Uczelnia państwowa czy prywatna?
- Napisane przez To Ja Kobieta
- wielkość czcionki zmniejsz czcionkę powiększ czcionkę
Przed maturzystami bardzo ważna decyzja: "być albo nie być?", pytanie tylko gdzie?
Pierwsza opcja, to podjęcie studiów na uczelni państwowej. Dlaczego? Ponieważ jeszcze te studia w naszym kraju są bezpłatne, a to dla większości atut niepodważalny. W związku z tym ilość chętnych na niektóre kierunki jest liczona w setkach. Niestety też z tego samego powodu możemy jednak się nie dostać na dany kierunek, gdyż jak to bywa na najpopularniejszych wydziałach ilość miejsc jest ograniczona, a ilość kandydatów często przekracza kilka osób na jedno miejsce. W ubiegłym roku bardzo obleganymi kierunkami były: geodezja i kartografia, aktorstwo, czy gospodarka przestrzenna, dlatego nie wszyscy dostaną się tam, gdzie chcieliby.
Alternatywnie możemy skorzystać z opcji numer dwa - uczelni prywatnej. Uszczupli ona nieco nasz budżet, ale w końcu na szali leży nasze wyższe wykształcenie.
Od lat toczy się spór pomiędzy studentami uczelni państwowych, a prywatnych. Oczywiście jak to zwykle bywa każdy będzie bronił swojego stanowiska i mówił jaki to wysoki poziom i jak ciężko jest na jego kierunku. To akurat można zrozumieć. Nasza niebywała zdolność do użalania się nad sobą powoduje, że wśród studentów te określenia brzmią jak mantra.
Chyba najbardziej newralgicznym punktem dotyczącym uczelni prywatnej jest pogląd, że skoro płacę czesne co miesiąc, to niezależnie od wyników nauki nie wyrzucą mnie ze studiów. Wartość czesnego w naszym kraju wynosi średnio 400 zł miesięcznie. To oczywiście minimalna cena, która zależy od wybranego kierunku, programu nauczania, uczelni, itd. Jak widać szkolnictwo wyższe, to niezły biznes, tak więc pozbywanie się studenta mówiąc delikatnie nie leży w polityce uczelni, jednak pewne standardy naukowe trzeba spełnić. Tak samo jak na uczelni państwowej trzeba zaliczyć kolokwia, egzaminy, sesję - bez tego ani rusz. Różnica może polega na podejściu wykładowcy do studenta. Odnosi się wrażenie, że będąc na uczelni publicznej to profesorowie są dla studentów, o czym przekonali się nie jedni powtarzając przedmiot. Zupełnie inne jest życie studenta, kiedy to studenci są dla wykładowców - wówczas ludzkie zrozumienie jednostki nie jest tak odległe, a podejście do nauki znacznie lżejsze.
Jedno, co trzeba przyznać uczelniom prywatnym, to znakomity budżet. Dużo uczelni o takim profilu może pozwolić sobie na zaproszenie znanych osobistości. Która studentka nie chciałaby posłuchać kogoś, kto odniósł sukces w dziedzinie, jaką studiuje? Niewątpliwie jest to duży plus i ciekawa atrakcja. Takich warsztatów nie zafunduje nam uczelnia państwowa, gdyż zwyczajnie ich budżet na to nie pozwala.
Zmienia się również spojrzenie pracodawców na dyplom ukończenia uczelni niepublicznej. Jeszcze jakiś czas temu podchodzono dość sceptycznie do tego rodzaju wykształcenia. Na dzień dzisiejszy połowa studentów, to studenci uczelni prywatnych, więc siłą rzeczy pracodawcy muszą z czasem zacząć poważnie traktować takie właśnie studia. Z roku na rok poziom nauczania w tych uczelniach podnosi się i śmiało można powiedzieć, że jest on bardzo porównywalny z tym na uczelniach publicznych, zwłaszcza że niektórzy wykładowcy, uczą zarówno na jednej jak i drugiej uczelni, więc niedorzeczne byłoby stwierdzenie, że profesor swoim nazwiskiem sygnuje niższy poziom przedstawiając swoje tezy na uczelni prywatnej.
Tak naprawdę każdy wybiera uczelnię jaka mu odpowiada, a decydującym czynnikiem jest nasz budżet. Niezależnie, którą opcję wybierzemy, numer jeden lub dwa, nasze umiejętności oraz wiedzę rzetelnie sprawdzi pracodawca i dopiero wtedy przekonamy się ile nasze studia były warte…


Komentarze