Menu
logo tjk main

Kobieta na krańcu… frontu, czyli X Międzynarodowy Zlot Militariów w Bornem Sulinowo 2013

Kobieta na krańcu… frontu, czyli X Międzynarodowy Zlot Militariów w Bornem Sulinowo 2013
15 -18 sierpnia (od czwartku do niedzieli) trwał X Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych „Gąsienice i Podkowy” w Bornem Sulinowo 2013. Kolejny rok przyciąga rzesze fanów militarnych pojazdów, ubrań oraz tego co wojskowe i wyjątkowe zarazem.

Karabiny, moro kurtki, używane buty czy odznaki - to wszystko można było zobaczyć albo kupić na miejscu! Żołnierze polskiej, niemieckiej, radzieckiej i amerykańskiej armii „patrolują” stary poligon wraz z pokazami militarnych pojazdów. Żołnierze oraz… żołnierki.

Co przyciąga kobiety i jak bardzo interesują się one historią wojenną?
Zapytałam kilka Pań, dlaczego przyjeżdżają specjalnie przez pół Polski po to, aby zobaczyć Rosomaka UB0204, KUBa GM 578, GAZ 66, KRAZ, ZIŁ 131, moździerze, i inne.

„To pasja” - odpowiada Pani Katarzyna z Zielonej Góry, dla której to nie tylko hobby, ale sposób na życie. Wraz z mężem jeździ na zloty militariów oraz starych pojazdów. Dodatkowo wynajmuje nowożeńcom oraz pożycza do sesji zdjęciowych starego Jeepa Willysa (samochód militarny osobowo-terenowy produkowany w czasie II wojny światowej) - „To nasz kociak, któremu jak przyciśnie się pedał gazu to nie wiadomo czy wyskakiwać za okno bo zaraz wybuchnie czy słuchać jak mruczy” - śmieje się Pani Kasia.

Pani Emila z kolei stojąca po drugiej stronie straganu mówi krótko - „Zajęłam się tym, bo dziadek był żołnierzem, zostały mi jakieś pamiątki, które i tak poszłyby w odstawkę. Rozszerzyłam asortyment i jestem”. Na boku dowiedziałam się, że chodzi tu tylko o biznes a sentyment po dziadka paskach i butach minął wraz z pieniędzmi zarobionymi za to…

„Jesteśmy tu dlatego, że jesteśmy harcerkami. ZHP uczy nas o tym a my pogłębiamy wiedzę, tyle” - Anna i Luiza, gimnazjalistki ze Szczecinka

Jeśli tyle to tyle, nie pytałam więcej.

„Zapisałam się do Stowarzyszenia Borne Sulinowo, bo interesuję się autami militarnymi. Lubię się przebierać w różne mundury rosyjskie, niemieckie, podejmować takie inicjatywy. W tym roku coś nawiedziło mnie na czołgiste [sic!], uważam, że w życiu spróbować trzeba wszystkiego” - mówi jedna z współorganizatorek zlotu

Co na to wszystko faceci?
Kobiety, które wiedzą co to militaria i poligony stają się męskie, wskakują w potężne buty i zakładają chusty na twarz (pył, dym oraz piasek w powietrzu jest nieprzyjacielem a z nim się walczy - mawiają).

Na miejscu przeważa męska część zwiedzających, ale to nie znaczy, że kobiet nie ma. Są, w przebraniach sanitariuszek, żołnierek, kapitanów sił zbrojnych, lądowych bądź też lotniczych. Przebierają się nie tylko w militarne sukienki, ale też w przebrania snajperów.



Pytając tamtejszych panów o panie w ubraniu militarnym dowiaduje się, że większa część mężczyzn popiera takie akcje i oczywiście zgadza się, aby jego partnerka jak najbardziej była odziana w barwy moro. Przede wszystkim zgodnie twierdzą, że polskie dziewczyny we wszystkim wyglądają ładnie - „Jak najbardziej podoba mi się. Popieram i popierać będę zawsze takie inicjatywy. Jeśli kobieta chce to robić, staje się bardziej otwarta - tym samym bardziej atrakcyjna - mówi Pan Zbigniew, obok którego stoi przebrana żona.

Polskie prawdziwe żołnierki na froncie jednak według facetów są silne i umięśnione, nie przez wszystkich lubiane. Nie powinny brać w dłonie broni, bo żartując - „zrobią sobie krzywdę”. Andrzej - 32 letni mechanik ze Szczecina, ale przebrany za snajpera mówi nam: „Akcja, którą tu widzimy jest akcją dla wszystkich fajną - i dzieciaki mogą to robić, faceci, kobiety. W prawdziwym życiu nigdy bym swojej partnerki nie puścił do Iraku czy na front wojenny XX wieku, to nie dla nich. Osobiście uważam, że kobieta ubrana w moro spodnie jest mniej seksowna aniżeli kobieta ubrana w sukienkę militarną z tego okresu. Facet lubi kobiecość, szczególnie tę podkreśloną”

Negatywnie nastawiony do zawodu wojowniczki i samego udziału w takich imprezach kobiet jest również Mateusz mieszkający w Warszawie, który uważa to za coś złego, coś co należy wyłącznie do męskiej płci - „Podchodzę do tego bardzo negatywnie, nie podoba mi się to, uważam, że to miejsce dla mężczyzn a nie dla kobiet”

Pani Aldona i Pan Mieczysław, właściciele straganu z modą i dodatkami rosyjskimi, zgodnie twierdzą, że czym kobieta piękniejsza tym przebrać się powinna jeszcze bardziej. Pan Mieczysław uważa (oczywiście z profesjonalnego punktu widzenia) jednak, że to oryginalne ubranie bogaci kobietę - „Rzeczy w których tutaj chodzą powinny być oryginalne, nie żadna chińszczyzna czy podróbki, strój powinien być zgodny z przepisami mundurowymi”. I rzeczywiście tak jest, że widząc oryginalny strój, można odróżnić go od grona ubrań made In China. Różni się i wyglądem, fasonem i rodzajem materiału.

Makijaż czy bez?
Fakt, że 30-sto stopniowe upały nie są najlepsze dla naszego makijażu, tym bardziej na polu walki - „Gdybym się dziś pomalowała, wyglądałabym jak mój mąż po I i II wojnie światowej” - żartuje Pani Alicja, która wybija znane wszystkim nieśmiertelniki na szyję.

Tutaj nie ma miejsca na kredki czy podkład matujący. Niestety unoszący się wszędzie piasek wraz z wiatrem osadza nam się na twarzy, podkład spływa, tusz rozmazuje. Jedna z organizatorek podpowiada czytelniczkom tojakobieta.pl, że na takie akcje i zloty potrzebny jest tylko wodoodporny tusz do rzęs bądź jaskrawa, czerwona szminka - odbija się od munduru i dodaje wdzięku.

Wcześniej wspomniana Pani Aldona, która specjalizuje się w modzie rosyjskiej radzi - „Odpuśćmy sobie ten jeden dzień, by to wszystko nie spływało. Uważam jednak, że kobieta to kobieta i jakiś mały detalik musi być, np. czerwone usta które kojarzone są z Rosjankami. Uczesanie bym bardziej proponowała, np. warkocz”

Podobnych wypowiedzi jest multum, pomalowane są kobiety które wpadły tu na chwilę i niekoniecznie chcące zostać dłużej. Tak jak panie żołnierki i ja radzę: na akcję tego typu odpuszczamy mocny make-up!

Dlaczego właśnie tam?
Borne Sulinowo położone w zachodniopomorskim to piękne tereny wód i lasów. Leży nad jeziorem Pile, przyciąga zwiedzających z całego kraju i poza. Liczne ścieżki rowerowe oraz szlaki spacerowe są jego atrakcją, ale nie tylko!

Borne Sulinowo od XVI wieku było miasteczkiem niemieckim. Lata 1933 - 1939 były czasem wysiedleń ludności tamtejszej, Pomorzan. Wówczas rozpoczęła się budowa bazy wojskowej oraz poligonu, gdzie ćwiczyła armia niemiecka. W 1937 zakończono budowę Wału Pomorskiego, czyli głównego systemu umocnień wschodniej granicy Niemiec. Z końcem lat 30 powstał tu obóz jeniecki, który istniał do czerwca 1940 roku (przebywali tam jeńcy francuscy oraz polscy). Miasto stało się centrum patrolujących jednostek dywizji i przyjęć wielkich generałów, Adolfa Hitlera również. Jego architektura to przede wszystkim poniemieckie budownictwo, ale nie tylko. Miasto się rozwija, ale jego militarny ówczesny charakter pociąga zwiedzających bardziej, aniżeli nowe bloki, wille czy centra handlowe.

Końcem i jego początkiem zarazem stał się rok 1945 kiedy to miasto zajęła Armia Czerwonych. Teoretycznie Borne Sulinowo należało terytorialnie do Polski, ale w praktyce militarny charakter oraz figurowanie w ewidencji gruntów jako „tereny leśne” na to nie wskazywał. 6 Witebsko-Nowogrodzka Gwardyjska Dywizja Zmechanizowana Armii Rosyjskiej zamieszkiwała Borne Sulinowo do 12 października 1992. Pół roku później miasto zostało przekazane władzom polskim, w październiku oficjalnie otwarte zaczęło być zasiedlane przez ludność polską.

Miejscowości pobliskie to skupiska licznych bunkrów i fortyfikacji Wału Pomorskiego odwiedzane przez rzeszę zwiedzających. W Brzeźnicy, ok km od Bornego Sulinowa, składowano radziecką broń nuklearną (przeznaczoną do użycia w czasie wojny z Zachodem). Wyrzutnie SS-20 mimo iż puste, nadal cieszą oko i przerażają zwiedzających. Stare miasto ma również nutkę tajemnicy, pod jego wodami znajduje się podwodny las (część wyspy), który w czasie wojny zapadł się do jeziora.



Co czekało na odwiedzających?
Miłośnicy militariów zobaczyli tu pokazy maszyn zabytkowych wykorzystywanych podczas wojen, ale również mogli uczestniczyć w przejażdżkach organizowanych przez koła zainteresowań oraz indywidualnych właścicieli. 3 dniowy zlot przygotował nie lada atrakcje dla przybywających.

Oficjalne otwarcie zlotu rozpoczęto poprzez wciągniecie państwowej flagi na maszt z udziałem kampanii honorowej Wojska Polskiego i Orkiestry Garnizonowej ze Szczecina. Widzowie mogli też zobaczyć pokazy dynamiczne pojazdów militarnych na „tankodromie” takich jak: rosomaki, willisy, uazy czy jeepy, oraz pokazy sprawności grup rekonstrukcyjnych - Grupa Rekonstrukcyjna 8 Pułku Strzelców Konnych przedstawiła „spektakl” pt. Kawaleryjski rewanż oraz Żegnaj Przyjacielu.

Nie tylko widzowie, którzy specjalnie przybyli do Bornego przyswoili swoją historyczną wiedzę i nacieszyli oko, również kierowcy spotkali się z militariami na drodze. 17 sierpnia to parada pojazdów militarnych dookoła jeziora Pile oraz przejazd z Bornego Sulinowa do Szczecinka i piknik na miejscu. Przejazdy militarnych samochodów po polskich drogach to nie tylko głośny silnik i zielony kolor maski oraz jego kierowcy, to też ekscytujące przeżycie a przede wszystkim dobra zabawa.

Zlot był formą odskoczni i rozrywki dla odwiedzających, więc i o tym nie zapomnieli organizatorzy. Uczestnicy mogli przestać liczyć kalorie, napić się złotego trunku przegryzając pyszne grillowane kiełbaski, karkówki i pajdy chleba ze smalcem. Oprócz tego mogli skosztować odrobinę kultury prosto z Białorusi - wystąpiła grupa Bay City, a gwiazdami z naszej polskiej sceny byli: Złe Psy, Hungarica oraz przez wszystkich wyczekiwane - De Mono!

A może tak granat na sąsiada?
Sprzęt z demobilu schodził jak świeże bułeczki, a gości odwiedzających nie można było odróżnić od prawdziwych żołnierzy. Sprzedawcy polecali nie tylko bagnety, noże wojskowe, menażki czy racje żywnościowe. Jarmark to idealne miejsce dla kolekcjonerów i osób, które chcą obronić się przed intruzem. Liczba całej broni jest nie do zliczenia.

Według organizatorów przybyło ok. 6 tysięcy zarejestrowanych odwiedzających z całego kraju, ale również z zagranicy.


FOTO: Magda Strzykalska


Magda Strzykalska, 22l.

Nie masz uprawnień do komentowania