Menu
logo tjk main

Elegancja Francja na Zamku w Poznaniu

Poznanianki mają niepowtarzalną szansę znaleźć się w świecie, który pragnęłaby zwiedzić zarówno mała dziewczynka jak i dorosła kobieta, choć na chwilkę. Teraz wystarczy, że przekroczymy próg Centrum Kultury Zamek, a będzie to krok na drugą stronę lustra.

W dniach 2.07 - 18.08.2013 w Atrium CK Zamek w Poznaniu odbywa się wystawa "Elegancja Francja - z historii mody XX wieku", której kuratorem jest Piotr Szaradowski (autor bloga Muzealne Mody i wykładowca Historii Mody w School of Form).

Ekspozycja przybliża odwiedzającym francuską tradycję krawiecką i zapewnia wiele doznań estetycznych. Wystawa obejmuje pięćdziesiąt dwie suknie od 1905 roku do początków XXI wieku. Spacerując po sali obserwujemy jak zmieniała się moda na przestrzeni stu lat, ale też jak zmieniało się podejście do kobiecej sylwetki. Pierwsza kreacja pochodzi z kolekcji Charlesa Fredericka Wortha, angielskiego imigranta, który został ojcem francuskiej sztuki krawieckiej, jak i całej linii projektantów. Następnie idziemy drogą historii mody, która inspiruje po dziś dzień. Możemy obejrzeć suknie z prywatnych kolekcji, przedstawiające pracę twórców, których nikomu nie trzeba przedstawiać, jak Chanel, Piguet, Balmain, Dior, Givenchy, Saint Laurent czy Balanciagia  oraz wielu innych kreatorów mody.

Twórcy wystawy zadbali o to, żeby zwiedzający mogli obejrzeć kreacje z każdej strony, wszystkie są opisane bardzo ciekawie. Możemy również zapoznać się z zaprezentowanymi w sali informacjami o przemianach i inspiracjach w modzie, dowiedzieć się co nieco o ewolucji gorsetu - czyli o tym jak udało się uwolnić kobiety od tych "sztywnych zasad". Wystawa pokazuje kwestie mody nie tylko w kontekście sztuki, ale również z perspektywy technologicznej, ekonomicznej oraz społecznej. Mimo, że ekspozycja prezentuje tylko wybrane trendy (nie sposób przecież pomieścić tak obszernej historii w dwóch salach) to ciekawie przybliża te najważniejsze, dzieląc wystawę na działy: Powroty mody, Od gorsetu do... gorsetu, Estetyka Art Deco, Francuskie krawiectwo Haute couture, Mini - rewolucja i Spojrzenie w przeszłość.

Wystawa podoba się zwiedzającym. Pani Ania podziwia piękne ubrania: Sama chciałabym mieć takie sukienki w swojej szafie, a wystawa jest bardzo ciekawie zrobiona. Natomiast Pani Ewa również zachwyca się urodą kreacji, ale oprócz tego zwraca uwagę na inne aspekty: Te sukienki są uszyte we wspaniały sposób, można to zaobserwować ponieważ jedna jest na lewej stronie i można zobaczyć szwy, poza tym niektóre  z tych sukienek mają ponad sto lat i nadal się trzymają.

Jako dodatek do wystawy można się zaopatrzyć w biuletyn, który świetnie uzupełnia informacje, jakie się na niej nie zmieściły. Pełno w nim ciekawych historii oraz pięknych zdjęć.

Ponadto odbywa się w CK Zamek wiele wydarzeń towarzyszących, takich jak pokazy filmów - błądzących tematycznie wokół mody, wykłady, spotkania oraz warsztaty, które na pewno mogą poszerzyć wiedzę o tym mistycznym świecie wszystkim zainteresowanym.

A jeśli zechcecie wybrać się na wystawę z maluchem, znajdzie się i kącik dla niego, kącik wyposażony w kredki oraz kartkę, który z racji okoliczności powinien zainspirować do zostania przyszłym kreatorem mody :-)    

Wystawa trwa jeszcze prawie 3 tygodnie i na pewno warto ją zobaczyć z uwagi na piękne suknie oraz panującą tam niesamowitą, niemalże mistyczną atmosferę. Poza tym to jedna  z niewielu okazji na obcowanie z kreacjami od projektantów, których raczej nie spotyka się codziennie na ulicy. Ta ekspozycja to szansa na poznanie mody nie od strony błysku fleszy, lejącego się szampana i całego towarzyszącego przeróżnym wydarzeniom blichtru, ale od strony sztuki, bo niewątpliwie moda się nią stała. Całemu wydarzeniu patronuje przesłanie Christiana Diora podkreślające znaczenie jakie w tej dziedzinie sztuki zajmuje elegancja.

Teraz Drogie Panie nie pozostało Wam nic innego, jak eleganckim krokiem zawitać do CK Zamek, a także do  świata jak z bajki.

FOTO: Julia Krupecka



Julia Krupecka, 21l.
Czytaj więcej...

Skończyłam 40 lat i co teraz? Co z tą modą?

„Czy Pani ubiera również osoby po 40-stce?”, „Mam 60 lat, czy ja się jeszcze kwalifikuję?” - to pytania często powtarzające się.

Ku mojemu zdziwieniu…, no bo w czasach kiedy granice wiekowe mocno się przesunęły to absolutnie nawet nie powinno przyjść do głowy, że coś jest z wiekiem nie tak. Owszem, istnieje kult młodości, nikt nie myśli o tym, że kiedyś będzie emerytem, a emeryci często są zmarginalizowani i nie zauważani przez społeczeństwo. No chyba, że ci walczący o krzyże i inne artefakty - co tam kto lubi. Ale wtedy raczej kojarzą się pejoratywnie, a nie modowo (- ich berety również nie kojarzą się modowo - aczkolwiek tej zimy moher zawojował swetry).

Czterdziestka to jak już ktoś gdzieś zauważył - nowa 30-stka. Kiedyś pierwsze podsumowanie życia robiło się po 30, teraz nadal 30 to jakby bliżej tych 20 niż 40, natomiast 40 - to ten wiek, kiedy trzeba przyznać - że życie idzie naprzód, a nie cofa się - żaden Benjamin Button tego nie zmieni.

Nie ma jednak sensu zaraz zaliczać się do grona leśnych dziadków. Moda tak samo sięga wszystkich. Szczególnie, że najwięksi światowi krawcy - od Prady, Westwood aż do Lagerfelda - młodością nie grzeszą:). To oni wymyślają trendy i kreują świat mody - warto nad tym pomyśleć. Prawie każda ciekawostka modowa wyszła od EMERYTA lub człowieka w kwiecie wieku - czyli wyglądałoby na to, że można nosić wszystko aż do 150 lat (na tyle podobno jest przewidziany organizm ludzki;)).

Ważne jest jednak to, żeby nie robić z siebie pośmiewiska z jednej strony, z drugiej nie zaniedbywać się i wyglądać niechlujnie - to są chyba ogólnie przyjęte ramy dla każdego wieku. Aczkolwiek o ile 20-latce wybacza się więcej bo ma ładne nogi bez widocznego cellulitu, o tyle po przemianach hormonalnych - ta sama 20-latka kolejne 25 lat później przywita się z grawitacją - jak każda kobieta i już nie da rady ukryć pewnych wpadek.

Dlatego tak ważna jest znajomość swojej figury. Jeśli Twoim atutem są nogi - to zapewne do starości będziesz mogła chodzić w „prawie” mini - pisze prawie, bo to też jest kwestia smaku. Niekoniecznie na gołe nogi, ale pewnie Tina Turner rajstopami by raczej wzgardziła. Jeśli nogi nie wchodzą w grę - to długość para-mini już tak łatwo nie przejdzie p 40-stce, bo już po 20-stce wyglądała wątpliwie. I tak dalej i tak dalej.

Trzeba też uważać na wszelkie postarzające wzornictwo - czyli łączki, falbanki i koronki, które na nastolatkach wyglądają fajnie - na dojrzałej kobiecie mogą wyglądać po prostu śmiesznie lub matronowato (dwie skrajności) - te wzory powinny być brane pod uwagę, ale głęboko przemyślane.

Od 40 do 100 lat to tak naprawdę szeroka rozpiętość wiekowa - nie ma tutaj jednego dobrego wyjścia. Na ostatnim odcinku osi lepiej unikać wyglądu dzisiejszych emerytów - u których nadal panują poliestry ze sklepiku u Pani Frani, dziwne papucie i szerokie jak wory bluzki, których nie można rozróżnić od szerokich jak wory spódniczek i żakietów sprzed potopu. Lepiej założyć coś prostego w kroju, ale dopasowanego - zainspirować się stylem pięknych dojrzałych kobiet typu Denevue (ale nie przesadzać z makijażem!).

Kolejna skrajność naszej osi - ciut młodszych kobiet - dotyczy matek z nastoletnimi córkami - chodzenie na zakupy z córką… „mamo, no pewnie że ci to pasuje”…, no ale nie trzeba tu winić nastolatki, tylko dlatego, że nie ma ogólnego spojrzenia na świat. I potem wychodzą akcje typu z przodu - muzeum z tyłu - liceum. Lepiej wzorować się na świeżej 40-stce Gwyneth Paltrow. Młodzieńczo z klasą.

Czyli za obcisłe i za młodzieżowe ubrania w cekinki kontra worki z poliestru w dziwnych sztucznych lub beżowych kolorach. Taka oś rozpiętości wiekowej i błędów od jednego końca do drugiego.

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS