Menu

logo tjk main 

Z małego chłopca w dorosłego mężczyznę. Czy można sprawić by facet wreszcie dorósł?

Podobno mężczyźni nie dojrzewają nigdy. Mówi się, że to duże dzieci. Z jednej strony to dość urokliwe, a z drugiej często może doprowadzać nas do nie lada frustracji.

To prawda, że kobiety są coraz bardziej samowystarczalne, ale tradycyjny model rodziny wcale nie przechodzi do lamusa. Jeśli już jesteśmy MY, to warto by był to związek partnerski, gdzie obie strony dają z siebie po równo. Niestety początki bywają trudne. Facetom czasem wydaje się, że żona to będzie „druga mama”, która upierze, ugotuje, posprząta a jak trzeba będzie, biedactwo do piersi utuli. Ale hola hola! Te czasy minęły bezpowrotnie i zaczęło się prawdziwe życie.

Nie wydaje się Wam, że często dużą winę za takie zachowanie mężczyzn ponoszą ich matki? Zwłaszcza te, które widzą w swoim synu cały świat i wyręczają go ze wszystkiego? Taka ślepa miłość, niestety przynosi więcej złego niż pożytku. Później facet to „ciepła kluska”, która nie potrafi zrobić koło siebie za wiele. Szkoda, że takie matki nie rozumieją, że wychowując syna trzeba przecież przygotować go do życia i tak naprawdę wychować go tak, by kolejna kobieta nie musiała zaczynać od początku. Na szczęście toksycznych matek jest mniej niż więcej. Niestety coraz częściej to sami mężczyźni nie potrafią, lub nie chcą wynieść z domu tego, co mama nauczyła. A dlaczego? Bo tak wygodniej, oczywiście. Myślą, że kobieta ich życia będzie matką, żoną i kochanką, zawsze doskonałą i niezniszczalną.

Najgorsze jest to, że często my kobiety jesteśmy tak zaślepione naszym mężczyzną, zwłaszcza na początku związku, że robimy dla niego i za niego niemalże wszystko. W ten sposób same prowokujemy, że ON nie umie albo nie chce dojrzeć. A on to doskonale potrafi wykorzystać. Tylko, że później, gdy zmniejsza się dawka hormonów szczęścia i oczy otwierają się szerzej, rzeczywistość zaczyna nas przerażać i przerastać. I nagle okazuje się, że mamy w domu biednego, zagubionego małego chłopca, który sam nie wie, czego chce - czyli chyba najgorsza z możliwych wersji faceta w domu!

Zatem, żeby się tak nie zdarzyło, jasno i otwarcie na samym początku ustalajmy zasady. Jak nasz ukochany próbuje wymigać się od obowiązków standardowym „kochanie ty to zrobisz lepiej” nie dajmy się zmanipulować! Pewnie ma rację, pewnie i tak będziemy po nim poprawiać, ale najlepiej by tego nie widział. Chwalmy, chwalmy i jeszcze raz chwalmy! To złoty środek, który działa zawsze i jest naprawdę zachętą do dalszych działań.

Z drugiej strony to trochę straszne i przykre zarazem, że same musimy wywalczyć sobie to, czego oczekujemy „na starcie” i, że musimy wychowywać dorosłego człowieka. A tak by się chciało mieć koło siebie macho, który zawsze wie, jaką decyzję podjąć, który wie, czego chce i nie zachowuje się jak zagubiony w świecie marzeń chłopiec. Kogoś, kto podejmie czasem za nas decyzje na jaki film pójdziemy do kina, kto czasem zaplanuje jak spędzimy wieczór. Ktoś, kto czasem zrobi wszystko za nas.

Jednak „metody wychowawcze” są dużo prostsze, niż by się wydawało. Przykładowo: czy wiecie, co należy zrobić, gdy nie można się doprosić by obraz, który miał zawisnąć na ścianie rok temu nadal leży w kartonie? Owszem, możemy go same zawiesić, ale po co? Niech i ON coś zrobi. Otóż najlepszy sposób, to spokojnym tonem oznajmić: „kochanie wiesz, w przyszłym tygodniu odwiedzi nas tata/brat/sąsiad/przyjaciel, poproszę go by przy okazji zawiesił ten obraz”. Nic nie działa lepiej! Urażone męskie ego i wrodzone poczucie władzy na własnym terytorium są silniejsze niż wszystkie nasze argumenty. Przecież nasze kochanie nie pozwoli by inny samiec, ingerował na jego terenie. I voila! Obraz wisi. I tak jest niemalże ze wszystkim. Wystarczy tylko uderzyć w ten czuły punkt i mamy to, co chcemy.

Sport, gry komputerowe, spotkania z kolegami – to te pasje, na które zawsze mężczyzna ma i znajdzie czas!. I tak jak jestem w stanie zrozumieć, że dorosły facet interesuje się sportem, tak wybaczcie, ale tej mega pasji do gier komputerowych nie jestem w stanie pojąć! Jak można całymi wieczorami siedzieć przed komputerem? A na drugi dzień jeszcze analizować to godzinami z kolegami? Co w tym tak fascynującego? Rzeczywistość oferuje nam każdego dnia tyle atrakcji, że jakoś nie potrzebuję urozmaicać tego bezproduktywną grą w zabijanie wirtualnego wroga albo szukanie skarbu.

Kiedy mężczyzna dorasta?
Nigdy. To już ustalone. Są jednak momenty w życiu, które sprawiają, że potrafi spoważnieć, choć trochę. Wiadomo nie każdy, nie generalizujmy. Ślub, wspólny dom, już nie mieszkanie studenckie i luźny związek – czasem to stanowi przełom w życiu i zachowaniu faceta, potem dziecko. Gdy pojawia się na świecie, mężczyzna jak człowiek pierwotny zaczyna czuć, że jest ważny i w pewnych kwestiach niezastąpiony. Łowca, zdobywca, żywiciel rodziny. Przecież wie, że takie maleństwo jest od niego w pełni zależne. I nagle okazuje się, że jak chce to naprawdę potrafi. A co więcej nie raz się spełnia w nowej roli i odkrywa sam, że bycie dorosłym też jest fajne.

Czy jesteśmy w stanie sprawić by nasz mężczyzna wreszcie dorósł?
Niestety nie ma na to złotego środka. I raczej do końca nie jest to możliwe. Ale ile uda nam się wypracować to nasze, Drogie Panie. Nie ważne, czy prośbą czy groźbą. Grunt czy skutecznie. Czasem udaje się to bardziej, czasem mniej, niekiedy wcale. Wtedy warto się zastanowić czy chcemy mieć w domu kolejne dziecko, które nigdy nie dorośnie, czy chcemy faceta 100% testosteronu w testosteronie (albo, chociaż w sporej części). Wybór należy do nas. I choć nierzadko wiąże się to z naszą ciężką pracą i ogromem cierpliwości, to warto.

Tak naprawdę mężczyzna starzeje się, ale nie dorasta nigdy. Może nas to irytować, możemy rwać sobie włosy z głowy, albo możemy to zaakceptować. Jeśli tylko potrafi w trudnych sytuacjach być oparciem, głową rodziny i umie stanąć na wysokości zadania, to te drobne rzeczy, które sprawiają, że nadal ma coś z dziecka…ech… cóż, szczerze? Ja je poniekąd cenię. Inaczej chyba strasznie wiałoby nudą. Życie jest tak poważne, że szkoda wciąż mówić o nim poważnie, czasem takie urozmaicenia dodają mu smaczek.

A tak między nami… Czasem strasznie zazdroszczę facetom tego luzu, tego, że to dziecko nigdy w nich nie zasypia. Dlatego właśnie im żyje się łatwiej, potrafią zamknąć się w swoim chłopięcym świecie i choć na chwilę oderwać od problemów.

Niech mój mąż będzie sobie czasem tym małym dzieckiem, tylko niech nie przekracza limitu :)

Magdalena Zbytek-Książkiewicz, 30l.




8-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Koszmarna randka - tego lepiej nie mów na pierwszym spotkaniu!

Jakich słów nie używać podczas pierwszej randki? Co sprawi, że twój partner ucieknie z pierwszego spotkania, zanim zdążysz pokazać się z tej najlepszej strony? Oto najgorsze teksty, jakie zdarzyło wam się usłyszeć podczas randek.

Wiedz, że sukces pierwszej randki zależy nie tylko od tego, o czym mówisz, ale i od tego, jak mówisz. Oba aspekty powinny ze sobą idealnie współgrać. Bo cóż z tego, że chcąc wziąć sprawy w swoje ręce, zaproponujesz swojej partnerce pokrycie kosztów rachunku za obiad (co mogłaby odebrać przychylnie), skoro wypowiadasz się tak zuchwale, że ostatnie kęsy dosłownie stają jej w gardle?

Sprawdziliśmy, jakie często popełniacie błędy podczas pierwszych randek. Niestety, okazuje się, że tu nie wszystkie chwyty są dozwolone. Jeśli jednak postanowisz wprowadzić je w życie – klęska murowana.

