Menu
logo tjk main

Aktywna zima z korzyścią dla naszego zdrowia, samopoczucia i figury

  • Opublikowano w Zdrowie
Zimowy okres często skutkuje dodatkową ilością kilogramów. Często zadajemy sobie pytanie: Dlaczego? Od zarania dziejów człowiek odkładał tkankę tłuszczową, by przetrwać ciężki okres głodu spowodowany niskimi temperaturami. Czasy się zmieniły, ale organizm pozostał ten sam. Dodatkowym czynnikiem jest brak chęci do aktywności, przez dni, które zimą stają się krótsze.

Zimą, gdy jest mniej słońca, a więcej chmur i śniegu, tracimy zasoby naszej witaminy D, którą zdobywamy dzięki promieniom słońca. Jest ona odpowiedzialna za redukcję odkładania się tłuszczu w organizmie. Nawet jeśli ograniczymy podjadanie, masa ciała może wzrastać.

Jak więc radzić sobie z tą trudną porą roku?

Mimo, że wieczory są ponure, my nie musimy tacy być. Namówmy naszych najbliższych na długi spacer, w trakcie którego będzie można podziwiać widoki, a przy okazji zgubić parę zbędnych kalorii. Najważniejsze to ciepłe ubranie i pozytywne nastawienie. Nie zdajemy sobie sprawy jak zwykły spacer może pozytywnie wpłynąć na nasz organizm. Dzięki takiej formie spędzania wieczorów, możemy także zapobiec chorobom sercowo-naczyniowym. Nasz układ krążeniowy zostaje wzmocniony, ponieważ nasze serce pompuje więcej krwi podczas intensywnego marszu. Ważną rzeczą jest również to, by podczas marszu pamiętać o prawidłowej postawie, żeby nasz kręgosłup nie czuł obciążenia. Może tegoroczna zima pozwoli nam na zorganizowanie bitwy na śnieżki, albo konkursu na najładniejszego bałwana.

Najpopularniejszą chorobą jaka towarzyszy nam w okresie mrozów jest depresja zimowa. Idealnym lekiem na poprawę humoru, jest np. basen. Po ciężkim dniu możemy się odstresować i rozluźnić, przez co z zapałem będziemy gotowi stawić czoła kolejnym nadchodzącym wyzwaniom. Wiele osób rezygnuje z basenu, gdy temperatura za oknem spada poniżej 0 w obawie o przeziębienie. Jest to błąd, ponieważ dobrze wysuszona głowa oraz ciepły ubiór uchronią nas przed niechcianą chorobą, a na dodatek zahartujemy nasz organizm. Zamiast więc leżeć w łóżku przed telewizorem, warto popluskać się w wodzie, zwłaszcza, że nasz organizm czerpie z tego wiele korzyści :
- poprawa krążenia
- zmniejszenie obrzęków
- wzmocnienie mięśni
- utrata wagi

Za zimno na bieganie? Nie musimy z tego rezygnować, wystarczy zamienić buty na łyżwy. Mało z nas zdaje sobie sprawę, jak jazda na łyżwach pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Regularne uprawianie tego sportu, skutkuje poprawą kondycji oraz wysmukleniem naszej sylwetki. Stawy nie są tak sprawne jak w okresie letnim z powodu braku witaminy D, dlatego łyżwiarstwo jest wręcz wskazane w zimę, ponieważ ich nie obciąża, a nawet poprawia ich elastyczność. Endorfiny jakie wytwarzamy w trakcie jazdy na łyżwach zapewnią nam dobry nastrój na resztę tygodnia.

Jeśli maszerowanie nie sprawia nam już żadnej radości, można spróbować czegoś innego. Nordic walking jest to forma rekreacji, która powstała w Finlandii jako całoroczny trening dla narciarzy biegowych. To idealny trening dla osób z bólem stawów. Poprawia elastyczność stawów oraz wspomaga proces odchudzania. Dzięki kijkom, które wykorzystuje się do maszerowania, łatwiej jest nam złapać równe tempo oraz utrzymać prawidłową postawę.

Nie pozwólmy by zimowa aura zniewoliła nasz zapał do działania. Oczywiście łatwiej jest schować się pod koc i czekać aż lato wróci. Ale czy warto marnować czas, który można wykorzystać w tak owocny sposób? Zaskoczmy wszystkich swoją nową figurą na wiosnę.

Alicja Bogucka
Czytaj więcej...

Feng Shui - jak wnętrze domu wpływa na samopoczucie

Starożytna chińska sztuka planowania przestrzeni wykorzystuje niewidzialną siłę dwóch żywiołów - wiatru i wody, których ujarzmienie jest gwarancją osiągnięcia harmonii i równowagi w domowych wnętrzach. Jeśli szukasz sposobu na „dobrą energię” w mieszkaniu, feng shui jest właśnie dla Ciebie.

Pokaż mi swój dom, a powiem Ci dlaczego źle się w nim czujesz - w tym jednym zdaniu zawrzeć można ideę filozofii feng shui. Nieporządek w salonie, kapiący kran w kuchni, lustra w sypialni - te, często niezauważalne elementy, wpływają na nastrój i samopoczucie domowników. Tak samo jak kolory czy właściwe rozmieszczenie mebli.

Bardzo ważne jest, aby po całym dniu pracy znaleźć w czterech ścianach spokój i wytchnienie. Nie wystarczy jednak samo uprzątnięcie niepotrzebnych drobiazgów. Cały sekret tkwi w zastosowaniu kilku kluczowych zasad feng shui, które poprawią przepływ energii w Twoim domu.

Twój dom - Twoje samopoczucie
W każdym pokoju, w zależności od jego przeznaczenia, znajdują się meble, dodatki, a kolory powinny odpowiadać nastrojowi, jaki chcesz stworzyć. Sypialnia ma być miejscem relaksu, więc nie powinno się w niej stawiać telewizora czy komputera. Należy unikać luster czy mebli z ostrymi kantami oraz zrezygnować z ostrych, jaskrawych kolorów.

Spokojny sen i dobre samopoczucie zapewnią miękkie, dekoracyjne poduszki, narzuty, łóżko z zagłówkiem oraz stonowana kolorystyka ścian.

Jeśli pokój do pracy ma być miejscem, w którym rozkwitnie Twoja efektywność i pomysłowość, koniecznie usuń wszystkie zepsute czy stare przedmioty, uporządkuj biurko oraz pomyśl o niebieskich ścianach lub akcentach kolorystycznych takich jak rolety.

Pamiętaj, że o prawidłowym przepływie energii w Twoim domu decydujesz właśnie Ty. A wszystko co możesz wykorzystać, masz pod ręką - światło, kolory, meble, rośliny i akcesoria.

Światło to podstawa
Feng shui doradza, aby do wnętrz wpuszczać jak najwięcej światła. Najlepiej, żeby było dzienne i mogło swobodnie wpadać do wszystkich pomieszczeń. Odsłonięcie ciężkich, grubych zasłon będzie nie tylko ulgą dla Ciebie i Twoich domowników, ale co najważniejsze - przyciągnie dobrą energię i pozwoli promieniom słonecznym stale gościć w Twojej sypialni, pokoju dziennym czy kuchni.

Jak ujarzmić światło dzienne, żeby wpadało dokładnie wtedy, kiedy tego chcemy i potrzebujemy? Rolety są najwygodniejszym i najprostszym sposobem. W zależności od tego, na jaki materiał się zdecydujesz, w jednej chwili możesz całkowicie rozjaśnić wnętrze lub je zaciemnić.

Dzięki nowoczesnym roletom dzień i noc łatwo dostosujesz ilość wpadającego światła, bez konieczności podnoszenia całej rolety.

Gdy już rozjaśniłeś pomieszczenia, pamiętaj również, że według feng shui ciemne kąty gromadzą negatywną energię. Dlatego rozprosz ją zawczasu lampami lub świecami.

Kolorowe nastroje
Otwierasz drzwi do sypialni - czujesz spokój i obietnicę relaksu. Wchodzisz do gabinetu, a motywująca energia nastraja Cię do wysiłku umysłowego. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest bardzo prosta - każde pomieszczenie ma właściwą sobie energię, która stymuluje odpowiednie funkcje organizmu i samopoczucie. Feng shui rozróżnia dwie przeciwstawne typy energii: żeńską i męską.

Energię żeńską (yin) charakteryzują ciemne, spokojne kolory, natomiast męską (yang) - jasne i pobudzające. Połączenie tych dwóch rodzajów energii we wnętrzach pozwala stworzyć równowagę w otoczeniu.

Szukasz idealnie dobranych barw?
Połączyliśmy dla Ciebie kolory ścian i rolet w Poradniku Lotari.

Nie trzeba od razu zmieniać aranżacji całego mieszkania. Drobne akcenty kolorystyczne, takie jak rolety, poduszki czy dodatki przyciągną pozytywną energię do każdego pomieszczenia. Jakie kolory najlepiej się sprawdzą? W sypialni najkorzystniejsze będą chłodne barwy, jak szarości, fiolety czy błękity. Potrzebujesz więcej energii - czerwień i pomarańcz doskonale ją stymulują. Natomiast ciepłe beże i brązy sprawdzą się w kuchni i salonie.

Nie próbowałeś jeszcze feng shui? Nie bój się zmiany na lepsze. Zacznij od dodatków tak indywidualnych, jak Ty i Twój dom. Odwiedź stronę www.lotari.pl.
zdj71
Czytaj więcej...

Czynniki wpływające na nasze samopoczucie

Od rana mam „dobry humor”... Dlaczego tak często  skupiamy się na mało ważnych rzeczach, które wpływają na nasz nastrój i samopoczucie?

Doskonale znamy uczucie, gdy przypadkowe rozlanie kawy przy porannym śniadaniu zwiastuje nieudany dzień. Niewinny pech, odbieramy jako początkowy sygnał do całej lawiny nieszczęść.
Podświadomie czekamy na kolejne złe wydarzenia, które najczęściej faktycznie mają miejsce. Tak wiele drobiazgów rozprasza uwagę, że zapominamy o tym, co miałyśmy zaplanowane. Myślimy, że każdy widzi nasze potknięcia, a to potęguje stres i koncentrację nad szczegółami, których nikt inny prócz nas nie widzi. Jak wypracować większą tolerancję dotyczącą własnych błędów i dystans do nieistotnych drobnostek?

Często wpadamy w negatywny tok myślenia, w którym jeden pech koniecznie musi pociągać za sobą następne. Czujemy się źle, od ubioru po fryzurę wszystko powoduje rozdrażnienie. Na ile są to istotne komplikacje, a na ile przesłaniają nam widok na poważniejsze, dotyczące realizacji celów?

Czasem niewielki problem mnoży u mnie kolejne. Powstają jeden po drugim w głowie, aż w końcu ktoś musi powiedzieć dość, żebym mogła się opamiętać. Zazwyczaj staram się myśleć racjonalnie, ale gdy panika bierze górę nad rozsądkiem, niepotrzebnie się nakręcam. To nie pomaga, tylko tworzy dodatkowy stres. Dużo zależy od podświadomości, jak skupisz się wyłącznie na negatywnych rzeczach, to takie z pewnością będą miały miejsce w przyszłości. Prosta rada pozytywnego myślenia nie jest łatwa w wykonaniu. Ostatnio czytałam, że inaczej niż mężczyźni mamy rozwinięty układ limbiczny i bardziej odczuwamy emocje. Może stąd ta wrażliwość na szczegóły, które potrafią długo zaprzątać myśliWeronika, 25l.

Nasza emocjonalność jest bardzo żywa i ekspresyjna. Przez to staje się czasem źródłem problemów w funkcjonowaniu. Jesteśmy nieprzewidywalne, tajemnicze, intuicyjne. Wachlarz nastrojów nie musi być czymś złym, jeśli wiemy jak radzić sobie z huśtawkami humorów. Mózg mężczyzny i kobiety różni się od siebie w budowie. Mamy większą liczbę połączeń między prawą a lewą półkulą, dlatego otrzymujemy więcej doznań zmysłowych. Łatwiej przychodzi nam odczytanie subtelnych gestów, toteż szybciej wyciągamy dużo wniosków na ich podstawie.

Wrażliwość na bodźce wiąże się też z pewnymi konsekwencjami. Czasem trudno oddzielić nam uczucia od rozumowania, co niesie za sobą ogromną podatność na niesprzyjające czynniki. Niewielka przeszkoda potrafi w naszych oczach urosnąć do rangi poważnego problemu, przez który szybko tracimy opanowanie.

Jeśli sprawa dotyczy ubioru, w miarę możliwości idę się po prostu przebrać. Mieszkając w ścisłym centrum, to nie zajmuje dużo czasu. Wolę poświęcić chwilę na zmianę, niż mieć przez cały dzień uczucie dyskomfortu, że coś dziś we mnie nie pasuje. Gdy nie ma takiej opcji, pocieszam się, że 90% ludzi tego nie zauważy, bo się na tym nie skupia tak jak ja - Natalia, 29l.

Są dni, w których jesteśmy nad wyraz przewrażliwione. Myślimy, że każdy śledzi nasz ruch, a jeśli od rana coś się nie udało, choćby ułożenie fryzury, to z pewnością widzi to każda przygodnie spotkana osoba. Jedno potknięcie jest punktem odniesienia, przy wykonywaniu kolejnych czynności. Taki dzień możemy z góry określić jako mało efektywny, ponieważ nie da się dobrze wykonywać obowiązków, mając głowę zaprzątniętą małostkami.

Zazwyczaj jak coś się stanie, potrzebuję czasu, żeby przestać myśleć o wydarzeniu z emocjami. Nie umiem od razu sobie wytłumaczyć pecha, musi minąć godzina, dwie, czasem cały dzień, żeby wszystko wróciło do normy. Jestem bardzo podatna na drobnostki. Jak coś wytrąci mnie z równowagi, nawet zła informacja, która nie dotyczy bezpośrednio mnie, potrafię bardzo się tym przejąć, co ma wpływ na nastrój - Hania, 35l.

Każda z nas doskonale zna momenty, w których poranny pech zepsuł humor na cały dzień. Złamany paznokieć, zgubione klucze, nieustannie przesuwająca się spódniczka, potrafią bardzo wpłynąć na nastrój. Nie dają o sobie zapomnieć w pracy, na wykładzie, randce. Z zabiegania zapomniałyśmy o spotkaniu i teraz przyjaciółka jest na nas zła. Ktoś wykupił chwilę przed nami upatrzoną torebkę, przez co niezadowolone wychodzimy ze sklepu, nie mając ochoty na dalsze zakupy. Spieszymy się na przyjęcie, a tu nagle oczko w rajstopie przy wysiadaniu z taksówki. Przez takie błahostki nieraz popełniłyśmy jeszcze więcej gaf, niż przed wpadką z ubraniem lub makijażem. Czasem wystarczy powiedzieć sobie, że to tylko a nie aż nieustannie skręcające się włosy w deszczowy dzień i wszystko wróci do normy. Bardziej emocjonalnie niż mężczyźni podchodzimy do wielu spraw, stąd silniej skupiamy swoją uwagę na wyglądzie oraz zauważamy dużo szczegółów. Nie zawsze uda nam się idealnie dobrać makijaż do okazji, czy perfekcyjnie ułożyć włosy. Zawsze możemy jednak nadrobić pewne niedociągnięcia osobistym wdziękiem, promiennym uśmiechem, czy bijącym z twarzy entuzjazmem. Urok osobisty jest naszą mocną stroną, więc korzystajmy z niego.       

Ewa Kuhnert, 23l
Czytaj więcej...

Jestem beznadziejna i do niczego - ile razy to sobie wmawiałaś?

Zastanawiałaś się kiedyś, ile osób na pytanie: „co u Ciebie”, odpowiedziało „wspaniale”? Zapewne niewielu, a jeśli nawet to tylko dlatego, żeby nie zanudzać Cię swoimi problemami. Gdybyś zapytała o to samą siebie, pewnie znalazłabyś milion powodów, dzięki którym nie czujesz się w pełni szczęśliwa.

Naszą główną przeszkodą w czerpaniu radości z życia jest ciągłe dążenie do perfekcjonizmu. W szkole chcemy być prymuskami, w dorosłym życiu idealnymi pracownikami, żonami i matkami. Uważamy, że jeśli to osiągniemy, będziemy bardziej doceniane i lubiane przez otoczenie, co automatycznie podniesie naszą samoocenę. Kiedy nam się to nie udaje, załamujemy się.

Poczucie własnej wartości zostaje zachwiane również z wielu innych przyczyn. Być może to wpływ ludzi, którzy nie zawsze pochlebnie wyrażali się na nasz temat, przez co jesteśmy zdania, że do niczego się nie nadajemy. Bardzo częstym błędem jest to, że zostajemy porównywane od najmłodszych lat do innych osób. Nieraz przecież zdarzyło się, że usłyszeliśmy od rodziców, „bo twoja siostra jest zdolniejsza, lepiej się uczy, bardziej dba o porządek, pomaga w domu, a ty nie.” Podobnie postępują niekiedy nauczyciele w szkołach i przełożeni w pracy. Wyrabiają tym samym w nas przekonanie, że by zyskać uznanie, trzeba nie być gorszą. Trwamy w nim zatem i każde, nawet małe niepowodzenie traktujemy jak największą porażkę, tracąc wiarę w siebie i swoje możliwości.

Jednym z kompleksów, na który większość pań cierpi, jest daleki od oczekiwań wygląd. Widok pięknej, zgrabnej, opalonej kobiety o nienagannej fryzurze, uśmiechającej się z pierwszej strony kolorowego czasopisma, lub znajomej, która niezależnie od okoliczności prezentuje się doskonale, doprowadza nas do szału. Stajemy się wobec siebie krytyczne, oglądamy się z niesmakiem w lustrze, czynimy dość nieudolne kroki, by coś w sobie zmienić, zwykle z mizernym skutkiem. Zarzucamy sobie, że gdybyśmy były bardziej atrakcyjne, miałybyśmy szansę na lepszą pracę, jak również wzbudzałybyśmy podziw, co znacznie ułatwiłoby nam życie.

Zaniżone mniemanie o sobie może w mniejszym, lub większym stopniu być odpowiedzialne za samopoczucie. Nic w tym złego, jeśli w chwili słabości, okropnego nastroju ponarzekamy sobie na pewne rzeczy. Zwykle jednak w miarę przypływu dobrego humoru, czy jakiegoś miłego zdarzenia, porzucamy ponure myśli i nie wywierają one na nas destrukcyjnego wpływu. Problem pojawia się wtedy, gdy nie potrafimy sobie poradzić z samokrytyką. Czując się mało wartościowa, nie wierząc, że możesz czegoś dokonać, nie podejmujesz się nowych, ambitnych wyzwań ze strachu, że na pewno im nie podołasz. A jeśli nawet się zdecydujesz, pierwsza trudność, jaka Cię napotka, skutecznie odbierze Ci chęci, by dalej próbować. Wycofujesz się więc i wpadasz tym samym w przygnębienie, skąd już bliska droga do depresji.

Negatywne nastawienie sprawia, że gorzej postrzegamy rzeczywistość, która nas otacza. Głównie winna jest temu zazdrość, że innym powodzi się dużo lepiej, że potrafili pokierować swoim życiem tak, by czerpać z niego zadowolenie, a nam to nie wyszło. Swoje drobne sukcesy przypisujemy wyłącznie szczęściu, które nam dopomogło, a nie własnym umiejętnościom.

O tym, że zamiast się załamywać, lepiej wziąć sprawy we własne ręce przekonała się 35- letnia Dorota: „Moje kłopoty zaczęły się, kiedy straciłam pracę. Gdy po tygodniu bezproduktywnego leżenia na kanapie w wyciągniętym dresie minęło uczucie rozgoryczenia, pomyślałam, że przecież nie wszystko stracone, mam odpowiednie kwalifikacje, kilka lat doświadczenia, na pewno szybko znajdę nowe zajęcie. Okrutne realia ostudziły jednak mój entuzjazm. W większości ofert uderzyły mnie ograniczenia wiekowe (do 30 lat), a najlepiej, gdyby to była jeszcze osoba studiująca. Za każdym razem, gdy przeglądałam ogłoszenia, wpadałam we frustrację. Czułam się stara i nikomu niepotrzebna. Zaniedbywałam dom, siebie, dodatkowo ciążył na mnie fakt, że z jednej pensji niełatwo nam będzie utrzymać z mężem dom. Budząc się każdego dnia marzyłam, by już był wieczór, żebym mogła znów zasnąć, by zapomnieć o swoim dramatycznym położeniu. Któregoś dnia przelała się czara goryczy, kiedy mój mąż podczas kłótni zarzucił mi, że on na wszystko zarabia, a ja nie robię nic, poza oglądaniem seriali. Wtedy dotarło do mnie, że muszę coś zrobić, nie mogę tkwić w tym dołku, no i oczywiście gdzieś tam w środku odezwał się bunt „ja mu jeszcze pokażę!” Zaczęłam intensywniej szukać pracy, obdzwoniłam znajomych, by mieli mnie na uwadze, gdyby słyszeli o jakimkolwiek wolnym etacie. Udało się, po pewnym czasie zadzwoniła moja koleżanka, że znajomy jej męża chce zatrudnić parę osób. Z drżącym sercem poszłam na rozmowę, bo trudno było mi było pokonać nieśmiałość i uwierzyć w sukces. Zostałam przyjęta. Może to nie jest stanowisko moich marzeń, ale radość, że mogę znów coś robić, osiągać, przebywać między ludźmi jest tak wielka, że pozbyłam się większości swoich kompleksów. Czuję się, jakbym ożyła na nowo.”

Czas więc wziąć się w garść, drogie Panie i zacząć zwalczać w sobie to poczucie beznadziejności. Pierwsza zasadnicza rzecz: nikt nie jest idealny. Każdy człowiek ma jakieś wady i jeśli nie możemy ich całkowicie wyeliminować, postarajmy się je akceptować. To, że w jednej dziedzinie nie jesteśmy mistrzyniami, nie oznacza, że tak będzie w każdej. Musimy tylko poznać własne potrzeby, zastanowić się, w czym jesteśmy dobre i realizować swoje cele. I wcale nie muszą być na początek te największe. Nie koncentrujmy się wyłącznie na błędach, które popełniłyśmy, ale skupmy się na swoich zaletach i pomyślmy, jak możemy je wykorzystać. Wszystko zależy wyłącznie od naszego pozytywnego myślenia, nawet, jeśli zdarzą się jakieś niepowodzenia po drodze, to przecież nie znaczy, że będzie tak za każdym razem. Trzeba spojrzeć trzeźwo i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie ma sensu patrzeć zazdrosnym okiem na innych, że mają lepiej, bo przecież tego nie możemy wiedzieć, czy absolutnie wszystko układa się po ich myśli. Każdy zmaga się ze swoimi przeciwnościami losu. To, że gdy idziesz z wizytą do sąsiadki i zastajesz pięknie posprzątany dom i uśmiechniętych gospodarzy nie oznacza wcale, że gdy zamkną się za tobą drzwi, nadal będzie panowała tam idylla.

Naucz się doceniać drobnostki, bo jeśli uda Ci się znaleźć zadowolenie z małych rzeczy, te trudniejsze przyjdą później z większą łatwością. I nigdy nie myśl o sobie, że jesteś do niczego, bo to nieprawda. Odszukaj w sobie to, co najlepsze, pokochaj samą siebie, a zobaczysz, że jesteś w stanie zawojować świat!

Agnieszka Witkowska, 31l.



 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS