Konkurs walentynkowy zakończony!
- Napisane przez To Ja Kobieta / Świat Bielizny


ZGŁOSZENIA, KTÓRE WPŁYNĘŁY PO GODZ. 24:00 14 LUTEGO, CZYLI PO TERMINIE, NIE BIORĄ UDZIAŁU W KONKURSIE
Wszystkim dziękujemy za udział w konkursie i zapraszamy do kolejnych
Gratulujemy
Zwyciężczynią konkursu została Pani Joanna Lis z Gliwic(Zwyciężczynię wybrał Świat Bielizny)
Naprzeciw nas przejdzie dwoje młodych ludzi - takich, jak my kiedyś.
- Zobacz, jak ładnie babcia z dziadkiem idą za rączkę - odezwie się mężczyzna.
„Też bym tak kiedyś chciała”- pomyśli ona, ale nic nie powie. On pomyśli o tym samym. Ja pomyślę, że strasznie mi dzisiaj w kościach strzyka. Zawsze jednak raźniej, gdy strzyka na dwa głosy.
kliknij na zdjęcia aby powiększyć

Andrychów, Bełchatów, Białystok, Bielsko-Biała, Bobrowniki Wielkie, Bonin, Brochocin, Bulowice, Bydgoszcz, Bytom, Ciasna, Czarnowo, Czeladź, Częstochowa, Futoma Rzeszów, Gdańsk, Gdynia, Gliwice, Gniezno, Godziesze, Gorlice, Gorzów Wlkp. Gryfino, Gryfów Śląski, Guzów, Inowrocław, Jastrzębie Zdrój, Jaworzno, Kalinowo, Kalisz, Kałuszyn, Katowice, Kazimierówka, Kielnarowa, Kraków, Krzeszowice, Komorniki, Kostrzyn nad Odrą, Legionowo, Legnica, Lędziny, Lubliniec, Łańcut, Łomża, Łódź, Margonin, Myszków, Nawojowa Góra, Nowa Sól, Nowy Tomyśl ,Olszewice, Oława, Orzechówka, Otrębusy, Piaseczno, Pleszew, Poznań, Proszew, Prudnik, Przykop, Raba Wyżna, Raciąż, Rawicz, Rzeszów, Rogów, Rokitnica, Ruda Śląska, Sandomierz, Serock, Sąspów koło Krakowa , Sieraków, Stara Dąbrowa, Starachowice, Sosnowiec, Stare Oborzyska, Stanowice, Strzyżów, Szczecin, Sucha Beskidzka, Sulechów, Sułów, Świecie, Szczytno, Tarnowskie Góry, Tarnów, Tczew, Wałcz, Warszawa, Wejherowo, Węgorzewo, Wieliczka, Wielkie Drogi, Włocławek, Wrocław, Zagórzany, Zator, Zdzieszowice, Żory
Marzę sobie tak:
Piękny, zimowy, słoneczny dzień.
Mój ukochany zabiera mnie w walentynkową podróż w nieznane.
Zajeżdżamy do eleganckiego,położonego na uboczu,otoczonego zielenią hoteliku.Cisza,spokój,dyskretne uśmiechy personelu.
W naszym pokoju bukiet kwiatów z dedykacją.To dla mnie.Rozczulona przytulam się do mojego mężczyzny i pytam co dalej.
W odpowiedzi dostaję duży ręcznik. Przyda się po wyjściu z ciepłej wody miejscowego basenu.Potem sauna i leniuchowanie na przeszklonym tarasie przy delikatnym drinku i smacznej przekąsce.
Wypoczęci i zadowoleni,objęci w pół,spacerujemy pomiędzy skrzącymi się na mrozie sosnami pobliskiego parku. Skrzypi śnieg, gałęzie drzew uginają się pod białymi czapami,tuż obok nas przebiega ruda wiewiórka.Sielanka.
Zimowe popołudnie przechodzi w wczesny wieczór.
Pora wracać na kolację.
W restauracji gra muzyka,można potańczyć.
Korzystamy z okazji,a zespół przystosowuje swój repertuar do naszego romantycznego nastroju.Jesteśmy szczęśliwi.
Trzymając się za ręce idziemy hotelowym korytarzem w stronę naszego pokoju,z którego nie wychodzimy już aż do rana.
Po pysznym śniadaniu zwiedzamy okoliczne zabytki,śmiejąc się i wspominając wczorajszy dzień.
Niestety,wszystko ma swój koniec.
Nie jesteśmy smutni.Jesteśmy przepełnieni szczęściem i miłością.Starczy nam tych uczuć na wiele powszednich dni, a za rok może znowu....
Idealny wieczór walentynkowy dla mnie składa się z kilku elementów, postaram się przedstawić kilka z nich:
1) Odprężenie
Romantyczny wieczór walentynkowy powinien być przyjemny dla obojga partnerów. Powinien to być wieczór kiedy mają oni dla siebie czas, mogą się odprężyć, zrelaksować oraz wprawić się w romantyczny nastrój.
2) Odpowiednia muzyka
Ważnym elementem romantycznego wieczoru walentynkowego jest muzyka. Oboje z moim narzeczonym wpadliśmy kiedyś na pomysł, żeby stworzyć listę piosenek, które naszym zdaniem najlepiej pasują na wieczór we dwoje. Okazało się to potem wspaniałym pomysłem i wielu naszych znajomych go wykorzystało. Przyznam, że to dobry sposób na stworzenie wspaniałego nastroju. Poza tym nie jest to jakaś przypadkowa muzyka, tylko wybrana przez nas oboje, lubimy ją i dzięki niej czujemy się swobodniej.
3) Oświetlenie
Uważam, że oświetlenie odgrywa ważną rolę w romantycznym wieczorze. Osobiście bardzo lubię świeczki. Można sobie też pozwolić na świece zapachowe lub odpowiednio przyciemnione światło.
4) Wino
Myślę, że lampka wina wypijana do jakiegoś wspaniałego jedzenia może nas wprawić w jeszcze lepszy walentynkowy nastrój.
5) Bielizna lub inne elementy
Uważam, że jakaś seksowna bielizna też jest wskazana w taki romantyczny wieczór. Pisząc ''inne elementy'' miałam na myśli jedzenie będące afrodyzjakiem, które można zjadać we dwoje. Wskazana jest w ten wieczór jakaś smaczna kolacja oraz deser pobudzający wszystkie zmysłu np. tiramisu.
Myślę, że to tak w skrócie elementy, które wprawią dwoje zakochanych ludzi w odpowiedni nastrój i sprawią, że romantyczny wieczór walentynkowy będzie udany.
Mój pomysł na romantyczny wieczór walentynkowy:
Wisienka w czekoladzie...
Do tego wyjątkowego dnia trzeba się odpowiednio przygotować...
Włączam ulubioną muzykę i ...
Zaczynam się od mocnego peelingu z wykorzystaniem pestek wiśni, drobno zmielonych i zanurzonych w miodzie... Następnie maska na ciało i twarz, wiśniowo-czekoladowa, rozkosz dla zmysłu zapachu i smaku:)
Potem relaks z pysznym wiśniowo koktajlem, gdy maska będzie nawilżać ciało.
Manicure i pedicure z użyciem lakieru koloru dojrzałych wiśni. Zakładam wiśniową bieliznę i klasyczną "małą czarną" i wysokie wiśniowe szpilki...
Spryskuję się perfumami z nutą kwiatu wiśni... i jestem w raju:)
Czekam...
Wraca z pracy mój mąż i słyszę jego rozanielony głos..."Aniu, po 15 latach małżeństwa - nadal
Walentynki w tym roku zaplanowałam z polotem...
Zaskoczę go... choć po 15 latach razem to trudne :-)
Za wycieraczką samochodu zostawię mu kopertę z propozycją „Zabawimy
się w podchody? Czekam na Ciebie z niecierpliwością.Działaj szybko- Żona"
A potem wymyślę najbardziej oddalone od siebie punkty w naszym
mieście...
"Pierwszą wskazówkę znajdziesz tam, gdzie się poznaliśmy"...czyli w
mieszkaniu mojej mamy na Warszawskiej.
Tam mama wtajemniczona w akcję mama wręczy mu kartkę: "Idź tam, gdzie razem
z Praczkami patrzyliśmy w gwiazdy i odszukaj naszą ławeczkę". Tym razem
to Park Planty...
Tam znajdzie kolejną kopertę...
"Gdzie jest najlepsza golonka w naszym mieście???Jedź po nią, zamów, weź
też piwko! Tam barman da Ci kolejną instrukcję"
To oczywiście bar El-Jot na Starobojarskiej!
Gdy już tam przybędzie, znajomy barman wręczy mu karteczkę: "Na wakacje pod
palmami przyjdzie jeszcze czas - póki co, czekam na Palmowej! Tu też
będzie gorąco! "
Gdy wreszcie dotrze,będę czekała na Niego przy pięknie nakrytym stole.W tle będzie
śpiewała nam Sade...
Dowie się, że moja mama zajmie się dzieciakami, a my mamy całe
mieszkanie dla siebie!!!
I tutaj właśnie przyda się Wasza piękna bielizna...
Nasze idealne Walentynki :)
Dwa dni zarezerwowane tylko dla nas.Z dala od domu,bez dzieciaków,bez pracy.Zabawimy się w”Nie znamy się”;)
Wyjeżdżamy,każde osobno,do wcześniej ustalonego hotelu.Od początku udamy,że nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy.Dwójka obcych(a jednak tak bliskich)sobie osób…Podchodzę do lady recepcji,On także przy niej stoi.Spoglądamy na siebie ukradkiem,wymieniamy”dzień dobry”,On pozwala sobie na mały flirt z uroczą recepcjonistką,co podsyca ogień namiętności.Nikt prócz nas nie wie jaka jest prawda.Odbieramy swoje klucze,udajemy się do swoich pokoi.Po szybkim prysznicu,słyszę pukanie do drzwi.To obsługa hotelu,ma dla mnie liścik.”Godzina 20:00,pokój nr 7”,czytam podekscytowana:)I zabieram się za przygotowania do randki z “tajemniczym wielbicielem”;)Zakładam seksowną bieliznę,pończochy,piękną sukienkę i szpilki.Sytuacja wymyślona przez nas samych,a wyzwala we mnie takie emocje…Nadszedł ten czas,20:00 wybija.Udaję się pod 7,lekko popycham drzwi.Wchodzę do środka.Moim oczom ukazuje się łoże obsypane płatkami róż,pieknie nakryty stół,miliony świec i świeczuszek..I ON-mój specjalny nieznajomy.Podniecenie bierze górę.Zaczynamy się całować,zdejmujemy z siebie ubrania w pośpiechu,pieszcząc się wzajemnie.On odwraca mnie i wchodzi głęboko,lecz delikatnie.Kochamy się namiętnie,do utraty tchu…Jest przecudownie,już dawno tak nie było…Kilka powtórek,zimne jedzenie,pomięta pościel,dwa nagie,przesiąknięte sobą ciała.Dwie dusze,które kochają się nieprzytomnie..Długa noc przed nami..Błogi sen…Piękny ranek..Boże,błogosław Walentynki..Jak miło się czasem zatracić…
Mój idealny wieczór walentynkowy.... to:
M-iejsce nieważne... byleby z ukochanym.
I-skra namiętności unosząca się pomiędzy nami
Ł-agodny dotyk rozgrzewający atmosferę lutowego wieczoru
O-gień w sercu przeszywający całe ciało
Ś-wiece migoczące wokół nas
Ć-wierć miliona nutek ekscytującego słodkiego aromatu w powietrzu
a wszystko w atmosferze miłości... i walentynkowej magii......
"Moja noc Walentynkowa"
Mój mężczyzna pracuje od rana do późnego popołudnia. Tak więc mam sporo czasu na zorganizowaniu wieczoru pełnego namiętności i miłości. Moim zadaniem bojowym jest pobudzenie jego wszystkich zmysłów. Lecz najbardziej skupiła bym się na zmyśle DOTYKU oraz WZROKU. Jak wiadomo mężczyźni to wzrokowcy. Będę banalna, lecz ta sceneria jest marzeniem każdej kobiety. Moją scenerię zaczęła bym od uszykowania na podłodze miejsca na którym będę czarować. Koc poduszki świece kadzidełka nastrojowa muzyka. Zmysł smaku zaspokoję uszykowanymi pysznościami :fondue z owocami. Ja zaostrzę zmysł dotyku ubierając pończochy gorset. Gdy mój ukochany zjawi sie w progu zawiążę mu oczy. Zaprowadzę do miejsca gdzie rozpocznie się magia zmysłów. Nakarmię ukochanego owocami, ukoje zapachem kadzidełek będę kusić i uwodzić. Gdy kochany już będzie zniecierpliwiony zdejmę opaskę i pokażę sie w całej okazałości, mój ukochany uwielbia gorsety oraz pończoszki :)
Tak wyobrażam sobie mój wymarzony wieczór walentynkowy.
taki romantyczny i zawsze dosyć nietypowy.
Za każdym razem coś innego robimy
i nigdy ze sobą się nie nudzimy.
14 lutego na nartach spędzimy
a później ciepłe SPA odwiedzimy.
Zrobimy w tym roku coś dla ciała i ducha
niech z nas cały rok taki entuzjazm bucha.
Zmęczonego ukochanego masażem zrelaksuje
a później coś sytego na kolację przygotuję.
Od dawna wiem co najlepiej mu smakuje
dlatego jego podniebienie w ten dzień zwariuje.
Internet i telewizor z prądu rozłączę
po czym do wykwintnej uczty dołączę.
Trochę oderwiemy się od rzeczywistości
w tym dniu zamkniemy się dla gości
W tym roku z czekoladą go także spędzimy
i swe uczucie przy fontannie wzmocnimy.
Do tego kolorowe owoce w kostkach pokroimy
a w ten wyjątkowy wieczór się nimi nakarmimy.
W czekoladzie owoców zatapianie
może to być wesołe dla nas wyzwanie.
Taki sposób jedzenia pozytywne emocje wyzwala
i całemu ciału rozluźnić się pozwala.
Wiem że ten wieczór na pewno będzie udany
bo czekolada to afrodyzjak od dawna znany.
Z truskawkami razem go połączymy,
i te chwile sobie nimi osłodzimy.
2. Ogarnij mieszkanie - nie koniecznie na błysk ale niech nic nie "wala się pod nogami"
3. Wykąp się i ubierz w coś wygodnego, seksownego a zarazem eleganckiego
4. Na gotowanie nie znajdziesz czasu a pizza nie do końca jest czymś wyjątkowym ale nie możesz też liczyć na partnera - zapomni o walentynkach na bank
5. Jeśli wahasz się nadal czy zostać w domu, wyjść do kina, restauracji czy romantyczny spacer... Przeanalizuj wcześniej kilka spraw: czy lubisz siedzieć w przepełnionym kinie na pseudo romantycznym filmie, na którym Twój facet będzie pochrapywał lub czy pogoda nie spłata Wam figla i nie popsuje spaceru ulewny deszcz?!
6. Właściwie dobrze mieć na takie okazje dobre wino...
7. Skoro jesteś już zrelaksowana po kąpieli, dzieci bawią się dobrze w towarzystwie babci, cioci czy opiekunki, mieszkanie/dom jest sprzątnięty, masz na sobie wygodny strój a w lodówce chłodzi się ulubione wino... zapomnij o walentynkach z facetem! Włącz swoją ulubioną muzykę lub film, delektuj się winem ,a by jednak tradycji stała się zadość i Twoja druga połówka też była szczęśliwa i byście o sobie myśleli: Ty postaw jego zdjęcie w widocznym miejscu a gdy on przyjdzie podaruj mu bilet na jakiś mecz, by on także dobrze się bawił ;)
miękki fotel i widok z okna na morze, ciepły kocyk wokół mnie, ciepła herbata z cytryną w reku, ciepła szarlotka na stoliczku, ciepła i wzruszająca książka na kolanach i gorący mężczyzna obok mnie, którego ostatecznie można jednak zastąpić grzejącym, mruczącym kotem.
Hmm... Na pewno będzie to romantyczny wieczór, w świetle świec, ze wspólną kąpielą wypełnioną bąbelkami, w ręku szampan, truskawki i bita śmietana, My karmiący siebie na wzajem, w tle słychać Bryana Adamsa i Stinga, W powietrzu wyczuwalny zapach róż... My pochłonięci sobą, złączenie w jedność...
Z dala od miasta od ludzi gdzieś w zapomnianym zakątku piaszczystej plaży.
Siedzielibyśmy otuleni kocem z lampka wina w cieple naszych ciał
zasłuchani w szum fal, podziwialibyśmy nasz pierwszy zachód słońca...A Ty patrząc mi prosto w oczy,dobierając słowa, jak na pierwszej naszej randce z dziwną chrypą w głosie poprosiłeś mnie o rękę....A dla mnie jak by czas się zatrzymał,ze łzami w oczach i zawrotami głowy odpowiedziałam....ciekawi co?
-nie powiem,
ale gdzieś nad morzem kiedy wsłuchacie się w szumi fal, może usłyszycie.....radosny śmiech i głośne TAK TAK TAK i będzie to nasz śmiech, radosny śmiech, na całe życie.
Tak właśnie wyglądały idealne walentynki Doroty i Daniela.
-Czas przygotowania: 20 minut
-Czas konsumpcji: cała noc
-Koszt: nie taki wysoki
-Trudność: nie taka duża
-Doznania: niesamowite
-Składniki:
* Łoże róż
* Szampan i kieliszki
* słodkie ciasteczka i czekolada
* Romantyczna muzyka
* Świeczki
* Słodki zapach
-Wykonanie: tuż przed zjawieniem się w domu drugiej połowy
1.W ukryciu przed druga połówką zakradamy się do sypialni i na łóżku rozsypujemy płatki róż
2.Zapalamy świeczki
3.Puszczamy ulubioną romantyczną muzykę.
4. Czekamy na tą ukochaną / ukochanego . Do pokoju zapraszamy niczego nie spodziewającą się osobę i pijemy z Nią / Nim wspólnie szampana , jemy ciasteczka , cieszymy się sobą .
5. Wszystkie inne składniki razem mieszamy i konsumujemy razem całą noc.
6. Doprawiamy do smaku
Smacznego!
2) Ekscytująca wspólna kąpiel - wanna pełna aromatycznej piany, odbijające się w lustrze i płytkach światło świec, drinki na wannie w smukłych szklaneczkach i dwa nagie ciała lgnące do siebie
3) Smakowity erotyczny masaż z użyciem zapachowych olejków na łóżku obsypanym płatkami róż - pozwoli zrelaksować i podniecić wydzielając dodatkowe hormony
4) Uwieńczenie wieczoru czyli mała odmiana - seks w miejscu, w którym nie kochaliśmy się nigdy wcześniej, w sytuacji o której marzyliśmy czyli na łóżku wodnym, wśród płatków kwiatów, woni świec zapachowych i z ulubioną romantyczną muzyką w tle
5) Noc do rana w sennych objęciach ukochanego
Najpierw
Promienie słońca bardzo gorące
Wnet nasze dłonie mocno związały
Wielką czułością serca nęcące
Namiętności na spacer zabrały
Szczęściem dotknięci tak siebie blisko
Czując radosne swoich serc bicie
Rozpalone uczucia ognisko
Płomieniami całujące skrycie
a potem
Serce namiętnie w mej piersi bije
Czy Ty to czujesz moja kochana ?
Otwórz swe usta i zamknij oczy
Będę całował Cię aż do rana.
Rano mój amor z łuku wystrzelił
Strzałą co miłość w Twe serce wniesie
I tylko nie płacz, bo od tej chwili
Każdy poranek radość przyniesie.
Przytul się do mnie moje Kochanie
Chcę na Twej piersi twarz mą położyć
Spojrzeć w Twe oczy dłoń w włosy wplątać
To co nabrzmiało w ciało Twe włożyć.
Nabrzmiały moje wielkie pragnienia
Które uwielbiasz a ja z nimi żyję
Weź je do ręki poczujesz wielkość
Niech z Tobą rozkosz dzisiaj przeżyję
a reszty sami się domyślcie … :)
Jest więc tort, świeczki i inni goście...ale, gdy wszyscy już pójdą, a dzieci już śpią robimy z mężem spokojną posiadówkę, choć krajobraz poimprezowy nie zachęca ;) I flirtujemy, czujemy się jak na randce, wspominamy i planujemy, a wieczór namiętnie kończymy :)
Wszystko wykonane z cudownym zamysłem,
aby się nie tylko ciałem się połączyć,
Ale dwoje ukochanych także dusza złączyć!
Wszystko wieczorem się zaczyna,
Wtedy najlepiej działa strzała kupidyna,
On przygotowuje wieczór i stół zastawia,
Każdy się zastanawia co na nim ustawia,
Biel obrusu i blask brokatu wręcz czaruje,
On wie kiedy człowiek się zakochuje
Na stole zachwycająca fontanna na środku,
On już widzi jak on mówi "Chodź do mnie Kotku",
a dokoła talerzyki z różnymi rarytasami,
banany, truskawki wymieszane z ananasami,
Dodaje czekolady do fontanny czarującej,
już czuje ten smak słodyczy gorącej,
To napój miłosny z czekolady zrobiony,
Amor na jej widok ma wzrok rozanielony,
bo dodał tam tajemnicze mikstury,
Które czynią go w tym zawodzie mistrzem brawury,
A przepis jest taki już go wam pokaże,
On Wam do miłości prawdziwą drogę pokaże:
Aby miłosny napój miał wyrazisty smak i aromatyczny zapach niezbędnych będzie kilka rzeczy, które razem stworzą niezwykłą kompozycję zapachów, uczyć i emocji!
Potrzebny będzie również magiczne zaklęcie, które zaczaruje napój tak aby całe to nieskazitelne uczucie owładnęło tego, kto się go napije!
A więc zacznijmy od przepisu:
Niezbędne rzeczy:
- 1 kobieta
- 1 mężczyzna
- 1 fontanna czekolady,
- 1 czerwona chochla,
- 2 wysokie kryształowe pucharki w czerwone serduszka,
- 2 czerwone słomki.
Niezbędne produkty:
- duże soczyste truskawki,
- Lody czekoladowe,
- śmietana,
- czekoladki Milka w kształcie serc,
- czekolada
Niezbędne uczucia:
- miłość,
- namiętność;
- troska,
- zrozumienie,
- potrzeba siebie,
- szczerość,
- oddanie,
- przywiązanie.
Czar magiczny wraz ze sposobem wykonania:
Dziś wieczorem napój magiczny powstanie,
będą go pić on i ona na Walentynkowe śniadanie,
przypomną sobie o szlachetnym uczuciu miłości,
wraz ze słodkim smakiem przeniknie ich aż do szpiku kości!
Rozpalamy palenisko, a tam brzozowe gałęzisko,
Do fontanny śmietanę wlewamy i szeroko się uśmiechamy
Dodajemy kilka kropel szczerości, napój ten opiera się na miłości,
Dodajemy też szczyptę zrozumienia, tak na prawdę zbliżyć się do siebie trzeba!
Do kryształowych pucharów wrzucamy 2 gałki lodów,
dzięki ich smakowi nie potrzeba tajemnych kodów,
na to gorącą czekoladę z fontanny trzeba powoli przelewać
Można przy tym miłosne piosenki śpiewać!
Do tego wszystkiego wrzucamy 3 słodkie czekoladki,
swoim kształtem przypominają miłość rodzonej matki,
strzepujemy też kilka kropli namiętności,
to one dodadzą nam niezwykłej pewności.
Na sam czubek niezwykłego i smacznego napoju
dajemy pyszną truskawkę, która będzie się nam śnić do znoju.
Gdy już skończymy i napijemy się troszkę,
odejdą od nas uczucia gorzkie,
zastąpi je za to szczerość i oddanie tak ważne uczucia,
Gdy zobaczymy ukochanego dostaniemy w sercu słodkiego kucia!
:)może mąż zechce się przyłączyć w końcu kto powiedział że taniec brzucha zarezerwowany jest dla kobiet. Po tańcu już będziemy tylko smakować czekoladę z wiśniami i popijać szampana i oddawać się rozkoszy..........
Pamiętajmy jednak ,że najważniejsze w oczarowaniu naszego lubego nie są fantazyjne dekoracje, przebieranki, masaże, restauracje i
czekoladki lecz nasza miłość, którą tego właśnie dnia powinniśmy jak najmocniej pokazać to sprawi że wieczór będzie nie zapomniany !!!!
rano wezmę kąpiel z dodatkiem olejku różanego,
wtedy będzie pięknie pachniało me ciało
a jego zmysły rozbudzało.
Po kąpieli kolej na zębów mycie,
aby świeżym oddechem wyszeptać mu skrycie,
że go kocham i będę kochała nad życie!
Gdy już z ust mych blask świeci,
kolej do mamy zawieźć nasze dzieci,
aby w ten dzień nam nie przeszkadzały,
bo tylko my sami chcemy go spędzić cały.
Dzieci w dobrych rękach są,
więc zaczynam z makijażem przygodę swą.
Ciemny cień na oczy?...hmm, na pewno go zauroczy!
Aby me rzęsy były długie i jak wachlarze
to tuszu użyć na pewno się odważę.
I będę na kochanego zalotnie spoglądać,
jak czarująca dama przepięknie wyglądać.
Chcę w ten wieczór mieć jak malinkę słodką minkę,
więc na usta nałożę różową szminkę.
I będę Go całowała...całowała...całowała...
....aż zetrze się pomadka cała.
Na koniec natrę brokatem me ciało,
aby w blasku świec przepięknie się błyszczało.
I to by było na koniec mojego starania...
nie! chwilę!...muszę wyprasować swoje ubrania...
...i jeszcze tak do smaku ;) do kolacji dodać szczyptę AFRODYZJAKU!!!
Gdy tylko mój najdroższy otworzy swe cudne powieki na poduszce obok nie może przeoczyć listu następującej treści:
Najdroższy!!
Erotyka to twór wyobraźni zainspirowanej naszą cielesnością - moją i twoją. Bądźmy dziś erotyczni i postawmy na naturę. Zadbajmy aby nasze ciała naturalnie w harmonii się odnalazły. Nawilżmy nasze ciała naturalnym kosmetykiem, odżywmy je i nakarmy, pozwólmy naszej skórze rozkwitać. Bądźmy eko - naturalni, ciała świadomi i realni. Czyż to nie leży w naszej ludzkiej naturze, żeby zbliżyć się do natury. Bo gra miłosna kochany dąży do eksponowania ciała tak jak nas natura stworzyła. A ciało jest oczom miłe a ustom wyborną uciechą. Do upojnego wieczora.
Twa Ukochana
A wieczorem przygotuję wyśmienitą kolacja w naszych domowych pieleszach, gdzie właściwie zestawione afrodyzjaki i wykwintnie podane rozbudzą w nas prawdziwy wulkan zmysłowości, więc kolacja musi koniecznie mieć charakter ceremonii przed upojną nocą.
Sałatka z selera i jabłek na pewno wzbogaci mój seksapil i potencję mojego oblubieńca.
Co to za kolacja zakochanych bez jędrnych piersi, wiec podam piersi kurczaka w glazurze.
Koniecznie jako przystawkę podam Ostrygi, gdyż mają działanie pobudzające o czym wiedział sam Casanova
Czekolada, zawiera substancje pobudzające, więc nie zabraknie jej na mojej kolacji z ukochanym Kawa waniliowa z odrobiną cynamonu i Czekolada na gorąco z chili i cynamonem zapewnią nam rozkosz zarówno dla podniebienia, jak i dla zmysłów.
Muzyka z wprowadzi nas w dobry nastrój. Zatańczymy Rumbę i Tango w najbardziej żarliwej interpretacji.
Po tak wspaniałej kolacji rozpocznę masaż miłosny zaczynając od pieszczenia głowy. Poprzez delikatne rozcieranie skóry na czole i skroniach, a następnie stopniowe rozszerzanie kolistych ruchów na całą czaszkę, tym sposobem wprawię mojego partnera w stan lekkiego podniecenia, w którym będzie on łaknął dalszych pieszczot, a jednocześnie chętnie odwzajemni moje starania. Potem zacznę masować małżowinę uszną. jest to bardzo wrażliwa sfera erogenna wymagająca szczególnie delikatnego masowania. następnie zacznę masować plecy. Moje ruchy będą płynne, delikatne i stanowcze. A potem...nigdy już mój partner nie zapomni o Walentynkach. Będzie z niecierpliwością odliczał dni w kalendarzu do kolejnego romantycznego wieczoru Walentynkowego.
Naprzeciw nas przejdzie dwoje młodych ludzi - takich, jak my kiedyś.
- Zobacz, jak ładnie babcia z dziadkiem idą za rączkę - odezwie się mężczyzna.
„Też bym tak kiedyś chciała”- pomyśli ona, ale nic nie powie. On pomyśli o tym samym. Ja pomyślę, że strasznie mi dzisiaj w kościach strzyka. Zawsze jednak raźniej, gdy strzyka na dwa głosy.
Pewna Walentynka na kolację w Dniu Walentego swojemu Walentemu Pizzę skomponuje,
chce się podzielić z Ukochanym swoim przeżyciem, bo włoska kuchnia ją ekscytuje.
Weźmie szynkę, pieczarki, pomidorki koktajlowe, sos pomidorowy i do tego papryczki kolorowe.
Na cieście Classica to wszystko rozplanuje, żółtym serem, kukurydzą, oliwkami udekoruje.
Będzie do wyboru sosik czosnkowy i pomidorowy,
gdzie serduszka na pizzy będą sosem czosnkowym rysowane, a wewnątrz czerwonym ketchupem pokolorowane.
Na koniec trochę bazylii ( aspekt zdrowotny ), jeszcze ostatni składnik istotny: zabrać ze sobą Ukochanego Walentego.
Jaka jest wierszyka treść... kawał smacznej pizzy mój Ukochany na kolację 14 lutego chciałby zjeść !
Tak więc weźmie kawałek pizzy w swe dłonie, rozpaloną i pachnącą po kawałku Walentynka i Walenty wchłonie.
Smakiem będzie Walenty się rozkoszować i słów pięknych Walentynce nie będzie ujmować.
gdyż takie przeżycie Walentynkowe z pizzą od swej Walentynki jest nadzwyczaj wyjątkowe :)
Zaprosić mnie może gdziekolwiek, lepiej żeby się nie wykosztowywał specjalnie na jakieś sztywne miejsca typu restauracja, bo będzie niezręcznie i nudno. Coś pomysłowego i luźnego.Zachowywać winien się najlepiej kulturalnie, wesoło, otwarcie i mile, żebym nie czuła się jak na rozmowie o pracę, ale fajnym spotkaniu z równie fajnym człowiekiem. Cwaniactwo, preparowana pewność siebie i popisy są mało pożądane, za to naturalność i kultywowanie nieśmiertelnych zasad gentlemana- a i owszem. Później kto w ie.. :)
Osobiście dla mnie taki idealny wieczór to nic innego jak prezent z butelką coli i paczką chipsów. A co ma być tym prezentem? Oczywiście dobra książka. Może mało to romantyczne, ale dla mnie idealne Walentynki to czas spędzony z ukochanym mężem przy czytaniu książki.
Mój idealny wieczór walentynkowy: Ja i mój maż szeptajacy sobie nawzajem czułe słówka tak jak w dniu kiedy sie poznalismy tez byl 14 luty dokladnie 4 lata temu, wspólne wyjscie do kina jedzenie popcornu i nachos :-)a po powrocie droga do domu usłana różami i romantyczna kolacja przy swiecach szczere i czułe pocałunki przy różanym Carlo Rosi. Po kolacji mąż zrobiłby mi masaż odprężajacy mnie ze stresu i od codziennosci zycia codziennego potem czekaloby nas łóżko usłane różami i wokol mnostwo swieczek
KOCHAM MOJEGO MEZA Z CALEGO SERCA xxxxxxxx
Mój idealny wieczór walentynkowy hmmm....
Byłoby bardzo miło gdyby ta kolacja odbyła się w jakimś zacisznym hoteliku , z dala od miasta a jeszcze lepiej jak by był tam kominek i nastrój stworzony w pokoiku.
Ja w zmysłowej , czerwonej bieliźnie, świece na stole i romantyczna kolacja we dwoje. Mój mąż wchodzi z kwiatami ( czerwone róże) skąpo,ale seksownie ubrany . Po kolacyjce z lampką szampana ( najlepiej z truskawkami) lądujemy w jacuzzi i relaksujemy się przy muzyczce, a potem zajmujemy się sobą i spędzamy upojne chwile.
Chciałabym to przezyć...
Mój pomysł na najbardziej wyjątkowy romantyczny wieczór walentynkowy to wieczór w pijalni czeklady przy uroczej czekoladowej fontannie.
Oboje z Ukochanym wręcz uwielbiamy czekoladę jesteśmy jej wielkimi fanami a wiadomo, że czekolada wyraźnie wpływa na poprawę nastroju, co ma bezpośredni wpływ na naszą ochotę jak i na zmysłową miłość ;).
Dlatego chciałabym w tym wyjątkowym dniu mieć na sobie cudowną sukienkę w kolorze czekolady a mój partner miałby na sobie smoking w równie pięknej czekoladowej odsłonie.
Pijalnia wypełniona czekoladowymi serduszkami - jasna i przestronna z uroczą fontanną - tworzyłaby romantyczny klimat w tym wyjątkowym dniu.
Z dala z głośników roznosiłaby się piosenka Kasi Klich pt. "Czekolada"... wspaniała nastrojowa muzyka, która w pełni owładnęłaby nami.
Na naszym stoliku czekoladowa róża, pyszne pralinki rozpływające się w ustach, które koiłyby nasze podniebienia i wyjątkowo energetyzujący napój z gorącej czekolady - rozkosz smaku w środku zimy... to mój pomysł na romantyczny wieczór walentynkowy. Wiem, że oboje po takim wieczorze zapragnęlibyśmy tylko jeszcze domowego SPA w naszej zacisznej łazience w kolorze czekolady z dodatkiem cudownego olejku czekoladowego, który w pełni poruszyłby nasze zmysłynaj, na koniec sypialnia gdzie swoją nową zmysłową bielizną oczarowałabym swojego Ukochanego czyniąc ten dzień jeszcze bardziej wyjątkowym i niezapomnianym :).
W idealny wieczór walentynkowy,
Szalone pomysły przychodzą nam do głowy,
W końcu w jedyny taki wieczór w roku,
Muszą nam błyszczeć iskierki w oku.
Świeczki rozstawione dają jasny blask,
Mamy wiele czasu i nie czekamy na brzask,
Cieszymy się sobą, wspólnymi chwilami,
Romantyczny nastrój jest od początku z nami.
Cudowna kolacja pieści nasze podniebienia,
Afrodyzjaki nie mają z nami dużo do zrobienia,
Patrzymy sobie w oczy, trzymamy się za ręce,
Niczego nam już nie potrzeba więcej.
W tle słychać muzykę, delikatną i romantyczną,
Kadzidełka wprowadzają atmosferę eteryczną,
Olejki do masażu pobudzają nasze zmysły,
Sztuczne ognie swoimi iskierkami rozprysły.
Masaż rozluźnia nasze ciała i rozgrzewa skórę,
Temperatura w sypialni wyraźnie idzie w górę,
Prezentacja bielizny robi na ukochanym wrażenie,
Skupia on na mnie nieustannie swoje spojrzenie.
Eksplozja miłości, fascynacji i czułości,
Powiodła nas na wyżyny namiętności,
Taki wieczór walentynkowy jest dla mnie idealny,
Bo oboje wiemy, że na pewno nie jest powtarzalny.
Siedzę na tarasie bambusowej chaty.
Przede mną rozciaga się szmaragdowo-błękitny ocean. Jest Piękny!
Nucąc słowa mojej ulubionej piosenki:
,,Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie jutra słodki smak.
Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie słońce dla nas wschodzi.
Zabiorę Cię właśnie tam gdzie, szczęściu nic nie grozi (..) "
Zamykam oczy i zaczyna się niezapomniana przygoda.
Wyciągam dłoń w kierunku rosnącego obok egzotycznego drzewka.
Mam ! To Papaja, soczyście słodka, eksycytująca smakowo.
Słodki kosmetyk-sprawi że poczuję się piękna i zostanę Miss ,,TOJA KOBIETA"!:)
Otwieram leniwie oczy i dostrzegam tuż nad moją głową pięknego,
dorodnego ananasa. Leży na puszystej różowej chmurce. Sięgam ręką .
O i już go mam! Złocisty ananas, to sama słodycz. Jest słodki jak pocałunek mojego
super faceta! Ekstaza, rozkosz, pieszczota dla moich zmysłów.
Wyjątkowy, niepowtarzalny, delikatny zapach działa na mnie kojąco, jak
afrodyzjak. Niespodziewanie zjawia się nieziemsko przystojny ratownik. Jest boski...
Okazuje się, że jest moim mężem, który pojechał w świat do pracy i
zmienił się nie do poznania.
Podaje mi kokosową czarkę wypełnioną aromatycznym drinkiem.
Marzyłam o tym od dawna! Mmmm...czuję się, jak księżniczka w owocowym
SPA.Kolacja? Brzmi zachęcająco. Nad brzegiem morza? Przy blasku księżyca?
w cieniu wielkiej palmy, morze szumi nam romantycznie,
na stoliczku obok stoi butelka szampana i kolacja złożona z owoców morza.
Ja mam na sobie kuszący kostium , podkreślający moje walory i kobiecość.
Jestem tylko Ja i On i niezapomniane chwile rozkoszy i upragnionych
pocałunków...w pewnej chwili mój Romeo niespodziewanie
zakłada mi pierścionek na palec i czule szepcze do uszka,,
Justynko czy wyjdziesz za mnie?
-Oh tak!!!Jestem Tylko Twoja na wieki... KOCHAM CIĘ!:)
Niech ta chwila trwa wiecznie!
A na deser ? Kąpiel w morzu kokosowego mleka!
Wpatrzeni w siebie,zakochani....Kochamy się plaży przy blasku księżyca,
zasypiamy słysząc bicie swoich serc i wiemy, że biją one właśnie dla siebie.
Moim wewnętrznym okiem, dostrzegam okruchy niedalekiej przyszłości.
Kochanie widzisz? zaręczyny spędzamy na Karaibach ...
Widzę to wyraźnie! A może to tylko takie wrażenie ? Chyba jednak tam
jesteśmy :)
____¶¶¶¶¶¶______¶¶¶¶¶¶
__¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶__¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
_¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶____¶¶¶¶
¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶____¶¶¶¶
¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶__¶¶¶¶¶
¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶ _¶¶¶¶¶
_¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
___¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
_____¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
_______¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
_________¶¶¶¶¶¶¶¶
___________¶¶¶¶
____________¶¶
_____________¶
____________¶
Mój idealny wieczór walentynkowy
Walentynki to wyjątkowe święto, które sprzyja budowaniu atmosfery wyjątkowości naszego 25 - letniego związku. W natłoku codziennych obowiązków bardzo często brakuje nam czasu tak zwyczajnie dla siebie. I gdy przychodzi ten dzień staramy się wnieść do naszego życia, przynajmniej na wieczór trochę 'królewskiej ekstrawagancji” z odrobiną szaleństwa. Czujemy się kochankami z Werony. Przy pięknej oprawie wnętrza i romantycznej muzyce mój Romeo, zaprasza mnie na aromatyczny Spacer Kochanków, czyli romantyczną kolację zakrapianą herbatką i nie tylko..
Przypomina mi o naszej miłości, trochę zakurzonej ale nadal wielkiej, serwując serce nie tylko na dłoni ale i serce na talerzu. Dania proste ale dla nas wyjątkowe tworzące historię naszej miłości. Oto one:
Historia pewnej miłości
Spotkanie dwóch spojrzeń czyli afrodyzjak z krewetek w sosie słodko - kwaśnym
Czara rozkoszy czyli warzywa w bulionie z dodatkiem świeżych ziół
Namiętność Julii - bukiet kruchych sałat z awokado i pikantną pomarańczą
Tajemnica Werony - Rolada z cielęciny serwowana z pieczonymi ziemniakami
Romantyczny przekładaniec - Tiramisu
Nieśmiały pocałunek - Szampan Giarola z truskawką (z włoskiej prowincji Werona, a więc z miejsca szczególnego dla zakochanych)
I obowiązkowo Spacer Kochanków to pobudzająca zmysły, czarna herbata o śmietankowo-truskawkowym smaku i słodkim walentynkowym atucie, jakim jest dodatek czerwonych cukrowych serduszek, które nadają herbacie wyjątkowy charakter doskonale podkreślający urok tego wieczoru - prawdziwy eliksir miłości.
Całość zaś uzupełniają kuszące spojrzenia, anielskie westchnienia, gorące pragnienia i sterta albumowych zdjęć robionych na przestrzeni minionych lat, które mijają bezpowrotnie jedynie nasza MIŁOŚĆ jest wciąż ta sama szalona, gorąca i nieokiełznana… A cała uczta jest balsamem dla duszy i rozkoszą dla podniebienia, która pozostawia po sobie cudowne, wyjątkowe, magiczne wspomnienia:)
W ten najpiękniejszy z pięknych dni, kiedy nieśmiało wschodzi słońce,
Ty delikatnie budzisz mnie, już czuję usta Twe gorące.
Na talerzyku bilet lśni, złoconym drukiem zapisany,
I klucz do tajemniczych drzwi. Ty wiesz, do których, Mój Kochany…
Więc ubieramy szybko się, i wychodzimy wpół objęci,
Wyraźnie magię wokół czuć, płyniemy w magii tej zaklęci.
Bilet prowadzi do tych wrót, co zawsze mnie intrygowały,
Bramę otwiera Anioł Stróż, niezwykły w blasku swojej chwały.
Korytarzyków krętych moc prowadzi nas ku nieznanemu,
Adrenalina pali mnie, lecz ufam Memu Najdroższemu…
Wnet wyrastają dziwne drzwi, na klucz zamknięte przed wścibskimi,
Ja wiem, że zaraz wejdę tam, zobaczę, co jest tuż za nimi.
Klucz gładko się obraca w drzwiach, i własnym oczom nie dowierzam.
Dziecięcy pokój bielą lśni, zegar cichutko czas odmierza.
Po mych policzkach płyną łzy, szczęście przepełnia moje ciało.
Wiem, że Ty także czujesz to. Chcę, żeby dzisiaj TO się stało.
Wracamy szybko, aby nic tej wzniosłej chwili nie przerwało,
Gdy cud poczęcia iści się, by to opisać - słów jest mało…
wyobrażam sobie tak
wieczór - czyli rozumiem już po kolacji. na pewno przgtuje jakis deser z afrodyzjakiem, np. krem morelowy z mleczkiem pszczelim !!!!!!! po deserku zaplanuje jakis fajny filmik pół romantyk, żeby mój mąz sie nie nudził. Po maratonie filmowym czas na wspólną kąpiel a po kapieli oczywiscie piekna czerwona sexi bielizna i gasimy światło , zapalmy lampeczkę i ............................. chyba nie musze pisać co dalej
REŻYSERIA: Sylwia Bomba
CZAS AKCJI: 14 LUTEGO 2012 roku
MIEJSCE AKCJI: Hawana (KUBA)
W ROLI GŁÓWNEJ: Sylwia Bomba, Enrique Eduardo Perez
AKCJA: W Walentynkowy dzień wszyscy spieszą się do domów by spędzić wyjątkowy dzień z ukochaną osobą.W swoim pustym mieszkaniu Sylwia siedzi samotnie, obserwując przez okno zakochane pary, które spacerują po ulicy. Postanawia nie rozżalać się nad sobą i wychodzi na miasto. Słyszy głośny dźwięk muzyki, który zaprowadza ją do szkoły tańca "Salsa". Niepewnym krokiem wstępuje do niego i zauważa czarującego mężczyznę, który jak się okazuje jest instruktorem tańca. Enrique Eduardo Perez wyskoki, brunet z ciemnymi lokami o egzotycznej urodzie, okazuje swoje zainteresowanie dziewczyną i zaprasza ją na kolację. Jak się okazuje sam wiedzie samotne życie, a pracuje dlatego by nie odczuwać samotności. Po długim zastanowieniu Sylwia zgadza się na spędzenie Walentynek z nieznajomym.Szybko udaje się do domu, ubiera czerwoną, zmysłową sukienkę oraz sexy bieliznę (ze Świata Bielizny) . Pod budynkiem czeka już Enrique. Zabiera dziewczynę do szkoły tańca. Na miejscu czeka już pięknie przyozdobiony stół. Wokół rozciągnięte są łańcuchy z kolorowych serc, a w powietrzu unosi się zapach róż. Dziewczyna nie wierzy własnym oczom. Tancerz włącza muzykę i zaprasza Sylwię do tańca. Razem w rytmie salsy tańczą całą noc. Ten zmysłowy i ognisty taniec połączył ich na całe życie. Wieczór Walentynkowy był najbardziej wyjątkowym wieczorem dla zakochanych.
Wymarzony wieczór Walentynkowy, o którym w głębi serca marzę miałby miejsce w egzotycznym, ciepłym kraju takim jak Kenia. Od dawna ten Czarny Ląd mnie fascynuje, dlatego chciałabym spędzić wyjątkowy dzień jakim są Walentynki właśnie w tym miejscu. Najpierw udałabym się z moim chłopakiem (który pochodzi z Afryki) do wioski Masajów. Odzialiby nas w tradycyjne Masajskie stroje oraz kolorową, ręcznie robioną biżuterię. Wraz z chłopakiem udalibyśmy się na wysoką górę Kilimandżaro, gdzie czekałaby na nas kolacja ze świecami. Przy ostatnich promieniach słońca chowającego się rozległą sawanną, gdzie pędzą dzikie zwierzęta wypilibyśmy wytrawne wino oraz egzotyczne drinki. Razem podziwialibyśmy uroki tego wyjątkowego miejsca.
Na koniec wypuścilibyśmy w niebo 2 lampiony w kształcie serca, symbolizujące naszą miłość. Poszybowałby one w niebo. Byłby to znak prawdziwej, gorącej miłości, która trwać będzie już na zawsze.
Ciiiiiii...... reszta szczegółów to słodka tajemnica :)
Zajmuję się wystrojem pokoju, tzn.przyćmione czerwono-czarne światła, tu i ówdzie czerwono-czarne różnego rodzaju dekoracje, na stole czerwony obrus i czarny serwis stołowy (taki właśnie posiadam) i wazon na kwiaty, wiem że przyniesie je ON. Oczywiście przygotowane smaczne przekąski, Walentynkowe słodkości i w lodówce chłodzi się, mój ulubiony, szampan.
Ja wkładam na siebie czerwoną koszulkę i takie majteczki model Hannah, na to kimono model Maggie white and pink. Do tego wyrazista biżuteria w kolorze ciemno-zielonym, to taki mój amuletowy kolor. Na nogach również zielone szpilki.
Wchodzi ON podaje mi kwiaty, które natychmiast wstawiam do wazonu, aby tworzyły aurę przy stole. Wymieniamy się prezentami, jednocześnie obdarzając się namiętnymi pocałunkami.
Zapraszam GO na małą ucztę, strzela szampan i świętujemy przy stole.
Po kolejnej lampce szampana i wymianie gorących spojrzeń oraz wyjątkowych w tym dniu słów, ja przestaję być słodką, grzeczniutką
dziewczynką w kimonie white and pink. Zrzucam kimono, wyprężam ciało w kokieteryjnym komplecie Hannah i wtedy ON pożera mnie swoją pożądliwością, namiętnością, miłością do utraty tchu.
Tak sobie wyobrażam wieczór Walentynkowy, miłość w słowach, miłość w kwiatach, miłość w prezentach, miłość w nas. Bo Walentynki to wyłącznie Miłości czas.
Idealny wieczór walentynkowy wyobrażam sobie jako wieczór pełen ekscytacji, wzajemnej adoracji, niezapomnianych uniesień i niewypowiedzianych słów - tak że aż się przeleje ;) A wszystko to okraszone magicznymi spojrzeniami, które powodują ten dreszczyk emocji.... Kolacja we dwoje choćby w domowym zaciszu, lampka czerwonego wina przy blasku świec pełnych aromatycznej woni.
Wzajemna fascynacja... urocze wypieki na twarzy.... i wreszcie wyszeptane: KOCHAM CIĘ!. Czy można chcieć czegoś więcej?
Hmmm, można zatracić się w ramionach ukochanego, otulić jego ciepełkiem... To tak niewiele,,,, a jednak.
Najromantyczniejszy wieczór walentynkowy,
Chciałabym jak każdy , by był wyjątkowy,
By ukochany przyszedł do mnie z bukietem róż,
By Nasz wieczór był jednością dusz,
By ten dzień już na zawsze w mej pamięci tkwił,
By wyznał mi wielką miłość , aż do końca swych dni,
By nałożył pierścionek , na mój palec serdeczny,
I by nasz zwiazek był długowieczny,
By romantyczna kolacja była w blasku swiec,
Takie piękne, romantyczne i niezapomniane Walentynki chciałabym mieć.
Wieczór Walentynkowy idealny
jest niestety nierealny
bo wieczór na tarasie słonecznym mi się marzy
ale w lutym to się nie zdaży
niestety luty to miesiąc bardzo chłodny
ja wolę czas swobodny
pełen ciepła i słońca
w taki dzień mogę świętować i kochać się bez końca
może kiedyś na jakieś ciepłe wyspy w lutym wyjedziemy
i tam walentynki świętować będziemy
teraz ciepły kominek nam pozostaje
też romantyczny, przyznaję
lecz seksowna bielizna odpada
kiedy zimno do domu się wkrada
i z zimna zębami dzwonię
takim widokiem namiętność wygonię
dlatego muzyki ulubionej ,romantycznej posłuchamy
i pod ciepłym kocykiem się poprzytulamy
dzieci do babci podrzucimy
i chwilą sam na sam się nacieszymy
lekka kolacja i słodki deserek
wino zapali w oczach milion iskierek
o piękny wieczór wspomnienia wzbogacimy
i w miłości się zatracimy.
wracam po pracy do domu juz w przedpokoju unosi się zapach wanili, wchodzę dalej do pokoju, a w nim mnóstwo pięknych wysokich białych róż pousatwianych w smukłych wazonach.
Na kanapie siedzi mój ukochany mąż w jego dłoni miesci się maleńki kluczyk, ten kluczyk pasuje do jednego z pudełeczek leżących na stole, mogę wybrać tylko jedno.....wybieram to po stronie lewej a w nim termin naszego ślubu koscielnego. łzy szczęścia płyną po twarzy...dwa pozostałe pudełeczka nie mają już znaczenia. Być może ich zawartość będzie mozna wykorzystać podczas kolejnych świat walentynkowych.
Idealny wieczór Walentynkowy z idealnym pomysłem,
Wszystko wykonane z cudownym zamysłem,
aby się nie tylko ciałem się połączyć,
Ale dwoje ukochanych także dusza złączyć!
Wszystko wieczorem się zaczyna,
Wtedy najlepiej działa strzała kupidyna,
On przygotowuje wieczór i stół zastawia,
Każdy się zastanawia co na nim ustawia,
Biel obrusu i blask brokatu wręcz czaruje,
On wie kiedy człowiek się zakochuje
Na stole zachwycająca fontanna na środku,
On już widzi jak on mówi "Chodź do mnie Kotku",
a dokoła talerzyki z różnymi rarytasami,
banany, truskawki wymieszane z ananasami,
Dodaje czekolady do fontanny czarującej,
już czuje ten smak słodyczy gorącej,
To napój miłosny z czekolady zrobiony,
Amor na jej widok ma wzrok rozanielony,
bo dodał tam tajemnicze mikstury,
Które czynią go w tym zawodzie mistrzem brawury,
A przepis jest taki już go wam pokaże,
On Wam do miłości prawdziwą drogę pokaże:
Aby miłosny napój miał wyrazisty smak i aromatyczny zapach niezbędnych będzie kilka rzeczy, które razem stworzą niezwykłą kompozycję zapachów, uczyć i emocji!
Potrzebny będzie również magiczne zaklęcie, które zaczaruje napój tak aby całe to nieskazitelne uczucie owładnęło tego, kto się go napije!
A więc zacznijmy od przepisu:
Niezbędne rzeczy:
- 1 kobieta
- 1 mężczyzna
- 1 fontanna czekolady,
- 1 czerwona chochla,
- 2 wysokie kryształowe pucharki w czerwone serduszka,
- 2 czerwone słomki.
Niezbędne produkty:
- duże soczyste truskawki,
- Lody czekoladowe,
- śmietana,
- czekoladki Milka w kształcie serc,
- czekolada
Niezbędne uczucia:
- miłość,
- namiętność;
- troska,
- zrozumienie,
- potrzeba siebie,
- szczerość,
- oddanie,
- przywiązanie.
Czar magiczny wraz ze sposobem wykonania:
Dziś wieczorem napój magiczny powstanie,
będą go pić on i ona na Walentynkowe śniadanie,
przypomną sobie o szlachetnym uczuciu miłości,
wraz ze słodkim smakiem przeniknie ich aż do szpiku kości!
Rozpalamy palenisko, a tam brzozowe gałęzisko,
Do fontanny śmietanę wlewamy i szeroko się uśmiechamy
Dodajemy kilka kropel szczerości, napój ten opiera się na miłości,
Dodajemy też szczyptę zrozumienia, tak na prawdę zbliżyć się do siebie trzeba!
Do kryształowych pucharów wrzucamy 2 gałki lodów,
dzięki ich smakowi nie potrzeba tajemnych kodów,
na to gorącą czekoladę z fontanny trzeba powoli przelewać
Można przy tym miłosne piosenki śpiewać!
Do tego wszystkiego wrzucamy 3 słodkie czekoladki,
swoim kształtem przypominają miłość rodzonej matki,
strzepujemy też kilka kropli namiętności,
to one dodadzą nam niezwykłej pewności.
Na sam czubek niezwykłego i smacznego napoju
dajemy pyszną truskawkę, która będzie się nam śnić do znoju.
Gdy już skończymy i napijemy się troszkę,
odejdą od nas uczucia gorzkie,
zastąpi je za to szczerość i oddanie tak ważne uczucia,
Gdy zobaczymy ukochanego dostaniemy w sercu słodkiego kucia!
A po zaznaniu cudownych ze stołu rarytasów,
Czas rzucić na bok ciężar wysokich obcasów,
Poddać się przyjemności w ramionach lubego,
i zatańczyć z nim Az do upadłego,
tańce szybkie i te powolniutkie,
jednak będą one naprawdę króciutkie,
Bo mój luby pocałunek na ustach mych złoży,
I nagle nas oboje sen cudowny zmorzy,
A co w Mej alkowie będzie się działo,
Tego już Wam nie zdradzę - powiem nieśmiało,
Jednak iskry polecą od uczucia mocy,
Najlepszy wieczór po nieprzespanej nocy!
Miejsce: sypialnia w karmazynowym, paryskim kolorze,sceneria jak z Moulin Rouge, porozrzucane podwiązki, wielkie zasłony na łóżku i delikatna beżowa pościel, która łagodzi intensywny kolor sypialni i zdejmuje ciężkość z zasłon. Wielkie łózko, na drewnianych, sosnowych nogach.
Dom znajduje się na górskiej połoninie, blisko bieszczadzkiego szklaku.
Z głosników sączy się łagodna muzyka Sade, która rozdaje kochankom, którzy utoną w malinowym chruśniaku „Kiss of life”. Na sypialnianym stoliku leży bita śmietana, dla słodkości maliny, dla pikanterii pieprz Cayenne i afrodyzjaki: kardamon w parze z cynamonem, dla mirażu temperaturowego: lód w kostkach. Pokój wypełnia strużka czerwonego światła, która odkrywa, by co innego ukryć. Gra świateł w darze tajemniczości.
Czas: 14 luty. Księżyc już uchyla nieba gwiazdom, jest pełnia, nieboskłon ukwiecony przez rój gwiazd.
Ja: czarna koronkowa bielizna ze światabielizny, czerwone podwiązki i włosy wysoko zawiązane czerwonymi kokardami.
On: z męskimi umięśnionymi jak Midas łydkami, w bokserkach czeka na łózku, aż zjawi się Afrodyta i zrobią razem zatrzęsienie ziemi, by skąpać się w boskiej duchowej ambrozji.
Akcja: Wychodzę z łazienki, przechadzam się kocim ruchem po pokoju,raz ujawniając swoją ponętność, by znów schować się w zaciemnionych miejscach pokoju. Jest wydzielona strefa. Przez najbliższe 15 minut nie może do mnie zbliżyć. Rozkosz wnika mu w kanaliki
nerwowe, płynąc szybkim strumieniem do mózgu.Ściągam podwiązki, uruchamiam biodra i wykonuje powolny,orientalny taniec.
Kłade bitą śmietanę na jego nosie. Maczamy palce w fontannie z czekolady. Mierzę go wzrokiem i śmieję się diabelsko.
Żadna skala Richtera nie będzie w stanie zmierzyć natężenia tego trzęsienia ziemi, które zdarzy się chwile później. Meteoryty się spalą,ziemia rozstępi, a z nieba poleci złoty deszcz.
Co dzieję się dalej? Tą opowieść będzie już dalej snuć pościel…
Mężczyzna przyjeżdża po swoją wybrankę, zawiązuje jej oczy aksamitną wstążką. Jadą w miejsce gdzie się poznali. On ściąga jej z oczu wstążkę, do okola zapachowe świece i rozsypane płatki róż. Romantyczna kolacja we dwoje, wspomnienia. Po czym mężczyzna wyciąga pierścionek, klęka i pyta "Czy chcesz spędzić ze mną kolejne Walentyni i wszystkie do końca życia ale jako moja żona? "
Walentynki połączone z najważniejszym wydarzeniem:)
Są trzy rzeczy na tym świecie które doprowadzają mnie do ekstazy - buty, jedzenie i ... mężczyźni! Więc te trzy składniki są podstawą sukcesu moich walentynek i myślę , że można łączyć je dowolnie ale ja już napisałam w swojej głowie swój scenariusz z obsadzonymi rolami!
W roli drugoplanowej występują czerwone niebotyczne szpilki na moich stopach czyniąc moje nogi długimi do samego nieba i sprawiającymi , że poruszam się zmysłowo , kołysząc biodrami niczym królowa burleski. Kiedyś Marilyn Monroe miała na sobie kilka kropel Chanel N°5 tak i ja w walentynkowy wieczór pragnę mieć na sobie tylko szpilki.
W roli głównej - mój mężczyzna , najlepiej nagi, bo ten widok rozpala moje zmysły i przede wszystkim apetyt... i dlatego potrzebna jest reszta obsady, aby była gra wstępna bo inaczej schrupałabym go od razu! Więc w pozostałych rolach wystąpią smakołyki ... odegramy kultową scenę z filmu "9 i pół tygodnia" i będziemy się karmić przy lodówce wszystkim tym co w niej znajdziemy! Obleję go zimnym szampanem, i następnie go z niego zliżę a on zrobi mi masaż zimnymi kostkami lodu, nakarmi mnie truskawkami i posmaruje usta miodem by rozkoszować się najsłodszym pocałunkiem... a gdy lodówka zrobi się pusta zaczniemy smakować własnych ciał :)
WALENTYNKI NA OWOCOWĄ NUTĘ,
Uwielbiam owoce, a moją ulubioną porą roku jest wiosna, kiedy wybór owoców jest ogromny. Niestety Walentynki są zimą i to w tym roku niezwykle mroźną. Dlatego chciałbym, by mój wymarzony wieczór walentynkowy niósł ze sobą wiosnę, Dominowałoby więc owocowe menu i wiosenny wystrojem. Duża ilość kwiatów w jasnym, przestronnym pomieszczeniu, pachnącym łąką, co poprawiłaby mi nastrój i pozwoliłaby przenieść się choć na chwilę, jakby w inny wymiar. Wymiar wiosenny.
Stół powinien być nakryty obrusem w słonecznym kolorze, a na nim porozsiewane płatki kwiatów. Na stole może stać donica z zieloną, ozdobną trawką i różnorodne kwiaty w wazonach. Zastawa najlepiej jakby również była przyozdobiona wzorem kwiatowym. Wszystkie dania przybrane bądź główkami kwiatów, bądź ozdobnie wyciętymi w formie kwiatów warzywami. Każdy kelner obowiązkowo kwiatek przypięty do surdutu. Na przywitanie moja dostałaby koszyk dojrzałych i soczystych brzoskwiń. A z głośników roznosiłby się, zamiast romantycznych piosenek, o wiele bardziej romantyczny śpiew ptaków. Płyta z odgłosami lasu byłaby idealna.
Taka kolacja na pewno sprawiłaby, że w moim sercu choć na ten moment zakwitłaby wiosna. Tak jak zawsze kwitnie we mnie w maju. I ja sama też rozkwitłaby tak, jak zawsze rozkwitam na wiosnę. Walentynki w maju? Czemu nie?!
Mój idealny wieczór walentynkowy
Każdego dna możemy wyrażać miłość swojej połówce. Jednak w dniu św. Walentego w wyjątkowy i szczególny sposób możemy powiedzieć swojemu ukochanemu jak bardzo go kochamy i jak bardzo jest dla nas ważny. Mój idealny wieczór walentynkowy to marzenie, mała fantazja, która może w przyszłości stanie się realna rzeczywistością. Wyobrażam sobie, jak wychodzę z pracy mój ukochany czeka już na mnie przy drzwiach. Witając mnie pięknym i szczerym uśmiechem, obdarowuje mnie pocałunkiem i wręcza małą różyczkę. Po czym prosi, abym wsiadła do samochodu i uważnie go słuchała. W momencie kiedy zapinam pasy bezpieczeństwa wyciąga ciemna chustę i prosi, abym pozwoliła sobie ją zawiązać na oczach. Niczego się nie spodziewając, posłusznie zawiązuję chustę i składam pocałunek na jego ustach. Słyszę jak odpala silnik samochodu i włącza radio z nastrojową muzyką. Czuję jak mijamy miasto, ponieważ dźwięki z zewnątrz są coraz bardziej ciche. Podróż trwa około godziny. Kidy czuje ,że się zatrzymaliśmy, chcę zdjąć chustę z oczu jednak ukochany prosi, abym zaczekała jeszcze chwilkę. Krząta się za tylnym siedzeniem samochodu i coś wyciąga. Po chwili otwiera mi drzwi, rozpina pasy i pomaga wstać. Nadal nic nie widzę, nawet nie chcę podgadywać. Czuję ziemię pod stopami i znajomy zapach. Ukochany kazał mi na chwilę się zatrzymać, poczekać i nie ruszać. Kolejny raz jestem posłuszna i czuje jak ukochany odchodzi , zostawiając mnie samą. Po kilku minutach podchodzi do mnie całuje namiętnie zdejmuje chustkę. Oczom własnym nie wierzę, że zabrał mnie nad zalew. Nasz zalew na którym po raz pierwszy wyznaliśmy sobie miłość. Zalew ten znajduje się blisko mojego rodzinnego domu. Przyjeżdżaliśmy tutaj jedynie w okresie letnim. Dziś jest chłodno, ale nie ma śniegu. Widzę wodę i piękna łunę słońca nad niebem. Ukochany zabiera mnie kawałek dalej. Dostrzegam mały stolik, dwa krzesła i ledwo palące się świece. Choć jest zimno ja nie czuje chłodu. Wyciąga z kszyka termos z grzanym winem. W naczyniach , które zatrzymują ciepło wyciąga posiłek. Układa wszystko delikatnie na stoliczku. Jemy i rozmawiamy popijając ciepłe winko. Atmosfera jest idealna. Jesteśmy szczęśliwi i zakochani. Tak chciałabym spędzić walentynki.
Piątek 13 ... niech mi ktoś teraz udowodni że to nie jest pechowa data. Jutro Walentynki, które miałam spędzić z nowo poznanym chłopakiem ... dosłownie polski Nicolas Cage . A tu rano w pracy szef wyskakuje z niespodzianką, według niego miłą bo udało mu się załatwić dla mnie wyjazd na szkolenie do Karpacza, wszystko pięknie tylko czemu akurat ten weekend. Niestety jestem tu nowa więc nie wypada odmówić.
Wyjazd o 22:30 z Gdyni Głównej pociągiem. Nie dość że cała noc w drodze to jeszcze bezpośrednio po dotarciu zaczyna się szkolenie, więc nie zdążę się odświeżyć po podróży. Mojej sympatii przekazałam złe wieści i podałam gdzie będę mieszkać ... jakiś pensjonat z trójką innych „szczęśliwców”.
Godzina wyjazdu, pogoda kiepska, deszcz i zimno, idealnie pasuje do dzisiejszego dnia. Ciekawe co przyniesie podróż? Pożegnanie z Tomkiem, namiętny pocałunek na do widzenia i zapewnienie z jego ust iż nadrobimy jutrzejszy dzień.
Sobota 14 lutego. O godzi 8:30 dotarłam na miejsce, zostało 30min do rozpoczęcia szkolenia. Taxi i zaraz będę na miejscu. Na szczęście w pociągu udało mi się wypocząć. Po ośmiu godzinach w końcu koniec, teraz do pensjonatu zameldować się, odświeżyć - pewnie nie będą mieli wanny - i czekać na telefon od niego.
Pogoda cudowna, prószy śnieg, nie jest za zimno, gdzieniegdzie zza chmur przebija się światło pełni księżyca. Jest przyjemnie, idealne miejsce na spotkaniu z ukochanym. Niestety dobra passa nie mogła trwać wiecznie, po dotarciu do pensjonatu i próbie zameldowania nieprzyjemne słowa cisną się na usta, okazuje się, iż nie ma dla mnie miejsca - Przepraszam, nastąpiła jakaś pomyłka. Możemy zaproponować Pani miejsce w osobnym domku o trochę niższym standardzie - co mi zostało, przecież nie będę szukać teraz łóżka ani spać w korytarzu, biorę.
Pani recepcjonistka dała mi klucze i pokazała kierunek w którym mam iść jakieś 200m przez młody lasek. Idę, śniegu coraz więcej, sięga za kostki, Ja przedzieram się pod górkę przez krzaki - ręce opadają. Po przebyciu 2/3 drogi zza drzewek wyłania się światło, ciepłej barwy, jakby ogień. Po chwili wkraczam na polanę, światło okazuje się dawać ustawione wzdłuż ścieżki pochodnie, w odległości 50m widać domek, piękny z drewnianych bali, ładnie ośnieżony. Dosłownie taki w jakim chciała bym zamieszkać. W głowie rodzą się nowe myśli, o co chodzi, pomyliłam drogę, to nie może być ten domek. Idę dalej, gdy zbliżam się coraz bliżej na dróżce zauważam czerwone plamki, jest ich coraz więcej, schylam się by przyjrzeć się lepiej - to są płatki róż - gdzie ja jestem? Cała droga do drzwi domku usłana jest płatkami, wchodzę po schodkach, staję przed drzwiami. Na nich kartka: „Olu o nic nie pytaj, niech różany dywan Cię prowadzi” - no teraz to już się pogubiłam, skąd tu moje imię? Przekraczam próg, odstawiam walizkę i płaszcz. Na podłodze różany dywan oświetlony blaskiem świec, prowadzi w głąb chatki. Idę ... Otwieram kolejne drzwi, moim oczom ukazuje się łazienka - Ile tu świec - w centralnym punkcie duża wanna z wodą, wszystko gotowe do relaksującej kąpieli - Tak jak lubię, jak we śnie. Przy wannie kolejny liścik „Kochanie zrelaksuj się, napij wina. Za godzinę zapraszam na kolacje. Całuję” Poznaje ten charakter pisma, ale skąd, jak? Wszystkie obawy odchodzą postanawiam skorzystać z kąpieli.
Po 45min spędzonych w wannie uchyliły się drugie drzwi w łazience, których wcześniej nie widziałam, była to sypialnia, a na łóżku leżała piękna czerwona wieczorowa suknia i komplet bielizny Victoria Secret (maja ulubiona marka), oraz moja walizka z kosmetykami. Odświeżona i ubrana punkt 20 otworzyłam drzwi, z oddali dochodziła nastrojowa muzyka, korytarz przyozdobiony blaskiem świec i płatkami róż. Po środku salonu stół nakryty dla dwojga, obsypany białymi różami - moje ulubione. Z rogu dochodzi trzask płonącego drewna w kominku, dziesiątki świec. Po chwili wyczuwam zapach jego wody kolońskiej, czuję jego delikatny oddech na szyi. Obejmuje mnie w tali, odwraca i składa na mych wargach długi, namiętny i zarazem delikatny pocałunek. „Wszystkiego najlepszego kochanie z okazji dnia zakochanych.” - Jestem w siódmym niebie.
Siadamy do stołu, lecz kolacja nie trwa zbyt długo ...
Mój Walentynkowy Wieczór niezapomniany będzie,
co się tam będzie „działo” do białego rana,
płatki róż rozsypane wokół będą wszędzie,
do końca naszych dni będzie wspominana.
A zacznie się od pięknej gwiaździstej nocy,
i szepnie mi do ucha, że niespodzianka mnie czeka,
Pójdę więc za głosem, bo ma w sobie to „coś”
więc idę i więcej już nie zwlekam…
Zawiązał mi oczy atłasowym szalem,
Szłam po płatkach róż bosymi stopami,
Serce me waliło z ogromnym zapałem,
Nie wiedziałam, co będzie jutro z nami…
Zaprowadził mnie ścieżką usłaną różami,
w tę ciemną noc na piękną dziką plażę,
Czerwony szal z oczu mych zdjął,
Zobaczył, że o tym właśnie marzę.
Na plaży tylko gwiazdy nas oświetlały,
usiedliśmy na kocu, i zobaczyłam wspaniały,
deser dla mych oczu i podniebienia,
czułam na mym ciele jego gorące spojrzenia…
…i zaczęliśmy krewetki konsumować,
które ukochany postarał się naszykować,
by umilić tę noc walentynkową,
by była na zawsze odlotową.
Potem ujrzałam wielkie serce z piasku usypane,
Ozdobione muszelkami i płatkami róż,
A w środku napis: Kocham Cię Kochanie,
I co się potem działo domyślcie się już….
Wieczór walentynkowy
powinien być wyjątkowy.
Chcę go spędzić z mym ukochanym,
czas nie musi być zaplanowany,
chcę by było romantycznie,
śmiesznie, miło, spontanicznie.
Spacerować mogę w tą srogą zimę
najważniejsze że On jest przy mnie!
Nie tylko wtedy, ale przez rok cały,
świat przy nim jest zawsze doskonały!
Spaceruję na osamotnionej plaży, a jedynymi towarzyszami są mewy, morze i stara latarnia. Drżącą ręką rysuję na piasku swój portret - obraz człowieka, który jest jak wrak statku, spoczywający samotnie na dnie oceanu rozpaczy, zapomniany. Mewy niczym sępy wirują nad mą głową, zmysły, choć tak zmęczone, resztkami sił rozniecają ogień. Widzę twoją twarz, czuję zapach i smak pocałunku. Pamiętam każdy gest, każde spojrzenie i nasze spacery brzegiem morza, kiedy to księżyc torował nam drogę ku wydmom. To one były świadkami naszego pierwszego pocałunku, który niczym sztylet przebił moje serce w tą mroźną noc, pozostawiając niezabliźniającą się ranę i usta płonące wciąż niegasnącym płomieniem.
Byłeś piękny; twe włosy czesał wiatr, a piasek pieścił zgrabne stopy, jak czuła kochanka. Ranek długo nie przychodził, a my tańczyliśmy na piaskowym parkiecie, owiani rześką bryzą, otuleni gęstą mgłą. A morska latarnia, niczym dzielna strażniczka pilnowała by nic i nikt nie zakłócił nam miłosnego tanga. Ten obraz wciąż nawiedza moje myśli, jak błądząca dusza, która nie chce odejść na spoczynek. Gdzie jesteś?! Czy słyszysz moje tęskne wołanie?! Odpłynąłeś, jak odpływa statek, lecz nigdy nie powrócisz...
Słońce już zaszło za horyzont, a gwiazdy prowadzą mnie ku starej latarni. Wspinam się na nią - majestatyczną strażniczkę naszych miłosnych schadzek.
Spadam...a tysiące myśli wiruje w mojej głowie. Jeszcze tylko kilka sekund - wystarczająco, by przygotować się na przejście do nowej, lepszej rzeczywistości, w której pocałunek nigdy nie będzie powodem, by umrzeć...
Walentynki mają w sobi jakiś czar, bo to chwile pełne uczuć i bliskości.
Ja oczywiście zadbałabym o romantyczną oprawę i zabrała mojego ukochanego w wyjątkowe miejsce, u nas jest choćby takie zwane "Drzewem Miłości" lub wszelkie inne wiążące się z ciepłem i uczuciami:) Później oczywiście, już w domowym zaciszu zaserwowałabym mu jakiś słodki deser, może pyszny biszkopt w czekoladowej polewie z wyciętym sercem z czerwonej galaretki - rzecz jasna własnoręcznie przygotowany:)
I oczywiście znalazły by się też romantyczne dodatki jak serduszkowe świece czy też czerwone wino. Cudnie by było móc poleżeć razem na puchatym dywanie tuż przed ciepłem domowego kominka w cudownym wieczornym nastroju przy blasku gwiazd. A potem już tylko pobudzający zmysły masaż za pomocą aromatycznego olejku, który połączyłby nasze ciała i otulił nas miłosnym nastrojem:)
Chatka w górach, daleko od domu,
aby nie mówić gdzie jestem nikomu.
W kominku ogień, aż blaskiem bije,
zapach kolacji po domku się wije.
A na stole same wspaniałości,
spagetti, deser- istne pyszności.
Dla rozluźnienia kąpiel pełna piany,
aby ten dzień był bardziej wspaniały.
Ale do szczęścia potrzeba mi jeszcze jednego-
Michała- narzeczonego mojego:)
Wymarzone Walentynki…
Moja noga nigdy jeszcze nie stanęła na obcych lądach . Prawdę mówiąc nigdy nawet nie przekroczyła granic Polski, gdybym więc nie miała żadnych ograniczeń finansowych Walentynki spędziłabym w podróży... tam gdzie zabrały by nas nasze serca...
Pustynia Sahara... przemierzalibyśmy ją na wielbłądach podziwiając przepiękne oazy i palmy, które nareszcie moglibyśmy zobaczyć na własne oczy, a nie tylko na obrazkach, przystawalibyśmy odpocząć i poczuć jak gorący pustynny piasek niemal parzy nasze bose stopy, a na koniec wsiedlibyśmy do Jeepa i dowiedzieli się co znaczy przejażdżka takim autem po pustynnych bezdrożach .
Pustynny żar jeszcze bardziej rozgrzałby nasze uczucia...
Lodowiec Langjokull... ta wycieczka to przygody na skuterach śnieżnych, mróz szczypiący w policzki, piękne wodospady, wspaniałe pola lawy, przejrzyste rzeki... I w tych przepięknych okolicznościach niczym stworzonych ręką Królowej Śniegu
mróz skuwa rzeki, ale nie zmroziłby naszych uczuć...
Wybralibyśmy się również nad polskie morze... Ty bywałeś nad nim często, mnie udało się być nad morzem tylko raz w życiu i piękny byłby dla mnie Walentynkowy wieczór w morskich okolicznościach przyrody przy zachodzie słońca...
pomarańczowe niebo, granatowe morze... odpłynęłabym w Twoich ramionach...
Polskie góry, których piękno ja miałam okazję podziwiać, ale Ty niestety, ani razu...
Wspólnie wspięlibyśmy się na wyżyny swoich uczuć...
Podróżując spełnialibyśmy swoje marzenia i cieszyli swoją miłością!
A jeśli Fortuna nie uśmiechnie się jednak do nas to Wymarzone Walentynki spędzimy w naszej cichej przystani :). Ja, mój marynarz i dwóch (mam nadzieję śpiących) majtków ;). Razem popłyniemy, by odkryć nieznane lądy zwane Świat Bielizny, może uda nam się odnaleźć tam jakieś skarby? Cenne bony lub kosztowne stroje :). Zapytacie jaką rolę ja odegram w tej Walentynkowo- pirackiej scenerii? Oczywiście kapitana! W końcu TOJAKOBIETA jestem szyją, która kręci głową, jestem sterem i okrętem…
Czy uda nam się dobić do brzegu? Pomożecie zacumować? :) Żeby tylko z tej podróży nie zabrać jakiegoś pasażera na gapę ;).
AHOJ! :)
Walentynki to bardzo ważne dla mnie w roku wydarzenie,
Każdy chce by było jak największego marzenia spełnienie.
Drogi Walenty, oh Walenty,
Ten miłosny dzień powinien być „święty”.
Miłość w ten szczególny dzień to jakby skrzydła nam dodaje,
Serce mocniej bije i bić nie przestaje.
Dlatego po chwili zastanowienia,
Już teraz bez wątpienia
Wiem jaki Dzień Walentynek mi się marzy,
Taki by uśmiech nie znikał mi z twarzy.
Płyniemy wraz z mężem wenecką gondolą,
Wieczorową porą,
A na łodzi na stoliku,
Świec bez liku
I uroczysta kolacja,
Ohhh to pełna satysfakcja.
A na niebie fajerwerki w kształcie serca o północy,
Przepięknie odbijające się w wodzie, w świetle nocy.
I zmysłowe nasze na gondoli w oczy spojrzenia,
Nasze osobiste i intymne westchnienia.
To wszystko tak by na mnie działało,
Że Dzień walentynek w Wenecji by się spędzać każdego roku chciało, chciało i chciało.
Moje wymarzone walentynki miały miejsce 3 lata temu. Mój ukochany przygotował taką oto kolację:
Menu walentynkowe musi spełniać kilka wymogów. Potrawy muszą być dosyć lekkie, żeby nie obciążać żołądka i zapewnić nam wigor i dobrą formę przez cały wieczór, musi zawierać popularne i naturalne afrodyzjaki, dzięki którym nasze zmysły pracują na podwyższonych obrotach. Dodatkowo muszą to być potrawy łatwe do wykonania. Nie możemy zużyć całej naszej energii na gotowanie w tak wyjątkowym dniu.
Przystawka:
Selerowe Chipsy
Seler kroimy w plasterki. Posypujemy go naszymi ulubionymi przyprawami. Może to być: słodka lub ostra papryka, pieprz mielony, czy oregano.
Seler to niedoceniony afrodyzjak. Zawiera androsteron, który bardzo dobrze działa szczególnie na kobiety. Zatem każdy mężczyzna powinien przygotować taką przystawkę swojej ukochanej.,
Danie główne:
Szaszłyki z krewetek.
Oczyszczone krewetki wbić na patyczki. Następnie posmarować je oliwą i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni na najwyższą półkę. Piec około 6 minut. Przed podaniem oprószyć solą, pieprzem, ewentualnie innymi ulubionymi przyprawami.
Podanie krewetek w formie szaszłyków, powoduje, że spożywamy je w niezwykle pobudzający sposób. Aż się prosi o nakarmienie partnera.
Owoce morza to znane afrodyzjaki. Nie wszystkim smakują, ale jeżeli znajdziecie taki, który Wam odpowiada, na pewno będziecie często go serwować.
Deser:
Proponuję truskawki w czekoladzie.
W zależności od gustu, możemy wykorzystać białą, mleczną, czy gorzką czekoladę. Dodatkowo smak tego popularnego afrodyzjaka podkreśla sposób jego spożycia. Idealny: z ręki partnera.
Do naszego przepisu na walentynkową kolację niezbędne są również: dużo uśmiechu, szczypta humoru, dużo wyrozumiałości i miłości dla partnera. Konieczne jest również dobre wino, najlepiej nasze ulubione (w moim wypadku różowe Carlo Rossi).
Przy okazji tego dnia mój chłopak stał się moim narzeczonym, a na moim palcu zaiskrzył prawdziwy malusi, ale piękniusi brylancik (przepraszam, że się tak bezwstydnie pochwalę).
Pozdrawiam życząc udanego 14.02
Zaplanuję, że wyskoczymy do pizzerii.
Później napiszę sms, żeby do mnie przyszedł, bo jest natychmiast potrzebny.
Gdy zapuka do drzwi, nie otworzę, tylko wyślę sms: "wejdź do środka".
Od drzwi wejściowych aż do swojego pokoju porozrzucam róże, swoje zdjęcia.
Na każdym ze zdjęć będę miała na sobie o jedna rzecz mniej.
Gdy w końcu wejdzie do pokoju będę miała na sobie tylko bieliznę.
Pokój będzie cały skąpany w pięknym blasku świec, włączę nastrojową muzykę, przygotuję szampana i deser z bitą śmietaną.
Zjemy go delektując się i drażniąc wzajemnie.
Potem przygotuję lód, wezmę lód do ust i będę pieściła Jego ciało...
Idealny wieczór walentynkowy: Jeżeli za rozpoczęcie wieczoru można traktować godzinę ściemniania się, to już od około 17 zaczęlibyśmy świętowanie. Naszą wspólną pasją jest fitness, więc najpierw pojechalibyśmy razem do klubu wyżyć się, wypocić i rozpocząć spalanie kalorii, które kilka godzin później jeszcze intensywniej będziemy spalać.
Po ćwiczeniach wrócilibyśmy do domu i od samych drzwi, rozrzucone płatki róż prowadziłyby nas po schodach na górę do wanny.
W mroźny wieczór, ciepła kąpiel z olejkami, a my otuleni delikatną pianą, relaksujemy napięte mięśnie. W łazience rozchodzi się jabłkowo-cynamonowy zapach świeczek, który odpręża nasze umysły, uwalnia stres i pobudza zmysły. On pieści opuszkami palców moją skórę i delikatnie uciska punkty na stopach. Ja karmię go soczystymi brzoskwiniami i czekoladkami z likierem wiśniowym, który spływają po jego wargach.
Po kąpieli, w kremowych ręcznikach, idziemy do pokoju, żebym mogła zrobić masaż. Zaciemnione lampki i podgrzewacze rzucają cienie na ściany, zapewniają nam intymność, a unoszący się zapach goździków z imbirem rozgrzewa ciało. Naprzemiennie, bo raz zdecydowanie, a raz delikatnie, masuje jego plecy, używając do tego różanych olejków. Moje dłonie wodzą wzdłuż kręgosłupa i spiętych barków, a usta całują kark. Zmysły węchu, zapachu, wzroku zaczynają się uaktywniać. On rozkoszuje się moim dotykiem, a ja widokiem jego ciała i coraz głębszym oddechem. Zbliżam usta do jego ucha i przygryzając je, szepcze pikantne słówka. Swoim oddechem paraliżuję jego szyję, jednocześnie lekko ją przygryzając, dzięki czemu delikatny ból nie pozwala odpłynąć. Jeszcze raz zbliżając swoją twarz w stronę ucha, mówię, że za dwie minuty czekam w drugim pokoju i wybiegam.
Tam już bez ręcznika, bo w seksownej bieliźnie, pończochach i szpilkach, leżę na kocu na podłodze, gdzie wcześniej przygotowałam przekąski. Ciepło bijące z kominka ogrzewa wnętrze, wprowadza w nastrój i odbija ode mnie blask.
Wśród świec, kadzidełek i ulubionej muzyki, siedzimy na poduszkach i nasze ręce będące sztućcami karmią się wzajemnie. Truskawkowo-bananowa sałatka szybko znika z półmiska i wybija pora na otworzenie czerwonego wina. Rozlewamy napój do lampek, ja nieudolnie oblewam się trunkiem, a mój mężczyzna spija płynące krople. Stojąc blisko siebie, czujemy każdy milimetr naszego ciała i nie walcząc już z żądzami oddajemy się chwili. Opuszkami palców kreślimy słowa klucze na swoich ciałach i ekscytując się tą zabawą wędrujemy do sypialni, gdzie spalamy kolejne kalorie.
Idealne walentynki ?
Nie żadne romantyczne restauracje....o nie..
Gdybym tak miała osiołka który pluje monetami ;)
Zabrałabym Męża do Rzymu.
Na mecz ..
Tak,tak na mecz ;) jego ukochanej drużyny Lazio.
Razem zasiedlibyśmy na trybunach i kibicowalibyśmy.
Ja patrzyłabym ukradkiem jak się On raduje dopingując swą drużynę.
A po meczu..po meczu
Zabrałabym go do kibicowskiego sklepiku by wybrał sobie pamiątkę z meczu... później.....poszlibyśmy na spacer trzymając się za ręce.
Po drodze wstąpilibyśmy do pobliskiej budki po pizzę.
I usiedli na ławce podziwiając Rzym
Spełniłabym marzenie Męża,to byłby najcudowniejsze Walentynki.
Zawsze marzyłam o walentynkach , na których spełniłyby się nasze małe marzenia, zawsze chciałam zobaczyć szczery uśmiech na twarzy mego Arka.
I w tym roku zabieram go na narty: jako miłośnik Adama Małysza i reszty skoczków śmigałby na nartach a ja zabawiłabym się w rolę Włodka Szaranowicza i komentowałabym jego poczynania na stoku (mój ulubiony tekst Szaranowicza)
"Oj Hannawaldowi trochę nie wyszło, czyżby spadek formy... - a nie, to był przedskoczek! "- krzyczałabym z radością.
Masa śmiechu , niesamowitych emocji i spełnienia małych marzeń.
A na sam koniec ognisko we dwoje i otuleni rozmawiać będziemy do rana!
T _ ak! Czekolada w Walentynki ma wyjątkowy smak
A _ romat również. Razem z żoną wołamy: „Tak!“ „Tak“!
K _ ojąco. rozpływa sie w naszych ustach.
T _ ak.Doskonale odnajduje się w naszych gustach.
A _ ch! Orzechowy smak czy mleczny.
K _usząca czekolada sprawia, że staję się niegrzeczny
C _ zekolady wspaniała do masażu konsystencja
Z _ apach, erotyzmu esencja.
E _ ch ! Dodaje siły.
K _ ażdy 14 lutego z nią miły.
O _ blizujemy usta pokrytę czekoladą
L _ iżemy powoli, z pełną ogładą.
A _ ch! To ona poprawia nam humor
D _ oskonała na stres i rumor.
O tak! Pozwala na chwilę wytchnienia
W_ ytchnienia i o problemach zapomnienia.
Y_ es! Doskonałe rozwiązanie na walentynkowy poranek.
C_udownie dzielić się nią z drugą osobą lub pić z filiżanek
U_pajające, wyjątkowe doznanie.
D _ oskonałe tak rozpocząć walentynkowe śniadanie.
O tak! I tak słodko zaczniemy ten dzień.
W_szystko inne schowa się w cień.
N _ o i będziemy sobie słodzić, próbować różnych czekoladek.
Y _es! Tak będzie wyglądało wspomniane śniadanie jak i obiadek
S _ uper czekolada sprawi, że poczuję się młodszy
M _ ęski a zarazem słodszy
A _ ch! Czekolada, kobieta i mężczyzna.
K _ uszące połączenie - chyba każdy to przyzna
I zrobię mojej ukochanej czekoladowe masaże
D _ elikatnie, na co mnie stać zaraz pokaże.
E _ mocje, czekoladowa przyjemność bez końca
A _ch! Od rana aż do zachodu słońca
L _ekkość, jak w niebie
N _ o i my wpatrzeni w siebie.
Y _ es! Czekolada zabierze nas do Krainy Szczęśliwości
N _ iesamowicie sprawi, że na twarzy uśmiech nam zagości
A _ch! Będziemy wspólnie dzielić się smakiem
W _ spaniała czekolada jest naszym ulubionym przysmakiem.
A _ ch! Jakież niezwykłe wrażenia.
L_ ekkość, spełnienie marzenia.
E _ ch! To będzie dzień pełen miłościj zabawy.
N _adprzyrodzony, wyjątkowy,ciekawy.
T _ak! Dzień pełen finezji
Y _es! Czekoladowej poezji.
N _ a tym koniec słów natchnionych
K_uszące czekoladowe Walentynki dodaliśmy do ulubionych!
I
"Mamisiuuu!! Tata zostawił dla Ciebie kwiatki w wazonie iiii list..."
Tymi słowami przywitała mnie moja córeczka Julka po powrocie z pracy,nim tak naprawdę zdążyłam zamknąć za sobą drzwi.
Na stole w salonie stał ogromny,przepiękny bukiet czerwono krwistych róż od mojego najdroższego Wojtka.Bilecik.
"Anno,miejsce,w którym uśmiechnęłaś się do mnie po raz pierwszy,będzie dzisiaj dla Ciebie punktem wyjścia.18:00".
Tyle.
(Skubany,wie,że uwielbiam zagadki,szarady,kryminały,historie opowiedziane od końca.)
O.K.Skoro tak się bawimy :)
Mała kwiaciarnia,ulica Wilczyńskiego,Olsztyn,21 stycznia 2003 r.To tam go spotkałam ten szmat czasu temu,gdy wybierałam dla babci kolejną orchideę do jej kolekcji.
"Pachnie Pani żonkilami"-to po usłyszeniu tego tekstu moje usta niechcący się uśmiechnęły.I od niego zaczęła się najpiękniejsza przygoda mojego życia.
Odpicowana w najnowszą sukienkę zjawiam się w kwiaciarni pani Irenki punkt 18:00.
Pełna konspiracja-tajemniczy uśmiech i mały bilecik dołączony do najbardziej czerwonej róży w kwiaciarni.
"Przez Ciebie Robaku chcę wyć do Księżyca.A tak w ogóle to chrapiesz".
No chyba sobie ze mnie żarty stroi!
Pierwsza nasza wspólna noc (prawie w takim znaczeniu jak myślicie) miała miejsce wczesną wiosną,w okolicach marca,na tarasie babci.Rozmawialiśmy o naszych marzeniach.
Troszkę mi się przysnęło.
Gdy powiedział tekst z bileciku,stanęłam na równe nogi."Robaku"??"Chrapiesz"??
Jadę do babci Stanisławy.
Wiem,że jej nie ma,bo mama niechcący się wygadała,że spędza z nią Walentynki :)
Drzwi otwiera mi wysoki,przystojny brunet w idealnie dopasowanym garniturze,który sama wybierałam.
"Dobry wieczór"
Hmmm...nawet bardzo dobry :)
Kolacja,wino,kwiaty.Ubiegłoroczne Walentynki,które zapamiętam do końca życia.Podobno w tym roku zaskoczy mnie jeszcze bardziej.Hmm...nie mogę się doczekać.
Opiszę swój idealny dzień walentynkowy zamiast wiecoru:
Wstaję rano i jest cudownie.
Słońce świeci, w powietrzu unosi się zapach trawy.
Więc się myję i włączam czajnik do kawy.
Szykuję śniadanie, zaparzam kawę, dolewam mleczka dla mego słoneczka.
Następnie z tacą przychodzę, bułeczki przynoszę, kochanie wstało,
pytam czy się wyspało.
Podaję śniadanie, pytam czy smakuje.
A potem mówię niech się szykuje.
Zapraszam nad jezioro, gdzie łódź wynajęta.
Przepływamy kawałek na wyspę umiejscowioną na środku jeziora.
Na niej chatka pięknie przyrządzona, miejsce na ognisko, miejsce do
siedzenia.
Nic tylko podziwiać, rzucić się w chwilę zapomnienia.
W domku tym zapach kwiatów, płatki róż,
Chwila miłosnego uniesienia.
A po nim wino, muzyka i oczy wzajemnie w siebie wpatrzone.
Nic nam nie przeszkadza,
Mamy tylko siebie.
Razem nam jest jak w niebie.
Nocujemy w domku do następnego poranka. :)
Może to i trochę oklepane, ale wieczór walentynkowy chciałabym spędzić z ukochanym w Paryżu. Egzotyczna wyprawa do Egiptu, Tunezji, Chorwacji… nie… te miejsca kojarzą mi się wyłącznie z wakacjami. Polskie góry, niemieckie Alpy, narty, wieczory przy kominku- tak… ale na weekendowe wypady z przyjaciółmi. Ale zimowy, rozświetlony milionami świateł i uśmiechów Paryż, to miejsce, które chciałabym poczuć na własnej skórze i zachłysnąć się jego niesamowitą atmosferą, potęgując przy tym swój zachwyt, zdziwienie i zauroczenie. Wszystko to odbywałoby się w wielkiej tajemnicy, o której nigdy nawet nie śmiałabym marzyć, bo nie wyjeżdżamy zbyt często. Powód? Ciągła pogoń za pieniądzem, brak czasu, większe i mniejsze domowe obowiązki. Urodziny, imieniny, dzień kobiet czy walentynki to zwykłe, rutynowe dni- zaspani wstajemy rano by przyszykować się do pracy, życząc sobie stu lat dalszego wspólnego życia. I tak zapewne wyglądałby również dzień 14 lutego 2012r, gdyby nie pewien potajemny spisek. Jak zwykle o 16:00 wróciłabym o domu, ale w drzwiach przywitałby mnie zdenerwowany mąż, który stwierdziłby, że został wezwany do pracy po odbiór ważnych dokumentów i skoro jeszcze się nie rozebrałam, to mogłabym jechać z nim. No dobrze, skoro już prosi to pojadę. Wsiedlibyśmy do samochodu i zwyczajnie ruszyli w drogę. Ale po kilkunastu kilometrach zobaczyłabym, że coś tu jest nie tak.
- Kochanie, tędy nie dojedziemy do twojej firmy. Gdzie my właściwe jedziemy?
- Jak to gdzie, do Paryża! Przecież dzisiaj są Walentynki!
-Kochanie, ale ty masz bujną wyobraźnię. - I uśmiechnęłabym się.
-Ja wcale nie żartuję.
Popatrzyłby na mnie z uśmiechem, a ja wyczytałabym z jego oczu, że wcale nie kłamie.
-Ale… ale ja nie mam nawet szczoteczki do zębów! A w środę rano idę do pracy!
- Nie martw się o wszystkim pomyślałem. Masz wolne do piątku.
I wtedy zapadłaby cisza. Miliony myśli kotłowałyby się w mojej głowie. Co? Paryż? Ale jak? Za co? Co z naszym samochodem? Przecież…
Wysiedlibyśmy z samochodu, po odbiór którego czekałaby moja przyjaciółka. Ona o wszystkim wiedziała? Szybko pobieglibyśmy do odpowiedniej bramki i po sprawnej odprawie usadowilibyśmy się wygodnie w samolocie tylko na siebie spoglądając. Po dwóch godzinach siedzielibyśmy już w taksówce przy lotnisku Roissy-Charles'a de Gaull'a, która miałaby nas zawieźć do przytulnego hotelu w pobliżu centrum miasta. Mój ukochany otworzyłby kartą magnetyczną drzwi naszego pokoju i jedyne co udałoby mi się z siebie wydusić to: O MATKO! Trzy czwarte pokoju zajmowałoby ogromne łóżko z baldachimem, na którym leżałoby mnóstwo poduszek w różnych odcieniach fioletu, czerwieni i różu. Tuż obok łóżka chłodziłby się szampan. I ten cudowny zapach… frezje… czekolada… pomarańcze. Mój mąż wziąłby mnie za rękę i zaprowadził do łazienki. Tam czekałoby ekskluzywne jacuzzi z mnóstwem białej piany, w której uwięzione byłyby płatki kwiatów. Powoli zaczęlibyśmy obsypywać nasze ciała delikatnymi pocałunkami, majestatycznie rozpinając każdy guzik, tak, jakby ktoś rozpylił w powietrzu najdroższe feromony świata. Zanurzylibyśmy się w bajecznej białej pieni nie szczędząc sobie czułości i w końcu stałoby się to, na co czekaliśmy cały ten wieczór. Długo i namiętnie. Z rumieńcami na twarzy jeszcze chwilę rozkoszowalibyśmy się ciepłem wody i naszych ciał. Później wyszlibyśmy z wanny, otulili się miękkimi, białymi szlafrokami i poszli do sypialni odpocząć. Ale tu czekałaby następna niespodzianka- stół z niezliczoną ilością kolorowych owoców, bitą śmietaną i czekoladową fontanną. W ciągu kilku chwil wszystkie te owoce znalazłyby się na nas, tworząc szwedzki stół z naszych ciał. Najpierw łapczywie, później rozsądniej dozując rozkosz, zlizywalibyśmy z siebie każdy gram ciepłej czekolady, przełamywany raz kwaśnym raz słodkim smakiem owoców. I tak zastałaby nas późna paryska noc. Z małym rumieńcem na twarzy i łamanym angielskim poprosilibyśmy o nową pościel. Po tym ekscytującym dniu, wtuleni w siebie zasnęlibyśmy jak małe dzieci z nadzieją, że rano nie obudzimy się we własnym domu. Przez kolejne 2 dni z przewodnikiem w ręce spacerowalibyśmy po zakątkach miasta zakochanych, fotografowali wszystko, co spotkalibyśmy na naszej drodze i oczywiście dali sobie buzi przy wieży Eiffla. W piątek rano znowu siedzielibyśmy w samolocie trochę niedowierzając, że to naprawdę się zdarzyło. Tak… to zdecydowanie moje wymarzone walentynki.
W ten najpiękniejszy z pięknych dni, kiedy nieśmiało wschodzi słońce,
Ty delikatnie budzisz mnie, już czuję usta Twe gorące.
Na talerzyku bilet lśni, złoconym drukiem zapisany,
I klucz do tajemniczych drzwi. Ty wiesz, do których, Mój Kochany…
Więc ubieramy szybko się, i wychodzimy wpół objęci,
Wyraźnie magię wokół czuć, płyniemy w magii tej zaklęci.
Bilet prowadzi do tych wrót, co zawsze mnie intrygowały,
Bramę otwiera Anioł Stróż, niezwykły w blasku swojej chwały.
Korytarzyków krętych moc prowadzi nas ku nieznanemu,
Adrenalina pali mnie, lecz ufam Memu Najdroższemu…
Wnet wyrastają dziwne drzwi, na klucz zamknięte przed wścibskimi,
Ja wiem, że zaraz wejdę tam, zobaczę, co jest tuż za nimi.
Klucz gładko się obraca w drzwiach, i własnym oczom nie dowierzam.
Dziecięcy pokój bielą lśni, zegar cichutko czas odmierza.
Po mych policzkach płyną łzy, szczęście przepełnia moje ciało.
Wiem, że Ty także czujesz to. Chcę, żeby dzisiaj TO się stało.
Wracamy szybko, aby nic tej wzniosłej chwili nie przerwało,
Gdy cud poczęcia iści się, by to opisać - słów jest mało…
Idealny wieczór walentynkowy !
Ukochana osoba u boku, dużo czasu i brak osób trzecich to połowa sukcesu :) Ważne aby robić to co uwielbiają dwie osoby, a nie ograniczyć się do romantycznych komedii z Hugh Grantem, które uwielbia ona, a których on nienawidzi.
W naszym przypadku królować będzie muzyka.
Czarne płyty i stare przeboje, wtedy wszystko brzmi inaczej.
Ułożymy listę naszych najlepszych piosenek, będziemy wspominać dni, kiedy słuchaliśmy ich po raz pierwszy, dni kiedy zapadły nam w pamięci. Będzie pyszna kolacja wspólnie ugotowana. Czerwone wino i rozmowy o wszystkim do białego rana.
Byłby późny wieczór, mieszkam chwilowo w innym mieście niż
partner, jednak posiada on klucze do mojego mieszkania. Płatki śniegu sypałyby z nieba, zarzuciłam niedbale mokry od
śniegu płaszcz na
krzesło przy wejściu i czym prędzej wyskakując z butów i masując
sobie przy tym delikatnie stopy, zauważyłabym znajomą sylwetkę w
salonie. Tak to byłby on, mój ukochany, w rozpiętej koszuli, z
kieliszkiem czerwonego wina, stał by tam, oparty o sofę, z tym jego
zawadiackim uśmiechem. Włączył naszą ulubioną balladę, i
powiedział:
- Czy mogę Panią prosić do tańca?
...Nic tak nie ukoiło później naszych ciał jak wspólna kąpiel z
masażem w ciepłej, prawie gorącej wodzie, Przystań radości i przyjemności, inny świat, tylko we dwoje.
Z okazji Walentynek
założyłabym na siebie najlepszą kreacje.
Podciągnęłabym szminką czerwoną usteczka,
jeszcze pończoszka, jeszcze szpileczka.
Za rękę poprowadziłby mnie do Fiata,
ja bym była piękna i bogata.
I pojechalibyśmy do jakiegoś "Jadła",
On by zamawiał, a ja bym jadła.
I zamówiłby dla mnie szampana,
bawilibyśmy się do białego rana.
Tak całą nockę przehulalibyśmy
i może bon 100zł. byśmy wygrali.
Zawsze mu będę przyznawać racje,
więc lepiej wygrać kochanie bieliznę.
Przez ciężkie kotary przenikają delikatne promyki słońca i osiadają na mojej twarzy. Czuję przepiękną woń, która próbuje na wedrzeć się do moich nozdrzy i nęci. Otwieram oczy i pierwsze co przykuwa mój wzrok, to pokój wypełniony kwiatami. Wyskakuję z łóżka i z namaszczeniem zaczynam dotykać i wąchać te cudne, kolorowe stworzenia. W jednym z bukietów odnajduje kopertę, a w niej liścik z informacją, że mam się ciepło ubrać i postępować zgodnie z instrukcją. W liściku jest podana informacja, gdzie znajdę kolejną kopertę ze wskazówkami, a w tej kolejnej, następną informację. Jestem zachwycona. Zawsze marzyłam, by pobawić się w poszukiwaczkę skarbów. Szybko się ubieram i już gnam od skrytki do skrytki, które znajdują się w przedziwnych miejscach. Czasami muszę zaczepiać ludzi, odgadnąć jakąś zagadkę, by dotrzeć do celu. Zabawa ta trwa prawie trzy godzin. Aż w końcu udaje mi się odnaleźć skarb. Skarbem jest czekający na mnie mój mąż z zaproszeniem na ekstremalną jazdę. Wie, że uwielbiam taką zabawę. Oboje jedziemy na ekstremalną wyprawę: jazda na quadach, tory przeszkód, park linowy. Po pełnym przeżyć dniu zatopiliśmy się w cichym kąciku przytulnej knajpki, blisko dającego ciepło kominka i obserwowaliśmy cienie padające na nasze twarze. A po powrocie do domu - wspólna kąpiel.
Po pomieszczeniu roznosi się kwiatowo-morski zapach. W tle słychać dźwięki muzyki, która delikatnymi muśnięciami pieści nasze uszy, relaksując nasze ciała z napięć. Zanurzamy nasze ciała w wodzie posiadającej uzdrawiające działanie, w której pływają płatki róż. Woda jest delikatna i biała niczym mleko, i czujemy się jak nasze ciała odżywają, czerpiąc radość z pachnących i upiększających płynów do kąpieli. Ja czuję się niczym Kleopatra, która swą urodę i młodość czerpała ponoć z mleczno-miodowych kąpieli z płatkami róż.
Po kąpieli wynurzamy się. W powietrzu czuć teraz oprócz morskiej bryzy i kwiatowej polany także zapach egzotycznych kadzidełek i melodie zaczerpniętą niczym z buddyjskich świętych spotkań. Jesteś romantycznie i namiętnie, a dalsza część niech pozostanie w sferze domysłów:)
Godzina 19:00
Jeszcze 2 h i mój mąż wróci z pracy. Zrobię jego ulubione danie i przebiorę się w zmysłową bieliznę, którą od niego dostałam. Schowam ja pod piękną czerwoną sukienką (będzie czekała na odsłonięcie aż nadejdzie odpowiedni moment). Udekoruję ładnie stół, a na nim postawię zapachowe świeczki. W tle puszczę delikatną relaksującą muzykę i siądę na kanapie czekając na ukochanego.
Godzina 22.30
Powrót męża z pracy. Nieświadomy otwiera drzwi i zapala światło, w tle słychać muzykę, a ja umalowana w pięknej sukience podchodzę do niego, całuję w usta i biorę za rękę, aby teraz z nim posiedzieć na kanapie. Zaczyna się “gra wstępna”
Godzina 23.00
W pewnym momencie odsuwam się od niego i idę w stronę kuchni. Wyjmuje zapiekankę z piekarnika i podążam do pokoju, aby nie wystygła. Spod stołu wyciągam butelkę czerwonego wina i proszę męża aby otworzył. Trzymając się za jedną rękę, drugą jemy zapiekankę, popijając czerwonym winem. Spoglądamy na siebie, trzymając w reku kieliszek wina, prawie cała butelka została wypita, wiec mamy troszkę szumu w głowie, przenosimy się do sypialni…
Godzina 24:00
Mąż zaniósł mnie na rekach do łóżka, cały czas obejmując i całując w usta. Ja pośpiesznie zdejmuję z siebie ubranie i wreszcie zmysłowa bielizna została odkryta! Kontynuujemy grę wstępną. Mąż zdjął koszulkę i pieszczotliwie zaczął głaskać mnie po brzuchu, całował moje piersi, szyje i brzuch, dreszcze zaczęły przepływać przez moje ciało, chciałam więcej, więcej… Tylko jego.
Godzina 00:30
I zaczęło się… Gra wstępna skończona, czas na naprawdę erotyczne emocje. Było cudownie, tak jak za pierwszym razem kiedy byliśmy razem. On był bardzo delikatny, a mnie nic nie bolało, czułam się wspaniale. Chciałabym żeby walentynki trwały codziennie… żeby było tak już zawsze, tylko on, ja i sypialnia…
Godzina 2:00
Mój misiu zapomniał o czymś, zapomniał z tych emocji dać mi prezent, najpiękniejszy jaki mogłam sobie wyobrazić… Wisiorek z serduszkiem, a w środku my… Tylko my
Moj pomysł na idealny wieczór walentynkowy wygląda następująco: Zapraszam mojego Narzeczonego do kina.
Ale nie, proszę nie mysleć, że idę na łatwiznę i nic lepszego nie mogłam wymyślić. Otóż tym razem na sali kinowej będzie tylko dwoje widzów, czyli ON i JA. Na szczęście w moim mieście istnieje możliwość wynajęcia sali kinowej oraz wyboru repertuaru na ten wyjątkowy wieczór. Tak więc wspólnie obejrzymy ulubiony film mojego Ukochanego (aż tak jestem gotowa dla Niego się poświęcić) , racząc się przy tym przemyconymi przeze mnie szampanem i truskawkami. Zabiorę też ze sobą kilka przekąsek - afrodyzjaków, żeby po powrocie do domu … no sami wiecie ;-). A na koniec projekcji pojawi się wielki napis: Kocham Cię Misiu! Mam nadzieję, że taka randka - choć bardzo kosztowna - na zawsze pozostanie w pamięci mojego Narzeczonego.
Wieczór walentynkowy idealny
nie powinien być banalny
lecz nic na to nie poradzę
że męczący tryb życia prowadzę
więc wieczór cichy i spokojny mi się marzy
taki w którym nic się nie wydarzy
dzieci nie będą krzyczały
i bez przerwy czegoś chciały
chcę w zaciszu domowym dobrą kolację zjeść
i drogę do dawnych namiętności znaleźć
które gdzieś się zapodziały
wśród codziennych trosk się zaplątały
chcę by miłość uśpiona
trochę przez nas niedoceniona
z większą intensywnością powróciła
i nasze życie uczuciowe ożywiła
by związek nabrał rumieńców
i był gorący jak u nowożeńców
a że marzenia się spełniają
czekam na ten wieczór z dużą wiarą.
Niezapomniany wieczór walentynkowy z ukochaną osobą chciałabym spędzić w ...łazience , dlatego że tam znajduje się bardzo dużo seksualnej energii. Żebyś wieczór był udaną niespodzianką muszę do niego przygotować się staranie.
Na początek trzeba posprzątać wszystkie buteleczki , maseczki z półek ,żebyś potem ich nie zbierać po całej łazience i nie denerwować się.
Po drugie kupić różne aromatyczne świece, masła do ciała,balsamy. Najlepsze do tego zapachy pomarańczy, grejpfruta lub lawendy. Wszystko ładnie przygotować , rozstawić świece i inne potrzebne rzeczy na przykład do masażu erotycznego, włączyć romantyczną muzyczkę,wziąć szampan, truskawki, czekoladę.
Najważniejszą niespodzianką byłby czekoladowy body-art, zamiast farb używalibyśmy roztopioną czekoladę. Będzie my z kochanym malarzami, a zamiast papieru nasze zakochane ciała i duszy.
I nic więcej nie pozostaję jak pogrążyć się w świat miłości i namiętności!!!
"Aux Champs-Elysées, aux Champs-Elysées
Au soleil, sous la pluie, a midi ou a minuit
Il y a tout ce que vous voulez aux Champs-Elysées..." - zaczęłam nucić tę piosenkę gdy tylko moim oczom ukazała się tabliczka z nazwą tej osławionej ulicy. Padał deszcz. Mocno, jak na luty, ale ku mojemu zaskoczeniu był on... ciepły. A może to ja nie czułam zimna?
Przemoczona, już dawno zapomniałam o tym że jeszcze jakieś 3 godziny temu uparcie nakręcałam włosy na lokówkę. Wystarczyło spóźnić się na autobus by zwykłą kobiecą próżność i chęć doskonałego wyglądu zastąpiło zwykłe pragnienie spotkania z Nim. Już teraz, jak najszybciej.
Nie widzieliśmy się całe lata. Przez ten czas każde z nas w miarę zdążyło ułożyć sobie życie - On miał za sobą szczęśliwy, długi związek, ja - parę krótkich, niezbyt przyjemnych doświadczeń i początki pracoholizmu. Paryż był naszym szczeniackim marzeniem...
Paryż, w którym wszystko miało się zacząć i skończyć. A że akurat dzień ten wypadł na Święto Zakochanych? Może to jakiś znak? - pomyślałam i uśmiechnęłam się do swoich myśli.
Przebiegając kolejną ulicę, jak zwykle spóźniona, nie myślałam o tym co będzie, o spotkaniu dowiedziałam się przecież tak niedawno...
Jeszcze dwie przecznice. Jestem. On jest. Jesteśmy My.
W końcu razem.
Stał tam z bukietem piwonii, moich ukochanych kwiatów (pamiętał! I skąd On wziął o tej porze roku piwonie?! - biły się w mojej głowie tak absurdalne pytania z tym niedającym się opisać słowami, uczuciem jakie towarzyszyło mi gdy w końcu znalazłam się w jego ramionach).
- Warto było czekać - powiedział.
- Lepiej późno niż wcale - skwitowałam z uśmiechem poprawiając swoją fioletową, po części przemoczoną, sukienkę.
Przytuleni ruszyliśmy ulicami Paryża śmiejąc się i nadrabiając stracony czas. Nie mogłam przestać mówić, dopóki On nie zamykał mi ust pocałunkami.
To były najszczęśliwsze chwile mojego życia, a to był dopiero początek naszej randki...
Zaczęło się ściemniać gdy zjawiliśmy się przy Pont des Arts, który jak wiadomo jest Mostem Zakochanych. Zaskoczył mnie. Miał kłódkę z wygrawerowanymi inicjałami naszych imion.
- To co, zamykamy naszą miłość na kłódkę? - zapytał.
- Oświadczasz mi się? - zażartowałam.
- Właściwie to... tak. Miał być pierścionek i cała ta tradycyjna otoczka, ale przecież Ty nie lubisz schematów...
- Walentynek też nie lubię!
- To akurat przypadek, uwierz! To jak, wyjdziesz za mnie?
- Pytanie retoryczne... Oczywiście, że tak! Myślałam, że już nigdy o to nie zapytasz!
Rzuciłam mu się na szyję i poczułam, że Paryż faktycznie może być miejscem gdzie zacznie się dla nas wszystko od nowa...
Przypięliśmy naszą kłódkę do poręczy mostu i przypieczętowaliśmy narzeczeństwo pocałunkiem jakiego nigdy wcześniej nie było dane mi zaznać.
Miałam w swoim życiu wiele miłości, tych mniejszych i większych, ale nigdy nikogo nie kochałam tak jak Jego - choć przez lata byliśmy tylko przyjaciółmi.
Teraz czułam to każdą komórką swojego ciała...
- No chodź, musimy się pośpieszyć.
- ... ale dokąd? Mam Ciebie, nic więcej mi już nie potrzeba!
- Jak spełniać już Twoje marzenia to wszystkie po kolei. Pamiętasz jak jakieś 8 lat temu pokazywałaś mi zdjęcie swojej wymarzonej sukni ślubnej? Powiedziałaś, że nie chcesz żadnej innej.
- ...a Ty mówiłeś, że jak już zaakceptujesz mojego przyszłego męża, to będzie znaczyło, że jest na tyle OK, że weźmie ze mną ślub nawet jak pójdę do ołtarza w dresie.
- No tak, wtedy jeszcze nie przypuszczałem, że nikt nie dorasta mi do pięt! - zaśmiał się tym swoim najpiękniejszym, łobuzerskim śmiechem.
- To gdzie mnie tak ciągniesz?
- O tu.
Przed moimi oczami ukazała się witryna butiku z sukniami ślubnymi od Very Wang.
- Jesteś umówiona na mierzenie sukni! Zostawiam Cię tu, wrócę po Ciebie niedługo.
- ...ale?
- Pa, kocham Cię!
... nawet się nie obejrzałam a Jego już obok mnie nie było.
Przez myśl przebiegło mi skąd w Nim była ta pewność, że przyjmę oświadczyny, ale przecież znaliśmy się na tyle długo, że to było wręcz czymś oczywistym. Dla Nas, dla naszych znajomych, naszych rodzin.
Czułam się jak księżniczka mierząc kolejne suknie. Każda piękniejsza od kolejnej... I kolejne marzenie spełnione.
Przyszedł po mnie po dwóch godzinach. Dopiero na drugi dzień dowiedziałam się, że kupił suknię, która mnie zachwyciła, pomimo tego, że kosztowała majątek...
Ale Walentynki jeszcze się nie skończyły.
Po dniu pełnym wrażeń w końcu znaleźliśmy się w pokojowym hotelu. Zmarznięci, przemoczeni i szczęśliwi zjedliśmy kolację w łóżku, które stało blisko okna z widokiem na Wieżę Eiffla.
Paryż. Będę kochać to miasto do końca swoich dni.
W ciągu kilku godzin tego deszczowego, 14 lutego, zmieniło się całe moje życie. Z przyjaciółki stałam się przyszłą żoną.
Ze zrezygnowanej singielki, szczęśliwą i spełnioną kobietą.
Z osoby nienawidzącej Walentynek, osobą, dla której ten dzień będzie już zawsze wspomnieniem najpiękniejszego dnia w życiu.
To tylko pierwsze Nasze Walentynki.
Ile jeszcze przed Nami? Czas pokaże... :)
Szczęście, nieszczęście, telefon, list…” - głupawa wyliczanka z dzieciństwa jak zwykle towarzyszyła mi przy wyborze wina. Są takie dni w życiu kobiety, gdy tylko kryształowy kieliszek, wypełniony bąbelkowa przyjemnością, pudełko pysznych pralinek i dobra książka mogą wprawić w dobry nastrój. I taki właśnie miałam plan na dzisiejszy wieczór. Walentynki. Tez mi święto… „Szczęście” kryło się pod półwytrawnym winem za 12,99.
Już po nie sięgałam, gdy nagle usłyszałam ten głos: „Niech pani tego nie pije. To obraza wina i profanacja szampana”… Męska dłoń delikatnie, lecz stanowczo odsunęła moją rękę. Już, już miałam ostro zaprotestować, odwróciłam się i… zatonęłam w oczach błękitnych niczym morskie refleksy w pobliżu rajskiej wyspy…
„Ma pani chwilę czasu? Zapraszam, tu za rogiem prowadzę małą restaurację” - mówi on, z takim cudnym obcojęzycznym akcentem. „A w sumie, co mi zależy, przecież mnie nie zamorduje na oczach tych wszystkich ludzi” myślę dziarsko i kiwam głową.
Przenosimy się do przytulnej trattorii, obrusiki w biało - czerwoną kratkę, przyćmione światło świec, upojna muzyka w tle. Piękny nieznajomy bez zbędnych słów zamawia potrawę, nie słyszę nazwy, nie szkodzi - i tak nie znam włoskiego. Porozumiewamy się innym językiem - ciała i namiętności…
Makaron jest idealny, giętki, a jednak rozpływa się w ustach - to chyba zasługa aksamitnego sosu. Jemy palcami, prawdziwy smak potrawy eksploduje feerią doznań, pod wpływem ciepła i niemych emocji naszych dłoni. Spaghetti wciągamy ustami, niczym bohaterowie „Zakochanego kundla”. Smakują genialnie - kluseczki oczywiście… ;)
Na deser podano wilgotne kawałki orzecha kokosowego, chrupię zabawnie, a On nie odrywa wzroku od moich ust - w życiu nic mi tak nie smakowało…
Po skończonym posiłku całujemy się mokrymi od Coś-Tam-Asti, ustami. Brylantowa przejrzystość wina kłóci się z zamglonym spojrzeniem moich oczu... Tak chyba wygląda pożądanie... Sama siebie nie poznaję - zawsze taka poważna, stateczna, tymczasem zupełnie oszalałam, rozkoszując się smakiem, atmosferą chwili i obecnością, obcego przecież, mężczyzny.
Z głośników leci zmysłowa muzyka. Tajemniczy Nieznajomy zaprasza mnie do tańca. Wirujemy po sali, nasze wtulone w siebie cienie rzucają rozedrgane cienie w przytłumionym świetle świec. Chwilo, trwaj!!!
Czas płynie. Minuty, godziny… Nieznajomy proponuje kawę. Gorącą, aromatyczną caffe forte. Piję
czarną jak smoła, gęstą, prawie mistyczną - a przecież zwykle lubię duuużo mleka i cukru. Dziś nie potrzebuję cukru - słodycz włoskiej nocy pulsuje mi w żyłach, czuję, że mogę góry przenosić… A jego usta, ech…
„No nie mów, że sama to wypiłaś!!!” W tym momencie zawinięta w kraciastą kołdrę, ląduję na podłodze. Kaśka, moja współlokatorka melduje się po romantycznej nocy spędzonej u swojego chłopaka. Sięga dłonią na szafkę obok mojego łóżka. Pusta butelka po winie musującym, opakowanie po czekoladkach, została miętowa… „To niemożliwe” - myślę. W oczach zakręciły mi się łzy… W tym momencie zadzwonił telefon: „Witam, poznaliśmy się wczoraj przy regale z winami. Mam nadzieję, że smakował ci szampan, wybrałem najlepszego. Dzwonię, by się upewnić, że nic się nie zmieniło i zjemy dziś razem kolację w mojej restauracji”.
Wybucham perlistym śmiechem. Jak to było? „Chwilo, trwaj”!!!

