Menu
logo tjk main

Tkanka tłuszczowa - jak sprawdzić czy mamy problem?

  • Opublikowano w Zdrowie
Każda z nas marzy o idealnej fit sylwetce jaka jest teraz modna. Godzinne treningi, mordercze i wymagające diety, a wszystko po to, by kilogramy spadły w dół.

W pogoni za utratą wagi zapominamy, że najważniejsze w tym wszystkim jest nasze zdrowie i to jakie zmiany zachodzą wewnątrz naszego organizmu. A zachodzi ich wiele. Najważniejszą z nich jest utrata tkanki tłuszczowej. Czym tak naprawdę jest i jak sprawdzić ile jej mamy w sobie?

Fałdki na brzuchu albo oponka spędzają Ci sen z powiek? Duże biodra nie pozwalają zmieścić się w ulubione jeansy? Bardzo możliwe, że cierpisz na otyłość brzuszną, czyli tzw. przerost tkanki tłuszczowej, a ogólniej mówiąc jest to nadmierne nagromadzenie tkanki tłuszczowej w ciele człowieka, szczególnie w okolicy brzucha. Czy jest to groźne? Niestety, ale tak.

Podczas diety i ćwiczeń zapominamy o naszym organizmie - chcemy wyglądać dobrze wizualnie, a to co się dzieje wewnątrz nas, schodzi na dalszy plan. I to duży błąd. Biegamy, zdrowo się odżywiamy, ale waga stoi w miejscu albo o zgrozo - idzie do góry? Bardzo możliwe, że poziom naszej tkanki tłuszczowej jest tak wysoki, że spalanie jej i zamiana w mięśnie wprowadza nie małe zawirowania w naszym organizmie. Jak dokładnie sprawdzić poziom zawartości?

Tłuszcz skupiony na brzuchu jest znacznie bardziej niebezpieczny niż w innych miejscach, np. udach czy pośladkach. Jednak jest tak samo niebezpieczny dla naszych organów wewnętrznych. Zawartość tkanki tłuszczowej u kobiet nie powinna przekraczać 25% zaś u mężczyzn 20% masy ciała. Kiedy te progi zostają przekroczone, śmiało można mówić o otyłości a nawet i nadwadze.

Odkąd medycyna bardziej zaczęła zajmować się problemem nadmiernej masy ciała wśród ludzi, powstało wiele sposobów na poznanie swojego organizmu od środka. Za standard w określaniu prawidłowej wagi uznaje się indeks masy ciała - BMI (z ang. Body Mass Index). BMI oblicza się jako stosunek masy ciała (w kilogramach) do wzrostu (w metrach). Jeśli nasz wynik sięga poniżej 18,5 oznacza to niedowagę, w zakresie 18,5-25 oznacza masę prawidłową, a od 25 do 30 - nadwagę. Powyżej 30 to już niestety otyłość. Ale co to ma wspólnego z tkanką tłuszczową?

Niewiele. Całe obliczenia nie dają szczegółowej informacji o lokalizacji tkanki tłuszczowej. Można ważyć za dużo, ale obwód pasa mieć zgodny z normą. Zdarza się też, że BMI jest w normie, a mimo to występuje otyłość brzuszna. I co za tym idzie, kilogramy, wygląd wizualny to nic w porównaniu z tym jak funkcjonuje nasz organizm i jakie zagrożenia może przynieść nasza niewiedza dotycząca tego tematu.

Jeszcze kilka lat temu nikt nie pomyślałby o pomiarach medycznych swojego ciała, dzisiaj - jest to na porządku dziennym. Kliniki odchudzające, dietetycy czy studia fitness serwują nam przeróżne metody zapoznania się z tkanką tłuszczową i nie tylko.

Dokładne medyczne metody określania zawartości tłuszczu w organizmie to: podwójna absorpcjometria, bioimpendancja elektryczna ciała, jądrowy rezonans magnetyczny, metody izotopowe, tomografia komputerowa z oceną planimetryczną, metody sonograficzne USG oraz pomiar grubości fałdu skórnego. Jak widać wybór jest naprawdę ogromny. Im bardziej fachowe sprzęty, tym rzetelniejszy wynik...i większa kwota do zapłaty za usługę.

Pojedyncza wizyta u dietetyka i badanie to koszt ok. 100-150 zł. - tutaj mamy wybór: albo specjalistyczna waga albo metoda uszczypnięcia. Niektóre siłownie również zaopatrzone są w takie sprzęty, a cena takiego pomiaru jest wliczona w karnet. Jeśli wybieramy się na rezonans magnetyczny czy tomografię komputerową musimy przygotować ok. 200 zł. lub więcej w zależności od miejsca wykonania pomiaru. Najczęściej takie badania są wykonywane prywatnie, więc na taryfę ulgową nie można liczyć. Czy istnieje zatem coś tańszego?

Jak najbardziej. Jest to metoda manualna, którą można wykonać w domu i to całkowicie za darmo. Metoda YMCA jest prosta z tego względu, ponieważ wykorzystuje tylko dwie zmienne: obwód pasa (talii) oraz masę ciała. Procentową zawartość tkanki tłuszczowej w organizmie można wyliczyć podstawiając do poniższego wzoru dwie dane: obwód pasa (talii) - liczona w centymetrach, masę ciała - liczona w kilogramach. Dla ułatwienia wzór został rozbity na 6 części, które mają za zadanie ułatwić uzyskanie prawidłowego wyniku.

Specjalnie dla Was, przedstawiam go poniżej
tabelkafit1

Można? Można. Jak widać nie musimy narażać się na koszta by sprawdzić czy grozi nam nadwaga czy otyłość. Nawet osoby szczupłe mogą sprawdzić czy aby na pewno są tak zdrowe na jakie wyglądają. Nie ma wykrętów czy wymówek - prosto, jasno i klarownie możemy sami dojść do poznania naszego organizmu. Zamiast skupiać się tylko na wadze i kilogramach, warto zaczerpnąć głębszej wiedzy, by w przyszłości wyeliminować jakiekolwiek zagrożenia. Kto wie, może uzyskany wynik zmobilizuje niektóre osoby do aktywniejszego trybu życia i pozbędziemy się niezdrowych nawyków.

Pamiętajcie - bycie fit jest w modzie. A wyznaczenie BF, czyli Body Fat jest teraz dostępne dla każdego z nas!

Magda Surmacz

Można? Można. Jak widać nie musimy narażać się na koszta by sprawdzić czy grozi nam nadwaga czy otyłość. Nawet osoby szczupłe mogą sprawdzić czy aby na pewno są tak zdrowe na jakie wyglądają. Nie ma wykrętów czy wymówek - prosto, jasno i klarownie możemy sami dojść do poznania naszego organizmu. Zamiast skupiać się tylko na wadze i kilogramach, warto zaczerpnąć głębszej wiedzy, by w przyszłości wyeliminować jakiekolwiek zagrożenia. Kto wie, może uzyskany wynik zmobilizuje niektóre osoby do aktywniejszego trybu życia i pozbędziemy się niezdrowych nawyków.

Pamiętajcie - bycie fit jest w modzie. A wyznaczenie BF, czyli Body Fat jest teraz dostępne dla każdego z nas!

 

Magda Surmacz

Czytaj więcej...

Jak kupić modne spodnie dla kobiety?

Choć ponad sto lat temu spodnie były typowo męskim ubiorem, dziś nabrały bardziej uniwersalnego charakteru, a kobiety sięgają po nie chętnie na co dzień, na imprezach czy też przy tworzeniu stylizacji biurowych i biznesowych. Dobranie odpowiednich spodni to jednak coś więcej niż dopasowanie ich do okazji.

Dopasowanie spodni do typu sylwetki

Typ sylwetki jest podstawowym wyznacznikiem doboru fasonu spodni.
• Przy sylwetce typu gruszka (wąskie ramiona, długa i zarysowana talia, szerokie biodra i masywne uda oraz szczupłe łydki), stawiać warto na spodnie w ciemnych kolorach i o obniżonym stanie. Dobrze sprawdzą się na przykład biodrówki o prostych nogawkach, lub też lekko rozszerzanych. Unikać zaś należy spodni zbyt jasnych, o wysokim stanie oraz rurek.
• Przy sylwetce typu jabłko (średniej wielkości biust, brak lub małe wcięcie w talii, duży brzuch, wąskie i krągłe biodra, zgrabne, długie nogi), wybierać warto spodnie z podwyższonym lub „normalnym” stanem, o lekko zwężających się nogawkach, podkreślających nogi – na przykład rurki. Unikać należy biodrówek i spodni zbyt mocno przylegających do ciała.
• Figura typu „przecinek” (wąskie ramiona, mały biust, wąskie biodra, długie szczupłe nogi i wąska ale długa talia) idealnie komponuje się ze spodniami posiadającymi zdecydowane wzory, jak również podkreślającymi dobrze nogi. Nie trzeba się też obawiać modnych ostatnio spodni „pumpiastych”, które optycznie poszerzą biodra. Niepolecane zaś są spodnie z kwadratowymi kieszeniami na pupie ani też – w przypadku bardzo szczuplej sylwetki – spodnie zbyt ciemne.

Kolor i styl – jak je wybrać?
Przede wszystkim spodnie muszą się dobrze komponować z pozostałymi elementami stylizacji. Łatwo sortować spodnie według koloru i typu można, w serwisie społecznościowym dla kobiet SetStyle , następnie można sprawdzić jak wybrane spodnie będą współgrać z innymi elementami stroju, korzystając z możliwości stworzenia wirtualnej stylizacji . Trzeba jednak pamiętać, że w stylizacjach biurowych mile widziane są stonowane, materiałowe spodnie w odcieniach szarości. Zaś w stylizacjach casualowych i imprezowych pozwolić sobie można na więcej szaleństwa – szczególnie, że oferta w sklepach odzieżowych jest naprawdę bogata.
Czytaj więcej...

Sukienka - skrywa więcej niż myślisz

Jak dobrać odpowiedni krój sukienki dla siebie? Jak ukryć niedoskonałości a w jaki sposób wyeksponować zalety sylwetki?

Mimo, że pogoda niesprzyja, wiosna tuż, tuż. Czujemy ją w powietrzu, w porannym słońcu a także w sercach. Powoli grube kurtki i rękawice odkładamy w kąt a na pierwszy plan wychodzą rzeczy lżejsze.

Już niedługo przeprosimy się z sukienkami, które są obowiązkowe w naszej garderobie! Mamy coraz to nowsze kroje do wyboru. Niestety, nie wszystko co modne pasuje do naszych sylwetek. A sukienka to bardzo specyficzny twór. Choć wiele Pań na co dzień wybiera jednak spodnie, to mimo wszystko i tak nic nie zastąpi atrybutu kobiet - sukienki. Co więcej! Jedna sukienka może totalnie odmienić i ukształtować naszą sylwetkę. Jest to na tyle istotna kwestia, że każda kobieta, choć raz w życiu powinna usiąść, przeanalizować temat i wybrać dla siebie to, co najlepsze. Następnie całe życie, przyjmując małe poprawki na nowinki modowe, stosować się do tej „sukienkowej drogi” jaką obrała, gdyż niestety zejść z niej, jest bardzo prosto w tych czasach a skutki mogą być opłakane! Dlatego Drogie Czytelniczki, od czego zaczniemy? Otóż od samego początku.

Z cyklu: Obalamy mity - Sukienki tylko dla szczupłych!
Istnieje wiele powodów, dla których odstawiamy sukienki na dalszy plan w naszych codziennych stylizacjach. Chęć poczucia większego komfortu i wygody, próba zaoszczędzenia czasu na dobieraniu dodatków, bądź świadoma rezygnacja z prozaicznego braku sympatii do tego typu powszechnie uznawanych za kobiece odzień. Jednakże znaczna większość z nas zapewne uważa, iż jest - za gruba na sukienki. Że widać nogi, że wystaje brzuszek, że odsłania dekolt - nic bardziej mylnego! Faktem jest, iż sto razy trudniej jest dobrać odpowiedni krój spodni jeansów, niż spódnicy. Dobrze uszyte jeansy ukryją nasze defekty, ale niestety niełatwo takie kupić. Natomiast odpowiednią spódnicą czy sukienką bez problemu ukryjesz: nieco większy brzuszek, boczki, niedoskonałą pupę.

Pamiętajmy też, że poza ukrywaniem ważny jest aspekt uwydatniania! Tu się zaczyna prawdziwa magia: uwydatnianie a także optyczne zmniejszanie biustu, wydłużanie tułowia oraz powiększanie małych, wąskich ramion. Niektórzy twierdzą, że dobrze dobrane i skrojone sukienki są w stanie zastąpić męczącą dietę! To się tyczy także bielizny i innych ubrań - potrafią profesjonalnie skorygować nasze figury, poprzez większą świadomość siebie, samoakceptację.

Od czego zacząć?

Jaką mamy figurę?
Panie bardzo często poszukują informacji w internecie na temat swojego typu sylwetki, figury. Jest to dość aktualny i omawiany na forach publicznych temat. Próbujemy dopasować się do danej podkategorii. Najważniejsze są główne wyznaczniki, którymi powinnyśmy się kierować.  

6

Gdy już dokonamy właściwej analizy swojej figury, należy kategorycznie i bezlitośnie postawić na krój sukienki, następnie kolor a na koniec - modę.

Bujny biust
Jeżeli posiadasz duże piersi, unikaj sukienek z mocno zabudowaną górą. Wszelkie falbanki, żaboty, kokardy przy szyi, niepotrzebnie obciążają Twój i tak już uwydatniony dekolt. Postaraj się „ciężar” przenieść na inne części sylwetki np. ramiona. I pamiętaj, że dekolty w kształcie litery ‘V’ dają zgrabną formę nieznośnemu biustowi.  

2

Nieszczęsna oponka i boczki
To co najważniejsze, to niepodkreślanie tych miejsc, poprzez obcisłe fasony. Jeżeli jesteś typem „jabłka” i Twoim problemem jest duży, wystający brzuszek, postaraj się go zatuszować sukienką z paskiem bądź taką odcinaną pod biustem. Chodzi o odwrócenie uwagi od brzuszka oraz nadanie figurze talii.

 

3Szerokie ramiona
Na pewno sukienki bez ramiączek nie są dla Ciebie. Jeśli dodatkowo posiadasz mały biust, musisz odciążać ramiona, w przeciwnym wypadku totalnie zginą. Warto zwracać uwagę na ramiączka przy sukience, zawsze lepsze będą te wyprofilowane. Trzeba unikać szczególnie bufek itp. elementów na ramionach. Jest to niezwykle ważne, ponieważ obecnie są bardzo modne wszelkie ozdoby typu marszczeń i ćwieków.

Wcięcie w tali? Brak…
Twoim celem jest podkreślenie talii, dlatego staraj się dobierać dopasowane sukienki. Te odcinane przy górze będą również dobrze na Tobie leżały.

Zgrabny, mały biust

Warto wybierać sukienki z górami bogatymi i ozdobnymi. Wszelkie kwiaty, marszczenia, cekiny i inne piękności ,będą optycznie powiększały biust.  

 

4

Szerokie biodra, większa pupa
Przede wszystkim skupiamy się na górze! Dobierając naszą stylizacje, spróbujmy wykorzystać ciekawe bluzki i marynarki. Wszystkie kroje typu zwężanych u dołu - odkładamy na bok. Spódnice i sukienki ołówkowe są kategorycznie zabronione. Wybieraj nieco bardziej rozkloszowane propozycje i co ważne, bez żadnych kieszeni i doszyć na bokach. Im prościej w tym przypadku, tym lepiej.

Pamiętaj:
- Groszki, kwiaty, wzory - optycznie będą nam dodawały kilogramów
- Stonowane kolory - będą dobrze maskować niedoskonałości poszczególnych partii ciała
- Tam gdzie za dużo - odejmuj! I dokładnie tak samo postępuj w drugą stronę

Poprzymierzaj kilka fasonów biorąc pod uwagę te wskazówki i sama dobierz najlepszy krój dla siebie. Zawsze istnieją jakieś opcje i alternatywy, dlatego korzystaj z nich, aby w Twojej szafie nie zapanowała nuda.

Sukienka zawsze dodaje kobiecości i subtelności. Nie wyrzekaj się jej tylko ze względu na złe skojarzenia. Jeżeli jest to sukienka do pracy, warto pomyśleć o prostym i wygodnym kroju. Strój nigdy nie powinien powodować u Ciebie dyskomfortu. Jeżeli masz problem z wyborem, postaw na proste kroje.

Przywitajmy tę wiosnę kobieco!

Katarzyna Kryjak, 21l.

Czytaj więcej...

Dlaczego nie chcemy w swoim otoczeniu osób otyłych? Cicha dyskryminacja czy chamskie odzywki?

Idealna figura - każda z nas o niej marzy, lecz nie każdej jest dane, by ją mieć. Gdy możemy pochwalić się tą wymarzoną figurą, każde spojrzenie w lustro napawa nas zadowoleniem i dodaje odwagi, jednak gdy perfekcyjna sylwetka stanowi dla nas tylko marzenie, przeglądając się w lustrze, widok ten raczej odbiera pewność siebie i smuci zamiast cieszyć.

Współczesny człowiek stoi pod presją wyglądu zewnętrznego, który odgrywa w dzisiejszych czasach bardzo istotną rolę. Szczególnie jeśli chodzi o płeć piękną.

Wokół nas nieustannie krążą informacje o kuracjach upiększających, dietach cud, herbatkach odchudzających czy ćwiczeniach, które w kilka dni pozwolą nam zrzucić zbędne kilogramy. Media podpowiadają, że piękne są te z nas, które są szczupłe i chude. To właśnie one przedstawiane są jako lepsze i bardziej wartościowe kobiety a posiadające te cechy panie mają powodzenie u mężczyzn i odnoszą życiowe sukcesy.

A co z tymi, które mają więcej ciała? Większość ludzi stawia znak równości między słowami grubszy i nieatrakcyjny, otyły i niewartościowy. Jednak czy naprawdę krągłe kształty sprawiają, że te osoby są gorsze, że nie zasługują na szacunek i poważanie? Nie! Ale często dochodzi do tego, że przez nasz fałszywy, zakodowany w naszym umyśle i wykreowany przez media model postrzegania ludzi, osoby takie są gorzej traktowane. Otyli są odrzucani przez społeczeństwo, odganiani wzrokiem bądź słowem.

Wielu ludzi po prostu unika kontaktów z grubszymi - puszystymi osobami. Nie chcą pokazywać się w ich towarzystwie, nie zapraszają na przyjęcia, wypady do kina czy pikniki. Spoglądają na nich tylko z daleka, ale o zbliżeniu się do takiej osoby i poznaniu osobowości, charakteru raczej nie ma mowy. Dzieje się tak, bo ludzie obawiają się, że będąc w otoczeniu 'pulchnych', mogą narazić się na kpiny i zaczepki ze strony innych. Nie chcą być kojarzeni z otyłą osobą, nie chcą usłyszeć: „Ej, to ta koleżanka tej grubaski”, gdyż może grozić to popsuciem wizerunku, a tego nikt nie chce ryzykować. Wiele osób kiedy widzi na ulicy tęższą osobę mierzy ją 'z góry do dołu' aroganckim i potępiającym wzrokiem, po czym zaczyna się wytykanie palcami i szeptanie: 'Patrz jaki tłuścioch! Jak można siebie doprowadzić do czegoś takiego?! Blee..jakie wały tłuszczu!” „ Ciekawe czy widzi swoje stopy? Taka/taki to prawdziwej miłości nigdy nie znajdzie! itp.

Gdy zapytałam ludzi o ich pierwsze skojarzenia z osobami o krągłych kształtach usłyszałam: leniwy, tłusty, obleśny, obżarciuch, chory, zaniedbany, brzydki, niezdolny do pracy i wysiłku fizycznego, powolny. Prawda, że to przykre i raniące słowa? To straszne, ale w 'puszystych' osobach widzi się jedynie kulę tłuszczu. Uważa się je za życiowych nieudaczników, którzy nie są w stanie osiągnąć sukcesów zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym. Brak im silnej woli, są niechlujni i niestabilni emocjonalnie.

Szeptanie, ciche wyśmiewanie się czy spoglądanie na grubszych od nas z obrzydzeniem i niesmakiem nie jest jeszcze najgorsze. Jest coś gorszego od cichej dyskryminacji. O wiele bardziej nieprzyjemnie jest wtedy, gdy to, co jedni ukrywają w myślach, inni bez skrupułów przeobrażają w czyny. Skutkuje to krzywdzącymi zaczepkami słownymi a nawet fizycznymi.

Niestety z takim rodzajem dyskryminacji spotykamy się już w środowisku szkolnym. Dzieci bardzo często, głośno, a nie w ukryciu, wyśmiewają się z grubszych koleżanek i kolegów. W ich stronę padają raniące przezwiska typu: 'Salceson', 'Boczek', 'Grubas', 'Ociekający tłuszcz'. Znane są przypadki, w których grubszych kłuto szpilkami (by spuścić tłuszcz), wyłudzano od nich pieniądze lub jedzenie pod pretekstem, że wtedy będzie się ich lubić a oni nie przytyją..

Dorośli nie są lepsi. Kpią z otyłych podobnie jak dzieci. Kierują w ich stronę chamskie odzywki. Mówi się im wprost: „Weź się za siebie grubasie! Ile ty jesz! „Posuń swój olbrzymi tyłek”.

Taka dyskryminacja najczęściej pojawia się w miejscach pracy. Często spotkać można grupki koleżanek, które (głośno, by osoba grubsza, która będzie tematem ich rozmowy wszystko usłyszała) obmawiają i naśmiewają się z niej do upadłego. Padają obraźliwe zdania typu: Ile ona może ważyć? - Z 200 kg na pewno! Ciekawe, gdzie kupuje ubrania! - Pewnie szyje je z zasłon! Na pewno nie potrafi się cała umyć! Jakie wały tłuszczu! Ciekawe jak wygląda nago? Kto chciałby z nią się przespać! I rozlega się głośny śmiech.

Zdarza się, że grubsze osoby stają się obiektem zakładów albo zabawy „wystawiania do wiatru” (np. jeśli zaprosisz ją do tańca i pocałujesz postawię ci drinka!). No coś chyba jest tu nie tak, prawda?

Zaskakujące jest to, że negatywna etykieta nadana grubszym osobom zostaje przytwierdzona nawet wtedy, gdy udaje się im zrzucić kilogramy i osiągnąć figurę modelki. Pokazuje to jak mocno w naszej głowie zakorzenione są uprzedzenia.

Z badań wynika, że odsetek ludzi mających problemy z otyłością wzrasta. Wzrasta też dyskryminacja takich osób. Poprzez pogłębiający się brak tolerancji i akceptacji ze strony innych ludzi, osobom borykającym się z nadmiarem kilogramów, ciężej jest odnaleźć się w otoczeniu. Ze względu na swoją tuszę są gorzej tratowani. Mają większe problemy w znalezieniu pracy. Ciężko konkurować im z osobami szczupłymi, mimo takich samych bądź nawet lepszych kwalifikacji. Pracodawcy nierzadko przekładają umiejętności na drugi plan, na pierwszy wysuwając wygląd, co skutkuje tym, że 'pulchniejsza' osoba z góry skazana jest na przegraną, bo… jest nieestetyczna, może zniechęcać klientów i psuć wizerunek firmy. Każdy np. w sekretariacie chce mieć reprezentatywną, atrakcyjną i szczupłą osobę, (za którą klienci - mężczyźni, będą wodzić oczami i z którą chętnie będą rozmawiać z korzyścią dla firmy) niż taką, która nie ma tych zalet. To bardzo raniące.

Ponadto otyli narażeni są na gorsze traktowanie także w przychodniach medycznych, restauracjach i innych miejscach publicznych. Niemiłe uwagi i zaczepki czy kpiny, powodują utratę ich pewności siebie, gaśnięcie wiary w swoje możliwości, dostrzeganie tylko swoich wad i kompleksów. Czują się gorsi i słabsi od innych, przez co zachwiane zostaje też ich poczucie bezpieczeństwa. To wszystko często prowadzi do ich izolacji. Nieustannie towarzysząca obawa, że znów będą oceniani na podstawie wyglądu, powoduje chęć ucieczki od otoczenia i poczucie osamotniania. Wolą wtedy zamknąć się w sobie i żyć z dala od wszystkich. Nic dziwnego! Nikt przecież nie chce być krzywdzony!

Czy wygląd i to, ile liczy nasza waga, to naprawdę powody do kpin i żartów? Chyba przyznacie mi rację, że nie. Pamiętajmy więc, by nie robić drugiej osobie przykrości i nie oceniać innych przez pryzmat stereotypów i uprzedzeń. Inny (w tym przypadku grubszy) wcale nie znaczy gorszy i nie zasługujący na szacunek i poważanie!

A zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego ta „gruba” osoba właśnie taka jest? Może jest chora, bierze leki, które powodują przyrost wagi, albo ma takie uwarunkowania genetyczne i może już spróbowała 100 diet cud, które nic jej nie pomogły, więc choćby nie wiem co jeszcze zrobiła, nic nie zmieni jej sylwetki. Pomyślałaś kiedyś o tym? To pomyśl następnym razem zanim nazwiesz ją grubasem…

Aleksandra Parusel, 20l.

Czytaj więcej...

Jak walczyć o piękną sylwetkę, jednocześnie nie wpadając w obsesję?

XXI wiek to epoka kultu ciała. Nieważne, gdzie i w jakich okolicznościach się znajdujemy, widzimy wokół posągowe piękności - na billboardach, w telewizji i czasopismach. Pomimo tego, że teoretycznie uświadamiamy sobie jak wielki wkład w ich nieskazitelność ma Photoshop oraz praca grafików, ulegamy ich magii i zaczynamy myśleć, że powinnyśmy wyglądać tak samo.

Część kobiet nie musi wkladać nadmiernego wysiłku, aby zbliżyć się do ideału. Takie już są. Odziedziczyły dobre geny, nabyły w dzieciństwie prawidłowe nawyki dotyczący stylu życia i pielęgnacji lub po prostu mają korzystne uwarunkowania biologiczne. Niestety, grupa ta jest bardzo niewielka. Większość z nas (czyli grupa druga) musi się mocno napocić i wiele poświęcić, żeby wyglądać przynajmniej zadowalająco.

