Wywiad z Aleksandrą Lubczańską
- Napisane przez To Ja Kobieta
- wielkość czcionki zmniejsz czcionkę powiększ czcionkę
KLASYKA ZAWSZE RATUJE SYTUACJĘ
Przy okazji spotkania Poznań Kobietom, nad którym portal To Ja Kobieta objął patronat medialny, zadałam kilka pytań o modę eventową i aktualne trendy współpracującej z naszym portalem stylistce, Aleksandrze Lubczańskiej, która była gościem tego wydarzenia.
Moda - temat, na który my, kobiety, mogłybyśmy rozmawiać godzinami. I choć ją uwielbiamy, potrafi ona przysporzyć nam wiele problemów oraz dylematów. Co wówczas możemy zrobić? Istnieje kilka wyjść z sytuacji - przejrzenie magazynów mody, zapoznanie się z aktualnymi tendencjami na portalach, zasięgnięcie porady przyjaciółek lub, co wydaje się najbardziej odpowiednie, udanie się do stylistki. My, postanowiłyśmy rozwiać kilka wątpliwości Pań, bez konieczności wizyty u specjalistki w tej dziedzinie.
To Ja Kobieta:
Kiedy wychodzimy na imprezę rozpoczynającą sie po południu, taką jak event Poznań Kobietom, pojawia się dylemat, ponieważ nie wiadomo, czy założyć strój codzienny, czy wieczorowy. Jak Pani polecałaby się ubrać?
Aleksandra Lubczańska:
Myślę, że tak jak widzimy to tutaj. Kobiety są ubrane na luzie, niektóre są w dżinsach, płaskich butach, bo jest pokaz zumby. Wszystko zależy od tego jakie atrakcje sa przewidziane na evencie i gdzie jest on organizowany, czy będzie to pole golfowe z nauką gry, czy jest to impreza w klubie/restauracji. Jeśli jest to event poranny, wskazany będzie typowy casual, czyli luźny strój, bez obcasów, bez ciemnych kolorów, lepiej wszystko jasno, po prostu świeżo. Takie eventy są najczęściej z dziećmi, więc ten strój tym bardziej się sprawdzi.
TJK:
A jeśli event odbywa się, tak jak właśnie Pani wspomniała, na polu golfowym albo gdy idziemy na cocktail party do przyjaciół, to co wówczas zrobić? Jak wiadomo kobiety uwielbiają szpilki. Szczególnie te, które dzięki nim chcą sobie dodać kilka centymetrów wzrostu. Z drugiej jednak strony podłoże, czyli piasek, trawa, uniemożliwiają poruszanie się na nich. Co wtedy? Jak rozwiązać ten dylemat?
AL:
Jeśli jest piasek czy trawnik, to szpilki naprawdę odpadają, ponieważ wbijają się one w podłoże. Będzie to wyglądać kompletnie bezsensownie. Ratunkiem dla naprawdę niskich kobiet są koturny. One nigdy się nie wbiją. Teraz na przykład są sportowe koturny Isabel Marant, bardzo fajne, udają trampki, są wyższe, bardzo odpowiednie na takie okazje. Natomiast szpilki po prostu nie. Trzeba umieć się ubrać stosownie do miejsca. Jeśli chodzi o taki event jak tutaj, to widać, że część Pań ubrała właśnie dżinsy, baletki, a część wersję bardziej wieczorową ze szpilkami, dlatego, że nie ma jasnego przekazu i informacji, jak ten event jest ukierunkowany. Najlepiej ubrać się prosto, wygodnie, to w czym się bardzo dobrze czujemy, ale też nie przesadzić z luzem.
TJK:
Wiadomo, że często pojawiają się też inne problemy. Wiele Pań na przykład zastanawia się jaką torbę wybrać na imprezę. Jaka jest Pani rada odnośnie tej kwestii?
AL:
Tutaj również panuje zasada, kto z czym się dobrze czuje. Pani ma teraz dużą torbę, bo jest to przymus. Musi Pani mieć miejsce, żeby schować papiery, dokumenty, dyktafon. Natomiast, jeśli nie potrzeba, to fajnie jest wziąć kopertówkę i zawiesić ją sobie na ręce, bo często kopertówki mają właśnie malutki łańcuszek. Wtedy łatwo trzymać ewentualny kieliszek czy talerzyk z jedzeniem.
TJK:
Zmieńmy temat na modę jesienną. Jaki trend najbardziej przypadł Pani do gustu? A jaki, Pani zdaniem, będzie najpopularniejszy i najczęściej spotykany na polskich ulicach?
AL:
Najsilniejszy trend... To się dopiero okaże, ale zazwyczaj w Polsce liczy się wygoda. Nadal modne będą kolory, ale w wersji jesiennej, czyli np. jaskrawozielone spodnie zastępujemy ciemnymi, butelkowymi. Styl gotycki, który co prawda pojawia się co roku, teraz również będzie widoczny. Jednak teraz przejawia się w formie pewnej ciekawostki, bo pojawiły się bardzo nowoczesne linie i cięcia. Nie jest to gotyk typu królowa pajęczyny, ale modernistyczna forma. Fajne są też wszystkie dodatkowe zdobienia, koronki, chociaż myślę, że to akurat się nie przyjmie, bo kto będzie chciał chodzić w żakiecie wyszywanym złotą nitką? Na razie jest to dobre, ale do pooglądania. Być może znajdą się chętni, ale nie sądzę. Zawsze przyjmuje się klasyka.
TJK:
Czyli kolory neonowe i pastelowe chowamy na samo dno szafy?
AL:
To zależy od upodobań. Niekiedy można zestawić fajną, letnią sukienkę z ciemnymi rajstopami oraz grubą kurtką czy swetrem i wygląda to świetnie – dobre zestawienie mocnego materiału z delikatnym.
TJK:
Czyli jest Pani zwolenniczką zasady, by śledzić trendy, ale jednocześnie pozostawać wierną sobie?
AL:
Tak. Nie być jak armia klonów, która później chodzi po mieście i wygląda tak samo. Zawsze swój ulubiony ciuch można tak naprawdę przenosić przez lato, jesień, zimę, a potem go wymienić.
TJK:
Oczywiście pozostawiamy też klasyki?
AL:
Tak. W to inwestujmy najwięcej pieniędzy. Biała koszula, porządny płaszcz, porządne oficerki – to rzeczy, które zawsze ratują, gdy nie wiadomo, co ubrać. Dzięki tym rzeczom nie wygląda się tanio. Klasyki powodują wzniesienie na wyższy poziom, ponad te trendy tymczasowe.
TJK:
A czy ma Pani jakąś radę na nadchodzącą jesień dla Czytelniczek portalu To Ja Kobieta?
AL:
Na polskiej ulicy, jeśli chodzi o ubranie, jest coraz lepiej. Nie mam tu konkretnych przesłań. Ważne, żeby przestać się wstydzić i kryć. Zacząć ubierać się tak, żeby rzeczywiście czuć się w tym dobrze i wygodnie, co nie znaczy sportowo. Po prostu być sobą - choć jest to hasło przerobione wielokrotnie, to prawdziwe. To naprawdę ważne, bo jeśli ktoś się ubierze zbyt strojnie, to zawsze będzie się źle czuł. Będzie to widać w każdym ruchu. Do pracy polecam właśnie klasyki. Im starsze Panie, tym nowocześniejsze linie.
TJK:
A jakie są Pani odczucia odnośnie coraz bardziej wpływowej modowej blogosfery? Część blogerek ubiera się klasycznie i wygląda fenomenalnie, ale są też dziewczyny, które wyglądają fantastycznie, choć ubierają się bardzo awangardowo. Z jednej strony mają one sporą rzeszę fanów, a z drugiej są poddawane ogromnej krytyce. Co Pani o tym myśli?
AL:
Ogólnie zjawisko coraz bardziej popularnych blogów modowych jest dobre, bo mamy duży wybór różnych stylów. Blogerki ubierające się klasycznie często tak naprawdę kopiują coś - zakładają na siebie np. całe zestawy z Zary, czy z innych sklepów. Są to po prostu rzeczy gotowe do założenia dla każdego. Natomiast dziwnie ubrani blogerzy to w rzeczywistości trendsetterzy – noszą coś, co nigdy w pełni nie wejdzie do kanonu, ale jakaś część stroju będzie inspiracją dla kogoś. Ktoś np. doczepi pompon do czapki, ale już nie założy, tak jak bloger, swetra w pompony. Blogerzy – trendsetterzy mogą być źródłem inspiracji.
Rozmawiała Beata KAPUSTA

