Menu

logo tjk main 

Studentka - dlaczego warto studiować w Poznaniu?


Na to pytanie odpowie Wam nasza Portalowiczkastrefa-art-pzn(Agata P., 22 l., studentka z Poznania),
która Rejestrując się na naszym portalu,
wygrała Profesjonalną Sesję Zdjęciową.

Zobacz pełną relację (09.07.2010)

Jak do tego doszło? Przeczytajcie sami...


 


Zaczęło się bardzo niewinnie. Trafiłam na portal zupełnie przypadkiem przeglądając pocztę w pracy. Po zapoznaniu się z warunkami konkursu, pomyślałam dlaczego nie? - chociaż w głębi duszy wcale nie wierzyłam w moje powodzenie w tego typu sprawach. Zawsze byłam wobec siebie bardzo krytyczna i szybko jednak odrzuciłam bajkowe myśli o sesji. Jakie było moje ogromne zdziwienie, gdy po okołu półtora miesiąca otrzymałam maila z wiadomością, że to właśnie mnie wybrano do udziału w PROFESJONALNEJ SESJI ZDJĘCIOWEJ. Radość moja nie znała granic ;) Przygotowania jak i sama sesja była niezwykłą przygodą – o czym możecie poczytać w innym dziale tego portalu ;) Gorąco zachęcam!

 

Mieszkam i studiuję w Poznaniu. Zawsze zastanawiałam się czy po maturze zostać w Poznaniu i kontynuować naukę czy wyjechać do innego miasta. Kiedy jednak cztery lata temu mój wybór padł na Politechnikę Poznańską, nie myślałam jak bardzo będzie to słuszna decyzja w moim życiu ;) Cieszę się ogromnie, że wybrałam uczelnie w mieście, które aż kipi od atmosfery studenckiej. Obecnie czeka mnie ostatni rok zmagań na kierunku Transport. Mogłoby się rzecz, że Politechnika to uczelnia dla facetów. Wcale nie!!! Dziewczyny nie dajcie się przesądom. Politechnika Poznańska oferuje szeroki wybór kierunków, na których również i płeć piękna znajdzie coś dla siebie. No i nie każdy może się poszczycić tytułem inżyniera nauk technicznych ;)

Do końca studiów w moim przypadku jest już niestety bliżej niż dalej, zatem mogę powiedzieć, że znam doskonale życie studenta z praktyki ;-) Dla wszystkich dziewczyn, które zastanawiają się czy warto studiować w Poznaniu oraz dla takich które chcą się utwierdzić w przekonaniu, że naprawdę warto, kilka słów ode mnie na temat akademickiego Poznania...

Poznań uchodzi za jedno z większych miast akademickich w całej Polsce. Młodzi ludzie mogą wręcz przebierać w ofertach kształcenia uczelni wyższych, wybierając to co ich naprawdę interesuje. Poznań może się poszczycić 8-ioma uczelniami państwowymi, a także kilkunastoma uczelniami niepaństwowymi tzw. prywatnymi. Można tu znaleźć szereg kierunków humanistycznych, technicznych, ekonomicznych, przyrodniczych, medycznych, a także wiele innych.

Z roku na rok do Poznania nadciągają setki nowych osób chętnych podjąć naukę i zdobyć upragniony tytuł magistra, inżyniera czy licencjata. Obecnie szacuje się, że liczba poznańskich studentów przekracza liczbę 140 tysięcy, która i tak co roku się powiększa.

Jednak decyzja o kontynuowaniu nauki na uczelni wyższej to nie tylko wizja siedzenia od rana do wieczora na wykładach i nauka po nocach. To także poznanie smaku życia studenckiego - każdy prawdziwy student wie o czym mowa ;)

Poznań jako jeden z głównych ośrodków akademickich, w swoim szerokim wachlarzu ofert uczelni posiada również szereg propozycji dla studentów, aby po ciężkim dniu na uczelni można było się zrelaksować. Odwiedzając serce miasta - Stary Rynek, nie można oprzeć się wrażeniu, że stylowe knajpki są stworzone właśnie dla poznańskich żaków. Studenckie imprezy towarzyskie można odwiedzić codziennie. Ponadto Poznań jest bardzo przyjazny dla studentów pod względem cen, czy to owe stylowe knajpki, czy kino, muzea czy teatr, czy nawet sklepy, a także salony fryzjerskie posiadają oferty zniżek dla studentów.

Co roku Poznań organizuje także Juwenalia czyli cykl imprez i koncertów kilkudniowych, podczas których studenci opanowują całe miasto. Tradycyjnie Juwenalia rozpoczyna wielki pochód przebierańców. Wtedy to każdy student ma obowiązek przeistoczyć się w inną postać. Pomysłowość studentów nie zna granic. Widziano już mumie, wampiry, tramwaje, zakonnice, rycerzy czy chociażby butelki ;) Studenci otrzymują od prezydenta symboliczny klucz do bram Poznania i od tego momentu zaczyna się wielkie panowanie społeczności studenckiej w mieście.

Warto również wspomnieć, że Poznań przyciąga młode pokolenie nie tylko szeroką ofertą wyższych uczelni czy możliwością uczestniczenia w życiu studenckim. Miasto i uczelnie posiadają również propozycję dla bardzo ambitnych i zdolnych studentów, oferując im udział w naukowych projektach, chociażby w szeroko omawianym: Era inżyniera na Politechnice Poznańskiej. Niewątpliwie udział w takich projektach jest doskonałą trampoliną do kolejnych osiągnięć naukowych.

Uważam, że Poznań doskonale spisuję się jako miasto akademickie i jest szeroko otwarte na przyjęcie nowych studentów. Warto zdecydować się na wybór poznańskiej uczelni i otrzymać wymarzony indeks, wkraczając jednocześnie w inny, zwariowany i zabawny świat studiowania ;) W końcu to ostatnie lata beztroskiej młodości... ;)

Drogie studentki... sama jestem studentką i wiem co to znaczy odpowiedni wybór uczelni i miasta. Gdybym mogła wybierać jeszcze raz niewątpliwie padło by na Poznań. Co więcej, zachęcałabym więcej znajomych, aby pozostali tutaj, na te najlepsze lata nauki ;) Dziewczyny, mam nadzieje, że utwierdziłam Was w przekonaniu, że miasto Poznań jest doskonale przygotowane na przyjęcie nowych studentów, a także na goszczenie obecnych ;)

A może przy odrobinie szczęścia będziecie miały także szansę spróbować swoich sił przed aparatem – tak jak ja miałam ;)

 

Agata Przybylska (22 l.)
Studentka
Politechnika Poznańska
Kierunek: Transport

Czytaj więcej...

Samodzielnie utrzymująca się studentka

  • Dział: Praca

Studia...? Praca...? Praca...? Studia...? Chyba znacie doskonale ten dylemat.

Ja ze swojego doświadczenia wiem, że istnieje możliwość jednoczesnego uczęszczania na zajęcia w szkole, oraz pracy pozwalającej na samodzielne utrzymanie. Jednak jestem przekonana, że jest to możliwe w zdrowy sposób tylko i wyłącznie w przypadku studiów zaocznych. Jeśli chodzi o tryb stacjonarny to owszem możliwości zatrudnienia są całkiem realne, ale bądźmy szczere: wynagrodzenie za pracę w takim wymiarze czasowym wystarczy nam tylko na swoje BARDZO DROBNE wydatki, bo osobiście nie wierzę, żeby dawały możliwość samodzielnego utrzymania się...


Jestem typową indywidualistką, lubię żyć wedle własnych zasad, przekonań, po prostu po swojemu, dlatego pewnego dnia postanowiłam wyrwać się spod rodzicielskich skrzydeł i usamodzielnić w 100%. Nie miałam ani przez chwile wątpliwości, czy dam sobie radę bo znam swoje możliwości i łatwość z jaką nauka przychodziła mi od dziecka.


Samodzielne życie to idealny nauczyciel odpowiedzialności, oraz wyznaczania priorytetów, którymi stają się nie kwestie tego "jaką sukienkę kupię sobie dziś", albo "dokąd pójdę na imprezę w weekend", ale np: opłacenie mieszkania oraz comiesięcznego czesnego za możliwość uczestnictwa w zajęciach. Póki co radzę sobie całkiem nieźle:) I co najważniejsze nabywam ciągłego zawodowego doświadczenia, które teraz jest tak pożądane na rynku pracy. Mam jednak swój "mały" nałóg, którym są buty głównie na obcasie i przyznaję się bez bicia, że potrafię wydać na nie KAŻDĄ sumę nawet za cenę odmówienia sobie innych przyjemności. Nie zdarza mi się to na szczęście notorycznie :)


Jeśli studiujesz zaocznie, masz plan samodzielnego utrzymania a najważniejszą kwestią, na którą musisz zwrócić uwagę jest znalezienie pracodawcy umożliwiającego swobodną naukę nie kolidującą z obowiązkami zawodowymi. Mi udało się to już trzykrotnie:) Mogę powiedzieć, że miałam mnóstwo szczęścia, ponieważ jeden z moich pracodawców przez kilka miesięcy mojej "kariery" w byłej firmie nie tylko umożliwiał mi naukę w weekendy, ale także w ramach premii opłacał za nią czesne. Zdaję sobie jednak sprawę, że takie sytuacje to nie norma i trudno o tak wyrozumiałego i doceniającego pracę podwładnych szefa...


Idealnym układem jest praca w zawodzie, który studiujemy nabywając dodatkową praktykę i którą dodatkowo lubimy :) Teraz już wiem, dlaczego nie jestem stworzona do pracy w biurach. Nie mogę usiedzieć na miejscu :)


Karolina (23 lata)

"Ja jestem na 4 roku biotechnologii i wybierając się do szkoły 600 km od domu zmuszona byłam zmienić mieszkanie, poszukać pracy ze względu na to, że moich rodziców nie stać było na utrzymywanie mnie. Znalazłam pracę wynajęłam pokój, bo mieszkanie to za drogi interes. Czasami było mega ciężko. Zastanawiałam się nie raz co zrobię do końca miesiąca, ale jakoś przeżyłam :) Nauczyło mnie to gospodarności i odpowiedzialności. Najważniejsze to CHCIEĆ !!!"


Trzeba zdać sobie sprawę z tego, iż praca i studia to kwestie, które niełatwo pogodzić i nie każdego na to stać. Każda z Was jednak zapewne jest świadoma swoich możliwości, a jak rzekła Karolina najważniejsze jest nastawienie. Jeśli czegoś bardzo chcemy to do tego dążmy :)

Czytaj więcej...

Uczelnia państwowa czy prywatna?

Przed maturzystami bardzo ważna decyzja: "być albo nie być?", pytanie tylko gdzie?

Pierwsza opcja, to podjęcie studiów na uczelni państwowej. Dlaczego? Ponieważ jeszcze te studia w naszym kraju są bezpłatne, a to dla większości atut niepodważalny. W związku z tym ilość chętnych na niektóre kierunki jest liczona w setkach. Niestety też z tego samego powodu możemy jednak się nie dostać na dany kierunek, gdyż jak to bywa na najpopularniejszych wydziałach ilość miejsc jest ograniczona, a ilość kandydatów często przekracza kilka osób na jedno miejsce. W ubiegłym roku bardzo obleganymi kierunkami były: geodezja i kartografia, aktorstwo, czy gospodarka przestrzenna, dlatego nie wszyscy dostaną się tam, gdzie chcieliby.

Alternatywnie możemy skorzystać z opcji numer dwa - uczelni prywatnej. Uszczupli ona nieco nasz budżet, ale w końcu na szali leży nasze wyższe wykształcenie.

Od lat toczy się spór pomiędzy studentami uczelni państwowych, a prywatnych. Oczywiście jak to zwykle bywa każdy będzie bronił swojego stanowiska i mówił jaki to wysoki poziom i jak ciężko jest na jego kierunku. To akurat można zrozumieć. Nasza niebywała zdolność do użalania się nad sobą powoduje, że wśród studentów te określenia brzmią jak mantra.

Chyba najbardziej newralgicznym punktem dotyczącym uczelni prywatnej jest pogląd, że skoro płacę czesne co miesiąc, to niezależnie od wyników nauki nie wyrzucą mnie ze studiów. Wartość czesnego w naszym kraju wynosi średnio 400 zł miesięcznie. To oczywiście minimalna cena, która zależy od wybranego kierunku, programu nauczania, uczelni, itd. Jak widać szkolnictwo wyższe, to niezły biznes, tak więc pozbywanie się studenta mówiąc delikatnie nie leży w polityce uczelni, jednak pewne standardy naukowe trzeba spełnić. Tak samo jak na uczelni państwowej trzeba zaliczyć kolokwia, egzaminy, sesję - bez tego ani rusz. Różnica może polega na podejściu wykładowcy do studenta. Odnosi się wrażenie, że będąc na uczelni publicznej to profesorowie są dla studentów, o czym przekonali się nie jedni powtarzając przedmiot. Zupełnie inne jest życie studenta, kiedy to studenci są dla wykładowców - wówczas ludzkie zrozumienie jednostki nie jest tak odległe, a podejście do nauki znacznie lżejsze.

Jedno, co trzeba przyznać uczelniom prywatnym, to znakomity budżet. Dużo uczelni o takim profilu może pozwolić sobie na zaproszenie znanych osobistości. Która studentka nie chciałaby posłuchać kogoś, kto odniósł sukces w dziedzinie, jaką studiuje? Niewątpliwie jest to duży plus i ciekawa atrakcja. Takich warsztatów nie zafunduje nam uczelnia państwowa, gdyż zwyczajnie ich budżet na to nie pozwala.

Zmienia się również spojrzenie pracodawców na dyplom ukończenia uczelni niepublicznej. Jeszcze jakiś czas temu podchodzono dość sceptycznie do tego rodzaju wykształcenia. Na dzień dzisiejszy połowa studentów, to studenci uczelni prywatnych, więc siłą rzeczy pracodawcy muszą z czasem zacząć poważnie traktować takie właśnie studia. Z roku na rok poziom nauczania w tych uczelniach podnosi się i śmiało można powiedzieć, że jest on bardzo porównywalny z tym na uczelniach publicznych, zwłaszcza że niektórzy wykładowcy, uczą zarówno na jednej jak i drugiej uczelni, więc niedorzeczne byłoby stwierdzenie, że profesor swoim nazwiskiem sygnuje niższy poziom przedstawiając swoje tezy na uczelni prywatnej.

Tak naprawdę każdy wybiera uczelnię jaka mu odpowiada, a decydującym czynnikiem jest nasz budżet. Niezależnie, którą opcję wybierzemy, numer jeden lub dwa, nasze umiejętności oraz wiedzę rzetelnie sprawdzi pracodawca i dopiero wtedy przekonamy się ile nasze studia były warte…

Czytaj więcej...

Paulina Dorna - Studentka kontra Licencjat

strefa-art-dorna2Za nami już te mniejsze "koła", te większe "zalki" i mrożące krew w żyłach egzaminy podczas "systemu eliminacji studentów", który aktywuje się na koniec każdego semestru. Teraz przyszła pora stanąć "face to face" z naszym promotorem i przełamać pierwsze lody z licencjatem! Czas laby niestety już minął...

Jeszcze niedawno pamiętam jak wybierałam swój temat pracy licencjackiej. Starałam się być dość oryginalna, odrobinę prowokacyjna, ale przede wszystkim dążyłam do wyznaczonego celu! Chciałam aby temat odzwierciedlał chociaż w małym stopniu moje zainteresowania.

Najgorszy był pierwszy krok, a w zasadzie "klik" na klawiaturze. Czasu coraz mniej i nie wiedzieć dlaczego tekstu też. Zdobycie odpowiednich materiałów, książek, artykułów i innych pomocy też nie dawało spać po nocach. Odpowiednie wykadrowanie zdjęć miało również istotny wpływ na przesłanie pracy jak i na jej estetykę.

Z czasem zaczęły przemawiać przeze mnie pomysłowość i kreatywność. Wraz z przypływem weny praca nabierała odpowiednich proporcji. Stron przybywało, a jedynym problemem stała się ich nadmierna ilość. Zawzięcie walczyłam do końca – ostatniej godziny, minuty. Zawalone noce, a rano oczy zaczerwienione i podpuchnięte ze zmęczenia – widok, który przerażał nawet mnie za każdym razem gdy wczesnym porankiem stawałam przed lustrem.

Aż pewnego dnia po nocnej bitwie z myślami i laptopem, który płatał różne figle, postawiłam ostatnią kropkę. To był symbol zwycięstwa! Miesiące, tygodnie katorgi już za mną, choć niedawno trzęsłam się jak galareta ze strachu, że nie zdążę na czas. Dziś stres zżera mnie od środka tylko z jednego powodu. Oczekiwanie na akceptacje promotora nie daje spokoju. Do sennych koszmarów już przywykłam...

Obrona się zbliża wieeelkimi krokami! Przygotowanie odpowiedniego materiału do nauki wcale nie zabiera mniej czasu niż praca licencjacka. Najważniejsze w tym wszystkim zgrać się odpowiednio z ekipą z roku. Każdy coś naskrobie, każdy wytęży szare komórki i tak powoli powstaje największa ściąga z trzech najlepszych lat!

Na koniec pozostaje obrona. Chyba najbardziej stresująca część uzyskania dyplomu. Pamiętajmy jednak, że liczy się pozytywne nastawienie, a wszystko pójdzie jak po maśle! Moim sposobem na ten kulminacyjny moment jest wejść na luzie i walczyć zacięcie do ostatniego tchu!

Stresy jakie wiążą się z licencjatem spowodowały, że bardzo zatęskniłam za chwilami chilloutu! Odpoczynek, palące słońce, szum morza, piaszczysta plaża – to właśnie nad nasze morze wybrałam się teraz aby zaczerpnąć energii na kolejne etapy przygotowań do obrony! To był bardzo dobry wybór – Wam też to polecam studenciaki! :)

Czytaj więcej...

Czy łatwo pogodzić studia i pracę?

  • Dział: Praca

Kiedy opadną już emocje w październiku po pierwszych zajęciach i spotkaniach ze znajomymi, większość z nas zacznie zastanawiać się nad podjęciem pracy.

Nowy rok akademicki, nowe wyzwania, nowe wydatki... wszystko to kosztuje a możliwości każdy ma ograniczone.


Warto więc poważnie pomyśleć o dodatkowym źródle dochodu, w miarę stałym, w zależności jakie kto ma szczęście i ile czasu może na to poświęcić, bo pogodzenie pracy i studiów stacjonarnych nie jest takie proste.

Przeglądamy oferty, szukamy w internecie, pytamy się znajomych, czy "czegoś" nie wiedzą, a wszystko po to, aby stać się bardziej niezależną i móc pozwolić sobie na więcej.


Jednak najpierw musimy odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie:
czy jestem w stanie jednocześnie pogodzić naukę i pracę?

Bez wątpienia, wymaga to dobrej organizacji, ale nie jest też niewykonalne.

Pierwszym problemem jaki napotykamy zaraz na samym początku, jest oczywiście znalezienie pracy, która chociaż w części odpowiadałaby naszym preferencjom (chociaż żadna praca nie hańbi); jednak niestety na dzień dzisiejszy znaleźć w Poznaniu pracę, nie jest tak łatwo. Zazwyczaj liczba ofert na rynku, nie jest proporcjonalna do liczby osób jej poszukujących, a jeśli już upatrzyliśmy sobie coś konkretnego, wymagania stawiane przez pracodawcę mogą się okazać zbyt wysokie do tego, co na obecnym etapie naszego życia - studenta, możemy wpisać w CV (zakładam, że z czasem przybywa nam skilli). Jednak gdy los się do nas uśmiechnął i cudem znaleźliśmy konkretną ofertę, która nas satysfakcjonuje, uważamy że śmiało sobie poradzimy i postanawiamy napisać CV oraz list motywacyjny (dobrze jest się przyłożyć do tego i zastanowić, co konkretnie w nim umieścić, a z czego raczej zrezygnować - umiejętność sprawnego włączenia komputera nie powoduje przewagi nad konkurencją i nie daje dodatkowych plusów w oczach przyszłego pracodawcy). Teraz należy nacisnąć tylko przycisk "wyślij" i nasz mail posyłamy do skrzynki potencjalnego przyszłego szefa z nadzieją, że dostaniemy mail zwrotny lub telefon… Pozostaje nam tylko czekać na odpowiedź i czekać... oraz czekać... Doskonale to znasz, kiedy wysłałaś 254,5 maila ze swoimi kwalifikacjami, a odpowiedzi zwrotnej jak nie ma, tak nie ma. Po takiej akcji można pogratulować sobie kreatywności i wpisać się w listę innych/kolejnych przygnębionych.

Tak swoją drogą… komu chce się przeglądać 254,5 niemalże identycznych CV, które różnią się nieznacznie treścią i schematem? Dzisiaj ważne jest, aby wyróżnić się od innych kandydatów, zwrócić na siebie uwagę, zaskoczyć pracodawcę pomysłowością, siłą przebicia i zaangażowaniem, które może nam otworzyć drogę do rozmowy kwalifikacyjnej, a w uporczywej konsekwencji zdobyć pracę (nie mylić z wolantariatem).

Dlatego - weź sprawy w swoje ręce a na pewno nie staniesz w szarym szeregu z innymi starającymi się o tę samą pracę, jeśli zamiast wysłania CV na maila, zadzwonisz i umówisz się na konkretną rozmowę (grunt, to pewność siebie i kwestia doboru argumentów).


Jeśli jednak już znajdziemy się na rozmowie kwalifikacyjnej, jest kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę:
  • - przede wszystkim dowiedz się jak najwięcej o swojej przyszłej firmie. Polec i zaprzepaścić swoje szanse na pytaniu dotyczącym prowadzonej przez nią działalności, to niewątpliwie porażka!
  • - dobrze się zastanów, co chcesz powiedzieć na rozmowie z pracodawcą oraz jak przedstawić swoje mocne strony. Pomyśl, jak przekonać, że to właśnie Ty, a nie ktoś inny jest najlepszą osobą na to stanowisko
- jeśli uważasz, że niepotrzebne jest Ci przygotowanie przed rozmową, to nie masz racji. Jest to jeden z głównych błędów jakie popełniają kandydaci. Poświęć choć kilkanaście minut na zrobienie sobie małego "resume" swoich słabych i mocnych stron
- pamiętaj o odpowiednio dobranym ubraniu: tutaj odsyłam do bliższego zapoznania się z tą tematyką, gdyż to dość ważna i konkretna wiedza. Umiejętne, dopasowane do sylwetki ubranie tworzące pasujące do siebie elementy na pewno sprawią, że zaprezentujemy się profesjonalnie
- oczywiście mowa niewerbalna. Podczas rozmowy jesteśmy cały czas dokładnie obserwowane, a osoba która jest po drugiej stronie doskonale potrafi wyciągnąć wnioski z naszych gestów, ruchów, czy mimiki twarzy, tak więc warto co nieco dowiedzieć się, o czym świadczą nasze czasem nieświadome ruchy i co przez to mówimy o sobie poprzez mowę ciała

 

Tych kilka wyżej wymienionych bardzo ogólnych uwag, powinno dać Wam nieco szerszy pogląd na co warto zwrócić uwagę poszukując pracy, oraz jak się przygotować do rozmowy z przyszłym szefem. Warto rozejrzeć się za pracą lub stażem powiązanym z naszym kierunkiem studiów.

Zwykle nie studiujemy po to, aby po zakończeniu nauki udać się do urzędu pracy i już oficjalnie podnieść stopę bezrobocia w naszym kraju. Na dzień dzisiejszy absolwentom uczelni wyższych jest bardzo trudno znaleźć pracę, bo firmy nie chcą zatrudniać świeżo upieczonych magistrantów z racji ich zerowego doświadczenia, a to jest kluczem do otwarcia zawodowej kariery (mile widziane 2 - letnie doświadczenie w zawodzie). Pytanie tylko jak je zdobyć? Podczas studiów jest wystarczająco dużo czasu, aby rozejrzeć się za stażem w konkretnej firmie. Przez trzy miesiące harówki (niestety prawie za darmo), na pewno poszerzymy swoje horyzonty pod kątem praktycznym, a odbycie stażu pomiędzy jednym, a drugim rokiem akademickim pozwala nam w późniejszym czasie naprawdę zaoszczędzić mnóstwo czasu w poszukiwaniach pracy. Firmy zupełnie inaczej patrzą na osobę, która ma choć niewielkie doświadczenie w swoim fachu, dlatego takie rozwiązanie ma jak najbardziej sens.


Niestety prawdą jest, że połączenie studiowania i pracy, będzie nas kosztować wiele wysiłku i wyrzeczeń. Będziemy musieli często dokonywać wyborów, odmawiać co niektórych wyjść ze znajomymi, bo właśnie wtedy będziemy musieli podbić "kartę na zakładzie". Ma to jednak też i swoje dobre strony, bo to inwestycja w naszą przyszłość, która zdecydowanie ułatwi nam późniejszy start zawodowy po zakończeniu studiów. Warto zatem dobrze zorganizować sobie czas i ustalić pewne priorytety, a łatanie naszej dziury budżetowej wyjdzie nam zdecydowanie lepiej niż rządowi.


Wybór strategii pozostawiam Wam, bo każda z nas ma inne plany, inne cele i inne potrzeby.
Więc? Ruszamy?

Czytaj więcej...

Chłodny oddech kampanii wrześniowej tuż tuż! Poprawki...

Mimo, że bardzo tego nie chcemy, wakacje i laba nieuchronnie dobiegają końca :(

Niektórzy do ostatnich dni września nadal mogą cieszyć się "wolnością" i błogo leniuchować, bo niestety część z nas już teraz musi zajrzeć ponownie do książek, gdyż nie wszystkim udało się zdobyć wpisy w pierwszym podejściu.

Mowa tu oczywiście o kampanii wrześniowej, która rozpocznie się już wkrótce. Przyczyn naszej misji może być w zasadzie kilka. Zbyt duża ilość egzaminów zmusiła nas do podjęcia bardzo ważnego strategicznego kroku, i pozostawienia sobie niewygodnych przedmiotów na wrzesień. W trakcie semestru przy odrobinie "szczęścia" na zajęciach nie spotkamy się z wykładowcami tylko z półbogami, którzy są łącznikiem pomiędzy duchowym światem tajemnej wiedzy, a śmiertelnikami, którzy po prostu znaleźli się w nieodpowiednim miejscu, a udowodnienie nam, że nasze studia to pomyłka jest tylko kwestią czasu). Jednak najbardziej realnym powodem, który sprawił, że zjazd naukowców we wrześniu jest naprawdę liczny, to niestety metoda spychologi - skoro mamy drugi termin, to po co się więc przygotowywać do pierwszego? - bądźmy szczerzy…po prostu nam się nie chciało.

Jeśli jednak zależy nam na studiach, egzaminy musimy zaliczyć. Jest to podstawowy warunek, który trzeba spełnić, aby dostać się na kolejny rok.

Oto kilka wskazówek, które pozwolą nam lepiej przygotować się do poprawek i zmuszą wykładowcę do stworzenia trudniejszego zestawu pytań dla naszych młodszych koleżanek w przyszłym roku (gorzej jeśli prowadzi kilka przedmiotów, wówczas zemsta może przyjść nieco wcześniej).

  • Dobrze zaopatrz się w notatki: połowa sukcesu, to znakomicie skondensowana wiedza w postaci różnych materiałów. Warto popytać znajomych, co kto ma i w zależności od danego przedmiotu skompletować sobie wszystkie potrzebne informacje, które były omawiane w ciągu całego semestru.
  • Zrób dobre zakupy: każda z nas wie, że przyswajanie wiedzy jest efektywniejsze, jeśli nasz mózg jest prawidłowo odżywiony i dostarczone są mu niezbędne witaminy. Jedz przede wszystkim dużo owoców i warzyw oraz orzechów. Można pokusić się również o zdobycie lecytyny dostępnej w każdej aptece, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Nie dopuść również do odwodnienia organizmu, wówczas spada zdolność koncentracji i przyswajania materiału. Przyda się także filiżanka dobrej kawy, która efektywnie nas rozbudza, a dla mało rozbudzonych, dodatkowo można sięgnąć po Plusza.
  • Rób przerwy: po 20-stu minutach nauki, spada efektywność przyswajania wiedzy, dlatego warto podzielić sobie pracę na cykle i robić 5-cio minutowe przerwy. Bardzo korzystnie na funkcjonowanie naszego mózgu wpływają ćwiczenia fizyczne, tak więc jeśli już nie możesz wysiedzieć na krześle, przejdź się na spacer, pobiegaj, popływaj, chwila relaksu też się przyda.
  • Zadbaj o miejsce pracy: wygodne krzesło, czy fotel sprawia, że o wiele przyjemniej i komfortowo nam się uczy. Zwróć uwagę na oświetlenie; nie może być ani za mocne, ani za słabe. Nie chcemy przecież po paru sesjach wybierać się na wizytę do okulisty przez marny egzamin.
  • Informacja rzecz cenna!: możemy wykazać nieco sprytu i spytać nasze starsze koleżanki, co było rok temu na danym egzaminie u konkretnego wykładowcy. Bywa tak, że jest to klucz do osiągnięcia sukcesu!. Często profesorowie mają swoje pytania - "koniki", gdzie prawdopodobieństwo wystąpienia ich na egzaminie wynosi niemal 100%. Gorzej jeśli nasz oprawca posiada całą stajnię "koników", wtedy trzeba trochę pokombinować...
  • Jeśli robisz ściągi, zrób je dobrze: kiedy zdecydujesz się na takie zagranie, lepiej abyś naprawdę perfekcyjnie się przygotowała i miała obmyślone co, gdzie i jak? Bywa tak, że wykładowcy traktują to jak oszustwo i poważny cios w jego kierunku. Jeżeli zostaniesz przyłapana na ściąganiu, to wyrozumiałość czasem jest ostatnią cechą, której możesz się spodziewać, więc lepiej od razu wypełnij blankiet i wnieś opłatę za warunek.


Dziewczyny, aby nie było, że jest tylko aż tak źle... nuta optymizmu :)
Każda z nas doskonale wie, że facet to wzrokowiec, więc jeśli spojrzeć na to od innej strony, mamy nieco łatwiej. Dobry wygląd na egzaminie, a szczególnie podkreślone pewne nasze atuty, mogą sprawić że egzamin nie jest taki straszny jak go malują. Pończoszki, spódniczka, bluzka podkreślająca nasze kobiece kształty z dekoltem, odpowiedni makijaż, gdzie wszystko subtelnie współgra ze sobą, może spowodować, że egzamin to tylko formalność. Czasem warto o tym pomyśleć... Jednak nie przesadzajmy... Umiar jest bardzo ważny. Jak we wszystkim...

Mam nadzieję, że tych kilka rad przyda się Wam w nadchodzącej sesji poprawkowej, a wykładowcom znów podziękujemy za dobrą zabawę.

Trzymam kciuki za zaliczone egzaminy!

Powodzenia! :)

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS