Menu
logo tjk main

Niższy chłopak?? Żaden problem!

Wzrost to nie wszystko, liczy się uczucie.
Przecież wzrost nie wpływa na siłę uczucia, wręcz przeciwnie czasem ta  mała „niedoskonałość” jest atutem.  Ja mam 170 cm wzrostu, on 163 cm. Poznaliśmy się przez Internet. Na początku  Kuba czuł się nieswojo, na mnie to 7 cm nie robiło wrażenia. Byłam nim zauroczona zanim spotkaliśmy się w realu. Jesteśmy parą od trzech lat ;)
Ala, 23l.

Dla mężczyzn wzrost często bywa źródłem kompleksów. Szwedzcy naukowcy z Uniwersytetu Uppsala donoszą, że ci którzy mają poniżej 165 cm częściej miewają myśli samobójcze. A to niestety wina dobrze nam znanych stereotypów.

Wysoki i nawet zbyt szczupły mężczyzna uznawany jest za silniejszego, od niskiego ale dobrze zbudowanego oraz wysportowanego. I nie oszukujmy się, że uroda nie ma znaczenia… To właśnie pierwsze wrażenie - najczęściej wizualne, decyduje o dalszym przebiegu znajomości. Dlatego niscy panowie powinni zwracać większą uwagę na swój wygląd. Wizyta na siłowni na pewno nie zaszkodzi, natomiast „workowate” ubrania są niewskazane. To pomoże im podnieść samoocenę, bo przecież…

Pewność siebie to podstawa!
Aktor i producent - Danny DeVito, który mierzy 152 cm, swój wzrost traktuje jako atut. To właśnie dzięki niemu zagrał w takich produkcjach jak  m.in. „Powrót Batmana”  -  „Znam dobrze swoje możliwości, wiem też, że wzrost często mnie dyskwalifikuje. To świetnie! W roli ofiary nie wypadł bym zbyt dobrze, dlatego zazwyczaj gram małego, wrednego faceta.”  - mówi aktor

Kolejna gwiazda - Nicole Kidman (179 cm) od lat gustuje w niższych mężczyznach. Jej pierwszy mąż - Tom Cruise ma zaledwie 170 cm, a Keith Urban z którym aktorka spotyka się od 2006 r. mierzy 175 cm.
        
Niski wzrost nie przeszkadza także Romanowi Polańskiemu. Jego druga połówka - francuska aktorka  Emanuelle Singer, jest o 10 cm wyższa od partnera.

Zaledwie 168 cm ma także Lionel Messi - wybitny napastnik z FCBarcelona.
                                                                                                                                        
Niski mężczyzna często odbierany jest jako człowiek czynu. Dlaczego?
Ponieważ próbuje podbudować swoją samoocenę ciężką pracą, przez co jest bardziej wytrwały i ambitny. Dla niego osiągnięcie wymarzonego celu jest czymś więcej niż dla przeciętnego mężczyzny.

W związku z tym, że panie gustują raczej w wysokich, mężczyzna o niskim wzroście musi włożyć dużo więcej wysiłku by go zauważono. Rywalizacja to jego drugie imię! Pragnie dominacji, władzy, zrozumienia. Dlatego jest tak wielu niskich polityków. Zaczynając od Nicolasa Sarkozy, po Napoleona i Winstona Churchilla, kończąc na Hitlerze i Stalinie.

Francuski Narodowy Instytut Statystyki opracował raport, z którego wynika, że tylko 55% mężczyzn poniżej 165 cm żyje w związku. Podczas gdy wśród wysokich (powyżej 175 cm) jest ich już 80%. Niscy Panowie dużo później się żenią. Ich priorytetem nie jest założenie rodziny, najpierw pragną być stabilni finansowo, zdobyć wysokie stanowisko… A gdy już osiągną cele i dodadzą sobie maksymalnie dużo pewności siebie są gotowi do stabilizacji.

Oni kochają wysokie kobiety!
Z badań dr. Piotra Sorokowskiego z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, wynika że ponad 20% mężczyzn z afrykańskiego plemienia Himba szuka dla siebie wyższej partnerki. Dla porównania w kulturze europejskiej taki odsetek mieści się w granicach błędu statystycznego. Z czego wynika ta różnica? Wyższe kobiety uznawane są za zdrowsze, są lepszymi kandydatkami  na matkę. Natomiast z perspektywy partnerki, niższy mężczyzna nie zagraża im  w przypadku sprzeczki rodzinnej, nie jest dominujący fizycznie, przez co kobiety z tego plemienia czują się bezpieczniej u boku trochę niższego lub równego sobie faceta.

Długi czas wzrost chłopaka był dla mnie bardzo ważny. U boku wyższego miałam wrażenie, że jestem taka filigranowa i czułam się bezpiecznie. Z góry skreślałam takich nawet mojego wzrostu. Przez to nigdy nie patrzyłam na Michała jak na chłopaka, jedynie jak na przyjaciela. Zakochałam się w nim, nawet nie wiem kiedy. Jest niższy o 8 cm, wcześniej było to dla mnie niezrozumiałe dlaczego czuje się przy nim tak dobrze i bezpiecznie skoro jest taki niski. Jesteśmy szczęśliwą parą od 5 lat, i pomyśleć że przez moje głupie przekonania prawie straciłam miłość mojego życia - Ada, 30l.

Niższy mężczyzna ma wiele zalet
Zazwyczaj jest bardziej zadbany, dba o swoją sylwetkę, nie poddaje się i uparcie dąży do celu. Niektórzy wzrost rekompensują sobie dużymi samochodami, drogimi gadżetami czy też zbyt luźnym ubraniami - i to może być jedyny minus ;)

Nie pozwólcie, by prawdziwa miłość przeszła Wam koło nosa tylko dlatego, że jest trochę niższa od Was…


Justyna Nowak, 19l
Czytaj więcej...

Czy warto przejmować się tym co myślą o mnie inni?

Czy kiedykolwiek chciałaś coś zrobić, ale nie zrobiłaś tego z obawy przed tym, co pomyślą inni? Na pewno każda z Was przypomina sobie podobną sytuację. Uważam, że życie jest zbyt krótkie i piękne, aby martwić się tym co na nasz temat myślą inni ludzie, którzy na dodatek zazwyczaj nie mają o nas zielonego pojęcia! Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku, bo jeśli robimy coś, co faktycznie z założenia jest złe i nie podlega to żadnej dyskusji, to krytyka innych jest oczywistym następstwem i tutaj raczej powinniśmy zastanowić się nad taką opinią i samym sobą.

Ale przejdźmy to zwykłych codziennych spraw. Mam dziś ochotę założyć żółte kalosze, albo pofarbować włosy na zielono, ale nie zrobię tego "bo co ludzie powiedzą". NIE NIE! JESZCZE RAZ STANOWCZE NIE! Uginając się pod presją stereotypowo myślącego otoczenia okazujemy słabość, a przede wszystkim - jak nisko cenimy siebie i swoje wybory. Jeśli swoim zachowaniem nie krzywdzimy innych, możemy robić co chcemy, skoro nam samym jest z tym dobrze!

Dla niektórych ludzi negatywne słowa i opinie innych stanowią największe źródło cierpienia. Być może Ty też czasami pozwalasz ludziom, aby na Ciebie w ten sposób wpływali? Jeśli tak, musisz jak najszybciej się oswobodzić z tych kajdan. Da Ci to pewność siebie i wolność emocjonalną bez względu na to co słyszysz na swój temat od innych.

Ludzie mają wrodzoną skłonność do "przyszywania łatek" osobom, które są "inne", oryginalne, może z zazdrości o to, że sami są szarzy, może z przyswojonych stereotypów. Ale to tylko i wyłącznie ich problem. Problem ich społecznego ograniczenia. Często są zwyczajnie złośliwi i jeśli widzą, że ktoś jest szczęśliwy a oni nie, to ich to drażni i chcą komuś dokuczyć. Przykre, ale prawdziwe, że czyjeś szczęście dla osoby nieszczęśliwej powoduje chęć sprawiania komuś przykrości. Wtedy się lepiej poczujemy jak komuś dokopiemy! Świadomość, że inny też będą nieszczęśliwi, daje nam ulgę w naszym nieszczęściu, bo skoro ja mam źle, inni niech też mają!

Czy nie znamy tego uczucia, kiedy wchodzimy na imprezę, do znajomych z wrażeniem, że wyglądamy nie tak, z myślą "co oni o mnie pomyślą". To wszystko wina niskiej samooceny i braku pewności siebie, które same podsycamy zamartwianiem się o zdanie innych ludzi.

Na słowa typu "jesteś do niczego" "jesteś głupia", "jak ty wyglądasz", "jak się ubrałaś", "nie możesz się umówić z tym facetem", mogłaś zrobić to czy tamto inaczej itd., lepiej odpowiedz uśmiechem, bo masz świadomość tego, że jesteś super, jesteś mądra i masz gdzieś zdanie, opinie kogoś, kto nie ma o Tobie pojęcia, kto Cię nie zna. Najważniejsze, żebyś Ty sama czuła się dobrze ze sobą i komfortowo! Trzeba też mieć pewność, że usłyszana krytyka jest szczera i uczciwa, powiedziana dla Twojego dobra w dobrzej wierze a nie złośliwa z zazdrości.

Karolina M.
Ja zawsze byłam typem indywidualistki, podobnie zresztą jak Autorka tego artykułu. Nigdy nie przejmowałam się zdaniem innych, a już na pewno ludzi, którzy nic o mnie nie wiedzą, a wydaje im się, że wiedzą wszystko. Powiem więcej, to zabawne tak ślepo kierować się stereotypami, a jeszcze zabawniejsze jest branie do siebie głupot, które ktoś próbuje nam wcisnąć. Ja martwię się tylko o zdanie ludzi, którym na mnie zależy - Rodziców, Przyjaciół, tylko z ich ust słowa krytyki nie tylko bolą, ale skłaniają do refleksji. Z drugiej strony jednak może czasem warto wziąć do siebie krytykę innych, biorąc pod uwagę, że jest obiektywna. Kiedy zataczamy się pijane po imprezie (wiem skrajny przykład, ale jakże w tych rozpustnych czasach prawdziwy) nie możemy się dziwić, że ludzie mają o nas nieprzychylne zdanie. Nie można w 100% zakładać, że mamy prawo robić co chcemy, żyć jak tylko chce bo nie żyjemy na tym pięknym świecie sami...

Magda L.
Ja niestety zawsze przejmowałam się zdaniem.

Ania S
Kulę ziemską zamieszkiwało 6 856 277 818 ludzi Każdy z nich ma lub będzie miał pewien światopogląd, a także prawo do wyrażania go. Potencjalnie, każdego z nich możemy kiedyś poznać. Zatem, potencjalnie możesz paść ofiarą sześciu miliardów ośmiuset pięćdziesięciu sześciu milionów dwustu siedmiuset siedemdziesięciu tysięcy ośmiuset osiemnastu opinii dziennie. Każdego dnia różnych, gdyż poglądy mają to do siebie, że ewoluują (lub uwsteczniają się, ale to nadal jakaś zmiana). Każdego dnia jesteś jednocześnie ładny i brzydki, egoistyczny i altruistyczny, kulturalny i zezwierzęciały, agresywny i przymilny, bucowaty i wrażliwy, prostacki i inteligentny. Jesteś wszystkim i niczym, ponieważ dajesz się tworzyć opiniom ludzi, którzy najczęściej oceniają cię przez pryzmat własnych kompleksów. Jesteś wieloaspektowo nijaki. Jesteś zlepkiem błota wyplutego przez wrogów i lukru, którym polewają cię przyjaciele. Jesteś kakofonią złożoną z wysyczanej kpiny i wyśpiewanego peanu. Do momentu, w którym odrzucisz stęchłe, impertynenckie, protekcjonalne, katotalibowskie, penerskie i pokemoniaste wizje twojego jestestwa, zaczniesz myśleć za siebie (tak! 6 miliardów mózgów wcale nie jest lepsze niż jeden, twój własny) i zrozumiesz, że twoje życie jest twoje, a nie z Aborygena z Tasmanii lub sąsiadki z antenką beretu skierowaną na Toruń.

Na codzień spotykam się z różnymi reakcjami ludzi na dla mnie normalne rzeczy, co nie przestanie mnie dziwić chyba nigdy. Nie mam problemu z tym, żeby wyjść do sklepu "obok" w różowych domowych paputkach, mimo, że niektórym może wydać się to zabawne. Jakie nudne byłoby życie, gdyby wszyscy trzymali się konwenansów? :)

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS