Menu
logo tjk main

Kiedy w związek wkrada się rutyna i nuda... Jak temu zapobiec?

Początek znajomości między mężczyzną i kobietą to najbardziej emocjonujący czas. Najpierw dokładamy starań, by tę drugą osobę do siebie zachęcić, zaimponować czymś, co sprawi, że jej zainteresowanie będzie rosło i będzie chciała nas poznać bliżej.

Kiedy już się to uda, chcemy na każdym spotkaniu wypaść jak najlepiej. Nie ma mowy, by wyjść z ukochanym do kina, czy na kawę w tym samym stroju, który miałyśmy na sobie poprzednim razem, z niezadbaną fryzurą, czy bez makijażu. Chcemy wyglądać tak, aby nie mógł oderwać od nas wzroku i żeby absolutnie nie przyszło mu do głowy obejrzeć się za inną.

Panowie również przykładają dużą wagę do tego, by nas powalić na kolana. I nie chodzi tylko o to, że są świeżo ogoleni i pachnący, mężczyźni potrafią zupełnie nieźle komponować ubranie i zachwycić dobrym gustem.

Kiedy tzw. pierwsze lody są już przełamane i czujemy się w swoim towarzystwie wystarczająco swobodnie, chcemy przeżywać wspólnie jak najwięcej chwil. Pomysłów nigdy nie brakuje. Nieważne, czy pójdziemy na szarlotkę do ulubionej cukierni, posiedzimy w parku, ciesząc się sobą, czy wybierzemy razem do pubu. Sama myśl, że robimy coś razem jest niesamowita.

Jeśli jeszcze nie mieszkamy razem, czułe pożegnania, tęsknota i zwykły SMS o treści „dobranoc”, sprawia, że czujemy się szczęśliwi, bo wiemy, że jest ktoś, kto o nas myśli. Po pewnym czasie nabywamy przekonania, że to jest osoba, z którą chcemy iść przez życie. Mamy te same pasje, potrafimy rozmawiać ze sobą przez pół nocy, śmiać się z tych samych dowcipów, oglądać te same filmy. Nadchodzi więc moment na poważne decyzje związane z przyszłością. Albo postanawiamy się pobrać, albo po prostu zamieszkać ze sobą, by mieć dla siebie więcej czasu, bez konieczności rozstawania się na dłużej, niż wymaga tego praca.

Najpierw nieopisana radość łączy się z pewnymi obawami. A co, jeśli nie sprawdzę się w roli żony? Może on ma inne wyobrażenia na temat naszego partnerstwa? Znów dochodzimy do momentu, w którym musimy się starać.

Poznajemy swoje przyzwyczajenia i chcemy im sprostać, by najzwyczajniej w świecie sprawić sobie przyjemność.

Jednak po kilku latach jesteśmy już pewni, że wiemy o sobie wszystko. Pojawia się monotonia a każdy dzień zaczyna przypominać jakiś niepisany schemat. Wstajemy rano, każde je śniadanie w biegu, spieszy się do pracy. Jeśli wychowujemy dzieci, to przygotowujemy poranny posiłek dla wszystkich, wkładamy drugie śniadania do woreczków i zajmujemy się codziennymi czynnościami. Potem dom po kolei zapełnia się domownikami, obiad i zaczynamy zdawkowe rozmowy, typu: „Jak tam w szkole? - Ok.”. „Jak w pracy? - W porządku.” I właściwie każdy zajmuje się swoimi sprawami. Dzieci biegną do komputera, mąż siada przed telewizorem a Ty zabierasz się do mycia naczyń po posiłku, potem pranie, sprzątanie i padasz z nóg….

Jeśli zaś jesteście tylko we dwoje, również może dopaść Was znudzenie. On woli wyjść wieczorem na mecz z kolegami, Ty biegasz do koleżanek na pogaduchy. Do kawiarni już nie chodzicie, bo przecież kawę można wypić w domu. Do kina nie ma sensu iść, skoro prawie każdy posiada dziś płaski, ogromny telewizor. Zmęczenie nie pozwala nieraz na romantyczny, pełen uniesień wieczór. Zamiast seksownych haleczek zakładasz wygodną, bawełnianą piżamę do łóżka. Wyczerpani codziennymi obowiązkami nie macie nastroju na spontaniczne zbliżenia. W Waszej sypialni zieje nudą…!

Po pewnym czasie stwierdzasz, że właściwie nie masz już chęci, ani siły, by zadbać o siebie, w końcu nic się nie stanie jak jutro umyjesz włosy, albo pochodzisz cały dzień w dresie. Przecież po tylu wspólnych latach nie będziesz mu otwierać drzwi w szpilkach, miniówce i bluzce z dekoltem, bo pomyśli, że zgłupiałaś, albo, że go zdradzasz. I tak rodzi się prawdziwy wróg związku - rutyna.

Aby do niej nie dopuścić, przede wszystkim oboje musicie pozbyć się błędnego myślenia. Zwykle sądzimy, że taka jest kolej rzeczy- najpierw silne zauroczenie, potem głębokie poczucie stabilizacji, bez tej ekscytacji partnerem, która była, kiedy się poznaliśmy. Myślimy, że to normalne, skoro wybrał właśnie mnie i zbudowaliśmy poważny związek, to znaczy, że jest już mówiąc językiem potocznym „zaklepany” i etap starań jest już zakończony. Jednak w dalszym ciągu każdy z nas potrzebuje oprócz tej więzi zwykłych bodźców, dotyku, pocałunków, przytulania. Przecież najlepszym lekarstwem na trudności, z którymi musimy się zmagać każdego dnia, jest właśnie to, że możemy podzielić się naszymi odczuciami z drugą, bliską sercu osobą. Dzięki jej czułości możemy oderwać się od szarej rzeczywistości.

Aby ożywić relacje z partnerem, naprawdę nie potrzeba wiele wysiłku. Podstawową zasadą jest to, by jak najwięcej rzeczy robić wspólnie. Nie pozwalajmy na to, by nasze życie toczyło się gdzieś obok niego. Jeśli w większości Wasz wolny czas wygląda tak, że Ty rozwiązujesz krzyżówkę, a On przerzuca kanały w tv, to pora na zmiany. Wybierzcie się w miejsca, w których wcześniej bywaliście. Usiądźcie przy tym samym stoliku w restauracji, zamówcie te same dania, co kiedyś i powspominajcie, jak było wtedy. Zapewne skończy się tak, że oboje będziecie zaśmiewać się do rozpuku ze swojego zachowania podczas pierwszej randki.

Może warto wygospodarować trochę czasu, by zaplanować sobie wycieczkę w weekend? Na pewno nieraz marzyliście, by zwiedzić jakieś ciekawe plenery. Zróbcie to. A kiedy nie ma takiej możliwości, wystarczy zwykły spacer, nieważne, czy sami, czy z dziećmi, byle wspólnie.

 

Dobrym pomysłem są też drobne niespodzianki. Słuchajcie się uważnie nawzajem, może on ma ochotę zjeść coś, czego od dawna nie miałaś czasu przyrządzić. Z pewnością mile go zaskoczysz podając kolację z jego ulubionym przysmakiem w roli głównej. Jeśli lubi słuchać muzyki jakiegoś zespołu, który właśnie wydał płytę, a Ty mu ją uroczyście wręczysz, tak zupełnie bez okazji, również będzie zachwycony.

Nie szczędźcie też sobie czułych słów. Znacznie więcej radości przyniesie krótki SMS, gdy wiesz, że właśnie siedzi w pracy, że myślisz o nim i nie możesz się doczekać, kiedy wróci, niż suche pytanie: „Kiedy będziesz, bo nie wiem, na którą robić obiad?”

Przypominanie, że ukochana osoba wciąż jest dla nas najważniejsza, niewiele kosztuje, a potrafi dodać skrzydeł.

Receptą na udany związek podzieliła się ze mną 36-letnia Julia:

„Jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat. Oboje wiemy, że o związek trzeba zabiegać cały czas. To prawda, że nieraz po ciężkim dniu nie ma na nic ochoty. Ale tak naprawdę liczą się nawet drobne gesty. Nawet kiedy oglądamy wspólnie film na DVD, siedzimy przytuleni do siebie. Uwielbiam, kiedy on komentuje niektóre sceny, potrafi rozbawić mnie do łez. Kiedy mamy wolne, gotujemy razem. Nie ma wiecznego wypychania, ty zrób herbatę, a ty zajmij się dziećmi, odciążamy się nawzajem z obowiązkami. Wychodzimy także wspólnie, wiadomo, że mając rodzinę nie zawsze można pozwolić sobie na późną kolację w lokalu, ale lubimy np. wybrać się do znajomych na grilla, dzieciaki dokazują po ogrodzie, a my też mamy czas na rozmowy i relaks. Ostatnio razem postanowiliśmy zrobić remont kuchni, co prawda ja niewiele się na tym znam, ale pomagałam, ile mogłam. Po wielu zmaganiach wreszcie się udało, usiedliśmy na podłodze zmęczeni, ale szczęśliwi, jakbyśmy dokonali niewiarygodnego cudu. Kiedy w zeszłym tygodniu mąż musiał wyjechać w delegację, wstałam rano i znalazłam na lodówce przyczepioną magnesem krótką informację: „kocham Cię. Będę tęsknił.” Serce mi podskoczyło do góry. Snułam się po domu i brakowało mi go jak nigdy. Takie właśnie drobnostki, fakt, że myślimy o sobie nieustannie sprawiają, że nie ma miejsca na ochłodzenie uczuć.”

Żeby odnieść prawdziwy sukces i nie poddać się rutynie, potrzeba pracy obojga partnerów. To nie może być tak, że Ty się starasz ze wszystkich sił, wymyślasz wspólne zajęcia, umawiasz Was z przyjaciółmi, a on kręci nosem, że mu się nie chce i najchętniej spędziłby dzień w fotelu. Warto porozmawiać szczerze o naszych oczekiwaniach, o tym, co nam się nie podoba. Obraz wiecznie naburmuszonego faceta spoglądającego znad gazety, albo kobiety spędzającej większość wieczoru na portalach społecznościowych, nie pobudzi wzajemnej fascynacji.

Trzeba pamiętać, że oprócz tego, że tworzycie podstawową komórkę społeczną, jesteście wciąż parą zakochanych w sobie osób, mających swoje pragnienia, potrzebujących bliskości. Nie myślcie, że w związku wszystko Wam się należy. Jeśli już udało się odnaleźć tą jedną, wielką miłość, to dbajcie o nią z całych sił!

Agnieszka Witkowska, 31l.




7-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Facet pantoflarz. Nuda czy gwarancja na długi udany związek?

Według badań 90 proc facetów postępuje tak, jak sobie tego życzą ich partnerki. 75 proc. uważa, że robią to, co sami chcą... Coś się tu chyba wyklucza. Daję głowę, iż zdecydowana większość Was Panie miała choć raz do czynienia z pantoflarzem, czy to w roli partnera życiowego, czy też z obserwacji :)

W encyklopedii definicja słowa "Pantoflarz" powinna brzmieć "Nuda, nuda, nuda..." Czegóż podniecającego, zaskakującego, fascynującego możemy spodziewać się bowiem, po mężczyźnie (!?), który nie ma na żaden temat własnego zdania, którego każda reakcja jest do przewidzenia, ponieważ polega tylko na przytakiwaniu? Kobiety to podobno płeć słabsza, potrzebująca oparcia, poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa. Czy to wszystko zapewni nam ktoś, komu wygodniej jest pozostawać w naszym tle? To ja z pantoflarzem czułabym się jak mężczyzna w związku, a nie na tym Panie nam chyba zależy :) Hmm…Nad uczuciami nie panujemy, trafiając więc na przypadek pantoflarza możemy spróbować Go sobie wychować, tylko jak „nakłonić” kogokolwiek, do zdrowej stanowczości. Poza tym powiedzmy sobie, że duża część tych Panów, to nie ci, którzy zagłaskują kota na śmierć, ale ci, którzy znaleźli sobie sposób na łatwe życie, ucieczkę od odpowiedzialności, problemów i sporów przy dokonywaniu wyborów. Można by stwierdzić, że to dobry sposób na utrzymanie długiego związku, ale partnerstwo, to partnerstwo, a nie wychowywanie dorosłego dziecka. Czy mylę się mówiąc, iż kobieta pragnie być adorowana, zadziwiana i zaskakiwana? A czym zaskoczy nas "pantoflarz"? Może tym, że powie: "Dobrze Skarbie", zamiast "Oczywiście Kochanie". Związek z tego typu mężczyzną nie jest gwarantem długiego związku, bo nie daje tego, czego podświadomie oczekujemy: elementu zaskoczenia. Kto zainteresuje Was bardziej? Silny, pewny siebie mężczyzna nie pozwalający sobą dyrygować, przynoszący niespodziewanie śniadanie do łóżka, kwiaty, przygotowując Wam po pracy gorącą kąpiel, czy facet, który bezustannie pyta: "Na pewno nie chcesz świeżych bułeczek, tylko chleb?" "A może jednak wolisz białe róże?" "Na pewno woda nie jest za gorąca?"

Iza J. (32 lata)
"Oczywiście, że pojedziemy dziś do kina", "Wolisz góry, dobrze, zaraz odwołam rezerwację nad morzem". Kilka razy dziennie pytania, czy na pewno wole herbatę, czy kawę, mimo, że nigdy nie pijam kawy... Pozornie to nic takiego, hmm... można by rzec bajka. Zawsze pysznie ugotowane, posprzątane, czego nigdy od Niego nie wymagałam. Wchodzę po pracy do pięknie ogarniętego mieszkania, z obiadem na stole. Marzenie prawda? Może i macie rację, bo cierpimy na deficyt zaradnych mężczyzn, ale kiedy rodziły się poważne problemy zostawałam sama jak palec. Zaczynając od bzdury typu malowanie mieszkania. Pytam K. o kolor jaki chciałby na ścianie w odpowiedzi oczywiście słyszę, że mam wybrać sama na pewno będzie przepięknie... Nie miałam potrzeby podświadomej manipulacji K. tak jak to niektóre Panie mają w zwyczaju, aby mieć decydujące zdanie w związku i pokazać mężczyźnie, że nie może sobie pozwalać na zbyt wiele... Co więcej na wszelkie sposoby próbowałam wykrzesać z Niego choć odrobinę asertywności i męskości... Nie potrafił mnie niczym zaskoczyć, każdy dzień z Nim podobny był do poprzedniego, nie potrafił być stanowczym w żadnej kwestii, zaczynając od bzdur, kończąc na poważnych życiowych sprawach dotyczących np. Ślubu. Zawsze pozostawał "poza" albo wybierał rozwiązania, których myślał, iż oczekuję. Nigdy nie był w stanie się postawić... Nie muszę dodawać, że związek ten należy w tej chwili do zamierzchłej przeszłości, do której niechętnie wracam myślami.

Jola M. (24 lata)
Z idealnym facetem jest jak z dobrze przyrządzonym kurczakiem - idealnie dobrane pikantne, przyprawy, przypieczona skórka, delikatne mięso- nie przysporzą Cię o niestrawność, ale dadzą gwarancję smakowego orgazmu. Kierując się tą metaforą Pantoflarza porównać można go do nieprzyprawionego, niedogotowanego udka upichconego na parze, który owszem zapełni Ci żołądek, ale cóż po tak bezdoznaniowym posiłku?! Kubki smakowe prędzej, czy później popełnią samobójstwo, a my zmuszone do skoku w bok, zaserwujemy sobie pikantny kebab w nocnym barze. Dążymy przecież do intensywności. Bo która z nas chciałaby mieć w domu biegające po kuchni, łazience i sypialni (!!!) jałowe kurczę w fartuchu?

Jak w każdej innej sprawie, tak i w sprawach związków z pantoflarzami nie należy generalizować. Może są gdzieś wśród nas nieliczne przypadki kobiet, którym życie w związku, gdzie nie ma o czym podyskutować, gdzie tylko one skazane są na podejmowanie wszelkich decyzji odpowiada. Ale wedle mnie, jak i myślę większości kobiet ciężko wyobrazić sobie długi, szczęśliwy związek z pantoflarzem.

Jeśli macie na ten temat inne zdanie, albo najdzie Was ochota na podyskutowanie na ten temat zapraszam do komentarzy, gdzie można swobodnie zająć swoje stanowisko :)

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS