Menu
logo tjk main

Archetyp przyjaźni, czyli o relacjach matki z córką. Jak z biegiem lat zmieniają się potrzeby, oczekiwania, obowiązki względem siebie - CZ.1

Pierwsza, silna i najbardziej intymna więź jaka łączy nas z drugim człowiekiem. Wytworzona bliskość jest naturalna, wręcz przenoszona z mlekiem matki. Podpatrujemy, powtarzamy pierwsze słowa. Z upływem lat nasze problemy dorastają wraz z nami. Wówczas również powinnyśmy móc na nią liczyć, a relacje powinny być na tyle elastyczne, aby nagiąć się do potrzeb dorosłej już córki. Wzajemna miłość ulega nieuchronnym metamorfozom. Właściwy emocjonalnie związek z matką wymaga obustronnej współpracy.

W okresie niemowlęcym nasz los jest w rękach matki. Bezbronne, w pełni ufające, zasypiamy w ramionach. Czujemy oddech, ciepło, bicie serca. Zawsze jest przy nas ktoś gotowy bezinteresownie ofiarować swą opiekę i troskę. Wtedy rodzi się poczucie, że zasługujemy na czyjąś miłość. Podejmujemy wiele śmiałych kroków, bo wiemy, że matka i tak będzie o krok przed nami. Niczym niezachwiane bezpieczeństwo pozwala nam poznawać świat.

Szkoła, zetknięcie się z rówieśnikami, to swoista weryfikacja dotychczasowych doświadczeń. Lekcje pozwalają nam zdobywać nowe umiejętności. Zadania stawiane są w szerszym gronie odbiorców. Uczymy komunikować się z innymi. Z niektórymi nawiązujemy pierwsze bliższe więzi. Czasem musimy się czymś podzielić. Wiele razy zrobić coś, na co niekoniecznie mamy ochotę. To, dlaczego czasem trzeba ustąpić lub bezinteresownie pomóc, tłumaczy nam mama. Wpaja wartości, które pozwalają nam koegzystować. Najlepiej uczymy się przez obserwację. Jeśli nasza mama w pełni hołduje zasady moralne i etyczne, wierzy w nie i stara się stosować, wówczas nie musimy silić się na uprzejmości bądź altruizm, gdy wymaga tego sytuacja. Nie mamy też obaw, żeby pójść i podzielić się problemami. Jest osobą, co do której mamy pewność, że uszanuje nasze zdanie, wysłucha. Nie zgani za popełniony błąd przed obcymi na forum, nie zawstydzi, lecz stanie po naszej stronie. Zaufanie jest szczególnie ważne, kiedy mamy kilkanaście lat. Pierwsze miłosne rozczarowania, nie powinny spotkać się z dezaprobatą, obojętnością, spychaniem na dalszy plan. Mimo, że w pogoni za rozwiązywaniem wielu problemów, młodzieńcze zakochanie jest dla matki błahostką, nie powinna tego okazać. Zdolność do coraz głębszych uczuć dorasta wraz z nami, tak więc warto ją pielęgnować od najmłodszych lat i nie odsuwać na boczny tor. To pierwszy sygnał, że córka potrzebuje powierniczki swoich sekretów, doradcy. Żadna, nawet najlepsza przyjaciółka, nie jest w stanie zastąpić matki, która od urodzenia buduje poczucie bezpieczeństwa. Wpojona za młodu umiejętność słuchania drugiej osoby procentuje w późniejszym, dorosłym życiu:
Mama nauczyła mnie dobroci, wrażliwości, troski o drugą osobę. Zawsze zwracała uwagę, że trzeba być sobą. Nigdy nikogo nie udaję i potrafię odnaleźć się w wielu trudnych sytuacjach.

Nie zawsze jednak odpowiedź jest tak oczywista, utwierdzająca nas w ideałach. Różne okoliczności mają wpływ na ukształtowanie norm, którymi kierujemy się w życiu. Po tylu latach ciężko oddzielić wpływ środowiska wewnętrznego od zewnętrznego. Nie zastanawiamy się nad schematami postępowania, które są już w nas zakorzenione:
Trudne pytanie, nie wiem jak na nie odpowiedzieć, żeby było zgodne z prawdą. Samodzielności nauczyłam się w szczególności na studiach, gdy musiałam wyjechać do innego miasta. Myślę, że to naturalne. Z dzieciństwa pamiętam, że mama zawsze mówiła ,,nie kłóć się z siostrą” ( śmiech ). Sądzę, że podejście do wielu problemów i spraw, odpowiedzialności za swoje czyny, to wartości odziedziczone. Kiedy jesteśmy mali, matka jest autorytetem i mimo, że teraz ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, z pewnością jest we mnie wiele zachowań, których nauczyłam się, będąc dzieckiem, od swojej mamy.

Wraz z wkroczeniem w dorosłość, matka zaczyna odgrywać zupełnie inną rolę. Nie jesteśmy już od niej zależne. Dotychczas symbiotyczny związek rozpada się bezpowrotnie. Budowanie własnej odrębności i tożsamości jest czymś naturalnym. Więź emocjonalna na zawsze jednak pozostanie wyjątkowa i wbrew pozorom tak samo silna. Matka mimo dużej zmiany zachowuje swój autorytet. Jeśli zrozumie i pogodzi się z pozycją doradcy w życiu córki, wówczas w najlepszy sposób okaże swoją miłość oraz troskę. Nie może już niczego zakazać, ani ingerować w plany dorosłego człowieka. Może zawsze dodać siły dobrym słowem i wiarą w możliwości.

Opieka, którą jesteśmy otaczane od poczęcia po pełnoletniość, ma wyjątkowy wymiar. Rola matki jest jedną z najtrudniejszych. Troska o zaspokojenie potrzeb uczuciowych dziecka to ogromna odpowiedzialność. Od charakteru matczynej miłości, zależy przyszłe życie uczuciowe córki. Swój autorytet buduje na bezwarunkowej miłości, akceptacji, ufności. W okresie dorastania sytuacja ulega zmianie, kontakty nawiązywane poza domem wywołują wpływ na zachowanie, wyrażane opinie, poglądy. Niezależnie od tego matka nadal jest wzorem zachowania. Jeśli będzie wspierać córkę w dążeniu do samodzielności, odpowiedzialności za swoje postępowanie, świadomego tworzenia własnej tożsamości, tym większą ma gwarancję, że więź nie zostanie przerwana. To trudne zadanie, wymagające dużego wkładu pracy, nieustannej chęci pracy nad sobą a także nad własnymi emocjami. Duma matki z wychowania dojrzałej emocjonalnie, zdecydowanej, potrafiącej znaleźć własną drogę w życiu córki, jest swoistą nagrodą za włożony trud.

Ewa Kuhnert, 23l.

BIBLIOGRAFIA
1. Chapman G., Sztuka okazywania miłości nastolatkom, Warszawa 2004
2. Sosnowska A., Dobra miłość. Co robić, by nasze dzieci miały udane życie, Warszawa 2002
Czytaj więcej...

Kiedy kobieta się budzi - poranna metamorfoza…

Jak często jesteśmy świadkami niezwykłych wydarzeń? Takich, które wywołują w nas wielkie niedowierzanie? Odpowiedź jest prosta - codziennie, codziennie dla tych, którzy żyją w związku.

Mówiąc o niezwykłości mam na myśli konkretny moment, w którym to przebudzamy się niechętnie z dobrego snu i przecieramy oczy, niekoniecznie z powodu tego, że jesteśmy jeszcze zaspani, ale ze zdumienia, które dopada nas gdy spojrzymy na swoją małżonkę/narzeczoną/dziewczynę właśnie w godzinach porannych…

Kobiety mają dziwną przypadłość wcześniejszego wstawiania przed swymi facetami, tylko po to, aby Ci mogli oglądać je wyłącznie w pełnym „ekwipunku” tudzież pełnym makijażu, dobrze dobranym stroju, starannie uczesanych włosach i przyjemnym uśmiechu oraz koniecznie z kawą w ręce.

Tajemniczość tego zjawiska jest naprawdę zabawna, ale tylko w pozytywnym sensie. Powinniśmy całować kobiety po dłoniach, za to, że tak bardzo chcą sprawiać wrażenie idealnych. Szkoda tylko, że nie każda zrozumiała jeszcze, ze choćby nie wiadomo jak „tragicznie” wyglądała o poranku i odstraszała swoim wyglądem nawet naszego psa to i tak będziemy je kochać i wielbić :-)

Warto jednak głębiej przyjrzeć się temu zjawisku, gdyż kto wie - może mamy do wyjaśnienia kolejną wielką zagadkę ludzkości?

Wyobraźmy sobie jak musi wyglądać ta czasochłonna czynność, na którą składa się wiele czynników. To naprawdę zadziwiające, że kobiety chcą (bo wcale nie muszą i nikt im nie karze) nakładać na siebie kolejne warstwy, przedziwnych i kolorowych kosmetyków i na dodatek robią to zaraz po przebudzeniu, które docelowo powinno być jak najdłuższe, abyśmy mogli godnie wstać z łóżka. Ta metamorfoza zachodząca przy pierwszych promieniach słońca dzieje się jak za dotknięciem magicznej różdżki, ewentualnie przy pomocy dobrej wróżki, która oferuje swą pomoc na tych samych zasadach co bardzo dobrze znanej nam postaci - Kopciuszkowi. Brzmi to bardzo niedorzecznie, ale Drogie Panie - same musicie przyznać, że trochę magii w tym jest! Chociażby dlatego, że oczarowujecie swoich mężczyzn, gdy Ci z rozmierzwionymi włosami i śpiochami w oczach widzą Was nagle w takim wydaniu.

Bardzo dobrym przykładem dla takiej porannej metamorfozy jest wyznanie pewniej gwiazdy country - Dolly Parton, która jak sama powiedziała w jednym z wywiadów - budzi się o czwartej nad ranem i poddaje serii zabiegów kosmetycznych, które mają na celu „zrobienie” jej na bóstwo jeszcze zanim jej małżonek zdąży otworzyć swoje oczy. O zgrozo! Czy to naprawdę aż takie istotne? Wiem, wiem - po prostu chcemy się sobie podobać, no i nic w tym złego!

Co tu dużo mówić - atrakcyjność to podstawa naszej egzystencji, bo wszyscy pomimo swoich upartych twierdzeń, jakoby „bardziej liczyło się wnętrze”…,zawsze, ale to zawsze zwracamy uwagę na „opakowanie”.

Jeżeli więc mamy przyjemność Drogie Panie oglądać Was w takim wydaniu od momentu rozpoczęcia dnia to dla nas wielka radość. Tylko pamiętać trzeba, żeby z tym uatrakcyjnianiem siebie nie przesadzać, bo od przybytku głowa czasem zaboli :-)

Vitkacy


Kilka słów o autorze
Założyciel bloga „Vitkacy pisze!” oraz autor powieść „Szepty znikąd” publikowanej w częściach na naszym portalu. To młody i początkujący pisarz, który nieustannie rozwija swoją pasję. Jego blog głównie poświęcony jest jego największej pasji czyli pisaniu i czytaniu książek. Na blogu znajdziecie także sporo lifestylu, recenzji, poznacie Vitkacego „od kuchni”, przeczytacie sporo ciekawostek oraz zapoznacie się z działem wartym uwagi - book SWAP!, czyli wymiana książek! Jest to zupełna nowość na blogu i zachęcamy wszystkich do zaglądania tam, być może i Wam coś w oko wpadnie, a może sami chętnie się wymienicie?

Vitkacy jest miłośnikiem dwóch autorów powieści grozy - Deana Koontz’a oraz Grahama Masterton’a, pierwszy horror przeczytał w wieku 12 lat, nie lubi poezji choć sam pisał wiersze, uwielbia improwizować w kuchni i często mu to nie wychodzi, interesuje się nawet modą, uwielbia szczury, cierpi na nerwicę natręctw i zupełnie mu z tym dobrze, jest perfekcjonistą, ale nie uważa tego za zaletę…

Czytaj więcej...

Zdrada - ona wybacza, ale nie zapomina…

Związek to nie lada wyzwanie. Umiejętność trwania w swoich uczuciach i oddania drugiej osobie, to coś co naprawdę jest godne podziwu w obecnych czasach, a przecież powinno być rzeczą tak bardzo normalną, ludzką…

Słowo, które ciężko przechodzi nam przez gardło, które wywołuje u nas lęk i obawy - ZDRADA. Tutaj zaciera się granica i to trwanie w uczuciach, oddanie, gdzieś nam ucieka. Nagle przychodzi moment gdy zdajemy sobie sprawę, że coś się skończyło albo i…. zaczęło?

Walka o przebaczenie
Związek popadał w ruinę, praca była utrapieniem, seks już dawno odszedł w zapomnienie, miłość zeszła na dalszy plan. Zwykły wypad z kumplami na piwo i stało się. Zwyczajny bar w samym sercu miasta, piwo przelewa się strumieniami, a troski odeszły w zapomnienie  - tymczasowo. Wraz z wlewanym prosto w gardło trunkiem, całe racjonalne myślenie zaczynało kompletnie zanikać. Liczyła się tylko dobra zabawa i miły czas spędzony z kumplami.

Nagle zjawiła się Ona. Wyglądała jak tajemnicza, seksowna agentka u boku James’a Bonda. Długie blond włosy, kobiece kształty, niebotyczne szpilki  - wprawiała w zachwyt niejeden wzrok. Podeszła i stanęła obok. Zaczynają niewinną konwersację. Rozmowa przerodziła się we flirt a wszelkie bariery moralne zostały zburzone, legły w gruzach jak zdetonowany budynek.

Następnego dnia czuje się ten okropny dyskomfort, dociera do nas co się stało, wyobrażamy sobie rozhisteryzowaną żonę, która zalewa się łzami wciąż nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Płaczemy razem z nią po cichu błagając o przebaczenie, choć wiemy, że już może być za późno. Dowiedziała się…

Robimy co w naszej mocy, aby ten ból, który Jej sprawiliśmy został odepchnięty. Stajemy się zupełnie inni, pobłażliwi, dajemy sobie wejść na głowę, z pokorą słuchamy co ma do powiedzenia. Nagle, uświadomiliśmy sobie jaki wielki błąd został popełniony, jak wiele może kosztować chwila małego zapomnienia. Każdy kolejny dzień niesie ze sobą smutek i łzy…

Czy kobieta potrafi wybaczyć?
Kwestia przebaczenia jest bardzo osobistą sprawą. To pewna umiejętność do której trzeba dorosnąć i umieć powiedzieć samemu sobie, że wybaczamy  - tak prosto z serca  - wybaczamy tym wszystkim którzy wyrządzili nam krzywdę. To daje nam siłę oraz wzmocnienie. Czujemy jak zaczyna panować pewna harmonia w naszym życiu, której wcześniej nigdy nie było.

Jednak, czy kobieta jest w stanie wybaczyć?

Tak. Tylko od razu nasuwa mi się pytanie, czy to przebaczenie wynikać będzie z prawdziwej chęci stworzenia właśnie tej harmonii i spokoju w związku, czy może za wypowiedzeniem słowa „wybaczam”, kryje się tak naprawdę coś bardzo egoistycznego? Np.: Skoro potrafiłeś mnie zranić, to teraz ja będę mogła sterować tobą jak tylko mi się podoba. Dojdzie do sytuacji, gdzie w najmniej oczekiwanym momencie, czy  wśród znajomych lub rodziny, zaczniecie wyciągać wszystkie brudy a nienawiść będzie wręcz kipieć. Nagle oczekujecie Drogie Panie, że ten, który Was zdradził dostosuje się do wszystkiego i nie czujecie się kompletnie niczemu winne. Tak nie można. To nie ma żadnego sensu.

Pamiętajmy, że zemsta to bardzo złe rozwiązanie, bo do niczego nie doprowadzi. Pomimo tego ogromnego bólu, musimy zamknąć pewne sprawy i powiedzieć sobie szczerze - to naprawdę piękne słowo. Nasz związek odrodzi się na nowo. Partner zrozumie jak wiele mógł stracić, a kobieta stanie się jeszcze silniejsza niż była. Oczywiście - nie ma usprawiedliwienia dla zdrady, ale chcąc żyć w zgodzie, musimy ją przebaczyć raz na zawsze. Poza tym Drogie Panie - o prawdziwą miłość zawsze trzeba walczyć, nawet jeśli doszło do naprawdę czegoś złego. Prawdziwa miłość zawsze wygra i stanie na piedestale.

Jednym słowem - u każdej kobiety kwestia wybaczenia, to kwestia dojrzałości emocjonalnej…

Czy kobieta potrafi zapomnieć?
No cóż… Tutaj krótko -  Nie. Nawet nie liczmy na to :-) Pamiętliwość kobiety trwa do ostatnich chwil jej życia…

Vitkacy

Kilka słów o autorze
Założyciel bloga „Vitkacy pisze!” oraz autor powieść „Szepty znikąd” publikowanej w częściach na naszym portalu. To młody i początkujący pisarz, który nieustannie rozwija swoją pasję. Jego blog głównie poświęcony jest jego największej pasji czyli pisaniu i czytaniu książek. Na blogu znajdziecie także sporo lifestylu, recenzji, poznacie Vitkacego „od kuchni”, przeczytacie sporo ciekawostek oraz zapoznacie się z działem wartym uwagi - book SWAP!, czyli wymiana książek! Jest to zupełna nowość na blogu i zachęcamy wszystkich do zaglądania tam, być może i Wam coś w oko wpadnie, a może sami chętnie się wymienicie?

Vitkacy jest miłośnikiem dwóch autorów powieści grozy - Deana Koontz’a oraz Grahama Masterton’a, pierwszy horror przeczytał w wieku 12 lat, nie lubi poezji choć sam pisał wiersze, uwielbia improwizować w kuchni i często mu to nie wychodzi, interesuje się nawet modą, uwielbia szczury, cierpi na nerwicę natręctw i zupełnie mu z tym dobrze, jest perfekcjonistą, ale nie uważa tego za zaletę…

Czytaj więcej...

Poczucie wartości w związku. Zrób test

Tym, co naprawdę może nas uchronić przed zranieniem, jest poczucie własnej wartości, które pozwala spojrzeć na siebie, partnera i relację z odpowiedniej perspektywy. Sprawdź, jak Twoja samoocena wpływa na Twoje związki.

Do napisania tego artykuł zainspirowały mnie nasze rozmowy na czacie. Często podczas nich pytacie, jak można szybko rozpoznać kogoś nieszczerego, jak przejrzeć zamiary osoby, która mogłaby Was zranić.

Oczywiście, możemy skupić się na szukaniu odpowiedzi, czyli na tym, co ułatwia rozpoznanie fałszywych intencji – na mowie ciała, na interpretacji słów, które mogą brzmieć dwuznacznie, wszelkich nieścisłości itp. Mam jednak wrażenie, że koncentracja na sygnałach ostrzegawczych zamieniłaby randki w przesłuchania, wywołałaby eskalację nieufności, a przecież nie o to nam chodzi.

Jaka jest Twoja samoocena?

Gdy mamy prawidłową samoocenę, czyli lubimy i szanujemy siebie - traktujemy związek jako okazję do podzielenia się szczęściem, do pomnożenia radości i zdwojenia wysiłków, aby było nam w życiu dobrze. Nam i naszemu otoczeniu.

Wobec nowo poznanej osoby zachowujemy mądrą otwartość. Nie jesteśmy nieufni, a ponieważ nasze zaangażowanie jest adekwatne do etapu znajomości, pozwalamy sobie na utrzymanie właściwego tempa. Ten stan można określić słowami "On/ona podoba mi się, więc chętnie poznam go/ją bliżej". Nasz cel to poznać kogoś, kto będzie nam odpowiadał i stworzyć z nim dobrą, wspierającą relację.

Kiedy jednak wydaje się nam, że nie jesteśmy godni szacunku i miłości, godzimy się na związki, które potwierdzają naszą niską samoocenę. Próbujemy zasłużyć na wzajemność, negocjujemy ją na różne sposoby. Dajemy dużo i na kredyt, uważamy, że wzajemność ma swoją cenę. Angażujemy się niemal natychmiast, bo zdobycie nowo poznanej osoby staje się dla nas wyzwaniem.

Mówimy sobie "Muszę go/ją mieć". Dlatego tłumaczymy to, co się nam nie podoba lub nawet ignorujemy wyraźne sygnały, które powinny być ostrzeżeniem. Nasz cel to zdobyć partnera i potwierdzić własną wartość w jej/jego oczach.

 

Oto krótki test:

Odpowiedz sobie na kilka pytań, który pomogą Ci określić, czy budujesz symetryczną relację, czy też próbujesz potwierdzić swoją wartość.

a) Idziesz na randkę z nadzieją, że się spodobasz i druga strona cię zaakceptuje. 
b) Idziesz na randkę z nadzieją, że ten ktoś spodoba się tobie i zechcesz go poznać lepiej.

a) Chcesz zrobić super wrażenie. Niejednokrotnie przed randką inwestujesz w nowe rzeczy i spędzasz mnóstwo czasu przed lustrem. 
b) Poświęcasz swojemu wyglądowi tyle czasu, ile zwykle potrzebujesz, aby wyglądać elegancko. Ubierasz się w rzeczy, w których dobrze się czujesz.

a) W czasie spotkania jesteś nastawiony na odbiór sygnałów zainteresowania, akceptacji, dezaprobaty itp. Dostosowujesz się do jej/jego oczekiwań.
b) Koncentrujesz się zarówno na drugiej osobie jak też na własnych odczuciach. Starasz się zorientować się, kim on/ona jest, czy do siebie pasujecie.

a) Szybko poruszasz osobiste tematy (wierność, relacje w rodzinie, pragnienie posiadania dzieci itp.), próbując wysondować jego intencje. 
b) Pierwsze spotkania upływają Wam w swobodnej atmosferze. Przecież nie myślicie jeszcze o wspólnej przyszłości.

a) Starasz się stworzyć swój wizerunek, zaimponować oczytaniem, powodzeniem błyskotliwą karierą lub czymkolwiek innym.
b) Nie próbujesz stwarzać wizerunku. Uważasz, że to, co masz do zaoferowania, to coś więcej niż zewnętrzne atrybuty. No i niech on/ona sam je zauważy.

a) Próbujesz kontrolować przebieg waszej randki, pilnując, by nic nie zepsuło dobrego wrażenia.
b) Czujesz się swobodnie, nawet, jeśli wydarza się coś nieplanowanego.

a) Szybko inwestujesz w nową znajomość, składając obietnice, robiąc przysługi itp. 
b) Nie wyrywasz się z niczym, jeśli nie zostaniesz o to poproszona/y. Nie stwarzasz presji zobowiązań.

a) Jesteś gotowa/y już na starcie wiele wybaczyć w imię miłości. Przechodzisz do porządku nad zachowaniami, których zwykle nie akceptujesz.
b) Nie zamierzasz zacieśniać znajomości z kimś, kto wywołuje w tobie poczucie dyskomfortu. Reagujesz na to, co ci się nie podoba lub też traktujesz to jako powód, by się wycofać.

a) Rozpamiętujesz Waszą randkę, analizując swoje zachowania i jej/jego reakcje. Zadajesz sobie pytanie, co też o tobie myśli?
b) Skupiasz się na swoich uczuciach po randce. Co mówi Twoja intuicja i czy miał(a)byś ochotę na ponowne spotkanie.

a) Brak propozycji kolejnego spotkania lub reakcji wprawia Cię w przygnębienie. Dręczysz się, że się nie spodobał(e)aś. Myślisz: znowu się nie udało. 
b) Jeśli ten ktoś Ci się spodobał, ale nie ma dalszego ciągu – myślisz sobie. Cóż, szkoda, widocznie nie byliśmy dla siebie.

a) Oczekiwanie na sygnał od niej/niego staje się twoim "zajęciem". Rezygnujesz z jogi, wyjścia do kina, bo przecież mógłby w tym czasie zadzwonić.
b) Twoje życie nie wywróciło się do góry nogami tylko dlatego, że spotkała(e)ś kogoś. Nieodebrane połączenie nie wywołuje palpitacji serca. W wolnej chwili oddzwaniasz.

a) Kiedy ponownie rozmawiacie, nie możesz się powstrzymać od okrzyków "ojej, jak cudownie – dni bez ciebie były takie szare!"
b) Odbywacie miłą i niezobowiązującą rozmowę, w czasie której obie strony mają szansę wyrazić swoje zainteresowanie.

a) Na propozycję kolejnego spotkania odpowiadasz "jasne, w każdej chwili, bo nie mam nic ważniejszego w planach".
b) Kiedy pada propozycja spotkania, odpowiadasz że bardzo chętnie i szukasz wolnego czasu w swoim grafiku zajęć.

a) Oczekujesz, że na kolejnym spotkaniu ten ktoś da Ci wyraźniejszy sygnał, że traktuje Cię poważnie. 
b) Kolejne spotkanie traktujesz jak okazję do zweryfikowania pierwszego wrażenia.

a) Zastanawiasz się, czy on/ona będzie miał/a ochotę na zacieśnienie Waszej relacji.
b) Zastanawiasz się, jakie emocje i wartości ten ktoś wnosi do Twojego życia. Czy zrobisz kolejny krok i zechcesz, by stały się jego częścią?

a) Dążysz do celu jakim jest związek. Przejmujesz stery. Druga strona nie musi robić już nic w tym kierunku. 
b) Podejmujesz świadomą decyzję, że chcesz zrobić kolejny krok. Druga strona wie, że jej/jego postępowanie miało na to wpływ. Rodzi się wzajemność.

a) Właśnie tworzysz układ, w którym Twoje zaangażowanie stało się faktem zanim otrzymała(e)ś jakikolwiek powód, aby to zrobić. 
b) Jesteś na drodze do stworzenia relacji, w której obie strony czują, że są dla siebie wzajemnie ważne i zaangażowane.

Za zaznaczenie każdej odpowiedzi "b" dostajesz 1 punkt. 

11 – 17 punktów 

Okazało się, że masz wysokie poczucie własnej wartości i ono jest dla ciebie doskonałym drogowskazem – gratulacje! Masz wszystko, co jest niezbędne, aby Twoje relacje z otoczeniem były satysfakcjonujące dla obu stron. Ufaj sobie. Kiedy spotkasz właściwą osobą, z pewnością uda Ci się zbudować dobry, wzajemny układ oparty na szczerym zaangażowaniu.

6 – 10 punktów

Twoja samoocena wymaga jeszcze podbudowania, ale widać, że jesteś już na właściwej drodze! Ucz się mocniej ufać własnym odczuciom i kieruj się poczuciem komfortu w sytuacjach, w których masz wątpliwości jak postąpić. Warto niedługo powtórzyć test.

1 - 5 punktów

Zapewne właśnie odkryłeś, że oddajesz swoje szczęście za cenę akceptacji. Pora stać się dostatecznie ważnym dla siebie, by zadbać o swoje potrzeby i komfort psychiczny. Spokojnie, nic straconego. Od teraz będziesz już o tym pamiętać!

W części drugiej za tydzień dowiesz się, jak podbudować poczucie własnej wartości i jak zacząć budować dobre relacje.

 

Joanna Godecka


sympatia

Czytaj więcej...

Stopnie zdrady

Pierre La Mure, XX-wieczny francuski pisarz, mawiał, że naprawdę zdradzić można tylko sercem. Ale czy kwestia ta jest na pewno przejrzysta? Okazuje się, że definicja zdrady wciąż sprawia sporo problemów, a jej stopniowanie według ciężaru moralnego występku niekoniecznie warunkuje intensywność bólu i zdolność przebaczenia.

Wiedzeni na pokuszenie

Przelotny pocałunek, seks, niezobowiązujący flirt, zauroczenie inną osobą, erotyczny czat, dotykanie striptizerki – w czasach, gdy na swobodę emocjonalną stawiamy tak duży nacisk, rodzajów zdrady jest coraz więcej. Według badań prof. Zbigniewa Izdebskiego i Polpharmy ("Seksualność Polaków 2011"), zdrada jest zjawiskiem powszechnym, choć wciąż pozostaje tematem tabu. Do uprawiania seksu poza stałym związkiem przyznaje się 21% mężczyzn i 12% kobiet. Niemal co 5. relacja zostaje z tego powodu zakończona, niewiele mniej odczuwa boleśnie skutki zdrady. W aż 40% przypadków nieuczciwa gra nie odbiła się w żaden sposób na jakości związku.

Podejrzenia autorów raportu, że liczby te są mocno zaniżone z uwagi na niechęć ankietowanych do udzielania tak intymnych informacji, potwierdziły wyniki badania poznawczego przygotowanej przez magazyn "Men's Health" i Interię. W anonimowej ankiecie do zdrady przyznało się 38% kobiet i 37% mężczyzn. Wszyscy zaś okazali się zgodni co do jednego: zdrada nie jest domeną żadnej płci – na miłosne przygody poza związkiem kuszą się tak samo często panowie, jak i panie.

Nie każdy seks to zdrada!

Choć naukowcy szafują statystykami dotyczącymi procentu "zdradliwych" Polaków i przyczyn nielojalności wobec partnerów, wciąż brakuje danych dających jasną odpowiedź, czym jest dla nas zdrada. Jedyne pewne ustalenia, które podano do publicznej wiadomości, dotyczą sfer, z którymi zdrada jest przez przedstawicieli obojga płci wiązana – dla mężczyzn zdrada ma powiązanie z fizycznością, kobiety łączą ją zaś z emocjonalnym zaangażowaniem.

Problem w tym, że w praktyce ten podział sprawia spore problemy. Aż 70% ankietowanych nie uważa za zdradę flirtu, tym bardziej wirtualnego (czat). Taka łagodna ocena nie dotyczy już jednak wizyt w agencjach towarzyskich czy klubach ze striptizem, choć w tej kwestii mężczyźni są bardziej skłonni do negocjacji. Analogicznie pojmowane są przypadki uprawiania seksu pod wpływem używek czy jednorazowe, niezobowiązujące przygody seksualne. 

Takie wnioski potwierdzają opinie Marka, Maćka i Kuby, którzy na pytanie o to, czym jest dla nich zdrada, odpowiadają bez wahania, że seks, choć… nie każdy.

– Jasne, że seks z inną dziewczyną, kiedy jest się z kimś w związku, to zdrada, ale jej kaliber nie zawsze jest taki sam. Co innego zdradzać świadomie, bo jakaś panna mi się tak spodobała, że nie wytrzymałem, a co innego po alkoholu, kiedy nie wiem, co się ze mną dzieje i puszczają wszystkie hamulce – mówi Marek.

Kuba podstawową różnicę widzi w "rodzaju" zbliżenia. – Grunt to wiedzieć, kiedy przestać. Niewinny pocałunek to nie koniec świata, zwłaszcza gdy zdarza się sporadycznie. To samo z cyberseksem – komu szkodzi rozmowa erotyczna z inną osobą, połączona z indywidualnym zaspokajaniem potrzeb? – pyta retorycznie.

– Dla mnie każde nadużycie zaufania w temacie fizyczności jest zdradą – przyznaje Maciek. – Nieważne, czy to pocałunek, czy jakikolwiek seks – wszystko podchodzi pod tą samą definicję. A już najgorsze są wielomiesięczne, a nawet wieloletnie romanse. Prowadzenie podwójnego życia powinno być karane. My, faceci, mamy jeszcze takie idiotyczne myślenie, że co wolno... wiadomo, o co chodzi. Inaczej kwalifikuje się zdradę, kiedy my się jej dopuszczamy, a inaczej, gdy zdradza nasza kobieta. Wtedy restrykcje są o wiele większe, i to bez względu na to, czy rzeczywiście z kimś się przespała, czy po prostu się zakochała – dodaje.

Oblicza zdrady

– Każdy z nas posiada swoją własną definicję niewierności i jest w stanie wyznaczyć jej granice. To, co łączy te pojęcia, to świadome i intencjonalne zawiedzenie zaufania bliskiej nam osoby – twierdzi psycholog Barbara Zięć. Różnica w pojmowaniu zdrady może wynikać z natury płci. – Mężczyźni większą wagę przykładają do aktywności seksualnej, kobiety – emocjonalnej. Panowie czują się winni, gdy zdradzą partnerkę fizycznie, natomiast panie, gdy zaangażują się emocjonalnie w nową relację. Dla mężczyzny największym niebezpieczeństwem jest zdrada fizyczna przez partnerkę, natomiast dla kobiety zdrada emocjonalna partnera, magnetyczne przywiązanie do innej kobiety i, w konsekwencji, porzucenie – tłumaczy.

Jak żyć po zdradzie?

Psycholog zwraca uwagę, że popularne rodzaje zdrady – seks, zakochanie, wieloletni romans – to nie wszystko. Coraz powszechniejsze stają się nieuczciwe (wobec partnera) działania w internecie, pojmowane jako nieszkodliwe, bo pozostające w świecie wirtualnym. Ich siła rażenia może ulec jednak znaczącej zmianie z uwagi na ogromną popularność portali społecznościowych, które sprzyjają odnawianiu starych znajomości. Bagatelizowanym zagrożeniem jest także zdrada partnera z pracą zawodową czy innym członkiem rodziny, najczęściej dzieckiem.

– Kariera, sukcesy, pogoń za uznaniem odciągają od wartości rodzinnych i prowadzą do zaniedbania relacji partnerskich. Podobnie w drugim przypadku – często kobiety rozczarowane małżeństwem wszystkie swoje uczucia i zaangażowanie przenoszą na relację z dzieckiem – wyjaśnia Zięć.

Siła rażenia

Ania, która padła ofiarą zdrady dwukrotnie, nie ma złudzeń: – Zdrada zdradzie może i nierówna, ale każda szokuje i boli tak samo. Flirt czy wymiana SMS-ów to u facetów tylko wstęp do seksu. Co z tego, że jednorazowego – tu raz, tam raz, zmienia się kobieta, ale fakt pozostaje ten sam – twierdzi.

Jej pierwszy stały związek zakończył się właśnie z powodu "jednorazowych" przygód partnera. O jego seksualnych podbojach dowiedziała się od koleżanki, której chłopak – nie zdając sobie sprawy z jej znajomości z Anią – opowiedział o słynnych romansach kumpla. – Podobno w trakcie naszego 2-letniego związku zdarzyło się to 6 razy. A o ilu przypadkach nigdy się nie dowiedziałam? – zastanawia się.

Po tym doświadczeniu Ania przysięgła sobie, że już nigdy nie da się potraktować w ten sposób. Zwarła szyki, wyostrzyła zmysły i obserwowała swojego nowego chłopaka od samego początku. Niestety, historia się powtórzyła. – Nie wiem, może swoim podejściem sama tę sytuację wywołałam, może. Bolało dwa razy bardziej, choć przecież w jakimś stopniu się tego spodziewałam, liczyłam się z tym, co najmniej jakby wisiała nade mną jakaś klątwa. W tym przypadku ból był większy również dlatego, że – przynajmniej tak on twierdził – nie było zdrady fizycznej itp. Podobno zakochał się w innej – opowiada.

Barbara Zięć przyznaje, że kluczowym momentem w budowaniu uczciwej relacji jest rozmowa z partnerem na temat granic zaufania. – Bardzo ważne jest, aby już na początku związku zdefiniować i wyjaśnić sobie, co partner uznaje za zdradę, a co jest w jego światopoglądzie niedopuszczalne. Pomoże to uniknąć problemów, kłótni, rozczarowań i przede wszystkim bólu z powodu rozstania – tłumaczy.

– Oczywiście, wpływ na to, jak oceniamy zachowanie partnera, ma nasza osobowość, doświadczenia z poprzednich związków, środowisko, w którym żyjemy. Osoby zranione w przeszłości, chwiejne emocjonalnie potrafią wychwycić każdy sygnał, często irracjonalny, świadczący o niewierności partnera. Ujawnia się tutaj wzbudzanie poczucia winy u partnera czy też zazdrość, często patologiczna, która niszczy związek – dodaje.

Bez względu na statystyki, deklaracje i podziały, stopniujące zdradę, każda nielojalność partnera nadszarpuje zaufanie wobec niego, burzy harmonię w związku i obniża poczucie własnej wartości. O tym, która z nich boli bardziej i którą łatwiej jest wybaczyć, każdy musi jednak zawyrokować samodzielnie. 

A czym dla Was jest zdrada?

 

Paulina Wójtowicz

sympatia

Czytaj więcej...

Jak uczcić ważną rocznicę w związku?

Uroczyste dla związku dni mają to do siebie, że miło na nie czekać i wyobrażać sobie, jak będzie wspaniale. Jednak rzeczywistość bywa czasem rozczarowująca. Wieczór niespodzianka okazuje się niewypałem.

Co, jeśli w tajemniczym pudełeczku bynajmniej nie znajdował się zaręczynowy pierścionek? Jeśli tajemnicza mina partnera oznaczała coś całkiem innego, niż podpowiadała nasza wyobraźnia?

Są sposoby na to, aby dzień, na który tak czekaliśmy, okazał się przyjemny. Bez względu na to, czy chodzi o urodziny partnera, rocznicę ślubu czy… walentynki. Warto sprawić, aby przyniosły Wam one więcej radości.

Na początek o tym, czego nie powinniśmy robić:

1. Nie rób sztywnego planu.

- Seryjnym zabójcą miłych chwil są nazbyt skrupulatne plany. Ogólny zarys wystarczy. Np. Pójdziemy na randkę, zjemy nasze ulubione kremówki, a potem może do kina. Kiedy usiłujemy stworzyć nazbyt perfekcyjny scenariusz naszego wspaniałego dnia, mamy małe szanse, że będzie naprawdę fajnie. Kurczowe trzymanie się "rozkładu jazdy" co najwyżej, wprowadza niepotrzebna nerwowość. To, co najprzyjemniejsze rodzi się bowiem spontanicznie. To niespodzianki nadają ów niepowtarzalny urok i sprawiają, że jest co wspominać.

Oto Michał. - Moja dziewczyna uwielbiała planować i celebrować uroczystości. Ja wolę, kiedy jest miejsce na improwizację. Lubię luz. Dlatego zeszłoroczny Walentynkowy wieczór źle się skończył. Iwona wymyśliła wszystko włącznie z naszymi strojami. Kupiła mi specjalnie chabrowy sweter, żeby pasował do jej sukienki. Czułem się przebrany, nie lubię nosić pstrokatych ciuchów… no ale niech tam. Potem jednak wciąż coś było nie tak. Miałem wrażenie, że gram w jakiejś komedii romantycznej i mam się wczuć w rolę. Pokłóciliśmy się i nieomal zerwaliśmy.

2. Nie licz wyłącznie na domyślność partnera

Z drugiej strony ryzykowne jest także oczekiwanie, że druga strona telepatycznie odbierze od ciebie komunikat, o czym marzysz. Jeśli zakładasz, że idziecie na żywioł, wszystko jest w porządku. Jeśli jednak masz konkretne oczekiwania, to na ogół konsekwentnie milczenie prowadzi do katastrofy. Dla ciebie jest oczywiste, że ukochany powinien zaprosić cię na romantyczną kolację i dać ci kwiaty. W związku z tym zakładasz najwyższe szpilki, robisz makijaż glamour, po czym… on zabiera cię na mecz piłki nożnej, zakładając, że to co daje szczęście jemu, uszczęśliwi też ciebie.

Oto Małgosia. – Kiedyś uważałam, że nie wypada sugerować chłopakowi, co by się chciało dostać w prezencie. On próbował mnie spytać, co chcę na naszą rocznicę, ale ja się wykręcałam z odpowiedzi, bo liczyłam na to, że sam powinien wiedzieć, co sprawi mi przyjemność. No i stało się. Dostałam perfumy, bardzo kosztowne, ale kompletnie nie w moim stylu. W dodatku miały jakiś składnik, który powodował u mnie migrenowy ból głowy. Odkryłam to, kiedy użyłam ich, żeby zrobić mu przyjemność. Okazało się potem, że zdesperowany poprosił o radę jakąś znajomą. Ona doradziła mu zakup zapachu, który ona sama uważała za wspaniały. Gdybym nie była taka tajemnicza, oboje uniknęlibyśmy kłopotliwej sytuacji.

3. Uroczystość nie jest testem

Często się zdarza, że uroczysty dzień urasta do rangi symbolu miłości. Wydaje się nam, że jeśli druga strona nie spełni naszych oczekiwań lub nie daj boże zapomni – dowodzi to, że nas nie kocha, nie myśli o nas itp.

W takich sytuacjach warto zastanowić się czy ta perspektywa jest słuszna. No bo cóż, jeśli opiekuńczy i kochający partner nie zorientuje się w porę, że to jest wyjątkowy dzień? Czy to naprawdę taka katastrofa?

I drugi aspekt sprawy. Czy uroczysta randka, prezent - zagwarantuje nam szczęście u boku osoby, która sprawdza się w różnych, odświętnych sytuacjach ale, dla odmiany, nie odwiedzi nas, gdy mamy grypę, bo bardzo boi się zarazków? Wyluzuj!

Oto Ewa – Była nasza pierwsza rocznica ślubu. Specjalnie nic nie mówiłam Jackowi, chciałam mu zrobić niespodziankę. Byłam jednak przekonana, że on też nic nie mówi, ale świetnie wie, co miało miejsce dokładnie rok temu… Zwolniłam się wcześniej z pracy, pobiegłam do domu zrobić uroczystą kolację. Zapakowałam pięknie prezent dla niego. Zapaliłam świece i czekałam cała w skowronkach. Jacek wrócił do domu i… zrobił głupią minę… Jeszcze przez najbliższe piętnaście minut nie wiedział, co to za okazja. Wreszcie musiałam mu powiedzieć. Byłam strasznie rozczarowana.

Jacek przepraszał, próbował się tłumaczyć, ale zjedliśmy kolację w wymuszonych nastrojach… bo do reszty straciłam humor. Potem przez pół nocy płakałam, bo wmówiłam sobie, że jak taka była nasze pierwsza rocznica, to drugiej pewnie wcale nie będzie. Następnego dnia było mi głupio. Pomyślałam sobie, że to ja zepsułam nasze święto. On po prostu zapomniał. A przecież wiem, że mu na mnie zależy. Patrząc na sytuację bez emocji, wiem, że celebrowanie uroczystości jest przyjemne ale nie jest najważniejsze.

Na koniec kilka punktów, które na pewno pomogą wam wyczarować dobry nastrój:
- powiedz sobie, że to dobry nastrój tworzy udany dzień, więc miej go ze sobą,
- nie przywiązuj wagi do drobiazgów i pozorów, bo to nie one czynią cię szczęśliwym,
- spójrz na sytuację oczami partnera – może chce cię uszczęśliwić na swój sposób,
- porozumiewaj się otwarcie i z dobrą intencją uczynienia tego dnia bezstresowym i radosnym.

Joanna Godecka

sympatia

Czytaj więcej...

Czułości, czułości, czułości - niedoceniany sposób na udany związek 

Zakładając, że związek to piękna mozaika, doszukać się możemy wielu elementów tej układanki. Nazywając je poszczególnie znajdziemy: miłość, tęsknotę, pożądanie, ale także przyzwyczajenie, poczucie bezpieczeństwa i przyjaźń. Jest tam również czułość. Pojęcie wyjątkowe, nie tylko ze względu na znaczenie.

Starałam się to słowo jakoś zastąpić. Istnieją określenia: serdeczna, miła, ciepła aczkolwiek to nie jest to. Serdeczna pasuje do gospodyni imprezy, na której nas ugoszczono, ale nie do żony. Miła jest pani w sklepie, lecz nie partnerka a ciepła to może być kołdra;) Poza nią np. jeszcze może, po prostu osoba. Ale nie dziewczyna!

Dlatego „czułości” już w samej swej nazwie są niezastąpione i często powtarzane a skojarzenia zazwyczaj pozytywnie. Negatywne, jak to w życiu, są skutkiem zachwiania harmonii i przesadnego ich okazywania. Dla mnie to jeden z ważniejszych składników przepisu na miłość;)

Zastanawiałam się, co świadczy, a raczej od czego zależy czy jesteśmy czuli (póki co, w ogólnym tego słowa znaczeniu). Pewnym czynnikiem jest nasz charakter. Ogólny podział jaki zazwyczaj stosujemy wygląda tak: osoby otwarte-zamknięte, typy samotników-towarzyskich, ludzi uczuciowych - pragmatycznych.

To, że kobieta czy mężczyzna nie lubi publicznie okazywać uczuć znaczy, że jest mniej przystępny/a a nie, że nas nie kocha. Problem pojawia się w momencie, gdy dla drugiej strony staje się to powodem do wątpliwości i smutku. Wszystko jest kwestią dogadania. Jeżeli zależy nam na naszym partnerze, powinniśmy powiedzieć sobie o naszych oczekiwaniach. W końcu związki składają się z kompromisów. Nie zawsze jest łatwo, natomiast miłość otwiera w nas te furtki, o których istnieniu wcześniej nie mieliśmy nawet pojęcia. Myśląc uprzednio o okazywaniu uczuć jako o zbędnych ceregielach nagle dowiadujemy się, że powoduje to uczucie swoistego ciepła na sercu.

Kolejną zależnością jest wychowanie. Na co dzień nie myślimy o tym lecz atmosfera, przy której wzrastamy jest niesamowicie istotna. To czy jesteśmy przyzwyczajeni do tego by mówić na głos: kocham Cię. Każdy kocha rodziców i wie, że oni kochają nas. Ale wypowiadać te słowa swobodnie, nie zawsze się udaje. Jako dzieci obserwujemy naszych rodziców, i mimowolnie w głowie kreuje nam się pewien wzorzec związku. Zauważamy czy rodzice się przytulają, całują, tańczą, oglądają wspólnie filmy, wychodzą dla relaksu sami na romantyczne kolacje. Widzimy to i uważamy, że tak powinno być.

Gdy jeździłam w dzieciństwie do mojej cioci, zawsze byłam w nią i wujka zapatrzona. Dlaczego? W wieku 35 lat mówili sobie - skarbie, kochanie. Pomyślałam wtedy, „że gdy będę dorosła, też tak będę zachowywała się z moim mężem”. Jak byłam starsza, ciocia powiedziała mi, abym pamiętała, że o związek trzeba dbać każdego dnia. Co roku zastanawiać się co kupić mężowi na gwiazdkę aby się ucieszył, zadzwonić do niego w ciągu dnia i zapytać jak mija dzień i czy wszystko w porządku, usunąć z sypialni telewizor i okazywać sobie wzajemny szacunek.

„Będą lata tłuste i gorące. Ale też nie klejące się wcale […] Będą dni pachnące wrzosem
ale też noce nieprzespane wcale (…)” – Happysad

Okazywanie czułości najczęściej naturalnie występuje w początkowych etapach bycia razem. Cała sztuka tkwi w tym, aby tak pozostało na zawsze. Niestety, codzienność bywa przygnębiająca i stresująca. Nie sposób przecież zawsze być wesołą i uśmiechniętą co więcej, skorą do przytulanek czy igraszek. Tymczasem wiemy, że to jest ważne i zadręczamy się. Tu się rodzi pytanie - czy wyrobienie sobie pewnych nawyków nie jest w tym przypadku dobre? Może ten codzienny buziak na dobranoc byłby bardzo pozytywnym przejawem tak negatywnie nacechowanej rutyny? Czynnością samą w sobie łagodzącą obyczaje i działającą trochę na przekór wszystkiemu?

Słodki nawyk
Stworzenie takiej niewidzialnej nici łączącej nas bez względu na to, co działo się w pracy czy szkole jest czymś niesamowitym. Okazywanie sobie czułości każdego dnia umacnia nasz związek. Choć często to zaniedbujemy, co sprawia, że w konsekwencji oddalamy się od siebie. Musicie czuć w sobie oparcie i starać się nie zapominać by pielęgnować to uczucie.

Męski punkt widzenia, czyli:
W ramach zwiększenia obiektywizmu w tej sprawie, postanowiłam zasięgnąć opinii również u przedstawicieli płci przeciwnej. Ku mojemu zdziwieniu temat wydał się im dość istotny. I trzeba podkreślić, że w każdym wieku (od nastolatka po dziadka). Jeśli myślałyście, że to Wy jesteście wiecznymi romantyczkami, macie mylne wyobrażenie na ten temat z powodu amerykańskich filmów. Jak wszyscy od najmłodszych lat wiemy, że dziewczynki są tą słabą płcią (tutaj generalizuje i standaryzuje abstrahując od tego, że tak naprawdę jesteśmy bardzo silne;)). Natomiast chłopcy są mężni, silni, twardzi. Co tak naprawdę wszystko tłumaczy.

Przeciętny Jan Kowalski musi zarobić na rodzinę, zadbać o sprawność sprzętów w domu i samochodu a także ochronić nas przed całym złem tego świata. Dlatego też w sytuacji związku oczekują od nas opiekuńczości, ciepła i miłości. Potrzebują potwierdzenia tego, że są dla nas najważniejsi i dzięki temu mają siłę na to, aby rano wstać i zająć się swoimi obowiązkami. Czułość nie jest domeną jedynie kobiet. Natomiast „ubrana” w nią kobieta dla mężczyzny wygląda wtedy najatrakcyjniej. Wydaje się być także zaraz po seksie najintymniejszą rzeczą jaka Was łączy.

Czułość którą okazujemy pozostałym bliskim jest nieco inna;), dlatego też nie pozbawiajmy się tak cennego źródła możliwości ku radości.

Jaka jestem?
Poprzez pewien ideał kobiety XXI wieku, coraz trudniej jest nam być czułymi. Zewsząd jesteśmy strofowane: bądź niezależna, pewna siebie, wspinaj się po szczeblach kariery i nie okazuj słabości. Pewne modele i światopoglądy się zmieniają. Przed nami kobietami kolejne wyzwanie - pogodzić to wszystko z byciem kochającą partnerką, namiętną kochanką, świetną kucharską a także dobrą matką. Nie zawsze jest łatwo, ale trzeba przełamywać te bariery i…..” nie poddawać się - nigdy w życiu!”

„Kochają i niewidomi... bo miłość nie potrzebuje oczu, wystarcza jej dotyk.” Stefan Pacek
Każdy z nas jest inny, wychowujemy się w różnych modelach rodziny, przedziwnie się dobieramy. Natomiast, to aby starać się, być zawsze ze sobą blisko, rozmawiać i dogadzać sobie, jest prawdą uniwersalną. Istotą czułości jest dotyk.

  • Spróbujcie zawsze przed snem porozmawiać, opowiedzieć sobie choćby jednym zdaniem jak minął Wam dzień
  • Okazje szczególne w roku świętujcie! Urodziny, święta, rocznice, walentynki. U każdych z Was będzie to wyglądało inaczej. Cieszcie się tym dniem na swój sposób
  • Na czułości nigdy moda nie mija. Nie są też domeną konkretnego wieku. Upiększą Wam każdy etap w życiu
  • Z upływem czasu nie zapominajcie o dotyku! Umocni Was jako parę, da poczucie bezpieczeństwa oraz w ludzki sposób doprowadzi do szczęścia
  • Niech czułości zagoszczą w Twoim związku jak i w domu. W swoim własnym, nietuzinkowym stylu okazuj uczucia rodzicom, partnerowi, dzieciom


Zrób coś dobrego dla siebie. Spraw, aby całe Twoje życie było dniem zakochanych.

Katarzyna Kryjak, 21l.
Czytaj więcej...

5 powodów, dlaczego wciąż nie wychodzi ci z żadnym facetem

Kolejny twój związek okazuje się klapą, a ty znów zadajesz sobie pytanie, co poszło nie tak. Dlaczego ominęło cię szczęście i dlaczego wciąż poznajesz tych niewłaściwych facetów?

Sprawdź, gdzie możesz popełniać błędy:

1. Pochopnie uznajesz, że to miłość życia
Poznajesz fajnego faceta. Od początku wydaje ci się bardzo interesujący, choć nie zawsze potrafisz powiedzieć, dlaczego. Szybko uznajesz, że to jest to. I ta myśl pochłania cię bez reszty. Jesteś pewna, a właściwie chciałabyś być pewna, że ten właśnie facet spełni twoje marzenia o szczęśliwym związku. Że to właśnie on, z całą pewnością, da ci to wszystko, o czym od dawna marzyłaś.

Większość kobiet ma głowie wzór idealnego partnera. Badania potwierdzają, że zwykle zbliżony jest on do jej własnego ojca. Właśnie dlatego możesz się zakochać w kimś, kto wzorcowo bardzo ci odpowiada, a niekoniecznie do ciebie pasuje.

Nie podejmuj decyzji dotyczących nowego partnera zbyt pochopnie, nawet, jeśli z pozoru to kandydat idealny. Daj rozwinąć się tej znajomości. Oczywiście, jest mnóstwo przypadków miłości, która zradza się podczas pierwszego wejrzenia. Nic się jednak nie stanie, jeśli dopuścisz do głosu odrobinę zdrowego rozsądku i po prostu dasz sobie czas. Poznaj najpierw jego wady i zalety, naucz się je akceptować, sprawdź, czy możesz na niego liczyć i jak zachowuje się w różnych okolicznościach. Upewnij się, że jemu też zależy na tej relacji. A potem - kochaj do woli!

2. Spieszysz się z wyznaniami
Mężczyźni nie są zwykle zbyt wylewni. Czasem, będąc nawet w wieloletnim związku, nie potrafią uzewnętrzniać się tak, jakby tego pragnęła ich partnerka. Ale ty jesteś przecież tak bardzo zakochana. Niecierpliwie czekasz więc na wyznania z jego strony. W końcu zaczynasz naciskać, dopytywać, domagać się jasnych deklaracji. A to błąd.

Czasem gesty i drobne uczynki z jego strony mówią więcej, niż najpiękniejsze słowa. Właśnie w taki sposób on okazuje ci swoje uczucia. Nie pospieszaj go. Niech sam zdecyduje, kiedy będzie gotowy na wyznania. Jeśli naprawdę czujesz, że to ten jedyny, odrobina oczekiwania sprawi, że – gdy w końcu nastąpi ta długo wyczekiwana chwila – będziesz czuła jeszcze większą satysfakcję. Wykaż się cierpliwością, jeśli nie chcesz go zbyt szybko spłoszyć i po raz kolejny uznać, że trafiłaś na niezdecydowanego i niewłaściwego faceta.

Pamiętaj, że zainteresowanie powinno się okazywać delikatnie i stopniowo. Tak, aby żadna ze stron nie była skrępowana i miała prawo wyboru. Jeśli więc nie masz stu procentowej pewności, że on odwzajemnia twoje uczucia, nie zasypuj go wyznaniami. Jego reakcja może być gwałtowna – po prostu wystraszy się i wycofa. Zaskoczony czy zszokowany może – nawet pozornie – zupełnie zlekcewarzyć twoje uczucie. Ty poczujesz się dotknięta i niedoceniona. A wasza znajomość zakończy się - przedwcześnie…

3. Idealizujesz, a potem żałujesz
Początek znajomości to zawsze wielkie emocje i wzajemna fascynacja. To czas poznawania się, ale też patrzenia na siebie przez pryzmat różowych okularów. Powinnaś jednak pamiętać, że etap fascynacji mija po kilku, kilkunastu miesiącach. W tym czasie stopniowo poznajesz swojego partnera, ale im dłużej będziesz go znała, tym więcej zauważysz w nim wad. I jak twierdzą psycholodzy, jest to całkiem normalne. Przed nowym partnerem, na początku znajomości, każdy chce wypaść odrobinkę lepiej, stara się więc podwójnie. Weź to pod uwagę, zanim zaczniesz wypominać swojej drugiej połówce, że mniej się stara, że rzadziej sprawia niespodzianki, że częściej bałagani. Naukowcy z uniwersytetu w Buffalo udowodnili, że im bardziej idealizujemy partnera, tym jesteśmy szczęśliwsi. Badając młode małżeństwa co pół roku, przez kolejne trzy lata, doszli do wniosku, że pary, które patrzą na siebie bardziej racjonalnie, są mniej zadowolone ze swojego związku. Idealizowanie drugiej połówki okazał się natomiast dawać obojgu więcej optymizmu i pomagał we wspólnym rozwiązywaniu problemów. Warto jednak pamiętać, że faza zakochania trwa właśnie ok. 3 lat. Później związek wymaga od partnerów więcej wyrozumiałości.

Aby znów uniknąć rozczarowania, masz dwa wyjścia. Już na początku spróbuj zdać sobie sprawę z tego, że twój ukochany za jakiś czas nieco się zmieni i nie zawsze będzie już tylko twoim Słodkim Misiem, ale też zwykłym, zmęczonym, wpatrującym się dłuższą chwilę w telewizor facetem. Albo po prostu - spróbuj zaakceptować jego drobne wady i potknięcia.

4. Nie słuchasz innych
Rodzina i znajomi czasem widzą więcej, niż ci się wydaje. W końcu znają cię na wylot. Szybko zauważą, że facet, z którym się spotykasz, nie do końca jest tym, kim myślisz. Chcą dla ciebie dobrze, więc zdarza im się napomknąć, że coś jest nie tak. W tej sytuacji pozostaje ci się rzecz jasna oburzyć. Przyjaciółka, która perfidnie krytykuje twojego ukochanego, nie może być przyjaciółką. A rodzice – przecież to twoje życie, cóż oni mogą o nim wiedzieć.

Nie musisz od razu wdrażać w życie ich pomysłów. Prawdą jest, że to ty jesteś najbliżej swojego partnera i wiesz, jak się przy nim czujesz. Ale może czasem warto ich wysłuchać i nieco bardziej krytycznie spojrzeć na kogoś, z kim zechcesz dzielić resztę życia. Jeśli nie dostrzeżesz w nim kogoś, kto z pewnością nie jest dla ciebie, tym mocniej utwierdzisz się w swoich uczuciach.

5. Boisz się, że już zawsze będziesz sama
Poznajesz kogoś, kto wydaje się całkiem w porządku. On wyraźnie się tobą interesuje, a tobie od dłuższego czasu doskwiera samotność. Wszystkie koleżanki i znajome od dawna z kimś się spotykają, a ty w towarzystwie ciągle jesteś w pojedynkę. Postanawiasz więc dać mu szansę i poczekać, co ciekawego rozwinie się z nowej znajomości. Mijają miesiące, a ty przyzwyczaiłaś się do jego obecności w twoim życiu. Brakuje ci jednak większych emocji, z czasem jego osoba zaczyna ci wręcz przeszkadzać.

Najpierw więc zaczynasz zastanawiać się, co robisz u boku tego faceta. Potem męczysz się, ale nie wiesz, jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji. Tym bardziej, że on wciąż jest taki, jak na początku i właściwie nie masz się do czego przyczepić.
Inny przypadek – na początku waszej znajomości wszystko toczy się jak w bajce. Oboje szczęśliwi, zakochani, pełni pomysłów i planów na przyszłość. Po pewnym czasie on już nie jest tą osobą, co kiedyś. Rozmijacie się w swoich oczekiwaniach, ale żadne z was nie potrafi się wycofać. Poza tym znacie się już przecież tyle lat. Włożyliście w ten związek tyle czasu i poświęcenia. Nie chcesz myśleć o tym, że rzucasz dotychczasowe życie i wszystko zaczynasz od początku. Męczysz się, coraz częściej wdając się w konflikty z partnerem. A kiedy w końcu wszystko się rozpada, uznajesz, że przecież ten związek nigdy nie mógł się udać…

 

Sylwia Stodulska-Jurczyk

sympatia

Czytaj więcej...

Dlaczego gdy mówimy do mężczyzny, on zawsze wszystko rozumie inaczej?

Na ten temat napisano już wiele książek, pewnie niejedną jeszcze napiszą. Hmm, porozumienie między mężczyzną a kobietą to mit? Najśmieszniejsze jest to, że odpowiedź jest zmienna i zależna od czasu trwania związku i od humoru.

Tak samo często słyszę odpowiedzi:
a) Tak, my doskonale się z mężem, chłopakiem dogadujemy
b) O nie, ile razy ja coś powiem, to on nigdy nie zrozumie

Tak, tak, wiem, kobiety z Wenus, mężczyźni z Marsa. Dwie oddzielne planety, nie mające nic ze sobą wspólnego. Nie, przesadziłam, coś wspólnego mają, obie są planetami. Na temat (nie)porozumienia się między obiema płciami powstała niejedna też anegdotka.
Ja przedstawię tą, taki niewielki quiz. Nie będę podpowiadała sensu wypowiedzi. Proponuję przeczytać i dać do przeczytania swemu mężczyźnie. Uwaga! Zaczynamy..
Kobieta zagląda do swojej szafy, za chwilę słychać rumor i .. cisza. Podchodzi do swojego męża, który czyta gazetę.
- Już żadna spódnica na mnie nie wchodzi. Nie dopinam się po prostu, nie mam już co założyć.
Mąż nadal czyta gazetę. Kilka dni później, kobieta podchodzi do męża - Czy ty wiesz, że nawet bluzki się nie dopinają? No zobacz, tu ciśnie, tu się rozłazi. Nie mam już co założyć kompletnie.
Mąż czyta gazetę. Zbliżają się Walentynki, kobieta z niecierpliwością czeka zadowolona z siebie. Ziarenko zostało zasiane, czy aby zrozumiał? Na pewno tak, przecież wyraźnie mu to zasugerowała. Wraca mąż, zadowolony z siebie podaje żonie pięknie opakowany prezent. Żona szczęśliwa rozpakowuje go i wyciąga … pas odchudzający. Załamana krzyczy do męża:
- To ty na Walentynki kupiłeś mi pas odchudzający?
Mąż zaskoczony odpowiada
- No jak to? Przecież cały czas mówisz o tym, jak utyłaś!

No jak tam poszedł quiz? Na ile procent zaliczony (chodzi mi o panów)? Choć, wiecie co drogie Panie? Ja opowiedziałam tę anegdotkę swojemu mężowi i nieco zaniepokojona zapytałam czy wie, o co kobiecie chodziło? Z ulgą odetchnęłam gdy usłyszałam odpowiedź męża. Tak, wiem o co chodzi. Chciała nowe ubranie. Przyznajcie same, nie cudowny jest mój mąż? Skłaniam się więc ku odpowiedzi a). Żeby jednak nie załamywać pozostałych pań powiem szczerze, nie zawsze tak jest. Czasem to śmieszne, czasem mniej. Przykład? Proszę bardzo ( dla podkreślenia zgrozy sytuacji powiem, że pewnie nie jedna z Pań to usłyszała). Ile razy się zdarzyło, gdy potrzebowałyśmy zaakcentowania przez naszego mężczyznę swojej urody?
- (żona) och, zobacz, przytyłam. Czuję się straaasznie gruba
- (mąż). Nie przejmuj się. Kochanego ciałka nigdy nie za wiele.
I co my robimy? Awantura gotowa:
Tak? Więc uważasz, że jestem gruba? Pewnie. Oczywiście, nic dziwnego, że… to dlatego oglądasz się za… one są szczuplejsze. Od dziś zarządzam dietę, koniec z obiadkami. Tobie też się przyda, myślisz, że jesteś bez zarzutu

etc. etc. Co robi wówczas mężczyzna? Nie ma zielonego pojęcia, o co nam chodzi.
Ok, zejdźmy z wagi – temat drażliwy.

Nie daleko jednak odeszłam, jedzenie. Raz na jakiś czas urywamy się z domu na koleżeńskie ploty. Obiad naszykowany stoi w lodówce, dziecko odrabia lekcje. Żona podchodzi do męża i stara się skupić jego uwagę zabierając gazetę, pilot od telewizora i staje naprzeciwko niego. Mówi do niego wyraźnie i głośno dokładnie wymawiając słowa (swoją drogą rodzi się pytanie dlaczego? Ma nadzieję, że jak nie usłyszy to przeczyta z ruchu ust i zapamięta?).

- Kochanie, pamiętasz, że wychodzę. Co robisz taką minę? Mówiłam Ci to tydzień temu, wczoraj i dziś też. Dwa razy. Aha, ok., przypominasz sobie widzę. Teraz słuchaj mnie uważnie. Słuchasz? W lodówce stoi przygotowany obiad. Zupę trzeba wyjąć i podgrzać na małym ogniu. Pamiętaj, na małym. Mamy coraz mniej garnków. Ostatnio spaliłeś trzy. Na górnej półce w lodówce są kotlety do podgrzania w rondelku. Na małym ogniu. Na kuchence stoją ziemniaki w wodzie, już posolone. Posolone, słyszysz?
Ugotuj je. Ja będę wieczorem to zrobię kolację. Wszystko zrozumiałeś? Wiesz, co masz robić? Na pewno? To pa.
Odpowiedzi męża nie są zanotowane, ponieważ cały wykład siedzi i kiwa głową.

Żona siedzi z koleżankami. Nie może się jednak rozluźnić bo przez cały czas dzwoni mąż pytając, gdzie są ziemniaki, bo nie stoją w lodówce, gdzie są ugotowane kotlety, bo na kuchence ich nie ma. Wreszcie nastaje cisza, wkrótce jednak niepokoi to żonę. Jednak jest telefon – dzwoni dziecko, które pyta kiedy mama wróci do domu bo jest głodne. Na nerwowy krzyk mamy dziecko odpowiada, że tata nie może podejść bo coś tłucze w kuchni. Chyba spalił garnek gotując zupę, ziemniaki są strasznie słone, a kotletów nie znalazł, to zjedli z chlebem. Żona ma dość rozrywki. Wraca pospiesznie do domu, bo dziecko siedzi głodne. Po powrocie do domu widzi swoją pociechę i jej ojca jedzącego zamówioną pizzę. W kuchni sajgon. Zdenerwowana pyta męża, dlaczego nie zrobił obiadu tak, jak mu kazała. Mąż odpowiada poirytowany
- Zupę postawiłem na mały ogień, nie wiem dlaczego się przypaliła, mówiłaś, że ziemniaki są nie posolone, więc posoliłem. A kotletów nie ma. Wszędzie szukałem.
Żona biegnie do kuchni, za chwilę wraca z kotletami.
- Oo (dziwi się mąż) a gdzie były?
- Tam, gdzie mówiłam w lodówce!
- Nie wiem, czemu się denerwujesz. Dziecko było głodne, to zamówiłem pizzę. Zamiast mnie pochwalić, że zadbałem o niego masz do mnie pretensje. Ja nic nie mówiłem, kiedy wychodziłaś z koleżankami, zamiast podać mi obiad, a teraz wysłuchuję pretensji.. itd. itd.
Znany scenariusz? Może być ich więcej. Ale nie teraz drogie panie.
Idę do kuchni – mąż grzeje zupę :)

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS