Menu
logo tjk main

Szkodliwe składniki zawarte w kosmetykach drogeryjnych

Szkodliwe składniki zawarte w kosmetykach drogeryjnych

Popularne kosmetyki do pielęgnacji kuszą nas pięknym zapachem i kremową pianą. Czy jednak na pewno jest to bezpieczne dla naszego zdrowia i urody?

Aby dowiedzieć się, czy dany kosmetyk jest przyjazny należy zapoznać się z jego składem. W krajach Unii Europejskiej wszystkie produkty kosmetyczne muszą mieć podany opis składników, tzw. INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients). W tym systemie stosuje się angielskie nazwy wiązków chemicznych i łacińskie nazwy roślin. Dzięki temu możliwe jest rozpoznanie szkodliwych i przyjaznych związków wchodzących w skład kosmetyków. Wcześniej producenci używali różnych określeń na ten sam składnik, więc niemal niemożliwym stawało się rozpoznanie go.

Warto wiedzieć, że lista zawartych składników rozpoczyna się od tego, którego jest w produkcie najwięcej.

Do najbardziej niebezpiecznych, a jednocześnie najbardziej popularnych składników kosmetycznych należą Sodium Lauryl Sulfate - SLS, Sodium Laureth Sulfate - SLES. Są to tanie detergenty syntetyczne. Ich głównym zadaniem jest wytworzenie piany, stąd często możemy je spotkać w szamponach oraz żelach do mycia twarzy i ciała. SLS i SLES działają drażniąco na skórę i oczy powodując swędzenie. Wysuszają włosy. Są jednak tak popularne, że trzeba się dobrze naszukać, aby znaleźć produkt wolny od tych składników. SLS i SLES zawarte w szamponach stosowane rzadko, oczyszczają włosy z nadbudowanych warstw składników odżywczych.

Silikony to kolejny składnik, na który trzeba uważać. Występują one pod różnymi nazwami, ale te najczęściej spotykane kończą się na - methicone, - silicon, - siloxane, - silanol. Silikony działają na włosy i skórę jak ochronny filtr, który chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. W pielęgnacji włosów zbyt częste używanie ciężkich silikonów może prowadzić do nadbudowania się ich na powierzchni włosa, przez co uzyskujemy sztuczny efekt zdrowego wyglądu. Jest on sztuczny, ponieważ warstwa silikonów sprawia, że włosy są błyszczące i wygładzone, lecz jednocześnie obciążają i blokują możliwość dostania się do włosa substancji odżywczych. W takiej sytuacji konieczne jest usunięcie warstwy silikonów przy użyciu prostego szamponu z SLS lub SLES, a następnie rozpoczęcie odżywiania z zastosowaniem ograniczonej ilości szkodliwej substancji. Przy umiejętnym doborze silikonów, mogą one zrobić dla naszych włosów wiele dobrego. Chronią przed urazami mechanicznymi i łamaniem się włosa, przed mrozem i słońcem, wygładzają jego powierzchnię. Bardzo dobrze sprawdzają się w kremach do rąk i kosmetykach przeciwsłonecznych.

Silikony możemy podzielić na trzy grupy:

1) Trudno zmywalne (wymagają silnych detergentów):
- simethicone, trimethicone
- cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethicone, trimethylsiloxysilicates


2) Łatwiej zmywalne (aby je zmyć, wystarczy łagodny szampon):
- amodimethicone, dimethicone, dimethiconol, beheonoxy dimethicone, phenyl trimethicone


3) Bardzo łatwo zmywalne (rozpuszczalne w wodzie):
- dimethicone copolyol, lauryl methicone copolyol, hydrolyzed wheat protein, hydroxypropyl polysiloxane, PEG-silikony

Inne silikony, które można spotkać w kosmetykach to: silicone rubber, silicone latex, latex, dermafilm, silbar, dimethicream, poly(dimethylsiloxane), good-rite

Kupując kosmetyki drogeryjne często znajdujemy w ich składzie zapach - Parfume lub Aroma. Są to zazwyczaj sztuczne aromaty, które również mogą wywoływać podrażnienie lub przesuszenie. Dodatkowo wszystkie produkty, które są umieszczone w składzie po zapachu występują w ilościach śladowych.

Jest to tylko mała część analizy składów kosmetyków, jednak wymienione związki chemiczne są bardzo popularne i trudno znaleźć produkty kosmetyczne, które ich nie zawierają. Dla osób niemających cierpliwości do czytania składów, można polecić kosmetyki dla kobiet ciężarnych i dla dzieci. Są one dużo łagodniejsze od normalnych kosmetyków, bo nie zawierają detergentów. Warto zwrócić też uwagę na tzw. kosmetyki naturalne, lecz w tym wypadku powinno się przestudiować skład w poszukiwaniu ekstraktów, które zachwala producent. Pamiętajmy, że im wyżej jest w składzie, tym jest ich więcej.

Dominika Kuroś, 25l

Komentarze  

 
0 #1 Misia 2013-03-30 08:37
teraz parabeny rzeczywiście są na językach i są coraz częstsze w kosmetykach... Ja korzystam zawsze z kosmetyków trochę droższych, ale bezpiecznych, a z tych tańszych wiem, że Floslek parabenów nie ma.
Cytować
 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Bardzo prosimy o niezamieszczanie w treści komentarza wszelkiej formy reklamy (która jest traktowana wtedy jako darmowa) na naszym portalu tojakobieta.pl tj. - adres strony www, e-mail, telefon, wszelkie inne dane kontaktowe. W przypadku niezastosowania się do wyżej wymienionego komunikatu oraz działań mających na celu obejście naszej prośby, będziemy zmuszeni wyciągnąć konsekwencje prawne odnośnie zarzutu bezprawnego zamieszczania darmowej reklamy. Wszelka reklama na naszym portalu jest ODPŁATNA.


Kod antyspamowy
Odśwież