Uważam, że…
- W ciągu pierwszych pięciu minut zadał mi pytania typu: ile chcę mieć dzieci i jak często chodzę do kościoła oraz zdążył powrócić do tematu krótkich spódniczek dziewczyn na imprezie, co dla niego kojarzyło się jednoznacznie z paniami lekkich obyczajów, poruszył też temat aborcji – wymienia Anna. – Oczywiście ja raczej nie miałam okazji odpowiedzieć. Miałam na tej randce spódnicę długą do ziemi. Ale jak szliśmy obejrzało się za mną dwóch mężczyzn i jeden powiedział "fajna dziewczyna", no cóż, pewnie każdy inny facet by się ucieszył, że idzie z atrakcyjną kobietą, ale temu już coś nie pasowało i zaczął doszukiwać się czegoś w moim stroju, sposobie bycia itd. Stwierdził, że za jego kobietą nie powinni się oglądać mężczyźni i że ich sprowokowałam. Generalnie randka to koszmar, każdy według niego był nie taki jak trzeba, zdążył obgadać każdego, kogo znałam i wiele osób których nie znałam.

Podobną przygodę miała Regina, która tak wspomina swoje spotkanie z oryginalnym randkowiczem. – Zaprosił mnie do kina, potem wpadł do mnie na herbatę (…) Jak zobaczył obrazek z Matką Boską na ścianie dostałam wykład w tonie fanatycznego ateizmu. Najlepsze jest to, że ta Maryja już tam wisiała, jak się wprowadzałam.

Zadawanie niezręcznych i dość osobistych pytań czy dzielenie się opiniami na tematy powszechnie uznawane za dość kontrowersyjne, to naprawdę kiepski pomysł tematów na pierwszej randce. Oczywiście, mając zdecydowane poglądy, czy zdanie na jakiś temat, chcielibyśmy wiedzieć, co myśli o tym druga strona, ale dajmy sobie wzajemnie czas na poznanie się i spokojną rozmowę na tematy bardziej neutralne, takie, w których obie strony będą się czuły swobodnie. Na tematy "egzystencjalne" przyjdzie jeszcze pora.

O pieniądzach – z rozwagą
A najlepiej wcale, przynajmniej na początku. Zarobki, wydatki i pożyczki to naprawdę kiepski temat na pierwszą randkę. Temat podejmowaliśmy w Sympatii wielokrotnie i za każdym razem na forum toczy się pewne rodzaju wojna, w której panowie zwykle oskarżają panie o to, że "lecą tylko na ich pieniądze i bezczelnie o nie wypytują", panie z kolei zarzucają przede wszystkim dwa skrajne podejścia do tematu - skąpstwo lub nadmierne szastanie i chwalenie się zasobem portfela.

- Poznałam kiedyś faceta, który zaproponował mi abyśmy się czegoś napili (było strasznie gorąco) na ujęciu wody oligoceńskiej – wspomina Viera. – Pił wodę prosto z kranu. Jak wcześniej mi powiedział, do kawiarni nie chodzi, żeby nie wzbogacać restauratorów. Poza tym opowiadał, jak to udało mu się kupić sobie młode ziemniaki za 27 groszy za kilogram. Wcześniej, jak były po 1,5 zł, to nie kupił, bo za drogo. Najśmieszniejsze, że nie był taki biedny. Z tego co mówił był Sales Managerem w jakiejś firmie zagranicznej.

Odwrotną sytuację opisuje Aga. – Dałam sie zaprosić na randkę, bo po jego licznych zaproszeniach pomyślałam, ze może on w gruncie rzeczy jest fajny, ale w imprezowej atmosferze, hałasie, przy kumplach zachowuje się trochę pajacowato. Przyszedł w przyciasnej marynareczce i zaczął opowiadać, ze tatuś ma szklarnię, a on i brat odkładają na mercedesy. Tatuś pilnuje, żeby nie przepuszczali kasy. Nie mogłam się doczekać końca tego spotkania, nerwowo sie rozglądałam, czy nikt znajomy mnie nie widzi.

Karola tak wspomina z kolei swoją pierwszą randkę z pewnym studentem. – Czekałam na niego na dworcu PKP - krótkie zapoznanie, jakaś knajpka, zamawiamy kawkę, a on rzuca tekstem: "Ale żeby było jasne, każdy płaci za siebie!" No masakra jakaś (kawa kosztowała 2,50)!

Jeśli jesteś facetem i to ty byłeś inicjatorem spotkania – bądź poważny i zachowaj się adekwatnie do sytuacji. Nie chodzi o to, że jako mężczyzna masz taką powinność, a raczej o to, że powinieneś w tej sytuacji wziąć sprawy w swoje ręce i być konsekwentny. Poza tym możesz zaproponować, taktownie, zapłacenie rachunku. Jeśli trafisz na osobę, która stanowczo sobie tego nie życzy – uszanuj to, nie naciskaj i nie komentuj. I nawet, jeśli masz wrażenie, że jej poziom tolerancji jest dość wysoki, a poczucie humoru nieprzeciętne - picie wody oligoceńskiej prosto z kranu zostaw sobie lepiej na inny wieczór, najlepiej w męskim gronie ;)

Jeśli jesteś kobietą, nie pytaj wprost o zarobki, stan posiadania, marki samochodów, czy rodzinne włości. Na mężczyzn działa to jak przysłowiowa płachta na byka, dlatego ich reakcją na takie zachowanie jest przypięcie Ci łatki osoby nie tyle "wścibskiej", co zwyczajnie "interesującej się moimi pieniędzmi". I pamiętaj, jeśli wydaje Ci się, że twoja sytuacja finansowa jest lepsza, lepiej zarabiasz – nie przechwalaj się, bo twojemu partnerowi będzie zwyczajnie przykro i niezręcznie.

Komplementy aż głowa boli
- Moja najdziwniejsza randka w sumie powinna mnie dowartościować i cieszyć, a trochę mnie speszyła – pisze Adria. – Facet całą kolację powtarzał jaka jestem piękna i cudowna. No wszystko fajnie, ale nie, jeśli to jedyne, co mówi w ciągu półtorej godziny!

No właśnie, komplementy na randce to odwieczny problem, szczególnie męskiej części randkowiczów. Oczywiście, chcemy być mili i przyjaźni, dlatego często szukamy sposobu na to, jak okazać partnerce to, że naprawdę nam się podoba. Niestety czyniąc to nieporadnie albo zbyt nachalnie, uzyskamy efekt dokładnie odwrotny. Jeszcze gorzej, jeśli wysilimy się na epitety kompletnie nie odzwierciedlające "stanu rzeczy".

Podobno "dobre słowo" ma ogromną siłę i jest niczym głaskanie duszy, które uskrzydla nas i dodatkowo mobilizuje. Warto więc od czasu do czasu obdarować drugą stronę miłą pochwałą, bo zbyt często nie tylko traci na wartości, ale wprawia w zakłopotanie i zażenowanie. Jeśli więc nie masz pewności, jak powinien brzmieć twój komplement i jak często na niego stawiać, lepiej o nim zapomnij. Czasem to, co niewypowiedziane, działa z podwójną mocą ;)

Co do szczerości - nie sil się na nią za wszelką cenę, bo jedyny efekt jaki uzyskasz będzie ten, który wywołał amant Mili. - Facet opowiedział mi, jak to się napracował, żeby umyć samochód przed spotkaniem ze mną… że aż mu pot leciał po ja… Potem opowiedział, jak to ukradł z kumplem ciężarówkę piachu z budowy... i takie tam. To była ostatnia randka.

Być sobą – nie taki znowu frazes
- Byłem na randce z laską która ubzdurała sobie że jest sobowtórem Dody – pisze Marek. – Ten sam denerwujący śmiech, podobny tatuaż, styl mówienia, kuse majtki. Wypisz, wymaluj Doda. Nie mam nic do Dody jako artystki, ale żeby chodzić z dziewczyną, mającą lat 29, która ją naśladuje we wszystkim, to za dużo dobrego. Z drugiej strony - wiem, że ona ma zainteresowania, że nie jest taka głupia, że ma własne zdanie.

Być może partnerka Marka wyszła z założenia, że atuty – które zresztą zdołał wychwycić – to za mało, by zrobić dobre wrażenie? "Dodatkowym efektom specjalnym" powierzyła w pewnym sensie swój sukces. Czy zdawała sobie sprawę, że efekt, jaki uzyskuje, jest zupełnie odwrotny? Być może warto było postawić po prostu na "siebie"? Cóż, dziś już się tego nie dowiemy.

- Na randce nazmyślałam, że pracuję w ministerstwie, że mam własne auto, mieszkanie – wyznaje Kasia. – Pracuję w mięsnym, moja matka pije, a ojca nie pamiętam. Tego chłopaka poznałam przez internet, on jest z tzw. dobrego domu, ojciec ma komisy samochodowe a matka dwie apteki. Nazmyślałam, bo wiedziałam że nasz związek nie ma dalszych szans. Kłamałam ile wlezie, powiedziałam że studiuję w Łazarskim w Warszawie, że mam psa yorka, że moja matka pracuje w telewizji, że byłam na wakacje w Egipcie, a w realu nigdy nie byłam nawet za granicą. Teraz nie wiem co mam robić, bo jak się dowie, że pracuję w mięsnym.

Koloryzowanie bądź przemilczanie pewnych, niewygodnych z naszego punktu widzenia, faktów to klasyczna technika autopromocji na pierwszej randce. Cóż, bez względu na płeć, chcemy wypaść idealnie i pozostawić po sobie świetne wrażenie. Problem w tym, że zwykle nie wierzymy, że jesteśmy to w stanie zrobić bez "dodatkowych pomocy". Oczywiście nie dotyczy to tylko pań - z badań wynika, że 1/3 mężczyzn kłamie na pierwszej randce przede wszystkim w takich kwestiach jak: praca, przeszłość, zainteresowania, posiadane auto oraz sytuacja materialna. Dokładnie w takiej kolejności.

Oczywiście, o ile roczny dochód netto nie jest sprawą, która powinna zaważyć na naszym zainteresowaniu drugą osobą i temat ten nie powinien być kwestią omawianą podczas pierwszego spotkania, o tyle ubarwianie i "podkręcanie" historii swojego życia, by wydawało się jeszcze ciekawsze i jeszcze piękniejsze - zdecydowanie odradzam. Pamiętajmy o tym, że – jakkolwiek szare i "zwyczajne" wydaje nam się nasze życie, dla kogoś, kto zdecydował się na randkę z nami - jest niczym książka, której zakończenia nikt jeszcze nie zna… Może warto, by ten ktoś sam zdecydował, czy ma ochotę zostać jednym z jej bohaterów?

 

Sylwia Stodulska-Jurczyk

sympatia




7-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Gdy mężczyźnie nie zależy... na związku i na Tobie

Nie da się ukryć, że każda z nas pragnie szczęścia, miłości i udanego związku. Poszukujemy odpowiedniego dla nas partnera - takiego, którego pokochamy i który zostanie z nami do końca naszego życia. Z biegiem czasu, jak „głębiej” wchodzimy w nowy związek, spotyka nas często rozczarowanie, spowodowane rozdźwiękiem między własnymi oczekiwaniami względem „tego jedynego”, a jego zachowaniem i charakterem.

Bywa, że kobieta zmęczona poszukiwaniem wymarzonego partnera godzi się na to, co dał jej los i trwa w związku, który wydaje jej się lepszą alternatywą niż samotność. Czy jednak strach przed samotnością, przed kolejnym wysiłkiem związanym z budową nowej relacji lub zwykłe przyzwyczajenie pozwala na niszczenie sobie życia i marnowania czasu z mężczyzną, który nie jest nam pisany?

Wieczne usprawiedliwienia
W związku to zazwyczaj kobiety dają, nie oczekując nic w zamian. Liczymy, że to, co dajemy, partner odwzajemni. Często jednak spotyka nas obojętność, czujemy się oszukane i wykorzystane. Część kobiet, zamiast wymagać od partnerów zaangażowania w związek i pracy nad nim, usprawiedliwia zachowania mężczyzn. Ile razy słyszałyśmy już od naszych koleżanek, sióstr, czy wreszcie same mówiłyśmy, starając się usprawiedliwić męskie zachowanie: „Boi się zaangażować”, „Ślub nie jest mu potrzebny”, „Jest bardzo zajęty i nie ma czasu, aby do mnie zadzwonić”. To są wymówki, które biorą pod uwagę tylko punkt widzenia mężczyzny i jego wygodę. Jednak jeśli Ty chcesz się zaangażować w związek, marzysz o ślubie i chcesz mieć kontakt ze swoim mężczyzną - dlaczego nie wymagasz tego samego od niego? Przestańmy ich w końcu usprawiedliwiać i spójrzmy prawdzie w oczy: jeśli nie zależy mu tak samo mocno, jak Tobie, to po co marnować na niego swój czas i energię?

Jak poznać, że mu nie zależy?
Gdy w związku nie czujemy się dobrze i odbiega on od naszych oczekiwań, a złapałyśmy się na tym, że mamy tendencję do usprawiedliwiania naszego obiektu westchnień, spróbujmy przyjrzeć się niektórym zachowaniom mężczyzny. Choć może to bolesne - oceńmy je wreszcie właściwie!

1) Nie umawia się z Tobą. Punkt ten dotyczy związków nowych. Jeśli doszło do wymiany numerów telefonów a nasza komórka milczy to znaczy, że temu fajnego chłopakowi z baru widocznie jednak nie zależy na tym, żeby kontynuować ze mną znajomość. Oczywiście, istnieje możliwość, że jest zbyt nieśmiały żeby zadzwonić, albo że zwyczajnie zgubił nasz numer - ale czy uwierzysz, że mężczyzna, który byłby Tobą oczarowany, nie zrobiłby wszystkiego, aby się z Tobą skontaktować? Nie czatuj więc przy telefonie - szukaj dalej!

2) Nie dzwoni do Ciebie, chociaż rzadko się widujecie. To jasny sygnał, że nie zależy mu na kontakcie z Tobą! Skończmy z usprawiedliwianiem, że nie ma zasięgu albo brak mu czasu, bo jest zajęty robieniem tysięcy innych rzeczy. Jeśli ten tysiąc innych rzeczy jest ważniejszy od Ciebie - koniecznie zastanów się nad tym związkiem!

3) Nie zaprasza Cię na randki (czyli wyjścia w publiczne miejsca, np. do kina, na romantyczny spacer czy do zwykłej pizzerii). Wspólne wyjścia tylko we dwoje dają poczucie więzi, pozwalają budować intymny związek oraz są czytelnym sygnałem: JESTEŚMY RAZEM! Jeśli on nie chce Cię pokazywać całemu światu oraz być postrzegany jako Twój partner zastanów się, czy to na pewno dlatego, że nie ma czasu/pieniędzy/ochoty na takie wyjścia, czy może nie traktuje waszego związku na poważnie?

4) Nie akceptuje Twojego wyglądu. Jeśli facet wiecznie narzeka na Twój wygląd i wypomina Ci, że masz fałdki, powinnaś schudnąć oraz zrobić coś z tym ohydnym uczesaniem to znak, że coś jest w waszym związku nie tak. Jeśli na dodatek usprawiedliwia swoją zdradę tym, że nie dbasz o siebie, a tu taka śliczna kobieta mu się trafiła - po prostu wystaw mu walizki za drzwi. Nie jest godny, aby zostać twoim partnerem. Kochający mężczyzna akceptuje swoją partnerkę taką, jaką jest. Nie próbuje jej zmieniać na siłę, nie porównuje jej do blond-piękności z ulicy. Prawi komplementy, powtarza, że jest piękna - tym buduje pewność siebie i poczucie wartości w kobiecie.

5) Zrywa z Tobą i znika. Unikaj jak ognia swoich byłych! Pamiętaj - co się nie udało raz, raczej drugi i kolejny też się nie uda. Sprawdziłaś tego Pana, nie byłaś szczęśliwa - koniec. Oczywiście możesz powiedzieć: „trzeba dać drugą szansę, niektórym się udaje”. Pamiętaj, że Ci, którym się udaje po raz drugi - to wyjątki. A Ty na 99% jesteś regułą. Jeśli zaś facet znika i unika kontaktu z Tobą, a po powrocie nie chce Ci powiedzieć, gdzie był - uciekaj od niego! Brak mu odpowiedzialności, nie zależy mu na Tobie - jesteś tylko wygodnym portem, do którego zawsze może wrócić po swoich niedojrzałych ekscesach. Zasługujesz na faceta, który będzie z Tobą na poważnie.

6) Jest żonaty. Tu chyba nie muszę niczego tłumaczyć: jeśli nie chce wziąć z żoną rozwodu, bo to, tamto i owamto, i nadal z nią mieszka, żyje oraz wychowuje dzieci - komunikat jest jasny. Jesteś tylko kochanką i zawsze będziesz tą drugą - z nim nigdy nie zbudujesz relacji, o jakiej marzysz.

7) Czujesz się przy nim bezwartościowa. Jeśli mężczyzna w związku myśli tylko o sobie, nie wspiera Cię, nie stara się Ciebie uszczęśliwić, dba tylko o własne potrzeby i jeszcze wmawia Ci, że powinnaś być dumna będąc jego partnerką - nie daj się zwieść. Jesteś godna uwagi nie dlatego, że jest z Tobą Pan X, ale dlatego, że jesteś wartościową kobietą.

 

Odrobina egoizmu

Artykuł ten powstał, aby uzmysłowić kobietom, jak zamykają swoją drogę do życia, o jakim marzymy. Często jest tak, że czujemy się w związku źle, że czegoś nam brak, ale nie potrafimy zdiagnozować źródła naszego samopoczucia. Jeśli przestaniemy w końcu usprawiedliwiać naszych mężczyzn może odkryjemy, czego pragniemy i potrzebujemy do szczęścia. Nie namawiam tu, aby od razu rozstawać się ze swoim partnerem. Warto postarać się naprawić relacje między nami, o ile to możliwe.


Czasem jasne zasygnalizowanie mężczyźnie naszych potrzeb („potrzebuję, abyś częściej dzwonił”, „chcę z Tobą częściej wychodzić”) może mieć zbawienny wpływ.


Pamiętajmy - mamy prawo mierzyć mężczyznę naszą własną miarą. Jeśli jestem punktualna i tolerancyjna - mogę wymagać, by mój partner też taki był. Jeśli jestem bałaganiarą - nie powinnam krzyczeć na nieład w pokoju mojego Miśka. Poza tym na koniec - w związku trzeba być trochę egoistką. Dbajmy o siebie i własne potrzeby, nie bójmy się zmian, jeśli nie czujemy się szczęśliwe.


Lepiej być samotną, ale mieć szansę na znalezienie „tego jedynego”, niż tkwić w nieudanym związku. Warto zawalczyć o siebie.


Iwona Mackiewicz,
24l.

Artykuł został zainspirowany książką Grega Behrendta i Liz Tuccillo "Nie zależy mu na Tobie. Koniec złudzeń - poznaj prawdę o tym, jak rozumieć facetów".

 


 

7-12

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Kobieta naturalna czy sztuczna? O której z nich marzy mężczyzna?

My kobiety... chcemy być piękne, zmysłowe i seksowne, ale w szczególności chcemy się podobać - wszystkim - bez wyjątku!

 

Lubimy kiedy oczy wszystkich zwrócone są w naszą stronę, a komplementy na nasz temat, sypią się bez końca, jednocześnie dostarczając nam ogromnej satysfakcji i dodając pewności siebie. Zależy nam na tym, aby przyciągać mężczyzn. Pragniemy ich uwodzić, doprowadzać aby wzdychali z zachwytu na nasz widok. Chcemy być i czuć się piękne. Marzymy o tym, by mężczyźni przychylali nam nieba i spełniali nasze zachcianki. Jesteśmy w stanie zrobić wiele, by stać się obiektem pożądania i uwielbienia.

 

Jednak w wielu przypadkach to, co dla kobiety kryje się pod pojęciem ideału piękna, często nie idzie w parze z wyglądem kobiety, który kreuje wyobraźnia i marzenia.

Ideał piękna dla kobiet w bardzo wielu przypadkach wyznaczają media. Przez naszą szarą codzienność często przewijają się kolorowe zdjęcia celebrytek, bez wad i niedoskonałości, na które zwrócone są oczy całego świata. 0ne są uwielbiane i osiągają sukcesy, a to sprawia, że chcemy się do nich upodabniać.

 

Zapominamy o tym, że każda z nas jest piękna, że naturalność jest piękna, dlatego skłaniamy się do wszelkich zabiegów kosmetycznych, które pozornie mają poprawić nasz wygląd. Kryjemy twarz pod zbyt dużą warstwą makijażu, stosujemy magiczne diety, wykańczamy organizm na słowni po to, by dorównać zgrabnym do przesady, wręcz kościstym gwiazdom z telewizji.

 

Salony kosmetyczne stały się naszym drugim domem. Kochamy to, co owe salony nam oferują: zabiegi odmładzające, pielęgnujące, modelujące, regenerujące itd., sztuczne rzęsy, paznokcie i doczepiane włosy. Lampy solarium dają nam sztuczną opaleniznę, a operacje plastyczne, mające ulepszyć nasze ciało, stają się powoli naszym największym marzeniem, na które odkładamy pieniądze.

 

Ciągle widzimy w sobie niedoskonałości - „Tu mam za dużo, tam za mało". Jesteśmy zakompleksione i często wyolbrzymiamy nasze wady, które w oczach innych są niewidoczne. Nie bez powodu powtarzam i podkreślam słowo „sztuczne", bo zaczynamy uwielbiać wszystko to, co sztuczne! Jednak czy to wszystko naprawdę służy piękności?? Czy patrząc w lustro widzimy wtedy siebie? Czy wraz ze sztucznymi ulepszaczami same nie stajemy się sztuczne i nienaturalne a co za tym idzie także mało atrakcyjne? To co ma nas upiększać zaczyna nas szpecić i odbiera nam piękno, do którego tak bardzo chcemy się przybliżyć.

 

Mężczyźni zauważają to, bo każdego ranka odprawiamy swoisty rytuał naszego życia. Wchodzimy do łazienki i nie opuszczamy jej przez dłuższy czas, gdyż musimy nałożyć na siebie (całkiem niepotrzebnie) zbyt grube warstwy makijażu. Potem modelujemy swoje często farbowane włosy, następnie chroniąc je toną lakieru by w żadnym wypadku nie naruszyła ich konstrukcji nawet lekka wichura. W łazience doznajemy metamorfozy, która bardzo często potrafi zmienić nas nie do poznania. My same nie potrafimy dojrzeć piękna w naturalności i chcemy się zmieniać, by się podobać, ale czy jest to naprawdę konieczne?

 

Czy ideał, do którego dążymy idzie w parze z wyobrażeniami mężczyzn, które rodzą się w ich wyobraźni?

Postanowiliśmy się tego dowiedzieć! Przeprowadziliśmy wśród singli w wieku 20 - 30 lat ankietę, która miała na celu sprawdzenie co według mężczyzn czyni nas seksownymi, zmysłowymi i pięknymi! Czy preferują naturalność czy sztuczność? Poniżej przedstawiamy wyniki, które mogą Was zaskoczyć. Tylko 3 mężczyzn na 100 ankietowanych uznało, że wygląd zewnętrzny jest ważniejszy od wnętrza kobiety. Pozostali, czyli zdecydowana większość, zwracają uwagę na to, iż piękno kobiety kryje się nie tylko w wyglądzie i cechach zewnętrznych, ale w dużej mierze w osobowości i charakterze. Ankieta wykazała, że za atrakcyjne kobiety uważa się te, które są naturalne, które nie kryją się pod makijażem i nie stosują sztucznych korekt ciała. To te, które wyróżniają się kulturą osobistą, odpowiednim zachowaniem i schludnym, dobranym do okazji strojem, mające szacunek do siebie samej i innych ludzi. Mężczyźni cenią w kobietach również cechy charakteru, m.in.: inteligencję, zaradność, uczuciowość i wrażliwość.

 

Co czyni kobietę zmysłową? O to też zapytaliśmy i... zdaniem ankietowanych zmysłowość objawia się nie w wyglądzie a w mowie ciała! W tajemniczym spojrzeniu, w uwodzącym uśmiechu czy subtelnym i delikatnym dotyku! A także w ciepłej i serdecznej aurze jaką kobieta powinna wytwarzać wokół siebie.

 

Gdy pytaliśmy o kobietę marzeń aż 78 uczestników ankiety wymieniło słowa: „naturalna" i „zadbana". Wniosek - mężczyźni pragną kobiet naturalnych i zadbanych!!

 

Co jednak rozumieli pod tymi słowami? Można to przedstawić w prostym matematycznym równaniu:

KOBIETA, KTÓRĄ PRAGNIE MĘŻCZYZNA = KOBIETA ZADBANA = dbająca o higienę osobistą + ubierająca się schludnie i odpowiednio do okazji + stosująca delikatny makijaż podkreślający urodę + dbająca o włosy i pozwalająca im na naturalne ułożenie (nie prostowane czy modelowane) itp.

 

To schemat przedstawiający kobietę wykreowaną w wyobraźni zdecydowanej większości mężczyzn. Niewielu z nich widzi ten obraz inaczej stwierdzając, że atrakcyjność kobiety wymaga poświęceń i ulepszeń, czyli preferują i akceptują oni to, co sztuczne: tipsy, solarium, farbowanie włosów itp. Przyznają też, że byliby skłonni do namawiania partnerki do zastosowania botoksu, liftingu czy operacji plastycznych, bo jak mówią „to jest na topie". Większość ankietowanych nie podziela tego zdania, określając ten typ kobiet słowami: „tapeciary" i „plastiki", które u nas - kobiet wywołują raczej negatywne skojarzenia. Zdaniem panów przez mocny, najczęściej ciemny makijaż, farbowane włosy, tipsy a do tego sztuczna opalenizna oraz wygładzone twarze bez zmarszczek czy inne tego typu zabiegi, stajemy się do siebie podobne. Jedna staje się podróbką drugiej. Czy aby na pewno tego chcemy i czy o to nam chodziło?

 

Na to pytanie każda z nas musi odpowiedzieć sobie sama! My jednak wiemy czego chcą mężczyźni! Oni pragną kobiet naturalnych, atrakcyjnych, zadbanych i wyjątkowych.

 

Dlatego warto pamiętać, by być jedną na milion a nie jedną z miliona. Jak to zrobić? To proste! Wystarczy, że będziemy ... sobą, która zaakceptuje samą siebie z wszystkimi wadami i zaletami, a nie własną plastikową przeróbką, trudną do rozpoznania i pozbawioną atrakcyjności i wyjątkowości.

 

Aleksandra Parusel, 20l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Czy świadomie wybieramy partnera?

„O gustach się nie dyskutuje” powiedzenie znane każdemu, ale czy kiedykolwiek się zastanawiałaś dlaczego mając tyle opcji wyboru pośród gatunku męskiego, określony typ wzbudza Twoje zainteresowanie, a inny typ z góry jest skazany na klęskę?

Istnieje kilka naukowych teorii, które odnoszą się do tego, co wpływa na wybór partnera.

Teoria wymiany
Jeśli kobieta lub mężczyzna mają pewne braki, wynikające z teorii biologicznej np. w urodzie, czy w statusie społecznym będą szukać przyszłego partnera z cechami, które zrównoważą te braki. I tak np. jeśli kobieta, nie do końca podoba się mężczyźnie pod względem fizycznym, ale ma duże poczucie humoru, jest ciepła i sympatyczna, może zostać wybrana na życiową partnerkę, pomimo „niedomagań” w wyglądzie zewnętrznym. Oprócz tego, teoria ta zakłada, że ludzie wchodzą ze sobą w interakcje, w taki sposób, aby zmaksymalizować osobiste korzyści i zminimalizować koszty. „Dwoje ludzi, zakochuje się w sobie nawzajem, kiedy każde z nich ma wrażenie, że natrafiło na najlepszy osiągalny obiekt na rynku, zważywszy na ograniczenia wynikające z kursu jego własnych akcji”. 1

1 E. Fromm, O sztuce miłości, Warszawa 1973
Em. Griffin, Podstawy komunikacji społecznej, Gdańsk 2003.


Teoria persony
Mówi o tym, że przy wyborze partnera ważne jest to, jak druga osoba zwiększa nasze własne poczucie wartości. Jeśli przy danej osobie czujemy się wartościowi, bardziej docenieni, lepsi, to bardzo prawdopodobne, że wybierzemy kogoś takiego na życiowego partnera.

Teoria Imago
Teoria ta, odwołuje się do budowy i funkcjonowania mózgu, odtwarza nasze otoczenie z dzieciństwa. Okazuje się, że poszukujemy osoby, której dominujące cechy charakteru są podobne do cech osób, które nas wychowały. Okazuje się, że kobieta często nieświadomie wychodzi za mężczyznę, który jest bardzo podobny do jej ojca np. zarówno ojciec, jak i mąż mają bardzo konserwatywne podejście do życia. Może się okazać, że któreś z partnerów będzie miało problem, ze zbudowaniem zdrowej, partnerskiej relacji, powielając wzory z dzieciństwa, wejdą w toksyczny związek, wybierając partnera, który tak jak np. ojciec jest agresywny i stosuje przemoc fizyczną wobec najbliższych.

Teoria biologiczna
Teoria trochę archaiczna jak na nasze czasy, jednak w pełni zgodna z przewidywaniami wynikającymi z teorii ewolucji. Zgodnie z tą teorią, wybieramy partnera, który zwiększałby szansę przetrwania gatunku. Mężczyzna ocenia wartość kobiety, jako potencjalnej partnerki pod kątem jej zdolności rozrodczych, sygnalizowanych młodym wiekiem oraz urodą.. Wybierze więc kobietę, która ma gładką skórę, lśniące, gęste włosy, czerwone usta, różowe policzki i błyszczące oczy. Równie ważne są zaokrąglone biodra i wydatne piersi. Kobiety natomiast, nieodmiennie zwracają większą niż mężczyźni uwagę na zamożność partnera, jego ambicje, zaradność i pozycję społeczną. Kobieta wybierze mężczyznę, który w jakimś sensie będzie górował nad pozostałymi. Zawsze też pragną mężczyzn, nieco starszych od siebie, zdrowych, wysokich, atletycznie zbudowanych. Ponadto kobiety zwracają uwagę na solidność i dojrzałość emocjonalną mężczyzny. Wszystkie te cechy sygnalizują, zwiększone prawdopodobieństwo zapewnienia rodzinie, środków niezbędnych do wychowania potomstwa. Co o tym sądzicie? Oczywiście to tylko wiedza czysto naukowa, ale zastanówcie się czy naukowcy nie mają troszkę racji :)

Magdalena Bartkowiak, 24l.
Studentka II roku SUM na UAM-ie,
Praca licencjacka poświęcona komunikacji w związku partnerskim
Zainteresowania: komunikacja interpersonalna, psychologia, e-marketing, social media.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Płeć a charakter, czyli dlaczego kobieta płacze, a mężczyzna krzyczy

Ile razy zdarzało się Wam mówić do swojego partnera o wyniesieniu śmieci, gdy ten zajmował się oglądaniem telewizji? Oczywiście w zdecydowanej większości przypadków po zakończeniu transmisji worki nadal zalegały w mieszkaniu, a wasz wybranek z wielce zdziwioną miną odpowiadał: „Kochanie, naprawdę prosiłaś mnie o wyrzucenie śmieci”?

Dlaczego jest tak, że twój ukochany potrafi skoncentrować się w pełni tylko na jednej czynności, podczas gdy Ty jesteś w stanie prowadzić z nim rozmowę, oglądać wiadomości, gotować obiad i jednocześnie prasować? Jeśli chcesz znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego mówi się, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, i skąd się biorą różnice między płciami – ten artykuł jest dla Ciebie!

 

PODSTAWY NAUKOWE
Zainteresowanie problemem płci i jej zróżnicowaniem można datować już od czasów prehistorycznych, jednak badania stricte naukowe nad powyższym zagadnieniem zaczęto prowadzić w XIX w. Są one kontynuowane aż do naszych czasów – nadal wiele kwestii pozostaje niejasnych, jednakże wyniki badań potwierdzają, że odmienna płeć predestynuje do posiadania określonych cech oraz zachowań. Najważniejsze wnioski dotyczące różnic między kobietami a mężczyznami warto zacząć od

 

ZDOLNOŚCI
Wielokrotnie prowadzone badania nad zdolnościami wśród odmiennych płci jednoznacznie wskazały, że kobiety posiadają większe uzdolnienia werbalne niż mężczyźni. Kobiety zdecydowanie szybciej uczą się języka, łatwiej posługują się mową, posiadają większy zasób słownictwa, ich mowa jest grzeczniejsza – rzadziej używają przekleństw czy slangu. Obalony został za to mit o kobiecym gadulstwie – okazuje się, że to mężczyźni prowadzą bardziej agresywną formę rozmowy – częściej przerywają rozmówcom, przejmują inicjatywę, kontrolują temat konwersacji. O wyższości kobiet decyduje tu lepiej rozwinięta lewa półkula, odpowiedzialna, m. in., za czynności werbalne. Mało tego – kobiety o wiele lepiej radzą sobie z odczytywaniem informacji niewerbalnych.

 

Z badań wynika, że mężczyźni przewyższają kobiety w jednej ważnej cesze – w zdolnościach przestrzennych. Posiadają lepsze umiejętności lokalizowania obiektu czy wizualizacji przestrzennej. Stąd, np., mężczyznom łatwiej przychodzi nauczenie się parkowania – doskonale „czują” oni bowiem auto i potrafią bezbłędnie wyczuć położenie samochodu względem innych przedmiotów. Umiejętność ta widoczna jest również w czasie jazdy samochodem i odczytywania mapy. Mężczyzna za kółkiem zazwyczaj bezbłędnie odczytuje mapę, a także lepiej niż kobieta radzi sobie z ustalaniem kierunków. Warto zauważyć, jak mężczyźni pomagają osobom, które proszą ich o wskazanie drogi do jakiegoś miejsca. Zazwyczaj operują słowami „jechać prosto 200 metrów”, „na przedostatnim skrzyżowaniu”, gdy kobiety najczęściej posługują się miejscami topograficznymi, np. „za sklepem X w lewo”. Jest to doskonały przykład na różnicę w postrzeganiu przestrzeni między kobietą, a mężczyzną. Za lepszy zmysł przestrzenny odpowiada u mężczyzn testosteron.

 

Mężczyźni posiadają również przewagę w zdolnościach matematycznych. Kobiety dobrze radzą sobie z obliczeniami i przyswajaniem pojęć, ale to mężczyźni przewyższają je, gdy chodzi o rozwiązywanie zadań problemowych czy wyższej kategorii zadań. Pomaga w tym mężczyznom dużo lepiej rozwinięta prawa półkula mózgowa, odpowiedzialna za myślenie abstrakcyjne.

 

EMOCJE I OSOBOWOŚĆ
Może trudno w to uwierzyć, ale zarówno kobiety, jak i mężczyźni, dzielą te same emocje. Różni nas tylko sposób ich wyrażania. Otóż kobiety mają skłonność do tłumienia swojej złości, rozzłoszczenia czy rozczarowania – skutkuje to wybuchami płaczu. Z kolei mężczyźnie, wychowanemu w kulturze, gdzie męskie łzy są postrzegane negatywnie, daje się większe przyzwolenie na pokazywanie swoich uczuć – stąd mężczyzn cechuje większa impulsywność, agresja zachowania. Przyzwyczajeni od dziecka do rywalizacji (zabawy z rówieśnikami zazwyczaj są naznaczone współzawodnictwem), mężczyźni są bardziej aktywni i asertywni. Co ciekawe – cechuje ich również dużo większa samoocena. Dla równowagi kobieta posiada większą samoświadomość.

 

Kobiety z kolei cechuje wrażliwość na innych, większa lękliwość, ale też towarzyskość, sumienność, ugodowość, skromność czy obowiązkowość. Kobiety są również bardziej podatne na zranienie i stany depresyjne – w przeciwieństwie do mężczyzn rzadko zachowują one dystans do zdarzeń i osób. Przy tym wszystkim to mężczyzn cechuje większą otwartość na nowe idee i ludzi.

 

Różnice w okazywaniu emocji i cechach osobowych nie są zdeterminowane biologicznie. To raczej wpływ wychowania i kultury, w jakiej dziecko dorasta, i wzorców, które powiela.

 

RÓŻNICE A ŻYCIE CODZIENNE
Wpływ powyższych różnic na codzienność jest dość dobrze widoczny. Poza przykładami opisanymi powyżej, warto wyjaśnić, dlaczego kobieta jest w stanie skupić się na wielu rzeczach jednocześnie, a mężczyzna nie. Otóż mózg mężczyzny jest uporządkowaną strukturą, która pozwala mu skoncentrować się w pełni tylko na jednej czynności. Ma to swoje dobre i złe strony. Minusem jest chociażby wspomniana na początku sytuacja z wyrzucaniem śmieci, za to dużym plusem – możliwości wysokiego skupienia na celu. W połączeniu z odpornością na zmęczenie faworyzuje to mężczyznę chociażby przy pracy wymagającej tychże cech.

 

Matematyczne zdolności mężczyzn, ich uzdolnienia przestrzenne i dobrze rozwinięte myślenie abstrakcyjne skłania mężczyzn do podjęcia studiów i prac związanych z tymi umiejętnościami, dlatego zazwyczaj wybierają oni szkoły i uczelnie techniczne, mechaniczne czy zawody o charakterze teoretycznym.

 

Kobiety z kolei są bardziej zorientowane na ludzi. Już od najmłodszych lat większą wagę przywiązują do rozmów i nawiązywania przyjaźni, niż do rywalizacji czy osiągania sukcesów. W związku z tym kobiety wybierają najczęściej zawody, w których będą miały możliwość interakcji z ludźmi.

Ten krótki przegląd cech powinien uzmysłowić, dlaczego mówi się, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Pamiętajmy jednak, że różnice biologiczne mają tak naprawdę niewielki wpływ na to, jak bardzo charakterologicznie i osobowościowo kobieta jest inna niż mężczyzna. Trzeba zaakceptować inność, ale też starać się wychować nasze pociechy w duchu tolerancji, nie kierując się stereotypami płciowymi. Wtedy na pewno możliwe jest porozumienie między płciowe, czego życzę Wam i sobie.

 

Artykuł został napisany z wykorzystaniem informacji zawartych w następujących książkach: E. Madal - Kobiecość i męskość; L. Brannon - Psychologia rodzaju. Kobiety i mężczyzn: podobni czy różni?; A. Moir, D. Jessel - Płeć mózgu.

 

Iwona Mackiewicz, 24l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Boją się kobiet 4S?

Wśród atrakcyjnych, dobrze wykształconych, zamożnych singielek mieszkających w wielkich miastach panuje przekonanie, że trudno im znaleźć stałego partnera, ponieważ większość mężczyzn boi się 4S, czyli Samowystarczalnych Samodzielnych Seksownych Singielek.

 

Singielki uważają, że sprawiając wrażenie kobiet bardzo samodzielnych w różnych sferach życia, nie tylko pod względem ekonomiczno-finansowym, ale także w codziennym funkcjonowaniu komunikują otoczeniu, że nie potrzebują mężczyzny u swojego boku, ponieważ doskonale sobie ze wszystkim radzą same.

 

Dobra kobieta to posłuszna kobieta?
- Jestem za silną kobietą, bo ja jestem fajną kobietką, potrafię być miła, kochana, bo taka jestem, ale też potrafię, jak mi to powiedział chłopak na odchodnym, że potrafię tupnąć nóżką – mówi Hanna, 37 lat. – Po czym wziął sobie młodszą o sześć lat dziewczynę, zapatrzoną w niego. Ja też wiem, że na pierwszy raz to się mną każdy facet zachwyca, a potem przy bliższym poznaniu tracę, bo jestem inna, niż oczekiwali. Mężczyźni się mnie boją, chcą, żeby kobieta była mądra, inteligentna, a tak naprawdę - lepiej, żeby się słuchała. Może to jest tak, że to mężczyźni zniewieścieli, a kobiety zmężniały i to się gdzieś tak rozbiegło. Ale to tak jest, że kobiety na wysokich stanowiskach są same, bo jak one mają już wszystko, to nie potrzebują już tego faceta. Choć uważam, że taki dojrzały facet to raczej to doceni, niż ucieknie.

Z rozmów z singielkami wynika, że część z nich uważa, że większość mężczyzn boi się po prostu kobiet zdecydowanych, mających własną opinię na każdy temat, potrafiących podejmować decyzje. Ich zdaniem mężczyzna lubi dominować nad partnerką nie tylko w sferze zawodowej, ale i domowej. Singielki uważają, że większość mężczyzn na żony czy dziewczyny wybiera sobie tak zwane "głupie blondynki" lub "szare myszy", gorzej wykształcone, mniej inteligentne, najczęściej dużo młodsze, którymi po prostu "da się kierować".

 

"Kotku, pomóż, bo niunia nie umie"
- Nie muszę sobie męża szukać - tylko po to, żeby mieć dach nad głową, żeby mnie podwoził, załatwiał różne sprawy, jednym słowem utrzymywał i sprawował opiekę – zapewnia Małgosia, 34 lata. – Są takie kobiety przecież, wieczne małe dziewczynki, słodkie do bólu, infantylne, którymi trzeba się zająć, wyręczyć, zaopiekować, wszystko załatwić. Oczywiście wtedy facet czuje się na maksa potrzebny, bo taka panna nic sama nie umie zrobić. Robi tylko wielkie zdumione oczy, mówiąc: "Kotku, pomóż, bo niunia nie umie".

 

- Może przesadzam, ale znam takie kobiety - mówi dalej Małgosia. - Tylko ja chcę związku partnerskiego, a nie relacji tatuś - córeczka, bo jeden tatuś mi wystarczy. Tylko problem w tym, że mam wrażenie - choć może mylne - że wtedy taki facet nie czuje się potrzebny, bo przecież ja umiem wszystko załatwić i nie uwieszam się na nim. Faceta potrzebuję do miłości, do niczego innego. Chcę z nim założyć rodzinę i być szczęśliwa.

Na forach internetowych można znaleźć wiele dyskusji na ten temat. Mężczyźni, którzy się na nich wypowiadają zwracają uwagę na to, że singielki są jakby kobietami z "innego świata wartości", że cenią ponad wszystko niezależność i wolność, samorealizację. Uważają oni, że takie kobiety nie są w stanie poświęcić wystarczającej uwagi i czasu na budowanie stałego związku, bo są zbyt zajęte przede wszystkim karierą zawodową.

 

Łowczynie sukcesów i seksu
- Też kiedyś trafiłem na taką singielkę, gdzie - albo sesja, albo praca nie pozwalały na zaangażowanie się – wspomina forumowicz Radomsky. - I chodź wiem, że była o mnie zazdrosna i jej się podobałem, to nic z tego nie wyszło, aż w końcu dałem sobie spokój. Później "na trzeźwo" oceniłem jej charakter i stwierdziłem, że po prostu do siebie nie pasujemy. Ja chciałem jej poświęcać dużo czasu, a ona była łowczynią sukcesów zawodowych, niestety.

Poza tym panowie podkreślają, że część kobiet 4S nie chce budować trwałych relacji, ponieważ mężczyzna jest im potrzebny "tylko" do łózka. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mężczyzna się w taką relację angażuje na poważnie, a dziewczyna nie. Pojawiają się komentarze panów - przyznających, że byli w związkach, czasem długotrwałych, myśląc, że są one perspektywiczne.

Jednak po próbie deklaracji bycia razem czy nawet oświadczyn, dowiadywali się, że ich partnerki nie traktują ich związku poważnie, tylko jako formę zaspokojenia potrzeby bliskości fizycznej i przyjemności z seksu.

- Jaki ma sens usidlać singielkę? – pyta na forum Taki Jeden. – Byłem w takim niby związku, ona piękna i na eksponowanym stanowisku i z widokami na normalny układ. Tak mi się wydawało. Nic z tego. Trwało to dwa lata. Dla niej liczył się tylko seks. I kompletnie nic poza tym.

Facet musi być facetem
Trzecim powodem, o którym piszą mężczyźni na forach jest to, że nie każdemu dane jest robić oszałamiającą karierę zawodową, dobrze zarabiać, mieć piękny apartament i jeździć drogim autem. Uważają, że jeśli nie ma się na koncie sukcesu zawodowego i materialnego - jednym słowem nie jest się "kimś" – to nie ma szans na to, żeby takie dziewczyny zainteresowały się "przeciętnym" chłopakiem.

- Dużo jest ludzi samotnych, którzy nie znaleźli drugiej połowy, bo muszą mieszkać z rodzicami i robią karierę za około 1500 złotych i jakoś ciężko tym zaimponować kobiecie – uważa kolejny forumowicz. – Jak się już trafi ta druga połowa, która mogłaby dołożyć swoje drugie 1500 złotych to jest często "sukowata" :)

Pytanie brzmi, czy te kobiety i ci mężczyźni są w stanie dostrzec coś poza utartymi stereotypami na temat płci przeciwnej. Wyjść poza schematyczne myślenie, zaszufladkowanie zachowań i potrzeb.

Na pozór silne i niezależne singielki potrzebują męskiego ramienia, na którym mogą się oprzeć, i nie chcą wcale żyć jedynie z superbohaterem. Z kolei panom podobają się kobiety, które wiedzą, czego chcą od życia, są samodzielne i zaradne – byleby pozwoliły na to, by jednak "facet pozostał facetem".

 

Julita Czernecka

sympatia




5-12


Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Co on o tobie myśli na pierwszej randce?

Panowie mają swoje tajne metody, by sprawdzić, czy to ty jesteś właśnie tą jedyną, dobrą kandydatką na partnerkę. Poznaliście się w wirtualnej rzeczywistości, zaprosił cię na randkę? Nie panikuj! Podpowiemy, co zrobić, a czego unikać, by spotkanie było udane.

"Czy to jej prawdziwa twarz?"
Każdy mężczyzna zastanawia się, jak wyglądasz, kiedy wstajesz z łóżka. Nie przesadzaj więc z makijażem. Gruba warstwa "tapety" nie zostanie doceniona. Wbrew pozorom - dla panów liczy się naturalny wygląd. Nie przyklejaj więc sztucznych rzęs, nie tapiruj fryzury, nie oblewaj się toną perfum - nie popadaj w przesadę.

To samo tyczy się twojego ubioru. Jeśli będzie zbyt wyzywający - pomyśli, że to dla niego niebezpieczne, bo oglądać się za tobą będzie każdy facet w otoczeniu.

Dekolt po pępek, spódniczka ledwo zakrywająca pupę i dziesięciocentymetrowe szpilki - zostaw ten zestaw na pikantne spotkanie sam na sam u ciebie. Strój powinien być schludny i taki, w którym będziesz się czuła dobrze i kobieco, ale który nie będzie zbyt odsłaniał twoich ponętnych kształtów.

 

"Czy stać mnie na tę księżniczkę?"
Jesteście w restauracji czy w modnej knajpie? Pomyśl dwa razy, zanim złożysz zamówienie. Nie wybieraj najdroższego drinka czy dania z karty. Jeśli wybierzesz takie luksusy – jemu w głowie zapali się czerwona lampka, a w kieszeni zabrzmią monety.

Pomyśli, że jesteś księżniczką z wygórowanymi potrzebami i zwyczajnie zrezygnuje z dalszej znajomości, bo uzna, że go na ciebie nie stać.

Nie chodzi jednak o to, by siedzieć cały wieczór przy jednej wodzie mineralnej. Zwyczajnie zamów coś, co zwykle zamawiasz, kiedy idziesz z przyjaciółkami.

 

"Czy jej buzia nigdy się nie zamyka?"
Tę uniwersalną prawdę można powtarzać w nieskończoność. Panowie mają niski próg tolerancji dla bezmyślnej paplaniny. Jeśli buzia rzeczywiście ci się nie zamyka, opowiadasz ciągle o sobie, przyjaciółkach, współpracownikach, imprezach, o bzdurach napisanych w plotkarskich gazetach – on będzie tylko udawał zainteresowanie.

Kiedy powie ci, że nagle mu coś wyskoczyło i musi wracać – nie bądź zdziwiona. Jeśli niewiele o sobie wiecie – bezpieczniej będzie trzymać się neutralnych i zajmujących tematów, takich jak muzyka, filmy, hobby.

 

Jeśli to nawet typ intelektualisty, a ty w głowie masz historię literatury – nie zamęczaj go wykładem. Daj mu dojść do słowa, wysłuchaj, co ma do powiedzenia i zadawaj pytania – poczuje się doceniony. Kiedy połechtasz jego ego i poprosisz o wyjaśnienia zawiłych kwestii, w których on jest ekspertem – z pewnością chętnie ci wszystko wyjaśni i wprowadzi w tajniki nawet niepojętej dla ciebie fizyki kwantowej.

"Obsmaruje mnie potem na fejsie?"
Jeśli cokolwiek ci się w nim nie spodoba, a on to wyczuje - po pierwszej randce będzie się martwił, że w stylu Carrie Bradshaw skrytykujesz jego każde słowo i opublikujesz na Facebooku czy na swoim blogu. Aby zapewnić go, że nie zbierasz materiałów na kolejną posiadówkę z przyjaciółkami – nie wyciągaj swojego smartfona, by aktualizować swój status.

Jeśli już jesteśmy przy telefonach – wycisz go i pod żadnym pozorem nie odbieraj. Nic się przecież nie stanie, jeśli przez godzinę czy dwie będziesz poza zasięgiem.

Nie krytykuj jedzenia, nie krzycz na kelnera, nie stroj fochów, nie bądź marudna - to go na pewno wystraszy i już nigdy więcej się z tobą nie umówi.

"Czy dogada się z moimi kumplami?"
Faceci chcą umawiać się z kobietami, które potrafią wyluzować się z ich kumplami i dobrze będą się czuć w ich towarzystwie. Jeśli co chwilę marudzisz, że coś ci nie odpowiada, że kelnerka niemiła, że jedzenie niedobre i krytykujesz wszystko wokół – nie nastawiaj się, że on pozna cię ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi.

Pokaż, że potrafisz być miła, uśmiechaj się i spraw, by postrzegał cię jako otwartą na ludzi "dziewczynę z sąsiedztwa", której pozazdrości każdy.

Pokonaj swoją nieśmiałość. Jeśli nie wydusisz z siebie słowa - pomyśli, że nie jesteś nim zainteresowana, a jego koledzy na pewno cię nie polubią.

 

"Czy mogę poznać ją ze swoją mamą?"
Kiedy spotykacie się po raz pierwszy pewnie już wizualizuje sobie ciebie bez ubrań, niezależnie od tego, jak wypadniesz na randce. Ale w jego głowie kiełkuje jeszcze inny obraz. Jeśli między wami zaiskrzy - będzie się zastanawiał, co o tobie pomyśli jego rodzina, a w szczególności mama.

Wstrzymaj się z niecenzuralnym słownictwem, nie używaj słów na k…, p…, ch… itd. Jeśli nawet nie jesteś aniołkiem – pohamuj agresywne słowa, gesty i zrezygnuj z wyzywających ciuszków.

Nie szkodzi, że nie jesteś typem doskonałej pani domu, nie umiesz gotować, a w pracy spędzasz więcej niż 10 godzin na dobę. Pokaż, że masz inne zalety. Każda mama doceni opiekuńczość, zaradność i opanowanie w stresujących sytuacjach.

"Czy dziś wydarzy się coś więcej?"
Tak, to właśnie chodzi o seks. Jego umysł uruchomił już instynkt przekazywania genów i nawet, kiedy będzie słuchał o tym, gdzie się wychowałaś i pytał o imię twojego ulubionego zwierzątka z dzieciństwa – będzie myślał o czymś bardziej przyjemnym. I choć jak większość facetów - będzie starał się omijać ten temat z daleka, bo przecież dżentelmenowi nie wypada wspominać o seksie na pierwszej randce.

W twoich gestach i słowach będzie szukał potwierdzenia, że wpadł ci w oko i masz na niego ochotę. Chemia między partnerami jest bardzo ważna. Jeśli czujesz, że chcesz się z nim spotkać ponownie – daj mu sygnał, na przykład uśmiechając się zalotnie. W ten sposób będzie wiedział, że ci się spodobał i następna randka gwarantowana.

 

"Czy będzie dobrą matką dla moich dzieci?"
Każdy facet, który myśli poważnie o związku i pragnie prawdziwej miłości, będzie bacznie cię obserwował. Matka jego dzieci powinna być osobą rozsądną i odpowiedzialną. Jeśli będziesz palić jednego papierosa za drugim, zaczniesz opowiadać o dzikich przygodach ze znajomymi, o szybkich autach i nadużywaniu alkoholu - to będzie dla niego sygnałem ostrzegawczym.

 

Dla ciebie to wszystko brzmi jak dobra zabawa, dla niego - niekoniecznie musi tak być. Jeśli chcesz związać się na poważnie - bądź dla niego spokojną i zrównoważoną kobietą. Pokaż, że cenisz ciepło domowego ogniska i lubisz dzieci.

Uwodzenie i sztuka flirtu to subtelna rzecz. Jeśli jesteś na pierwszej randce i chcesz spotkać się z nim jeszcze raz - bądź sobą. Pokaż, że masz w sobie naturalną kobiecość, która emanuje z każdej z nas. Dodatkowymi atutami będą: poczucie humoru, żywe zainteresowanie tym, co on ma do powiedzenia i kropla szaleństwa. Ten miks stanie się dla was eliksirem miłości i sprawi, że nie będziecie mieli siebie nigdy dość.

Trzymam kciuki.

 

Katarzyna Michałowska

sympatia

 

 


 

4-12

 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...

Co ich kręci, co ich podnieca czyli dlaczego mężczyźni lubią niedostępne kobiety?

Wszystkim dobrze wiadomo, że to, co trudne do zdobycia wydaje się bardziej atrakcyjne. A jeżeli osiągniemy coś, co wymagało od nas poświęcenia dużej ilości czasu, wysiłku i zaangażowania, będziemy uważali to za bardzo cenne!

Często zastanawiamy się dlaczego jest tak, że mężczyźni zwracają uwagę na kobiety, które wcale nie wykazują chęci na bliższą z nimi znajomość. Dzieje się tak, ponieważ oni lubią niedostępne kobiety. Stanowią dla nich wyzwanie i gwarantują dreszczyk emocji, tak przez nich uwielbiany.

Mężczyźni są wiecznymi łowcami. Nie cieszy ich łatwa zdobycz. Oni lubią zabawę w kotka i myszkę, czyli wyznają teorię, żeby króliczka gonić a nie złapać….

Jeżeli „coś” samo wpada w ich sidła, nie jest to dla nich interesujące ani godne ich uwagi. Natomiast jeśli muszą poświęcić dużo energii na zdobycie zwierzyny (czyli kobiety), wykazać się swoją męskością, sprytem, pomysłowością, wtedy są dumni ze swojej zdobyczy. Obiekt ich zainteresowań „podany im na tacy”, zwyczajnie nudzi.

Współcześnie bardzo często zdarza się, że to kobieta pierwsza podchodzi do mężczyzny, który jej się podoba i stara się go poderwać. W ten sposób kobiety przejmują inicjatywę i często są postrzegane jako te „łatwe”. W większości przypadków lepiej jest, gdy to facet pierwszy wykaże zainteresowanie i zacznie działać. Wtedy łowy się zaczynają…On próbuje zdobyć nasz numer telefonu, potem stara się zaprosić na pierwszą kawę, randkę itd. Kiedy kobieta nie wykazuje większego zainteresowania mężczyzną, on tym bardziej stara się udowodnić jej jaki to jest wspaniały i jeszcze bardziej będzie się starał wzbudzić w niej zainteresowanie swoja osobą. Jeżeli nie uda mu się osiągnąć zamierzonego celu, to z całą pewnością zaintryguje kobietę i okaże wytrwałość a czas pokaże co dalej...

Co ona robi w czasie kiedy nie chce być ze mną? Zastanawia się mężczyzna. Myśli więc, że kobieta z pewnością prowadzi bardzo aktywne i interesujące życie, skoro nie ma czasu dla niego. Faktem jest, że im kobieta chłodniejsza i nie tak bardzo zaangażowana, tym mężczyzna bardziej stara się o jej względy.

Okazywanie dystansu przez kobiety, budzi mieszane uczucia u mężczyzn. Nie wiedzą co ona myśli o nim i co on ma jeszcze zrobić aby wreszcie jej zaimponować, zwrócić na siebie jej uwagę, bo przecież każdy facet uważa, że jest wyjątkowy i interesujący…Nie rozumie, dlaczego kobieta odrzuca jego zainteresowanie….

Jeżeli natomiast kobieta w jednej chwili daje do zrozumienia mężczyźnie - tak, możesz mnie „mieć” bez żadnego problemu…, czyli że jest na każde jego zawołanie, mężczyzna szybko traci zainteresowanie. Taka kobieta nie wymaga żadnego wysiłku z jego strony, znajomość jest więc nudna i szybko się zakończy. Gdy kobieta nie odpuszcza, nie chce być zbyt szybko porzucona, nie daje za wygraną, wtedy mężczyzna zaczyna czuć się osaczony i…szuka ucieczki. Może więc szybko zdarzyć się, że role się odwrócą i to on stanie się zwierzyną, na która poluje zdesperowana kobieta. Są kobiety, że gdy jakiś mężczyzna wpadnie im w oko, zamęczą go i zatrują mu życie…

Więc jeśli na horyzoncie pojawi się już samiec, zastanówmy się bardzo dokładnie czego oczekujemy od nowej znajomości. Jeśli facet wpadł nam w oko, przetestujmy go, nie śpieszmy się, bo pośpiech jest zgubny. Wtedy dowiemy się czy zależy mu na nas naprawdę, czy tylko szuka szybkiej, krótkiej, jednorazowej rozrywki. Jeśli będzie cierpliwy, konsekwentny w swych działaniach, to jego upór z pewnością z czasem docenimy i wynagrodzimy.

My kobiety powinnyśmy dłużej trzymać mężczyzn na dystans. W tym czasie poznajemy go, jego reakcje, zachowania w różnych sytuacjach i to daje nam obraz jego osoby. Czas…to bardzo dobry dorada. Mimo, że kobiety z natury są bardziej skłonne do poświęcania się dla drugiej osoby (np. mężczyzny), nie powinnyśmy tego robić na samym początku znajomości. Kobiety ostrożne, mniej okazujące zainteresowanie i emocje, ostatecznie znacznie lepiej na tym wychodzą i są poważniej traktowane przez mężczyzn. Bo czy kobieta, która godzi się na wszystko od samego początku i nie wymaga od mężczyzny zbyt wielkiego zachodu, może być kimś ważnym dla niego i materiałem na poważny związek? Raczej nie…Raczej kimś na krótką znajomość, romans.

Mężczyzna traci zainteresowanie kobietą, która jest na każde jego zawołanie. On woli niedostępność! Chce pozostać prawdziwym mężczyzną, czyli chce być łowcą każdego dnia.

Wiele kobiet uniknęłoby rutyny w swoim związku i braku zaangażowania ze strony mężczyzny, gdyby nie były takie ustępliwe we wszystkim, gdyby pokazały, że one też mają coś ważnego, istotnego do powiedzenia, że nie godzą się na wszystko, co mężczyzna powie. To paradoks, lecz niestety tak właśnie jest. Musimy zbudować równowagę w związku i nutkę niepewności, żeby partner zawsze czuł, że musi się z nami liczyć, że nie może podejmować decyzji za nas a nas tylko poinformować co postanowił, że może nas stracić! Właśnie kobiety te bardziej niedostępne od samego początku znajomości, potrafią zbudować bardziej partnerskie relacje w późniejszym etapie ich znajomości, związku, czy małżeństwa..

Mężczyzn kręci to, co nieosiągalne. Kobiety, które mają własne życie, świetnie się samorealizują, są aktywne, bardziej pewne siebie, nie boją się od czasu do czasu odmówić spotkania mężczyźnie. Postrzegane są wtedy przez mężczyzn jako kobiety ciekawsze, mające własne zainteresowania i plany. Taką kobietę trudniej jest zdobyć, bo jest samodzielną, niezależną, zajętą na co dzień osobą, której zdecydowanie trudniej zaimponować! Wydaje się więc, że wcale nie jest wskazane być grzeczną, uległą dziewczynką. Kobiety z charakterem i własnym zdaniem są uwielbiane przez mężczyzn. Stanowią dla nich wyzwanie bo same dobrze czują się ze sobą, bo nie muszą z niczego rezygnować. Zdobycie takiej kobiety (to znaczy wejście z nią w poważniejszy związek) jest traktowane przez nich jako wielka wygrana i triumf. Będą się starali tej relacji nie zepsuć, bo włożyli w nią wiele wysiłku.

Emilia Kuśnierczak, 25l.




5-12


 

Ten artykuł oraz wiele ciekawych innych przeczytasz w naszym
magazynie-miesięczniku TO JA KOBIETA. ZAPRASZAMY!

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS