Menu

logo tjk main 

Kobiety noszą spodnie, więc dlaczego mężczyźni nie chodzą w spódniczkach?

Kiedyś kobieta kojarzona była głównie z rolą matki i pani domu. Była istotą drobną i w zasadzie trochę nieporadną. U jej boku musiał stać mężczyzna z krwi i kości. Charakteryzował się siłą, zaradnością i pracowitością. Na przestrzeni lat zaszło wiele zmian dotyczących charakteru i ról społecznych. Wyzwolenie, wolność i niezależność dużo przyniosło nam kobietom. Ale czy mężczyźni walczą o swoje prawa tak skutecznie jak my kobiety? Nosimy spodnie symbolizujące siłę. Oni nie noszą spódniczek, które kojarzone są z delikatnością i subtelnością. Zastanawiając się nad tym, doszłam do paru zaskakujących wniosków.

Kobiety chcą mieć siłę, a mężczyźni nie chcą jej oddać. Od zarania dziejów to mężczyzna dbał o rodzinę pod względem finansowym. To On polował i przynosił pożywienie do domu. Dzięki niemu rodzina miała co jeść. Panowie grali pierwsze skrzypce. Gdy kobieta nie mogła mieć dzieci, oni mieli przyzwolenie na porzucenie jej dla innej, która urodzi potomstwo. Obraz, jaki zapamiętaliśmy z bajek czy filmów dla dzieci ma prosty przekaz. Kobieta powinna czekać na mężczyznę swojego życia jak na zbawienie. Na białym koniu ma się pojawić zaradny, silny rycerz. Symbolizujący dobrobyt i niosący poczucie bezpieczeństwa. Czy taki idealny oraz męski wizerunek, miałby być naruszony przez symbol kobiecości w postaci spódniczki?

My chcemy być lepsze, a oni już są dobrzy. Biorąc pod uwagę stereotypy to nam wolno mniej niż naszym kochanym mężczyznom. Przykład jest prosty. Jak nazywana jest kobieta obściskująca na przyjęciu kilku mężczyzn? Niestety - wszyscy wiemy… Jak nazywany jest mężczyzna flirtujący i zabawiający kilka kobiet jednocześnie? Też wiemy. W najgorszym wypadku określimy go podrywaczem. Dziwi Was to, że my idziemy w kierunku spodni? Chcemy mieć większe przywileje, chcemy częściej zasiadać na wysokich stanowiskach, chcemy też większej tolerancji. Jasna sprawa. Faceci odgórnie otrzymali to wszystko o co my kobiety musimy walczyć. Chcemy w wielu kwestiach im dorównać, lecz w drugą stronę - oni nie mają takiej potrzeby. Mają większe poczucie własnej wartości. Wyobraźcie sobie jak wielką karą byłoby dla mężczyzny usłyszeć - „ktoś w tym związku musi nosić spódniczkę”. Powszechnie znane powiedzenie przecież jest - „ktoś w tym związku musi nosić spodnie” i nam kobietom absolutnie to nie uwłacza, ani nie przeszkadza. Niestety, dla naszych partnerów wersja numer jeden byłaby nie do zaakceptowania.

Nie wyobrażam sobie założyć spódniczki. To śmieszne. Nawet gdybym przegrał zakład z kumplami, nigdy bym tego nie zrobił. Nie daj Boże ktoś by mnie zobaczył i wtopa na wiele miesięcy albo i lat! Mam kobietę, która głównie chodzi w spodniach i bardzo to lubię. Podkreślają jej kształty i długie nogi. Rurki to rodzaj spodni dla kobiet, takich też bym nie założył. To babskie - Kamil, 24l.

Wydaje mi się, że to kobieta w większości sprawuje władzę w związku i części garderoby nie mają tu nic do rzeczy. My z natury jesteśmy bardziej odporne psychicznie, choć może na pozór tego nie widać. Nie chciałabym, żeby faceci chodzili w spódniczkach. To byłoby straszne! Zatarłyby się wszelkie granice między płciami. Kto powiesiłby mi żyrandol w mieszkaniu? Mąż w spódniczce? Haha… - Sylwia, 3ll.

Oczekujemy silnego ramienia, a oni delikatnej dłoni. Tak to już jest i w tym wypadku można powołać się tylko na koncepcje stwórcy. Istnieją wyjątki, które oczywiście potwierdzają regułę. W tradycyjnej relacji między kobietą a mężczyzną jest w miarę jasny podział ról. Z racji tego, że spodnie już nosimy - mamy więcej do powiedzenia. Niby to tylko część garderoby, ale za tym idzie o wiele więcej. Dawno temu był to po prostu protest przeciwko takim podziałom, jakie istniały. Dziś jest to naturalne. Ba, mężczyźni zaczynają doceniać naszą siłę. W wielu przypadkach to kobiety grają pierwsze skrzypce w związku, są bardzo wymagające i niezależne. A co jest w tym najlepsze? Faceci zaczęli to lubić. Niezaradne kobietki nie są już tak pożądane jak kiedyś.

Geniusz tkwi w prostocie. Prosząc dziś pewnego mężczyznę o to, aby wypowiedział się na temat artykułu, dostałam zaskakującą odpowiedź. Faceci nie noszą spódniczek, bo …mają brzydkie nogi. Uwierzcie, że wiele myśli przychodzi mi do głowy w związku z tematem tego artykułu, ale na to bym nie wpadła. Spróbujcie sobie wyobrazić umięśnione i owłosione nogi w zwiewnej, kolorowej spódniczce? Nie i już. W tym temacie można poruszyć jeszcze problem homoseksualizmu, który utożsamiany jest z kobiecym głosem, kobiecą garderobą. Nie ma na to społecznego przyzwolenia, chociaż obecnie osoby homoseksualne są bardziej akceptowane niż kilka lat temu. Nadal jednak niestety budzą gniew i agresję wśród otoczenia. Założenie spódniczki byłoby przekroczeniem granicy, która (jak niektórzy uważają) została już mocna nagięta. Heteroseksualny mężczyzna w nawet najmniejszym calu nie będzie chciał przypominać kobiety. Tak już funkcjonuje jego ego.

Nie chciałbym, żeby kobiety nosiły szerokie spodnie, bojówki czy powyciągane dresy. Pięknie wyglądają w obcisłych rurkach i dżinsach. O spódniczkach nie wspomnę, bo to już niestety rzadkość. Apeluję więc do kobiet: pokazujcie nogi! My faceci, niestety nie możemy się tym chwalić. No chyba, że latem, w krótkich spodenkach - Bartek, 23l.

Pewne rzeczy są zarezerwowane dla kobiet, a pewne dla mężczyzn. Tak skonstruowany jest świat i na tym to polega. Być może dla niektórych jest to krzywdzące, ale z drugiej strony - to wszystko jest potrzebne. Trzeba wzajemnie się uzupełniać, a nie do siebie upodabniać - Anka, 37l.

Do czego to prowadzi? Kobiety nadal walczą o swoje prawa, chcą się rozwijać i nie stać w cieniu. Nie wiemy czy za kilkadziesiąt lat role się nie odwrócą. Równouprawnienie ma swoje plusy, ale może być zgubne. Czy wyobrażamy sobie proszenie mężczyzny o rękę, albo odprowadzanie go do domu? Wolność i niezależność jest kwestią dyskusyjną i na pewno indywidualną. Nie trzeba nosić spodni, aby być człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Nie trzeba też zakładać spódniczki, aby stać się delikatnym i wrażliwym. Nasze archetypy są już lekko zmodyfikowane. Czy chciałybyście wejść w skórę mężczyzny, a jemu oddać swoje babskie „brzemię”?...  

Paula Purgał, 21l.
Czytaj więcej...

Kiedy kobieta się budzi - poranna metamorfoza…

Jak często jesteśmy świadkami niezwykłych wydarzeń? Takich, które wywołują w nas wielkie niedowierzanie? Odpowiedź jest prosta - codziennie, codziennie dla tych, którzy żyją w związku.

Mówiąc o niezwykłości mam na myśli konkretny moment, w którym to przebudzamy się niechętnie z dobrego snu i przecieramy oczy, niekoniecznie z powodu tego, że jesteśmy jeszcze zaspani, ale ze zdumienia, które dopada nas gdy spojrzymy na swoją małżonkę/narzeczoną/dziewczynę właśnie w godzinach porannych…

Kobiety mają dziwną przypadłość wcześniejszego wstawiania przed swymi facetami, tylko po to, aby Ci mogli oglądać je wyłącznie w pełnym „ekwipunku” tudzież pełnym makijażu, dobrze dobranym stroju, starannie uczesanych włosach i przyjemnym uśmiechu oraz koniecznie z kawą w ręce.

Tajemniczość tego zjawiska jest naprawdę zabawna, ale tylko w pozytywnym sensie. Powinniśmy całować kobiety po dłoniach, za to, że tak bardzo chcą sprawiać wrażenie idealnych. Szkoda tylko, że nie każda zrozumiała jeszcze, ze choćby nie wiadomo jak „tragicznie” wyglądała o poranku i odstraszała swoim wyglądem nawet naszego psa to i tak będziemy je kochać i wielbić :-)

Warto jednak głębiej przyjrzeć się temu zjawisku, gdyż kto wie - może mamy do wyjaśnienia kolejną wielką zagadkę ludzkości?

Wyobraźmy sobie jak musi wyglądać ta czasochłonna czynność, na którą składa się wiele czynników. To naprawdę zadziwiające, że kobiety chcą (bo wcale nie muszą i nikt im nie karze) nakładać na siebie kolejne warstwy, przedziwnych i kolorowych kosmetyków i na dodatek robią to zaraz po przebudzeniu, które docelowo powinno być jak najdłuższe, abyśmy mogli godnie wstać z łóżka. Ta metamorfoza zachodząca przy pierwszych promieniach słońca dzieje się jak za dotknięciem magicznej różdżki, ewentualnie przy pomocy dobrej wróżki, która oferuje swą pomoc na tych samych zasadach co bardzo dobrze znanej nam postaci - Kopciuszkowi. Brzmi to bardzo niedorzecznie, ale Drogie Panie - same musicie przyznać, że trochę magii w tym jest! Chociażby dlatego, że oczarowujecie swoich mężczyzn, gdy Ci z rozmierzwionymi włosami i śpiochami w oczach widzą Was nagle w takim wydaniu.

Bardzo dobrym przykładem dla takiej porannej metamorfozy jest wyznanie pewniej gwiazdy country - Dolly Parton, która jak sama powiedziała w jednym z wywiadów - budzi się o czwartej nad ranem i poddaje serii zabiegów kosmetycznych, które mają na celu „zrobienie” jej na bóstwo jeszcze zanim jej małżonek zdąży otworzyć swoje oczy. O zgrozo! Czy to naprawdę aż takie istotne? Wiem, wiem - po prostu chcemy się sobie podobać, no i nic w tym złego!

Co tu dużo mówić - atrakcyjność to podstawa naszej egzystencji, bo wszyscy pomimo swoich upartych twierdzeń, jakoby „bardziej liczyło się wnętrze”…,zawsze, ale to zawsze zwracamy uwagę na „opakowanie”.

Jeżeli więc mamy przyjemność Drogie Panie oglądać Was w takim wydaniu od momentu rozpoczęcia dnia to dla nas wielka radość. Tylko pamiętać trzeba, żeby z tym uatrakcyjnianiem siebie nie przesadzać, bo od przybytku głowa czasem zaboli :-)

Vitkacy


Kilka słów o autorze
Założyciel bloga „Vitkacy pisze!” oraz autor powieść „Szepty znikąd” publikowanej w częściach na naszym portalu. To młody i początkujący pisarz, który nieustannie rozwija swoją pasję. Jego blog głównie poświęcony jest jego największej pasji czyli pisaniu i czytaniu książek. Na blogu znajdziecie także sporo lifestylu, recenzji, poznacie Vitkacego „od kuchni”, przeczytacie sporo ciekawostek oraz zapoznacie się z działem wartym uwagi - book SWAP!, czyli wymiana książek! Jest to zupełna nowość na blogu i zachęcamy wszystkich do zaglądania tam, być może i Wam coś w oko wpadnie, a może sami chętnie się wymienicie?

Vitkacy jest miłośnikiem dwóch autorów powieści grozy - Deana Koontz’a oraz Grahama Masterton’a, pierwszy horror przeczytał w wieku 12 lat, nie lubi poezji choć sam pisał wiersze, uwielbia improwizować w kuchni i często mu to nie wychodzi, interesuje się nawet modą, uwielbia szczury, cierpi na nerwicę natręctw i zupełnie mu z tym dobrze, jest perfekcjonistą, ale nie uważa tego za zaletę…

Czytaj więcej...

Matka i córka na zakupach

Czy kiedykolwiek byłyście ze swoją mamą na zakupach? Czy mama kupiła wspaniałą bluzkę, która do tej pory zalega w szafie? Czy same nie polecałyście mamie rzeczy w której świetnie wygląda?

Zakupy matki i córki to ciekawe zjawisko :). Niekiedy wychodzi idealnie, na ogół jednak do ideału zbliżamy się w miarę zaniku różnicy pokoleniowej (która nigdy ot tak do końca nie zginie, ale troszkę się wyrównuje przez tarcie z obydwu stron).

Często zdarza mi się być na zakupach, na których staję pomiędzy młotem i kowadłem ( - dlatego staram się ich unikać :)). Czasem matka ze swoją już prawie dorosłą pociechą usiłuje znaleźć „śliczną garsonkę” „na studia” i na odwrót, pociecha zdejmuje plastikowe bransoletki na których brakuje tylko napisu „myszka Miki” i podaje swojej matce - mówiąc, że teraz będzie młodziej wyglądać. Widok z drugiej strony jest dwojaki: albo przerażenie, albo wiara w to, że ta pierwsza strona chce dobrze i dobrze doradza. I obie odpowiedzi są trafne… Bo i każdy „chce dobrze” i to wewnętrzne uczucie przerażenia powinno dojść do głosu :).

Dlaczego tak się dzieje? Pewnie dlatego, że każdy ma swój gust, każda z kobiet wyrosła w innej epoce i każda doskonale wie jak powinna ubrać się ta druga, żeby się za nią nie wstydzić;). Jeśli to matka jest silniejszą osobowością wtedy usiłuje „porządnie” ubrać córkę w „ładne” rzeczy, a gdy silniejszą osobowość ma córka, to matka zaczyna traktować ją niemalże jak swoją rówieśniczkę i wychodzi ze sklepu z bluzką z wielkim napisem „FUCK” w cekiny.

Jeśli jesteś więc córką zarządzającej matki - jedyna dobra rada – nie dawaj się, bo w wieku 20 lat możesz w najgorszym wypadku wyglądać jak Mary Poppins. Nie mówię „jak pensjonarka”, bo ten look jest teraz mocno zbuntowany i ok, ale właśnie jak urzędniczka z 50 letnim stażem. Lub, jeśli Twoja matka ma fioła na punkcie beauty - jak spalona i poobstrzykiwana u kosmetyczki 40latka.

Każdy wiek ma swoje prawa i przywileje, a w dobrym guście jest po prostu być sobą :) i wyglądać na swój wiek, a nie na wiek sąsiadki z parteru. To oczywiście skrajne przypadki - aczkolwiek widziane przeze mnie przez lata pielgrzymek po centrach handlowych i domach moich klientek.

Jeśli chodzi o córki swoich matek, to i tak sprawa nie jest taka straszna, bo córka może być najwyżej mylona ze swoją nauczycielką (co prawda będąc w gimnazjum) lub pytaną wciąż „do którego liceum katolickiego chodzi”. Gorzej sprawy wyglądają w przypadku odwrotnej silnej relacji.

„Mamo kup sobie tą sukienkę, jest rewelacyjna” - stoję sobie w przymierzalni obok i z ciekawości zawodowej wyglądam na zewnątrz, żeby zobaczyć tą „rewelację”. No i widzę… kobietę o szarej twarzy, wiek lat 50+ waga ++ ubraną w tiule na ramiączkach, plus wspomniane cekinki okraszające pomarszczony lekko dekolt, kolor sukienki - coś pomiędzy PRL-owskim papierem toaletowym a brzoskwinią - czyli źle uprana sukienka wróżki. Wszystko razem pięknie pasowałoby na muśniętą słońcem dwudziestoparolatkę z idealnym jak lustro dekoltem i sportową figurą… Na tej kobiecie (skądinąd wcale nie brzydkiej, ale już nie super młodej), ten odcień i fason plus tkanina, wyglądała jakby pożyczyła ją z szafy swojej pięcioletniej wnuczki, która miesiąc temu miała ją na balu przedszkolaków, niestety rozmiarowo też. Czyli dziewczęcość/dziecięcość w wydaniu dojrzałej kobiety - AŁA! Oczywiście można się tak ubrać, do tego kolorowe boa z piór i włosy na fioletowo - tylko potem nie należy się dziwić, że raczej każdy będzie patrzył z lekkim zdziwieniem, a nie z zachwytem. Ale to już zależy jaki mamy cel - szokować czy dobrze wyglądać.

Typ dorosłej kobiety noszącej dziewczęce sukienki - to chyba najgorszy przypadek. I wcale nie chodzi mi tu o to, żeby nie nosić spódniczek mocno nad kolano - jak się ma 60 lat i ładne nogi, ale nie tiulowych spódniczek, wyglądających jak od 20-letniej Madonny lub 5-letniej Zuzi. Jeśli chcemy założyć koszulkę z jelonkiem Bambi - to tak jak na ostatnich pokazach mody Givenchy, zwróćmy uwagę na to że jednak co za dużo to nie zdrowo, jelonek był ok, ale bez fluorescencyjnych kolorów, wyglądał „dorośle”, a nie zabawkowo.

Nie należy też kopiować stylu swoich pięknych i młodych córek - trzeba poszukać siebie, bo i „pojechane kolorowe trampki” wprost od licealistki i „seksowna obcisła sukienka z duuużym dekoltem” od 20-30 latki, po prostu nie dodają uroku - a przecież chcemy podkreślać atuty a nie demaskować swój wiek i wady...

Cały czas ta sama zasada, jeśli masz córkę w przedszkolu i lat 30 to nie noś jej sukienek, a jeśli już zatarła się lekko granica międzypokoleniowa, to i tak 10 razy pomyśl - kim chcesz być i jak wyglądać, bo z tłumu koleżanek córki i tak będziesz się wybijać:).
Z drugiej strony nie dziw się, że Twoja nastoletnia córka nie chce chodzić w worze pokutnym ;) i „ładnym sweterku ze ślicznymi guziczkami”.

Nieważne czy matka i córka czy po prostu dwie przyjaciółki - każdy jest inną osobowością i nie należy mu narzucać swojego stylu na siłę :).



Czytaj więcej...

Czy typ kobiety „szarej myszki” ma szanse przetrwania w dzisiejszych czasach?

Nudna, niewyróżniająca się z tłumu, tchórzliwa, często samotna. Niepotrafiąca i niechcąca wyrażać siebie i swoich życiowych przekonań. Współczesna „szara myszka”. Ale co ona tutaj robi?

Każdy z nas takie zna i wielu ich po prostu na co dzień nie zauważa, bo przyklejono im łatkę „niewidzialna” - z natury ciche, skromne. Zdarza się też, że „szare myszki” same szufladkują się w społeczeństwie na boczny tor o którym każdy zapomniał i do którego nikt nie zagląda, bo przecież niczego ciekawego tam nie znajdzie.

Ale kim jest przysłowiowa „szara myszka”?
- To ktoś niepewny siebie, ktoś kto nie zna własnej wartości i nie wierzy, że może kierować swoim życiem tak, jak chce. Boi się tego, co ludzie powiedzą, pomyślą, zbyt często ulega wpływom i choć ma własne zdanie, to nie ujawnia go z obawy przed reakcją tłumu. W dzisiejszych czasach skromność nie jest pożądaną cechą, jeśli chce się swoje życie jakoś planować
- mówi 28-letni Łukasz


47-letnia Arleta dodaje - „Szara myszka” to dla mnie trochę denerwujące wyrażenie, niby nikogo nie obraża, ale niesie w sobie coś nie do końca pozytywnego. Odbiera się owej „myszce” jakiegokolwiek „kolorytu”, tym samym czyniąc ją „niczym”- zlewa się z tłem, na pewno nie wyróżnia się w żaden sposób z otoczenia. Kobieta „szara myszka”? Kobieta, która celowo odsuwa się od „biegu najważniejszych spraw”

Żyjemy w XXI wieku, w dobie cyfryzacji, nowych technologii, skracania dystansu między ludźmi na przeróżne sposoby. Ziemia stała się globalną wioską. Niestety wiąże się to również z tzw. wyścigiem szczurów, z samotnością, z walką o własne dobra, o siebie samego, o swoje poglądy. Mogłoby się wydawać, że typ kobiety, który określa się mianem „szarej myszki” nie ma prawa, ani predyspozycji do tego, żeby sobie w tym „nowym” świecie poradzić, żeby nie zginąć i nie zgubić siebie. Co jednak, jeżeli właśnie owa „szarość” jest sposobem na normalne życie i przezwyciężenie przeciwności losu?

Jak sobie radzi „szara myszka”?
- Doskonale sobie radzi! Lepiej czasem niż inni! Często świadomie obrana strategia „bycia szarą myszką” daje jej przewagę. I święty spokój. Przeczeka niezauważona zagrożenie i spokojnie wychodzi po nim na świat! Nikt się jej nie obawia, nie czuje w niej konkurencji. A „szara myszka” robi swoje. Nią nie wstrząsają tak tragedie tego świata - walka o stołki, wielkie podboje, ale i związane z tym wielkie upadki. Co nie czyni jej życia mniej ciekawym! - mówi Arleta


Powodów takiej życiowej postawy jest wiele. Można się ich doszukiwać w rodzinnym domu, środowisku, w którym się wychowywano, czy traumatycznych przeżyciach, o czym doskonale wie 18-letnia Ania:
-
Dużo zależy od wychowania, często są to osoby, które są jedynakami. Nie miały od początku swego życia bliskiego kontaktu z kimś, z kim dzieliłaby ich mała różnica wieku. Wraz z czasem strach przed kontaktem z innymi rósł, na pewno wpływ na to mają również różne sytuacje z przeszłości jak np. nieudane wystąpienia publiczne czy chociażby brak akceptacji w środowisku. 


Jak pomóc takim osobom, jak pokazać im świat i jak pokazać je światu?
Sposobów jest mnóstwo. Jednym z kroków jest angażowanie takich osób w akcje społeczne, aby mogły zmienić swoją życiową taktykę niewidzialności. Muszą wiedzieć, że swoim działaniem mogą innym wiele dać, wiele pokazać. Dzielenie się własnymi doświadczeniami i przeżyciami jest okazją do przełamania własnych barier i ograniczeń. To ludzie są inspiracją, motorem napędowym wszelkich działań.

Jak twierdzi Łukasz - To nie muszą być realne osoby, można poznać najpierw świat wirtualny i ludzi tam żyjących, ale trzeba od czegoś zacząć i tam poszukać inspiracji do zmian. Tylko trzeba chcieć, trzeba mieć ciekawość świata w sobie. Bez tego nic się nie zmieni. Taką szarą myszką trzeba mocno potrząsnąć, żeby zaczęła patrzyć na siebie trochę inaczej i bardzo we wszystkim wspierać. Bo to bardzo inteligentne istoty, ale nie potrafią tego wykorzystać do zmiany swojego położenia.

Odpowiadając na pytanie - „co one tutaj robią?” - są. Żyją
Nierzadko zaskakują wychodząc ze swoich przebrań i masek, i ukazują innym swoją drugą, czy też prawdziwą naturę - naturę osoby skupionej na tym, co najważniejsze. Osoby, która doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kim jest i jakie są jej życiowe cele oraz marzenia. Osoby, która nie ma ochoty, aby „zabijać się” i konkurować ze wszystkimi w wyścigu, który po dłuższym namyśle zdaje się być nieistotnym.

„Szare myszki” swoim usposobieniem chronią same siebie przed złem, niepowodzeniami, wstydem, czy bólem. Maskują jak kameleon. Przystosowują do otoczenia, ale jednocześnie nie tracąc przy tym własnego ja.Tak - ”szare myszki” mają prawo bytu w XXI wieku, we współczesnym, tak bardzo okrutnym świecie. Znalazły swoją niszę i w cudowny sposób ją wypełniły przypominając wszystkim „szczurom w wyścigu”, że czasami łatwiej być „szarym i zwyczajnym”, niż „szalonym i kolorowym”.

A Ty - jesteś kobietą „szarą myszką”?

Dominika Pacyńska, 20l.

Czytaj więcej...

Ja kobieta, Ja mężczyzna

Doskonale zdajemy sobie sprawę z różnic biologicznych, ale często nie uświadamiamy sobie, jak bardzo różnimy się mentalnie. Kobiety i mężczyźni to dwa różne światy.

Rozmowa między kobietami, a mężczyznami to komunikowanie międzykulturowe. Należymy do „odmiennych kultur” a sposób w jaki mówimy zależy od rodzaju płci. Niezdawanie sobie sprawy z odmiennych stylów konwersacji kobiet i mężczyzn, często powoduje nieporozumienia i zaburza poprawną relację.

Drogą rozróżnienia - język kobiet można nazwać „językiem porozumienia”, a mężczyzn „językiem sprawozdania”. Męskie wypowiedzi są rzeczowe, doprecyzowane, opisują fakty, kobiece zaś niedoprecyzowane, skupione bardziej na opisie uczuć.

Kobietom w relacjach z innymi ludźmi, najbardziej zależy na poczuciu łączności, dążą do stworzenia trwałej więzi. Chętnie dzielą się swoimi problemami. Niezwykle ważne dla nich jest wyrażenie emocji, przez co budują poczucie bliskości.

Mężczyzn interesuje nade wszystko status. Ciężko pracują, aby osiągnąć niezależność, rywalizują ze sobą o dominację w grupie, pragną głównie „władzy”. Lubią rozwiązywać problemy, udowadniać swoją kompetencję i skuteczność. Interesuje ich działanie, konkretne czynności i wydarzenia. Mniejsze znaczenie mają dla nich uczucia, emocje, unikają rozmów na te tematy. Związane jest to ze stereotypem prawdziwego mężczyzny, dlatego taki, który za bardzo uzewnętrznia swoje uczucia, uchodzi w społeczeństwie za „mięczaka”. Tymczasem popisanie się umiejętnością naprawy komputera, czy wiedzą na temat powiązań znanych polityków z poszczególnymi think tankami, podnosi ich prestiż i wzmacnia poczucie własnej wartości.

Rozróżnienie pomiędzy poczuciem łączności, a statusem decyduje o kształcie wszystkich kontaktów werbalnych między płciami i niejednokrotnie stanowi problem w relacji kobieta - mężczyzna. Kobieta, kiedy boryka się z jakimś problemem, oczekuje wsparcia i zrozumienia, empatycznych zwrotów typu - „wiem, co czujesz”; „czułem się podobnie”, tymczasem mężczyzna ma tendencję do dawania jej rad i gotowych rozwiązań, co u kobiet wywołuje irytację. Mężczyzna nie rozumie co robi źle, dlaczego jego szczere próby pomocy w rozwiązywaniu problemów, nie są odbierane z wdzięcznością, co więcej spotykają się z dezaprobatą. Kobiety lubią rozmawiać o dręczących ich sprawach, poszukują najlepszych odpowiedzi i rozwiązań, podczas gdy mężczyźni starają się jak najszybciej pozbyć problemu. Natomiast jeżeli nie znajdują na niego rozwiązania, ignorują go, niejednokrotnie tak odwracając sytuację, aby stanowił on jedynie przedmiot kpiny lub żartu.

Kobiety mówią więcej niż mężczyźni, stąd pewnie stereotyp gadatliwej kobiety oraz milczącego mężczyzny. Jednak należy tu dokonać rozróżnienia na wypowiedzi w sferze prywatnej i publicznej. Kobiety są bardziej rozmowne w prywatnych konwersacjach, w atmosferze bezpieczeństwa i bliskości. Dla kobiet najważniejsze są najbliższe osoby, żyją dla konkretnych ludzi i to z nimi chcą się dzielić swoimi uczuciami, tym co dla nich ważne, każdym szczegółem swojego życia. Mężczyźni za to, lepiej się czują na forum publicznym. Związane jest to z walką o awans społeczny. Posługują się językiem jak bronią. Funkcją długich wypowiedzi jest przyciągnięcie uwagi, przekazanie informacji a także osiągnięcie porozumienia. Kontekst współzawodnictwa objawia się nawet w opowiadaniu żartów, szacunek zdobywa ten, który opowie najlepszy. Na forum prywatnym, mężczyźni nie odczuwają już potrzeby walki i „wracają do milczenia”.

Podczas rozmowy, kobieta utrzymuje kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą, potakująco kiwa głową i reaguje za pomocą różnych odpowiedzi dowodzących, że słucha czy nadąża za mówiącym typu: „no, tak, tak”. Mężczyzna słucha inaczej, bowiem dla niego, taki styl aktywnego słuchania jest jednoznaczny ze stwierdzeniem „zgadzam się z tobą”. Chcąc uniknąć podporządkowanej pozycji, daje on więc mniej komunikatów, świadczących o aktywnym słuchaniu, co przez kobietę jest często odbierane, jako brak zainteresowania konwersacją.

Kobiety zadają wiele pytań, w różnych sytuacjach, czy to w trakcie rozmowy, chcąc pozyskać więcej informacji od rozmówcy, czy też szukając pomocy i np. pytając o drogę, gdy się zgubią. W przypadku mężczyzny, każde przyznanie się do niewiedzy zaburza jego obraz samowystarczalności i brzmi niepewnie. Kobiety wyrażając opinię, często na końcu dodają pytanie „ To była świetna sztuka, nie sadzisz?”; „To był bardzo udany dzień, nie sądzisz?” Owe środki ekspresji, o charakterze propozycji, używa się w celu uniknięcia ewentualnej niezgody, która mogłaby zrazić do siebie rozmawiające osoby. Pytania pań są też zaproszeniem do dyskusji. Dla mężczyzny, pytający brzmi niepewnie. Zadają oni pytanie na końcu zdania jedynie, kiedy wiedzą ,że mogą wygrać w pojedynku, bo pytanie zaskoczy lub zawstydzi rozmówcę.

Co o tym sądzicie? Planeta Wenus kontra Planeta Mars? Ja zdecydowanie opowiadam się za konwergencją na Planecie zwaną Ziemią :)

Magdalena Bartkowiak, 24l.
Studentka II roku SUM na UAM-ie,
Praca licencjacka poświęcona komunikacji w związku partnerskim
Zainteresowania: komunikacja interpersonalna, psychologia, e-marketing, social media.

BIBLIOGRAFIA
D.Tannen, Ty nic nie rozumiesz, przeł. A. Sylwanowicz, Poznań 1999
Em. Griffin, Podstawy komunikacji społecznej, Gdańsk 2003.
Czytaj więcej...

Dlaczego warto zdecydować się na karmienie piersią? Poznaj cudowny skład kobiecego mleka!

Kiedy rodzi się dziecko jest to dla obojga rodziców wielkie przeżycie. Każde z nich chce otoczyć je miłością, troską, poczuciem bezpieczeństwa. Pamiętajmy jednak by dziecko było zdrowe i szczęśliwe należy również zadbać o jego dietę. Czas połogu to także okres związany z karmieniem piersią i laktacją.

Światowa organizacja zdrowia zaleca, aby mamy karmiły swoje pociechy wyłącznie piersią przez pierwsze 4 - 6 miesięcy życia, a po tym czasie wprowadzały do ich diety inne produkty żywnościowe z kontynuacją karmienia piersią do ukończenia przez dziecko 2 roku życia, choć to zależy od matki czy nadal chce i jest w stanie podawać w ten sposób pokarm, dlatego może to trwać dłużej lub krócej.

Mechanizm powstawania mleka
Na początku drugiego trymestru rozpoczyna się proces laktogenezy, stymulowany wysokim stężeniem estrogenów i progesteronu. Dopiero w okresie okołoporodowym ich ilość zmniejsza się na koszt wzrostu stężenia oksytocyny i prolaktyny. Tego typu zmiany w organizmie matki sprzyjają wydzielaniu pokarmu, potrzebnego do rozwoju niemowlęcia. Dziecko przez ssanie sutka powoduje pobudzenie jego mechanoreceptorów, które wpływają na zahamowanie wydzielania, w podwzgórzu, dopaminy, dzięki czemu z przedniego płata przysadki mózgowej może zostać uwolniona prolaktyna, wywołująca laktację.

Skład mleka - właściwości
Jeżeli lekarz stwierdzi, iż nie istnieją przeciwwskazania ze strony matki jak i dziecka do karmienia piersią, warto zdecydować się na ten sposób odżywiania nowego członka rodziny. Pozwala on na zbudowanie szczególnej więzi między mamą a jej pociechą. Jest to również korzystne ze strony ekonomicznej, ale co najważniejsze - naturalny sposób karmienia jest ważny ze względów zdrowotnych dla niemowlęcia jak i dla kobiety.

Białko
Białko mleka kobiecego uznawane jest za wzorcowe, tzn. w pełni wykorzystywane przez organizm dziecka. Zawiera wszystkie niezbędne aminokwasy konieczne do prawidłowego rozwoju niemowlęcia, wzrostu i budowy tkanek. Należy wspomnieć również o taurynie, której przypisuje się rolę ważnego neuroprzekaźnika w mózgu. W dodatku stosunek białek serwatkowych do kazeinowych wynosi 60:40 co sprawia, iż staje się łatwostrawne i lepiej przyswajalne. W przeciwieństwie do mleka krowiego nie zawiera ono beta-laktoglobuliny, będącej silnym alergenem.

Przeciwciała
W pierwszym mleku matki (tzw. siarze) znajduje się największa ilość przeciwciał - IgA, które mają zdolność wbudowywania się w ścianę jelita dziecka. Taka umiejętność zapobiega wnikaniu drobnoustrojów do innych tkanek organizmu, co jest bardzo ważne szczególnie dla noworodka, który rodzi się bez odporności i narażony jest na działanie wielu patogenów. Do innych komórek wspomagających układ immunologiczny należą: makrofagi niszczące napotkane bakterie oraz limfocyty T i B, które zwiększając ilość przeciwciał zwalczają czynniki chorobotwórcze.

Węglowodany
W mleku kobiecym znajduje się ok. 8% węglowodanów z czego najważniejszym z nich jest laktoza, zwiększająca przyswajanie wapnia, magnezu i manganu. Pobudza ona wydzielanie laktazy i maltazy - enzymów trawiennych, oraz ma swój udział w budowie galaktolipidów odgrywających znaczącą rolę w rozwoju mózgu dziecka. Acetylolaktozamina należąca do oligosacharydów wspomaga rozwój flory jelitowej - Lactobacillus Bifidus, które wytwarzają substancje odżywiające komórki jelita cienkiego i stymulują procesy regeneracyjne jego nabłonka. Wywiera to korzystny wpływ na mechanizmy trawienne i wchłanianie pokarmu.

Tłuszcze
Podczas karmienia naturalnego możemy być pewni, że nasze dziecko otrzyma odpowiednią ilość składnika odżywczego jakim jest tłuszcz. Co lepsze - będzie on wysokiej jakości z przewagą kwasów nienasyconych - niezbędnych do prawidłowego wzrastania oraz mielinizacji ośrodkowego układu nerwowego. Pamiętajmy, że w mleku matki znajduje się duża ilość kwasu linolowego i arachidonowego, których braki mogą prowadzić do zmian na skórze.

Składniki mineralne i witaminy w mleku matki
Zmagazynowane zasoby składników mineralnych i witamin z okresu ciąży są wystarczające do zaspokojenia potrzeb rozwijającego się dziecka w pierwszym półroczu jego życia.

Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach: A, E, K i D3 (którą dodatkowo należy uzupełniać w postaci suplementów jesienią i zimą), wykazują właściwości antyoksydacyjne. Niektóre z nich wpływają na prawidłowe procesy widzenia, odgrywając znaczącą rolę w dojrzewaniu siatkówki, kształtowaniu i regeneracji skóry oraz błon śluzowych. Inne odpowiadają za rozwój flory bakteryjnej jelit czy za sprawne funkcjonowanie gospodarki wapniowo - fosforanowej i mineralizacji tkanki kostnej.

Natomiast grupa witamin rozpuszczalnych w wodzie: C, ryboflawina, niacyna, kwas foliowy i tiamina - wzmacnia odporność, wpływa na wzrost przyswajalności magnezu i cynku zabezpieczając przed ich niedoborami.

W mleku kobiecym znajduje się mała ilość żelaza, ale na szczęście występuje w nim związek (laktoferyna) pozwalający na jego całkowite wchłonięcie, co jest potwierdzone badaniami wskazującymi na to, iż niemowlęta karmione piersią mają wyższy poziom hemoglobiny od dzieci karmionych sztucznie.

Monika Dudek, 20l.

Czytaj więcej...

TRX? Ćwicz!

Nowość na polskim rynku. Ćwiczenia połączone z całkowitą aktywnością ciała, ale również z wielkim uśmiechem na twarzy i chęcią uczestnictwa ponownie.

Ćwiczenia na pasach, czyli potocznie - trening w zawieszeniu lub ćwiczenia komandosa, polega na wykorzystaniu własnej wagi ciała osoby trenującej. Pasy TRX zapewnią wycisk i bezpieczeństwo a przez 60 minut jesteśmy w stanie przećwiczyć wszystkie mięśnie ciała i to bez cienia nudy. Sama nazwa bardziej przypomina filmy science fiction aniżeli fitness z głową, ale z drugiej strony tuż po treningu niejeden ćwiczący widzi gwiazdki nad sobą…

Sprzęt
Pierwszy raz słyszano o nich w amerykańskiej marynarce wojennej Navy Seal. Były komandos Randi Hetrick uważał, że wartość bojowa żołnierzy zmalała, a ćwiczenia jakie oni wykonują nie są wystarczające by poprawić ich sytuację. Zaczął eksperymentować z pasami od karabinów i innych sprzętów wojskowych. Wiele prób utwierdziło go w fakcie, że taśmy karabinowe powinny mieć odpowiednio regulowane długości. Po przejściu na emeryturę, zbudował prototyp owych pasów noszących nazwę TRX Suspension Rainer - do dziś używanych przez armię USA, policję oraz sportowców.

Liny wykonane są z wytrzymałych materiałów, zszytych grubą podwójnie nicią, gwarantującą trwałość i odporność na siłę rozciągania do 560 kg. Szerokość pasów to 4 cm. Dwa ramiona nośne pasów (przypominające odwróconą literę „Y”) można regulować w zależności od wysokości osoby trenującej, ale i konkretnego ćwiczenia. Dzięki karabinkowi i haczykom pasy zapewniają bezpieczny trening każdemu, rozsuwając się od 1,8 do 3,6 m. Zakończone są piankowymi uchwytami, które komfortowo pozwalają ćwiczyć.

trx4

FOTO: Ewa Sobańska


Co nam dają ćwiczenia na pasach?
Po pierwsze kondycję. Każde ćwiczenia sprawiają, i utrzymują nasze ciało w tej odpowiedniej zdrowej postawie. Ale to ćwiczenia na pasach TRX  umożliwiają prace wszystkich grup mięśni, począwszy od mięśni tułowia, po tzw. motylki, czyli mięśnie przedramion. Oprócz pozytywów płynących z ćwiczeń, jest jeszcze druga strona medalu. Można się uśmiać po pachy. Trener każe nam biegać i skakać, podnosić pupę już w sytuacji, gdy tej siły nie mamy - automatycznie śmiejemy się z tego.

Największą korzyścią treningu w zawieszeniu jest pobudzanie do pracy mięśni stabilizujących. Powoduje to znaczne wzmocnienie wiązadeł, co chroni przed możliwymi kontuzjami podczas wykonywania niekontrolowanych lub nietypowych ruchów kończyn.

Ćwiczenia są dla wszystkich, od tryskających energią poprzez osoby rehabilitowane i starsze. Początkujący - szybko wyrobią siłę i wytrzymałość, seniorzy - wzmocnią mięśnie, polepszą równowagę i koordynację, a osoby uczęszczające na zajęcia dłużej niż miesiąc - wyrzeźbią ciało i… umysł.

Poprzez zawieszenie, podciąganie czy pochylenia na linach, ręce lub stopy mają kontakt z podłożem. Sprawia to, że kontrolujemy sytuacje i nie ma przypadków, że nie wykonamy ćwiczenia ze względu na swoją sylwetkę lub wagę. Natężenie ćwiczenia i jego siła zależy tylko wyłącznie od nas. Wystarczy zrobić rozkrok lub jeden krok w przód, aby natężenie ćwiczenia zmalało a my wykonamy ćwiczenie bez większego problemu czy bólu. Ważna w tych ćwiczeniach jest technika. Wykonanie ćwiczeń niedbale albo „na szybko” to nie jest rozwiązanie. Trener widzi gdzie jest zgięcie dłoni, ręki, nogi, jak wysoko znajdują się pośladki nad ziemią i jak sprawić, by były one wyżej.

Ważne jest aby mieć obok siebie butelkę wody, bo już po 5 minutach chcemy usiąść i napić się jej. To, co jeszcze bardziej sprawia, że pasy są efektywne, to ból mięśni tuż po ćwiczeniach i - przez kilka następnych dni!

trx6

FOTO: Ewa Sobańska


Magda Strzykalska, 22l.

Czytaj więcej...

Bogactwo, sława, idealne stroje. Czyli modowe ikony kontra przeciętna Polka!

Styl - grubość portfela czy dar, który się ma?

Wiele z Was na pewno odpowie bez wahania, iż ta druga opcja jest odpowiedzią. Pozostałe jednak twardo stwierdzicie: „Ho, ho! Chwileczkę! Gdybym miała więcej pieniędzy wyglądałabym jak gwiazda i mogła chodzić w tym, czym mi się tylko zamarzy”. Realia są jednak inne.

Nie każdy zamożny nosi się modnie i z klasą (choć często tak uważa;)). Dodatkowo rodzi się pytanie czy moda jest tylko dla artystów i tych w mniejszości obdarzonych owym 'darem’? 

Od wieków kobiety starały się, aby ich strój dodawał im animuszu oraz podkreślał urodę. Stał się również wyznacznikiem pozycji społecznej oraz stanu majątkowego. Przykłady te znamy z historii (szlachta, arystokracja, rodziny królewskie), filmów i bajek (wszystkie księżniczki, które mają zawsze najładniejsze i najokazalsze suknie) a także, oczywiście z życia.

Światowa reprezentacja stylu

JacquelineGdy wspominamy o stylu i modzie, nie sposób nie wspomnieć o ich najsłynniejszych ambasadorkach. Głównie są to dzisiejsze odpowiedniczki wspomnianych przeze mnie księżniczek bajkowych, czyli: pierwsze damy, księżne a także artystyczne dusze: aktorki, piosenkarki.

Najbardziej znane przykłady to: Księżna Diana, Jacqueline Kennedy (teraz także Kate Middleton), Marylin Monroe, Brigitte Bardot, Audrey Hepburn. Co je wszystkie łączy? Jako osoby publiczne były non stop na świeczniku i pod dociekliwą kuratelą prasy oraz mediów. Stały się swego rodzaju marką, po którą - my zwykłe śmiertelniczki sięgamy, mając nadzieję, że choć w pewnym stopniu uda nam się osiągnąć ich klasę.

Wiemy, że korzystając z owych kanonów jesteśmy skazane na sukces. Tak, tak: one są już uznane i przyjęte do tego ‘hermetycznego pudełka z naklejką: to jest dobre i modne’. Każda z nich charakteryzowała się wysokim poziomem elegancji, tworząc swoiste trendy.

Jacqueline Kennedy (żona 35 prezydenta USAJohna F. Kennedy’ego) była znana z nienagannie dobranych strojów. Wszystkie idealnie skrojone suknie z dekoltem w łódkę oraz jej słynne wełniane płaszcze.
Audrey Hepburn i jej; grzywka, duże okulary przeciwsłoneczne, perły, czarne cygaretki, słynna ‘mała czarna’.

Marylin Monroe? Klasyk! Zawadiacko zawiązane koszule w okolicach talii, obcisłe rybaczki z podwyższonym stanem, a na wieczór: zwiewna sukienka, gdzie spódnica jest plisowana a góra zawiązywana na szyi - optycznie uwydatniając kobiecy biust.


audreyLegendy o nich nie są przerysowane. To prawda - jedna kobieta może stać się wzorem do modowego naśladowania przez matki, żony, córki na całym świecie. Jak to osiągnęły? Poprzez niesamowitą charyzmę, wysublimowanie i wrażliwość na to, co piękne. Oczywiście, te kobiety było na to stać. Miały za sobą szereg projektantów, stylistów oraz dostęp do najbardziej ekskluzywnych butików. Ale przecież nie dlatego je podziwiamy.Najlepszym tego przykładem jest Księżna Diana, która to właśnie na przestrzeni lat 80, 90 dyktowała trendy wykorzystywane przez młode Brytyjki. Okres odkąd Księżna weszła w życie publiczne był bogaty w jej udziały we wszelakich akcjach dobroczynnych. Księżna Walii oddawała się temu bezgranicznie. I właśnie tym zdobyła wszystkich serca! Pomimo napiętego, codziennego planu dnia, wyglądała zawsze i wszędzie nieziemsko. Była wzorem dla wielu równie zapracowanych kobiet, udowadniając tym samym, że można to wszystko pogodzić.

One jako osoby majętne i sławne potrafiły to wykorzystać - i chwała im za to! Znane są nam jednak również przykłady ludzi, którzy otaczają się zwykłym kiczem opływającym w złocie i znaczkach firmowych. Czy świadczy to o stanie ich konta? W pewien sposób daje to takie wrażenie. Ale czy dzięki temu jest ktoś stylowy? No z pewnością nie. Dlatego należy umieć wyselekcjonować tych, których możemy naśladować od zwykłych przebierańców. I nie przejmować się, że nasze ubrania nie mają ostentacyjnie wyszytych logo znanych marek.

Ikony stylu są nam - płci pięknej niesamowicie potrzebne. Możemy od nich czerpać inspiracje tworząc nasz codzienny wizerunek takim, jakim chcemy. Mimo przewrotności tego stwierdzenia, mamy ten luksus niebycia żoną prezydenta i możliwości wyboru czy chcemy dziś wyglądać elegancko czy seksownie jak Marylin :). Oczywiście mając więcej funduszy, możemy kupować w najdroższych galeriach, ciesząc się modnymi ciuszkami. Ale jeżeli nie wkładamy w to serca, podążając jedynie ślepo za trendami, nigdy nie będziemy postrzegane jako stylowe. Natomiast, gdy nasz strój jest owocem podpatrywań, poszukiwań i chwili zastanowienia się przy tworzeniu go… Cóż, wtedy będzie bił od nas ten słynny ‘niewidoczny blask’ a wzrok wszystkich (mówiąc filmowo;)) będzie skierowany w naszą stronę.

marilyn monroeMoment! A co z nami - statystycznymi Polkami, niewystępującymi w czołowych produkcjach hollywoodzkich ?
Wspomniane ikony mody, powinnyśmy traktować jako inspirację do tego, aby dobrze wyglądać. Umieć wykorzystać ich sztuczki i zagrania modowe. Korzystać jedynie z tych gotowych rozwiązań stylizacyjnych, które pasują do naszej figury i tego, czym zajmujemy się na co dzień, nie zapominając również o wieku.

Przykład: Kobieta dojrzała wychodzi z mężem na bal karnawałowy i korzysta z sukienki w stylu Marylin (lekko zwiewna, duży dekolt, raczej odkryte plecy). Ta pani będzie wyglądała nieodpowiednio ze względu na być może już nieidealną figurę a także charakter sukni. Natomiast w eleganckim kostiumie a’la Jackie Kennedy będzie prezentowała się z klasą i niezwykle pociągająco.

Każda z nas z czasem wyrabia u siebie swój własny, integralny sposób ubierania, który odróżnia nas od innych kobiet. Daje nam on poczucie wyjątkowości i komfort bycia sobą. Nie ma takich pieniędzy, za które sprzedałabym moją małą czarną zakupioną w lumpeksie za aż niewyobrażalnie niską cenę 4 zł! Niesamowicie rozbawiło mnie, gdy na imprezie, na którą ją założyłam koleżanki mnie chwaliły, komentując, iż też by taką chciały, ale na razie je nie stać. Dlatego Drogie Czytelniczki mówię Wam - stać Was!

 

Pamiętajcie jednak:

  1. 1. Inspirujcie się wszystkim godnym uwagi! Pokazami mody, strojami sławnych kobiet, stylizacjami prezentowanymi w filmach, gazetach, programach   telewizyjnych.

  2. 2. Wybierajcie tylko to, co pasuje do Waszej sylwetki i pasuje z wewnętrznym poczuciem smaku.

  3. 3. Zwracajcie szczególną uwagę na rzeczy ponadczasowe i uniwersalne.

  4. 4. Zaprzyjaźnijcie się z second- handami :) - za małe pieniądze możecie stać się właścicielkami unikatowych ciuchów.

  5. 5. Bawcie się modą i czerpcie z dobierania ubrań jak najwięcej przyjemności!

  6. 6. Jeżeli rodzą się Wam w głowie własne projekty - idźcie z nimi do krawcowej, albo spróbujcie same uszyć. Teraz to, co zrobione ręcznie jest jedyne w swym rodzaju i bardzo fashion!

  7. 7. Nie twórzcie sobie mylnych opinii na temat związku stylu z pieniędzmi. Postarajcie się raz na jakiś czas kupić coś klasycznego i dobrać tańsze dodatki np. kolorowe kolczyki czy ciekawą broszkę w sklepie sieciowym.

 

Kto wie… Być może, któraś z Was stanie się kiedyś sławna dzięki swoim strojom? Póki co, życzę Wam abyście zostały nią w Waszym osobistym kręgu znajomych i przyjaciół oraz cieszyły się na co dzień swoim własnym, niepowtarzalnym stylem.

 

Katarzyna Kryjak, 21l.

Czytaj więcej...

Czułości, czułości, czułości - niedoceniany sposób na udany związek 

Zakładając, że związek to piękna mozaika, doszukać się możemy wielu elementów tej układanki. Nazywając je poszczególnie znajdziemy: miłość, tęsknotę, pożądanie, ale także przyzwyczajenie, poczucie bezpieczeństwa i przyjaźń. Jest tam również czułość. Pojęcie wyjątkowe, nie tylko ze względu na znaczenie.

Starałam się to słowo jakoś zastąpić. Istnieją określenia: serdeczna, miła, ciepła aczkolwiek to nie jest to. Serdeczna pasuje do gospodyni imprezy, na której nas ugoszczono, ale nie do żony. Miła jest pani w sklepie, lecz nie partnerka a ciepła to może być kołdra;) Poza nią np. jeszcze może, po prostu osoba. Ale nie dziewczyna!

Dlatego „czułości” już w samej swej nazwie są niezastąpione i często powtarzane a skojarzenia zazwyczaj pozytywnie. Negatywne, jak to w życiu, są skutkiem zachwiania harmonii i przesadnego ich okazywania. Dla mnie to jeden z ważniejszych składników przepisu na miłość;)

Zastanawiałam się, co świadczy, a raczej od czego zależy czy jesteśmy czuli (póki co, w ogólnym tego słowa znaczeniu). Pewnym czynnikiem jest nasz charakter. Ogólny podział jaki zazwyczaj stosujemy wygląda tak: osoby otwarte-zamknięte, typy samotników-towarzyskich, ludzi uczuciowych - pragmatycznych.

To, że kobieta czy mężczyzna nie lubi publicznie okazywać uczuć znaczy, że jest mniej przystępny/a a nie, że nas nie kocha. Problem pojawia się w momencie, gdy dla drugiej strony staje się to powodem do wątpliwości i smutku. Wszystko jest kwestią dogadania. Jeżeli zależy nam na naszym partnerze, powinniśmy powiedzieć sobie o naszych oczekiwaniach. W końcu związki składają się z kompromisów. Nie zawsze jest łatwo, natomiast miłość otwiera w nas te furtki, o których istnieniu wcześniej nie mieliśmy nawet pojęcia. Myśląc uprzednio o okazywaniu uczuć jako o zbędnych ceregielach nagle dowiadujemy się, że powoduje to uczucie swoistego ciepła na sercu.

Kolejną zależnością jest wychowanie. Na co dzień nie myślimy o tym lecz atmosfera, przy której wzrastamy jest niesamowicie istotna. To czy jesteśmy przyzwyczajeni do tego by mówić na głos: kocham Cię. Każdy kocha rodziców i wie, że oni kochają nas. Ale wypowiadać te słowa swobodnie, nie zawsze się udaje. Jako dzieci obserwujemy naszych rodziców, i mimowolnie w głowie kreuje nam się pewien wzorzec związku. Zauważamy czy rodzice się przytulają, całują, tańczą, oglądają wspólnie filmy, wychodzą dla relaksu sami na romantyczne kolacje. Widzimy to i uważamy, że tak powinno być.

Gdy jeździłam w dzieciństwie do mojej cioci, zawsze byłam w nią i wujka zapatrzona. Dlaczego? W wieku 35 lat mówili sobie - skarbie, kochanie. Pomyślałam wtedy, „że gdy będę dorosła, też tak będę zachowywała się z moim mężem”. Jak byłam starsza, ciocia powiedziała mi, abym pamiętała, że o związek trzeba dbać każdego dnia. Co roku zastanawiać się co kupić mężowi na gwiazdkę aby się ucieszył, zadzwonić do niego w ciągu dnia i zapytać jak mija dzień i czy wszystko w porządku, usunąć z sypialni telewizor i okazywać sobie wzajemny szacunek.

„Będą lata tłuste i gorące. Ale też nie klejące się wcale […] Będą dni pachnące wrzosem
ale też noce nieprzespane wcale (…)” – Happysad

Okazywanie czułości najczęściej naturalnie występuje w początkowych etapach bycia razem. Cała sztuka tkwi w tym, aby tak pozostało na zawsze. Niestety, codzienność bywa przygnębiająca i stresująca. Nie sposób przecież zawsze być wesołą i uśmiechniętą co więcej, skorą do przytulanek czy igraszek. Tymczasem wiemy, że to jest ważne i zadręczamy się. Tu się rodzi pytanie - czy wyrobienie sobie pewnych nawyków nie jest w tym przypadku dobre? Może ten codzienny buziak na dobranoc byłby bardzo pozytywnym przejawem tak negatywnie nacechowanej rutyny? Czynnością samą w sobie łagodzącą obyczaje i działającą trochę na przekór wszystkiemu?

Słodki nawyk
Stworzenie takiej niewidzialnej nici łączącej nas bez względu na to, co działo się w pracy czy szkole jest czymś niesamowitym. Okazywanie sobie czułości każdego dnia umacnia nasz związek. Choć często to zaniedbujemy, co sprawia, że w konsekwencji oddalamy się od siebie. Musicie czuć w sobie oparcie i starać się nie zapominać by pielęgnować to uczucie.

Męski punkt widzenia, czyli:
W ramach zwiększenia obiektywizmu w tej sprawie, postanowiłam zasięgnąć opinii również u przedstawicieli płci przeciwnej. Ku mojemu zdziwieniu temat wydał się im dość istotny. I trzeba podkreślić, że w każdym wieku (od nastolatka po dziadka). Jeśli myślałyście, że to Wy jesteście wiecznymi romantyczkami, macie mylne wyobrażenie na ten temat z powodu amerykańskich filmów. Jak wszyscy od najmłodszych lat wiemy, że dziewczynki są tą słabą płcią (tutaj generalizuje i standaryzuje abstrahując od tego, że tak naprawdę jesteśmy bardzo silne;)). Natomiast chłopcy są mężni, silni, twardzi. Co tak naprawdę wszystko tłumaczy.

Przeciętny Jan Kowalski musi zarobić na rodzinę, zadbać o sprawność sprzętów w domu i samochodu a także ochronić nas przed całym złem tego świata. Dlatego też w sytuacji związku oczekują od nas opiekuńczości, ciepła i miłości. Potrzebują potwierdzenia tego, że są dla nas najważniejsi i dzięki temu mają siłę na to, aby rano wstać i zająć się swoimi obowiązkami. Czułość nie jest domeną jedynie kobiet. Natomiast „ubrana” w nią kobieta dla mężczyzny wygląda wtedy najatrakcyjniej. Wydaje się być także zaraz po seksie najintymniejszą rzeczą jaka Was łączy.

Czułość którą okazujemy pozostałym bliskim jest nieco inna;), dlatego też nie pozbawiajmy się tak cennego źródła możliwości ku radości.

Jaka jestem?
Poprzez pewien ideał kobiety XXI wieku, coraz trudniej jest nam być czułymi. Zewsząd jesteśmy strofowane: bądź niezależna, pewna siebie, wspinaj się po szczeblach kariery i nie okazuj słabości. Pewne modele i światopoglądy się zmieniają. Przed nami kobietami kolejne wyzwanie - pogodzić to wszystko z byciem kochającą partnerką, namiętną kochanką, świetną kucharską a także dobrą matką. Nie zawsze jest łatwo, ale trzeba przełamywać te bariery i…..” nie poddawać się - nigdy w życiu!”

„Kochają i niewidomi... bo miłość nie potrzebuje oczu, wystarcza jej dotyk.” Stefan Pacek
Każdy z nas jest inny, wychowujemy się w różnych modelach rodziny, przedziwnie się dobieramy. Natomiast, to aby starać się, być zawsze ze sobą blisko, rozmawiać i dogadzać sobie, jest prawdą uniwersalną. Istotą czułości jest dotyk.

  • Spróbujcie zawsze przed snem porozmawiać, opowiedzieć sobie choćby jednym zdaniem jak minął Wam dzień
  • Okazje szczególne w roku świętujcie! Urodziny, święta, rocznice, walentynki. U każdych z Was będzie to wyglądało inaczej. Cieszcie się tym dniem na swój sposób
  • Na czułości nigdy moda nie mija. Nie są też domeną konkretnego wieku. Upiększą Wam każdy etap w życiu
  • Z upływem czasu nie zapominajcie o dotyku! Umocni Was jako parę, da poczucie bezpieczeństwa oraz w ludzki sposób doprowadzi do szczęścia
  • Niech czułości zagoszczą w Twoim związku jak i w domu. W swoim własnym, nietuzinkowym stylu okazuj uczucia rodzicom, partnerowi, dzieciom


Zrób coś dobrego dla siebie. Spraw, aby całe Twoje życie było dniem zakochanych.

Katarzyna Kryjak, 21l.
Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS