Menu

logo tjk main 

Bo życie to pasja i spełnienie…

Bo życie to pasja i spełnienie…
Gdyby zapytać ludzi czy to co robią, robią z pasją i czy ich praca jest wymarzoną - niestety nieliczni potwierdzą. Oto historia jak z pasji można uczynić sposób na życie.

Nigdy nie zakładałam, że moja przygoda z Hiszpanią będzie miała taki finał. Dziś wiem, że to dobry wybór i szczerze zachęcam wszystkich do przekuwania swych pasji w sposób na życie, życie, które daje satysfakcję i spełnienie.

Hiszpański jest obecny w moim życiu od 14 lat, od zawsze inspirował mnie ten specyficzny, otwarty klimat kulturowy, serdeczna mentalność tak nieraz różna od tego, co obserwujemy na co dzień. Uczenie się języka sprawiało mi przyjemność, udzielałam korepetycji bo był to sposób nie tylko na zasilenie budżetu kiedy byłam jeszcze nastolatką, ale przede wszystkim dlatego, że lubiłam to robić. Nie wybrałam studiów filologicznych z powodów czysto rozsądkowych. Zamiłowanie do hiszpańskiego i kultury hiszpańskiej zawsze we mnie żyło, ale wybrałam inną drogę. Zdecydowałam się na studia prawnicze i szybko okazało się, ze potrzebuję czegoś więcej i że chciałabym móc połączyć te dwie rzeczy. Na szczęście dzisiejszy system edukacji otwiera dużo fajnych możliwości. Jak wielu studentów skorzystałam z programu Erasmus. Pobyt w Castilla La Mancha wspominam jako jeden z najlepszych okresów mojego życia, był to czas przyjaźni, nowych znajomości, czas zachłyśnięcia się nowym, innym światem. Wiele się nauczyłam, nie tylko pod względem językowym, ale też i samego życia, samostanowienia, decydowania i dokonywania wyborów. Nie było innej możliwości jak obronienie tytułu magistra z tematyki, która łączyła moje dwa bliskie światy, napisałam więc pracę, która dotyczyła prawnego uregulowania przemocy wobec kobiet w Królestwie Hiszpanii. Udało mi się zdobyć unijne stypendium i przez cały rok pracowałam w kancelarii adwokackiej w Castilla La Mancha. Okazało się, że fascynacja Hiszpanią przyniosła nie tylko zawodową satysfakcję, ale i miłość, która dziś zwieńczona została małżeństwem z Boliwijczykiem. Po zakończonych studiach na kilka lat przeprowadziłam się do Boliwii. Tam poznałam zupełnie już inny świat i utwierdziłam w przekonaniu, że tamten rejon globu mimo znaczącej odległości i różnic, to moje drugie miejsce na ziemi. Rozpoczęłam pisanie pracy doktorskiej. Tam też udało mi się nawiązać współpracę z instytucjami ONZ Infante UNICEF i Oficina Jurídica de la Mujer pod agendą Cooperación Española. Boliwia dała mi wiele ciekawych zawodowych możliwości. Przez kilka lat pracowałam dla największych firm exportowych, pośrednicząc w transakcjach handlowych między Europą a Ameryką Południową.

Tęskniłam jednak za Polską, tutaj zostawiłam przecież swoich najbliższych. Wierzyłam, że odnosząc sukcesy tam, mogę również je odnosić w swoim kraju. Przyszedł moment, że zapragnęłam wrócić. Gaston - mój mąż wsparł mnie w tej decyzji i wspólnie zadecydowaliśmy o przeprowadzce do Polski. Mieszkamy tu już trzy lata. W rodzinnym Wrocławiu otworzyłam Centrum Językowe, dzięki doświadczeniu zdobytym przez lata na obu kontynentach, mogę wyjść z ofertą, której nie ma wiele szkół - specjalistyczne kursy i warsztaty. Centrum Quiote to moje obecnie oczko w głowie. Rozwijam działalność i spełniam się zawodowo. Mój przykład pokazuje jak wielki mamy wpływ na własne życie i jak sami możemy uczynić je spełnionym. Walczmy o własne marzenia!
powrót na górę