) Mogę powiedzieć, że miałam mnóstwo szczęścia, ponieważ jeden z moich pracodawców przez kilka miesięcy mojej "kariery" w byłej firmie nie tylko umożliwiał mi naukę w weekendy, ale także w ramach premii opłacał za nią czesne. Zdaję sobie jednak sprawę, że takie sytuacje to nie norma i trudno o tak wyrozumiałego i doceniającego pracę podwładnych szefa...


Idealnym układem jest praca w zawodzie, który studiujemy nabywając dodatkową praktykę i którą dodatkowo lubimy :) Teraz już wiem, dlaczego nie jestem stworzona do pracy w biurach. Nie mogę usiedzieć na miejscu :)


Karolina (23 lata)

"Ja jestem na 4 roku biotechnologii i wybierając się do szkoły 600 km od domu zmuszona byłam zmienić mieszkanie, poszukać pracy ze względu na to, że moich rodziców nie stać było na utrzymywanie mnie. Znalazłam pracę wynajęłam pokój, bo mieszkanie to za drogi interes. Czasami było mega ciężko. Zastanawiałam się nie raz co zrobię do końca miesiąca, ale jakoś przeżyłam :) Nauczyło mnie to gospodarności i odpowiedzialności. Najważniejsze to CHCIEĆ !!!"


Trzeba zdać sobie sprawę z tego, iż praca i studia to kwestie, które niełatwo pogodzić i nie każdego na to stać. Każda z Was jednak zapewne jest świadoma swoich możliwości, a jak rzekła Karolina najważniejsze jest nastawienie. Jeśli czegoś bardzo chcemy to do tego dążmy :)

Czytaj więcej...

Czy łatwo pogodzić studia i pracę?

  • Opublikowano w Praca

Kiedy opadną już emocje w październiku po pierwszych zajęciach i spotkaniach ze znajomymi, większość z nas zacznie zastanawiać się nad podjęciem pracy.

Nowy rok akademicki, nowe wyzwania, nowe wydatki... wszystko to kosztuje a możliwości każdy ma ograniczone.


Warto więc poważnie pomyśleć o dodatkowym źródle dochodu, w miarę stałym, w zależności jakie kto ma szczęście i ile czasu może na to poświęcić, bo pogodzenie pracy i studiów stacjonarnych nie jest takie proste.

Przeglądamy oferty, szukamy w internecie, pytamy się znajomych, czy "czegoś" nie wiedzą, a wszystko po to, aby stać się bardziej niezależną i móc pozwolić sobie na więcej.


Jednak najpierw musimy odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie:
czy jestem w stanie jednocześnie pogodzić naukę i pracę?

Bez wątpienia, wymaga to dobrej organizacji, ale nie jest też niewykonalne.

Pierwszym problemem jaki napotykamy zaraz na samym początku, jest oczywiście znalezienie pracy, która chociaż w części odpowiadałaby naszym preferencjom (chociaż żadna praca nie hańbi); jednak niestety na dzień dzisiejszy znaleźć w Poznaniu pracę, nie jest tak łatwo. Zazwyczaj liczba ofert na rynku, nie jest proporcjonalna do liczby osób jej poszukujących, a jeśli już upatrzyliśmy sobie coś konkretnego, wymagania stawiane przez pracodawcę mogą się okazać zbyt wysokie do tego, co na obecnym etapie naszego życia - studenta, możemy wpisać w CV (zakładam, że z czasem przybywa nam skilli). Jednak gdy los się do nas uśmiechnął i cudem znaleźliśmy konkretną ofertę, która nas satysfakcjonuje, uważamy że śmiało sobie poradzimy i postanawiamy napisać CV oraz list motywacyjny (dobrze jest się przyłożyć do tego i zastanowić, co konkretnie w nim umieścić, a z czego raczej zrezygnować - umiejętność sprawnego włączenia komputera nie powoduje przewagi nad konkurencją i nie daje dodatkowych plusów w oczach przyszłego pracodawcy). Teraz należy nacisnąć tylko przycisk "wyślij" i nasz mail posyłamy do skrzynki potencjalnego przyszłego szefa z nadzieją, że dostaniemy mail zwrotny lub telefon… Pozostaje nam tylko czekać na odpowiedź i czekać... oraz czekać... Doskonale to znasz, kiedy wysłałaś 254,5 maila ze swoimi kwalifikacjami, a odpowiedzi zwrotnej jak nie ma, tak nie ma. Po takiej akcji można pogratulować sobie kreatywności i wpisać się w listę innych/kolejnych przygnębionych.

Tak swoją drogą… komu chce się przeglądać 254,5 niemalże identycznych CV, które różnią się nieznacznie treścią i schematem? Dzisiaj ważne jest, aby wyróżnić się od innych kandydatów, zwrócić na siebie uwagę, zaskoczyć pracodawcę pomysłowością, siłą przebicia i zaangażowaniem, które może nam otworzyć drogę do rozmowy kwalifikacyjnej, a w uporczywej konsekwencji zdobyć pracę (nie mylić z wolantariatem).

Dlatego - weź sprawy w swoje ręce a na pewno nie staniesz w szarym szeregu z innymi starającymi się o tę samą pracę, jeśli zamiast wysłania CV na maila, zadzwonisz i umówisz się na konkretną rozmowę (grunt, to pewność siebie i kwestia doboru argumentów).


Jeśli jednak już znajdziemy się na rozmowie kwalifikacyjnej, jest kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę:
  • - przede wszystkim dowiedz się jak najwięcej o swojej przyszłej firmie. Polec i zaprzepaścić swoje szanse na pytaniu dotyczącym prowadzonej przez nią działalności, to niewątpliwie porażka!
  • - dobrze się zastanów, co chcesz powiedzieć na rozmowie z pracodawcą oraz jak przedstawić swoje mocne strony. Pomyśl, jak przekonać, że to właśnie Ty, a nie ktoś inny jest najlepszą osobą na to stanowisko
- jeśli uważasz, że niepotrzebne jest Ci przygotowanie przed rozmową, to nie masz racji. Jest to jeden z głównych błędów jakie popełniają kandydaci. Poświęć choć kilkanaście minut na zrobienie sobie małego "resume" swoich słabych i mocnych stron
- pamiętaj o odpowiednio dobranym ubraniu: tutaj odsyłam do bliższego zapoznania się z tą tematyką, gdyż to dość ważna i konkretna wiedza. Umiejętne, dopasowane do sylwetki ubranie tworzące pasujące do siebie elementy na pewno sprawią, że zaprezentujemy się profesjonalnie
- oczywiście mowa niewerbalna. Podczas rozmowy jesteśmy cały czas dokładnie obserwowane, a osoba która jest po drugiej stronie doskonale potrafi wyciągnąć wnioski z naszych gestów, ruchów, czy mimiki twarzy, tak więc warto co nieco dowiedzieć się, o czym świadczą nasze czasem nieświadome ruchy i co przez to mówimy o sobie poprzez mowę ciała

 

Tych kilka wyżej wymienionych bardzo ogólnych uwag, powinno dać Wam nieco szerszy pogląd na co warto zwrócić uwagę poszukując pracy, oraz jak się przygotować do rozmowy z przyszłym szefem. Warto rozejrzeć się za pracą lub stażem powiązanym z naszym kierunkiem studiów.

Zwykle nie studiujemy po to, aby po zakończeniu nauki udać się do urzędu pracy i już oficjalnie podnieść stopę bezrobocia w naszym kraju. Na dzień dzisiejszy absolwentom uczelni wyższych jest bardzo trudno znaleźć pracę, bo firmy nie chcą zatrudniać świeżo upieczonych magistrantów z racji ich zerowego doświadczenia, a to jest kluczem do otwarcia zawodowej kariery (mile widziane 2 - letnie doświadczenie w zawodzie). Pytanie tylko jak je zdobyć? Podczas studiów jest wystarczająco dużo czasu, aby rozejrzeć się za stażem w konkretnej firmie. Przez trzy miesiące harówki (niestety prawie za darmo), na pewno poszerzymy swoje horyzonty pod kątem praktycznym, a odbycie stażu pomiędzy jednym, a drugim rokiem akademickim pozwala nam w późniejszym czasie naprawdę zaoszczędzić mnóstwo czasu w poszukiwaniach pracy. Firmy zupełnie inaczej patrzą na osobę, która ma choć niewielkie doświadczenie w swoim fachu, dlatego takie rozwiązanie ma jak najbardziej sens.


Niestety prawdą jest, że połączenie studiowania i pracy, będzie nas kosztować wiele wysiłku i wyrzeczeń. Będziemy musieli często dokonywać wyborów, odmawiać co niektórych wyjść ze znajomymi, bo właśnie wtedy będziemy musieli podbić "kartę na zakładzie". Ma to jednak też i swoje dobre strony, bo to inwestycja w naszą przyszłość, która zdecydowanie ułatwi nam późniejszy start zawodowy po zakończeniu studiów. Warto zatem dobrze zorganizować sobie czas i ustalić pewne priorytety, a łatanie naszej dziury budżetowej wyjdzie nam zdecydowanie lepiej niż rządowi.


Wybór strategii pozostawiam Wam, bo każda z nas ma inne plany, inne cele i inne potrzeby.
Więc? Ruszamy?

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS