Menu

logo tjk main 

OSKAR BACHOŃ - Batman z Bierunia

OSKAR BACHOŃ - Batman z Bierunia Katarzyna Widmańska
- Oskar ale historia. Jechałam pociągiem z Gdańska i wiesz jak to ja, gaduła potworna jestem. Ale sobie obiecałam, że z nikim nie będę gadać, że popracuję, prześpię się chwilę. No i wsiadam do przedziału. Siedzi tylko jeden starszy mężczyzna o lasce. Myślę: spoko, pewnie zaraz zaśnie i może nikt się nie dosiądzie.

- Coś mi się nie wydaje, że zasnął - znałem Gośkę od lat. Nikomu innemu na świecie nie przydarzają się takie historie, jak jej.

- Dobra. No nie. Ale przynajmniej się starałam. Ale ten facet zaczął z grubej rury, tak, że nie mogłam tego przemilczeć.

- Czyli?

- No słuchaj, mówi tak: “Pani pewnie nie wie, że mam pseudonim: Batman z Bierunia, bo wie Pani, ja z Bierunia jestem”. Mówię: “Domyślam się ale co się Panu w nogę stało?”. “Aaaa tam Pani, szkoda gadać. Do sanatorium pojechałem kiedyś?” “Z tą nogą? To chyba przed sanatorium się zdarzyło?” “Posłuchaj Pani po kolei. W sanatorium to na nerki byłem. Lekarz wypisał, to co za darmochę nie pojadę? Tylko wie Pani, w sanatorium jest jedna zasada: trzeba wrócić na teren ośrodka do 22.00 bo jak nie, to się wylatuje i trzeba zwrócić koszty. A ja pewnego wieczoru zabalowałem u pielęgniarek. Te to pić potrafią, Pani, ja wymiękałem, a te bania za banią. No i się zagapiłem. Minęła 22.00 i niech to szlag jasny trafi, zamknęli ośrodek. Drugi dzień. Miałbym do domu wracać i jeszcze kasę oddawać? Zlituj się Pani, taki głupi to nie jestem. Więc patrzę przez okno. Pierwsze piętro, a na dole krzaki. Ja nie zejdę? Przecie ja mam nerki chore, nie nogi? Więc wchodzę na tę rynnę, a ta stara była, więc buch odpadła. I ja z tą rynną Pani lecę na sam dół. W ostatniej chwili nogę wyciągnąłem.” “I co - pytam - goi się?”. “Pani to się ciągnie już szósty rok. Bo ja spadłem po złej stronie. Nikogo tam nie było. Całą noc leżałem. Błędy w życiu przemyślałem. Dopiero rano mnie znaleźli.” “Dobra, ale dlaczego Pan o lasce chodzi?”. “A bo mnie potem gronkowcem w szpitalu zarazili. Ale wie Pani, dla sławy zostania Batmanem z Bierunia było warto:):):):)
powrót na górę