Menu
logo tjk main

Atrakcyjna pozna pana… Sponsoring – sposób na życie czy dobra zabawa?

Sponsoring. Każdy z nas słyszał to słowo. Każdy też zapewne wie co ono oznacza, choć lepiej byłoby powiedzieć, że zna jego książkową definicję, ale co zjawisko jakim jest sponsoring oznacza dla każdego z nas?

Podejrzewam, że mimo tego, że sponsoring jest ogólnie uznawany za temat tabu, większość osób ma wyrobione zdanie o tym coraz powszechniejszym zjawisku. Chociaż często, gdy chce cię z kimś na ten temat porozmawiać, ta druga osoba nabiera wody w usta lub zaczyna krytykować bez zastanowienia osoby, których to zagadnienie dotyczy.

Wiele osób zastanawia się gdzie leży granica między sponsoringiem. Często też pada pytanie czy młodsze osoby, tzw. galerianki też można uznać za „sponsorowane”? Z tym tematem wiąże się mnóstwo kontrowersyjnych kwestii, ponieważ pod przykrywką sponsoringu często dochodzi do nadużyć na tle seksualnym, szczególnie wśród osób nieletnich.

Jedną z pierwszych osób, które zajęły się zjawiskiem sponsoringu w naszym kraju jest Aga Kuligg, która napisała książkę „Sponsorowana”. Książka jest powieścią jednak inspirowaną prawdziwymi historiami dziewczyn, które napisały do autorki.

Kim jest sponsorowana?
Nie ma określonej definicji, jednak przeważnie jest to młoda kobieta, która dopiero wkracza w dorosłe życie, rozpoczyna studia, pracę w dużej korporacji. Jest to kobieta świadoma swojej wartości, pragnąca szybko awansować na drabinie społecznej. Często jej wybór wywołany jest przez chęć dołączenia do konkretnej grupy osób – szczególnie, jeśli jest to grupa o wyższym statusie społecznym, niż ten posiadany przez konkretną dziewczynę.

Nie można zjawiska sponsoringu utożsamiać z tzw. galeriankami, gdyż są to osoby o wiele młodsze w wieku gimnazjalnym i licealnym, którym często zależy jedynie na najnowszym modelu telefonu komórkowego lub drogim ubraniu.

Jest jeszcze jedna znacząca różnica, która wyznacza granicę między galeriankami, a sponsorowanymi. Te ostatnie mają przeważnie jednego, stałego partnera seksualnego, który zapewnia im utrzymanie i wszystko to czego zapragną. I co najważniejsze sponsorowane nie uważają siebie za prostytutki właśnie z uwagi na to, że mają jednego partnera, chociaż w społeczeństwie nieraz można usłyszeć inne zdanie na ten temat.
Na przykład jedna pani, która zgodziła się porozmawiać ze mną na ten temat mówi tak:
„Ja tam nie wiem, ale to dla mnie trochę dziwne. Mogłaby sobie taka jedna z drugą znaleźć normalną pracę, to by nie musiała uganiać się za bogatymi chłopami. Jak dla mnie jest to jednoznaczne, skoro bierze pieniądze za to co robi. Przecież one często rozbijają rodziny, a mężczyzn traktują jak skarbonki bez dna na zawołanie”.

Wynika z tego, że zjawisko sponsoringu wzbudza duże kontrowersje w społeczeństwie. Dzieje się tak chyba dlatego, że jest ono tak mało poznane. Nie wszyscy też znają i rozumieją zasady jakimi kierują się młode dziewczyny decydujące się na odnalezienie dla siebie sponsora. Bo przecież dla jednej będzie to chęć podniesienia swojego statusu społecznego, wyrwania się ze swojego dotychczasowego środowiska, dla drugiej jedyna droga żeby móc spokojnie ukończyć studia w innym mieście, gdyż w żaden inny sposób nie zdobyłaby na nie pieniędzy. Jeszcze inna będzie traktowała spotkania ze sponsorem jako dobrą zabawę.

Teraz należałoby się zastanowić kim jest sponsor? Jest to mężczyzna, który w pewnym sensie szuka odskoczni od swojego codziennego życia, jest nim znużony i potrzebuje odmiany. Jednak czy zawsze dobrze traktuje kobietę, którą sponsoruje? Jak wszędzie tak i tutaj zdarzają się różne przypadki. Są mężczyźni, którzy dobrze traktują kobiety, a są też tacy, którzy traktują je jak przedmioty służące do osiągnięcia satysfakcji.

„Miałam koleżankę, która szczyciła się tym, że była sponsorowana. Oczywiście fajnie bo miała pieniądze na życie, droższe ubrania, perfumy na co tylko chciała. Jednak mężczyzna, z którym się związała traktował ją po prostu jak śmiecia. Osoby, które jej bliżej nie znały zazdrościły jej. Ja na samym początku również. Dopiero po jakimś czasie przyznała mi się, jak traktuje ją ten facet. Byłam w szoku. Jednak ona nie chciała zerwać z nim kontaktów, bo jak to stwierdziła nie wyobrażała sobie innego życia. Po tej rozmowie zrozumiałam, że jednak mimo, że żyję biedniej jestem szczęśliwsza od niej.”
Tak na ten temat wypowiada się 24 letnia studentka.

Wypowiedź ta podkreśla fakt, że życie sponsorowanej nie jest wcale tak różowe. Z czasem też zaczyna być męczące ukrywanie przed rodziną tego, czym się zajmuje oraz podporządkowywanie życia spotkaniom ze sponsorem. Niekiedy, takie życie odciska mocny ślad w psychice dziewczyn, które utrzymują się ze sponsoringu. Wiele z nich po pewnym czasie, zwłaszcza, jeśli uda im się odłożyć jakieś pieniądze rezygnuje ze sponsoringu.

Ale czy sponsoring to tylko zjawisko opisane powyżej? Okazuje się, że pod otoczką sponsoringu kryje się wiele bardziej niebezpiecznych zjawisk, dlatego też każda z kobiet, które podejmą decyzję o szukaniu sponsora musi wybrać go bardzo uważnie, gdyż często zdarzały się sytuacje, że nieuczciwi mężczyźni umawiali się z nimi, a później okazywało się, że niejedna kończyła za granicą w domu publicznym.

Ze zjawiskiem sponsoringu związany jest też problem prostytucji nieletnich. Tak jak już wcześniej wspomniano często sponsoring mylony jest ze zjawiskiem galerianek, które zostało pokazane w filmie „Galerianki”. Film w bardzo brutalny sposób pokazuje, jakie realia rządzą światem młodych dziewczyn, które chcą się wyrwać ze swojego środowiska, a to pragnienie potęguje jeszcze brak zainteresowania ze strony rodziny. Jednak proceder ten nie dotyczy jedynie dziewcząt. Coraz częściej można usłyszeć również o chłopcach, którzy chcą mieć lepsze ubrania, komórki itp. Tutaj wart polecenia jest film opowiadający o życiu w przygranicznym miasteczku, gdzie młody chłopak, który na początku nie jest zainteresowany sprawami materialnymi, pod wpływem dziewczyny zaczyna szukać sposobu na szybkie wzbogacenie się. Chodzi o film „Świnki”, który jest bardziej szokujący od „Galerianek”, jednak nie było o nim, aż tak głośno.

W dzisiejszych czasach, kiedy takie zjawisko jak sponsoring, mimo tego, że nadal jest tematem tabu, staje się coraz popularniejsze, należy znać wszystkie zagrożenia jakie niesie ze sobą. Jeśli jest to świadomy wybór jakiejś osoby i jest jej z tym dobrze, nie można jej krytykować. Oczywiście może zrobiła to tylko i wyłącznie z chęci posiadania drogich ubrań, bądź ekskluzywnych perfum. Jednak zdarzają się osoby, które nie widzą innego rozwiązania dla swoich kłopotów finansowych.

Trzeba też pamiętać, że wybierając takie życie trzeba uodpornić się psychicznie na pewne kwestie, związane z życiem osobistym.

Iwona Czyżykowska, 28l.

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...

Sponsoring wsród studentek, czyli "miła studentka szuka sponsora"

Prostytucja lub jak wolą zainteresowani, "sponsoring" wśród studentek, a często i studentów, to zjawisko o którym nie mówi się wiele. Badania wskazują, że procederem tym trudni się co dziesiąta studentka, choć trudno zweryfikować te dane. Dlaczego studentki decydują się na tak poniżający krok?

Pani xxx:
"W moim przypadku zasiłek wynosi 376 zł. miesięcznie. Czesne na mojej uczelni wynosi 375 zł. Jak mam sobie poradzić z płatnościami, skoro nie mogę znaleźć pracy? Od pewnego czasu zajmuję się pracą w agencji towarzyskiej. Jestem na ostatnim roku psychopedagogiki"

Pani xxx2:
"Licencjat mam z resocjalizacji. Jak to się przekłada na to, co robię? Straciłam pracę we wrześniu 2005, co miałam zrobić, skoro do upragnionego mgr zostało tylko 8 miesięcy nauki"

Często jednak sponsoringiem zajmują się osoby, u których sytuacja finansowa nie jest zatrważająca, ale w seksie za dodatkowe pieniądze nie widzą nic złego, prócz tylko i wyłącznie "przyjemnego" sposobu na wygodniejsze życie... Są też te ciekawskie, które zakładają, że to będzie tylko raz. Ale sponsoring jest jak narkotyk. - Te, które tego posmakowały, mówią, że nie mogą przestać, zwłaszcza że rezygnacja wiązałaby się z powrotem do życia na niższym poziomie.

Prostytucja? "Ależ nie, skądże, to TYLKO SPONSORING". Ciekawe, czy te dziewczyny świadomie uciekają przed faktami, czy też naprawdę żyją złudzeniem... Dla mnie to ewidentnie prostytucja jakkolwiek inaczej byśmy tego nie nazwali. Nie ma znaczenia w jakim celu dziewczyny podejmują się takowego "zajęcia", muszą liczyć się z tym, że traktowane będą właśnie jak łatwe panie spod latarni... Z tego też powodu nie jest o tym "fachu" głośno, a sponsorowane panie bardzo kryją się z tym co robią po zajęciach, wstydzą się przyznać czym się trudnią.

W dobie internetu znalezienie ów sponsora to bułka z masłem, więc obnoszenie się w celu jego znalezienia jest zbędne. Zerknijmy na pierwszy lepszy czat internetowy - na pewno będzie tam zakładka o tytule podobnym do "Szukam sponsora". Wejdźcie z czystej ciekawości. Zobaczycie jakim ten proceder cieszy się zainteresowaniem. Niedługo będzie to na zasadzie pójścia rano do sklepu po bułki.

Na pewno jeśli nie widziałyście, to słyszałyście o wyświetlanym jakiś czas temu kinowym "hicie" - "GALERIANKI". W przystępny, bezpośredni sposób oddaje nam patologiczną sytuację, w jaką plączą się sponsorowane kobiety, dziewczyny. Problemy w relacjach z rówieśnikami w stworzeniu normalnego związku. Widzimy, że tu dziewczyny poszukują "mecenasów" w galeriach handlowych, gdzie za czynności seksualne, jednorazowe, bądź regularne dostawały wedle filmowego przykładu nowe jeansy, telefony komórkowe bądź biżuterię.

Świat zdominowała ślepa, płytka konsumpcja. Teraz wielu osobom kwestia pieniędzy, super odjechanych, nowych ciuchów, butów, wyjście na ekstra imprezy przysłania moralność, szacunek do samej siebie. Szacunek.. (Tu powinien zabrzmieć szyderczy, głośny śmiech, żeby nie powiedzieć rechot). Patrząc na dzisiejszy świat prawie zapominam co to jest szacunek. Ludzie nie mają go dla samych siebie, a co dopiero w kontaktach z drugim człowiekiem...

Jak sponsorowane wyceniają swoje usługi? Hmm... Wszystko zależy od długości spotkania, oczekiwań klienta, oraz przede wszystkim zasobności jego portfela. Od kilkudziesięciu złotych za godzinne spotkanie, do kilku tysięcy za np: weekend. Do tego dochodzą tzw. gratisy, dodatki, czyli różne drogie prezenty, biżuteria, sprzęty, czasem utrzymanie. Częstym bowiem zjawiskiem jest również sponsoring mieszkaniowy. Mamy tu na myśli sytuacje, kiedy dziewczyna, zazwyczaj studentka "opłaca" czynsz usługami towarzysko-seksualnymi.

Ja wybrałam inną drogę, uczciwą wobec samej siebie, czyli pracę, normalną etatową pracę, za która każdego 10 dnia miesiąca dostaję sprawiedliwe wynagrodzenie. Każdą kobietę na to stać. Na niezależność zarówno zawodowo-finansową, jak i życiową.

Jestem niezmiernie ciekawa Waszego zdania na ten temat, więc zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam wszystkie portalowiczki
Katarzyna Cegielska

PS Pomyślcie, czy Wasze koleżanki też tak mogą "zarabiać"?...ale Wy o tym przecież nie wiecie, bo one doskonale się z tym kryją...Dziwne uczucie taka świadomość, prawda?...Temat daje do myślenia...

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS