Menu
logo tjk main

Hokus pokus, czary mary - powiem prawdę za talary

Hokus pokus, czary mary - powiem prawdę za talary

Każda z nas chce wiedzieć, co przyniesie przyszłość. Czy podjęte decyzje okażą się słuszne? Czy wiedza o tym, co będzie uchroni nas przed złymi skutkami naszych poczynań? Na te i na wiele innych pytań odpowie nikt inny jak tylko…wróżka.

Wydawać by się mogło, że jesteśmy światłymi, wykształconymi kobietami, niemającymi nic wspólnego z magią, a wszelkie zabobony traktujemy z przymrużeniem oka lub nawet ze śmiechem.

Nie przypisujemy więc żadnego znaczenia jakichkolwiek przesądów naszym problemom, które nader często pojawiają się w otaczającym nas świecie. Zwyczaj zrzucania winy na magię, za sprawą której rzekomo następowały kataklizmy, zarazy lub typowe ludzkie niepowodzenia, zostawiamy wcześniejszym pokoleniom. Dziś ze skrupulatną, naukową wiedzą, jaką jesteśmy w stanie się pochwalić, o nadprzyrodzonych właściwościach, możemy poczytać jedynie w książkach lub posłuchać opowieści starych, wiejskich kobiet. To wszystko jednak nie zmienia faktu, że w kalendarzach niektórych z nas, widnieje umówione spotkanie z wróżką.

Dlaczego zatem chodzimy do osób zajmujących się wróżbiarstwem?


Na sesji przepowiadania przyszłości zjawia się cała paleta osobowości. Z jednej strony, z usług wróżek korzystają osoby o poczuciu niskiej wartości, zagubione w życiu i odczuwające bezradność. Tacy ludzie widzą we wróżce płomyk nadziei na lepsze „jutro”, że może jednak powie im coś, co odmieni ich los. Z drugiej strony, do drzwi „wszechwiedzącej” pukają pewne siebie kobiety (mężczyźni również), które wiedzą, czego oczekują od życia i potrafią to osiągnąć. Z jakiego powodu więc uczestniczą one w owych spotkaniach?

Tak na to pytanie odpowiedziała 40-letnia Krysia. W życiu każdej kobiety pnącej się po szczeblach kariery, przychodzi moment, w którym zaczyna się zastanawiać czy dobrze robi, czy nie powinna przystopować lub zmienić kierunku swoich działań. Taka refleksja nad własnym życiorysem jest dobrym powodem, by pójść do wróżki i znaleźć w niej poparcie „Tak, wszystko układa się pomyślnie”. Oczywiście, jeśli jej słowa nie odpowiadały moim wyobrażeniom, wtedy przymykałam na nie oko i dalej robiłam po swojemu. Wróżka to nie wyrocznia delficka mówiąca „Twój los i tak jest przesądzony! Nie zmienisz tego!”. Karty jedynie mogą lekko naprowadzić nas na prawidłowe tory, z których czasem zbaczamy.

Gdy idziemy do wieszczki i słuchamy, co gwiazdy mają nam do powiedzenia, jeśli jesteśmy podatne na tego typu sugestie, następuje proces kodowania się. Co to znaczy, że się kodujemy? To nic innego, jak tylko silna wiara w sugestie wróżki i podświadome dążenie do ich realizacji. Nie ma w tym nic złego, gdy słowa przepowiadające naszą przyszłość mają charakter motywujący, wręcz zachęcający do zasmakowania nowych doświadczeń. Tego rodzaju wskazówki mają ogromną moc, szczególnie w momencie, gdy stoimy na rozdrożu naszego życia i nie wiemy, którą drogę wybrać.

33-letnia Luiza zdecydowała się uwierzyć w to, co karty mówiły o jej dalszym losie. Znalazłam się u wróżki, nie dlatego, że wierzę w przepowiadanie przyszłości, ale z powodu wszechogarniającej mnie bezsilności. Mojego małżeństwa nie można było nazwać sielanką. Mieszkałam w małym miasteczku z pensją kasjerki. Mimo ukończonych studiów i dwójki wspaniałych dzieci, moje życie nie zapowiadało się rewelacyjnie. Gdy więc stara kobieta rozpoczęła dywagacje na temat mojej przyszłości, rozwodu z mężem, wyjazdu do stolicy i lepiej płatnej pracy, nie mogłam uwierzyć w swoją głupotę - nie dość, że opowiada bzdury, to w dodatku muszę jej za to zapłacić. Nie powiedziała kiedy nadejdą zmiany. Dziś już wiem. Dwa lata po spotkaniu z wróżką, rozstałam się z mężem i wyjechałam z dziećmi do Warszawy. Nie wiem czy ta kobieta naprawdę wiedziała, co mnie czeka czy ja, nieświadoma jej wpływu, zaczęłam planować wszystkie swoje działania tak, by koniec końców wylądować jako rozwódka w stolicy.

Skąd osoby podające się za wróżki znają naszą przyszłość? Czy to naprawdę magia, a one same urodziły się z takimi zdolnościami? Czy może jednak to zwykłe psychologiczne podejście do klienta rodzi „potężną energię”?

Podobno, by zostać wieszczką trzeba posiadać specyficzny dar, „trzecie oko” i zdolność spoglądania „w głąb” człowieka - jednym słowem trzeba mieć „to coś”.

Dziwny jest zatem fakt, że do Szkoły Wróżek może przyjść każdy „z buta”, wystarczy się jedynie zapisać i uiścić odpowiednią opłatę.

W Polsce to właśnie Łódź jest uznawana za Alma Mater wróżbitek, chociaż w innych miastach również można pobierać takowe nauki.
Czego więc uczą się adeptki łódzkiego Studium Doradztwa Życiowego lub innych Szkół Wróżenia? Z pewnością wszystkie kandydatki pracują nad zrozumieniem znaczeń i symboliki kart Tarota. Numerologia, znaczenie snów i techniki medytacyjne również nie są im obce. Ale czy tylko to daje im moc i siłę, by przepowiadać? Czy może istnieje jeszcze jeden element, który połączony z powyższymi, sprawia, że owe kobiety posiadają nadprzyrodzone zdolności? Tym elementem, można by powiedzieć - najważniejszym ogniwem we wróżbiarstwie jest poznanie samej natury człowieka. Przyszłe Sybille zgłębiają tajniki psychologii, ludzkich osobowości, zachowań, a nawet anatomii. Nic nie daje takiej przewagi nad drugim człowiekiem jak umiejętność dotarcia do jego wnętrza i zrozumienia każdej cząstki. Co więcej, prawdziwa wieszczka nie byłaby sobą, gdyby jej słowa skierowane w naszą stronę brzmiały w pełni zrozumiale i dobitnie. Używanie nietypowych sloganów i wyrażeń, które są przypisywane różnym stanom ducha lub poziomom życia, ma na celu zmuszenie nas do „dopasowania” sobie ich znaczeń względem naszej obecnej sytuacji życiowej. Zatem czy mamy tu do czynienia z magią? Czy to jest wyłącznie czysta psychologia?

Czy korzystanie z usług wróżek może być niebezpieczne?
Częste spotkania z przepowiadającą przyszłość nie muszą oznaczać nic strasznego, jeśli tylko potrafimy utrzymać dystans do kobiety nam wróżącej, a przede wszystkim do samych siebie i wróżb, których jesteśmy głównymi bohaterkami. Niestety w momencie, gdy za bardzo zależy nam na „poznaniu przyszłości”, zaczynamy zachowywać się jak narkoman nie otrzymawszy odpowiedniej dawki. Wtedy też, musimy przystopować i zastanowić się, do czego to zmierza.

Czytywanie horoskopów w kolorowych pismach przynosi nam zazwyczaj śmiech, nie sugerując nic istotnego. Co natomiast mogą przynieść sugestie wróżbitek? Zważywszy, że każda z nich, w mniejszym lub w większym stopniu wpływa na podejmowane przez nas decyzje.

Jeśli fascynują Was, drogie czytelniczki, spotkania z osobami posiadającymi „trzecie oko” to dobrze. Oznacza to, że jesteście ciekawe świata. Pamiętajcie jednak, by w zaspokojeniu swojej żądzy wiedzy zachować umiar i rozsądek. Nigdy nie mamy pewności, czy trafiłyśmy do profesjonalnej wróżki i w jakim stopniu potrafi przepowiedzieć nam przyszłość (w jakim stopniu pozna naszą osobowość). Czy jest dobra w swoim fachu? Kto to wie… chyba tylko ona sama.

Paulina Nawrocka, 23l.
etnolingwistyka UAM

 


 

7-12

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Dodaj komentarz

UWAGA!
Bardzo prosimy o niezamieszczanie w treści komentarza wszelkiej formy reklamy (która jest traktowana wtedy jako darmowa) na naszym portalu tojakobieta.pl tj. - adres strony www, e-mail, telefon, wszelkie inne dane kontaktowe. W przypadku niezastosowania się do wyżej wymienionego komunikatu oraz działań mających na celu obejście naszej prośby, będziemy zmuszeni wyciągnąć konsekwencje prawne odnośnie zarzutu bezprawnego zamieszczania darmowej reklamy. Wszelka reklama na naszym portalu jest ODPŁATNA.


Kod antyspamowy
Odśwież