Menu

logo tjk main 

MM czyli modny mężczyzna

Dzisiaj od innej strony.
Coś od strony męskiej. Krótko i na temat.

Przypadkiem trafiłam na pewne forum internetowe, gdzie Panowie prezentowali swoje wymyślne stroje... To sprowokowało mnie do zastanowienia się nad modą męską. Skąd ona pochodzi i do czego dąży.

Moda jest to coś ulotnego, ma być ładnie, czasem szybko się to "ładnie" kończy i zaczyna drugie ładnie są to tzw. trendy. Moda męska była do tej pory łaskawa dla Panów, sami kreowali swoją modę – poprzez swój styl.

Teraz dzieje się coś ciut odwrotnego – moda zaczyna kreować stylistykę. Nie jest to do końca dobre rozwiązanie. Zaczyna brakować sylwetkom męskim "tego czegoś". Brakuje Jamesów Deanów, za to jest sporo "niby dandysów" nie budzących żadnych skojarzeń, emocji, poza spojrzeniem na nich jak na pudełko fajnych kredek. Czasami bije od nich zniewieściałość.

A czy o to mężczyznom chodzi?

Być może w dobie silnych kobiet mężczyźni załapali doła i zajęli się kredkami. Warto jednak pomyśleć nad tym, że styl nie istnieje bez osobowości. I jeśli faceci poubierają się w ładniusie i milusie wdzianka i szaliczki to zaczyna być "niefajnie" – przynajmniej dla kobiet ;).

Nie namawiam do tarzania się w błocie i niemycia się – ABSOLUTNIE NIE! Namawiam do pozbierania się i poszukania charakteru. Daję głowę, że większość kobiet woli Dave’a z Depeche Mode lub rockandrollowego Johnny’ego Deppa niż plastusiowego, trendy, będącego-na-czasie wymuskanego Pana ideała z mocno wystylizowanymi włoskami i nie mającego podstawowej cechy dwóch powyższych – CHARAKTERU.

Zresztą zawsze tak było – lepszy był muszkieter, niż wałęsający się po zamku w ładnym wdzianku hrabia.
Skrajnością są Panowie "przyrosłem do garnituru". Garnitur jest ok., ale jeśli ktoś nie ma innego pomysłu na życie tylko bieganie w uniformie, który ma pokazać klasę lub być schronem i murem – to coś jest nie tak. Wiecznie "pod krawatem" bo inaczej poczucie wartości własnej spada. Lepszym modelem okazuje się taki, który czuje się komfortowo zarówno w dresie do biegania (i nie musi on być ze znaczkami znanych firm) jak i w dobrze skrojonym garniturze (w którym nie pójdzie na piknik czy na rower).

Przekaz jest prosty – ubranie bez kompleksów, bez zmieniania sobie imienia z Piotrka na Dżordżio czy Dżastin. Lepiej dobrać ubranie do swojego charakteru, niż gonić ślepo za trendami. Sztuczność zawsze widać. Strój ma wyrażać styl, być stylowy – czyli pokazywać osobowość. Pomyślcie Panowie – co chcecie sobą reprezentować, jaki ma być przekaz? ;).

 

modny-m1modny-m2modny-m3modny-m4

Czytaj więcej...

30 września - Dzień Mężczyzny

30wrzesnia

Wszystkie kobiety obchodzą swoje święto co roku 8 marca, więc również i panowie mają swój dzień obchodzony 30 września. Pamiętajmy w tym szczególnym dniu chłopaka o wszystkich chłopcach i dorosłych mężczyznach, tak jak oni pamiętają o nas kilka miesięcy wcześniej.

"Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
orły, sokoły, herosy?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy?"

Tak o naszych mężczyznach śpiewała Danuta Rinn w jednym ze swoich największych przebojów. Płeć piękna wiele razy stawia czoła pytaniu "gdzie są ci prawdziwi mężczyźni?". Z jaką reakcją się wtedy spotykamy? Ze zbulwersowaniem, z dezaprobatą i ze stanowczym sprzeciwem. Dlaczego? Mężczyźni nie są wcale tacy źli jak nam się wydaje! Do czegoś się przydają : ) Mimo, że prawie każdego dnia popełniają mniejsze lub większe błędy, ale popełniają... co z czasem już nas doprowadza do szału, to musimy pogodzić się z tym faktem - oni tacy są...niereformowalni... ten model już tak ma... więc albo pozostaje nam to zaakceptować, albo wymienić na... lepszy model, jak śpiewała kilkadziesiąt lat później Kasia Klich


"Znów się zepsułeś
I wiem co zrobię
Zamienię ciebie
Na lepszy model"

Idealny facet NIE ISTNIEJE, niestety, ale musimy się z tym pogodzić, lecz gdyby był to jaki? Przystojny, inteligentny, zabawny, silny, ambitny, pracowity, uroczy, kochany, szarmancki... Ech...Pomarzyć dobra rzecz. Mogłabym wymieniać pozytywne cechy takiego mężczyzny bez końca. Każda z nas o takim marzy i chce wierzyć, że jej partner taki właśnie jest! Trochę się oszukujemy Drogie Panie, prawda? Ale z tą myślą łatwiej nam żyć, że taki jest właśnie NASZ mężczyzna! Żyjemy złudzeniami, trochę jak w bajce, fikcją i nadzieją.

Dla każdej z nas istnieje ktoś wyjątkowy, TEN JEDYNY, któremu nikt nie dorównuje. Mówmy mu więc czasem jak ważny jest dla nas, ale bez przesady - chyba nie chcemy by przy naszym boku wyrósł dumny, narcystyczny paw!

Zastanówmy się więc, czy można żyć bez mężczyzny?

Złota rączka
Każda gospodyni domowa potrzebuje w swoim domu silnego i pracowitego faceta, który nie tylko pomoże odkręcić słoik. Codziennie zdarzają się nieprzewidziane sytuacje, których my drobne kobietki nie jesteśmy w stanie naprawić. A mężczyzna wbije nam gwóźdź, odetka zlew, wkręci żarówkę czy naprawi naszą ukochaną suszarkę do włosów. Co byśmy zrobiły bez facetów?! Mężczyźni to najlepsi majsterkowicze, którym włos z głowy nie spadnie, a wręcz przeciwnie! Uwielbiają się czuć potrzebni i my to doceniamy, a przede wszystkim... wynagradzamy!

Zimna krew
"Rachunek za wodę, teraz za prąd, a jeszcze trzeba za telefon zapłacić! Na dodatek auto u lakiernika, bo zarysowałam cały bok wjeżdżając do garażu! Dzieci odebrać ze szkoły i pranie z pralni no i jeszcze zakupy! Ojej, facet potrzebny od zaraz!" Tylko mężczyźni w takich chwilach mają stoicki spokój, podczas gdy my kobiety jesteśmy kłębkiem nerwów, bo taka już nasza natura, że musimy o wszystko zadbać same! A mężczyzna... eeeee... On ma zawsze czas, wszystko można zrobić później, potem, jutro... Spokój to ich domena życiowa i praktycznie nic nie jest w stanie zaburzyć ich harmonii.

Kogut domowy
Choroba nas dopada, stan błogosławiony nie pozwala na wykonanie obowiązków domowych, a po pracy opadamy z sił. Wtedy panowie mobilizują się do działania, bo muszą. To się nazywa opiekuńczość, Drogie Panie! Wówczas potrafią zachwycić nas wspaniałymi potrawami niczym spod rąk Gordona Ramsaya, a dom będzie lśnił jak po wizycie Athea Turner. Taka opcja jest oczywiście marzeniem, bo jest jeszcze druga - wszystko czeka aż my wyzdrowiejemy, poczujemy się lepiej i ogarniemy ten cały bałagan w mieszkaniu: sterty naczyń do mycia, góry ubrań do prania i prasowania itd. Przecież gdyby nie my to on by zginął we własnym mieszkaniu...

Pracuś
Pan domu zarabia głównie na utrzymanie swojej rodziny, a co za tym idzie - odpowiedzialność. Każdy facet chce dać swoim najbliższym to co najlepsze, nie dbając przy tym o siebie, o własne potrzeby fizyczne czy psychiczne. Większość własnego dnia poświęcają swojej niewiernej kochance - pracy, a potem uraczą nas spełnieniem naszych zachcianek i czasem spędzonym z rodziną. Jacy oni są wspaniałomyślni! Takich szukać ze świecą!

Przystojniaczek
Nikt nie dorównuje naszemu mężczyźnie! Dla nas jest wyjątkowy pod każdym względem! Uwielbiamy jego boskie, silne ramiona, bujną czuprynkę a w jego tajemnicze oczy możemy wpatrywać się bez końca i godzinami przytulać do mięśnia piwnego. Z dumą pokazujemy się w jego towarzystwie wklejając kolejne zdjęcia na nasze profile. A kiedy szczupła blondynka zakręci się przy jego boku jesteśmy czujne, budzi się zazdrość i przystępujemy do ataku. On jest już zajęty, on jest mój!

Mamy ich zdjęcia zawsze przy sobie: w portfelu, w telefonie komórkowym, w ramce nad łóżkiem, na tapecie w komputerze. Są częścią naszego życia. Uwielbiamy i kochamy ich mimo tych wszystkich wad, dlatego dla odreagowania czasem puszczamy na nich nasze foszki. Brakuje nam ich towarzystwa kiedy jesteśmy same w domu, tęsknimy po kłótniach i rozłąkach. To są właśnie nasi mężczyźni. Może nie doceniamy ich na co dzień, bo my kobiety jesteśmy przecież tą silniejszą i "lepszą połową" i doskonale radzimy sobie same bez nich, jeśli musimy.

Mimo tych wszystkich plusów i minusów, prawda jest taka, że kobieta i mężczyzna to dwie połówki tego samego jednego jabłka, wiec muszą żyć razem tworząc całość! Dlatego jacy by oni nie byli, ci nasi panowie, uszanujmy to ich święto Dzień chłopaka i niech chociaż w tym dniu poczują się na prawdę wyjątkowi, najlepsi i najważniejsi! Przecież na co dzień to my rządzimy :)


Drodzy Chłopcy, Mężczyźni, Chłopy i Faceci!
Z okazji Waszego święta życzymy Wam wszystkiego co sobie wymarzycie, a szczególnie pięknej, kochanej i opiekuńczej kobiety przy Waszym boku!
Aby dbała o Was, o Wasze wiecznie nienajedzone żołądki.
Żeby wiernie trwała przy Was i kibicowała razem z Wami ulubionej drużynie piłkarskiej.
Każdego weekendu pucowała Wasze ukochane autko i przynosiła pod nosek piwko prosto z lodówki.
A przede wszystkim i co najważniejsze - WYTRWAŁEJ kobiety!


Rozmarzyliście się? My marzymy każdego dnia o księciu z bajki, który po nas przyjedzie na białym rumaku i jakoś go nie widać.

Podsumowując:
Kobiety robią różnego rodzaju błędy. Mężczyźni tylko dwa rodzaje:
wszystko co mówią i wszystko co robią.

Czytaj więcej...

Związek na odległość

W szkole, w klubie, w galerii handlowej czy na domówce u znajomych - to tutaj najczęściej poznajemy swojego przyszłego chłopaka. Takie związki albo przetrwają kilka tygodni albo są podstawą trwałego i długoletniego związku.

Wyjeżdżając na wakacje gdzie poznajemy przystojnego tubylca albo zadrżymy ze strachu albo powiemy "ahoj przygodo!", bo związek na odległość zwykle budzi mieszane uczucia. Ktoś powie, że to niemożliwe, inny zapyta - dlaczego nie? Jednak nie dajmy się zwieść swojej kobiecej intuicji i pozwólmy ponieść emocjom! Jeśli obie strony wyjdą z taką samą inicjatywą i tak samo intensywnie zaczną się starać - nic nie jest w stanie im przeszkodzić, nawet te kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów.

Cały czas w drodze...
Życie w ciągłej podróży nie jest łatwe. Kilkugodzinne podróże samochodem, pociągiem czy samolotem są jak wyrwane i zmarnowane godziny z naszego dnia/życia. Każdy przecież ma swoje życie - praca, szkoła i domowe obowiązki są ponad wszystko i nie da się tego przeskoczyć. Jeśli jednak spróbujemy życia z kimś na odległość warto tak ustawić swój plan dnia aby wyodrębnić kilka dni wolnych, które spędzimy tylko we dwoje. W ciągu tych dni mamy szanse poznać się bliżej.

Halo, halo?
W dzisiejszych czasach istnieją przeróżne udogodnienia, które ułatwiają życie i zmniejszają dystans przestrzenny między partnerami. Rozmowy telefoniczne, SMSy, dyskusje na czatach i na koniec komunikatory, które pozwalają zarówno usłyszeć jak i zobaczyć siebie nawzajem. To wszystko zapewnia i daje szansę na stały kontakt, ale nie zastąpi nam ukochanego człowieka w realu. Jednak chociaż taki kontakt w ciągu dnia to przynajmniej namiastka na stworzenie i utrzymanie więzi emocjonalnych. Dlaczego? W czasie rozmowy telefonicznej partnerzy stosunkowo częściej wymieniają się swoimi wrażeniami, rozterkami i czułościami, które tylko zbliżają ich do siebie.


Tęsknie za Tobą!

Z czasem tęsknota za partnerem się nasila. Ale to bardzo dobrze! Ta rozłąka pozwoli na to byśmy zatęsknili za sobą ze zdwojoną siłą. Kiedy w końcu nadejdzie ten długo wyczekiwany dzień spotkania - wpadniemy sobie w ramiona i z radością spędzimy upragnione, wytęsknione chwile. Zapominamy wtedy o rozterkach dnia codziennego i nie będziemy mieli czasu na fochy, mniejsze sprzeczki i te większe kłótnie bo każda wspólna chwila będzie dla nas zbyt cenna.


Codzienność ma dwa oblicza

Brak monotonności i codzienności pozytywnie wpływa na nasz związek, ale tylko do czasu. Każdy dzień składa się z obowiązków i przyjemności. Rozgoryczenie i frustracje po pracy, że nie ma obok nas tej bliskiej osoby, do której właśnie TERAZ mamy ogromną ochotę się przytulić, negatywnie mogą wpłynąć na nasze relacje. Dodatkowo po pewnym czasie brak wspólnej codzienności blokuje nam możliwość poznania partnera. Nie znamy jego nawyków i gdy podejmiemy tak ważną decyzję o wspólnym zamieszkaniu, może skończyć się to rozczarowaniem i kłótniami. Brakuje nam również osobistego wsparcia w trudnych sytuacjach. Świadomość, że jest ktoś blisko, pocieszy i wesprze bardzo podbudowuje nas psychicznie. Dlatego warto raz na jakiś czas zamieszkać choć na trochę ze sobą aby potem móc planować wspólną przyszłość.

Czytając kolejne artykuły w gazetach i w internecie, na pierwszy rzut oka zakładacie, że związek na odległość nie ma szans. Lecz pamiętajcie, że nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka! Dlaczego? Też kiedyś tak myślałam póki sama na własnej skórze się nie przekonałam, że jest to możliwe. Oczywiście na początku (tak jak w każdym związku) są wątpliwości, ale z czasem się rozwieją. Musimy po prostu uwierzyć i dać szanse ponieść się uczuciom, pielęgnować związek, zaangażować się w niego i dbać. Jest to praca i wysiłek dla obu stron!

Czytaj więcej...

Dlaczego kobiety kochają drani?

Od dawna wiemy, że na kobiety nie działają mężczyźni zawsze mili, poukładani i porządni. Paradoks prawda? Dlaczego wolimy tych, którzy zdecydowanie mijają się z etykietą "grzecznego chłopca"? Którzy doprowadzają nas na zmianę do płaczu i śmiechu? Odpowiedź jest chyba dość prosta. Bad boys chronią nas przed tym, przed czym uciekamy - przed widmem nudy.

Z kim kojarzy nam się drań? Zapewne z pewnym siebie typem, strzelającym na prawo i lewo uwodzicielskimi spojrzeniami, na które my naiwne, łatwowierne często Kobiety dajemy się łapać w sidła po to, aby za chwilę zostać porzuconymi. Której z nas to nie dotyczy, bądź nie dotyczyło? Tak samo jak mężczyźni kochamy to, co wydaje się niedostępne (jak Heineken dla Jennifer Aniston w jednej z reklam, którego próbuje ściągnąć z półki mimo świadomości, że go nie dosięgnie :)

Weźmy też pod uwagę inny aspekt... Kobiety słynące ze zdolności empatycznych, nadopiekuńcze "przerzucają" instynkt macierzyński na mężczyznę. Kogo można sprowadzić na dobrą stronę? Oczywiście tylko tych złych... Panie wręcz się do tego garną co śmieszniejsze zdając sobie sprawę z przykrych konsekwencji... Dlatego moje drogie wolimy tych złych... Jak widzą to panowie?

Piotr (23 lata)
Byłem z moją dziewczyną Agnieszką dwa lata ... Zawsze jej nadskakiwałem, robiłem wszystko, żeby sprawić jej radość. Nigdy nie miała przeze mnie powodu do smutków, trosk, łez... Nigdy... Koledzy śmiali się ze mnie, że siedzę pod pantoflem, ale ja miałem to gdzieś... Kochałem ją najbardziej na świecie i oddałbym dla niej wszystko... To nie przeszkodziło jej zostawić mnie któregoś dnia ni z tego, ni z owego... I to dla kogo ? Dla osiedlowego playboya od siedmiu boleści, za którym kobiety latały jak pszczoły za miodem i przez którego wszystkie po kolei wylewały morza łez... Heh... Dobrze pamiętam jak kpiła sobie z naiwności tych dziewczyn... "Jak można być tak naiwną i pakować się w coś, co z góry skazane jest na porażkę..."- mówiła. Nie mam pojęcia co jej strzeliło do głowy, żeby powielać wyszydzane schematy... Uargumentowała to.... nudą... Stwierdziła, że niepewność związana z tym gościem jest dla niej bardziej interesująca niż poukładane, bezpieczne życie ze mną... Gdzie w tym logika? Nigdy dla żadnej nie będę już taki dobry...

"Już taki jestem zimny drań i dobrze mi z tym bez dwóch zdań. Bo w tym jest rzeczy sedno, że jest mi wszystko jedno. Już taki ze mnie zimny drań"

To jest właśnie sedno sprawy :) Zimny drań, macho, playboy wzbudzający zainteresowanie wśród wielu kobiet uznaje to po prostu za normę, standard. Dobrze mu z faktem bycia pożądanym i z jakiego tytułu ma z tego rezygnować? Dążenie do "nieosiągalnego"... Jednocześnie podstawą istnienia, marzeń, jak i przywarą gatunku ludzkiego. Kosztem świadomego bólu idziemy w stronę tego, co nieosiągalne, nie doceniając tego co dobrego mamy... Bo która kobieta nie ma ochoty usidlić faceta pożądanego przez tłumy? To rodzaj triumfu, pokazania swojej wyższości nad innymi, udowodnieniu sobie, że niemożliwe może stać się możliwe.

Z małego sondażu przeprowadzonego wśród znajomych mi kobiet wynika (dziwny?) fakt, iż przy mężczyźnie draniu kobiety czują większe poczucie bezpieczeństwa, niż przy dobrym i poukładanym. Zachowania cechujące Bad boys kojarzone są z siłą dzięki której kobieta czuje się bezpiecznie, tzw. dobrzy mężczyźni siły tej pozbawieni nie byli (wedle pytanych Pań) w stanie dać swoim kobietom tego poczucia.

Wiem, wiem paradoks goni paradoks :) Ale jakby zapewne stwierdzili panowie "kto nadąży za kobietami . . . " :)

 

Czytaj więcej...

Dżentelmen - co to znaczy? Czy to już wymarły gatunek?

Dżentelmen...Kiedyś tym zaszczytnym mianem określano mężczyzn z tzw. "dobrych domów", bądź z pochodzeniem szlacheckim...Cóż znaczy to dziś? Co myślimy słysząc słowo "dżentelmen"? Czy w czasach feminizmu, równouprawnienia i ogólnej znieczulicy można nim jeszcze być? Czy w czasach gdy uwydatnia się podziałka na metro i macho jest miejsce dla mężczyzny z zasadami, staromodnego i staroświeckiego?

Może niektóre kobiety przyczyniły się do tego, że mężczyźni wobec nich coraz rzadziej zachowują się jak dżentelmeni, a może już wychowując małe dzieci coraz rzadziej zwraca się uwagę na to, żeby małego chłopca wychować na młodego dżentelmena. Prawdopodobnie z tych przyczyn gatunek, o którym mowa uznać możemy za wymierający, wymagający ochrony ścisłej :)

Tak jak wśród mężczyzn coraz rzadziej można spotkać dżentelmenów, tak wśród kobiet chyba coraz rzadziej można spotkać prawdziwe damy, kobiety z klasą. Na szczęście wyjątki się zdarzają.

Pomyślmy jednak, czy cechy determinujące u mężczyzn bycie, bądź nie bycie dżentelmenem ograniczają się jedynie do ich stosunku do płci pięknej? Tak nam się wydaje, aczkolwiek nie jest to jedyna kwestia. Zwróćmy uwagę na aspekt wychowania, honoru i szacunku dla innych, co również jest bardzo istotne. Weźmy na ten przykład ustępowanie miejsc w środkach komunikacji starszym osobom, paniom w ciąży, zatrzymanie się na ulicy przy obcej osobie potrzebującej pomocy. Rzadko kogo stać na pozornie proste zwyczajne gesty...

Odnośnie tego artykułu przypomniałam sobie może zabawną, może wzbudzającą refleksję sytuację. Kilka dni temu szłam do mieszkania obładowana torbami większymi ode mnie. Tuz przed wejściem na klatkę schodową pędem błyskawicy minął mnie jakiś chłopak, na oko 11/12 lat. Uprzejmie się przywitał, wbiegł przede mną po schodach, aby uchylić drzwi, zabrał ode mnie torby, pomógł mi wnieść je na 2 piętro i z uśmiechem na buźce się pożegnał :) Zrobił to w tak miły, naturalny sposób, że zaczęłam zastanawiać się, ile osób wychowujących dzieci kładzie nacisk na uwydatnianie tego typu cech i zachowań... Jeśli po drodze nie zaleje Go wodospad wszechobecnego prostactwa i chamstwa, można mieć nadzieję, że chłopiec ten wyrośnie na wspaniałego mężczyznę, prawdziwego dżentelmena, bo w taki sposób został wychowany.

Dżentelmen kojarzy mi się z eleganckim Panem, szykownym, dbającym o pozytywny wizerunek nie tylko zachowaniem, ale też wizualnością, mającym świadomość tego którym widelcem zjeść krewetkę, a którym kawior :) Z której lampki sączyć wino, z której wodę, ale pewnie dużą role w takiej wizji grają stereotypy.

Wracając na ziemię... Wychodząc na ulicę, obserwując otaczających nas mężczyzn i ich zachowania doszłam do przykrych wniosków... Młode pokolenie zatraca pewne moim zdaniem nienaruszalne wartości odnoszące się do kultury osobistej, uprzejmości i przyzwoitości, co trudno jest przyswoić z dnia na dzień...

Ja mam w domu swojego osobistego dżentelmena :) W każdej sytuacji mogę liczyć na Jego bezinteresowną pomoc. Pomijam kwestie, które my - Panie tak lubimy, jak przepuszczanie w przejściach, otwieranie przed kobietą drzwi samochodu. Może miałam szczęście, a może jest wśród nas szersza grupa dżentelmenów, których po prostu nie zauważamy, albo na których drodze nie miałyśmy okazji stanąć.

Czytaj więcej...

Przyjaźń damsko-męska

Zdania na temat przyjaźni damsko – męskiej są podzielone. Z moich pierwszych obserwacji wynika, że większość osób nie wierzy w taki stosunek do płci przeciwnej - dlaczego tak jest? Wspólnie z przyjaciółką postanowiłyśmy podzielić artykuł na dwie części. Każda z nas ma na ten temat inne spostrzeżenia. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury i własnych przemyśleń, które możecie pozostawić w komentarzach! :)

PRZYJACIEL OD ZARAZ!

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad formą tego artykułu. Nie jest lekko! Chciałabym wam udowodnić w nim, że wszystko jest możliwe! Aż pewnego dnia słysząc piosenkę Sylwii Grzeszczak pod tytułem "Bóstwo"...

"I to co dzisiaj łączy nas zamienię w przyjaźń
lecz to miłość która nigdy nie przemija!"


...uświadomiłam sobie, że przyjaźń damsko – męska rzeczywiście istnieje! Nie jedna z was myśli teraz "nieprawda, co ona pisze!", ale zanim "zamkniecie tę stronę" doczytajcie do końca artykuł, dlaczego tak sądzę. Odpowiedź jest bardzo prosta...

Będąc z facetem miesiąc, pół roku, rok, 3 lata itd., nie jesteśmy z nim tylko dlatego, że nam się podoba. Zgodność charakterów, osobowość, ambicja czy kreatywność, wszystko to co nam w nim imponuje, wszystkie problemy jakie wspólnie rozwiązujemy, wspólne plany, wsparcie i pomoc, wszystko to co składa się na prawdziwą przyjaźń. To od niej wszystko się zaczyna i trwa póki się nie skończy! Odpowiedzcie sobie na pytanie: na co głównie zwracacie uwagę poznając faceta? Oczywiście wiele z was stwierdzi, że na charakter (choć to czy jest przystojny, wysportowany, ma ładne oczy - też się dla nas liczy, czyż nie prawda? ;) ). Podobne charaktery powodują, że lepiej się między sobą dogadujemy. Zastanawiacie się, a jednak jest w tym trochę racji. Rozmowa, szczerość i zaufanie to podstawa. Dlatego pielęgnujmy tą przyjaźń, bo dzięki niej miłość w nas kwitnie. A jeśli istnieje pierwsze to tym bardziej nie mamy co się martwić, że miłość tak po prostu z dnia na dzień wygaśnie. To moje zdanie jeśli chodzi o przyjaźń w związku, która według mnie ma największe znaczenie w idealnym partnerstwie - zgadzacie się z nim?

Aby was przekonać przytoczę przykład pary, która rozpoczęła swój związek w pierwszy dzień kiedy się poznali. Przetrwała ta znajomość, jak myślicie? Oczywiście! A wszystko rozpoczęło się od zwykłego poznawania się na wzajem, które po niedługim czasie przerodziło się w szczerą przyjaźń. To z niej narodziło się uczucie, które trwa do dzisiaj. Podstawą tej pary jest właśnie PRZYJAŹŃ, którą pielęgnują codziennie.

Jednak kiedy poznajecie mężczyznę... Nie jest w waszym typie, ale już na pierwszym spotkaniu łapiecie ze sobą świetny kontakt! Nie odpuszczajcie! Nie trzeba być w związku aby mieć wspólne tematy do rozmów, te same zainteresowania - facet też może być naszym najbliższym przyjacielem. Nie musi być kobietą a może być gejem, ważne aby zrozumiał nasze potrzeby. Mężczyzna też czasem odczuwa pragnienie wygadania się i szuka rady od kobiety z doświadczeniem. Nie ukrywajmy - faceci nie wiedzą co my mamy na myśli, dlatego tak chętnie poszukują wsparcia w płci przeciwnej, która pomoże im wyjaśnić lub doradzić w problemach związanymi z innymi kobietami.

Nie raz, nie dwa spotykałam na swojej drodze facetów, którzy tak po prostu szukali przyjaciółki. Starałam się sprostać ich oczekiwaniom i nie dać plamy! Szalone wypady, rozmowy po kilka godzin, czasem łzy, czasem śmiech. Takie relacje nie muszą kończyć się związkiem, ale mogą znaczyć dla nas wiele.

PRZYJAŹŃ DAMSKO – MĘSKA NIE ISTNIEJE!

Część z was się nie zgodzi z moimi przekonaniami dlatego przygotowałam drugą część napisaną przez moją najlepszą, wieloletnią przyjaciółkę (choć nie jest facetem :P) Joannę Szwałek. Ten temat jest jednym z niewielu, w których mamy odmienne zdania. Zapraszam do kontynuowania lektury!

Joanna Szwałek (22 lata)
Przyjaźń damsko - męska. Mówią, że podobno istnieje, ale czy na pewno? Kobietę i mężczyznę stworzono po to, aby się spotykali, założyli rodzinę, żyli długo i szczęśliwie. Jednak nie wszystkim taki scenariusz w głowie. Istnieją tacy, którzy są w stałym związku, a wokół siebie mają mnóstwo znajomych, obu płci. Zarzekają się często, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa, bo przecież są najlepszym tego przykładem. Nie zgadzam się! Ba! Powiem więcej, jestem przykładem tego, że przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest wręcz niemożliwa do zrealizowania. Znajomość: tak. Przyjaźń: nie.

Żyje sobie pewna kobieta i pewien mężczyzna. Znają się. Mija kilka lat w miłej atmosferze znajomości koleżeńskiej. Aż tu TRACH! Grom z jasnego nieba, kobieta zauważa, że jej najlepszy przyjaciel, do którego leciała za każdym razem ze złamanym sercem, z tysiącem uwag co do nowego faceta, po najdrobniejszą radę, jest również mężczyzną. I to niczego sobie mężczyzną. Zaczyna się tłumienie rodzącego się uczucia. Podchody, by może dać mały znak, że jednak chce się czegoś więcej. Po pewnym czasie przychodzi zwątpienie i rezygnacja z uczucia na rzecz przyjaźni, nawet nie mówiąc na głos o swoich uczuciach. Następnie okazuję się, że wyduszenie z siebie wyznania byłoby początkiem czegoś niezwykłego. A tutaj nic. Klapa. Zaczynają się coraz to częstsze niedopowiedzenia, pretensje, a później przychodzi okres, że przyjaźń się rozpada i żadne nie chce znać tej drugiej osoby.

W moim przypadku nie było lepiej. Zaczęłam nie od tej strony, co powinnam. Najpierw się zakochałam, później zdobyłam faceta zainteresowanie, zrezygnowałam z uczucia na rzecz przyjaźni. I tak trwaliśmy w przyjaźni damsko - męskiej przez 5 lat. Byłam taka szczęśliwa, że facet który tak nieziemsko mi się podoba, chce się ze mną przyjaźnić, że schowałam dumę do kieszeni i wybrałam przyjaźń. Popełniłam śmiertelny błąd. Przyjaciel w międzyczasie znalazł sobie sympatię. Byłam dzielna: słuchałam jak bardzo mu się podoba panna X, jak bardzo chce się do niej zbliżyć i mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Panna X była ode mnie ładniejsza, ciekawsza, ale to ja byłam górą, bo byłam jego przyjaciółką.

Jednak następuje taki czas, gdy jednak przyjaźń to za mało. W końcu tylu facetów obok, więc dlaczego nie można z tego skorzystać. No i skorzystałam, a jemu się nagle oczy otworzyły. Było jednak za późno. Zapragnął czegoś więcej, ale mnie to już nie interesowało. Interesowała mnie tylko i wyłącznie przyjaźń. Ja znalazłam szczęście a on… On nic. Zyskał tylko najlepszą przyjaciółkę pod słońcem. Okazywałam, że zależy mi na naszej przyjaźni, a on to wszystko przekreślił jedną nie przemyślaną decyzją. Przyjaźń nasza się skończyła tak jak wiara, że przyjaźń damsko – męska istnieje.


A co na ten temat myśli facet?

Bartosz G. (21 lat)
Z mojego punktu widzenia taka przyjaźń istnieje. Ja jako facet stwierdzam, że można z góry wiedzieć czy dana kobieta będzie naszą przyjaciółką czy przyszłą dziewczyną. Przyjaźń ta pozwala facetowi dowiedzieć się więcej o kobietach. No i sam fakt, że mamy za przyjaciółkę Kobietę może budować nić porozumienia. W każdym bądź razie, przyjaciółka w pewnym momencie wie jaką osobą jestem i potrafi na swój logiczny sposób wyjaśnić coś czego facet nie zrozumie. Z perspektywy czasem jest tak, że z kobietami facet znajduje lepszy kontakt niż z facetami. Tak samo mają kobiety. :)

Doświadczenia są najlepszym dowodem na potwierdzenie jednej z tez. Jeżeli chcecie się nimi podzielić zapraszamy do komentowania, ale również zachęcamy do udziału w krótkiej sondzie! :)

 

Czytaj więcej...

Mój ex ma dziewczynę

Po długich konwersacjach z koleżankami i przemyśleniach doszłam do wniosku, że my dziewczyny nie potrafimy pogodzić się z myślą, że nasz były chłopak ma nową dziewczynę, do czasu...

Rzeczywistość dość często mylimy z naszymi wyobrażeniami. Nowa "ofiara" naszego ex zyskuje w naszych oczach coraz więcej wad niż samych zalet. Widzimy w niej małego i obrzydliwego robala, którego mamy ochotę rozdeptać swoimi najlepszymi szpilkami. Jednak realny świat okazuje się być całkiem inny. Dziewczyna jest ładna, ma świetną figurę, a jej inteligencja i poczucie humoru przyćmiewa głupotę innych. To jakie mamy podejście zależy głównie od tego jak i czy definitywnie zamknęliśmy swój poprzedni rozdział życia.

1. Intryga
Kiedy już dociera do nas świeża informacja, że pan X ma nową dziewczynę czym prędzej chcemy dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Przede wszystkim: jak ona wygląda, czy jest ładniejsza ode mnie, ile ma lat, a na koniec czy jest z nią szczęśliwy bardziej niż ze mną?! Każda informacja o niej jest bardzo cenna i nie możemy niczego przegapić. Zaczynamy śledzić jej życie z dnia na dzień zapominając o swoim własnym. Porady przyjaciółek i ich słowa "ona jest brzydka" mobilizują nas do myślenia. Dochodzimy do wniosku: ona nie dorasta nam do pięt!

Podejście to psuje nasz wizerunek. Ludzie zaczynają nas postrzegać jako osoby buntownicze, a czasem wulgarne Chcąc pokazać swoją wyższość nad kimś stwarzamy niepotrzebne zgrzyty. W takiej sytuacji powinnyśmy jak najszybciej odpuścić naszej "ofierze". Najlepszym lekarstwem na nie wyleczone rany jest nowa miłość! ;)

2. Obojętność
Część z nas stara się nie identyfikować z ex facetem. Staramy się żyć swoim własnym życiem zapominając o przeszłości. Było minęło. A gdy na naszym miejscu pojawia się jego nowa dziewczyna ignorujemy to. Nie ma dla nas to większego znaczenia. Jeśli on się nie zmienił to i ona pożałuje swojej decyzji. Każdy zasługuje na szansę aby stworzyć udany związek. A my nie mamy prawa zmieniać bądź utrudniać komuś życia.

Taka postawa wydaje się najlepsza. Im mniej wiemy tym lepiej dla nas i naszego świętego spokoju. Niepotrzebnie stwarzane przez nas same problemy psują nasz charakter. Nasza indywidualność i postawa wobec innych sprawia, że jesteśmy na swój sposób wyjątkowe:)

3. Przyjaźń
Możemy również przyjaźnie się nastawić i odnaleźć przyjaciela w dawnym chłopaku, a przyjaciółkę w jego nowej dziewczynie. Tak, takie rzeczy też się zdarzają! Jeśli nasz związek zakończył się "za porozumieniem stron" myślimy, że nie warto zaprzepaścić tej szansy. Nasz były chłopak zna nas jak nikt inny i czasami warto poprosić go o radę bądź pomoc. Z czasem to on przyjdzie do nas poradzić się czy aby na pewno ma spróbować związać się z "tą", czyli inną dziewczyną. Pierwsza wspólna impreza w trójkę na pewno zbliży płeć piękną do siebie. I rzadko kiedy odstąpicie się na krok!

Ale czy aby na pewno jest to dobry wybór? Bliski kontakt z twoim ex może być ostrzeżeniem dla jego nowej dziewczyny. Z czasem zacznie cię nienawidzić, bo on spędza z tobą więcej czasu niż z nią. Poczuje się zagrożona! Aż wkrótce wytępi ciebie – insekta. I tak cofniemy się do punktu wyjścia – intryga! :/


Wiele młodych dziewczyn spotyka się z podobnymi sytuacjami. Każda ma inny sposób na wyleczenie się z poprzedniego związku. Nie każdej się to udaje. Jedną męczy chorobliwa zazdrość, drugą mało to obchodzi jak się ma jej ex...

Aga K. (22 lata)
"Mój ex ma nową dziewczynę" hmm, można by się zapytać: "Który ex?". Ja osobiście mam dwa podejścia do tego tematu. Pierwszy to moja pierwsza miłość, która trwała w latach liceum i po studiach (ponad 3 lata), a z drugiej strony ex, z którymi byłam po mojej pierwszej miłości. Zacznę od tego mniej trudnego tematu, czyli moi byli po pierwszej miłości. Jeżeli rozstaliśmy się w dobrych stosunkach tzw. za kompromisem obu stron: "tak będzie dla nas lepiej" to mogę powiedzieć, że do dziś mamy dobre kontakty i życzę mu jak najlepiej, i cieszę się jego nową dziewczyną, która do niego pasuje. Jednak, kiedy rozstanie się w złych stosunkach (kłótnia czy zdrada) to już co innego. W tym przypadku wchodzą w grę: ból, rozczarowanie czy nawet chęć zemsty. I jego nowa dziewczyna obojętnie jaka by nie była: "Nienawidzę jej!". Zawsze jakaś cząstka mnie pyta: "Co ona ma czego ja nie mam"?. Lecz trzeba być sobą i znać swoją wartość! Jeżeli chodzi o pierwszą miłość…hmm…no cóż! Ona zostanie w naszej pamięci do końca życia. Jakaś część tej osoby zostanie nam w pamięci oraz w sercu. Ja osobiście po rozstaniu z moją pierwszą miłością, pierwsza miałam partnera. Po pewnym czasie zapomniałam o bólu rozstania. Jednak, gdy dowiedziałam się, że znalazł dziewczynę - w tym momencie było takie: Booom! Bolało... Choć nie wiedziałam dlaczego? Byłam z innym, byłam szczęśliwa. Ale chciałam wiedzieć, kto to, jaka ona jest? Ja to nazwałam: fatum pierwszej miłości. Po czasie, nauczyłam się to szanować i akceptować. Nie było łatwo. Choć nie jesteśmy razem już ładnych parę lat, do dziś bije mi serce, gdy go gdzieś spotkam, gdy napisze życzenia urodzinowe. Jednak trzeba sobie powiedzieć: "Każdy zasługuję na szczęście, nawet oni ;)". Oczywiście nie zapominając o nas samych!

Iga K. (25 lat)
Więc obecna dziewczyna mojego byłego kompletnie mnie nie interesuje. On ma swoje życie ja swoje. Ważne, że jesteśmy szczęśliwi. Widocznie miało tak być. Jeśli nie pasowaliśmy do siebie może nowa dziewczyna będzie dla niego lepsza. :)

Ewelina Sz. (24 lata)
Jeżeli to ja zdecydowałabym się zakończyć jakiś związek i mój ex miałby dziewczynę, to cieszyłabym się, że ułożył sobie życie i jest szczęśliwy. Starałabym się przynajmniej na początku odsunąć się z jego życia by nam obojgu było łatwiej. ;)

Reasumując – nie ważne jak dawno, nie ważne w jaki sposób, ale ważne aby być sobą i żyć po swojemu. Nie zatruwajmy komuś życia – nie każdemu to się spodoba. Nie zatruwajmy sobie życia!

Powtarzajcie teraz za mną:
NIE WARTO PRZEJMOWAĆ SIĘ FACETEM, KTÓRY ZOSTAWIŁ TAK FAJNĄ DZIEWCZYNĘ JAK JA! :)

 

Czytaj więcej...

Pozwalasz się poderwać czy ty podrywasz? Przejąć inicjatywę, czy nie wypada?

   - "Zobacz jaki ten kelner przystojny... Ech... W życiu nie zwróci na mnie uwagi" - mówi dziewczyna w restauracji do swojej koleżanki.
   - "Zagadaj do niego, co Ci szkodzi?" - odpowiada koleżanka
   - "Zwariowałaś? Przecież nie wypada"!!!
Kelner za barem do kolegi:
   - "Ej, widziałeś te dziewczyny tam? Fajna ta jedna..."
   - "Zaczep ją, postaw jej drinka na koszt firmy" - odpowiada kolega
   - "Nie... Na pewno nie zwróci na mnie uwagi ..."

Tak właśnie kończą się sytuacje, kiedy trzymamy się konwenansów i myślimy, że nie wypada robić pierwszego kroku. Na co wówczas możemy liczyć ze strony mężczyzny? Otóż na nic...Sytuacja wyżej opisała to idealnie, bo jak można się domyślać kobieta opuściła lokal obchodząc się smakiem...

Wzbudzić zainteresowanie w mężczyźnie w taki sposób, aby ON do końca myślał, że to jego inicjatywa jest banalnie proste. Popatrzmy mu dłużej w oczy z dyskretnym uśmiechem, to najlepszy sposób, żeby sprawdzić, czy wpadłyśmy mu w oko czy jednak nie jesteśmy w jego typie. Dla większości mężczyzn to jednoznaczny sygnał, iż mogą zrobić krok w naszą stronę bez obawy odrzucenia (chyba, że trafiamy na wyjątkowego nieśmiałka. . . Oj tu wkraczamy na grząski grunt No bo który przyzna się do NIEŚMIAŁOŚCI ?!?!?!... ten temat wymaga chyba osobnego rozpracowania ). Taki niewinny gest, a wbrew pozorom to już właśnie ten pierwszy, najważniejszy i pewnie najtrudniejszy jak śpiewała Anna Jantar krok. Jeśli nie skusimy go do siebie wzrokiem i uśmiechem to…trudno :) Nie widział jaka fajna kobieta uciekła mu sprzed nosa. Nie zrażajmy się! Absolutnie nie wmawiajmy sobie bzdur typu "Ależ nie wypada, żeby to kobieta podrywała faceta" tak mogły mówić (w zasadzie też niepotrzebnie) nasze babcie, ale nie my, nowoczesne kobiety. Nie podążajmy w tym kierunku. W klubie zaprośmy sympatycznego przystojniaka na drinka, nie bójmy się, nie martwmy, czy wypada, czy nie. To silne, pewne siebie kobiety rządzą. Takie też są najbardziej kuszące dla mężczyzn, którzy pozornie tylko szukają "słabych, niewinnych sierotek".

Kiedy natomiast to mężczyzna przejmuje inicjatywę, miło zagaduje dajmy się poderwać, pomęczyć mu, postarać. Ależ my to lubimy, prawda ?:)

Ja sama kiedyś dałam się ponieść emocjom i rzuciłam swój numer telefonu szybko nabazgrany na wygniecionym bilecie PKP chłopakowi który "Tak ładnie się do mnie uśmiechał" w poznańskim pociągu. Gdybym wtedy powiedziała sobie, że nie wypada ominęłaby mnie niesamowicie owocna znajomość. Żartowaliśmy sobie z owej sytuacji długi czas i też był mi wdzięczny za ten "desperacki gest" :) Gdybym miała liczyć na jakąkolwiek Jego reakcję skończyłoby się jak zwykle, kiedy zostawiamy coś facetom ;P Czyli fiaskiem :)

Karolina M. (24 lata)
Ja tam mam w nosie stereotypy :) Nasze prababcie walczyły o równouprawnienie to korzystajmy z niego teraz ile wlezie :) Jeśli spodoba mi się jakiś mężczyzna nie mam problemów z przejęciem inicjatywy, czasem co prawda wynikały z tego zabawne sytuacje, ale tak czy inaczej myślę , że warto. Nigdy nie będę pluć sobie w brodę, że czegoś w życiu nie zrobiłam... A przecież o to chodzi. Oto, żeby przeżyć życie z poczuciem, że zrobiło się wszystko na co miało się ochotę :) Także Panie zapomnijcie o stereotypach i do przodu!

Iza J. (32 lata) 
Hmm... Co by tu powiedzieć... Ze mną niestety jest inaczej... Nigdy nie mam odwagi zainicjować żadnej rozmowy z mężczyzną, już nie wspomnę o zaproponowaniu np spotkania... Pamiętam, że od zawsze miałam kłopoty z nawiązywaniem kontaktów. Zwłaszcza z facetami... Może to kwestia wychowania, może przykrych doświadczeń z przeszłości, kiedy dałam koledze w podstawówce kwiatka a ten mnie wyśmiał razem ze stadem małych pyskatych kolegów :) W każdym bądź razie od tamtego dnia, aż do dnia dzisiejszego to ja czekam na krok mężczyzny. Często bywa, że się przeliczam... Pewnie wiele miłych chwil i wspaniałych znajomości mnie przez to ominęło. Wiem, że nie powinnam kierować się stereotypami i może próbować od czasu do czasu zagrać ryzykowniej, ale chyba jestem już za stara na takie innowacje :) Tak jak mówiłam nie przejmuje inicjatywy w kontaktach damsko- męskich, ale nie z zasady, tylko z powodu przykrych doświadczeń z przeszłości. Jeśli jednak miałabym komukolwiek doradzić w tej kwestii to bez wahania nakłaniałabym do większej (w granicach rozsądku) otwartości na nowe znajomości, do większej pewności siebie, oraz podrywania facetów bez zamartwiania się o stereotypy.

Jak widzimy ile Pań, tyle zachowań, preferencji... Jak w każdej dziedzinie życia część z nas jest odważniejsza, druga część bardziej powściągliwa. Nie zapominajmy, że tak samo wygląda to w przypadku mężczyzn (!?!?) Owszem, oni też potrafią być powściągliwi ;P! Możemy teoretyzować do woli, ale koniec końców fakt, czy damy się poderwać, czy też my zrobimy pierwszy krok zależy od tego kto nam się trafi. Czy pewny siebie macho- mistrz spektaklu supermęskości, czy przeciwnie- Pan Nieśmiały... Tak naprawdę dopiero podczas dyskretnej obserwacji dochodzimy do wniosku, który z dostępnych nam środków okaże się tym złotym.

Wniosek jest taki, że powinnyśmy drogie Panie potrafić zrobić pierwszy krok, kiedy mamy ku temu okazję, ale też czasem dać się poderwać jakiemuś miłemu, przystojnemu panu, który w klubie zaprasza nas do tańca:) Tak więc nie miejcie już od teraz żadnych wątpliwości, czy puścić zalotnie oczko do przystojnego kelnera podczas kolejnej wizyty w restauracji :)

 

Czytaj więcej...

Facet pantoflarz. Nuda czy gwarancja na długi udany związek?

Według badań 90 proc facetów postępuje tak, jak sobie tego życzą ich partnerki. 75 proc. uważa, że robią to, co sami chcą... Coś się tu chyba wyklucza. Daję głowę, iż zdecydowana większość Was Panie miała choć raz do czynienia z pantoflarzem, czy to w roli partnera życiowego, czy też z obserwacji :)

W encyklopedii definicja słowa "Pantoflarz" powinna brzmieć "Nuda, nuda, nuda..." Czegóż podniecającego, zaskakującego, fascynującego możemy spodziewać się bowiem, po mężczyźnie (!?), który nie ma na żaden temat własnego zdania, którego każda reakcja jest do przewidzenia, ponieważ polega tylko na przytakiwaniu? Kobiety to podobno płeć słabsza, potrzebująca oparcia, poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa. Czy to wszystko zapewni nam ktoś, komu wygodniej jest pozostawać w naszym tle? To ja z pantoflarzem czułabym się jak mężczyzna w związku, a nie na tym Panie nam chyba zależy :) Hmm…Nad uczuciami nie panujemy, trafiając więc na przypadek pantoflarza możemy spróbować Go sobie wychować, tylko jak „nakłonić” kogokolwiek, do zdrowej stanowczości. Poza tym powiedzmy sobie, że duża część tych Panów, to nie ci, którzy zagłaskują kota na śmierć, ale ci, którzy znaleźli sobie sposób na łatwe życie, ucieczkę od odpowiedzialności, problemów i sporów przy dokonywaniu wyborów. Można by stwierdzić, że to dobry sposób na utrzymanie długiego związku, ale partnerstwo, to partnerstwo, a nie wychowywanie dorosłego dziecka. Czy mylę się mówiąc, iż kobieta pragnie być adorowana, zadziwiana i zaskakiwana? A czym zaskoczy nas "pantoflarz"? Może tym, że powie: "Dobrze Skarbie", zamiast "Oczywiście Kochanie". Związek z tego typu mężczyzną nie jest gwarantem długiego związku, bo nie daje tego, czego podświadomie oczekujemy: elementu zaskoczenia. Kto zainteresuje Was bardziej? Silny, pewny siebie mężczyzna nie pozwalający sobą dyrygować, przynoszący niespodziewanie śniadanie do łóżka, kwiaty, przygotowując Wam po pracy gorącą kąpiel, czy facet, który bezustannie pyta: "Na pewno nie chcesz świeżych bułeczek, tylko chleb?" "A może jednak wolisz białe róże?" "Na pewno woda nie jest za gorąca?"

Iza J. (32 lata)
"Oczywiście, że pojedziemy dziś do kina", "Wolisz góry, dobrze, zaraz odwołam rezerwację nad morzem". Kilka razy dziennie pytania, czy na pewno wole herbatę, czy kawę, mimo, że nigdy nie pijam kawy... Pozornie to nic takiego, hmm... można by rzec bajka. Zawsze pysznie ugotowane, posprzątane, czego nigdy od Niego nie wymagałam. Wchodzę po pracy do pięknie ogarniętego mieszkania, z obiadem na stole. Marzenie prawda? Może i macie rację, bo cierpimy na deficyt zaradnych mężczyzn, ale kiedy rodziły się poważne problemy zostawałam sama jak palec. Zaczynając od bzdury typu malowanie mieszkania. Pytam K. o kolor jaki chciałby na ścianie w odpowiedzi oczywiście słyszę, że mam wybrać sama na pewno będzie przepięknie... Nie miałam potrzeby podświadomej manipulacji K. tak jak to niektóre Panie mają w zwyczaju, aby mieć decydujące zdanie w związku i pokazać mężczyźnie, że nie może sobie pozwalać na zbyt wiele... Co więcej na wszelkie sposoby próbowałam wykrzesać z Niego choć odrobinę asertywności i męskości... Nie potrafił mnie niczym zaskoczyć, każdy dzień z Nim podobny był do poprzedniego, nie potrafił być stanowczym w żadnej kwestii, zaczynając od bzdur, kończąc na poważnych życiowych sprawach dotyczących np. Ślubu. Zawsze pozostawał "poza" albo wybierał rozwiązania, których myślał, iż oczekuję. Nigdy nie był w stanie się postawić... Nie muszę dodawać, że związek ten należy w tej chwili do zamierzchłej przeszłości, do której niechętnie wracam myślami.

Jola M. (24 lata)
Z idealnym facetem jest jak z dobrze przyrządzonym kurczakiem - idealnie dobrane pikantne, przyprawy, przypieczona skórka, delikatne mięso- nie przysporzą Cię o niestrawność, ale dadzą gwarancję smakowego orgazmu. Kierując się tą metaforą Pantoflarza porównać można go do nieprzyprawionego, niedogotowanego udka upichconego na parze, który owszem zapełni Ci żołądek, ale cóż po tak bezdoznaniowym posiłku?! Kubki smakowe prędzej, czy później popełnią samobójstwo, a my zmuszone do skoku w bok, zaserwujemy sobie pikantny kebab w nocnym barze. Dążymy przecież do intensywności. Bo która z nas chciałaby mieć w domu biegające po kuchni, łazience i sypialni (!!!) jałowe kurczę w fartuchu?

Jak w każdej innej sprawie, tak i w sprawach związków z pantoflarzami nie należy generalizować. Może są gdzieś wśród nas nieliczne przypadki kobiet, którym życie w związku, gdzie nie ma o czym podyskutować, gdzie tylko one skazane są na podejmowanie wszelkich decyzji odpowiada. Ale wedle mnie, jak i myślę większości kobiet ciężko wyobrazić sobie długi, szczęśliwy związek z pantoflarzem.

Jeśli macie na ten temat inne zdanie, albo najdzie Was ochota na podyskutowanie na ten temat zapraszam do komentarzy, gdzie można swobodnie zająć swoje stanowisko :)

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS