Menu

logo tjk main 

Gdy mężczyźnie nie zależy... na związku i na Tobie

Nie da się ukryć, że każda z nas pragnie szczęścia, miłości i udanego związku. Poszukujemy odpowiedniego dla nas partnera - takiego, którego pokochamy i który zostanie z nami do końca naszego życia. Z biegiem czasu, jak „głębiej” wchodzimy w nowy związek, spotyka nas często rozczarowanie, spowodowane rozdźwiękiem między własnymi oczekiwaniami względem „tego jedynego”, a jego zachowaniem i charakterem.

Bywa, że kobieta zmęczona poszukiwaniem wymarzonego partnera godzi się na to, co dał jej los i trwa w związku, który wydaje jej się lepszą alternatywą niż samotność. Czy jednak strach przed samotnością, przed kolejnym wysiłkiem związanym z budową nowej relacji lub zwykłe przyzwyczajenie pozwala na niszczenie sobie życia i marnowania czasu z mężczyzną, który nie jest nam pisany?

Wieczne usprawiedliwienia
W związku to zazwyczaj kobiety dają, nie oczekując nic w zamian. Liczymy, że to, co dajemy, partner odwzajemni. Często jednak spotyka nas obojętność, czujemy się oszukane i wykorzystane. Część kobiet, zamiast wymagać od partnerów zaangażowania w związek i pracy nad nim, usprawiedliwia zachowania mężczyzn. Ile razy słyszałyśmy już od naszych koleżanek, sióstr, czy wreszcie same mówiłyśmy, starając się usprawiedliwić męskie zachowanie: „Boi się zaangażować”, „Ślub nie jest mu potrzebny”, „Jest bardzo zajęty i nie ma czasu, aby do mnie zadzwonić”. To są wymówki, które biorą pod uwagę tylko punkt widzenia mężczyzny i jego wygodę. Jednak jeśli Ty chcesz się zaangażować w związek, marzysz o ślubie i chcesz mieć kontakt ze swoim mężczyzną - dlaczego nie wymagasz tego samego od niego? Przestańmy ich w końcu usprawiedliwiać i spójrzmy prawdzie w oczy: jeśli nie zależy mu tak samo mocno, jak Tobie, to po co marnować na niego swój czas i energię?

Jak poznać, że mu nie zależy?
Gdy w związku nie czujemy się dobrze i odbiega on od naszych oczekiwań, a złapałyśmy się na tym, że mamy tendencję do usprawiedliwiania naszego obiektu westchnień, spróbujmy przyjrzeć się niektórym zachowaniom mężczyzny. Choć może to bolesne - oceńmy je wreszcie właściwie!

1) Nie umawia się z Tobą. Punkt ten dotyczy związków nowych. Jeśli doszło do wymiany numerów telefonów a nasza komórka milczy to znaczy, że temu fajnego chłopakowi z baru widocznie jednak nie zależy na tym, żeby kontynuować ze mną znajomość. Oczywiście, istnieje możliwość, że jest zbyt nieśmiały żeby zadzwonić, albo że zwyczajnie zgubił nasz numer - ale czy uwierzysz, że mężczyzna, który byłby Tobą oczarowany, nie zrobiłby wszystkiego, aby się z Tobą skontaktować? Nie czatuj więc przy telefonie - szukaj dalej!

2) Nie dzwoni do Ciebie, chociaż rzadko się widujecie. To jasny sygnał, że nie zależy mu na kontakcie z Tobą! Skończmy z usprawiedliwianiem, że nie ma zasięgu albo brak mu czasu, bo jest zajęty robieniem tysięcy innych rzeczy. Jeśli ten tysiąc innych rzeczy jest ważniejszy od Ciebie - koniecznie zastanów się nad tym związkiem!

3) Nie zaprasza Cię na randki (czyli wyjścia w publiczne miejsca, np. do kina, na romantyczny spacer czy do zwykłej pizzerii). Wspólne wyjścia tylko we dwoje dają poczucie więzi, pozwalają budować intymny związek oraz są czytelnym sygnałem: JESTEŚMY RAZEM! Jeśli on nie chce Cię pokazywać całemu światu oraz być postrzegany jako Twój partner zastanów się, czy to na pewno dlatego, że nie ma czasu/pieniędzy/ochoty na takie wyjścia, czy może nie traktuje waszego związku na poważnie?

4) Nie akceptuje Twojego wyglądu. Jeśli facet wiecznie narzeka na Twój wygląd i wypomina Ci, że masz fałdki, powinnaś schudnąć oraz zrobić coś z tym ohydnym uczesaniem to znak, że coś jest w waszym związku nie tak. Jeśli na dodatek usprawiedliwia swoją zdradę tym, że nie dbasz o siebie, a tu taka śliczna kobieta mu się trafiła - po prostu wystaw mu walizki za drzwi. Nie jest godny, aby zostać twoim partnerem. Kochający mężczyzna akceptuje swoją partnerkę taką, jaką jest. Nie próbuje jej zmieniać na siłę, nie porównuje jej do blond-piękności z ulicy. Prawi komplementy, powtarza, że jest piękna - tym buduje pewność siebie i poczucie wartości w kobiecie.

5) Zrywa z Tobą i znika. Unikaj jak ognia swoich byłych! Pamiętaj - co się nie udało raz, raczej drugi i kolejny też się nie uda. Sprawdziłaś tego Pana, nie byłaś szczęśliwa - koniec. Oczywiście możesz powiedzieć: „trzeba dać drugą szansę, niektórym się udaje”. Pamiętaj, że Ci, którym się udaje po raz drugi - to wyjątki. A Ty na 99% jesteś regułą. Jeśli zaś facet znika i unika kontaktu z Tobą, a po powrocie nie chce Ci powiedzieć, gdzie był - uciekaj od niego! Brak mu odpowiedzialności, nie zależy mu na Tobie - jesteś tylko wygodnym portem, do którego zawsze może wrócić po swoich niedojrzałych ekscesach. Zasługujesz na faceta, który będzie z Tobą na poważnie.

6) Jest żonaty. Tu chyba nie muszę niczego tłumaczyć: jeśli nie chce wziąć z żoną rozwodu, bo to, tamto i owamto, i nadal z nią mieszka, żyje oraz wychowuje dzieci - komunikat jest jasny. Jesteś tylko kochanką i zawsze będziesz tą drugą - z nim nigdy nie zbudujesz relacji, o jakiej marzysz.

7) Czujesz się przy nim bezwartościowa. Jeśli mężczyzna w związku myśli tylko o sobie, nie wspiera Cię, nie stara się Ciebie uszczęśliwić, dba tylko o własne potrzeby i jeszcze wmawia Ci, że powinnaś być dumna będąc jego partnerką - nie daj się zwieść. Jesteś godna uwagi nie dlatego, że jest z Tobą Pan X, ale dlatego, że jesteś wartościową kobietą.

 

Odrobina egoizmu

Artykuł ten powstał, aby uzmysłowić kobietom, jak zamykają swoją drogę do życia, o jakim marzymy. Często jest tak, że czujemy się w związku źle, że czegoś nam brak, ale nie potrafimy zdiagnozować źródła naszego samopoczucia. Jeśli przestaniemy w końcu usprawiedliwiać naszych mężczyzn może odkryjemy, czego pragniemy i potrzebujemy do szczęścia. Nie namawiam tu, aby od razu rozstawać się ze swoim partnerem. Warto postarać się naprawić relacje między nami, o ile to możliwe.


Czasem jasne zasygnalizowanie mężczyźnie naszych potrzeb („potrzebuję, abyś częściej dzwonił”, „chcę z Tobą częściej wychodzić”) może mieć zbawienny wpływ.


Pamiętajmy - mamy prawo mierzyć mężczyznę naszą własną miarą. Jeśli jestem punktualna i tolerancyjna - mogę wymagać, by mój partner też taki był. Jeśli jestem bałaganiarą - nie powinnam krzyczeć na nieład w pokoju mojego Miśka. Poza tym na koniec - w związku trzeba być trochę egoistką. Dbajmy o siebie i własne potrzeby, nie bójmy się zmian, jeśli nie czujemy się szczęśliwe.


Lepiej być samotną, ale mieć szansę na znalezienie „tego jedynego”, niż tkwić w nieudanym związku. Warto zawalczyć o siebie.


Iwona Mackiewicz,
24l.

Artykuł został zainspirowany książką Grega Behrendta i Liz Tuccillo "Nie zależy mu na Tobie. Koniec złudzeń - poznaj prawdę o tym, jak rozumieć facetów".

 


 

7-12

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Kobieta naturalna czy sztuczna? O której z nich marzy mężczyzna?

My kobiety... chcemy być piękne, zmysłowe i seksowne, ale w szczególności chcemy się podobać - wszystkim - bez wyjątku!

 

Lubimy kiedy oczy wszystkich zwrócone są w naszą stronę, a komplementy na nasz temat, sypią się bez końca, jednocześnie dostarczając nam ogromnej satysfakcji i dodając pewności siebie. Zależy nam na tym, aby przyciągać mężczyzn. Pragniemy ich uwodzić, doprowadzać aby wzdychali z zachwytu na nasz widok. Chcemy być i czuć się piękne. Marzymy o tym, by mężczyźni przychylali nam nieba i spełniali nasze zachcianki. Jesteśmy w stanie zrobić wiele, by stać się obiektem pożądania i uwielbienia.

 

Jednak w wielu przypadkach to, co dla kobiety kryje się pod pojęciem ideału piękna, często nie idzie w parze z wyglądem kobiety, który kreuje wyobraźnia i marzenia.

Ideał piękna dla kobiet w bardzo wielu przypadkach wyznaczają media. Przez naszą szarą codzienność często przewijają się kolorowe zdjęcia celebrytek, bez wad i niedoskonałości, na które zwrócone są oczy całego świata. 0ne są uwielbiane i osiągają sukcesy, a to sprawia, że chcemy się do nich upodabniać.

 

Zapominamy o tym, że każda z nas jest piękna, że naturalność jest piękna, dlatego skłaniamy się do wszelkich zabiegów kosmetycznych, które pozornie mają poprawić nasz wygląd. Kryjemy twarz pod zbyt dużą warstwą makijażu, stosujemy magiczne diety, wykańczamy organizm na słowni po to, by dorównać zgrabnym do przesady, wręcz kościstym gwiazdom z telewizji.

 

Salony kosmetyczne stały się naszym drugim domem. Kochamy to, co owe salony nam oferują: zabiegi odmładzające, pielęgnujące, modelujące, regenerujące itd., sztuczne rzęsy, paznokcie i doczepiane włosy. Lampy solarium dają nam sztuczną opaleniznę, a operacje plastyczne, mające ulepszyć nasze ciało, stają się powoli naszym największym marzeniem, na które odkładamy pieniądze.

 

Ciągle widzimy w sobie niedoskonałości - „Tu mam za dużo, tam za mało". Jesteśmy zakompleksione i często wyolbrzymiamy nasze wady, które w oczach innych są niewidoczne. Nie bez powodu powtarzam i podkreślam słowo „sztuczne", bo zaczynamy uwielbiać wszystko to, co sztuczne! Jednak czy to wszystko naprawdę służy piękności?? Czy patrząc w lustro widzimy wtedy siebie? Czy wraz ze sztucznymi ulepszaczami same nie stajemy się sztuczne i nienaturalne a co za tym idzie także mało atrakcyjne? To co ma nas upiększać zaczyna nas szpecić i odbiera nam piękno, do którego tak bardzo chcemy się przybliżyć.

 

Mężczyźni zauważają to, bo każdego ranka odprawiamy swoisty rytuał naszego życia. Wchodzimy do łazienki i nie opuszczamy jej przez dłuższy czas, gdyż musimy nałożyć na siebie (całkiem niepotrzebnie) zbyt grube warstwy makijażu. Potem modelujemy swoje często farbowane włosy, następnie chroniąc je toną lakieru by w żadnym wypadku nie naruszyła ich konstrukcji nawet lekka wichura. W łazience doznajemy metamorfozy, która bardzo często potrafi zmienić nas nie do poznania. My same nie potrafimy dojrzeć piękna w naturalności i chcemy się zmieniać, by się podobać, ale czy jest to naprawdę konieczne?

 

Czy ideał, do którego dążymy idzie w parze z wyobrażeniami mężczyzn, które rodzą się w ich wyobraźni?

Postanowiliśmy się tego dowiedzieć! Przeprowadziliśmy wśród singli w wieku 20 - 30 lat ankietę, która miała na celu sprawdzenie co według mężczyzn czyni nas seksownymi, zmysłowymi i pięknymi! Czy preferują naturalność czy sztuczność? Poniżej przedstawiamy wyniki, które mogą Was zaskoczyć. Tylko 3 mężczyzn na 100 ankietowanych uznało, że wygląd zewnętrzny jest ważniejszy od wnętrza kobiety. Pozostali, czyli zdecydowana większość, zwracają uwagę na to, iż piękno kobiety kryje się nie tylko w wyglądzie i cechach zewnętrznych, ale w dużej mierze w osobowości i charakterze. Ankieta wykazała, że za atrakcyjne kobiety uważa się te, które są naturalne, które nie kryją się pod makijażem i nie stosują sztucznych korekt ciała. To te, które wyróżniają się kulturą osobistą, odpowiednim zachowaniem i schludnym, dobranym do okazji strojem, mające szacunek do siebie samej i innych ludzi. Mężczyźni cenią w kobietach również cechy charakteru, m.in.: inteligencję, zaradność, uczuciowość i wrażliwość.

 

Co czyni kobietę zmysłową? O to też zapytaliśmy i... zdaniem ankietowanych zmysłowość objawia się nie w wyglądzie a w mowie ciała! W tajemniczym spojrzeniu, w uwodzącym uśmiechu czy subtelnym i delikatnym dotyku! A także w ciepłej i serdecznej aurze jaką kobieta powinna wytwarzać wokół siebie.

 

Gdy pytaliśmy o kobietę marzeń aż 78 uczestników ankiety wymieniło słowa: „naturalna" i „zadbana". Wniosek - mężczyźni pragną kobiet naturalnych i zadbanych!!

 

Co jednak rozumieli pod tymi słowami? Można to przedstawić w prostym matematycznym równaniu:

KOBIETA, KTÓRĄ PRAGNIE MĘŻCZYZNA = KOBIETA ZADBANA = dbająca o higienę osobistą + ubierająca się schludnie i odpowiednio do okazji + stosująca delikatny makijaż podkreślający urodę + dbająca o włosy i pozwalająca im na naturalne ułożenie (nie prostowane czy modelowane) itp.

 

To schemat przedstawiający kobietę wykreowaną w wyobraźni zdecydowanej większości mężczyzn. Niewielu z nich widzi ten obraz inaczej stwierdzając, że atrakcyjność kobiety wymaga poświęceń i ulepszeń, czyli preferują i akceptują oni to, co sztuczne: tipsy, solarium, farbowanie włosów itp. Przyznają też, że byliby skłonni do namawiania partnerki do zastosowania botoksu, liftingu czy operacji plastycznych, bo jak mówią „to jest na topie". Większość ankietowanych nie podziela tego zdania, określając ten typ kobiet słowami: „tapeciary" i „plastiki", które u nas - kobiet wywołują raczej negatywne skojarzenia. Zdaniem panów przez mocny, najczęściej ciemny makijaż, farbowane włosy, tipsy a do tego sztuczna opalenizna oraz wygładzone twarze bez zmarszczek czy inne tego typu zabiegi, stajemy się do siebie podobne. Jedna staje się podróbką drugiej. Czy aby na pewno tego chcemy i czy o to nam chodziło?

 

Na to pytanie każda z nas musi odpowiedzieć sobie sama! My jednak wiemy czego chcą mężczyźni! Oni pragną kobiet naturalnych, atrakcyjnych, zadbanych i wyjątkowych.

 

Dlatego warto pamiętać, by być jedną na milion a nie jedną z miliona. Jak to zrobić? To proste! Wystarczy, że będziemy ... sobą, która zaakceptuje samą siebie z wszystkimi wadami i zaletami, a nie własną plastikową przeróbką, trudną do rozpoznania i pozbawioną atrakcyjności i wyjątkowości.

 

Aleksandra Parusel, 20l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Czy świadomie wybieramy partnera?

„O gustach się nie dyskutuje” powiedzenie znane każdemu, ale czy kiedykolwiek się zastanawiałaś dlaczego mając tyle opcji wyboru pośród gatunku męskiego, określony typ wzbudza Twoje zainteresowanie, a inny typ z góry jest skazany na klęskę?

Istnieje kilka naukowych teorii, które odnoszą się do tego, co wpływa na wybór partnera.

Teoria wymiany
Jeśli kobieta lub mężczyzna mają pewne braki, wynikające z teorii biologicznej np. w urodzie, czy w statusie społecznym będą szukać przyszłego partnera z cechami, które zrównoważą te braki. I tak np. jeśli kobieta, nie do końca podoba się mężczyźnie pod względem fizycznym, ale ma duże poczucie humoru, jest ciepła i sympatyczna, może zostać wybrana na życiową partnerkę, pomimo „niedomagań” w wyglądzie zewnętrznym. Oprócz tego, teoria ta zakłada, że ludzie wchodzą ze sobą w interakcje, w taki sposób, aby zmaksymalizować osobiste korzyści i zminimalizować koszty. „Dwoje ludzi, zakochuje się w sobie nawzajem, kiedy każde z nich ma wrażenie, że natrafiło na najlepszy osiągalny obiekt na rynku, zważywszy na ograniczenia wynikające z kursu jego własnych akcji”. 1

1 E. Fromm, O sztuce miłości, Warszawa 1973
Em. Griffin, Podstawy komunikacji społecznej, Gdańsk 2003.


Teoria persony
Mówi o tym, że przy wyborze partnera ważne jest to, jak druga osoba zwiększa nasze własne poczucie wartości. Jeśli przy danej osobie czujemy się wartościowi, bardziej docenieni, lepsi, to bardzo prawdopodobne, że wybierzemy kogoś takiego na życiowego partnera.

Teoria Imago
Teoria ta, odwołuje się do budowy i funkcjonowania mózgu, odtwarza nasze otoczenie z dzieciństwa. Okazuje się, że poszukujemy osoby, której dominujące cechy charakteru są podobne do cech osób, które nas wychowały. Okazuje się, że kobieta często nieświadomie wychodzi za mężczyznę, który jest bardzo podobny do jej ojca np. zarówno ojciec, jak i mąż mają bardzo konserwatywne podejście do życia. Może się okazać, że któreś z partnerów będzie miało problem, ze zbudowaniem zdrowej, partnerskiej relacji, powielając wzory z dzieciństwa, wejdą w toksyczny związek, wybierając partnera, który tak jak np. ojciec jest agresywny i stosuje przemoc fizyczną wobec najbliższych.

Teoria biologiczna
Teoria trochę archaiczna jak na nasze czasy, jednak w pełni zgodna z przewidywaniami wynikającymi z teorii ewolucji. Zgodnie z tą teorią, wybieramy partnera, który zwiększałby szansę przetrwania gatunku. Mężczyzna ocenia wartość kobiety, jako potencjalnej partnerki pod kątem jej zdolności rozrodczych, sygnalizowanych młodym wiekiem oraz urodą.. Wybierze więc kobietę, która ma gładką skórę, lśniące, gęste włosy, czerwone usta, różowe policzki i błyszczące oczy. Równie ważne są zaokrąglone biodra i wydatne piersi. Kobiety natomiast, nieodmiennie zwracają większą niż mężczyźni uwagę na zamożność partnera, jego ambicje, zaradność i pozycję społeczną. Kobieta wybierze mężczyznę, który w jakimś sensie będzie górował nad pozostałymi. Zawsze też pragną mężczyzn, nieco starszych od siebie, zdrowych, wysokich, atletycznie zbudowanych. Ponadto kobiety zwracają uwagę na solidność i dojrzałość emocjonalną mężczyzny. Wszystkie te cechy sygnalizują, zwiększone prawdopodobieństwo zapewnienia rodzinie, środków niezbędnych do wychowania potomstwa. Co o tym sądzicie? Oczywiście to tylko wiedza czysto naukowa, ale zastanówcie się czy naukowcy nie mają troszkę racji :)

Magdalena Bartkowiak, 24l.
Studentka II roku SUM na UAM-ie,
Praca licencjacka poświęcona komunikacji w związku partnerskim
Zainteresowania: komunikacja interpersonalna, psychologia, e-marketing, social media.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Korektory

  • Dział: Uroda

Dobrze dobrany podkład (Przeczytaj poprzedni artykuł Podkład - Podstawa perfekcyjnego makijażu. Idealny podkład na lato), to tylko połowa sukcesu w drodze do perfekcyjnego makijażu.

Wszelkie niedoskonałości bardzo dobrze kryją korektory. Istnieje ich pełen wachlarz, toteż należy odpowiednio dobrać do miejsca i do naszego problemu. Istnieją korektory nawilżające, liftingujące, rozświetlające, kamuflujące.

Również ze względu na kolorystykę zmienia się ich przeznaczenie. Żółty kolor najlepiej zamaskuje sińce. Zielonym krostki, zaczerwienienia i pękające naczyńka. Fioletowy plamki, piegi, żółte przebarwienia. Różowy lub w odcieniu brzoskwini idealnie wchłania sińce pod oczami.

Czym nakładać?
Punktowe nakładanie korektora najlepiej wykonywać pędzelkiem lub opuszkami palców, pamiętając, aby dokładnie rozetrzeć granicę koloru z podkładem. Musi się on wtapiać w podkład i zakrywać, a nie odwrotnie. Istnieją różne szkoły aplikowania korektora - przed czy po nałożeniu podkładu. Ja jestem zwolenniczką tej drugiej, gdyż pozwala to uniknąć powstawania plam na twarzy w wyniku wymieszania się fluidu z podkładem. Gdy jest taka potrzeba na warstwę korektora można nałożyć fluid - wklepać go w dane miejsce opuszkami palców.

Oczy. Lifting bez skalpela!
Skóra oka lubi lekkie i płynne korektory, które jednocześnie ją nawilżą i odżywią. Najlepsze są te w pędzelkach. Polecam stosowanie dwukolorowego korektora - w odcieniu brzoskwini/różu i w tonie zbliżonym do podkładu. Ten pierwszy wchłonie zaczerwienienia i sińce a drugi rozświetli i odmłodzi skórę pod oczami. Nakładanie kosmetyku należy rozpocząć od linii dolnych rzęs (nawet po wewnętrznej stronie). Można również odrobinkę rozświetlającego fluidu nałożyć na skronie, aby stworzyć efekt rozświetlonej cery. Nie używajmy pod oczy ciężkich korektorów w sztyfcie, gdyż stanowią obciążenie dla skóry.

Joanna Szustopol, 25l.
wizażystka, charakteryzatorka, stylistka
http://imponderabilia.digartfolio.pl/info 

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Płeć a charakter, czyli dlaczego kobieta płacze, a mężczyzna krzyczy

Ile razy zdarzało się Wam mówić do swojego partnera o wyniesieniu śmieci, gdy ten zajmował się oglądaniem telewizji? Oczywiście w zdecydowanej większości przypadków po zakończeniu transmisji worki nadal zalegały w mieszkaniu, a wasz wybranek z wielce zdziwioną miną odpowiadał: „Kochanie, naprawdę prosiłaś mnie o wyrzucenie śmieci”?

Dlaczego jest tak, że twój ukochany potrafi skoncentrować się w pełni tylko na jednej czynności, podczas gdy Ty jesteś w stanie prowadzić z nim rozmowę, oglądać wiadomości, gotować obiad i jednocześnie prasować? Jeśli chcesz znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego mówi się, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, i skąd się biorą różnice między płciami – ten artykuł jest dla Ciebie!

 

PODSTAWY NAUKOWE
Zainteresowanie problemem płci i jej zróżnicowaniem można datować już od czasów prehistorycznych, jednak badania stricte naukowe nad powyższym zagadnieniem zaczęto prowadzić w XIX w. Są one kontynuowane aż do naszych czasów – nadal wiele kwestii pozostaje niejasnych, jednakże wyniki badań potwierdzają, że odmienna płeć predestynuje do posiadania określonych cech oraz zachowań. Najważniejsze wnioski dotyczące różnic między kobietami a mężczyznami warto zacząć od

 

ZDOLNOŚCI
Wielokrotnie prowadzone badania nad zdolnościami wśród odmiennych płci jednoznacznie wskazały, że kobiety posiadają większe uzdolnienia werbalne niż mężczyźni. Kobiety zdecydowanie szybciej uczą się języka, łatwiej posługują się mową, posiadają większy zasób słownictwa, ich mowa jest grzeczniejsza – rzadziej używają przekleństw czy slangu. Obalony został za to mit o kobiecym gadulstwie – okazuje się, że to mężczyźni prowadzą bardziej agresywną formę rozmowy – częściej przerywają rozmówcom, przejmują inicjatywę, kontrolują temat konwersacji. O wyższości kobiet decyduje tu lepiej rozwinięta lewa półkula, odpowiedzialna, m. in., za czynności werbalne. Mało tego – kobiety o wiele lepiej radzą sobie z odczytywaniem informacji niewerbalnych.

 

Z badań wynika, że mężczyźni przewyższają kobiety w jednej ważnej cesze – w zdolnościach przestrzennych. Posiadają lepsze umiejętności lokalizowania obiektu czy wizualizacji przestrzennej. Stąd, np., mężczyznom łatwiej przychodzi nauczenie się parkowania – doskonale „czują” oni bowiem auto i potrafią bezbłędnie wyczuć położenie samochodu względem innych przedmiotów. Umiejętność ta widoczna jest również w czasie jazdy samochodem i odczytywania mapy. Mężczyzna za kółkiem zazwyczaj bezbłędnie odczytuje mapę, a także lepiej niż kobieta radzi sobie z ustalaniem kierunków. Warto zauważyć, jak mężczyźni pomagają osobom, które proszą ich o wskazanie drogi do jakiegoś miejsca. Zazwyczaj operują słowami „jechać prosto 200 metrów”, „na przedostatnim skrzyżowaniu”, gdy kobiety najczęściej posługują się miejscami topograficznymi, np. „za sklepem X w lewo”. Jest to doskonały przykład na różnicę w postrzeganiu przestrzeni między kobietą, a mężczyzną. Za lepszy zmysł przestrzenny odpowiada u mężczyzn testosteron.

 

Mężczyźni posiadają również przewagę w zdolnościach matematycznych. Kobiety dobrze radzą sobie z obliczeniami i przyswajaniem pojęć, ale to mężczyźni przewyższają je, gdy chodzi o rozwiązywanie zadań problemowych czy wyższej kategorii zadań. Pomaga w tym mężczyznom dużo lepiej rozwinięta prawa półkula mózgowa, odpowiedzialna za myślenie abstrakcyjne.

 

EMOCJE I OSOBOWOŚĆ
Może trudno w to uwierzyć, ale zarówno kobiety, jak i mężczyźni, dzielą te same emocje. Różni nas tylko sposób ich wyrażania. Otóż kobiety mają skłonność do tłumienia swojej złości, rozzłoszczenia czy rozczarowania – skutkuje to wybuchami płaczu. Z kolei mężczyźnie, wychowanemu w kulturze, gdzie męskie łzy są postrzegane negatywnie, daje się większe przyzwolenie na pokazywanie swoich uczuć – stąd mężczyzn cechuje większa impulsywność, agresja zachowania. Przyzwyczajeni od dziecka do rywalizacji (zabawy z rówieśnikami zazwyczaj są naznaczone współzawodnictwem), mężczyźni są bardziej aktywni i asertywni. Co ciekawe – cechuje ich również dużo większa samoocena. Dla równowagi kobieta posiada większą samoświadomość.

 

Kobiety z kolei cechuje wrażliwość na innych, większa lękliwość, ale też towarzyskość, sumienność, ugodowość, skromność czy obowiązkowość. Kobiety są również bardziej podatne na zranienie i stany depresyjne – w przeciwieństwie do mężczyzn rzadko zachowują one dystans do zdarzeń i osób. Przy tym wszystkim to mężczyzn cechuje większą otwartość na nowe idee i ludzi.

 

Różnice w okazywaniu emocji i cechach osobowych nie są zdeterminowane biologicznie. To raczej wpływ wychowania i kultury, w jakiej dziecko dorasta, i wzorców, które powiela.

 

RÓŻNICE A ŻYCIE CODZIENNE
Wpływ powyższych różnic na codzienność jest dość dobrze widoczny. Poza przykładami opisanymi powyżej, warto wyjaśnić, dlaczego kobieta jest w stanie skupić się na wielu rzeczach jednocześnie, a mężczyzna nie. Otóż mózg mężczyzny jest uporządkowaną strukturą, która pozwala mu skoncentrować się w pełni tylko na jednej czynności. Ma to swoje dobre i złe strony. Minusem jest chociażby wspomniana na początku sytuacja z wyrzucaniem śmieci, za to dużym plusem – możliwości wysokiego skupienia na celu. W połączeniu z odpornością na zmęczenie faworyzuje to mężczyznę chociażby przy pracy wymagającej tychże cech.

 

Matematyczne zdolności mężczyzn, ich uzdolnienia przestrzenne i dobrze rozwinięte myślenie abstrakcyjne skłania mężczyzn do podjęcia studiów i prac związanych z tymi umiejętnościami, dlatego zazwyczaj wybierają oni szkoły i uczelnie techniczne, mechaniczne czy zawody o charakterze teoretycznym.

 

Kobiety z kolei są bardziej zorientowane na ludzi. Już od najmłodszych lat większą wagę przywiązują do rozmów i nawiązywania przyjaźni, niż do rywalizacji czy osiągania sukcesów. W związku z tym kobiety wybierają najczęściej zawody, w których będą miały możliwość interakcji z ludźmi.

Ten krótki przegląd cech powinien uzmysłowić, dlaczego mówi się, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Pamiętajmy jednak, że różnice biologiczne mają tak naprawdę niewielki wpływ na to, jak bardzo charakterologicznie i osobowościowo kobieta jest inna niż mężczyzna. Trzeba zaakceptować inność, ale też starać się wychować nasze pociechy w duchu tolerancji, nie kierując się stereotypami płciowymi. Wtedy na pewno możliwe jest porozumienie między płciowe, czego życzę Wam i sobie.

 

Artykuł został napisany z wykorzystaniem informacji zawartych w następujących książkach: E. Madal - Kobiecość i męskość; L. Brannon - Psychologia rodzaju. Kobiety i mężczyzn: podobni czy różni?; A. Moir, D. Jessel - Płeć mózgu.

 

Iwona Mackiewicz, 24l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

7 sposobów, jak uniknąć zdrady

Powodem zdrady jest uczucie, że nasze wspólne życie osiadło na mieliźnie. Kiedy zdradzamy, otrzymujemy coś, czego nie możemy otrzymać w inny sposób. Oto, co możemy zrobić, by zdrada nigdy nie zagościła w naszym związku.

 

Marcin i Ewa. Na ślubnej fotografii szczęśliwi, zapatrzeni w siebie. A to fotka z wakacji. Oboje biegną roześmiani, trzymając się za ręce. A tutaj zdjęcie, kiedy się urodziła Martynka – ma niecały miesiąc. Michał trzyma ją na rękach niczym skarb. Dlaczego więc po siedmiu latach szczęścia, wydarza się historia jak z kiepskiego serialu?

Czym jest zdrada?
Atrakcyjna koleżanka z pracy, firmowy wyjazd, trochę alkoholu. Potem Marcin częściej zostaje dłużej w pracy. I w końcu ten przypadkowo odkryty SMS, który zatrząsł rodzinnym światem: "Kochany wczoraj było cudownie, już tęsknię..."
Potem płacze i krzyki. Marcin przeprasza, wykrzykuje, że to bez znaczenia, że kocha tylko Ewę. Ale już nic nie jest takie jak było.
Choć minęło już pół roku Ewa wciąż nie potrafi powstrzymać łez. Jak to się mogło stać? Jak on mógł mi to zrobić?
Czym jest zdrada? Nieuchronną konsekwencją partnerskiej rutyny? Sposobem na urozmaicenie? Zastrzykiem adrenaliny?

Zaangażowanie kontra powinność
Nasze wzajemne zobowiązania, obietnice jakie sobie składamy, decydując się na wspólne życie, wypływają z aktualnego stanu emocji. Kochamy się, chcemy być razem, pragniemy wspólnie budować swoje szczęście.
Potem, niestety, zdarza się nam popełniać pewne błędy, które zamieniają dobrowolność w powinności.
Punkt ciężkości przenosi się z przyjemności na potrzeby codzienności. Wracamy do podpatrzonych wzorców rodzinnych, w których więcej było obowiązków niż spontaniczności.
To poniekąd oczywiste ale jeśli rezygnujemy z tego co dawało nam obojgu poczucie swobody, wpadamy w pułapkę.
Zazwyczaj powodem zdrady jest uczucie, że nasze wspólne życie osiadło na mieliźnie, że emocje stały się przewidywalne a rozmowy pozbawione głębi. I choć zdrada może okazać się zgubnym impulsem, czymś, czego potem żałujemy i czego się wstydzimy - jest odpowiedzią na emocjonalny brak. Bowiem kiedy zdradzamy, otrzymujemy coś, czego nie możemy otrzymać w inny sposób. Pasję, ekscytację, poczucie wolności.
Czy to znaczy, że zdrada jest usprawiedliwiona? Nie chcę tak twierdzić, bo ona niszczy i boli. Jednak skoro istnieje i dotyka wiele związków, warto przyjrzeć się jej nie z potępieniem, ale z ciekawością.
Warto się także zastanowić, jak skutecznie zamknąć jej drzwi przed nosem. Oczywiście możemy się powoływać na poczucie odpowiedzialności, przyzwoitości, na uczucia wyższe i moralność. Ale czy to wystarcza?
Jaki jest stan waszego ducha, kiedy czujecie zaangażowanie i pasję? Jak reaguje Wasz umysł, serce i ciało? A jakie są wasze odczucia, kiedy powinniście zachowywać się w określony sposób, ponieważ oczekują tego od was inni. No właśnie… różnica jest diametralna.
Chcę przez to powiedzieć, że najlepszą gwarancją wierności jest to, że nie pragniemy zdrady. A nie pragniemy jej, kiedy nasz związek daje mam to wszystko, czego potrzebujemy. Kiedy są w nim autentyczne emocje, zaangażowanie.

7 sposobów by uniknąć zdrady
A oto zasady dotyczące obydwu płci, które pomogą Wam w zachowaniu dobrej kondycji Waszego związku i zapobiegną chęci zdrady.

1. Nie zmieniaj swojego partnera
Nie staraj się zmienić swojego partnera i upodobnić go do siebie. Robiąc to, zabierasz mu mentalne poczucie bezpieczeństwa i okradasz z jego indywidualności. Twój partner to nie Ty. Ma prawo widzieć świat własnymi oczami. Nie wszystko, co myśli, musi Ci się automatycznie podobać.
Jeśli wywieramy na partnera presję, cenzurując jego osobowość, sprawiamy, że oddala się od nas. Osoba, która go zaakceptuje - da mu poczucie, że wreszcie jest ktoś, kto go rozumie.

2. Nie wywołuj poczucia winy
Jeśli Twoje ulubione słowa to "tyle dla Ciebie robię, to ja Cię tak kocham, a ty…" itp. - to jesteś na dobrej drodze do partnerskiej katastrofy. Takimi słowami wywierasz emocjonalną presję. Miłość to stan ducha a nie środek transakcyjny.
Nie możesz jej używać do wymuszania określonych zachowań. Jeśli jakieś postępowanie partnera uważasz za niesprawiedliwe, rozmawiajcie o konkretach - bez krytyki i uczuciowego szantażu.

3. Stwórz fizyczne poczucie bezpieczeństwa
Dobra atmosfera, komfort i wygoda oraz osobista przestrzeń dla każdego z domowników sprawia, że dom jest bezpiecznym miejscem. Każdy powinien mieć w nim równe prawa oraz poczucie swobody i intymności. To także ważny element więzi partnerskiej.
Rozwiążcie także codzienne problemy typu wynoszenie śmieci itp., bo ciągłe domowe nieporozumienia to rdza, która sprawia, że Wasze życie uczuciowe koroduje.

4. Nie zapominaj o przyjemności
Bądź od czasu do czasu św. Mikołajem. Powiedz do swojej drugiej połowy: "Kochanie, dziś dostarczę Ci mnóstwo przyjemności, a Ty nic nie musisz robić". Wysłuchaj jej pragnień, włączając w to pragnienia seksualne i zaspokój je. Uszanuj także własne potrzeby i mów o nich, a może partner zacznie tę samą praktykę wobec Ciebie.
Brak satysfakcji emocjonalnej i seksualnej to krok do rozdzielenia rzeczywistości od pragnień. I do… zdrady.

5. Szanuj poczucie wolności obu stron
Zaborczość męczy. Ludzie zdradzają, gdy czują, że znaleźli się w klatce. I gdy przez moment drzwiczki są niedomknięte, wyfruwają. Niech więc w Twoim związku nie będzie krat.
Kontrolę zastąp zaufaniem. Paradoksalnie - im bardziej kontrolujesz partnera, tym mocniej zwiększasz ryzyko zdrady. Ludzie stają się tacy, jakimi są postrzegani. Jeśli wysyłasz komuś sygnał "nie ufam ci" - tym łatwiej będzie tej osobie podjąć decyzję o zdradzie. Im więcej zaufania dajesz swojemu partnerowi, tym bardziej godny zaufania się on staje.

6. Dziel się swoimi najgłębszymi lękami
To, co najbardziej zbliża ludzi to otwartość. Bardzo często spotykam osoby, które cierpią z powodu emocjonalnego zamknięcia partnera. Nawet, jeśli powodem tego są jakieś dawne zranienia, jedyną drogą, by je przekroczyć, jest podzielić się nimi z kimś bliskim. Ta otwartość nie jest jednak oskarżycielska: "Czuję, że już mnie nie kochasz". Jedyne, co możesz wtedy uzyskać, to odpowiedź "No coś ty, pewnie, że Cię kocham". Pomogło? Chyba nie.
Dlatego formułuj swoje obawy, koncentrując się na tym, co czujesz. Zamiast "Pewnie, już Ci się nie podobam", powiedz "Boję się, że czas mija, a ja staję się mniej atrakcyjna. Chciałabym wciąż Ci się podobać". Albo zamiast "Jestem zmęczony, mam wszystkiego dosyć", powiedz "Wiesz kochanie, czasem boję się, że nie odniosę sukcesu, że nie zrobię tego wszystkiego, co planowałem”. Takie słowa budują poczucie bezpieczeństwa - nawet, jeśli niosą ze sobą obawy o przyszłość.

7. Weź odpowiedzialność za swoje uczucia.
Nawet, jeśli wydaje Ci się, że to postępowanie partnera wpływa na to, jak się czujesz – to nie jest prawda. Nie mów więc "Przez ciebie jestem zła" albo "Ciągle mnie denerwujesz". Tylko dzieci oczekują od rodziców, że uspokoją je, rozbawią, dadzą im poczucie bezpieczeństwa.
Twoje reakcje to zbiór doświadczeń i wzorców. Jesteś jak instrument, który wydaje określone dźwięki w zależności od tego jak jest nastrojony.
Uświadom sobie, że nie ma żadnej gwarancji szczęścia na zewnątrz nas. Ale w nas samych jest ona możliwa do osiągnięcia. Jeśli uświadomisz sobie, czego oczekujesz, jak chcesz być traktowany, co masz do zaoferowania - odzyskasz kontrolę nad swoim samopoczuciem. W ten sposób także zyskujesz większą stabilność Waszego związku. To są naczynia połączone.

Życzę Wam szczerych, wspaniałych relacji.

Joanna Godecka

sympatia

 


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...

Jestem beznadziejna i do niczego - ile razy to sobie wmawiałaś?

Zastanawiałaś się kiedyś, ile osób na pytanie: „co u Ciebie”, odpowiedziało „wspaniale”? Zapewne niewielu, a jeśli nawet to tylko dlatego, żeby nie zanudzać Cię swoimi problemami. Gdybyś zapytała o to samą siebie, pewnie znalazłabyś milion powodów, dzięki którym nie czujesz się w pełni szczęśliwa.

Naszą główną przeszkodą w czerpaniu radości z życia jest ciągłe dążenie do perfekcjonizmu. W szkole chcemy być prymuskami, w dorosłym życiu idealnymi pracownikami, żonami i matkami. Uważamy, że jeśli to osiągniemy, będziemy bardziej doceniane i lubiane przez otoczenie, co automatycznie podniesie naszą samoocenę. Kiedy nam się to nie udaje, załamujemy się.

Poczucie własnej wartości zostaje zachwiane również z wielu innych przyczyn. Być może to wpływ ludzi, którzy nie zawsze pochlebnie wyrażali się na nasz temat, przez co jesteśmy zdania, że do niczego się nie nadajemy. Bardzo częstym błędem jest to, że zostajemy porównywane od najmłodszych lat do innych osób. Nieraz przecież zdarzyło się, że usłyszeliśmy od rodziców, „bo twoja siostra jest zdolniejsza, lepiej się uczy, bardziej dba o porządek, pomaga w domu, a ty nie.” Podobnie postępują niekiedy nauczyciele w szkołach i przełożeni w pracy. Wyrabiają tym samym w nas przekonanie, że by zyskać uznanie, trzeba nie być gorszą. Trwamy w nim zatem i każde, nawet małe niepowodzenie traktujemy jak największą porażkę, tracąc wiarę w siebie i swoje możliwości.

Jednym z kompleksów, na który większość pań cierpi, jest daleki od oczekiwań wygląd. Widok pięknej, zgrabnej, opalonej kobiety o nienagannej fryzurze, uśmiechającej się z pierwszej strony kolorowego czasopisma, lub znajomej, która niezależnie od okoliczności prezentuje się doskonale, doprowadza nas do szału. Stajemy się wobec siebie krytyczne, oglądamy się z niesmakiem w lustrze, czynimy dość nieudolne kroki, by coś w sobie zmienić, zwykle z mizernym skutkiem. Zarzucamy sobie, że gdybyśmy były bardziej atrakcyjne, miałybyśmy szansę na lepszą pracę, jak również wzbudzałybyśmy podziw, co znacznie ułatwiłoby nam życie.

Zaniżone mniemanie o sobie może w mniejszym, lub większym stopniu być odpowiedzialne za samopoczucie. Nic w tym złego, jeśli w chwili słabości, okropnego nastroju ponarzekamy sobie na pewne rzeczy. Zwykle jednak w miarę przypływu dobrego humoru, czy jakiegoś miłego zdarzenia, porzucamy ponure myśli i nie wywierają one na nas destrukcyjnego wpływu. Problem pojawia się wtedy, gdy nie potrafimy sobie poradzić z samokrytyką. Czując się mało wartościowa, nie wierząc, że możesz czegoś dokonać, nie podejmujesz się nowych, ambitnych wyzwań ze strachu, że na pewno im nie podołasz. A jeśli nawet się zdecydujesz, pierwsza trudność, jaka Cię napotka, skutecznie odbierze Ci chęci, by dalej próbować. Wycofujesz się więc i wpadasz tym samym w przygnębienie, skąd już bliska droga do depresji.

Negatywne nastawienie sprawia, że gorzej postrzegamy rzeczywistość, która nas otacza. Głównie winna jest temu zazdrość, że innym powodzi się dużo lepiej, że potrafili pokierować swoim życiem tak, by czerpać z niego zadowolenie, a nam to nie wyszło. Swoje drobne sukcesy przypisujemy wyłącznie szczęściu, które nam dopomogło, a nie własnym umiejętnościom.

O tym, że zamiast się załamywać, lepiej wziąć sprawy we własne ręce przekonała się 35- letnia Dorota: „Moje kłopoty zaczęły się, kiedy straciłam pracę. Gdy po tygodniu bezproduktywnego leżenia na kanapie w wyciągniętym dresie minęło uczucie rozgoryczenia, pomyślałam, że przecież nie wszystko stracone, mam odpowiednie kwalifikacje, kilka lat doświadczenia, na pewno szybko znajdę nowe zajęcie. Okrutne realia ostudziły jednak mój entuzjazm. W większości ofert uderzyły mnie ograniczenia wiekowe (do 30 lat), a najlepiej, gdyby to była jeszcze osoba studiująca. Za każdym razem, gdy przeglądałam ogłoszenia, wpadałam we frustrację. Czułam się stara i nikomu niepotrzebna. Zaniedbywałam dom, siebie, dodatkowo ciążył na mnie fakt, że z jednej pensji niełatwo nam będzie utrzymać z mężem dom. Budząc się każdego dnia marzyłam, by już był wieczór, żebym mogła znów zasnąć, by zapomnieć o swoim dramatycznym położeniu. Któregoś dnia przelała się czara goryczy, kiedy mój mąż podczas kłótni zarzucił mi, że on na wszystko zarabia, a ja nie robię nic, poza oglądaniem seriali. Wtedy dotarło do mnie, że muszę coś zrobić, nie mogę tkwić w tym dołku, no i oczywiście gdzieś tam w środku odezwał się bunt „ja mu jeszcze pokażę!” Zaczęłam intensywniej szukać pracy, obdzwoniłam znajomych, by mieli mnie na uwadze, gdyby słyszeli o jakimkolwiek wolnym etacie. Udało się, po pewnym czasie zadzwoniła moja koleżanka, że znajomy jej męża chce zatrudnić parę osób. Z drżącym sercem poszłam na rozmowę, bo trudno było mi było pokonać nieśmiałość i uwierzyć w sukces. Zostałam przyjęta. Może to nie jest stanowisko moich marzeń, ale radość, że mogę znów coś robić, osiągać, przebywać między ludźmi jest tak wielka, że pozbyłam się większości swoich kompleksów. Czuję się, jakbym ożyła na nowo.”

Czas więc wziąć się w garść, drogie Panie i zacząć zwalczać w sobie to poczucie beznadziejności. Pierwsza zasadnicza rzecz: nikt nie jest idealny. Każdy człowiek ma jakieś wady i jeśli nie możemy ich całkowicie wyeliminować, postarajmy się je akceptować. To, że w jednej dziedzinie nie jesteśmy mistrzyniami, nie oznacza, że tak będzie w każdej. Musimy tylko poznać własne potrzeby, zastanowić się, w czym jesteśmy dobre i realizować swoje cele. I wcale nie muszą być na początek te największe. Nie koncentrujmy się wyłącznie na błędach, które popełniłyśmy, ale skupmy się na swoich zaletach i pomyślmy, jak możemy je wykorzystać. Wszystko zależy wyłącznie od naszego pozytywnego myślenia, nawet, jeśli zdarzą się jakieś niepowodzenia po drodze, to przecież nie znaczy, że będzie tak za każdym razem. Trzeba spojrzeć trzeźwo i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie ma sensu patrzeć zazdrosnym okiem na innych, że mają lepiej, bo przecież tego nie możemy wiedzieć, czy absolutnie wszystko układa się po ich myśli. Każdy zmaga się ze swoimi przeciwnościami losu. To, że gdy idziesz z wizytą do sąsiadki i zastajesz pięknie posprzątany dom i uśmiechniętych gospodarzy nie oznacza wcale, że gdy zamkną się za tobą drzwi, nadal będzie panowała tam idylla.

Naucz się doceniać drobnostki, bo jeśli uda Ci się znaleźć zadowolenie z małych rzeczy, te trudniejsze przyjdą później z większą łatwością. I nigdy nie myśl o sobie, że jesteś do niczego, bo to nieprawda. Odszukaj w sobie to, co najlepsze, pokochaj samą siebie, a zobaczysz, że jesteś w stanie zawojować świat!

Agnieszka Witkowska, 31l.



 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...

Życie kobiety po 30-tce

  • Dział: Inne

Bycie kobietą po 30-tce z mojej perspektywy, to jednocześnie piękne, ale i bardzo trudne doświadczenie.
Piękne - ponieważ większość z nas ma już w miarę poukładaną sytuację rodzinną, jesteśmy dostatecznie dojrzałe, by prowadzić własny dom, wychowywać dzieci i wiemy już, czego oczekujemy od życia. Jesteśmy też dużo mądrzejsze, inaczej postrzegamy pewne sprawy, zmieniają nam się priorytety, bardziej skupiamy się na potrzebach innych, niż własnych. Mamy też świadomość tego, że jeśli coś nam do tej pory nie wyszło, jeszcze mamy czas, by to naprawić.

Trudne - gdyż musimy pogodzić życie domowe z zawodowym. Do tej pory mogłyśmy głównie poświecić swój czas na pracę, byłyśmy dyspozycyjne, gotowe na każde wezwanie, a wolne chwile przeznaczałyśmy na oddawanie się pasjom, spotkania ze znajomymi, czy odpoczynek. Teraz o moment, kiedy można leniwie posiedzieć w fotelu i nie robić absolutnie nic, nie jest już tak łatwo.

Nie zawsze jednak po urodzeniu dziecka mamy możliwość powrotu do pracy. Przed nami trudny wybór - czy nasze rodzicielstwo ma się ograniczyć do weekendów i przeczytania maluchowi bajki na dobranoc w ciągu tygodnia, czy też chcemy poświecić mu maksimum swego czasu, przynajmniej w pierwszych latach jego życia? Otóż nie zawsze w ogóle dane jest nam podjąć decyzję, czasem po prostu nie ma innego wyjścia. Nie każdy posiada tabun babć i ciotek chętnych do pomocy, o miejscu w żłobku można jedynie pomarzyć, nie stać nas na opiekunkę. Idziemy więc na urlop wychowawczy, a po trzech latach słyszymy, że nie ma już dla nas miejsca w firmie. Pojawia się problem. O dobrą pracę ogólnie jest trudno, a pewne ograniczenia, jak na przykład czas, który możemy na nią przeznaczyć, nie są niestety atutem.

30-tka to również wiek wielu przemyśleń, dopiero teraz zaczynamy rozumieć, ile pracy włożyli nasi rodzice, byśmy wyrośli na wartościowych ludzi. Spostrzegamy, że w niektórych sytuacjach postępujemy tak, jak oni. Dociera do nas, co przeżywali, gdy my byliśmy mali. Teraz my mamy te same obawy oraz chwile radości, musimy decydować o tym, co dobre, a co złe. Bierzemy na swoje barki odpowiedzialność za dobro naszych bliskich.

Zastanawiamy się także nad swoją przyszłością, czy to, co robimy sprawia nam przyjemność? A może popełniłyśmy błąd, wybierając przed laty swój zawód? Zdarza się, że w wieku kilkunastu lat nie mamy jeszcze pomysłu na życie, nie jesteśmy przekonane, jakie są nasze zamiłowania. A może brakowało nam odpowiedniej motywacji, by rozwinąć w sobie możliwości, jakie w nas drzemią. Nie mając wyklarowanej drogi, którą chcemy podążać, myślałyśmy racjonalnie: lepiej uczyć się tego, co kiedyś zapewni nam byt. Z czasem jednak przekonujemy się, że z pracy chciałybyśmy czerpać coś więcej, niż tylko korzyści materialne. Bo jak może dać nam szczęście coś, z czego nie mamy satysfakcji. Wówczas nachodzi nas refleksja, gdybym zrobiła inaczej, może jakby ktoś mi podpowiedział, że w czymś jestem dobra, żebym to rozwijała, moje życie nie tak by wyglądało. Czasem naprawdę brakuje niewiele, czyjejś życzliwości, dobrej rady, kiedy wątpimy w siebie, by iść we właściwym kierunku. Ale zdać sobie z tego sprawę, kiedy nie jest jeszcze za późno, to już połowa sukcesu.

Zaczynamy także postrzegać inaczej nasz wygląd, zauważamy zmiany, jakie w nas zachodzą. Wychwytujemy nieznaczne zmarszczki, pierwszy siwy włos, nabieramy bardziej kobiecych kształtów. Przy zakupach w drogerii zwracamy uwagę na kosmetyki ujędrniające i stosowne kremy do twarzy, nawet, jeśli jeszcze nie ma powodu do niepokoju. Myślimy, że może to dobry moment, by wreszcie się zmobilizować i zadbać o naszą figurę. Lubimy nosić krótkie spódniczki, ale nie przeszkadza nam również bardziej elegancki strój, w którym czujemy się poważniej. Opisane przeze mnie dylematy dotyczą głównie mojej osoby. Być może każda trzydziestolatka przeżywa ten czas zupełnie inaczej , ma inne problemy, bo przecież ludziom przytrafiają się najróżniejsze historie. Ja jestem dumna z mojego wieku, to, co już przeszłam, wzmocniło mnie oraz dostarczyło pewnej wiedzy o życiu. Wiem też, że jeśli cokolwiek do tej pory przegapiłam, lub nie wyszło tak, jak teraz bym tego oczekiwała, zawsze jest szansa, by to zmienić. I mam zamiar wykorzystać każdą, która przede mną stanie. A Wy?

Agnieszka Witkowska, 31l.


 

5-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

 

Czytaj więcej...

Piękna kobieta za kółkiem

Mężczyźni pokazują kobietom swoje auto, tak jak paw pokazuje partnerce swój piękny ogon. To ma zaimponować, zrobić wrażenie, zwrócić uwagę. A co z paniami? Czy zasada ta działa w dwie strony? Czy drogi, luksusowy samochód zrobi wrażenie na mężczyźnie, gdy będzie go prowadzić kobieta? .

Teoretycznie można się spodziewać, że dziewczyna jadąca sportowym, lśniącym kabrioletem będzie miała za sobą sznurek aut z mężczyznami, którzy tylko czekają na to, aż się zatrzyma na czerwonym świetle, by móc podbiec i wręczyć jej kwiaty ze swoim numerem telefonu. Przecież mężczyźni kochają samochody, lubią ten blaszany szpan, więc powinno to na nich robić wręcz piorunujące wrażenie. Czy robi?

 

Kociak w jaguarze
Mamy równouprawnienie. Kobiety też mogą jeździć sportowymi czy ekskluzywnymi autami. I chociaż rzadziej wybierają tę opcję, to jednak co jakiś czas się to zdarza. Co na to faceci?

- Jakiś czas temu, jeżdżąc ulicami Krakowa, widziałem dość często dziewczynę w jaguarze, w kolorze british racing green (ciemnozielony). Miał śmieszną rejestrację, chyba "KOCIAK" – wspomina Marcin, lat 38. - Owszem, auto przyciągało moją uwagę, ale dziewczyna jakoś mnie nie ruszała. Z drugiej strony nie oburzałoby mnie, jeśli moją partnerkę byłoby stać na auto znacznie lepsze niż moje. Jeśli tylko pozwoliłaby mi od czasu do czasu pojeździć – dodaje z uśmiechem.

Agnieszka (lat 36) miała okazję sprawdzić, jakie wrażenie na mężczyznach robi nietypowy pojazd, bo jeździła sportowym saabem, kabrioletem, w kolorze złotym.

- Sytuacja była szczególnie zabawna, bo dostałam go, jak byłam w siódmym miesiącu ciąży - opowiada. - Wciskając się tam z wielkim brzuchem, stanowiłam atrakcję. Ale co rusz łapię spojrzenia podziwu na sobie, czyli na aucie. Są tacy, którzy oczekują, że będę jechała dynamicznie, a ja jak ostatnia sierota. No bo jak mi dziecko wrzeszczy na tylnym siedzeniu, to nie jest łatwo. Ale bezwzględne zalety tego auta to dynamika jazdy, przyspieszenie i zazdrosne spojrzenia.

 

Powłóczyste spojrzenia panów
W Polsce sportowe samochody nadal są raczej rzadkością, tylko dla pasjonatów i ludzi majętnych. Tym bardziej kobieta w takim aucie robi wrażenie na polskich, dziurawych drogach. Poza granicami, w krajach bogatszych, są nieco inne standardy i inne auta uznawane są za ekskluzywne.

- Na ulicach widzi się generalnie bardzo dużo "wypasionych" bryk – opowiada Marcin, od pięciu lat mieszkający w Wielkiej Brytanii. – BMW nie jest tu jakoś bardzo ekskluzywne, każdy je ma. Wiele kobiet jeździ sportowymi wozami, najchętniej kabrioletami. Co więcej, niektórzy Anglicy twierdzą wręcz, że porshe boxter jest samochodem dla kobiet.

Jackie (lat 26), koleżanka Marcina, dwa lata temu kupiła sobie srebrnego kabrioleta MG TF. Jest singielką, więc potrzebne jej było małe auto. Mogła wybrać wiele innych typów samochodów, przecież małych aut do jazdy po mieście nie brakuje. Ale MG, choć ma twarde zawieszenie i jest mało praktyczne, jest sportowe. A w rodzinie Jackie sportowe auta to prawie tradycja. Babcia Jackie jeździ mazdą RX8.

- Tutaj często się zdarza, że idąc ulicą, odwracam głowę za jakąś damą w super samochodzie, choć szczerze mówiąc - gapię się na auto, a nie na kierowcę – dodaje Marcin.

 

Szybkie kobiety w pięknych samochodach
Popularny dowcip głosi, że mężczyźni marzą o szybkich samochodach i pięknych kobietach, najlepiej w tym samym miejscu i czasie. Ale niekoniecznie chcieliby się znaleźć na miejscu pasażera.

- Fajna laska w fajnym samochodzie zwraca uwagę, ale jest mało facetów, którzy mają takie auto, żeby ją dogonić – żartuje Ania, lat 37. – Uwielbiam to uczucie, kiedy facet stoi koło mnie na światłach i próbuje zaszpanować swoją furą. Gazuje tę swoją brykę, a jak się światło zmienia na zielone, to go zostawiam w tyle, bo też potrafię jeździć. Mam może nie szpanerskie, ale mocne auto. Miałam parę aut nadających się do podrywu, ale to chyba może przyciągać tylko nieudaczników, którzy sami się nie dorobili.

Według amerykańskich naukowców*, kobiety nie szpanują czterema kółkami. I nie dlatego, że nie stać je na luksusowy samochód, ale dlatego, że im nie zależy, by robić autem wrażenie. One nie używają tego typu "pawich piór" by zaimponować mężczyznom.

 

- Dziewczyny w supersamochodach to często samodzielne, bogate businesswoman, a takie wzbudzają strach i zazdrość w mężczyznach, więc panowie nie znajdują odwagi, by je zaczepiać – mówi Jowita, lat 38. – Dużo lepiej jest w samolotach. Nikt nie wie, czym jeździsz i mężczyźni nie mogą opierać swej męskości na lakierze.

 

Strusie boa zamiast pawich piór
Strategia kobiet jest słuszna, bo jak dowodzą badania dr Dunna z University of Wales, paradoksalnie na mężczyznach nie robi wrażenia to, jakim samochodem jeździ dziewczyna. Eksperyment z ocenianiem atrakcyjności pań za kółkiem ekskluzywnych i przeciętnych samochodów wykazał, że mężczyznom podobały się konkretne dziewczyny, niezależnie od tego, jakie auto prowadziły.

To nie znaczy, że kobiety nie wydają mnóstwa pieniędzy, by pokazać swoje pióra. Tylko, że zamiast blaszanych pawich, będzie to raczej miękkie boa owinięte wokół szyi. W przypadku pań sposób zaimponowania nie jest aż tak bezpośredni. Kobieta wyda majątek na sukienkę, buty, masaż twarzy, przedłużanie rzęs i włosów. Chętnie zainwestuje w siebie, żeby zgarnąć większość męskich spojrzeń w pubie, chociaż mogłaby przecież – w tej samej cenie – zakupić sztabkę złota, postawić na barze i powiedzieć "panowie, patrzcie, na co mnie stać. Co wy na to?".

Problem jednak polega na tym, że niewielu jest mężczyzn, którzy zorientują się, że torebka jest z tegorocznej kolekcji Luisa Vuitton – prędzej zapytają, a kto to jest Luis Vuitton – czy została kupiona trzy lata temu na lokalnym bazarze. Ponoć kobiety robią to, by zaimponować i konkurować z innymi kobietami, a nie bezpośrednio dla mężczyzn. Epatowanie pieniędzmi ponoć nie działa na panów, dlatego też zakup najnowszego Bentleya też nie zrobi na nich wrażenia. Flirt ze strony pań musi być całkiem inny, chociaż może jest znacznie prostszy, bo naturalny, subtelny, wrodzony.

 

* z Uniwersytetów w Rice, Texas-San Antonio i Minnesocie.

 

Katarzyna Swiba

sympatia

 

 


 

4-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS