Menu
logo tjk main

Pary wśród grupy przyjaciół i relacje między nimi…

To była jedna z wielu imprez tego lata. Urodziny, imieniny i „domówka” u kolegi, na której ja i mój chłopak poznaliśmy nowych znajomych. Dobrze się bawiliśmy, była świetna muzyka. W pewnym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak… Nowi znajomi zachowywali się dziwnie podczas tańców. Tomek*, który był w związku z Andżeliką, tańczył z Joanną, łapiąc ją za pośladki i mówiąc pieszczotliwie „kochanie” albo „słoneczko”. Pomyślałam, że za dużo wypił i zdenerwowana, zaczęłam wypatrywać Andżeliki, żeby jej pokazać co się dzieje. A ona… bawiła się trochę dalej z Piotrkiem, chłopakiem Asi. Zamurowało mnie, gdy zobaczyłam u nich podobne sceny, które ujrzałam przed chwilą. O co tutaj chodzi?...pomyślałam w lekkim szoku.

Joanna przyuważyła, że patrzę się na nich jak na wariatów. Podeszła do mnie i powiedziała: „My się tak tylko bawimy. Jesteśmy grupą przyjaciół już długie lata, mamy do siebie zaufanie. To przecież nic złego”. I poszła bawić się dalej, ale ja nadal nie mogłam uwierzyć w to, co oni robią. No ale - nie przyszłam tutaj, żeby się zamartwiać jakimiś wymysłami innych ludzi, tylko żeby dobrze się bawić. Po jakimś czasie zaczął ze mną tańczyć Tomek. Nagle złapał mnie w pasie, podniósł i wybiegł z salonu na taras, gdzie siedział Kamil, mój chłopak. Ześlizgnęłam mu się a jego ręka znalazła się na moim pośladku i to pod spodenkami… Spojrzałam na niego z wściekłością, a potem na Kamila. Mierzył go wzrokiem, po czym podniósł głos i powiedział: „A Ty gdzie dotykasz moją dziewczynę? Lepiej uważaj, bo jak to się znowu powtórzy…”. Wiedziałam, że Kamil mógłby nie zapanować nad sobą, gdyby widział, że któryś z tamtych się do mnie przystawia. Nie byliśmy jednak u siebie więc musieliśmy panować nad emocjami, żeby nie doszło do jakiejś awantury… Z drugiej strony byłam szczęśliwa, że Kamil i ja mamy takie samo zdanie na ten temat, że walczyłby o mnie. Dlatego później, gdy poszliśmy tańczyć już razem, unikałam ich towarzystwa…

Andżelika oczywiście nie miała żalu do Tomka, za to, że mnie „tam” dotykał. Mnie osobiście coś takiego by zabolało, gdyby mój chłopak łapał za pośladek inną dziewczynę. Nie rozumiałam tych ich „zasad”, jeśli w ogóle tak to można nazwać. Kamil mi później powiedział, że Andżelika również chwytała go za pupę, ale odsunął jej dłoń - No i co, przecież nic złego nie robię. To jest śmieszne, to ma być tylko zabawa. Ja nie jestem zazdrosna o Asię, a ona o mnie. Ale nie martw się, Tobie i Monice (czyli mnie) nie zrobiłabym żadnego świństwa.

Dla mnie to nie jest raczej normalne, że wy wszyscy się tak obmacujecie. Ciekawe co by powiedziała Monika, gdyby zobaczyła ciebie chwytającą mnie za pośladki!

Czy byłam o to zła? Chyba nie. Bo widziałam ich zachowanie i widziałam, że oni tak robią. Każdy z każdym.  Z drugiej strony ciekawe, że oni uwielbiają się obmacywać. Zastanawiałam się jeszcze, co by było, gdyby Kamil był tam sam. Jakby to wtedy wyglądało… Jakoś nie ufałam im do końca, jeśli chodzi o zapewnienia, że nie wywiną mi żadnego świństwa.

Naprawdę dobrze się bawiłam, wytańczyłam ile się da. Ale pomiędzy tym wszystkim czułam niepokój. O siebie i o Kamila. O nas. Czyhające niebezpieczeństwa, które z pozoru są niewinne, mogą doprowadzić do różnych sytuacji. Kamil był na mnie trochę zły, że nie zareagowałam, np. nie odpychając ręki Tomka ode mnie, ale on zaskoczył mnie totalnie, choć powinnam była być na takie możliwości przygotowana.

Zadaję sobie pytanie - czy w dzisiejszym świecie takie coś jest normalne i…bezpieczne. Przecież z każdej strony media bombardują nas tematami o zdradach itp. Jeśli pozwolimy sobie na takie poluźnienie zasad, nawet w ramach żartów, to ktoś się kiedyś zapomni lub uzna, że to przecież nic złego i się stanie… Tym bardziej na imprezach, gdzie nie brakuje alkoholu… Ja tak nie chcę. Nie po to buduję ze swoim chłopakiem coś, by później przez kogoś innego i jego dziwne zwyczaje to stracić. Myślimy poważnie o swoim związku i o wspólnej przyszłości. A samo podejście do tego jak chcemy żyć i jak siebie nawzajem traktujemy, ma bardzo duże znaczenie. Znając kogoś bardzo długo, mimo wszystko nie chciałabym, żeby ta osoba „przystawiała” się do mojego partnera, nawet nie mając nic złego na myśli. Każdy taki widok, obłapujących się „gdzie popadnie” i mówienie do siebie „kochanie moje”, sprawiłoby mi ból. A może jestem za bardzo zazdrosna, może nie jestem na czasie? Być może… Uważam jednak, że takie zachowanie nie jest fair wobec partnerów. Pozwalanie sobie na zbyt wiele nie jest najbardziej rozsądne. Nie wstydzę się tego, że mamy takie a nie inne zasady. Przynajmniej wiem, czego mogę się spodziewać u swojego chłopaka i czy mogę czuć w nim oparcie. A on wie, czego może spodziewać się po mnie.

Mówi się, że przyjaźń silniejsza jest niż miłość. Inni uważają odwrotnie. Nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną. A jeśli nawet takie przypadki się zdarzają, to nie jest ich dużo. Prędzej czy później zawsze do czegoś dochodzi.

Ciekawi mnie jak potoczy się dalej życie tej grupy ludzi. Czy po pewnym czasie uznają, że popełniają błąd? Czy zrozumieją? A może się mylę, może ich zachowanie pozostanie bez zmian…Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim i mam nadzieję, że ostatni. Kiedy poznamy innych ludzi, chciałabym, aby oni w taki sposób nie postępowali...

Resztę przemyśleń pozostawiam Wam, Drodzy Czytelnicy.

*  - imiona zostały zmienione

Monika Rymaszewska, 20l.
Czytaj więcej...

Archetyp przyjaźni, czyli o relacjach matki z córką. Jak z biegiem lat zmieniają się potrzeby, oczekiwania, obowiązki względem siebie - CZ.1

Pierwsza, silna i najbardziej intymna więź jaka łączy nas z drugim człowiekiem. Wytworzona bliskość jest naturalna, wręcz przenoszona z mlekiem matki. Podpatrujemy, powtarzamy pierwsze słowa. Z upływem lat nasze problemy dorastają wraz z nami. Wówczas również powinnyśmy móc na nią liczyć, a relacje powinny być na tyle elastyczne, aby nagiąć się do potrzeb dorosłej już córki. Wzajemna miłość ulega nieuchronnym metamorfozom. Właściwy emocjonalnie związek z matką wymaga obustronnej współpracy.

W okresie niemowlęcym nasz los jest w rękach matki. Bezbronne, w pełni ufające, zasypiamy w ramionach. Czujemy oddech, ciepło, bicie serca. Zawsze jest przy nas ktoś gotowy bezinteresownie ofiarować swą opiekę i troskę. Wtedy rodzi się poczucie, że zasługujemy na czyjąś miłość. Podejmujemy wiele śmiałych kroków, bo wiemy, że matka i tak będzie o krok przed nami. Niczym niezachwiane bezpieczeństwo pozwala nam poznawać świat.

Szkoła, zetknięcie się z rówieśnikami, to swoista weryfikacja dotychczasowych doświadczeń. Lekcje pozwalają nam zdobywać nowe umiejętności. Zadania stawiane są w szerszym gronie odbiorców. Uczymy komunikować się z innymi. Z niektórymi nawiązujemy pierwsze bliższe więzi. Czasem musimy się czymś podzielić. Wiele razy zrobić coś, na co niekoniecznie mamy ochotę. To, dlaczego czasem trzeba ustąpić lub bezinteresownie pomóc, tłumaczy nam mama. Wpaja wartości, które pozwalają nam koegzystować. Najlepiej uczymy się przez obserwację. Jeśli nasza mama w pełni hołduje zasady moralne i etyczne, wierzy w nie i stara się stosować, wówczas nie musimy silić się na uprzejmości bądź altruizm, gdy wymaga tego sytuacja. Nie mamy też obaw, żeby pójść i podzielić się problemami. Jest osobą, co do której mamy pewność, że uszanuje nasze zdanie, wysłucha. Nie zgani za popełniony błąd przed obcymi na forum, nie zawstydzi, lecz stanie po naszej stronie. Zaufanie jest szczególnie ważne, kiedy mamy kilkanaście lat. Pierwsze miłosne rozczarowania, nie powinny spotkać się z dezaprobatą, obojętnością, spychaniem na dalszy plan. Mimo, że w pogoni za rozwiązywaniem wielu problemów, młodzieńcze zakochanie jest dla matki błahostką, nie powinna tego okazać. Zdolność do coraz głębszych uczuć dorasta wraz z nami, tak więc warto ją pielęgnować od najmłodszych lat i nie odsuwać na boczny tor. To pierwszy sygnał, że córka potrzebuje powierniczki swoich sekretów, doradcy. Żadna, nawet najlepsza przyjaciółka, nie jest w stanie zastąpić matki, która od urodzenia buduje poczucie bezpieczeństwa. Wpojona za młodu umiejętność słuchania drugiej osoby procentuje w późniejszym, dorosłym życiu:
Mama nauczyła mnie dobroci, wrażliwości, troski o drugą osobę. Zawsze zwracała uwagę, że trzeba być sobą. Nigdy nikogo nie udaję i potrafię odnaleźć się w wielu trudnych sytuacjach.

Nie zawsze jednak odpowiedź jest tak oczywista, utwierdzająca nas w ideałach. Różne okoliczności mają wpływ na ukształtowanie norm, którymi kierujemy się w życiu. Po tylu latach ciężko oddzielić wpływ środowiska wewnętrznego od zewnętrznego. Nie zastanawiamy się nad schematami postępowania, które są już w nas zakorzenione:
Trudne pytanie, nie wiem jak na nie odpowiedzieć, żeby było zgodne z prawdą. Samodzielności nauczyłam się w szczególności na studiach, gdy musiałam wyjechać do innego miasta. Myślę, że to naturalne. Z dzieciństwa pamiętam, że mama zawsze mówiła ,,nie kłóć się z siostrą” ( śmiech ). Sądzę, że podejście do wielu problemów i spraw, odpowiedzialności za swoje czyny, to wartości odziedziczone. Kiedy jesteśmy mali, matka jest autorytetem i mimo, że teraz ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, z pewnością jest we mnie wiele zachowań, których nauczyłam się, będąc dzieckiem, od swojej mamy.

Wraz z wkroczeniem w dorosłość, matka zaczyna odgrywać zupełnie inną rolę. Nie jesteśmy już od niej zależne. Dotychczas symbiotyczny związek rozpada się bezpowrotnie. Budowanie własnej odrębności i tożsamości jest czymś naturalnym. Więź emocjonalna na zawsze jednak pozostanie wyjątkowa i wbrew pozorom tak samo silna. Matka mimo dużej zmiany zachowuje swój autorytet. Jeśli zrozumie i pogodzi się z pozycją doradcy w życiu córki, wówczas w najlepszy sposób okaże swoją miłość oraz troskę. Nie może już niczego zakazać, ani ingerować w plany dorosłego człowieka. Może zawsze dodać siły dobrym słowem i wiarą w możliwości.

Opieka, którą jesteśmy otaczane od poczęcia po pełnoletniość, ma wyjątkowy wymiar. Rola matki jest jedną z najtrudniejszych. Troska o zaspokojenie potrzeb uczuciowych dziecka to ogromna odpowiedzialność. Od charakteru matczynej miłości, zależy przyszłe życie uczuciowe córki. Swój autorytet buduje na bezwarunkowej miłości, akceptacji, ufności. W okresie dorastania sytuacja ulega zmianie, kontakty nawiązywane poza domem wywołują wpływ na zachowanie, wyrażane opinie, poglądy. Niezależnie od tego matka nadal jest wzorem zachowania. Jeśli będzie wspierać córkę w dążeniu do samodzielności, odpowiedzialności za swoje postępowanie, świadomego tworzenia własnej tożsamości, tym większą ma gwarancję, że więź nie zostanie przerwana. To trudne zadanie, wymagające dużego wkładu pracy, nieustannej chęci pracy nad sobą a także nad własnymi emocjami. Duma matki z wychowania dojrzałej emocjonalnie, zdecydowanej, potrafiącej znaleźć własną drogę w życiu córki, jest swoistą nagrodą za włożony trud.

Ewa Kuhnert, 23l.

BIBLIOGRAFIA
1. Chapman G., Sztuka okazywania miłości nastolatkom, Warszawa 2004
2. Sosnowska A., Dobra miłość. Co robić, by nasze dzieci miały udane życie, Warszawa 2002
Czytaj więcej...

Przyjaciółka szefem. Czy taki układ ma szansę przetrwać?

Relacje między kobietami przeważnie bywają skomplikowane, ale gdy mowa o trwałej i silnej przyjaźni, często wieloletniej, wydaje się, że nie ma rzeczy, która mogłaby ją złamać. Jednak takie myślenie może być złudne, gdyż „zmiana ról odgrywanych” przez obie osoby może zaważyć na kontaktach między nimi, zwłaszcza, gdy do tej pory były na równorzędnej pozycji, a nagle jedna została szefową drugiej… Czy w takiej sytuacji przyjaźń przetrwa? Chciałoby się powiedzieć - tak. Przecież jedna osoba powinna cieszyć się z sukcesu drugiej, zwłaszcza jeśli są sobie bliskie. Jednak rzeczywistość bywa zupełnie inna.

Zosia i Magda to dwie przyjaciółki od lat pracujące razem. Tworzą mały, bo kilkuosobowy zespół. Zosia, wraz z obecną kierowniczką tworzyły firmę od samych początków i mimo, że są tylko czyimiś pracownikami, bo właścicielem placówki jest spółka, to włożyły wiele energii i wysiłku w jej zorganizowanie. Po roku, ich współpracownikiem została Magda, a kilka miesięcy później dołączyła jeszcze jedna osoba. W czteroosobowym składzie dogadywały się idealnie. Do czasu, kiedy aktualna kierowniczka złożyła wymówienie, a jej miejsce zajęła wspomniana Zosia. Do tej pory panie dzieliły te same obowiązki, a dodatkowo Zosię z Magdą łączyła przyjaźń. Nie raz spotykały się w knajpce, by wspólnie ponarzekać na kierowniczkę, czy niezbyt wysoką pensję. Małe ploteczki z pracy nikomu nie szkodziły, a te spotkania zbliżyły do siebie obie kobiety, tak bardzo, że po latach zostały najlepszymi przyjaciółkami, odwiedzały się w domu, znały swoich mężów i rodziny.

Co sprawiło, że nastąpił kryzys? Wiele drobnych sytuacji. Początkowo obie cieszyły się, że stworzą zespół na własnych zasadach, bez miłej, ale despotycznej i wymagającej szefowej. Jednak nowe stanowisko Zosi wymagało respektowania jej poleceń przez zespół. Trudno przecież wyegzekwować od pracowników realizowania wytycznych służbowych, gdy nie jest się traktowanym serio. Brak autorytetu, którego doświadczyła bohaterka przytoczonej historii sprawił, że zespół zamiast działać prężniej, zaczynał się sypać.

Wszystkie prośby kierowane do pracowników, w tym także do przyjaciółki, były odwlekane, a koleżanki zwracając się do nowej szefowej po imieniu (bo tak zwykle mówiły do siebie w pracy) śmiały się, że czuje ona władzę, że wpadła w rolę i niebawem stanie się despotką w spódnicy. Te początkowo śmieszne i niesprawiające przykrości żarty zaczynały przybierać inne formy.

Przerwa na lunch, którą zwykle spędzały wspólnie w małej kawiarni piętro niżej, stała się krępująca, gdyż wszyscy milkli, gdy do stolika zbliżała się Zosia. Podobnie z przerwą na papierosa i innymi małymi spotkaniami w kuchni czy stołówce. Przerywano żarty i śmiechy, a gdy Zosia pytała z czego się śmieją, udzielano jej wymijających odpowiedzi. Nie potrzeba było wiele czasu, by zrozumiała, że to ona jest obiektem kpin, którym przewodzi jej najbliższa przyjaciółka Magda.

Zazdrość, być może nieświadoma, objawia się wieloma złośliwościami. Nie jest to nagłe zerwanie przyjaźni, lecz drobne grzeszki popełniane z żalu, że ktoś jest od nas lepszy. I tak małe złośliwości zmieniają atmosferę w pracy, do tego stopnia, że relacje często stają się tylko służbowe, a z dawnej przyjaźni nic nie pozostaje.

Pracodawca myśląc o awansie kogoś ze swojej firmy, chce widzieć tylko korzyści, które mu dana osoba przyniesie. Tym samym to, co przeszło koło nosa zazdroszczącej osobie - jest dla niej porażką i zadręcza się ona z powodu sukcesu kogoś innego a nie własnego. Szkoda, że zapominamy o poświęceniach awansowanej osoby, jakie wiążą się z otrzymaniem nowego, wyższego stanowiska. My widzimy tylko lepszą pensję, rozwijającą się karierę i nowe możliwości, ale być może te korzyści zostały osiągnięte zostawaniem po godzinach, zwiększonym stresem lub ciężką pracą w weekendy, kosztem rodziny, więc awans jest zasłużonym wynagrodzeniem i docenieniem tych trudów.

Zazdrość potrafi wykrzywić nasze spojrzenie na daną sprawę. To co osiągnęła koleżanka z pracy, nagle staje się lepsze i automatycznie same chcemy to mieć. Zachowanie przyjaciółki Zosi - Magdy było prawdopodobnie spowodowane tym uczuciem. Żal, że to ona nie została leaderem zespołu, a przecież miała takie same szanse, sprawił, że starała się na siłę umniejszać sukces przyjaciółki - od początkowych żartów i zbytniej swobody, po bezczelność i brak wykonywania swoich obowiązków.

Pomieszanie relacji osobistych i zawodowych, może skutkować wieloma niepowodzeniami na obu płaszczyznach. W pracy osoba podwładna, która przyjaźni się z szefem często czuje się bezkarna i zbyt pewna siebie. Myślenie schematem typu: skoro widziałam szefową w cekinowej bluzce tańczącą w kiczowatym klubie, bądź płaczącą po rozstaniu z ukochanym, to niemożliwe, aby ona zwróciła mi uwagę, że mam nieodpowiedni strój służbowy lub że zwierzałam się w pracy ze swojej ostatniej przygody miłosnej innej koleżance. W takiej sytuacji, gdy jednak dochodzi do konfrontacji na relacji szef-pracownik, podczas której przyjaciółka-szef upomni swojego pracownika, każda uwaga może być odebrana bardzo osobiście. Skarcona osoba może pomyśleć, że skoro sama często była świadkiem różnych scen stawiających nową szefową w niezbyt korzystnym świetle, to może czuć się uprzywilejowana i liczyć na całkowitą tolerancję swoich niekoniecznie profesjonalnych zachowań. Stąd też w przypadku powtarzających się spięć na płaszczyźnie zawodowej pomiędzy szefem a podwładnym, może dojść do odsunięcia się od siebie przyjaciółek i osłabienia więzi prywatnej, niezwiązanej z pracą.

Ważne jest wytyczenie sobie konkretnych i stanowczych granic. Nie jest to proste, bo jak wyrazić się niepochlebnie o projekcie przyjaciółki, nad którym pracowała wiele godzin? Jak z pokorą przyjąć wszelką krytykę a następnie po kilku godzinach pójść wspólnie na kawę? Brakuje także jednego czynnika łączącego dawne przyjaciółki, jest to jak w przypadku historii Zosi i Magdy - wspólny front przeciwko wrogowi. Mimo, iż nie doświadczały wielu przykrości ze strony dawnej szefowej, to lubiły czasem ponarzekać na jej władczy ton, czy brak wyrozumiałości. Z kim teraz o tym rozmawiać, skoro to przyjaciel stał się nagle przysłowiowym „wrogiem”? Wtedy często nawiązują się bliższe więzi pomiędzy pracownikami a nowy szef - szefowa, która kiedyś była jedną z nich, zostaje tematem plotek.

Jednak czy zawsze przyjaźń jest z góry skazana na przegraną? Nie musi przecież tak być, ale trzeba włożyć sporo wysiłku, by oddzielić przyjaciółkę od szefa i przyjaciółkę od pracownika. Wszelkie służbowe konflikty i nieporozumienia - wyjaśniać w pracy, a nie opowiadać o nich z żalem innym pracownikom. Przyjaźń jest bowiem relacją bardzo trwałą i mocną. Wystarczy tylko odpowiednio nią pokierować, by z faktu, że przyjaciółka została szefem - czerpać same korzyści. Trzeba natychmiast ustalić nowe zasady, podkreślić fakt, że relacje zmieniły się w danej grupie, jednak nadal jest się zespołem, a posiadanie przyjaciela - szefa, może świetnie sprawdzić się w dalszej pracy np. miłą i bezpośrednią atmosferą w biurze. Już sam sukces bliskiej osoby powinien cieszyć. Jeśli jednak dostrzegalne są objawy zazdrości, warto bardziej zmotywować zespół do działania, pokazując im, że również mają możliwość awansu i kariery.

Dodatkowo nowy szef zna podwładnych lepiej niż poprzedni, gdyż był jednym z nich i przyjaźnił się z zespołem lub chociażby z jego częścią. Może zatem tak przydzielać zadania, by pracownicy wykonywali to, co najbardziej lubią i w czym są najlepsi. Taki podział ról przyniesie owocną współpracę i obustronne korzyści.

Przyjaźń pomiędzy dwiema osobami pracującymi w tej samej firmie, nie należy do łatwych, lecz warto pamiętać, by nie zniszczyć czegoś, co jest ważniejsze niż kariera czy stan konta.

 

Elżbieta Reimann, 24l.

Czytaj więcej...

Kobieta zawsze zrozumie kobietę, ale czy na pewno?

O przyjacielskich związkach między kobietami powiedziano i napisano już wiele. Powszechnie znane jest stwierdzenie, że najlepszą przyjaciółką i powierniczką kobiety musi być przedstawicielka tej samej płci. Tylko ona zrozumie kobiece bolączki, poplotkuje, wesprze w ciężkich chwilach.

Czy jednak doskonałe porozumienie między kobietami to rzeczywiście coś stałego i niezmiennego oraz czy jedna kobieta może naprawdę w pełni i zawsze zrozumieć stanowisko i postępowanie drugiej?

Co nas łączy
Nie da się ukryć, że kobiety lepiej dogadują się między sobą, niż z mężczyznami. Uwarunkowane jest to głównie czynnikami biologicznymi i kulturowymi, czyli podobieństwem zachowań własnej płci. Kobiety czują wspólnotę z innymi osobnikami tego samego rodzaju, bowiem podobnie odczuwamy, podobnie się zachowujemy, podobnie myślimy, mamy wspólne cele i światopogląd.

Kobietom łatwiej porozumieć się między sobą niż z mężczyznami, bowiem łączy nas zainteresowanie tą samą tematyką. Przez rozmowy o rodzinie, przyjaciołach, zakupach, ubraniach, zdrowiu, jedzeniu czy dietach, zaspokajamy nasze potrzeby emocjonalne oraz budujemy poczucie wspólnoty i intymności z przyjaciółkami. Jednakże w naszym życiu bywają chwile, kiedy jesteśmy przekonane, że nasze problemy musimy rozwiązać same i nie czujemy potrzeby zwierzania się z nich nikomu.

W swoich konwersacjach kobiety zwracają uwagę na podtrzymanie więzi z drugim człowiekiem i na interakcję między sobą. Służą temu rozmowy o dużych problemach i drobiazgach. Jednakże zdarza się również dość często, że pod pozorem współpracy i przynależności zaczyna się dążyć także do współzawodnictwa i krytykowania. Zazwyczaj zdrowe przyjaźnie między kobietami są pozbawione tego elementu, jednak bywają także „trudne” typy kobiet, z którymi ciężko znaleźć wspólny język.

Kiedy porozumienie staje się niemożliwe?
Słownikowa definicja „porozumienia” podaje, że jest to wspólnota poglądów w jakiejś sprawie, jednomyślność, a także wzajemne zrozumienie. Gdy brakuje wspólnoty poglądów i zdań w konkretnej kwestii, kobiety często czują się niezrozumiane przez swoje przyjaciółki, a przez to izolują się od otoczenia. Pojawia się uczucie osamotnienia i alienacji.

Co jest więc kluczem do porozumienia, akceptowania swojej sytuacji i tworzenia zdrowych stosunków między kobietami?


Po pierwsze warto uświadomić sobie, że każda kobieta powinna budować w sobie poczucie własnej wartości i starać się uniezależnić od zdania innych ludzi. Jest to swego rodzaju dojrzałość, by mimo odmiennego zdania przyjaciółki i poczucia osamotnienia w swoich wyborach, zachować pewność siebie i móc zaakceptować inne zdanie bez poczucia zdrady ze strony bliskiej nam koleżanki.

Ważne jest, aby umieć zaznaczyć granice przyjaźni. Każda z nas jest jednostką autonomiczną, a zdanie przyjaciółki powinno być głosem doradczym, a nie wyrocznią! Nie można żyć życiem innych, za nas także nikt życia nie przeżyje. Druga kobieta może być świetną powierniczką, można się jej wygadać, ale należy pamiętać, że nie rozwiąże ona za nas naszych problemów.

W trudnych sytuacjach, kiedy nie znajdujemy oparcia w naszych przyjaciółkach, warto zrobić bilans takiej znajomości. Susan Shapiro-Barash w swojej książce „Toksyczne przyjaciółki” wyróżnia kilka typów kobiet, z którymi nie warto wchodzić w bliższą zażyłość i które – w momencie, kiedy będziemy potrzebowały zrozumienia i oparcia – najzwyczajniej się nie sprawdzą.

Są to między innymi takie typy, jak:
- liderka – typ kobiety lubiącej rządzić, autorytarnej w swoich poglądach, której ciężko coś wyjaśnić i która lubi narzucać swoje zdanie

- męczennica, która w obliczu naszych poważnych problemów i tak będzie chciała zwrócić uwagę na swoje nieszczęścia i która z całą pewnością nie będzie dla nas oparciem w trudnych chwilach

- miłośniczka nieszczęść, która tak naprawdę jest z nami tylko w złych chwilach, a w momentach, w których odniesiemy sukces możemy oczekiwać od niej tylko słów pełnych jadu i niezrozumienia naszych sukcesów

- zdobywczyni, która wykorzysta każdą sytuację, aby poprawić swój byt i status – nie cofnie się nawet przed skrzywdzeniem i wykorzystaniem swojej „przyjaciółki”

Najważniejszą cechą porozumienia jest wspólnota poglądów i interesów. Porozumienie między tą samą płcią jest dużo łatwiejsze, niż porozumienie międzypłciowe. Prawdziwym oparciem będzie dla nas jednak kobieta bardzo do nas podobna charakterologicznie czyli taka, która ma nieomal identyczny sposób myślenia i podobną hierarchię wartości. Trzeba także zaakceptować fakt, że możemy się mylić w naszych odczuciach i interpretacjach. Niezbędna do wzajemnego zrozumienia jest także otwartość na dialog, poszanowanie zdania drugiej osoby oraz zaufanie i przekonanie, że przyjaciółka chce tylko naszego dobra.

Warto szukać kobiety-przyjaciółki, która będzie naszą powiernicą i wsparciem zarówno w chwilach dobrych, jak i złych. Porozumienie jest bowiem możliwe tylko wtedy, kiedy kobiety wyzbędą się zazdrości i zawiści. Należy także ze zrozumieniem podchodzić do problemów innych i być gotowym na otwarcie się, ale także mieć odwagę do zachowania własnego „ja” i budowania granic – gwarantują one zdrowe relacje między kobietami, które często mają tendencję do współdzielenia przeżyć i uczuć z innymi kobietami.

Iwona Mackiewicz, 24l.

Polecam książki:
Argyle Michel, Psychologia stosunków międzyludzkich i Susan Shapiro-Barash Toksyczne przyjaciółki. Trudne relacje między kobietami

Czytaj więcej...

Definicja przyjaźni między kobietami

Piaskownica, miejsce spotkań matek z dziećmi i to właśnie tutaj małe dziewczynki mogą poznać swoją pierwszą koleżankę. Małe dziewczynki z czasem dorastają, zaczynają chodzić do szkoły. Wspólnie przeżywają pierwsze rozterki, okres dojrzewania i pojawiają się początki przyjaźni. Następnie przychodzi czas na studia, wspólne imprezy studenckie – co tydzień ten sam ulubiony klub i co tydzień ta sama twarz dziewczyny, z którą z imprezy na imprezę bawimy się coraz lepiej. Przychodzi potem czas na założenie rodziny, rodzą się dzieci, a wtedy powracamy na tę samą piaskownicę…

 

Przyjaźń – to jedno z największych, najtrudniejszych i najtrwalszych uczuć, które w dzisiejszych czasach może połączyć np. dwie kobiety. Z początku obce dla siebie osoby z czasem łączy nić porozumienia i pojednania. Zaczyna się od wzajemnego poznawania, potem wspólne rozwiązywanie problemów, rozmowy o mężczyznach, babskie spotkania przy filiżance kawy lub kieliszku dobrego wina, wspólne imprezy, aż pojawia się przyjaźń, która potrafi trwać latami...Z czasem przyjaciółki rozumieją się bez słów…

 

O przyjaźń trzeba dbać i wiemy o tym nie od dziś. Między przyjaciółkami nie istnieje takie coś jak zazdrość, chciwość, wstyd. Nie wolno nam zazdrościć faceta przyjaciółki – bo jest przystojny, bo jest zabawny, a może dlatego, że daje jej najpiękniejsze prezenty i pamięta o jej urodzinach. Możemy się dzielić z naszą „psiapsiółką” wszystkim – pożyczać ubrania, częstować drogimi czekoladkami. Nigdy nie będziemy ukrywać naszych problemów przed nią – nasze problemy to również problemy prawdziwej, od serca przyjaciółki, jesteśmy niczym jednostka. Pamiętać należy również o tym, aby odwzajemniać jej starania. Nie powinnyśmy pozostawić jej samej z kłopotami, z którymi nie potrafi sobie poradzić. W przyjaźni jedna strona nie może tylko „brać”, ale musi też „dawać”. Dla obu stron panują takie same zasady.

 

Czasem na naszej wspólnej drodze staje „przeszkoda” - mężczyzna. Obu nam podoba się ten sam mężczyzna i co zrobić w tym przypadku? Jest to ogromny test na naszą przyjaźń. Kogo wybrać? Wieloletnią przyjaciółkę, czy mężczyznę za którym szalejemy?

 

A gdy jedna z nas ma problemy w związku ze swoim partnerem? Jak wtedy się zachować, żeby jej partner nie powiedział nam, że jesteśmy wścibskie i wtykamy nos w nie swoje sprawy? Wspierać przyjaciółkę? Kolejny dylemat, bo nie chcemy też jeszcze bardziej przyjaciółce zaszkodzić i żeby z naszego powodu jeszcze bardziej nie pokłóciła się ze swoim partnerem. Zdania będą tutaj podzielone a przyjaźń wystawiona na próbę.

Jak utrzymać przyjaźń, gdy na horyzoncie pojawi się samiec i zaczyna stanowić zagrożenie? Można powiedzieć – jedna z przyjaciółek powinna się wycofać i nie kłócić o faceta, cieszyć się z przyjaciółką ze szczęścia jakie odnalazła i wspierać ją w trudnych chwilach. Facet przecież nie musi przeszkadzać w pielęgnacji naszej przyjaźni, a czasem może nam nawet w tym pomóc. Pamiętajmy, że jeśli między tobą a jej partnerem również odnajdziecie się nić porozumienia to będzie najpiękniejszy prezent dla niej (swoją drogą - dobry wstęp do kolejnego artykułu – przyjaciółka odbiła mi faceta!). Pojawienie się obiektu westchnień naszej przyjaciółki nie oznacza, że taka przyjaźń się skończyła. Czas, którego zaczyna brakować na babskie spotkania można sobie wynagrodzić wspólnym, szalonym weekendem.

 

Nawiązując do jednego z moich wcześniejszych artykułów o przyjaźni damsko - męskiej (http://www.tojakobieta.pl/ona-i-on/przyjazn-damsko-meska.html): „Zgodność charakterów, osobowość, ambicja czy kreatywność, wszystko to co nam w nim imponuje, wszystkie problemy jakie wspólnie rozwiązujemy, wspólne plany, wsparcie i pomoc, wszystko to co składa się na prawdziwą przyjaźń.” Poznając faceta, z którym chcemy być bądź uważamy za najlepszego przyjaciela, zwracamy główną uwagę na jego osobowość. Tak samo jest w przypadku kiedy poznajemy swoją przyszłą przyjaciółkę. To właśnie ją będziemy darzyć największym zaufaniem dlatego zanim powierzymy jej największe swoje sekrety chcemy poznać lepiej jej charakter, cechy osobowości, styl bycia. Nie chcemy przecież aby nas zawiodła, zraniła czy wykorzystała albo oszukała.

 

Każda z nas na pewno ma swoją ukochaną przyjaciółkę, za którą wskoczy nawet w ogień. Kiedy będzie miała gorsze dni nie pozwolimy, aby płakała w samotności i odbierzemy od niej telefon nawet w środku nocy.

Zawsze o niej pamiętamy, bo... „Pierwsza wielka przyjaźń to coś równie potężnego i pięknego jak pierwsza miłość.”

 

A co Wy o tym myślicie? Jaka jest Wasza definicja przyjaźni między kobietami?

 


 

1-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Przyjaźń damsko-męska

Zdania na temat przyjaźni damsko – męskiej są podzielone. Z moich pierwszych obserwacji wynika, że większość osób nie wierzy w taki stosunek do płci przeciwnej - dlaczego tak jest? Wspólnie z przyjaciółką postanowiłyśmy podzielić artykuł na dwie części. Każda z nas ma na ten temat inne spostrzeżenia. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury i własnych przemyśleń, które możecie pozostawić w komentarzach! :)

PRZYJACIEL OD ZARAZ!

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad formą tego artykułu. Nie jest lekko! Chciałabym wam udowodnić w nim, że wszystko jest możliwe! Aż pewnego dnia słysząc piosenkę Sylwii Grzeszczak pod tytułem "Bóstwo"...

"I to co dzisiaj łączy nas zamienię w przyjaźń
lecz to miłość która nigdy nie przemija!"


...uświadomiłam sobie, że przyjaźń damsko – męska rzeczywiście istnieje! Nie jedna z was myśli teraz "nieprawda, co ona pisze!", ale zanim "zamkniecie tę stronę" doczytajcie do końca artykuł, dlaczego tak sądzę. Odpowiedź jest bardzo prosta...

Będąc z facetem miesiąc, pół roku, rok, 3 lata itd., nie jesteśmy z nim tylko dlatego, że nam się podoba. Zgodność charakterów, osobowość, ambicja czy kreatywność, wszystko to co nam w nim imponuje, wszystkie problemy jakie wspólnie rozwiązujemy, wspólne plany, wsparcie i pomoc, wszystko to co składa się na prawdziwą przyjaźń. To od niej wszystko się zaczyna i trwa póki się nie skończy! Odpowiedzcie sobie na pytanie: na co głównie zwracacie uwagę poznając faceta? Oczywiście wiele z was stwierdzi, że na charakter (choć to czy jest przystojny, wysportowany, ma ładne oczy - też się dla nas liczy, czyż nie prawda? ;) ). Podobne charaktery powodują, że lepiej się między sobą dogadujemy. Zastanawiacie się, a jednak jest w tym trochę racji. Rozmowa, szczerość i zaufanie to podstawa. Dlatego pielęgnujmy tą przyjaźń, bo dzięki niej miłość w nas kwitnie. A jeśli istnieje pierwsze to tym bardziej nie mamy co się martwić, że miłość tak po prostu z dnia na dzień wygaśnie. To moje zdanie jeśli chodzi o przyjaźń w związku, która według mnie ma największe znaczenie w idealnym partnerstwie - zgadzacie się z nim?

Aby was przekonać przytoczę przykład pary, która rozpoczęła swój związek w pierwszy dzień kiedy się poznali. Przetrwała ta znajomość, jak myślicie? Oczywiście! A wszystko rozpoczęło się od zwykłego poznawania się na wzajem, które po niedługim czasie przerodziło się w szczerą przyjaźń. To z niej narodziło się uczucie, które trwa do dzisiaj. Podstawą tej pary jest właśnie PRZYJAŹŃ, którą pielęgnują codziennie.

Jednak kiedy poznajecie mężczyznę... Nie jest w waszym typie, ale już na pierwszym spotkaniu łapiecie ze sobą świetny kontakt! Nie odpuszczajcie! Nie trzeba być w związku aby mieć wspólne tematy do rozmów, te same zainteresowania - facet też może być naszym najbliższym przyjacielem. Nie musi być kobietą a może być gejem, ważne aby zrozumiał nasze potrzeby. Mężczyzna też czasem odczuwa pragnienie wygadania się i szuka rady od kobiety z doświadczeniem. Nie ukrywajmy - faceci nie wiedzą co my mamy na myśli, dlatego tak chętnie poszukują wsparcia w płci przeciwnej, która pomoże im wyjaśnić lub doradzić w problemach związanymi z innymi kobietami.

Nie raz, nie dwa spotykałam na swojej drodze facetów, którzy tak po prostu szukali przyjaciółki. Starałam się sprostać ich oczekiwaniom i nie dać plamy! Szalone wypady, rozmowy po kilka godzin, czasem łzy, czasem śmiech. Takie relacje nie muszą kończyć się związkiem, ale mogą znaczyć dla nas wiele.

PRZYJAŹŃ DAMSKO – MĘSKA NIE ISTNIEJE!

Część z was się nie zgodzi z moimi przekonaniami dlatego przygotowałam drugą część napisaną przez moją najlepszą, wieloletnią przyjaciółkę (choć nie jest facetem :P) Joannę Szwałek. Ten temat jest jednym z niewielu, w których mamy odmienne zdania. Zapraszam do kontynuowania lektury!

Joanna Szwałek (22 lata)
Przyjaźń damsko - męska. Mówią, że podobno istnieje, ale czy na pewno? Kobietę i mężczyznę stworzono po to, aby się spotykali, założyli rodzinę, żyli długo i szczęśliwie. Jednak nie wszystkim taki scenariusz w głowie. Istnieją tacy, którzy są w stałym związku, a wokół siebie mają mnóstwo znajomych, obu płci. Zarzekają się często, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa, bo przecież są najlepszym tego przykładem. Nie zgadzam się! Ba! Powiem więcej, jestem przykładem tego, że przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest wręcz niemożliwa do zrealizowania. Znajomość: tak. Przyjaźń: nie.

Żyje sobie pewna kobieta i pewien mężczyzna. Znają się. Mija kilka lat w miłej atmosferze znajomości koleżeńskiej. Aż tu TRACH! Grom z jasnego nieba, kobieta zauważa, że jej najlepszy przyjaciel, do którego leciała za każdym razem ze złamanym sercem, z tysiącem uwag co do nowego faceta, po najdrobniejszą radę, jest również mężczyzną. I to niczego sobie mężczyzną. Zaczyna się tłumienie rodzącego się uczucia. Podchody, by może dać mały znak, że jednak chce się czegoś więcej. Po pewnym czasie przychodzi zwątpienie i rezygnacja z uczucia na rzecz przyjaźni, nawet nie mówiąc na głos o swoich uczuciach. Następnie okazuję się, że wyduszenie z siebie wyznania byłoby początkiem czegoś niezwykłego. A tutaj nic. Klapa. Zaczynają się coraz to częstsze niedopowiedzenia, pretensje, a później przychodzi okres, że przyjaźń się rozpada i żadne nie chce znać tej drugiej osoby.

W moim przypadku nie było lepiej. Zaczęłam nie od tej strony, co powinnam. Najpierw się zakochałam, później zdobyłam faceta zainteresowanie, zrezygnowałam z uczucia na rzecz przyjaźni. I tak trwaliśmy w przyjaźni damsko - męskiej przez 5 lat. Byłam taka szczęśliwa, że facet który tak nieziemsko mi się podoba, chce się ze mną przyjaźnić, że schowałam dumę do kieszeni i wybrałam przyjaźń. Popełniłam śmiertelny błąd. Przyjaciel w międzyczasie znalazł sobie sympatię. Byłam dzielna: słuchałam jak bardzo mu się podoba panna X, jak bardzo chce się do niej zbliżyć i mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Panna X była ode mnie ładniejsza, ciekawsza, ale to ja byłam górą, bo byłam jego przyjaciółką.

Jednak następuje taki czas, gdy jednak przyjaźń to za mało. W końcu tylu facetów obok, więc dlaczego nie można z tego skorzystać. No i skorzystałam, a jemu się nagle oczy otworzyły. Było jednak za późno. Zapragnął czegoś więcej, ale mnie to już nie interesowało. Interesowała mnie tylko i wyłącznie przyjaźń. Ja znalazłam szczęście a on… On nic. Zyskał tylko najlepszą przyjaciółkę pod słońcem. Okazywałam, że zależy mi na naszej przyjaźni, a on to wszystko przekreślił jedną nie przemyślaną decyzją. Przyjaźń nasza się skończyła tak jak wiara, że przyjaźń damsko – męska istnieje.


A co na ten temat myśli facet?

Bartosz G. (21 lat)
Z mojego punktu widzenia taka przyjaźń istnieje. Ja jako facet stwierdzam, że można z góry wiedzieć czy dana kobieta będzie naszą przyjaciółką czy przyszłą dziewczyną. Przyjaźń ta pozwala facetowi dowiedzieć się więcej o kobietach. No i sam fakt, że mamy za przyjaciółkę Kobietę może budować nić porozumienia. W każdym bądź razie, przyjaciółka w pewnym momencie wie jaką osobą jestem i potrafi na swój logiczny sposób wyjaśnić coś czego facet nie zrozumie. Z perspektywy czasem jest tak, że z kobietami facet znajduje lepszy kontakt niż z facetami. Tak samo mają kobiety. :)

Doświadczenia są najlepszym dowodem na potwierdzenie jednej z tez. Jeżeli chcecie się nimi podzielić zapraszamy do komentowania, ale również zachęcamy do udziału w krótkiej sondzie! :)

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS