Menu
logo tjk main

Kryzys w związku. Jak go przetrwać?

Podstawą idealnego związku jest partnerstwo. Zaufanie, wyrozumiałość i wzajemna pomoc – tego nie powinno nigdy brakować pomiędzy partnerami. Jednak z upływem czasu zaczyna nam się tak po prostu „nudzić”. Szukamy powodów do kłótni, kipi z nas zazdrość, zapominamy o wzajemności...

Co z tym zrobić? Czy to koniec? Jak uratować związek?

Takie przykre okresy w naszych związkach zdarzyć się mogą niejednokrotnie i w każdej relacji kobieta – mężczyzna. Powodem może być niezaradność mężczyzny lub nadmierna dbałość o szczegóły partnerki, zdrada, problemy w łóżku, rodzina, bałagan... Można tak wymieniać bez końca.

Odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak się stało, powinniśmy poszukać trochę głębiej. Pamiętajmy, że wina leży po obu stronach. Kiedy przemyślimy wszystkie za i przeciw, odpowiedź powinna być jedna.

Jednak nigdy nie podejmujmy pochopnych decyzji, których możemy żałować. Dochodząc do jakiegokolwiek porozumienia powinniśmy zrobić to we dwoje. Szczera rozmowa, w której wylejemy wszystkie swoje żale, pretensje, dylematy, opowiemy o swoich uczuciach i emocjach, powinna choć w minimalnym stopniu uświadomić nam czego oczekujemy i czy z tym partnerem zaspokoimy swoje wszystkie potrzeby.

Kiedy zauważymy pierwsze symptomy kryzysu często nastawiamy się negatywnie do zaistniałej sytuacji. Postanawiamy dać sobie „chwilę” przerwy lub chcemy żyć w tak zwanym „wolnym związku” albo nie widzimy szansy i się rozchodzimy.

Na chwilę...
Często gęsto słyszę od znajomych: „postanowiliśmy sobie dać przerwę”. Staram się ich zrozumieć. Są ze sobą kilka lat i tak po prostu znudzili się sobą, szukają rozwiązania, które pozwoli im cieszyć się sobą na nowo. Ale czy na pewno dobrze robią? Istnieje wiele przypadków kiedy po takiej przerwie w związku już do siebie nie wracają, jak to się mówi „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. Dla mnie to oczywiste albo rozchodzimy się albo próbujemy naprawić to co się zepsuło od razu.

Wolny związek
Być z kimś dłuższy czas, spać w tym samym łóżku, aż nagle wspólna decyzja: „żyjemy razem, ale robimy co chcemy”. Chcielibyście żyć ze świadomością, że wasz partner/ka idzie na imprezę bez ciebie i tam poznaje kogoś, czuje się z nim dobrze, umawia się z nim, spotykają się regularnie... A potem jakby nigdy nic wraca do domu i całuje ciebie? Nigdy w życiu bym nie pozwoliła aby mój facet obściskiwał się z inną dziewczyną będąc ze mną, a Wy?

To już jest koniec
„...nie ma już nic, jesteśmy wolni...” Postanowiliście się rozejść? Przemyślałaś swoją decyzję? Pamiętaj, że już nie ma odwrotu... Możesz tego żałować.

Jak zauważyliście każde wyjście może się skończyć źle. Dlatego nie rezygnujmy z bycia ze sobą. Istnieje wiele innych rozwiązań, dzięki którym wyjdziecie z kryzysu bez szwanku. Każdy problem da się rozwiązać, a wszystkie przeciwności idzie ze sobą pogodzić. Wystarczy uwierzyć, wziąć się w garść!

Monika K. (23 lata)
Jestem ze swoim facetem kilka lat, cudownych lat! Zawsze się dogadywaliśmy, nie było większych spięć, humory nam zawsze dopisywały, aż nagle BUM! Coś pękło we mnie, ciągle robiłam mu wyrzuty o cokolwiek: że skarpetki zostawia na podłodze, że nie pozmywał, że dzwoni do niego jakaś koleżanka, że nie przychodzi do domu na czas, że to, że tamto... Kłóciliśmy się dzień w dzień, rzucałam telefonem po każdej rozmowie, krzyczałam, marudziłam, narzekałam, kipiałam z zazdrości... Aż jednego dnia po dłuższej rozmowie z nim uświadomiłam sobie, że jestem z najcudowniejszym człowiekiem, którego poznałam. To on zawsze mnie rozśmiesza kiedy mam zły dzień, to on mnie zawsze wspiera, to on mnie KOCHA! On obiecał więcej mi pomagać i się starać, mówić mi częściej miłe słówka, a ja wzięłam się w garść. Teraz jest tak samo cudownie jak na początku! :)

Jak pewnie zauważyłyście na powyższym przykładzie – WARTO! Warto aby taki kryzys nastąpił by potem odnaleźć siebie na nowo, na nowo się zakochać w sobie nawzajem. Nic nie dzieje się bez powodu. Każda para musi przejść taki kryzys, a jeżeli go przetrwają to znak, że są dla siebie stworzeni! :)

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...

Crisis? What crisis?

Taki ciekawy tytuł miała płyta zespołu Supertramp - którego nie znam i zamierzam ignorować dalej :) jednak tytuły płyt owego jakoś mnie poruszają.

Kryzys to teraz temat numer jeden - wszyscy się boją o swoją przyszłość, a są straszeni i z prawej i z lewej. W związku z tym postanowiłam napisać parę słów o modzie w czasach zagrożenia. Właściwie to nie o modzie, ile o stylu. Stylu życia.

Kryzys budzi różne emocje - od chęci ucieczki, po niedowierzanie. Chęć ucieczki skutkuje zazwyczaj bacznym rozglądaniem się, spoglądaniem za siebie, uczuciem złego oddechu koniunktury na plecach. Jest to postawa zająca, który przy byle trzasku ucieknie w krzaki razem ze swoimi zapasami i będzie czekał, aż burza minie. [Zresztą strach właśnie rodzi kryzys, załamują się rynki walutowe, bo spekulanci wycofują swoje kapitały - ze strachu (to taka skrócona wersja rynków finansowych :))].

Jest też postawa para-racjonalna, która wierzy w oszczędności państwa zakładając, że jak się więcej dorzuci do budżetu bez dna, to coś się zmieni. Sam zaciśnie pasa, będzie się umartwiał i z pochyloną głową wspomoże coś, w co nawet nie za bardzo wierzy.

A ja się pytam: a gdzie życie?
Może ciut przekornie. Ale właśnie o to mi chodzi: o życie, o styl, który zakłada, że nie musimy poświęcać swojego jedynego (bo dotychczas nie udowodniono, żeby były dwa) życia w imię kryzysu, niby wyższych wartości, które jednak chyba do niczego nie prowadzą - patrząc na historię świata.

Nie jest to wcale rewolucyjny pogląd, bo to pogląd bon vivant’ów, hedonistów. Pełni życia ludzie napędzają świat i kulturę - rozwój.

A my kiedy będziemy się dobrze ubierać i dobrze żyć? Za 20 lat? A ile wtedy będziemy mieli lat? :) Nie zostawiajmy niczego na później. Jak nie kryzys, to będą zawsze inne przeszkody - być może nawet gorsze (a teraz razem odpukujemy w "niemalowane" :) ).

Carpe diem! Wobec tego.

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS