Menu
logo tjk main

Uśmiech jest prosty!

Uśmiech jest prosty!

Kiedy, będąc jeszcze uczennicą podstawówki, dowiedziałam się, że będę musiała nosić aparat ortodontyczny, byłam załamana.

Pytań było wiele:
jak to w ogóle będzie wyglądało? Co powiedzą moi rówieśnicy? Jak się w tym mówi? Co ze spożywaniem posiłków? Obaw było wówczas mnóstwo, a odpowiedzi, które byłyby w stanie choć trochę zniwelować mój strach - prawie w ogóle. To były lata, kiedy popularność aparatów była naprawdę niewielka, a jego noszenie było przyczyną częstych zaczepek i drwin.

 

Na szczęście ten czas bezpowrotnie minął, a dbanie o swój uśmiech stało się czymś powszechnie akceptowanym i pochwalanym.

Moja przygoda z aparatem zaczęła się gdy miałam około 13 lat. Wówczas nosiłam przez kilka lat tylko górny łuk. Samo zakładanie jest czynnością całkowicie bezbolesną. Ewentualne problemy zaczynają się po wizytach kontrolnych, gdy pewne elementy są mocniej dokręcane, co oczywiście łączy się z pewnym bólem. Nieprzyjemny jest również sam moment robienia odcisku zębów, który jest niezbędny do określenia typu wady zgryzu i obrania kierunku leczenia. Uważam jednak, że nie jest to nic, czego nie dałoby się przeżyć. Jeśli ktoś z Was waha się właśnie z tego względu, to naprawdę nie ma się czego bać. Efekty leczenia były zauważalne, ale w moim przypadku był to dopiero początek walki o ładny uśmiech.

 

Teraz, mając 23 lata znów noszę aparat, tym razem na górę i dół. Przyznaję, że miałam pewne obawy, ponieważ wiązało się to z usunięciem dwóch dolnych czwórek. Przerażała mnie myśl o samym zabiegu, jak również to, że przez jakiś czas będzie to zwyczajnie widoczne. Nie żyje w jakiejś próżni, ciągle kontaktuje się z ludźmi, więc będę się czuła niekomfortowo. Podjęcie decyzji zajęło mi trochę czasu, ale dzisiaj jestem z siebie dumna, że zrobiłam ten krok. Okazało się, że po założeniu aparatu w bardzo krótkim czasie te miejsca się całkowicie zrosły i stały się niezauważalne. Wiem, że jest wiele osób, które nie decydują się na założenie aparatu właśnie z tego względu. Sama byłam świadkiem wizyty u ortodonty młodej dziewczyny, która po usłyszeniu, że aby w ogóle założyć aparat niezbędna jest ekstrakcja dwóch zębów kategorycznie odmówiła. Po części ją rozumiem, bo sama to przechodziłam, ale z perspektywy czasu wiem, że czasem trzeba się poświęcić i trochę pocierpieć. Efekt wynagradza naprawdę wszystko.

 

Pamiętam jak po wizycie u ortodonty i założeniu aparatu poszłam na uczelnie. Dziewczyny! byłam naprawdę zestresowana tym, jak zareagują moi znajomi, czy wykładowcy będą mnie rozumieć? W końcu zanim buzia przyzwyczai się do nowego „gościa” może minąć trochę czasu. Początkowo nie mówiłam zbyt wiele, bo trochę się krępowałam i nie chciałam rzucać się w oczy. W pewnym momencie mój kolega spojrzał na mnie i z ogromnym zachwytem powiedział: Jaki fajny! Od tamtej pory poczułam pewność siebie, która trwa do dzisiaj.

Swoją drogą aparat bywa czasem pretekstem do zawierania nowych znajomości. Najciekawszą sytuację miałam kiedyś na dworcu. Byłam spóźniona na pociąg, wręcz biegłam po bilet, gdy nagle zatrzymało mnie trzech młodych chłopaków. Byli bardzo zainteresowani tym, że mam na zębach druciki (to takie moje pieszczotliwe określenie dla aparatu), a jeden nawet zapytał, czy dam mu buzi. Niestety byłam w zbyt wielkim szoku i za bardzo się śpieszyłam żeby spełnić jego prośbę. Nie ukrywam jednak, że ta sytuacja do dziś wywołuje uśmiech na mojej twarzy. To chyba pierwszy udokumentowany przykład tego, że aparat może być swoistym afrodyzjakiem...

Innym razem, będąc w klubie ze znajomymi okazało się, że wśród bawiących się osób 5 nosi aparat. Temat do rozmowy pojawił się błyskawicznie. Wymienialiśmy się swoimi doświadczeniami, opowiadaliśmy o swoich wadach, a na koniec wpadliśmy na pomysł zrobienia sobie wspólnego zdjęcia. Był to naprawdę miły wieczór.

Choć moje leczenie dobiega końca i teoretycznie powinnam się z tego cieszyć, to wizja rozstania się z moim aparatem nie napawa mnie szczególną radością. Przyzwyczaiłam się do niego, poza tym kolorowe gumeczki, które sobie zmieniam przy każdej wizycie, bardzo przypadły mi do gustu.

Jeśli wśród czytających ten tekst pojawi się osoba, kto nie jest przekonana do podjęcia tej decyzji, ktoś, kto potrzebuje pozytywnego impulsu, to ja w tym momencie całą sobą potwierdzam, że naprawdę warto. Pakiet możliwości jest naprawdę spory. Jeśli nie odpowiada Ci to, że aparat będzie widoczny, to zawsze jest jeszcze opcja aparatu porcelanowego. Jeśli Twoja wada jest niewielka to wystarczy aparat ruchomy. Każdy znajdzie coś dla siebie. Może dzięki temu będziemy się częściej do siebie uśmiechać idąc ulicą?...

Na koniec nie mogę nie wspomnieć o higienie, która w tym wypadku jest naprawdę konieczna. Jeśli nasze zęby zdobi aparat musimy pamiętać o jak najczęstszym myciu zębów, bo niestety odrobiny jedzenia zawsze znajdą jakąś miejscówkę za naszymi drucikami. Najlepiej zaopatrzyć się w szczoteczki i dużo malutkich, wąskich końcówek, przypominających pędzelki do malowania, które wspomogą nas w pozbyciu się niechcianych „gości” na ząbkach. Wszelkie płyny do płukania jamy ustnej oraz nitki dentystyczne to nasi przyjaciele, o których nie powinniśmy zapominać. Należy również uważać na twarde rzeczy, których spożywanie może doprowadzić do oderwania się jakiejś części aparatu. W takim wypadku bezzwłocznie skontaktujcie się z lekarzem prowadzącym, bo czasem jest to naprawdę niebezpieczne. Niewskazane jest również spożywanie gumy do żucia. Ja zawsze w sytuacjach, gdy ktoś proponuje mi poczęstowanie się jedną z nich odpowiadam z rozbrajającym uśmiechem: a co? Chcesz mnie skleić i zatkać mi buzię? Wówczas każdy przyjmuje to z uśmiechem i nikt nie czuje się niezręcznie.

Jeśli nie czujesz się pewna/pewny siebie bo wiesz, że Twój uśmiech nie przypomina tego hollywoodzkiego, jeśli zastanawiasz się co możesz z tym zrobić, to mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam podjąć decyzję, która będzie inwestycją we własne „ja”, w swoje lepsze samopoczucie.

Jeśli natomiast jesteście zadowoleni ze swojego uśmiechu i nie chcecie w nim niczego zmieniać, to nie zmieniajcie. Bądźmy po prostu sobą!

Anna Czerwiec, 23l.

 


 

1-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Komentarze  

 
0 #2 Anna Czerwiec 2012-07-19 22:04
Witam. Podziwiam Twoją wytrwałość naprawdę... Ostatnio byłam na wizycie kontrolnej i wyznaczono mi datę zdjęcia aparatu-trochę ponad miesiąc. Przyznam, że nie czuję jakiejś wielkiej ulgi,czy coś w tym stylu. Co do jedzenia na pewno się przyzwyczaisz. Ja również miałam z tym problemy. Przestrzegam przed jedzeniem twardych i ciągnących się rzeczy-wbrew zakazom jadłam takie rzeczy, a w pary przypadkach skończyło się to urwaniem części- w tym pierścienia! Przyznam, że w ogólne nie słyszałam o tym wodnym irygatorze...Pe wnie jest to bardzo przydatne. Ja musiałam zadowolić się małymi szczoteczkami i wystarczyło. Pocieszę Cię, że ja również nosiłam łuk podniebienny-ek spander, jeśli mówimy o tym samym. Ogólnie go nie odczuwałam do momentu jak nie zrobił mi się odcisk na języku. W życiu nie pomyślałabym, że to aż taki ból!
Trzymam za Ciebie kciuki, serdecznie pozdrawiam!
Cytować
 
 
0 #1 Gizowska 2012-06-29 09:26
Witam Aniu. Bardzo pocieszający tekst, bo ja też właśnie taki aparat sobie zafundowałam, a mam lat sporo ponad dwadzieścia. Nie miałam takich obaw jak ty, ale rzeczywiście nosiłam łuki w latach 90-tych kiedy aparaty były "obciachem" podobnie jak okulary. Miałam trzy takie ruchome aparaty, z których żadnego nie nosiłam nalezycie, a teraz mama "instalację, łącznie z łukami: podniebiennym i podjęzykowm, co utrudnia mówienie, ale nie jest najgorzej. Co do jedzenia... absolutnie nie wiem, jak w tym jesć, więc przez następne dwa lata będę zapewnie żyła na kaszkasz i rozmoczonych bułkach,a le trudno. Podobnie z czyszczeniem - mordęga!! Podobno jest coś takiego, jak irygator wodny, ale u mnie w mieście tego nie ma w aptekach, kompletnie nie wiedza co to jest ... :/
Co do usuwania... Ja mam do usunięcia 8 zębów!! W tej chwili zostały mi jeszcze 4 do ekstrakcji, a rzeczywiście słyszałam, że wśród moich znajomych są osoby, którym usuwano, ale jeden. Ja mam full opcję - 8 sztuk: cztery czwórki i cztery ósemki...
Później podobno musze nosić jeszcze jakis aparat ruchomy, żeby dociągnąć zęby tak na 100%.
Pozdrawiam.
Cytować
 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Bardzo prosimy o niezamieszczanie w treści komentarza wszelkiej formy reklamy (która jest traktowana wtedy jako darmowa) na naszym portalu tojakobieta.pl tj. - adres strony www, e-mail, telefon, wszelkie inne dane kontaktowe. W przypadku niezastosowania się do wyżej wymienionego komunikatu oraz działań mających na celu obejście naszej prośby, będziemy zmuszeni wyciągnąć konsekwencje prawne odnośnie zarzutu bezprawnego zamieszczania darmowej reklamy. Wszelka reklama na naszym portalu jest ODPŁATNA.


Kod antyspamowy
Odśwież