My, kobiety, z niewiadomych przyczyn jesteśmy wobec siebie niewyobrażalnie wymagające i surowe. Każda niedoskonałość spędza nam sen z powiek. Która najczęściej? Oczywiście ta mająca odbicie w wadze i figurze. Dlatego też nieustannie staramy się walczyć z nadprogramowymi kilogramami. To, że człowiek troszczy się o swoje zdrowie i sprawność, dobrze o nim świadczy. Jeśli poświęca czas na uprawianie sportów, a także dba o to, by na jego talerzu nie lądowało coś, co w rzeczywistości tylko leżało obok pełnowartościowej żywności, jest uznawany za człowieka świadomego i atrakcyjnego. Idealna sytuacja to taka, w której potrafimy właśnie zadbać o swoje ciało, ale dbanie to nie staje się obsesją.

Niestety, w naszym społeczeństwie wiele osób wchodzi w niezdrową relację z jedzeniem. Co mam na myśli? Nieustanne próby odchudzania połączone z naprzemiennym głodzeniem się i objadaniem. Często zastanawiamy się skąd u współczesnych dziewcząt i kobiet wziął się powszechny problem zaburzeń odżywiania. Trudne jest udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. Analizując konkretne przypadki, psychologowie zazwyczaj za przyczyny podają problemy z wagą w dzieciństwie, brak akceptacji ze strony społeczeństwa, wygórowane oczekiwania rodziców czy chęć kontrolowania swojego życia. Myślę, że wszystkie te czynniki są prawdziwe, jednak podstawy problemu należałoby doszukiwać się również w naszej kulturze. Potrzeba jedzenia u ludzi pierwotnych spełniała wyłącznie jedną, podstawową funkcję – zapewniala przeżycie. W naszych czasach potrzeba ta ma głębokie korzenie obyczajowe. Telewizja promuje kolejne programy kulinarne, gazety wskazują do jakiej restauracji warto się wybrać, spotkania z przyjaciółmi urozmaicamy poprzez przygotowanie różnorodnych potraw. Wiele z nas poznaje życie przez smak. Oczywiście nie neguję tego, wręcz przeciwnie. Nie każda kobieta jednak może jeść to, na co akurat ma ochotę i przy tym zachować perfekcyjną sylwetkę. Jedne z nas nie przejmują się tym i ubóstwiają swoje krągłości celebrując możliwość delektowania się pysznościami, inne wpadają w spiralę myślenia jak jeść, to co lubię i nie przytyć. W tym momencie zaczynają się prawdziwe problemy. Nieustanne skupienie i zastanawianie się nad tym co jutro zjem na obiad, który jogurt ma więcej kalorii czy dlaczego ważę kilogram więcej niż pół roku temu nie jest niczym normalnym. Nie jest oczywiście równoznaczne z początkiem zaburzeń odżywiania, ale niesie za sobą szereg równie fatalnych skutków. Najważniejszy?

Doskonale przedstawia go cytat ze strony francuskiej blogerki modowej: Niezdrowa relacja z jedzeniem niszczy wszystkie Twoje związki. Przede wszystkim ten jeden najważniejszy, z samą sobą. Myślę, że słowa te nie wymagają komentarza. Sposób w jaki postrzegamy nasze ciała znajduje odbicie w tym jak ogólnie odnosimy się do samych siebie.

Potwierdza to 22-letnia Agata: Moje problemy zaczęły się mniej więcej wtedy, gdy skończyłam 14 lat. Zrobiłam się bardziej zaokrąglona. Nie podobały mi się moje biodra i lekko odstający brzuch, który wcześniej zawsze był płaski. Przeszkadzało mi to tym bardziej, że większość moich koleżanek była niewyobrażalnie chudziutka. Postanowiłam, że tez taka będę. W pół roku schudłam ok. 8 kg. Wtedy tego nie widziałam, ale po latach, oglądając zdjęcia, stwierdzam, że wyglądałam jak żywa reklama głodu. Niestety, nie udało mi się długo utrzymać ciała w takim stanie. Dwa lata później nie tylko wróciłam do poprzedniej wagi, ale nawet zyskałam kolejne 5 kg. Nie mogłam na siebie patrzeć, przyszedł czas na kolejną dietę. Jak ona wyglądała? Na śniadanie jogurt, na obiad jabłko. Do tego 2-3 godziny ćwiczeń lub jazdy na rowerze dziennie. Czasem z głodu miałam napady objadania, po których praktycznie nie wychodziłam z siłowni. Strasznie schudłam, ale później efekt jojo znowu się pojawił. I tak żyję do teraz. Na przemian głodzę się i objadam. Czasami zerkam na moje odbicie w lustrze i zastanawiam się jak mogę to sobie robić. Jest mi ciężko, ale mam nadzieję, że kiedyś w końcu nauczę się zdrowego odżywania. Czytam dużo książek na ten temat, zaczynam wprowadzać pewne rozwiązania do mojego życia. Nie wiem czy mi się uda.

Jak zatem walczyć o piękną sylwetkę, jednocześnie nie wpadając w obsesję? Przede wszystkim należałoby przestać myśleć o odżywianiu w kategoriach ciągłej diety. Zapewnie nie raz słyszałyście, drogie Czytelniczki, że dozwolone jest jedzenie wszystkiego, ale z umiarem. Konieczne jest zachowanie równowagi i ustalenie pewnych zasad – jeśli dziś zjem dwa kawałki ciasta, jutro będę biegać pół godziny dłużej. Nieodłącznym elementem jest też uprawianie sportu – niestety, dziewczęta, możemy nie jeść nic, ale siedząc na kanapie nie spalimy ani grama tłuszczu. Osobiście sądzę jednak, że najważniejsze jest stworzenie wspomnianego już wcześniej odpowiedniego związku z samą sobą. Powinnyśmy kochać siebie w każdym wydaniu – idealnie szczupłą, ale też z małą fałdką na brzuchu. Jeśli zaakceptujemy swoje ciała i będziemy z nich zadowolone, od razu pozytywnie na nie wpłyniemy. Żadna z nas przecież, kiedy jest szczęśliwa, nie czuje potrzeby poprawiania sobie humoru ciastkiem czy czekoladkami.

Pozytywne podejście = pozytywny wygląd ciała.

Beata KAPUSTA, 21 l., studentka

 


 

2-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Sport i zdrowy tryb życia, gwarancją szczupłej sylwetki w każdym wieku

  • Opublikowano w Zdrowie

Każda z nas chce jak najdłużej cieszyć się zgrabną figurą, zamiast obserwować z trwogą jak z upływem lat, przybywają nam też kg...

Aktywność fizyczna to również dbałość o dobrą kondycję naszego ciała i dodatkowo w ten sposób pomagamy bronić się swojemu organizmowi przed wszelkimi chorobami. Ważne jest też, jak się odżywiamy. Każdy wiek ma swoje prawa, bo 20-, 30-, 40-, 50-latki, powinny jeść i odchudzać się zupełnie inaczej, ale sport uprawiać może każda z nas, bez względu na wiek. Pozwoli nam to czuć się zdrowo, atrakcyjnie i kobieco.
Nie musimy przecież katować się codziennie godzinami na siłowni, wylewając litry potu, lecz wybrać sobie taki sport, który będzie sprawiał nam przyjemność. Zwykły spacer to rewelacyjne odprężenie i dotlenienie naszego organizmu, a co najważniejsze, nie wymaga żadnego od nas wysiłku. Uprawiając jakikolwiek sport "odmładzamy" nasze ciało i inwestujemy w nie, aby dłużej mogło być "sprawne". Żyjąc w dzisiejszych czasach, w ciągłym biegu, zapracowani w pogoni za pieniędzmi, często tłumaczymy sobie, że to brak czasu nie pozwala nam na uprawianie sportu. Jednak prawdą jest, że wystarczą tylko, lub…aż...dobre chęci oraz organizacja planu dnia, żeby w tygodniu znaleźć dwie lub trzy godzinki.

Spójrzmy na to też z innej strony, taki wysiłek, pobudza nas do działania, możemy więcej zrobić w domu i pracy, bo organizm się odstresował i zregenerował. Jesteśmy więc bardziej "wydajne", poprawia nam się nastrój i humor.

Więc jeśli jeszcze się zastanawiasz, czy warto czasem trochę poćwiczyć, to odpowiedź jest oczywista, skoro w ten sposób zyskasz na smuklejszej figurze i ogólnym lepszym samopoczuciu. Zweryfikuj też jadłospis i ogranicz kalorie. Czy nie marzysz, żeby znów włożyć ulubioną sukienkę czy spódniczkę, które od dawna leżą na dnie szafy, bo już od jakiegoś czasu, nie dopinają się w tali...?

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS