Menu
logo tjk main

Czas (nie)wolny

gazeta.pl Foto: gazeta.pl

Czasami zastanawiam się, co dzieje się z moim czasem wolnym. Pomimo tego, że nieodłącznie towarzyszy mi poczucie nierobienia niczego konstruktywnego, często łapię się na tym, że brakuje mi nawet godziny na spotkanie z przyjaciółmi. Przyglądając się baczniej problemowi zauważyłam, że duża część moich znajomych ma dokładnie takie same przemyślenia odnośnie siebie. Problem ten jest szeroko spotykany.


Co zatem robimy, kiedy nie uczymy się i nie pracujemy? I jaka jest recepta na poczucie odpowiedniego wykorzystania każdej chwili?

 

Aktualnie coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że osoby, które mają ogrom obowiązków są o wiele lepiej zorganizowane niż te, które nie mają nawału zadań. Co więcej, potrafią znaleźć codziennie przynajmniej chwilę na to, co sprawia im przyjemność. Doskonale realizują się w swoich pasjach. Nie przytoczę tu żadnych wyników badań, ale myślę, że większość zgodziłaby się z moją tezą. Jakie zatem są przyczyny tego paradoksu? Dlaczego Ci, którzy teoretycznie posiadają mnóstwo czasu dla siebie, stwierdzają, że przecieka on im przez palce? Myślę, że problem tkwi w indywidualnych cechach charakteru.

 

Osoby pilne i ambitne uwielbiają wykonywać wszystko sprawnie i terminowo. Nie pozwalają sobie na myślenie typu: co się odwlecze, to nie uciecze lub co masz zrobić dziś, zrób pojutrze. Takie podejście sprzyja wygospodarowaniu chwil, które można później poświęcić na urzeczywistnianie swoich marzeń niezwiązanych z drogą zawodową. Musimy jednak pamiętać, że pojęcia relaksu czy hobby dla każdego oznaczają co innego. Pewna grupa osób może określić, że wypoczywa tylko i wyłącznie wtedy, gdy może zapomnieć o całym świecie i o wszystkich swoich zobowiązaniach. Inni stwierdzają, że odprężaja się, gdy pracują, bo praca może być przecież jednocześnie pasją. Każda z nas sama powinna zastanowić się, co daje jej radość i przy tym stworzyć osobisty plan zarządzania czasem. Trenerzy personalni zapewne udzieliliby nam kilku fachowych porad odnośnie tej kwestii, czy jednak zmieniliby nasze podejście i zwiększyli zapał do działania? Powinnyśmy zacząć od „wewnętrznej rewolucji”. Przestać myśleć o zmęczeniu i niechęci, a zastanowić się, co wydaje nam się interesujące. Pomocne może okazać się działanie w grupie. Mam tu na myśli zaangażownie przyjaciółek czy innych bliskich osób, we wspólne poszukiwania pasji. Taka forma jest często spotykana przy wprowadzaniu diety. Dwie kobiety, mające podobne cele są w stanie doskonale się zmotywować. Sukcesy ich poczynań mogą być nieporównywalnie większe niż w przypadku indywidualnych starań. Poza tym, jak mówi przysłowie: co dwie głowy, to nie jedna. Im więcej pomysłów, tym większe szanse na powodzenie.

 

Odkrycie w sobie miłości do konkretnej dziedziny i znalezienie hobby, które nas naprawdę wciągnie – to według mnie klucz do mobilizacji i lepszego zarządzania swoim życiem. Najważniejsze, żeby rozpocząć walkę ze swoimi wadami i przyzwyczajeniami. Nie przesiadywać godzinami w fotelu przed telewizorem, nie wpatrywać się w monitor komputera, ale dążyć do zrozumienia samej siebie, obserwować, co realnie daje nam satysfakcję i wywołuje przypływy radości. Nieustanne poszukiwania to jedyny sposób na spełnienie. Inspiracja może czekać wszędzie, nawet na sąsiedniej ulicy.

 

W kolejnym artykule zastanowię się nad tym, jaka forma wypełnienia wolnego czasu – skupienie na własnych zainteresowaniach czy współpraca i pomoc innym może dać więcej satysfakcji i lepiej wpłynąć na samorozwój.

 

Beata KAPUSTA, 21 l., studentka

 


 

1-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Nie masz uprawnień do komentowania